Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 maja 2019 11:58:00

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 12 czerwca 2014 23:07:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
A teraz uważajcie.
Płytę poznałem przynajmniej dziesięć lat po premierze. Metal Mind w Digi z tą ładniejszą czerwoną okładką. Mediamarkt w Gdańsku na Grunwaldzkiej (wtedy jeszcze bliżej Olivii). Raczej późna jesień.
Kilka miesięcy wcześniej poznałem nagrania z Brylem i byłem urzeczony. "Legendą" zwłaszcza. I nic w tym dziwnego.
Ale do rzeczy. Wracam w pośpiechu do domu by jak najszybciej umieścić płytę w trzewiach odtwarzacza. Jest! Dzwoneczki jakieś - ok. I nagle wchodzi TA gitara! Muzyka uderzyła mnie z taka mocą, że MUSIAŁEM wyłączyć i przez chwilę ochłonąć. Tyle emocji, gonitwa myśli. Wcześniej coś takiego zdarzyło mi się tylko raz (pierwsze zetknięcie z Velvet Underground). Potem już nigdy.
I nie żeby brakowało mi przygotowania - Byłem oswojony z gitarowym jazgotem (delikatnie rzecz ujmując - chyba przez rok słuchałem głównie black metalu), ale w tej muzyce było coś wzbudzającego respekt. I słuchałem. Słuchałem intensywnie. Przez kilka miesięcy po parę godzin dziennie, jako "soundtrack" do oryginalnej "Colonization" (ta i inne gry Sida Meiera odebrały mi całkiem spory kawałek życia). Ale mimo to nie uważałem, że to najlepsza płyta Armii.
A dziś? Dziś jestem skłonny uznać, że przewyższa "Legendę".
I tak, (mimo, że "Nieruchomo" żal straszliwie) krótsza wersja kopie dupsko znacznie intensywniej.

Biorąc pod uwagę, że akurat 10 lat i większość składu ta sama posłuchałbym na żywo w całości.
Ale jeśli się nie uda to i tak mam na półce. Skoro robi wrażenie i dziesięć lat po nagraniu i dwadzieścia, to raczej się nie zestarzeje.

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 12 czerwca 2014 23:55:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13539
Skąd: ze wsi
Ale fajne te Wasze wspomnienia! :D I bardzo ich zazdroszczę, bo z kolei mnie Triodante dopadło w czasie, kiedy przestałem być fanem muzyki rockowej w całości, a to ze względu na teksty piosenek. I nie chodzi może nawet tu o ich jakiś konkretny wydźwięk, choć przyznam, że iskrą, która zapaliła lont, był wywiad w jakiejś gazecie muzycznej z jakimś zespołem, po którym odczułem ból słów w piosenkach... nie wiem jak to dobrze wyrazić, ale tekst w muzyce dosłownie mnie bolał, no i w takim stanie trafiłem na Triodante.
Miałem już Czas i Byt, kochałem Legendę. Na Armię jeździłem specjalnie do Jarocina i na Róbregge, napisałem niejeden wiersz pod wpływem tej muzyki, mieszkałem trochę w Nałęczowie, i tylko mój chorobliwy brak śmiałości hamował mnie przed prośbą, aby ktoś z zespołu pozwolił mi się dotknąć po włosach... no po prostu psychofanowałem w swoim wewnętrznym świecie... ;)... a tu buch... taka sytuacja ból słów... po Legendzie miałem swoje oczekiwania, czyli coś fatalnego w sztuce, i słuchając kasety po raz pierwszy, bardzo się rozczarowałem. O ile dobrze pamiętam, zabrakło mi wtedy na tej płycie takiego ckliwego romantyzmu jaki jest pięknie reprezentowany na Legendzie, jak chciałem jakiś sentymentalnych plumkań, a tu dostaję zaproszenie na sny śnione na madejowym łożu ulokowanym na zielonej łące nie po to, aby ulżyć, ale dla zwiększenia kontrastu... raziła mnie jakaś mechaniczna siła tej muzyki, a znowu transowość słów wzmagała je, a przecież one mnie bolały... tak więc z Triodante zawsze łączyć mnie będą cierpienia ;) :)
... no i w sumie skończyłem wtedy skutecznie z tzw. rockiem na wieeeeleee lat...

...aż mnie Armia sama odnalazła... to też bardzo dziwne zdarzenie, bo korzystałem tylko z dwóch sklepów muzycznych w Krakowie, które miały w swojej ofercie wyłącznie jazz (takie to były dobre czasy!)... a mnie naszło na zakupy z powagą, więc zacząłem uczęszczać do dużego sklepu jaki miał wtedy Music Corner, przez zupełny nieprzypadek jakiś wszedłem pewnego dnia na działo z muzyką wzgardzonom i idę idę jak prowadzony na jakimś sznurku, uchylam dwie/trzy płyty, patrzę :shock: a tam okładka, ale okładka!, czuję, czytam Armia der Prozess... aż łza mi się w oku zakręciła i myśląc co też oni mogą dzisiaj, moi kochani, grać, wziąłem do przesłuchania.

a Triodante kupiłem jakieś dwa lata temu... dla mnie świeżynka... hehehe... strata czy zysk? ;)

:D

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 13 czerwca 2014 14:07:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
U mnie było chyba tak:


Znałem i miałem już na kasecie "Czas i byt". I to była chyba jakaś wycieczka. Kolega Przemek zabrał kasetę"Triodante". Rok 1996 chyba, okolice czerwca. Na wycieczce chyba tego nie słuchaliśmy. Potem mi to pożyczył. Nawet chciałem sobie przywłaszczyć, ale niestety się nie udało. Nie pamiętam też, jak odebrałem muzykę. Wiem tylko, że mi się podobało. Bankowo rozwaliły mnie teksty - dla mnie to była poezja, ale Beckett to później się pojawił. Wiem, że w liceum czytałem, już miałem wersję cd.

W wersji cd kupiłem wydanie Ars Mundi w 1999 roku, bo chyba wtedy wyszło. Pamiętam, że zdziwiłem się, że jest tyle dodatkowego materiału. I zachwyciła mnie oprawa graficzna. Od tego czasu wracam do albumu regularnie i będę wracać zawsze. Świetna płyta!

Winyl. Kupiłem, był źle wytłoczony, potem wymieniłem i było to samo. Odpuściłem dalsze zwroty. Z tego powodu na wosku nie słucham tego albumu i raczej słuchać swojego egzemplarza nie będę.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 13 czerwca 2014 14:21:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 6198
Skąd: Kraków
U mnie nic porywającego - jakieś odsłuchy z netu, "Popioły" ze strony Armii nosiłem przy sobie, ale specjalnie nie przepadałem. Potem w ramach kolejnych zakupów płyt Armii kupiłem i Triodante; stopniowo się przekonywałem coraz mocniej i dziś uważam się za triodantystę w pewnym sensie tego słowa. :D

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 13 czerwca 2014 14:26:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
jpl pisze:
dziś uważam się za triodantystę w pewnym sensie tego słowa.

:D :piwo:

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 13 czerwca 2014 16:29:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 09 grudnia 2004 11:21:40
Posty: 5834
dostałem kasetę od taty.
pierwszy odsłuch chyba na walkmanie w drodze do szkoły...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 13 czerwca 2014 20:10:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13650
Skąd: nieruchome Piaski
Czytałem dziś fragment "Soul Side Story" dotyczący czasów wokół "Triodante" i znalazłem odpowiedź na własne pytanie. Rocznicę obchodzimy 16.06. :)

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 13 czerwca 2014 20:57:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25440
O, Bloomsday!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 14 czerwca 2014 09:41:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 17167
...moje "Triodante" kupiłem , bo...spodobała mi się okładka :)
Kupno tej płyty to zbieg okoliczności ( życie jest zbiegiem okoliczności).
Płytę kupiłem w sklepiku muzycznym na dworcu w Katowicach, w zasadzie to druga pozycja zespołu którą nabyłem po długim rozbracie z muzyką jakąkolwiek, a wychodzenie z marazmu nie tylko muzycznego to koncert zespołu Armia w siemianowickim amfiteatrze. Najpierw "Droga" po niej "Triodante". Płytę kupiłem dosyć póżno. Chyba był to rok 2005.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 15 czerwca 2014 10:41:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21515
Cytat:
promocyjnego koncertu ,który odbył się w klubie Medyk w Warszawie....był słoneczny dzień 1994 roku


a oto bilet z tego koncertu. wymięty w pogo, spocony w tylnej kieszeni spodni. przerobiony na okładkę kasety :-)

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 15 czerwca 2014 10:51:32 

Rejestracja:
sob, 28 listopada 2009 17:01:35
Posty: 219
antiwitek pisze:
Brzmi wspaniale! Very Happy
A co było w drugiej kieszeni?


druga kieszeń była 'przechodnia' - mieliśmy ze znajomymi reklamówkę kaset. ale i tak grała głównie kieszeń A. także zawsze, gdy słucham Triodante, przypominam sobie tamte wakacje w podróży.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 15 czerwca 2014 16:28:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21515
Pamiętam, jak wracałem z tego koncertu w Medyku. Metro jeszcze nie funkcjonowało, więc autobus nocny, a wtedy byłem w trzeciej liceum i jeszcze nie miałem nocnych oswojonych. Byłem natomiast w kompletnej euforii. W przeciwieństwie do Witka czy panka, nie byłem jeszcze zbyt zaawansowanym armiofanem - powiedzmy, że od roku z hakiem byłem dość mocnym fanem, ale jednak brakowało jeszcze czegoś, żeby to fanostwo naprawdę postawić do pionu. Czegoś takiego, jak nowa płyta albo właśnie koncerty. No i ten pierwszy mój koncert sprawił, że aaaa, wszystko zyskało swój pełny wymiar. Wróciłem do domu, późno jak cholera, pamiętam, że Tata jeszcze nie spał, spytał pro forma jak było (pewnie niezbyt wiedział, gdzie byłem i po co), pamiętam, że powiedziałem: "bosko!", dysząc jeszcze z przejęcia, a i ze zwykłego fizycznego zmęczenia (ten bilet jednak naprawdę przeżył ciężkie chwile w kieszeni). Tata uśmiechnął się pod nosem i pewnie zbył mnie jakimś ironicznym komentarzem, no a ja sobie zostałem i spędziłem pierwszy z wielu potem pokoncertowych samotnych kuchennych wieczorów, kiedy człowiek wreszcie może usiąść, powoli zacząć przyjmować kolejne kubki płynów, i żeby się nawodnić, i żeby przesmarować gardło (ciekawe, czy piłem wtedy ciepłe mleko?), i dla zwykłej przyjemności siedzenia sobie samemu i sączenia czegoś tam, i odgrywania w głowie minionych dźwięków.

Parę tygodni później czekałem w Zakopanem na kolegów, którzy przyjechali z Warszawy, abyśmy razem weszli do serca gór i przebywali tam przez następne dni. I oni, i ja mieliśmy głowę pełną Triodante, choć wzbudzało ono wtedy jednak kontrowersje... no bo takie dziwne, jak to śpiewać?. Więc na graniach i na szlakach śpiewaliśmy wtedy jeszcze "jeżeli nam zabraknie sił", albo "z ogrodu nieba do ziemi wrót", albo "aniołowie powoli wracają do nieba". Triodante musiało dojrzeć.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 czerwca 2014 08:22:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14041
Skąd: Poznań
A ja, podobnie jak wuka, kupiłem "Triodante" na dworcu. Z tym że nie w Katowicach a w Poznaniu. Wiedziałem, że płyta wyszła ale jakoś nie mogłem na nią trafić. W Okrąglaku nie było, w muzycznym przy Gwarnej nie było... A tu na dworcu głównym (taki sobie marny sklepik gdzie królowało disco polo) nagle patrzę - jest kaseta!
To już były czasy po "Legendzie", więc Armia zdążyła już zdystansować Kult i wyprzedzić o błysk szprychy Dead Kennedys. Chyba byłem więc fanem, choć może obrażam tym określeniem prawdziwych fanów (jak zwykle słabo interesowało mnie i nie orientowałem się w tzw. sprawach zespołowych - kto, od kiedy, z kim, na jakim sprzęcie). Zderzenie z "Triodante" było więc dla mnie bolesne - miałem wrażenia podobne jak Pietruszka. Chciałem drugiej "Legendy" a dostałem danie zupełnie inne w smaku (oczywiście nie miałem pojęcia, że Brylewski odszedł a jest Grymuza, który gra inaczej itd). Męczyłem się. Jedynie "Wyludniacz" spodobał mi się od razu, choć i on nie był "armiowy" w moim odczuciu. A także "Skończyłem rozpoczynaj" - bo tylko tam usłyszałem jakby legendowy klimat. "Dzyń" rozczarował mnie bardzo, a "Miejsca pod słońcem" nie mogłem wręcz słuchać.
Dojrzewałem powoli, niczym fiński melon. Ale gdy już objąłem całym sobą tę płytę - co zaprawdę powiadam, nastąpiło dopiero po dwóch, trzech latach! - zdałem sobie sprawę, że obcuję z arcydziełem.
Obecnie "Triodante" jest u mnie za "Legendą", ale różnicę wychwytuje właściwie tylko fotokomórka.

_________________
Mihajlovic nie wejdzie już chyba na boisko, to wielka strata dla drużyny Jugosławii, dotychczas 1 bramka w turnieju, co prawda samobójcza, ale to było przypadkiem


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 czerwca 2014 11:39:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
mam :D
Obrazek

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 czerwca 2014 11:59:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 7081
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Ja też kupiłem kasetę na dworcu. No, w zasadzie obok dworca, na placu między dworcem kolejowym a autobusowym w Rzeszowie.

_________________
Groszek, bamboszek, dziewczynka, chłopaczek, stary dziad!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group