Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 19 października 2018 23:32:33

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 18 października 2018 07:43:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13502
Skąd: Poznań
Będzie pośrednio - w weekend będę miał minimalny dostępo do kompa, więc podumowanie nastąpi w niedzielę i to wieczorem.

_________________
ach, jaki dziwny świat!
moralność jak przekleństwo
czas, który jest smutkiem
świat, który nie jest światem!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 07:44:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 19 grudnia 2007 11:18:44
Posty: 1476
Crazy pisze:
wiem, że do soboty raczej nie odsłucham

Wiedziałem :wink: , ale bądź dzielny - dasz radę!

Sam utwór - niesamowity, ale rzeczywiście trudno go ocenić w odniesieniu do np. do 2 minutowców z początków działalności zespołu. Bo jak to porównać? Ja pięć punktów daję za samą koncepcję artystyczną. Punkt za wokal, który bardzo mi się podoba, punkt za tekst. Właściwie wszystkie części są w jakiś sposób fascynujące i stanowią o sile opowieści jaką jest ten utwór. Dzięki tej różnorodności utwór nie jest nudny, ale jednocześnie jest w tym wszystkim wyjątkowo spójny. Za to i za klamrową strukturę opowieści dam jeszcze jeden punkt. Czego mi brakuje i dlaczego nie będzie dziesiątki? Brakuje mi opowieści waltorni, tak ważnego instrumentu dla Armii, szkoda, że Banan nie podjął tego wyzwania. Czyli tam było w sumie osiem punktów, ale z drugiej strony od dziesiątki odjąłem tylko jeden... niech więc będzie tak:
8,5/10

_________________
muzyka gra, a dzień ucieka
last.fm/wokr


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 11:43:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 16:47:56
Posty: 11114
8,5/10 to także moja ocena tego kawałka. Wokr całkiem sprawnie napisał moje przemyślenia (akurat o waltorni nie myślałem)... nie jestem fanem zbyt długich form, ale tutaj jest to wszystko tak bardzo inne od tego, czego słucham na co dzień (a to dopiero przecież zapowiedź wydarzeń z Freak'a) - że jednak ta ocena jest w górnych rejonach...

_________________
Więc dokąd, dokąd ta wędrówka
Posmutniał król i zadął w róg
Przeciwnik straszy, pielgrzym idzie
A pyta zawsze Bóg


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 12:04:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:29:55
Posty: 3776
Skąd: Warszawa
Choć, wbrew pozorom, w ostatnich latach zwiększył mi się poziom tolerancji na rzeczy spoza mojego muzycznego topu, to jednak w kwestii takich form, jak Ultima Thule, zachowuję daleko posunięty sceptycyzm. Od razu włącza mi się podejrzenie, że tu sama długość utworu ma stanowić o jego wartości, a to tak nie działa. Nie są to moje rejony, więc nie mam wielkiego porównania - wolę UT, niż suity Floydów, które nudzą mnie daleko bardziej, choć może to kwestia jednak znacznie lepszego osłuchania z utworem Armii (przy czym, w ostatnich dniach, na potrzeby WFO, posłuchałem go więcej razy, niż przez poprzednie 10 lat). Znajduję i ja kilka udanych motywów (głównie, tradycyjnie, w wykonaniu gitary), ale im mniej w tym muzyki, a więcej różnych innych dźwięków, tym gorzej.
Ze słuchaniem UT jest tak, jak z jazdą po autostradzie w otwartym terenie nizinnym (dajmy na to, przez Wielkopolskę - pozdro Powsinoga ;) ). Dużo przestrzeni, ale jakoś tak nudno. A ten ostry riff, który pojawia się zupełnie z niczego i donikąd nie prowadzi, jest jak poziome oznakowane grubowarstwowe - w sam raz po to, żeby obudzić hałasem, jak się przyśnie i na niego najedzie.

3/10

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 12:18:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 3534
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Tak jak pisałem wcześniej, suita Ultima Thule zasługiwać powinna na ocenę 10.

Zgadzam się z Krejzim, że całość utworu jest lepsza niż wynikałoby z kalkulacji według której oceniałoby się poszczególne części, a następnie wyciągało średnią.

Uwielbiam część elektroniczno-bananową: jest bardzo nocno-przygodowa z wyraźnie detektywistyczno-thrillerowym rysem (tknęło mnie nagle, że jest w tym coś pokrewnego z "Inspektorem Callahanem" zespołu The D.N.A. :) ). Pasaże syntezatorowe (moog chyba tam siedzi, co nie?) są wspaniałe i świetnie zrealizowane. Z najwyższej półki jest też Ślepokmiet. Akustycznie się rozpoczynający, a następnie elektroniczny (podobny w pewnym sensie do "mglistej" części Echoes) i perkusyjny Part V to absolutne arcydzieło, najwyżej punktowany fragment całości. Intro i Outro (Przychodzą i Odchodzą) nie mają żadnych słabych punktów i stanowią świetną klamrę suity. Przy wyciąganiu średniej arytmetycznej na ostateczną ocenę wpłynąłby wyraźnie trzeci odcinek, określony przez Krejziego mianem części klimaczakowej. Ten fragment lubię najmniej.

Policzmy jednak głosy:

Part I: 8
Part II: 8.9
Part III: 5
Part IV: 9.9
Part V: 10
Part VI: 8

Średnio wychodzi 8.3, więc starając się o maksymalną uczciwość dam więc na koniec 9.3 pkt., podbijając wynik średniej o cały punkt za wspaniały i wyjątkowy koncept całości.

9.3/10

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 13:17:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 02 sierpnia 2011 13:48:04
Posty: 1642
Skąd: Warszawa
Nie ma co kombinować :wink:.
10/10

_________________
Mam w sobie dzikość żółtej pantery...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 18:46:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13502
Skąd: Poznań
Trochę się bałem wspisywać, myśląc że będę najniżej oceniającym. Na szczęście Bogus okazał się dobrym kolegą :mrgreen:

Ale powaga - gdy Fen wylosowała UT, to tak na gorąco nie wykluczałem nawet oceny typu 1,5. Nie jestem fanem długich form, komunikatów od wykonawców w rodzaju "a teraz patrzcie jaki już poziom osiągnęliśmy" oraz stwarzania wrażenia przez suity, że są wprowadzeniem słuchacza do niedostępnego dlań dotychczas świata i że jak grzecznie posłucha to kto wie - może kiedyś nawet nie zaśnie przy Pendereckim?
Ponadto nie słuchałem tego utworu od długiego czasu. Tyler Durden słucha (średnio) raz na tydzień, więc ma za sobą już pewnie ponad 650 odsłuchów. U mnie zebrałoby się może z 10.
No ale dobra - dokonałem ich kilku ostatnio i nawet nie jest źle z tą suitą!
Ja tak nie rozróżniam dobrze tych części jak wy, ale wyróżniłbym:
-czas circa między 16:00 a 18:00. Bardzo fajne brzmienie perksusji, ogólne pulsowanie utworu jest nieco "afrykańskie"
-gitara od 19:50: ładne brzmienie, fajna kompozycja
-efekty elektro ok 23:00 - chyba najbardziej elektroniczny zakątek armijny. Udanie odmalowana przestrzeń, chłód i tajemnica: ha! - skojarzyło mi się to z eskapadą Pirxa na Tytanie ("Fiasko")
-i motyw od 27:02, z czymś mi się to kojarzy i nie wiem z czym w każdym razie fajne

Ogólnie słuchało mi się lepiej niż sądziłem.
Niemniej nie tym odżywia mnie Armia :wink: Pewnie jeszcze jutro, pojutrze sobie wrzucę ten utwór, ale nie wiem czy później znów będzie mnie ciągnęło do Ultimy.

Doceniam, brawa za pomysł, szacun za wykonanie. Ale podobaniowo to u mnie wychodzi na 4,5/10

_________________
ach, jaki dziwny świat!
moralność jak przekleństwo
czas, który jest smutkiem
świat, który nie jest światem!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 19:43:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 3534
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Co do Bogiego, to się w sumie spodziewałem dość niskiej oceny, acz żałuję, że się nie pomyliłem - miałem nadzieję, że ten suityczny wymiar podziała na niego pozytywnie.

Ty jednak, Aras, mocno mnie przygnębiłeś. Po Grocie spodziewałem się większego zaangażowania w ten właśnie mocno lokomotywowy numer. Szkoda :(

arasek pisze:
Tyler Durden słucha (średnio) raz na tydzień, więc ma za sobą już pewnie ponad 650 odsłuchów.


Raz na tydzień słucham ostatnio, ale 650 razy na pewno tego nie słyszałem. Obstawiam jednak, że tak ze 200 odsłuchów mam za sobą.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 19:54:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24922
arasek pisze:
Nie jestem fanem długich form, komunikatów od wykonawców w rodzaju "a teraz patrzcie jaki już poziom osiągnęliśmy" oraz stwarzania wrażenia przez suity, że są wprowadzeniem słuchacza do niedostępnego dlań dotychczas świata i że jak grzecznie posłucha to kto wie - może kiedyś nawet nie zaśnie przy Pendereckim?


Rozumiem niechęć do długich form, ale od razu podejrzewanie takich rzeczy?
To mi wygląda na jakieś uprzedzenia 8-) .


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 20:42:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13502
Skąd: Poznań
Świrorum, panie!

_________________
ach, jaki dziwny świat!
moralność jak przekleństwo
czas, który jest smutkiem
świat, który nie jest światem!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 21:48:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:33:35
Posty: 4500
Skąd: ęsowany
no tak, paradoksy oceniania... na pewno cenię Suitę bardziej niż Oddech, któremu przyznałem 10/10, ale tutaj 10 chyba nie dam... jeszcze się zastanawiam, może nakręcę się pisząc, mam to we krwi (niech pan Lektor się nie nakręca... :/)

utwór jest dla mnie szalenie ważny, bardzo dużo zamknął w sobie, bardzo mi się kojarzy z dobrymi czasami początku Forum, problem w tym że niektóre części nie są tak dobre - w moim mniemaniu - jak inne...

brawo za odwagę, rozmach i wolność (czy wręcz muzyczną anarchię - przynajmniej wtedy tak mi się wydawało) - tutaj mocne 10/10

część śpiewana - niesamowicie mocna: zawsze śpiewało mi się to przy powrocie metrem po sycących manewrach na Uonce... następna stacja: Służew --> ostatniaa, ostatnia stacja... wtedy to była głównie tkliwość i smutek, że trzeba było wracać do Poznania, bez grubszego dna, ale teraz - po 13 latach, to przychodzą i odchodzą - nie tylko w kontekście forumowym - nabiera dla mnie ciężaru prawie nie do zniesienia, a taki niby prosty wers... no i jak to jest podane, wcale nie grobowo, tylko jakoś elegijnie, ostatni dźwięk tematu gitarowego Pawła dopełnia partii wokalnej Toma tworząc tak charakterystyczny dla jego stylu melizmat - już samo to stanowi pewnego rodzaju apogeum niełatwej twórczej relacji tych dwóch panów, jak zwykle co dwie głowy to nie jedna itd., a to przecież można powiedzieć nie tylko o tym fragmencie... jakby nie było - to bardzo mocne 10/10

Ślepokmiet
- wielkie brawa za pomysł strukturalny - zaczynają od motywu poprzedniej części, a potem go dekonstruują a właściwie po prostu burzą... niestety reszta zawsze wydawała mi się nieco nudnawa... nie moje klimaty na pewno, nie znoszę wszelkiego rodzaju transowości w muzyce, tutaj jest ona zaledwie zarysowana, a w takim Swans zakrawa na tortury... ALE po latach cieplej na to patrzę, bo... kojarzy mi się ot z tymi dwoma muzykami... moje relacje z nimi były czasem szorstkie, ale z oboma spędziłem trochę czasu, z Kmietą więcej i obu zdecydowanie zrobiło dla mnie więcej niż ja dla nich i po prostu jestem wdzięczny, ale nie tylko to, obu bardzo lubię i widzę w tym fragmencie ich twarze i nasze rozmowy... czasem daję się wciągnąć w to ich akcentowanie... niech będzie 7/10

(tutaj bardzo piękny łącznik jest - cztery dźwięki trochę jak z końcówki Oddechu... same w sobie zasługują na 10/10...)

część Klimczakowa - w odróżnieniu od Tylera uważam ją za doskonałą i jest to dla mnie jedno z najlepszych osiągnięć Armii w ogóle... Ślepy gra tutaj życiówkę, Paweł być może także, a do tego w tle jakby leciutki mellotron (i to w TYM rejestrze)... pamiętam że Budzy wspominał, że to w stylu zespołu Tortoise, muszę w końcu posłuchać... uwielbiam tu i jedną, i drugą gitarę - i tą "czystą" i tą "plastyczną" z nałożonym efektem... Czasem trochę za krótko mi nawet, często przerywam słuchanie całości i włączam sobie to jeszcze raz... zdecydowane 10/10

część Bananowa (tu wchodzi Xes i mówi: "najbliżej zbliżyła się do mnie Armia w tym fragmencie ;)) - istotnie coś tutaj jest z utworu Moody Blues pt. The Voyage, przynajmniej do wejścia bębnów... potem już nie moje brzmienia i trochę trudno mi się odnaleźć, ale na szczęście mam tu przebitki z przejazdu w samochodzie Erkeja na pierwszy mecz forumowy, jechaliśmy jakimiś serpentynami i akurat ten fragment leciał... potem porządek przywraca ten łopatologiczny opadający motyw i już znowu mi się podoba... 7/10

ta część bardzo ładnie gaśnie...

...i bardzo gładko przechodzi w część Budzego i Popkorna... najpierw Budzy... bawi się syntezatorem... z początku trochę uważałem to w ogóle za niemuzykę, za młody byłem... szybko wchodzi przepiękny I Motyw Popkorna na gitarze akustycznej... gitara akustyczna zwykle nie kojarzy się kosmicznie, a tu proszę... no i zaczyna się największa jazda... przepraszam, że znowu o tym samym, ale ten fragment jest dla mnie niestety bardzo dobrą ilustracją różnorakich opresji duchowych, dzisiaj świetnie mi się tego słucha, widzę w tym zarówno ulgę i katharsis... potem wchodzą zupełnie zdehumanizowane bębny i gitara elektryczna - nie wiem czy pomagają, czy dokładają się do ciężaru, ale głównym bohaterem nadal są świsty i zgrzyty... muszę tu ukłonić się Budzemu, bo ułożył to bardzo sprytnie, gdyby to były same te świsty, wiadomo że byłoby to niesłuchalne, a tu nagle wylatuje gitara jak z Ummagummy Live, no i na szczęście zalega cisza... tutaj mały błąd realizacyjny chyba - II Motyw Popkorna wchodzi z jakiegoś dziwnego pogłośnienia... na dzisiaj nie podejmę się interpretacji, ale pod względem muzycznym obie te partie są ciekawe i zaskakujące ocena: sam się dziwię: 10/10

...outro - Syn po prawicy Ojca... naprawdę ulga, że tak to się (s)kończy

(no i tutaj zawsze miałem zastrzeżenie do formy - po co na koniec ten zamykający fragment czadowy?)

no i staje się - z dużym wahaniem, ale jednak muszę dać 10/10

_____

z wykonań koncertowych na pewno w pamięci zapisało się to w Punkcie, po wspomnianym meczu, na życzenie Ostrej, zespół zagrał to bez przygotowania, z pamięci i w tym całym absolutnie magicznym dniu był to niewątpliwie jeden z jaśniejszych punktów...

na trasie Pnw też to graliśmy, w wersji skróconej - przewalczyliśmy z Rafałem to, żeby wersja na trasie była mniej więcej taka jak na filmie, Tom chciał, żeby dołączyć fragment czadowy... na trasie PnW bohaterem tego utworu był Paweł Piotrowski, który wypuszczał się na długie melodyczne pochody.. dziwnie się to grało, dziwnie i pięknie, bo przez cały czas na akordzie A w sumie, nie było jak tam czegoś wtrącić innego bo przy każdym ozdobniku utwór zaczynał tracić charakter... jeszcze na początku grałem flażolety w różnych strategicznych miejscach, ale się poddałem bo znowu było mi "za bogato", skończyłem na zwykłym A, tu i ówdzie... za to jeśli chodzi o śpiew, też uważałem, żeby nie przedobrzyć - włączałem się tylko w ostatniej zwrotce, ale to była mocna harmonia, bo Tom śpiewa swoją partię głównie na nieoczywistym (dla tonacji A) dźwięku G, a ja dołączałem w górze z E, co jak mniemam dawało wrażenie pożądanej "dalekości"... lubiłem ten moment koncertu i to, że zawsze musiałem przypominać Karolowi, że Suita miała się zaczynać od wybuchu... a potem to spokojnie wjeżdżało w Towards the East... cudowny trzas był to dla mnie

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Ostatnio zmieniony czw, 18 października 2018 22:32:34 przez Gero, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 22:07:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 30 czerwca 2014 21:20:04
Posty: 306
Skąd: Mazowiecki Park Krajobrazowy
Jako zagorzały ultimatulowiec muszę włączyć sie do dyskusji. Jak kiedyś wspominałem, rozstałem się z Armią po wydaniu
płyty Triodante i wróciłem na łono zagorzałych fanów właśnie dzięki płycie Ultima Thule. Od kiedy pracując w sklepi muzycznym
przyjmując na stan płyty z kartonowego pudełka wyciągnąłem album w plastykowym opakowaniu z piękną, klimatyczną okładką,
która jednoznacznie kojarzy mi się z utworem tytułowym przepadłem i pokochałem tę płytę, a potem wszystkie, które w
międzyczasie mi umknęły. Jednak do dziś uważam, że Ultima Thule (suita) jest najbardziej artystycznym, twórczym i ambitnym
dziełem od czasów Triodante i będę tego stanowiska bronił do ostatniego żołnierza:). Po drodze było dużo utworów, nawet
genialny Duch, ale tu mamy zupełnie inne podejście do muzyki, choć, mimo braku waltorni w instrumentarium jest to cały
czas ta sama Armia, ta sama moc i baśniowość. Zawsze lubiłem długie formy, w końcu moim drugim ukochanym zespołem traktowanym
na równi z Armią jest Pink Floyd i ciekawią mnie takie długie wycieczki:).

Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałem początek, to miarowe stukanie w krawędź werbla. Tak może zacząć się każda opowieść.
ja dzielę ten utwór na 6 części.

1 świetna zwrotka i przejście, jeden z najlepszych tekstów w dyskografii.
potem następuje kolejna część:
2 super bas z pogłosem, perkusja i odgłosy w tle. Dla mnie Ślepy wystukal to rewelacyjnie, w ogóle rządzi w tym utworze.
ta część jest bardzo kosmiczna, szczególnie jej ambientowa końcówka
3 taki rozbujany fragment, crimsonowski w klimacie, szczególnie ta Frippowa delikatna solóweczka w tle, trochę jak w Book
of Saturday...
4 dalej następuje powrót do mrocznych klimatów, dziwne dźwięki i odgłosy w tle, jakby echa ECH Floydów, genialne...
5 w kolejnym fragmencie schodzimy gdzieś do podziemi, do piwnic, jest klaustrofobicznie i trochę strach, cos wyje, coś szumi,
po chwili wyłania się gitara, a potem pociąg rusza i pojawia się motyw wykorzystany później w Jacaszkowej Legendzie w
3 bajkach/dla każdej samotnej godziny, bardzo mi się kojarzy, aż się chce zaśpiewać O o oo, O o oo...
6 powrót do pierwszego motywu, zwrotka i przejście, i to już koniec...

Ten utwór to spacerowanie po miescach z okładki płyty, kroczenie pustą ulicą, schodzenie do podziemi i patrzenie w niebo,
w bezkresy kosmos. I ten utwór ma barwy tej okładki, ciepłe, a zarazem bardzo intrygujące i mroczne, wszystko na raz...

Może brakuje mi trochę płynniejszych przejść między częściami, ale i tak ma u mnie

10/10

Natomiast wersja z Podróży na Wschód, choć mocno skondensowana, to jednak wspaniale zagrana i posiadająca tak niesamowity klimat,
że mogę słuchać jej w kółko. Ten skład, z Frantzem, Krzyżykiem i Kmietą idealnie wpasował się w ten utwór. A wplecienie dialogów
z filmu (Arasek, wspaniale dużo tam Ciebie!) jest zabiegiem wręcz genialnym! Bardzo transowa to wersja, dla mnie także na 10!
Żałuję, ze nie miałem okazji posłuchać tego utworu na żywo...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 października 2018 22:39:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24922
Świetne rzeczy tu piszecie, aż zatęskniłem.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 19 października 2018 11:19:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 03:25:03
Posty: 727
Skąd: toruń
są momenty. można posłuchać od czasu do czasu.
ocena: 5/10


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 19 października 2018 20:49:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7663
Skąd: Statek Burz
Hmmm.. Mam tu problem z oceną. Suita od zawsze była w moim ścisłym armijnym bottomie i traktowałam ją skipem.
Zapamiętałam ten utwór jako taki, który mógłby być wielki, gdyby nie skręcał w rejony muzyczne kompletnie dla mnie niestrawne. I to tak powoli, stopniowo stając się coraz mniej znośnym, coraz bardziej nieznośnym. Człowiek by jeszcze nie wyłączał, jeszcze muzyka go wciąga , jeszcze chce tu zostać, posłuchać, ale trucizna wsącza się coraz bardziej i bardziej i w końcu nie idzie wytrzymać i człowiek zaczyna żałować, że nie uciekł wcześniej.
Teraz posłuchałam po raz pierwszy od dawna i stwierdzam, że części wartościowych a nawet pięknych, a nawet genialnych, jest w nim znacznie więcej, niż zapamiętałam.
Są tu fragmenty niesamowite i klimatyczne. Pojawiają się też fragmenty nużące monotonią, ale wciąż dające się słuchać.
Niestety techniasty koszmarek psujący wszystko w końcu istotnie nadchodzi. Szkoda. W dodatku, w mniej strasznej formie, pojawia się wiecej niż raz. Co najgorsze, niejednokrotnie równocześnie z pięknem w tle, nie ma nawet jak rozdzielić ziarna od plew.
4/10 - daję jakieś punkty za fakt istnienia tych częsci, których dobrze się słucha, i za te wszystkie elementy składowe, których wartość doceniam. Jest tych punktów zdecydowanie więcej, niż planowałam dać, opierając się na pamięci. I w ogóle dzieje się w tym utworze o wieeele więcej, niż zapamiętałam.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group