Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 24 maja 2017 16:51:49

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 23 maja 2017 18:22:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23573
Dałbyś chociaż sześć kurde :) .

arasek pisze:
Aczkolwiek "szyfru" nie odkryłem.


Może onć jest do odkrywania a nie odkrycia?

W książeczce pojawia się rycerz i do niego odnoszą się słowa "fighting the storm, fighting the desert" i tak dalej. A mi się przypomniało co kiedyś Budzy powiedział w odniesieniu do piosenki i filmu Aguirre: "Rycerz w zielonym lesie - ten obraz już mi wystarczy, aby snuć wiele różnych opowieści, niekoniecznie tak okrutnych jak opowieści Herzoga"...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 23 maja 2017 19:39:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6423
Skąd: Statek Burz
Niesamowity, nieziemski klimat, gęsta atmosfera, tajemnica, wędrówka po nocy i poszukiwania...
Magiczna opowieść, która bardzo plastycznie mi się wizualizuje, jak większość utworów z tej płyty, obrazy przynosi różne, ale przypomnę historię ze swojego starego posta:
Fengari dawno temu tutaj pisze:

Freak
Błędny rycerz zabłądził. Jeździł po świecie, szukał sam nie wiedział, czego, aż w końcu trafił do pewnej tajemniczej, zaczarowanej krainy. Pełno tam magii, trudno zgadnąć, dobrej, czy złej. Wszystko wyglądało inaczej. Niebo miało purpurowo-zielony kolor, W powietrzu mieniły się jakieś dziwne zorze, trawy były niebieskie i czerwone. Wkrótce nadpłynęły burzowe chmury, a tuż przed nim, zamiast łąki, która była tu dosłownie przed chwilą, pojawiło się wzburzone morze. A cóż to ma znaczyć? - pomyślał sobie. Wkrótce w oddali rozbłysło światło latarni morskiej a zaraz potem między nim a ową latarnią wyrósł most. Najwyraźniej ktoś/coś chce, żeby podążył tą drogą. Spiął konia ostrogami i ruszył na wprost, ku swemu przeznaczeniu. Czuł się niewyraźnie, ale honor nie pozwalał mu zawrócić. I tak znalazł się na wielkiej wyspie, pełnej dziwów i cudów. Powiał wiatr, rozsunęły się chmury ukazując słońce i księżyc widoczne równocześnie na niebie. Rycerz poczuł się tak, jakby zobaczył je po raz pierwszy w życiu, tak niezwykłe mu się zdały pośród tutejszych barw i zarazem tak błogosławione, skoro rozjaśniły to ciemne miejsce. Błogość ogarnęła jego serce, stanęło mu przed oczyma jako żywe wszystko, co mu drogie, wszystko, co kiedykolwiek od życia otrzymał, twarze ukochanych dziatek pozostawionych gdzieś za siedmioma górami, jego dom. Zatęsknił. A potem to wzruszenie zmącił niepokój. Jak tam sobie radzą bez niego? Czy nie grożą im żadne niebezpieczeństwa? I wtedy zalała go cała fala obaw, do których niezwykł był przyznawać się sam przed sobą, ceniąc sobie nade wszystko odwagę. Wszystkie rzeczy, z którymi nigdy nie potrafił się pogodzić przypominały mu się i niemal materializowały tuż przed nosem. Dość tego! Wyciągnął miecz i począł wymachiwać nim zaciekle, chcąc rozproszyć podłe widma. Lecz one nic sobie tego nie robiły. Wtem dostrzegł w oddali za nimi dziwną postać w bieli. Czy to jakiś mag złośliwy, który zsyła na niego te przeklęte wizje? Ruszył ku niemu, gniewnie wymachując bronią. I gdy już był blisko, spostrzegł swą pomyłkę, rozpoznał go. To nie mag, to anioł. Tym lepiej! A więc dziś stoczy pojedynek, na który czekał całe swoje życie!
'- Wreszcie żem cię znalazł i pochwycił, posłańcze Niebios! Stań ze mną do walki i jeśli zwyciężę, musisz mi pobłogosławić!'

Lubię tamte swoje historie i w większości przypadków utrwaliły mi się jako jedyne interpretacje mojego odbioru płyty, więc przy kolejnych utworach też sobie pozwolę ową większość przypominać. :wink:

Na opisanie samej muzyki, i tego, jak jej brzmienie na mnie działa, jakie struny porusza, zwyczajnie brak mi słów!
Niskie dźwięki na jakich bazuje cały utwór, rozbijają mi w środku bank! Ale i te wysokie wystrzelające tu i tam iskry są dopełnieniem cudu tej muzyki.
Absolutnie 10/10!


Ps. Zapomniałam dopisać: Aras, jestem fanką Twojego kota!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Ostatnio zmieniony wt, 23 maja 2017 21:13:53 przez Fengari, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 23 maja 2017 20:42:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 17:14:16
Posty: 5514
Freaka zaczęłam słuchać prawie razem z prozessem, gdzieś pod koniec 2010. Prozess był ciężki, miażdżący, brutalnie obezwładniający, więc - nie studiując jeszcze zbyt uważnie UT i nawet nie wiedząc kto to Elrond - spodziewałam się totalnej rozpierduchy, czegoś w rodzaju Triodante. Na pewno nie freak jazzu z rozbuchaną sekcją dętą, w dodatku po angielsku. Właściwie po usłyszeniu "Przed prawem" sądziłam że już nic mnie nie zadziwi, skoro tam na własną rękę zastanawiałam się czyj to głos, bo przecież nie Budzego.

Zanim na dobre zaczęła się wiosna 2011, byłam już Freakiem pochłonięta bez reszty i dumna, że to też jest Armia, mimo że z klimatów dżezowych najbardziej wchodził mi swing.
Pamiętam sięganie w półśnie na parapet po słuchawki (zrzucając przy okazji w środku nocy cały sprzęt i kubek z herbatą), słuchanie Freaka na ulicy, w autobusie, w pracy, w sklepie, co dawało mi niezbędną wtedy wyższość elitarną nad resztą świata, która wogóle się nie nie zna ani nie wie o co chodzi.

Sam utwór tytułowy trudno mi opisać osobno. Genialna jest cała płyta! To pełnia, beztroska, jakieś pierwsze kwiatki w wazonie na stole, zapach wiosny, szczęścia, cudu, lekkości, istny freak!
To pierwsze chwile zakochania, gdy się myśli - jak to się do tej pory dało żyć? Gdy można wypić całe wino i nie być bardziej pijanym niż przedtem! To coś w tym stylu, że gdy dziś ktoś (niekoniecznie o freaku) pisze: nie kojarzę, przeszło obok, nic mi to mówi - to mi go żal, że tyle zaprzepaścił. Tym bardziej, że sama gdzieś płytę zgubiłam! Już trochę zapomniałam tamten stan...Siadła mi komóra, puściły nerwy i życie zrobiło się ciężkie jak Toń. Teraz Immanuel to trochę łagodzi.

Prostota - że son, że daughter, że moon, że sun, że freak! Bez rozkminianai że co to zmienia i ile kosztuje. Bo w chwili gdy się zastanawiasz, bezpowrotnie zmienia się wszystko. Ponieważ gaśnie blask!

10/10


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 24 maja 2017 11:00:42 

Rejestracja:
pn, 12 kwietnia 2010 11:07:34
Posty: 299
Muszę przyznać, że nie podzielam Waszego entuzjazmu do tego właśnie utworu.
Być może, gdybym przyjął warunek: wierzę w to, wchodzę w tą bajkę, jestem z Armią, bo to moja kapela, wówczas może dotarłaby do mnie ta litania.
Ale nie potrafię.
Freak poza tym oznacza dla mnie coś zupełnie innego. I'm the Freak mógłby zaśpiewać - nie wiem - Frank Zappa, Beck, Lee Scratch Perry, Tricky, Zbuntowany Kaloryfer, Los Loveros, Natalka Zamilska - ale nie Armia.
Nie pasuje.
3/10 - za niektóre elementy muzyczne.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 24 maja 2017 11:04:48 

Rejestracja:
pn, 12 kwietnia 2010 11:07:34
Posty: 299
antiwitek pisze:
Fengari dawno temu tutaj pisze:

Freak
Błędny rycerz zabłądził. Jeździł po świecie, szukał sam nie wiedział, czego, aż w końcu trafił do pewnej tajemniczej, zaczarowanej krainy. Pełno tam magii, trudno zgadnąć, dobrej, czy złej. Wszystko wyglądało inaczej. Niebo miało purpurowo-zielony kolor, W powietrzu mieniły się jakieś dziwne zorze, trawy były niebieskie i czerwone. Wkrótce nadpłynęły burzowe chmury, a tuż przed nim, zamiast łąki, która była tu dosłownie przed chwilą, pojawiło się wzburzone morze. A cóż to ma znaczyć? - pomyślał sobie. Wkrótce w oddali rozbłysło światło latarni morskiej a zaraz potem między nim a ową latarnią wyrósł most. Najwyraźniej ktoś/coś chce, żeby podążył tą drogą. Spiął konia ostrogami i ruszył na wprost, ku swemu przeznaczeniu. Czuł się niewyraźnie, ale honor nie pozwalał mu zawrócić. I tak znalazł się na wielkiej wyspie, pełnej dziwów i cudów. Powiał wiatr, rozsunęły się chmury ukazując słońce i księżyc widoczne równocześnie na niebie. Rycerz poczuł się tak, jakby zobaczył je po raz pierwszy w życiu, tak niezwykłe mu się zdały pośród tutejszych barw i zarazem tak błogosławione, skoro rozjaśniły to ciemne miejsce. Błogość ogarnęła jego serce, stanęło mu przed oczyma jako żywe wszystko, co mu drogie, wszystko, co kiedykolwiek od życia otrzymał, twarze ukochanych dziatek pozostawionych gdzieś za siedmioma górami, jego dom. Zatęsknił. A potem to wzruszenie zmącił niepokój. Jak tam sobie radzą bez niego? Czy nie grożą im żadne niebezpieczeństwa? I wtedy zalała go cała fala obaw, do których niezwykł był przyznawać się sam przed sobą, ceniąc sobie nade wszystko odwagę. Wszystkie rzeczy, z którymi nigdy nie potrafił się pogodzić przypominały mu się i niemal materializowały tuż przed nosem. Dość tego! Wyciągnął miecz i począł wymachiwać nim zaciekle, chcąc rozproszyć podłe widma. Lecz one nic sobie tego nie robiły. Wtem dostrzegł w oddali za nimi dziwną postać w bieli. Czy to jakiś mag złośliwy, który zsyła na niego te przeklęte wizje? Ruszył ku niemu, gniewnie wymachując bronią. I gdy już był blisko, spostrzegł swą pomyłkę, rozpoznał go. To nie mag, to anioł. Tym lepiej! A więc dziś stoczy pojedynek, na który czekał całe swoje życie!
'- Wreszcie żem cię znalazł i pochwycił, posłańcze Niebios! Stań ze mną do walki i jeśli zwyciężę, musisz mi pobłogosławić!'


Kleyff mnie się przypomniał:

I teraz znowu szarym świtem Filip na koniu w deszcz,
I tak zbliżają się do siebie bezlitośnie.
Bo pędzi ku północy, skąd wędrowiec idzie,
tak jak przez Pireneje, samotnie.
i tylko ręka z mieczem i ręka z amuletem
i tylko oni dwaj na drodze dalekiej
oko w oko.
i zsiada Filip... nie wie, co zrobić z mieczem
kto wie, czy stary Hieronim Herzogen Bosch
nie uśmiecha się gdzieś


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 24 maja 2017 11:35:36 

Rejestracja:
wt, 22 grudnia 2015 10:01:40
Posty: 56
Jak już wspomniałem przy okazji omawiania The other Side płyta "Freak" w momencie ukazania się weszła mi świetnie, ale tak do utworu Green włącznie. Trzy ostatnie kawałki przekonywały mnie mniej, troche takie pitu-pitu progrockowo-jazzrockowe, za bardzo zalatywały mi stylistyką, której delikatnie mówiąc fanem nie jestem. No i ten freak jakiś taki zbyt ugrzeczniony tam się robi, toż to bardziej stary pierdziel, a nie żaden tam krejzi frik.;)
Tak myślałem. Długo. Ale na szczęście mi się odmieniło i obecnie jestem wielkim fanem tej płyty od początku do końca.
Powyższe uwagi odnośnie trzech ostatnich kawałków na dobrą sprawę wciąż są z grubsza aktualne, ale w pewnym momencie przestałem na to zwracać uwagę, dałem się ponieść muzyce.
Utwór "Freak" oceniam na 9/10.
Świetny klimat, rzekłbym - bajkowy, nocny, powietrzny. Fajna perkusja, najlepsza partia akordeonu na płycie (i zarazem najciekawszy smaczek instrumentalny w tym kawałku, taki tajemniczy i niepokojący), saksofon w środkowej części w sumie rzeczywiście freakowy. Najmniej mnie przekonuje ten najszybszy i najmocniejszy fragment, ale już koncówka - fantastyczna, taka "rozpływająca się", coś pięknego. Potwierdzam - cudowny utwór. Obecnie lubię go chyba bardziej niż "Green".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 24 maja 2017 12:20:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23573
Pod wpływem Klayffa przypomniał mi się Kelus, może nawet bardziej pasuje:

Cytat:
Wiesz, był raz kamienny dom
a w tym domu pusty strych
nad wygasłym dawno już kominem
czas z pajęczyn utkał dzwon...

Wiesz, w tym domu mieszkał Bóg
całkiem sam w komnatach stu
w końcu ruszył szukać w świat człowieka
jedną z zakurzonych dróg...

Słuchaj, w spadku dostał dom
rycerz co w komnatach stu
szukał śladu tego który odszedł
jedną z zakurzonych dróg...

Słuchaj, rycerz ruszył w świat
tak jak dawno temu Bóg
Koń, jak strumień wartko pod nim płynął
jedną z stu tysięcy dróg...

Poznał, to co poznać mógł
wino, śmiech, jarmarków gwar
smutek kobiet, sznur polnych kamieni
mężczyzn odchodzących w świat...

pytał zbrojnych, którzy szli
na wojny, i z wojen stu
ten co rzuca nieswoim kośćmi
nie szedł żadną z naszych dróg...

pytał tych co żęli łan
pasterzy spokojnych stad
ten co biednym wodę zmieniał w wino
nie był u nas już od lat...

czasem prawie pewien był,
że mu tamten daje znak
szarych gęsi spłynął nań różaniec
w stepie znalazł ostu kwiat...

Wierz mi, został rycerz tam
gdzie los u rozstajnych dróg
znaleźć nie mógł, wracać nie chciał
Czeka, aż nadejdzie drogą Bóg...

Wiesz, tam gdzie kamienny dom
a w tym domu pusty strych
znów zastawi stół z pustym nakryciem
ten, kto pierwszy wróci z nich...


Bardzo lubię ten tekst i w ogóle całą piosenkę.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 24 maja 2017 15:37:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 08 kwietnia 2007 23:42:39
Posty: 131
Skąd: Warszawa
6/10, jeden z lepszych na płycie, która jednak nie jest moją bajką.

_________________
www.polake.art.pl
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group