Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 24 maja 2019 10:49:57

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 00:41:53 
Tak więc trwają LEGENDA, TRIODANTE i DUCH - te trzy:... największy z nich jednak jest DUCH!

Takie jest właśnie moje zdanie. Nie wiem, czy to najlepszy moment, żeby poruszać taki temat, ale może dobrze byłoby
uporządkować pewne sprawy przed, miejmy nadzieję, rewolucją.

Nad niniejszym wątkiem trochę już myślę i z początku zdawało mi się, że na poparcie swojej tezy mam mnóstwo twardych
argumentów. Szybko jednak doszedłem do wniosku, że to jedynie eufemizmy, pokrywające garść nad wyraz subiektywnych wrażeń...
Nic to jednak! Zbyt długo już mi to chodzi po głowie. Trzeba to wszystko spisać.

Otóż, wielkie płyty w dorobku Armii, to według mnie właśnie te wymienione powyżej, z czego dwie pierwsze, hołubione przez
tak wielu, zajmują ex aequo zaszczytne drugie miejsce, tuż za DUCHEM właśnie. Argumenty poniżej w przypadkowej kolejności:

1 BRZMIENIE
Nie jestem znawcą dźwięku. Nie umiem o nim pisać ani mówić. Nie znam terminów i nie zauważam 90% tego, o czym mówią, piszą
i myślą audiofile. Wiem jednak, że w dorobku Armii brzmienie tylko dwóch płyt mnie zadowala: LEGENDY i DUCHA. Z tym jednak,
że brzmienie LEGENDY jest jakby bardziej oczywiste. Nie bardzo umiem to wyrazić... Niewątpliwie jest piękne i tajemnicze,
ale zbyt łatwo się nim zachwycić. Natomiast DUCH... olśnienie... poznawałem tę płytę ze słuchawkami na uszach i jak
zauroczony, godzinami wsłuchiwałem się w te wszystkie zakamarki... gdyby tak brzmiało TRIODANTE, to może DUCHA by nie
sięgnęło, ale LEGENDĘ raczej pozostawiłoby trochę w tyle.

2 MOJA PRYWATNA HISTORIA
Chyba od tego powinienem był zacząć. Najpierw poznałem TRIODANTE. Był koniec 95-ego, lub początek 96-ego. Byłem jeszcze
pod wielkim wpływem zaspołu Megadeth, choć powoli zacząłem poznawać muzykę zespołów pokroju Nomeansno (!), czy Primus (!).
W końcu kolega podrzucił mi Armię... wymiękłem... nie bardzo wiedziałem, co się dzieje... o co chodzi... zakochałem się...
Potem usłyszałem CZAS I BYT i chyba ANTIARMIĘ, albo LEGENDĘ. Nie pamiętam dokładnie. Na pewno oswojenie z LEGENDĄ było
niełatwe i trwało długo. TRIODANTE było mi bliższe, bo cięższe i bardziej połamane. CZAS I BYT był punkowy, swobodny,
ANTIARMIA do tej pory jest dla mnie mało strawna, ale od początku szanowałem ją jako mityczne niemal początki, ale LEGENDA?
Coś z nią było nie tak... jakaś dziwna... W końcu jednak i ona mnie zauroczyła i na kilka lat przyćmiła TRIODANTE. Był jednak
i DUCH... to on mnie ukształtował... to on jest dla mnie najbardziej bajkową z płyt... rysa, jaką na mnie pozostawił, jest
niemal tak głęboka, jak ta, którą noszę od przeczytania pierwszych zdań "Hobbita", tyle że to już była nie tylko jakaś niemal
metafizyczna przygoda. To już była metafizyka.

3 METAFIZYKA
Te trzy, to bez wątpienia najbardziej mistyczne dokonania Armii, zresztą nie tylko Armii... i mam oto takie porównanie:
LEGENDA - mistyka naturalna niemal... mistyka poszukująca...
TRIODANTE - dym kadzidła, post, modlitwa i uniesione dłonie... czekanie...
DUCH - olśnienie... nieoczekiwana iluminacja... może właśnie dlatego tak ciężko tej płyty się słucha... po początkowych
latach, kiedy kasetę z DUCHEM katowałem bez przerwy, pojawiał się on (później już jako CD) w moich uszach coraz rzadziej. Tu
nie ma miejsca na oddech braku skupienia... nie inaczej jednak jest z cudzymi iluminacjami... z zewnątrz niezwykle trudno do
nich się przedrzeć, ogarnąć...

4 ARCHITEKTURA
Podchwyciłem to porównanie na tym forum właśnie i rozwinąłem je nieco. Nie jestem zeń do końca zadowlony, bo ma ono swoje
mankamenty, ale jest w nim pewien urok i jeśli tylko je właściwie zrozumieć i wyrzec się pewnych stereotypów myślowych...
LEGENDA - architektura romańska
TRIODANTE - gotyk
DUCH - barok

5 TEKSTOWO
Dla mnie - najwyższej klasy poezja. Podejrzewam natchnienie przez Ducha... ale u nas króluje raczej Świetlicki ze swymi
problemami licealisty, czy grono jego zbuntowanych uczniów... właściwie, zabrakło mi słów...

6 MUZYCZNIE
Kolejne porównanie:
LEGENDA - dzikość i moc
TRIODANTE - wybujała kompozycja
DUCH - złoty środek. Nie nędzny kompromis, ale "pomiędzy" przesunięte w kierunku geniuszu... żadnego zbędnego dźwięku...
asceza i spontaniczna, nieskrępowana kompozycja... i jaka subtelność...

7 OSTATNIE PORÓWNANIE
LEGENDA - emocje
TRIODANTE - umysł
DUCH - duch

8 I TAKA PIĘKNA OKŁADKA

I choć na wszystkich płytach Armii, poza TRIODANTE (i ANTIARMIĄ, jeśli obetniemy ją do wersji '87) jestem w stanie znaleźć
utwór, który jest w jakimś sensie lepszy od każdego z utworów umieszczonych na DUCHU, to właśnie tę płytę uważam za
najlepszą (choć oczywiście mam nadzieję, że ULTIMA THULE będzie jeszcze lepsza).

Oby nikt mnie za zbyt długie wyn(at)urzenia linczować nie zamierzał...


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 00:51:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 23 stycznia 2005 00:41:24
Posty: 592
I po co tyle pisać i tak wszyscy wiedzą że najlepsza jest Antiarmia :D

_________________
"My face in the mirror tells me it's not surprise that I'm
pushing the stone up the hill of failure"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 10:07:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20690
Duch to najlepsza płyta Armii, to się zgadzam jak najbardziej, ale... Odpierdol się od Świetlickiego i nie obrażaj jego słuchaczy. W pewnym momencie byłam moda na Świetlickiego i siłą rozpędu trochę przypadkowa publika się do niego przyczepiła, ale teraz tą publikę przejął Grabaż, a dla mnie Świetlicki jest najwybitniejszym żyjącym polskim poetą, w ogólnej mej klasyfikacji tylko z Herbertem przegrywa.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 10:18:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20690
To był offtop, a analiza Ducha... Muzyka - godzi metalowe riffy z punkowym żarem,jest i wielka, i patetyczna, a jednak lekka i optymistyczna...Teksty najbardziej wprost i jawnie neofickie, ale szczere. Płyta podnosząca na duchu, najlepsza w chwilach zawirowań życiowych rozmaitych.
Każdy kawałek jest tematem tak naprawdę na oddzielny wielki post (choć to cecha każdej płyty), dla mnie najważniejszy jest tytułowy, najbardziej "legendowy" numer Armii poza "Legendą", którą też jak wiadomo sobię cenię bardzo. Dawka progresji na "Tr'ante" była dla mnie trudna do przełknięcia, a na "Duchu" to akurat proporcję czadu i poszukiwania są idealnie wymarzone.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 12:24:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4080
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Budyń pisze:
dla mnie Świetlicki jest najwybitniejszym żyjącym polskim poetą, w ogólnej mej klasyfikacji tylko z Herbertem przegrywa.


Powiedz, że to był żart....:):)
Świetlicki jest małpio zręczny i błyskotliwie dowcipny w swojej "poezji".
A Herbert to po prostu geniusz i król Poezji przez duże "P". Jak można stawiać ich wogóle tak blisko siebie?

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 12:46:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25442
Nie wiem jak wam się chce ustalać te wszystkie kolejności, rankingi i potem spierać jeszcze o miejsca. Świetlicki i Herbert - przecież to różne światy. Poezja w ogóle jest ciekawa jako opowieść konkretnej osoby. I mnie ciekawi co mają różne osoby do opowiedzenia.... I tyle.
A co do Ducha - lubię zwłaszcza w utworach te miejsca pokręcone, gdzie dużo dzieje się w krótkim czasie, klimaty, struktury... a z tekstów to na przykład 'marność' lubię. O tym Lanku.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 12:48:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21516
Kamiku - piękny post!

Bardzo mi blisko do tego, co napisałeś, mimo że z tych trzech Wielkich Płyt Duch jest u mnie jednak nr trzy.

Ostatnio nawet dużo o tym myślałem. Dlaczego te trzy płyty sa tak szczególne. Myślę, że to kwestia tej Metafizyki. Pewnego pejzażu duchowego.

Legenda - opowieść o poszukiwaniu, drążenie sfery duchowej, takie jakieś oniryczne, nie chcę powiedzieć, że po omacku, ale raczej - bez skierowania w konkretnym kierunku. Opowieść, która od początku do końca tkwi pośrodku jakiejś drogi, trudnej nawet do nazwania.

Triodante - poszukiwanie, które jednak kończy się Znalezieniem i to wyraźnie od początku widać. Płyta opowiada o pewnej drodze, ale z perspektywy kogoś, kto tę drogę przeszedł.

Duch - to już nie jest poszukiwanie, to jest rzecz opowiedziana od początku do końca z perspektywy człowieka, który osiagnął jakiś cel i dał mu on nieprawdopodobną wręcz moc, moc, którą ta płyta jest przesiąknięta jak żadna inna. To jest płyta wypowiedziana z żarliwością proroka, który stoi na szczycie góry i głosi!

J.T.Fly pisze:
Dodam od siebie jeszcze Drogę jako spełnienie, ostatnie spojrzenie wstecz, pogodzenie się nowej natury ze starym życiem.


no właśnie... to jest bardzo ważne. Droga jest odnalezieniem pokory, zejściem z tej góry proroka, jest w niej spokój i spełnienie...

I tu kształtuje się odpowiedź na pytanie, dlaczego sam Tom bardziej ceni Drogę niż te trzy. Dla obserwatora często najważniejsza i najciekawsza jest sama droga i jej perypetie (ale nie "Droga", tylko droga wiodąca do jakiegoś celu), natomiast dla samego zdobywcy najważniejszy może być jednak moment, kiedy ów cel osiągnął... tak sobie dumam.


Zupełnie na poważnie, choć wydaje się to banalne przy tym, co powyżej, myslę, że może to byc jeszcze jedna kwestia. Kwestia Stopy. Ginger Baker z zespołu Cream powiedział kiedyś, że dobry zespół to taki, co ma dobrego perkusistę; on powinien wiedzieć, bo był jednym z najwybitniejsych perkusistów, jacy byli w muzyce rockowej a może i NAJ.
Na tych trzech płytach grał Stopa. Potem już nie grał.
Normalnie nie wiązałbym tego z samą perkusją, ale mam takie nieodparte wrażenie, że te trzy płyty są Wielkie też dlatego, że pod względem muzycznym przewyższają wcześniejszą i następne. Więc może to nie przypadek?...

I znów: Tom zawsze mówił, że bardziej ocenia dokonania Armii pod względem tekstowym niż muzycznym. Tym samym to, co w akapicie powyżej ma mniejsze znaczenie i wiemy tym lepiej, dlaczego Tom uważa Drogę za lepszą niz wcześniejsze płyty ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 13:06:35 

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 12:58:33
Posty: 189
Otóż dla mnie Duch jest zdecydowanie najsłabszą płytą Armii (może faktycznie na debiutancką płytę patrzę nieco przez pryzmat "mitycznych korzeni", ale jednak częściej i chętniej jej słucham). Też nie mam na to żadnych argumentów. Ale to co mam, przedstawię.

Kamik pisze:
Nie jestem znawcą dźwięku. Nie umiem o nim pisać ani mówić. Nie znam terminów i nie zauważam 90% tego, o czym mówią, piszą i myślą audiofile.


Ja również nie jestem. A brzmienie Ducha niesamowicie mnie mierzi, nie mam pojęcia dlaczego. Coś takiego jednak jest, zwłaszcza w partiach gitary.. nie wiem naprawdę jak to wyrazić, jak wspomniałem specem nie jestem. Zaznaczam, że na koncertach ani na nagraniach z SSS tego nie odczuwam, zatem wychodziłoby, że to kwestia produkcji tego albumu. A gdyby płyta Triodante miała takie brzmienie jak Duch, to...

Kamik pisze:
2 MOJA PRYWATNA HISTORIA


Tutaj mogę powiedzieć tyle: najpierw poznałem Drogę - bez rewelecji, potem Duch - dostałem kopa i zacząłem szukać innych płyt Armii. I w miarę tych poszukiwań Duch bladł coraz bardziej i bardziej, aż w końcu zbladł zupełnie. Każda z tych płyt miała coś, czego Duch nie miał..

Kamik pisze:
3 METAFIZYKA
(...)
LEGENDA - mistyka naturalna niemal... mistyka poszukująca...


Tu się zgodzę.

Kamik pisze:
TRIODANTE - dym kadzidła, post, modlitwa i uniesione dłonie... czekanie...


Nie, nie, nie! Żadnych dymów i kadzideł. Żadnych postów. Po prostu czerń i biel. Ciemność, w której z każdym kolejnym dźwiękiem coraz wyraźniej świeci Światło! O!

Kamik pisze:
DUCH - olśnienie... nieoczekiwana iluminacja...


Ty odbierasz to tak. Dla mnie to olśnienie to posunięcie się o krok za daleko. To niemal neofickie wyznanie wiary, a dla mnie siła Armii tkwi w takim "mistycznym niedopowiedzeniu" (w którym i tak każdy wie o co chodzi)

Tu moim zdaniem znacznie Ducha wyprzedzają Droga i PMK. Po kilku "abstrakcyjnych" płytach, tutaj metafizyka spotyka się z rzeczywistością i.. powstaje zupełnie nowa jakość (nowa strategia syntezy! :lol: ) bajkowość na maksa..

Kamik pisze:
4 ARCHITEKTURA
(...)
DUCH - barok


Hmm.. w ogóle te porównania architektoniczne nie bardzo do mnie przemawiają, bo nie sądzę by płyty Armii choć w przybliżeniu odpowiadały jakimś konkretnym stylom, ale co do baroku.. Barok kojarzy mi się z misternością, bogactwem szczegółów, subtelnością.. a Duch to taka surowa płyta..

Kamik pisze:
5 TEKSTOWO
Dla mnie - najwyższej klasy poezja. Podejrzewam natchnienie przez Ducha...


Pewnie, że poezja, ale jakieś tam "jedziemłe" to w ogóle nie do porównania z "Tu trwa jedynie szary zmierzch..." Jednak tekstom nie mam w zasadzie nic do zarzucenia.

Kamik pisze:
TRIODANTE - wybujała kompozycja


:shock:
Nie będę komentował. Czuję, że to jakieś przejaskrawienie na rzecz poparcia własnej tezy :roll:

Kamik pisze:
7 OSTATNIE PORÓWNANIE
LEGENDA - emocje
TRIODANTE - umysł
DUCH - duch


Kompletnie nie kapuję..

A teraz uwaga: Wszystko co powyżej napisałem dotyczy całej płyty Duch za wyjątkiem utworu Łapacze wiatru, który to wyprzedza o kilka klas cały album i plasuje się wśród najlepszych utworów Armii ever! Zwłaszcza wersja akustyczna..

Budyń pisze:
Dawka progresji na "Tr'ante" była dla mnie trudna do przełknięcia


:shock: Jaka dawka progresji?? Być może w porównaniu do całej reszty dyskografii Armii Triodante możnaby uznać za płytę w jakimś tam sensie progresywną, ale..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 13:58:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 21 grudnia 2004 23:34:02
Posty: 1479
Skąd: Brwinów
Ja też stawiam "Ducha" raczej niżej wśród płyt Armii. Lubię ją, ale nie robi na mnie aż takiego wrażenia jak "Legenda", "Triodante" czy nawet "PMK" i "Droga".

Jak dla mnie jest na tym albumie kilka numerów dość przeciętnych - nudnawy "Soul Side Story", nieciekawy "On jest tu, On żyje", przydługi "Pięknoręki". Jest też kilka perełek, ale nie wystarczą one, abym uznał "Ducha" za płytę wybitną.

No i jednak tekstowo "Duch" do mnie nie przemawia. To trochę nie moja bajka - wolę mniej bezpośrednie i mniej zdeklarowane teksty Tomka.

Dobry album, ale dreszczy we mnie nie wzbudza.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 14:06:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20690
po pierwsze: Nie porównuję Herberta ze Świetlickim, bo to różne światy, inne czasy i inne pokolenia. Po prostu akurat poezja tych dwóch autorów do mnie trafia najbardziej i to wszystko

Jeśli chodzi o "progresję" to właśnie chodzi mi o granie Armii a nie muzykę rockową w ogóle.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 14:13:35 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:24:41
Posty: 1925
lotan pisze:
Dobry album, ale dreszczy we mnie nie wzbudza.



Za każdym razem gdy słucham utworu "Bóg jest miłością" mam dreszcze... Cały tekst i sposób w jaki został zaśpiewany, po prostu jest piękny, natchniony, szczery do bólu i prawdziwy. Według mnie chyba najlepszy utwór na Duchu. :)

Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 14:14:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 11 stycznia 2005 11:58:05
Posty: 72
Skąd: z onirycznej Łodzi
kamiku, wyrazy szacunku za taką apologię albumów Armii, ale dla mnie jednak najwazniejszym z tych trzech jest ... TRIODANTE
(być moze z czasem przycmi je legenda, bom ją nabył niedawno :oops: właściwie dostałem, z okazji pierwszego śniegu tej zimy :D , ale jak płyty Armii odkrywam sobie stopniowo, tak Legenda juz pokazuje pazury), jednak pominąwszy ta dygresję triodante jednak jest najwazniesze.

nigdy nie starałem się opisać jakoś poszczególnych albumów, tym bardziej dzięki za twój post, ale...
BRZMIENIE: tu wg mnie pominąłeś innego czarnego konia: antiarmię. to jest dla mnie album, który dalej odkrywam, ma tyle muzycznych, dźwiękowych smaczków i zakamarków, ze słuchając tego albumu czuje się troche jakbym był w starym, dobrze mi znanym otoczeniu, miejscu, w którym juz dawno nie bylem i albo z radością odnajdywał znajome miejsca albo odkrywał nowe. Legenda brzmieniowo to jest gitara Brylewskiego, rewelacja. miejscami niesamowita.
Triodante: ktoś powiedział ze ład i pouładanie, bez śladu chaosu; moze, ale kryteriami średniowiecznymi patrząc muzyka doskonała to muzyka przejrzysta, pełna znaczeń pomimo braku specjalnego ornamentalizowania- i to jest dla mnie Triodante. muzyczne- podróż przez współgrające z tekstem dźwięki (np. te didgeridoo w Nieruchomo i dzwonki, mmmmm....). natomiast Duch muzycznie jest jak miecz- prosty, ostry, bez zbaczań na lewo czy prawo. Jest linia melodyczna, prosta i konkretna- i tak ma być!
a mistyka i prywatny odbiór albumu? w Trodante nie czuję ani kadzidła, ani postu, ani wzniesionych dłoni. raczej zapadanie się w siebie, coraz głębiej, w siebie, zaczęcie od siebie najgłębszego, tego pod siódmą skórą, juz w pierwszych riffach, od czerni, tej najgorszej, najpierw jej opis ("wyludniacz") potem ja w niej, jak się czuję , najpierw powoli, mówię "ty" w "popiołach" ("nie będziesz mówic ja...") z jakims niedowierzaniem, że to nie ja, ta czerń mnie nie dotyczy, potem już to widze, ze i ja jestem w tym, caly umoczony, stojac "nieruchomo" w sobie widzę, ze jest gorzej, niż myslałem,. prawda nie nazwana po imiemiu, ale ja czuję w tym utworze pulsujące przerażenie, z powodu tego odkrycia, rozpacz, ze "ja będę wewnatrz, nieeeeruchoooomooooo". i nic się nie zmieni..
Oui, l`enfer, c`est moi...
potem jest szarośc, ta najciemniejsza, mglista, "stojąc w mroku" widzę te światło, które gdzieś swieci w ciemności. to nie jest te światło, które "gdzieś podobno jest" tym tajemnym tunelem pozwalającym spojrzeć jeszcze raz na gwiazdy, ale ONO JEST. i ja wołam, szukam wyjścia. I w górę, w górę mlista szarosć stopniwo nie postrzerzenie się zorrzedza, i rozjaśnia, coraz większa niecierpliwosć ("dzyń"), słysze coraz więcej, słysze to, co powinienem usłyszec ("dzyń", "ciało i duch", "pieśń przygodna"), jeszcze małe przypomnienie przeszłości ("święto jaskółki", a wszak moze nie tyle jaskółka co podobny do niej jerzyk był w średniowieczu jednym z symboli zarazy, i jest"lec po przykrywkę pod przykrywką przepasć", czyli 'patrz, z czego wyszedłeś, w czym byłeś, spójrz jeszcze raz ") , mistyczna, nasycona tajemnicą "piosenka liczb" (kto z was próbował odrysowac na kartce papieru w kratke co wyjdzie po opisanych krokach? mnie tylko do tej pory zastanawia, skad wynika i dlaczego jest ta niedokładność rysunku...) i w końcu "skończyłem rozpoczynaj"- ja już skończyłem, teraz Ty działaj we mnie. i to jest wstęp w "triodante" do "Ducha"
"legenda" nie jest dla mnie może aż tak bardzo "mistyką narturalną" bo ten temat chyba lepiej aksplorują "jeżeli", "jestem drzewo jestem ptak", "niewidzialna armia" (Elrond, dzięki za te i inne teksty, wiele razy pomagały sie podnosić, mobilizowały, podnosiły głowę, obraxały spojrzenie w inną stronę. dzięki) to jest tak jak napisal Crazy- mistuyka poszukująca, ale troche na oślep, szukająca wyjścia, iluminacji. Wręcz domagająca się jej ("oddaję ci swój czas i czekam na znak" i dalej..)
"Duch"też ma swoją moc, ale innego rodzaju. "SSS' - modlitwa dziękczynna w kazdym calu i głębokości, nie mogło jej zabraknąc na koncercie w Łodzi i dobrze, że była. Wykopem maksymalnym jest dla mnie "Duch wieje przez świat", o, tu własnie ten album ma w sobie miecz; "bracia bum"- powrót do tej mistyki naturalnej własnie, tylko ze nie w ludzkim wydaniu. mistyka świata, nie człowieka (jak to było u ks. Twardowskiego:"pies wcale nie chodzi do kościoła a taki wierzący") małe wspomnienie klimatu tekstowego "Triodante" w "pięknorękim", "piosenka po nic"- kolejny strzał, kolejny miecz, i "marność"- tu dla mnie jest chyba najwięcej teg owspaniałego armijnego chaosu i poplatania w calym "Duchu". zaś "lapacze wiatru" w klimacie tolkienowskim (tak mi sie to kojarzy) pasują mi raczej do antiarmii, tylko ze wtedy armia jeszcze tak nie grała.
aha, I JESZCZE JEDNO: Triodante "nie jest dla mnie dziełem umysłu. to jest podróż duchowa. nie efekt rozmyślań.

nie lubię i nie tworzę rankingów albumów Armii, bo kazdy z nich prezentuje wyrównany poziom (moze poza PMK, który jest dla mnie najsłabszym) ale wsród tych trzech omawianych. "Duch" nie zająłby u mnie pierwszego miejsca.

_________________
Jeszcze nie umarły, jeszcze się otwarły
oczy, które widzą, oczy, które płaczą
wydrążeni ludzie opuszczą piwnice
nim życie i śmierć wyjdą na ulice


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 15:17:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3913
Skąd: Warszawa
Ech, podziwiam ludzi, którzy są w stanie napisać tyle o muzyce... Ja o Duchu mogę powiedzieć tyle, że to piękna płyta jest :-) Nigdy mi nie wychodziły próby jakiejkolwiek argumentacji tego stanowiska...
Natomiast powiem coś w zakresie Ducha i architektury. Kiedy Budyń, starając się mnie sprokować, nazwał ostatnio Ducha prostackim metalem (nie pozostałem mu dłużny :-) ), przyszło mi do głowy porównanie Ducha z katedrą gotycką, a więc tym co w architekturze najlepsze. Duch jest surowy, ale zdecydowanie nie prosty. Mroczny muzycznie, a przy tym bardzo strzelisty w warstwie tekstowej.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 15:43:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20690
akademia bydgoska

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 23 stycznia 2005 15:57:04 

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 12:58:33
Posty: 189
Budyń pisze:
Jeśli chodzi o "progresję" to właśnie chodzi mi o granie Armii a nie muzykę rockową w ogóle.


No z tym mogę się zgodzić, bo gdyby Armia zaczęła nagle grać pogresywnie, to... przestałaby być Armią.

Piotrek_b pisze:
Za każdym razem gdy słucham utworu "Bóg jest miłością" mam dreszcze...


Mnie też przechodzą ciary przy tym kawałku, ale jakoś wcale nie podnosi to mojej oceny tego albumu.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group