Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 17 grudnia 2017 12:52:47

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 31 stycznia 2007 10:03:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 22 czerwca 2006 08:44:39
Posty: 809
Skąd: Warszawa
Trochę naszej historii:

"Rozbłysnął dzień, a zgasła żywiona jeszcze nieśmiała nadzieja, że cesarz chłopców odeśle przed natarciem. Dzieliły oblężonych od walki już tylko chwile. W opadającej coraz niżej mgle słychać było bliskie głosy wydawanych rozkazów.

Nagle wzdłuż wałów rozległy się szepty, potem krzyk przeleciał i zamarł. Wieże wynurzyły się już z mgły. Na przedniej ścianie każdej z nich widniały drobne postacie. Można je było już rozróżnić. Zakładnicy ! Tak dotrzymywał słowa cesarz Henryk V ! Na najwyższej, która zmierzała ku baszcie nad zachodnią furtą, po jasnej, lśniącej w słońcu czuprynie wszyscy poznali Zdzicha. A na baszcie stał Przedsław i patrzył na syna.

Wieże wyrastają w oczach z wolna, ale nieubłaganie. Już są w zasięgu pocisków. Ni jedna ręka nie dźwignęła się ku obronie. Jak wał długi rośnie napięcie niby potworny łuk, który albo wypuści pocisk z niezmierną siłą, albo rozpryśnie się w drzazgi. A cięciwę zda się dzierżyć, z dala widoczny na baszcie, świecący w swej zbroi komes Przedsław.

Prawdziwy łuk dzierży w ręku. Wie, że on musi wypuścić pierwszy pocisk jako hasło do walki. Inaczej nie padnie ani jeden. Za chwilę będzie za późno. Już wyskoczyli wojownicy zza wież i pod osłoną tarcz przerzucają przez strugę belki, po której wieża podjedzie pod mur. Potem jeno most spuścić na łańcuchach - i gród zdobyty. A Przedsław stoi, jakby złym urokiem zaklęty w kamień. Patrzy na syna już z bliska. Przez łzy, które ćmią mu oczy, postać chłopca rozłamuje się na kilka zatartych postaci. Podnosi napięty łuk i opuszcza go znowu. Mruga szybko oczyma.

Nagle w ciszy rozległ się czysty i donośny głos Zdzicha:
- Bijcież ! Z ojcowej ręki nie boli !"


Karol Bunsch "Psie Pole"

_________________
Czekając na noc układam sobie pieśni,
Nie wsłuchuj się za długo, nie wpatruj się za bardzo...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 lutego 2007 19:10:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12756
Skąd: Poznań
arasek pisze:
Wkleję tu niedługo kawałek z Zajdla w ten deseń mniej więcej...



Czytał tylko tytuły artykułów, które nie zapowiadały niczego rewelacyjnego. Były zwykłą porcją informacyjnego kitu, mającą zaspokoić żądzę wiedzy przeciętnego argolandczyka i na cały dzień pozostawić go w przeświadczeniu, że został poinformowany absolutnie o wszystkich ważnych sprawach, jakie zdarzyły sie w świecie i aglomeracji. Do tych niby-ważnych informacji dorzucano zwykle garść ciekawostek zupełnie drobnego kalibru, jakby dając tym do zrozumienia, że nic już więcej nie ma do zakomunikowania i trzeba czymś zapełnić pozostałe szpalty.

(J.A.Zajdel "Limes inferior")

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 06 lutego 2007 12:53:43 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3269
Rafał A. Ziemkiewicz w "Wybrańcach bogów" pisze:
(...) gdy rozpęta się żywioł zemsty, nic już nie jest w stanie nad nim zapanować. Zemsta nigdy się nie kończy. Zaczyna się wzajemne wytępienie. Wiem, jak trudno człowiekowi przebaczać. Ale to jedyne, co człowiek ma zawsze do zaoferowania: przebaczenie. Na tym można budować. Pan Horthy i jego przyjaciele mówiliby raczej o amnstii i stopniowej kapitulacji władz, ale ja nazwę to przebaczeniem. Idąc tą drogą, można zacząć budowę z czystymi rękami i na solidnych fundamentach. Bez dopuszczania do siebie szatańskiej nienawiści, która pożre i zwyciężonych i zwycieżców. Ty marzysz właśnie o triumfie nienawiści, na nią liczysz, nią się chcesz posłużyć. Nie jest wazna, w jakie ją przystroisz słowa i w imię czego się ją wyzwoli. Pozostanie zawsze nienawiscią. Pogardą. Tym, z czym człowiek musi walczyć od zarania swych losów."


Kardynał w rozmowie z Sayenem, strony 203-204, wyd. SuperNOWA 2000


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 07 lutego 2007 18:33:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
Zbigniew Herbert i mity greckie - czyli zbiór opowiadań "Król mrówek"

Moim ulubionym tekstem jest "Pies infernalny", ale jest za długi, by wklejać go w całości i zbyt pięknie opowiedziany, by barbarzyńsko go ciąć ;-).
A zatem... fragment H. E. O.

---

- Eurydyko - cicho mówi Hermes - zdradzę ci tajemnicę losu. Orfeusz zginie wkrótce w podejrzanych okolicznościach. Wtedy będziesz wolna. Weźmiesz sobie za męża zdrowego osiłka o ramionach jak konary dębu, młodzieńca bez polotu, ale na tyle mądrego, że nie pragnie rzeczy nieosiągalnych. Nie masz pojęcia, jakie to będzie krzepiące po życiu z utalentowanym mazgajem.

- Sądzę - mówi szybko Eurydyka - że moi rodacy prędzej mnie ukamienują, niż pozwolą na drugie zamążpójście. Będę dla nich reklamą wierności i poezji, czymś w rodzaju wdowy narodowej. Posadzą mnie na skale, abym plotła natchnione wyrocznie, albo zamkną w świątyni, co na jedno wychodzi. A potem umrę po raz drugi. Jak się umiera po raz drugi? Mam nadzieję, że nie jest to takie bolesne i uciążliwe jak za pierwszym razem.

To wszystko słyszy Orfeusz przez ulewną ciemność. Po raz pierwszy podziwia mądrość Eurydyki. Czy naprawdę trzeba umrzeć, aby stać się dorosłą?

Otwiera się przed nim pejzaż w bazalcie, dostojny jak spalony las, nieporuszony jak oko wulkanu, wnętrze gęstej materii, spalony do nicości błękit nocy.

Opiewałem świty koronacje słońca
podróż kolorów od ranka do wieczoru
a zapomniałem o tobie
wiekuista nocy


Orfeusz odwraca się nagle ku cieniom Eurydyki i Hermesa, i krzyczy w uniesieniu jedno słowo: - Znalazłem!
Cienie znikają. Orfeusz wychodzi na światło dnia. Rozpiera go radosna duma, że doznał objawienia i odkrył nowy rodzaj literatury, zwany odtąd liryką zadumy i mroku.

-----

Ale może na zachętę ... trochę barbarzyńskiego cięcia "Psa infernalnego".
Dialog: Herakles - Cerber... już oswojony.

---

Herakles: Nie podobasz mi się, i to bardzo.
Cerber (filozoficznie): Nie każdy może być Heraklesem.
Herakles: Nie chodzi tu nawet o modę, ale mógłbyś przynajmniej udawać normalnego psa. Przypuszczam, że nie miałbyś wielkiego powodzenia u suk.
Tu Herakles zamilkł. Poruszył temat delikatny. Po drodze widzieli żeńskie przedstawicielki psiego gatunku, na które Cerber nie zwracał uwagi.
Cerber: Gdybyś jak ja żył wśród rozkładających się ciał, straciłbyś na wszystko apetyt.
Herakles: Dlaczego zjadasz trawę, wąchasz kwiaty a nie polujesz choćby na zające. Do czego to podobne.
(Łagodnie): A może byś, Cerberze, zawył. Pamiętasz naszą pierwszą noc pod dębem. Boże, jak ten czas leci. Bardzo pięknie wyjesz.
Cerber: Jak to, mam wyć? Po co mnie oswajałeś?
Herakles: Słuchaj, kundlu. Mówić potrafi każdy cymbał. Masz wyć, zrozumiałeś?
Cerber: Nie będę wył.
Herakles: No to śpij.

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 08 lutego 2007 09:25:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12756
Skąd: Poznań
monika pisze:
Herakles: Słuchaj, kundlu. Mówić potrafi każdy cymbał. Masz wyć, zrozumiałeś?
Cerber: Nie będę wył.
Herakles: No to śpij.



Rewelacja! :D

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 09 lutego 2007 23:21:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20077
Paulus_Wolf pisze:
Karol Bunsch "Psie Pole"

Paulus!! Ja pamiętam ten fragment ze szkoły i to bardzo wczesnej! Nauczycielka od historii w podstawówce nam to kiedyś czytała na głos, chyba na jakim zastępstwie, bo ona uczyła sąsiednią klase normalnie, a nie nas. To była taka poczciwa kobieta starej daty, uczyła wcześniej moją mamę, która do tej samej szkoły chodziła.
Czytała nam to i płakała!!!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 11 lutego 2007 21:24:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 22 czerwca 2006 08:44:39
Posty: 809
Skąd: Warszawa
Ja też ilekroć czytam ten fragment, jestem pod wrażeniem...
Jako ciekawostka nawiązująca do mojego fragmentu - pomnik pamięci dzieci głogowskich poległych w czasie niemieckiego szturmu:

Obrazek
Obrazek

_________________
Czekając na noc układam sobie pieśni,
Nie wsłuchuj się za długo, nie wpatruj się za bardzo...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 11 lutego 2007 21:57:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24119
To niechże i ja wpiszę coś co lubię. Przynajmniej fragmenty:

"Do szkoły mnie wzięli. Cóż w tym dziwnego? - zapytacie. Dla was może nic, dla mnie wiele. To co dla wszystkich jest nic, dla każdego z osobna to dużo. Przynajmniej dla mnie.
Przede wszystkiem za dużo nauczycieli, aż się od nich roi, gdzie spluniesz, to nauczyciel. A tymczasem ja mam tylko jedna głowę.
Więc gdy ona tylko jedna, trzeba ją między nich dzielić jak arbuza. Jednak żaden nauczyćiel nie zadowoli się ósemką, ani nawet połową, kiedy chce całego arbuza."


Dalej opisane sa przypadki niezwykłej uciążliwości szkoły, w których nauczyciele uczą często sprzecznych rzeczy i światopoglądów.

"W tych warunkach jedyną ulgą była dla mnie przyjaźń z Myszką Miki. Mieszkała sobie na podwórku szkolnym w mysiej dziurze i niczego mnie nauczyć nie chciała, czy to dlatego, że taki miała charakter, czy że sama nic nie wiedziała, to znaczy nie reprezentowała żadnego światopoglądu, ani nawet gałęzi wiedzy i nauki. Na początku naszej znajomości ją też podejrzewałem, bo wydawało mi się niemożliwe, żeby ktoś kogoś pouczać nie chciał. Wkrótce jednak przekonałem się, że to był wyjątkowy wypadek, i nabrałem do niej zaufania. Odtąd była moim jedynym przyjecielem. Wymykałem się do niej w krótkich chwilach między lekcjami i tylko przebywanie z nią dodawało mi sił, aby przetrwać kolejny wykład o jakiejś kolejnej Prawdzie. Już myślałem, że - dzięki Myszce Miki - jakoś się żyć da, kiedy zdarzył się wypadek, który zburzył tę moją ostatnią i jakże skromną nadzieję.
Pewnego razu siedzę sobie z Myszką Miki w jej mysiej dziurze, wesoło jest tam i przyjemnie, kiedy słyszę przed dziurą szelesty jakieś, tupoty i szepty. Wyzieramy, ja i Myszka Miki, ostrożnie, przez peryskop (Myszka Miki była bardzo pomysłowa i miała różne takie urządzenia na zawołanie) - i widzimy, że przed dziurą zebrało się całe ciało pedagogiczne.
I jednocześnie słyszymy:
- Ha! Tu jest, w tej dziurze!
- Ha! Tu, w tej dziurze ukrywa sie Myszka Miki!
- Ha, tu ją złapiemy!
- Ha! Teraz ją nauczymy!
- Światopoglądu materialistycznego!
- Idealistycznego!
- Gimnastyczno-metafizycznego!
- W każdym razie odpowiednio-całościowego!
- Albowiem - posumował profesor wszystkologii i wzniósł palec do góry - ostatnie jest to stworzenie na świecie, które go nie posiada i w towarzystwie nie wyraża opinii. A zatem, koledzy, do dzieła!
Nie było czasu do stracenia. - Uciekaj! - krzyknąłem do Myszki Miki.. Ale Myszka sama wiedziała co jej grozi. Wyskoczyła z dziury i pomknęła przed siebie.
- Za nią! - krzyknęli pedagodzy i popędzili za Myszką. Nie wiedzieli, że ja przypadkowo też znajdowałem sie w dziurze, i nie oglądali się za siebie. korzystając z tego chwyciłem karabin maszynowy (znaleźć w królestwie Myszki Miki jakąkolwiek rzecz - to drobiazg) i popędziłem za tym tłumem. Kiedy tylko Myszka Miki uskoczy gdzieś w bok - bo zrobić jej krzywdy przy okazji nie chciałbym za nic na świecie - otworzę ogień ciągły."


Mrożek, Nauczyciele.

Edit: Poprawiłem błąd ortograficzny...


Ostatnio zmieniony czw, 05 czerwca 2008 11:02:36 przez antiwitek, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 11 lutego 2007 22:02:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
Hehehe... Dobre! :D

Skojarzyło mi się z pewnym wierszem, który zaraz wkleję w wątku poetyckim :idea:

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 lutego 2007 08:38:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12756
Skąd: Poznań
"Wilkołak" Boris Vian


Dojeżdżał już do mostu w Saint-Cloud, kiedy zatrzymał go policjant.
-A więc nie ma pan świateł? - powiedział ten człowiek tak podobny do innych.
-Hę? - zapytał Denis - Po co? Ja widzę!
-To nie po to, żeby pan widział - powiedział policjant.. - To po to, żeby pana widzieli. A jeśli zdarzy się panu wypadek? Hę?
-Ach? - rzekł Denis. - Tak, to prawda. Ale jak działa to światło?
-Jaja pan sobie robisz ze mnie? - zapytał bydlak.
-Niech pan posłucha - powiedział Denis. - Naprawdę bardzo mi się spieszy. Nie mam czasu na robienie sobie jaj.
-Więc chcesz pan mandat? - rzekł podły gliniarzyna.
-Jest pan nadmiernie upierdliwy - odrzekł wilk na pedałach.
-Dobra! - powiedziała niecna szuja. - To go pan dostaniesz.
Zaczął wyciągać swój karnet balowy i wieczne pióro i na chwilę opuścił głowę.
-Pana nazwisko? - powiedział podnosząc ją.
Po czym zadął w tubę dźwiękową, gdyż dostrzegł w oddali chyży rower Denisa, który właśnie rzucił się do ataku na zbocze.

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 01 kwietnia 2007 15:21:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Kolejny link mentalny z Hermanem Hesse:

[...] Och, jakże lubię te cnoty, ową niezłomność i upór! Kiedy się je rozpozna i odnajdzie coś z nich w sobie, wtedy wszystkie inne zalety i przymioty w ogóle stają się problematyczne. Na przykład patriotyzm. Nie mam nic przeciwko niemu. Stanowi on zresztą bardziej złożony problem. Ale jako cnota bywa naprawdę ceniony dopiero wtedy, kiedy zaczyna się strzelanie - kiedy sięga się po ten naiwny i tak śmiesznie krótkowzroczny środek "kontynuowania polityki". Strzelającego do wroga żołnierza zawsze uważa się przecież za większego patriotę niż chłopa, starającego się jak najlepiej uprawiać ziemię. Bo ten drugi przy okazji czerpie własne korzyści. Zaś cnoty, przynoszące dobro i pożytek ich posiadaczowi, z punktu widzenia naszej zawiłej moralności wydają się wątpliwe. Czyż to nie komiczne?!
Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ przywykliśmy osiągać korzyści zawsze cudzym kosztem. Ponieważ zawsze traktujemy z nieufnością to , co mają inni, albo akurat tego musimy pożądać.
[...] Już słyszę głos jakiegoś nauczyciela: "Brzmi to bardzo pięknie, ale może spojrzałby pan na całą sprawę bardziej rzeczowo, z punktu widzenia gospodarki narodowej! Produkcja światowa..." Na co odpowiadam: "Nie, dziękuję. Narodowo-ekonomiczny punkt widzenia nie jest bynajmniej rzeczowy; to tylko okulary, przez które da się dostrzec różne rzeczy. Na przykład przed wojną z punktu widzenia gospodarki narodowej wykazywano, że wojna światowa jest niemożliwa, a jeżeli już, to nie powinna długo trwać. Dzisiaj, z tego samego punktu widzenia, dowodzi się czegoś przeciwnego. Myślmy więc realnie i zostawmy na boku fantazje!".


Z "Dzieciństwa Czarodzieja".

Choć rzecz bardziej do awanturum :-).


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 01 kwietnia 2007 18:14:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
. pisze:
Choć rzecz bardziej do awanturum

chyba tak, bo czytając to natychmiast miałam ochotę popukac w czoło Hessego i powiedziec mu, że dlatego
. pisze:
Strzelającego do wroga żołnierza zawsze uważa się przecież za większego patriotę niż chłopa, starającego się jak najlepiej uprawiać ziemię.
bo oddanie życia dla ojczyzny to jednak co innego niż uprawianie ziemi. itd itd. więc już stąd uciekam :wink:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 08 lipca 2007 17:25:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20077
Jak złym uczniom, jak osłom z ostatniej ławki, jak chuliganom podmiejskim stawiają nam za przykład brodaci mędrcy historiozofii naszych wzorowych sąsiadów, którz zamiast pławić się w wolności, czynić z wolności bóstwo i religię, budowali silne despotyczne państwa, organizmy oparte na tyranii, na zajadłej przemocy państwa nad bezradną jednostką, na kulcie miażdżenia pojedynczego człowieka w imię ludobójczych celów molochów mocarstwowych. Nasza historia zazdrości sąsiadom ucinanych głów, państwowego bezprawia i ostatecznego zniewolenia istoty myślącej, zwanej przez biologów, braci historyków, homo sapiens.

A do diabła z tą nie spełnioną karierą despotów i tyranów. A do diabła z tą niezrealizowaną rolą żandarma Europy. A do diabła z tym niedoszłym powołaniem na kata pojedynczych bezbronnych ludzi i całych bezsilnych narodów.

Czy mamy się wstydzić umiłowania wolności? Choćby to była wolność głupia, wariacka, totalna, anarchiczna, zaściankowa, choćby to była wolność wiodąca do zguby?


Taduesz Konwicki - to jedna z licznych dygresji w "Kompleksie polskim". Może ton tego tekstu z lekka histeryczny (taki tam styl bywa), ale zafrapował mnie ten fragment.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 08 lipca 2007 18:55:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 18 listopada 2004 16:21:11
Posty: 357
Skąd: nie jestem stąd
Według mnie najlepszy akapit w całej śwatowej literaturze: Franz Kafka - Przemiana:

I

Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka.
Leżał na grzbiecie twardym jak pancerz, a kiedy uniósł nieco głowę, widział swój sklepiony, brązowy, podzielony sztywnymi łukami brzuch, na którym ledwo mogła utrzymać się całkiem już ześlizgująca się kołdra. Liczne, w porównaniu z dawnymi rozmiarami, żałośnie cienkie nogi migały mu bezradnie przed oczami.
"Co się ze mną stało? " - myślał. To nie był sen. Jego pokój, prawdziwy, nieco tylko zbyt mały ludzki pokój, mieścił się spokojnie wśród czterech dobrze znanych ścian. Nad stołem, na którym rozpościerała się rozpakowana kolekcja towarów tekstylnych - Samsa był komiwojażerem - wisiał obraz, wycięty przez niego niedawno z ilustrowanego czasopisma i umieszczony w ładnej pozłacanej ramce. Obraz przedstawiał jakąś damę w futrzanej czapce i boa. Siedziała wyprostowana, a ciężką, futrzaną mufkę, w której znikało jej całe przedramię, wznosiła naprzeciw widza.
Następnie Gregor skierował wzrok ku oknu i posępna pogoda - słyszało się krople deszczu uderzające o blaszany parapet - wtrąciła go w całkowitą melancholię. "A gdybym tak jeszcze trochę pospał i zapomniał o wszystkich głupstwach" - pomyślał. Było to jednak zupełnie nieosiągalne, gdyż
przyzwyczaił się sypiać na prawym boku, a w swym obecnym stanie nie mógł przybrać tej pozycji.

_________________
dobro jest dobre, pięść rozwali świat


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 08 lipca 2007 22:35:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
Metodę, która przez wiele miesięcy miała ich bronić przed zanikiem pamięci, wymyślił Aureliano. (...)
Jose Arcadio Buendia zastosował ją praktycznie w całym domu, a później narzucił całemu miasteczku. Pędzelkiem umoczonym w farbie malował na każdej rzeczy jej nazwę: stół, krzesło, zegar, drzwi, ściana, łóźko, garnek. Wyszedł do zagrody i oznaczył wszystkie zwierzęta i rośliny: krowa, koza, świnia, kura, juka, malanga, banany. Stopniowo obserwując nieskończoność wariantów zaniku pamięci, zdał sobie sprawę, że może nadejść dzień, kiedy będą rozpoznawać rzeczy po napisach, ale zapomną ich przeznaczenia. Wtedy rozszerzył swoje napisy. Etykieta, którą zawiesił na szyi krowy, była przykładem sposobu, w jaki mieszkańcy Macondo byli zdecydowani walczyć z chorobą: "To jest krowa, trzeba ją doić co rano, żeby dawała mleko, a mleko trzeba zagotować, potem zmieszać z kawą i zrobić kawę z mlekiem". (...)
U wylotu drogi z moczarów umieszczono napis "Macondo", a nieco dalej inny, większy, przy głównej ulicy: "Bóg istnieje".



Gabriel Garcia Marquez Sto lat samotności

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group