Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 22 listopada 2017 13:51:09

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 10:04:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Kilka osób, zdaje się, było zainteresowanych tematem, więc atakuję i zapraszam:
Obrazek

DOBRY WOJAK SZWEJK

Nieśmiertelna książka Haska była ze mną od zawsze. Mój Tato uwielbiał Szwejka i miłość do niego zaszczepił mi już we wczesnym dzieciństwie. Zaryzykowałbym twierdzenie że w moim domu nie było bardziej zniszczonego czytaniem egzemplarza książki. Mieliśmy też drugi komplet, w równie opłakanym stanie co ten pierwszy. I czytało się.
Brat nie czytał wcale niczego, Mama fenomenu Szwejka nigdy nie mogła zrozumieć. I zazwyczaj pukała się w głowę i patrzyła z politowaniem, gdyśmy z Tatą przerzucali się cytatami na wyrywki albo, co szczególnie lubiłem, używali ich ot tak, w życiu codziennym:

- Masz trzy dni koszarniaka. Abtreten!

- Poszłusznie melduję panie oberleutnant, że kot jest gałgan i zeżarł kanarka.

- Pepiku, skocz no!

- Pepiku, wiesz ty, kto to jest stary Prochazka?

- Na Białogród! Na Sokal!

- Szwejku, czy można być większym idiotą niż wy?
- Posłusznie melduję, panie oberleutnant, że nie można.

- Czy jest pan może panem Purkrabkiem, przedstawicielem banku Slavia?

- A teraz proszę mi powiedzieć, w którym roku umarła babka stróża.

- Tak tak. Wiecie panowie czym jest klej? Klejem się lepi.

- Palivec był prosty człowiek i co drugie słowo mówił "dupa" albo "gówno".

- Ciekawe jak też tego Bretschneidera złożą do kupy na sądzie ostatecznym.

- Mnie proszę z arcyksięciem i tymi panami nie łączyć. Siedzę w więzieniu za usiłowanie morderstwa rabunkowego na pewnym gospodarzu z Holic.

- Nie wiedziałem po co w urzędach są napisy "Pluć tylko do spluwaczek". Teraz wiem, że to przez pana, wszyscy pana znają.

- Szanuję wszystkich świętych oprócz świętego Serapiona. Ma takie obrzydliwe imię.

- Ptaka siedzącego na orzechu nazwałem orzechówką, podobnie jak ptaka siedzącego na gałęzi jałowca nazwałbym jałowcówką lub nawet jałówką.


Tyle z pierwszego zagłębienia się w pamięci, ulubione cytaty będę sukcesywnie dopisywał.

Słówko o ulubionych postaciach: bezsprzecznie rządzi dla mnie jednoroczny ochotnik Marek, cynik i luzak, podobno alter ego samego Haska. Jego opowieść o pracy redaktora w "Świecie zwierząt", z wymyśleniem wieloryba synobrzyckiego i wspomnianej wyżej orzechówki, to autentyczna przygoda Haska, gdy sam pracował w tym właśnie piśmie.
Ulubiona scena - też bezsprzecznie - to rozstanie się Szwejka z saperem Vodicką z Budapeszcie i tego typu dialog, ciągnięty coraz głośniej, gdy każdy z nich odchodził ulicą w swoją stronę:
- Jak się skończy ta wojna, to bądź o szóstej "Pod Kielichem", wypijemy piwo.
- Dobra. Ale wiesz, przyjdź lepiej o siódmej, bo mogę się spóźnić.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 10:19:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 06 września 2007 13:57:13
Posty: 1874
Skąd: Warszawa
Najczęściej używam porucznika Lukasza:
"Wy mnie jeszcze nie znacie, ale mnie poznacie. A jak mnie poznacie, to płakać będziecie".

_________________
http://nemesister.tv


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 10:20:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
nemesister pisze:
porucznika Lukasza

Podporucznika Duba tak naprawdę.
"Wy mnie znacie może z dobrej strony, biada wam jednakże jeśli poznacie mnie ze złej strony...".

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 10:22:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 06 września 2007 13:57:13
Posty: 1874
Skąd: Warszawa
właśnie, wiedziałam, ze coś pomyliłam. kiepski ze mnie szwejkolog, raczej kibicuję znawcom, niż się znam sama.

edit - teraz to już naprawdę torba na głowę, nawet ojciec przez telefon: jak można pomylić Duba z Lukaszem?

_________________
http://nemesister.tv


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 10:37:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18711
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Szwejk to przykład tego, że nawet bolszewiccy agenci (a takim był Hasek) mogą dać światu coś wartościowego :)

Nie pamiętam ile już razy przeczytałem Szwejka i ile jego adaptacji telewizyjnych już widziałem... Wiem tylko, że najpierw była najbardziej "klasyczna" wersja Karela Steklego z 1957 roku z Rudolfem Hrušínskim w roli głównej. Pomimo, ze byłem wtedy małym bąblem (mogłem mieć jakieś 5 czy 6 lat) film strasznie mi się podobał. Obiecałem sobie wtedy, że muszę koniecznie przeczytac książkę... zanim to jednak nastapiło miałem okazję zobaczyć jeszcze serial niemiecki, na podstawie... a raczej na motywach powieści, bo jego fabuła luźno była związana z książką. No a potem dorwałem się do książki... i jakkolwiek banalnie/pretensjonalnie by to nie zabrzmiało, jest to ten rodzaj książki, do której chce się wracać jak do najlepszego przyjaciela.

No i lecimy z cytatami (bo to cytaty są "solą" szwejkologii ;) )...

- Posłusznie melduję, panie oberlejtnant, że kota już pan nie ma. Zeżarł pastę do butów i pozwolił sobie zdechnąć. Wrzuciłem go do piwnicy, ale do sąsiedniej.

O szóstej żołnierze dostają gulasz z kartoflami, o pół do dziewiątej idzie wojsko do latryny, żeby się wyknocić, o dziewiątej idzie spać. Przed takim wojskiem nieprzyjaciel pierzcha ze zgrozą

Obrazek

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 11:02:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Otom i ja - rzekł Szwejk wesoło. - Proszę o szklankę piwa. A gdzież pan Palivec? Czy też już w domu?
Zamiast odpowiedzi pani Palivcowa zaczęła płakać, wzdychać; każdym słowem wyrażała swoją rozpacz, akcentując osobliwie:
- Dostał... dziesięć... lat... przed... tygodniem.
- No, to już sobie tydzień odsiedział - rzekł Szwejk.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 11:28:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18711
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Błyskotliwe uwagi, były jak wiadomo mocną strona Szwejka, ale jego prawdziwą wizytówką było przytaczanie róznych zasłyszanych dykteryjek, anegdotek i "historii z życia wziętych":

Tylko że nie chciałbym być w skórze tej wdowy po arcyksięciu. Co ona teraz zrobi? Dzieci sieroty, dobra na Konopiszcie bez pana. A wydawać się znowu za jakiego nowego arcyksięcia?... Co by z tego miała? Pojechałaby z nim znowu do Sarajewa i zostałaby wdową po raz drugi. We Zliviu koło Hlubokiej był przed laty gajowy, a miał takie obrzydliwe nazwisko Kurdupel. Kłusownicy go zastrzelili, a została po nim wdowa z dwojgiem dzieci i po roku wyszła znowu za gajowego Pepika Szevtoviaka z Mydlovarów. I tego zastrzelili także. Wyszła za mąż po raz trzeci i znowu za gajowego, mówiąc sobie: „Do trzech razy sztuka. Jeśli i to się nie uda, to już nie wiem, co zrobię. ” Rzecz prosta, że i tego zastrzelili, a ona tymczasem miała z tymi gajowymi już sześcioro dzieci. Była nawet w kancelarii księcia pana w Hlubokiej i skarżyła się na swoje utrapienie z tymi gajowymi. Więc jej nastręczyli dozorcę stawów, Jaresza, spod Rażickiej Baszty. I powiedzcie państwo: utopili jej chłopa przy połowie ryb, a miała z nim dwoje dzieci! Potem wydała się za trzebiciela nierogacizny z Vodnian, a ten pewnej nocy trzepnął ją siekierą i dobrowolnie poszedł się oskarżyć. Gdy go potem z wyroku sądu okręgowego w Pisku wieszali, ugryzł księdza w nos, powiedział, że niczego nie żałuje, a do tego powiedział jeszcze coś bardzo brzydkiego o najjaśniejszym panu.

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 11:44:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Jednym z moich ukochanych, a i bardziej obłędnych, fragmentów jest ten, w którym Szwejk tłumaczy techniki zapamiętania sekwencji liczb na przykładzie numeru seryjnego lokomotywy.
Niestety mój egzemplarz książki jest w Kamiennej. Pecie - kojarzysz? Masz to gdzieś pod ręką i możesz wygrzebać?

EDIT: HA! MAM!!! :D

Feldfebel skręcał papierosa, Szwejk zaś przyglądał się tymczasem karabinowi i zaczął mówić o jego numerze:
- 4268. Akurat taki sam numer miała pewna lokomotywa w Peczkach na 16 torze szlaku. Miano ją wyprawić do depôt w Łysej nad Łabą, ale sprawa nie była wcale taka prosta, jak się zdaje, bo ten maszynista, co ją miał prowadzić, nie umiał zachowywać w pamięci liczb. Więc inspektor szlaku wezwał go do kancelarii i mówi: Na 16 torze jest lokomotywa Nr 4268. Ja wiem, że pan nie ma dobrej pamięci do liczb, a gdy się panu jaką liczbę wypisze na kartce, to pan kartkę gubi. Skoro więc ma pan taką słabą pamięć do liczb, to proszę uważać, a ja panu dowiodę, że to bardzo łatwo zapamiętać sobie jakąkolwiek liczbę. Patrz pan: lokomotywa, którą ma pan odstawić do Łysej nad Łabą, ma numer 4268. Więc baczność: pierwsza liczba, to czwórka - druga dwójka. Możesz pan już zapamiętać 42, to jest dwa razy dwa, o ile bierze się rzecz od dwójki, albo też mamy 4, podzielone przez 2, równa się dwom i znowuż masz pan 4 i 2 obok siebie. A teraz, tylko nic się pan nie bój, ile to będzie dwa razy cztery? Osiem, nieprawdaż? Wiec wbij pan sobie w pamięć, że ósemka z tej liczby jest ostatnią w tym szeregu. Gdy więc już pan wie, że pierwsza liczba jest 4, potem idzie 2, a czwarta jest 8, to i trzecią zapamiętać nietrudno, jeśli się sprytnie zabrać do rzeczy. Strasznie to proste, bo chodzi o 6. Pierwsza 4, druga 2, czyli, że razem 6. Murowane i pewne, że tej szóstki z trzeciego miejsca zapomnieć nie można. I oto masz pan liczbę 4268 utkwioną w głowie na zawsze. Albo też może pan dojść do tych samych wyników w sposób jeszcze prostszy...
Feldfebel przestał palić i wytrzeszczył oczy na Szwejka.
- Kappe ab! - zamruczał pod nosem, a Szwejk z wielką powagą mówił dalej:
- Więc zaczął mu objaśniać ten łatwiejszy sposób, żeby numer lokomotywy 4268 nie wyleciał z pamięci. Gdy się od 8 odejmuje 2, zostaje 6. A więc już masz 68. Sześć mniej dwa równa się cztery, jest więc i czwórka, czyli 4-68, a gdy się wstawi na drugie miejsce dwójkę, to się ma całą liczbę: 4-2-6-8. Można tę rzecz zrobić jeszcze łatwiej, przy pomocy mnożenia i dzielenia, a rezultat jest taki sam. Pamiętaj pan tylko tyle, że dwa razy 42 równa się 84. Rok ma dwanaście miesięcy. Odliczamy więc dwanaście od 84 i pozostaje 72, od tego odliczamy jeszcze 12 miesięcy, mamy 60. Szóstka jest już murowana, a zero odrzucamy. Wiemy już 42, 68, 4. Kiedyśmy już skreślili zero, to skreślimy i tę czwórkę na końcu i znowuż ogromnie jasno i wyraźnie otrzymujemy 4268, czyli numer lokomotywy, którą trzeba odstawić do depo w Łysej nad Łabą. A z dzieleniem sprawa też jest nietrudna. Wyliczam sobie koeficjent według taryfy celnej.
-Czy panu słabo, panie feldfebel? Jeśli pan chce, to mogę zacząć od general de charge. Fertig! Hoch an! Feuer!
E, do pioruna! Pan kapitan nie powinien był wysyłać nas na takie ostre słońce. Trzeba lecieć po nosze.
Przywołany lekarz stwierdził porażenie słoneczne albo też ostre zapalenie opon mózgowych.
Kiedy feldfebel odzyskał przytomność, Szwejk, stojąc nad nim, rzekł: - Muszę to panu dokończyć. Czy pan myśli, panie feldfebel, że ten maszynista sobie to zapamiętał? Wszystko pomieszał i poplątał, i pomnożył przez trzy, ponieważ przypomniał sobie o Trójcy Bożej. No i nie znalazł tej lokomotywy, która zapewne jeszcze ciągle stoi na torze 16. Feldfebel znowuż zamknął oczy….

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 12:04:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 06 września 2007 13:57:13
Posty: 1874
Skąd: Warszawa
jeszcze jako kibic się na chwilę wtrącę: co sądzicie o "nowym" tłumaczeniu?

_________________
http://nemesister.tv


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 12:04:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18711
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Służę:

— 4268! Akurat taki sam numer miała pewna lokomotywa w Pęczkach na
szesnastym torze szlaku. Mieli ją wyprawić do depo w Łysej nad Łabą do remontu,
ale sprawa nie była wcale taka prosta, jak się zdaje, bo ten maszynista, panie
feldfebel, co ją miał prowadzić, nie umiał zachowywać w pamięci liczb. Więc
inspektor szlaku wezwał go do kancelarii i mówi: „Na szesnastym torze jest lokomotywa
numer 4268. Ja wiem, że pan nie ma dobrej pamięci do liczb, a gdy
się panu jaka˛ liczbę wypisze na kartce, to pan kartkę gubi. Skoro więc ma pan
taką słabą pamięć do liczb, to proszę uważać, a ja panu dowiodę, że to bardzo
łatwo zapamiętać sobie jakąkolwiek liczbę. Patrz pan: lokomotywa, którą ma pan
odstawić do Łysej nad Łabą, ma numer 4268. Więc baczność: pierwsza liczba —
czwórka, druga — dwójka. Możesz pan już zapamiętać 42, to jest dwa razy dwa,
o ile bierze się rzecz od dwójki, albo też mamy 4 podzielone przez 2 równa się
dwom i znowuż masz pan 4 i 2 obok siebie. A teraz, tylko nic się pan nie bój, ile
to będzie dwa razy cztery? Osiem, nieprawdaż? Więc wbij pan sobie w pamięć, że
ósemka z tej liczby jest ostatnią w tym szeregu. Gdy więc już pan wie, że pierwsza
liczba jest 4, potem idzie 2, a czwarta jest 8, to i trzecia˛ zapamiętać nietrudno,
jeśli się sprytnie zabrać do rzeczy. Strasznie to proste, bo chodzi o 6. Pierwsza 4,
druga 2, czyli ˙ze razem 6. Murowane i pewne, że tej szóstki z trzeciego miejsca
zapomnieć nie można. I oto masz pan liczbę 4268 utkwioną w głowie na zawsze.
Albo też może pan dojść do tych samych wyników w sposób jeszcze prostszy. . . ”
Feldfebel przestał palić i wytrzeszczył oczy na Szwejka.
— Kappe ab! — zamruczał pod nosem, a Szwejk z wielką powagą mówił
dalej:
— Więc zaczął mu objaśniać ten łatwiejszy sposób, żeby numer lokomotywy
4268 nie wyleciał z pamięci. Gdy się od 8 odejmuje 2, zostaje 6. A więc już masz
68. Sześć mniej dwa równa się cztery, jest więc i czwórka, czyli 4–68, a gdy się
wstawi na drugie miejsce dwójkę, to się ma całą liczbę: 4–2-6–8. Można tę rzecz
zrobić jeszcze łatwiej, przy pomocy mnożenia i dzielenia, a rezultat jest taki sam.
Pamiętaj pan tylko tyle, ˙ze dwa razy 42 równa się 84. Rok ma dwanaście miesięcy.
Odliczamy więc dwanaście od 84 i pozostaje 72, od tego odliczamy jeszcze
12 miesięcy, mamy 60. Szóstka jest murowana, a zero odrzucamy. Wiemy już 42,
68, 4. Kiedyśmy już skreślili zero, to skreślimy i tę czwórkę na końcu i znowuż
ogromnie jasno i wyrazńie otrzymujemy 4268, czyli numer lokomotywy, która˛
trzeba odstawić do depo w Łysej nad Łaba˛. A z dzieleniem sprawa tez˙ jest nietrudna.
Wyliczam sobie koeficjent według taryfy celnej. Czy panu słabo, panie
feldfebel? Jeśli pan chce, to mogę zacząć od general de charge. Fertig! Hoch an!
Feuer! E, do pioruna! Pan kapitan nie powinien był wysyłać nas na takie ostre
słońce. Trzeba lecieć po nosze.
Przywołany lekarz stwierdził porażenie słoneczne albo też ostre zapalenie
opon mózgowych.
Kiedy feldfebel odzyskał przytomność, Szwejk, stojąc nad nim, rzekł:
— Muszę to panu dokończyć. Czy pan myśli, panie feldfebel, ˙ze ten maszynista
sobie to zapamiętał? Wszystko pomieszał i poplątał, i pomnożył przez trzy,
ponieważ przypomniał sobie o Trójcy Bożej. No i nie znalazł tej lokomotywy,
która zapewne jeszcze ciągle stoi na torze 16.


:D

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 12:05:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18711
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
O! Edytowałem, Edytowałem i mnie wyprzedziłeś :)

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 12:59:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Szwejk miał też rozliczne znajomości, o czym przekonujemy się już w pierwszych zdaniach książki.

- A to zabili nam Ferdynanda - rzekła posługaczka, pani Mullerowa, do pana Szwejka (...)
- Którego Ferdynanda, pani Müllerowo? - zapytał Szwejk nie przestając masować kolan. - Bo ja to znam dwóch Ferdynandów: jeden jest posługaczem u drogisty Pruszy i przez pomyłkę wypił tam razu pewnego jakieś smarowanie na porost włosów, a potem znam jeszcze Ferdynanda Kokoszkę, tego, co zbiera psie gówienka. Obu nie ma co żałować.


Z innej beczki: Właściciel gospody, pan Palivec, był postacią autentyczną, kompanem Haska. A gdyby ktoś założył serwis www.nasza-klasa.cz, w klasie szkolnej Haska znalazłby osoby o swojsko dla czytelników brzmiących nazwiskach, jak Dub, Lukasz, Katz i Baloun.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 15:04:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 02 lutego 2006 19:14:26
Posty: 446
Skąd: Gdańsk
''Dobrego wojaka Szwejka'' przeczytałem jak miałem chyba 12 lat, nieustannie płakałem ze śmiechu w czasie lektury :) Najbardziej wryły mi się w pamięć fragmenty, gdy Szwejk siedział u symulantów, i kiedy był ordynansem kapelana Katza, poezja :lol: Z adaptacji widziałem tylko tą pierwszą, z Rudolfem Hrušínskim, całkiem dobra była.

''I każdy dostał porcję rzetelną, według przepisu. Podczas gdy niektórzy starali się wpłynąć na wykonawcę rozkazów prośbami czy nawet wygrażaniem, że też pójdą między sanitariuszy i że każdy może potem wpaść w ich ręce, Szwejk trzymał się dzielnie.
- Nie oszczędzaj mnie - mówił do swego kata dającego mu lewatywę - pamiętaj o swej przysiędze. Gdyby tu leżał nawet twój ojciec albo własny brat, dawaj im lewatywę bez mrugnięcia .Pomyśl, że na takich lewatywach spoczywa Austria, a zwycięstwo będzie nasze!''[/i]


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 15:15:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Kolejnym okazem w galerii moich ulubionych postaci jest Pułkownik Fryderyk Kraus.

Pułkownik Fryderyk Kraus, mający też przydomek von Zillergut, jako
pamiątkę po jakiejś wioszczynie w Salzburgu, którą przodkowie jego przepili
jeszcze w osiemnastym wieku, był czcigodnym bałwanem. Gdy coś opowiadał, to
mówił o rzeczach wszystkim dobrze znanych, a jeszcze pytał przy tym słuchaczy,
czy dobrze rozumieją najbardziej elementarne pojęcia.
- A więc okno, panowie. Wiecie, co to jest okno?
Albo na przykład:
- Droga, która po obu stronach ma rowy, nazywa się szosą. Tak, panowie.
Wiecie, co to jest rów? Rów to wykop, nad którym pracuje sporo ludzi. Jest to
zagłębienie. Tak. Kopie się rydlami. Wiecie, co to jest rydel?
Miał manię objaśniania wszystkiego, a czynił to z takim zapałem, jak jaki
wynalazca opowiadający o swoim dziele.
- Książka, proszę panów, to pewna ilość rozmaicie pociętych ćwiartek papieru
różnego formatu, który jest zadrukowany, ułożony, zeszyty i zlepiony. Tak.
Wiecie, panowie, co to jest klej? Klejem się lepi.
Był tak potwornie głupi, że oficerowie uciekali od niego i omijali go z dala,
aby nie słuchać jego wykładu, że trotuar oddzielony jest od jezdni, że jest to
podwyższony pas bruku przed frontem domu, zaś front domu to ta część, którą
widzimy z ulicy lub z chodnika. Tylnej części domu z trotuaru zobaczyć nie
można, o czym łatwo się przekonać, gdy się stanie na jezdni.
Gotów był zademonstrować tę interesującą rzecz na poczekaniu, ale na
szczęście przejechano go. Od tego czasu zgłupiał jeszcze bardziej. Zatrzymywał
oficerów i wdawał się z nimi w nieskończenie długie rozmowy o omletach, słońcu,
termometrach, pączkach, oknach i znaczkach pocztowych.
(...)
Jego mowa miała te same akcenty, w jego głowie mieścił się taki sam zasób
naiwności. Podczas pewnego bankietu w kasynie oficerskim, gdy rozmawiano o
Schillerze, pułkownik Kraus von Zillergut wyrwał się ni w pięć, ni w dziesięć:
- Widziałem wczoraj, moi panowie, pług parowy pędzony przez lokomotywę.
Przedstawcie sobie, panowie, przez lokomotywę, ale nie przez jedną, lecz przez
dwie lokomotywy. Patrzę: dym, podchodzę bliżej, a to lokomotywa, a z drugiej
strony druga. Powiedzcie, panowie, czy to nie śmieszne? Dwie lokomotywy, jakby
nie dość było jednej.
Przez chwilę milczał, a potem dorzucił:
- Gdy się benzyna wyczerpie, to automobil musi się zatrzymać. To też wczoraj
widziałem. A potem ględzi się o zachowaniu energii! Nie jedzie, stoi, nie ruszy się,
bo nie ma benzyny. Czy to nie śmieszne?

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 stycznia 2008 15:18:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18711
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
nemesister pisze:
jeszcze jako kibic się na chwilę wtrącę: co sądzicie o "nowym" tłumaczeniu?


Nie znam (nie)stety.

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group