Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 23 października 2017 17:49:15

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 153 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 08 stycznia 2010 00:31:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6800
Skąd: Statek Burz
Przeczytałam tę Trylogię.

No i tak. Część pierwsza faktycznie bardzo chłodna, zbyt chłodna. Nie zdołałam się zaangażować w akcję, prześlizgnęłam się po niej jak po lodowisku. ;) Niemniej jednak obie pierwsze części są to właściwie traktaty teologiczne, gdzie fabuła to tylko ramy służące do ich przedstawienia. I tu jest sporo ciekawych myśli, spojrzeń dalej wzwyż i dalej wgłąb, bywa pięknie. Chociaż nie przekonuje mnie jednak za bardzo wizja Malakandry jako takiej dobrej planety. A co z wolnością?

Druga część podobała mi się najbardziej. Na Perelandrze dobrze się czułam (no, jak to w raju ;) ) i smakował mi pobyt tam. Teologia też bardzo ciekawa, choć nie trafia do mnie kwestia opętania, no i te pogańskie motywy. W Narni mi nie przeszkadzały specjalnie, ale tam stanowią one tylko takie baśniowe podkolorowanie świata. Tu zostają na poważnie wplecione w poważną teologię, ale w tej części dają się jeszcze jakoś wytłumaczyć. Gorzej w następnej. No i jeśli chodzi o zakończenie, to (mam nadzieję, że to, co teraz napiszę to nie jest jakieś spoilowanie, ale na wszelki wypadek uprzedzam) było w nim przytłaczająco dużo chwały - i ok, niby słusznie, ale zabrakło mi tu po prostu osobowego spotkania z Miłością.

Część trzecia zdecydowanie najmniej przypadła mi do gustu. To już nie traktat teologiczny, ale bardziej typowo fabularna powieść z teologicznym przesłaniem.I teoretycznie mogłaby być najfajniejsza, ale nie jest. Fabuła początkowo mnie zainteresowała, ale w końcu zaczęła nieco nużyć. Teologia natomiast jest już dla mnie całkiem niestrawna. Nie, no, owszem, pojawiają się czasem ciekawe myśli, ale generalnie dla mnie to już pomieszanie nie do przyjęcia - chrześcijaństwa, mitologii pogańskiej, a nawet tolkienowskiej. Ta ostatnia, owszem, wywołała uśmiech na twarzy, ale sensu lekturze nie dodała. Ogólnie zabrakło mi w tym wszystkim logiki i pogubiłam się.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 19 stycznia 2010 19:08:43 

Rejestracja:
ndz, 18 czerwca 2006 13:42:20
Posty: 3160
Skąd: dalekie krainy
"Kroniki Narnii" czytałam w kolejności powiedzmy chronologicznej
Siostrzeniec czarodzieja
Lew, czarownica i stara szafa
Koń i jego chłopiec
Książę Kaspian
Podróż "Wędrowca do Świtu"
Srebrne krzesło
Ostatnia bitwa
Nie miałam z nimi styczności w dzieciństwie, przeczytałam wszystko dopiero rok temu. Rzeczywiście, to książki dla dzieci, ale... i mnie zdołały zauroczyć. Nawet czasem zastanawiam się, kiedy uzbieram 80 zł na kupno całej serii...

Ciekawi mnie "Pakameria", choć przypuszczam, że nie będę specjalnie zachwycona. Choć przeczytać nie zaszkodzi. Niech no uzbieram te 30 parę złotych... :wink:

Jeśli chodzi o "Trylogię międzyplanetarną", to ma ona swój urok, podobnie jak Narnia. Trylogię niestety czytałam nie po kolei... Od "Perelandry", potem "Z milczącej planety", a dopiero na końcu dorwałam (prawie dosłownie) "Tę ohydną Siłę". Jak dla mnie najlepsze były pierwsze dwa tomy. Choć boję się czytać "Perelandrę" po zmroku. Z kolei ostatni, do tej pory tak trudno dostępny tom, był, według mnie, nazbyt zagmatwany, tchnący grozą nieznanego co ma nadejść, co może zrobić krzywdę.

Może kiedyś, jak znów będę czytać któreś z tych książek, to napiszę coś więcej, spostrzeżenia na bieżąco.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 20 marca 2010 16:17:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 22 stycznia 2005 20:06:28
Posty: 979
Skąd: z Catanu
Skończyłem dziś czytać "Tę ohydną siłę". W ogólnym rozrachunku powieść wypada na plus. Rzeczywiście jest dużo tych motywów mitologicznych, które już w poprzedniej części były denerwujące. Tam pojawiały się dopiero na końcu. W "Sile" też długo się nie pojawiają. Większość książki czytało mi się dobrze. Kryzys przyszedł przy rozdziale o zstąpieniu bogów, który jest najsłabszym momentem książki nie tylko pod względem występowania tych właśnie dziwnych motywów, ale też pod względem narracyjnym. Generalnie jednak jest ciekawa intryga, zawieszenia i zwroty akcji. Lewis bardzo dokładnie i wiarygodnie przedstawia postawę Marka wciąganego przez zło. Motywy postępowania innych postaci też można poznać dokładnie, a przy tym wydaje się, że Lewis trafia w sedno, kiedy opisuje, dlaczego niektóre postaci wybierają zło.

W drugiej części główną siłą były opisy, przez które czytelnik musiał wymazać ze swej wyobraźni schematy nawiązujące do znanego mu świata. W trzeciej części najważniejsze są wartka akcja i nastrój grozy. Zaczyna się od przerażającego snu głównej bohaterki. Motywy fantastyczne - sny, las z grobem Merlina, wicedyrektor rozpływający się w powietrzu - bardzo mi się podobają. Świetnie budują klimat powieści.

Dlaczego w takim razie rażą mnie mitologiczne? Elementy fantastyczne służą wprowadzeniu grozy i tajemniczości, a dawkowane są w rozsądnych dawkach. Nie udało się autorowi zachować umiaru w opisach bogów. W sąsiedztwie rozpraw wyraźnie teologicznych, wyglądają one, jakby je należało traktować poważnie. W związku z tym, nie można oprzeć się wrażeniu, że autor chce bronić prawdziwości mitów greckich.

Do ciekawych chwytów stosowanych przez autora należy przedstawianie wydarzeń w ujęciu różnych postaci. Jest to praktyka oczywiście od dawna normalna, ale użyta przez naprawdę dobrego pisarza rzuca nowe światło na wydarzenia. Tak jest w momencie, gdy niektórzy bohaterowie rozmawiają po łacinie, a inni tego nie rozumieją lub wyłapują pojedyncze wyrazy. Podobnie, gdy niektóre wydarzenia poznajemy z opisów snów, które główna bohaterka przytacza w rozmowach.

Należy przyznać, że jak poprzednia część, tak i ta zawiera pewne słabe momenty - zstąpienie bogów, rozmowa o różnicach między Logres a Brytanią, torturowanie głównej bohaterki. Zasadniczo jednak jest to wyśmienicie napisana powieść, pełna typowych dla Lewisa trafnych spostrzeżeń. Wyraża się w niej jego wyraźny sprzeciw wobec obojętności, konformizmu, hipokryzji oraz głupoty. Co ciekawe, daje też wyraz swej niechęci do biurokracji.

Słowo o poprzedniej części. Tym którzy nie czytali "Perelandry" mogę popsuć niespodziankę, ale muszę napisać, że na końcu narracja zupełnie pada.

_________________
Czuję tu zapach chrześcijanina


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 153 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group