Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 23 sierpnia 2017 03:32:36

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 marca 2006 22:46:37 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:40:03
Posty: 834
Skąd: Białystok
Sam jestem ciekaw tej polemiki, jeśli nastąpi.

Tak a propos, w felietonie swym RAZ napisał, iż zmniejszanie siły danej waluty prowadzi do zmniejszenia wartości pensji obywateli, podając jako pzykład Chiny. Jako laik w kwestiach ekonomicznych oczekiwałbym pociągnięcia tego wątku, abym mógł zrozumieć, czy ma rację czy też nie.

Przeczytałem własnie "Ciało obce". Nie sądziłem, że Ziemkiewicz będzie się tak sprawnie poruszał w konwencji porno. Książka ciekawa, ale do czołówki dzieł RAZa nie należy moim zdaniem. "Walc stulecia" króluje nadal w mym prywatnym rankingu.

_________________
http://danielpaczkowski.blogspot.com


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 marca 2006 08:50:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4762
Skąd: Biadacz
a ja jakiś czas temu przeczytałem "Ognie na skałach" i muszę przyznać, że całkiem fajna odtrutka po ciężkim i niesmacznym w wielu miejscach "Ciele obcym"....
Krótka powieść w klimacie fantasy... chociaż nie prezepadam za tym gatunkiem, to przyznam, że bardzo dobrze mi się to czytało...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 marca 2006 09:31:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6191
Dziwi mnie, że tak wiele osób eksponuje wątek - nazwijmy to - porno - w "Ciele obcym". Zresztą - nie wiem, czy w ogóle tak bym ten wątek nazwała, choć na konwencji porno się nie znam.

Owszem - jest to temat istotny w tej książce, ale cała sfera seksualna w niej jest tylko/aż obrazem innych zapętlonych, problematycznych spraw w życiu narratora. Katalizatorem i pozornym rozwiązaniem problemów, wynikających z hipokryzji jego, bądź jego bliskich. A że sprawnie sobie w tej dziedzinie radzi...? W końcu jest utalentowanym dorosłym człowiekiem ;-)

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 marca 2006 10:20:42 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:40:03
Posty: 834
Skąd: Białystok
Zgadzam się Moniko, że w tej książce konwencja porno wcale nie jest najważniejsza. Dzięki "tej całej reszcie" książka staje się pasjonująca. Bez niej, obawiam się, byłaby nie do czytania.

Aczkolwiek to, że ktoś pisze dobre książki s-f, nie znaczy, że poradziłby sobie z konwencją porno, mogło to wyjśc sztucznie, nieprawdziwie - w "Ciele obcym" wszystko gra pod tym względem. :wink:

_________________
http://danielpaczkowski.blogspot.com


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 marca 2006 13:07:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4762
Skąd: Biadacz
po pierwsze jak to nazwał po imieniu pako konwencja porno jest faktem, a po drugie jest ona dla mnie ciężka i niesmaczna, chociaż nad całą zawartością książki można się pochylić i pomyśleć... droga do zatracenia... no i jeszcze po tezcie trudno coś innego z tej powieści wyeskponować, przecież to porno bohatera jest jej istotą - oglądamy rozwijanie się takich skłonności i ich pielęgnowanie...

sorry za skojarzenie, ale taka analogia mi się nasuwa:
ludzie, którzy oglądali "Tajemnicę Brookback mountain" mówią, że przede wszystkim to jest opowieść o trudnej i niemożliwej do spełnienia miłości i że nie musiałaby być o "gejach" vulgo: pedałach....
Ale właśnie o nich jest, zupełnie nieprzypadkowo i to dla mnie jest po prostu niesmaczne...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 marca 2006 13:19:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6191
Jeśli porno zdefiniujemy tak, jak SJP:
Cytat:
pisma, druki, przedstawienia teatralne, filmy, zdjęcia, obrazy, rysunki i inne przedmioty o treści nieprzyzwoitej, obliczone na wywoływanie podniecenia erotycznego u odbiorców

to po prostu to słowo zupełnie mi nie pasuje do książki, o której mowa. Funkcję pewnych scen widzę ZUPEŁNIE odmiennie, niż w powyższej definicji.
A niezprzeczalna "ciężkość" tej książki nie wynika jedynie - a nawet nie przede wszystkim - z jej elementów porno, czy też pornopodobnych.
Taki jest mój odbiór.

EDIT
Napiszę może w takim razie, o czym - w bardzo ogólnym sensie - jest ta książka według mnie...

KoT pisze:
trudno coś innego z tej powieści wyeskponować, przecież to porno bohatera jest jej istotą


Trudno wyeksponować??? Całkowicie się nie zgadzam. Porno nie jest istotą tej książki. Istotą jest...brak komunikacji prawdziwej z żoną, problemy z dźwignięciem spuścizny po ojcu, refleksje dotyczące matki...Wielki żal, wyrzuty sumienia i ucieczka przed nimi...A przede wszystkim: pytanie, jak zachować miłość wśród wielkiego syfu świata i własnej osoby... co bohaterowi się nie udaje, ale przez to tym bardziej jest przejmująco. Ważniejsza jest zdrada jako taka, a nie sposób jej wykonania.
Są też znakomite przemyślenia i wzruszające fragmenty, o czym pisałam już kiedyś tu

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 marca 2006 15:01:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4762
Skąd: Biadacz
to może inaczej - to jest trochę jak ze wspomnianymi przeze mnie wyżej kowbojami w rajtuzach... jak by autor nie chciał prowokacyjno -niesmacznych scen w książce to by ich tam nie umieścił... bo co są takie mocne opisy jego ekscesów... można było skończyć opis w momencie jak idą do łóżka, a w momencie, gdy się go eksponuje do granic możliwości to jest w tym jakiś cel... przyznasz chyba sama, że bez takich wulgarnych opisów można było spokojnie napisać książkę o tym, co napisałaś wyżej... wulgarne opisy zajmują znaczną objętość tej krótkiej powieści.... to jest fakt...

to tak jakby powiedzieć, że terminator 2 jest filmem o trudnym dorastaniu, konflikcie pokoleń, tęsknocie za ojcem, budzeniu się ludzkich uczuć i dziwić się eksponowaniu w recenzjach efektów specjalnych, zagłady nuklearnej, science-fiction i wojny robotów o panowanie nad światem...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 03 marca 2006 15:18:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6191
Napisałam, że porno nie jest istotą tej książki. Ale - owszem, dodać należy, że jednym z wątków istotnych są również frustracje seksualne bohatera. Ale chodzi o to, że te frustracje z czegoś wynikają - podstawą jest brak porozumienia w rodzinie w sensie ogólnym (to a propos wątków, według mnie, ważniejszych).
Natomiast gdyby Ziemkiewicz opisał sytuację jednym zdaniem w stylu: "Zdradził żonę", to byłoby to banalne właśnie. Szczegółowość i - momentami - dosadność daje obraz prawdziwszy, pełniejszy. Obraz powodów i (może przede wszystkim) skutków takich zabaw. Niesmak jest prawdziwszy...
Poza tym - naprawdę te sceny aż tak bradzo nie utkwiły w mojej pamięci. Raczej wrażenie ogólne...

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 21 kwietnia 2006 19:16:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6191
Z niedoboru czasu utknęłam w połowie „Czerwonych dywanów”, więc na razie spiszę kilka wrażeń ogólnych o
Pieprzonym losie kataryniarza .

Interesująca konstrukcja - pozorny chaos, ale kolejne sceny wciągają coraz bardziej, stopniowo zakreślając większy, spójny krąg. Ziemkiewicza bystre oko i ostre pióro sprawiają, że pojawianie się kolejnych postaci nie męczy i nie powoduje nadmiernej konfuzji. Bardzo lubię takie przeplatanie scen (także w filmach - np. w „Magnolii”) - best momentem tego typu jest scena z Człowiekiem, Który Wiedział Wszystko. Co za odjazd :lol: ! Taka konstrukcja sprawia, że natychmiast po skończeniu ma się ochotę rozpocząć czytanie książki od początku.

Tematyka...polityka, oczywiście. I dużo więcej - patriotyzm.

Układ(y). Jednostka - system. Cynizm - idealizm....Ziemkiewicza, jak Koterskiego, również zbyt łatwo oskarża się o cynizm, moim zdaniem. Choć faktem jest, że w szczerość intencji pewnych środowisk trudno mu uwierzyć. I wtedy bywa on przez te właśnie środowiska o cynizm oskarżany - w rewanżu.

Media (trafnie i raczej niepochlebnie).
Przyjaźń i zdrada.

Miłość. Bardzo pięknie i prawdziwie.
Na przykład - o przedmiotach we wspólnym domu:

Cytat:
Tamten Robert nie lubił rzeczy. W balladach, których potrafił słuchać do rana, z ogniem w duszy, przy butelce gitarze i rozmowach o życiu, jego prorocy szydzili z rzeczy. Judzili, że być, a nie mieć, śmiali się z takich, co to marzą o telewizorze, meblach i małym fiacie i wyśpiewywali dziesiątki podobnych bzdur, a Tamten wierzył w to głęboko. (...)

Ale potem w życiu Tamtego pojawiła się Miłość i stopniowo przerastała go całego, aż zmieniła wszystko. (...) Te wszystkie rzeczy, którymi otoczyli się z Wiktorią, podtrzymywały ich płomień. Jeśli można czegoś nie utracić, nie zagubić w tym ciągłym wirowym ruchu obijających się o siebie atomów, w ciągłym pędzie i jazgocie, tylko wtedy, gdy nada się każdej ulotnej chwili gęstość i ciężar przedmiotu. (...)

A wtedy te wszystkie rzeczy zebrane wokół, drogocenne naczynia z życiodajnym płynem, ulewały miłosiernie odrobinę ze swego niewyczerpalnego zapasu, tłoczyły kropla po kropli leczniczą miksturę do żył, dopóki nie wypełniła go całkowicie, nie ukoiła bólu, nie zabliźniła delikatną błoną przyniesionych z Tamtego Świata ran.

I nie mógłby żyć bez tego. Oszalałby już dawno, umarł, spłonął i wysypał się czarnym próchnem ze skorupy ciała. Jakimiż głupcami byli prorocy Tamtego, jakimż głupcem był on sam, że wierzył im głęboko i z przejęciem. Czym byłby bez tego miejsca na Ziemi, czym byłby bez tych wszystkich rzeczy, przechowujących w sobie minione chwile? Tym, czym tylko może być człowiek odarty z rzeczy: śmieciem, rzucanym przez wiatr, zmiętym nieszczęściem, myślącą i cierpiącą trzciną. W najlepszym wypadku błędną iskrą.



Oraz o miłości w ogóle:

Cytat:
Tamten nie mógł tego wiedzieć, czym jest prawdziwa miłość. Niczym z tego, co pokazują w filmach. Prawdziwa miłość odmienia cię całego i przestraja tak, że poza tą jedną, jedyną kobietą już nikt ani nic już dla ciebie nie istnieje. (...)
Jeszcze jedna rzecz, o której jego prorocy kłamali. Ci nieszczęśni, biedni ludzie, którzy obijają się o siebie w klatce życia i natychmiast odskakują, którzy wciąż próbują z kimś nowym,
I którzy tak mocno wierzą w swoje prawo do szczęścia i stale sobie powtarzają, jak bardzo im się ono należy - ci nieszczęśni ludzie nigdy go nie odnajdą. Będą próchnieć od środka, będą wmawiać sobie, że to, co mogą mieć, krótka rozkosz, przelotny nastrój, że to jest właśnie tym, czym być powinno - i nie będą mogli zrozumieć, co tracą i dlaczego. Może właśnie stąd tyle w ludziach szaleństwa; nikt ich nie nauczył, że szczęście nie bywa przynoszone podmuchem losu, że trzeba budować je codziennie z najdrobniejszych spraw, uśmiechów, zgromadzonych rzeczy i codziennych rytuałów. Że trzeba zakląć każdą szczęśliwą chwilę we wspólnym życiu, jak w krysztale, aby płonęła wiecznie. I że nie wolno słuchać fałszywych proroków miłości, którzy nigdy jej w życiu nie znaleźli i nie wiedzą, czym może i powinna ona być.


W tym kontekście wydźwięk „Ciała obcego” staje się jeszcze smutniejszy... Choć niczego nie zmienia - bohater „Ciała” zdaje sobie sprawę przecież, że poniósł klęskę - nawet jeśli to nie tylko jego wina. Co więcej - ta miłość nie skończyła się przecież...

To z miłości Robert czerpie siłę - kto wie, czy nie większą, niż posiadał Tamten Robert (bo jednak - choć z lustra spojrzały na niego oczy Tamtego - to nie jest powrót do tego samego stanu).

Obraz jest pesymistyczny w skali ogólnej, ale niekoniecznie - w skali indywidualnej - jak już pisał Bogus:

Bogus pisze:
Bo jest źle. Będzie jeszcze gorzej. Nic się nie da zrobić. Ale można funkcjonować tak, aby móc spojrzeć w lustro. I to jest zwycięstwo.


Dodałabym jeszcze, że w gruncie rzeczy Robert (prawdopodobne alter ego RAZa) jest romantykiem... Z lustra spojrzały na niego oczy Tamtego Roberta w momencie, w którym znalazł go wróg.... Taki, z którym on sam może walczyć - konkretny - nie tak wielki, jak wielka była wizja stref - ale podobny do wroga, z którym walczył w PRLu. I powtórzyła się sytuacja dramatycznego wyboru. Poczucie wielkości chwili. Wcześniej - gdy po prostu pozytywistycznie pracował jako kataryniarz (fakt, że w cuchnącym świecie - ale ten świat pozostał takim także w finale powieści...), coś w nim zestarzało się i umarło. I to jest ciekawa sprawa, zważywszy na pozytywistyczną, pragmatyczną opcję patriotyczną, którą popiera Ziemkiewicz - felietonista. Mam jednak wrażenie, że ten głos słychać także - choć w innych ustach (chyba to były pominkowe usta Bolesława Prusa - jeśli dobrze kojarzę):

Cytat:
Honor nie jest wielkością biologiczną - nie pozwolił sobie przerwać starszy pan. - A życiem ludów rządzą te same prawa, co każdą żywą istotą. W każdym pokoleniu wyprowadzaliście bohaterów na rzeź, więc kto pozostał? Tchórze. I to jest naturalna samoobrona narodu. Jeśli straci nazbyt wiele krwi, kładzie się na płask i pozwala już zrobić ze sobą wszystko, byle tylko odtworzyć populację. Dzięki pokoleniom tchórzy przeżywa, jak Czesi po Białej Górze albo Francuzi po Verdun, i po jakimś czasie znowu zaczyna wydawać bohaterów. Chociaż - westchnął - bardziej by się przydało tutaj paru uczciwych księgowych.


Generalnie - bardzo mi się podobało. I czyta się świetnie. Czasami jest to opowieść rodem z miejskich klimatów w stylu „Złego” Tyrmanda (wątek Gumy, zadźganego w barze); a czasami - z klasycznego kryminału (finałowy suspense - Brzozowski i jego jedyna kataryniarska wada...). Dobre!

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 24 kwietnia 2006 12:54:20 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:40:03
Posty: 834
Skąd: Białystok
Moniko, jeśli podobał ci się "Pieprzony los.." to przeczytaj koniecznie "Walc stulecia".

_________________
http://danielpaczkowski.blogspot.com


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 19 czerwca 2006 20:25:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6693
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
pako pisze:
Przeczytałem własnie "Ciało obce". Nie sądziłem, że Ziemkiewicz będzie się tak sprawnie poruszał w konwencji porno. Książka ciekawa, ale do czołówki dzieł RAZa nie należy moim zdaniem. "Walc stulecia" króluje nadal w mym prywatnym rankingu.


Moim zdaniem "Walc stulecia" jest taką wprawką do "Ciała obcego". Ewentualnie - "Ciało obce" jest wtórne wobec "Walca stulecia". Raczej jednak to pierwsze, tzn. "CO" jest rozwinięciem "WS". ;-)
Właściwie to prawie wszystkie motywy (poza politycznymi) zarysowane w "Walcu" są powtórzone i rozszerzone (pogłębione) w "Ciele". Rys psychologiczny żony głównego bohatera, wątki seksualne, wątki polityczno-kościelne. Tak naprawdę, wcale "Ciało" się za bardzo od "Walca" w tych aspektach nie różni. Tyle tylko, że akcja jest przeniesiona do współczesności (ale i w "Walcu" przecież akcja nie jest w jkaiejś odległej czasoprzestrzeni).

A piszę to świeżo po przeczytaniu "Wybrańców bogów" (tu z kolei wątki konspiracyjne - autobiograficzne? - można znaleźć ;-) ) i "Walca stulecia"... Aha, niedawno przeczytałem też "Czerwone dywany..." Ale może o tym kiedy indziej.

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 sierpnia 2006 11:29:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4762
Skąd: Biadacz
a tu Ziemkiewicz napisał o swojej powieści "Ciało Obce":


Ziemkiewicz w Gazecie Polskiej napisał pisze:
Jak zostałem wrogiem kapitalizmu - str.28
Rafał A. Ziemkiewicz
Mniej więcej rok temu zadebiutowałem jako pisarz współczesny. Powieść wyszła mi zupełnie niekonserwatywna, o ludziach których kompletnie popaprało, bo mieli popapranych rodziców, a mieli takich, bo rodziców tych pokręciła peerelowska historia. Ojciec głównego bohatera-narratora całe swe życie przeżył w hipokryzji, będąc zarazem opozycyjnym intelektualistą i głęboko zakonspirowanym TW; matkę żony głównego bohatera historyczne zawieruchy pozbawiły normalnej rodziny, przez co ze swej córki zrobiła potem kłębek neuroz i kompleksów. On jest dwulicowym egoistą, marzącym o sile, władzy i dominacji, jeśli nie gdzie indziej, to przynajmniej w łóżku, ale zbyt gamoniowatym, żeby nie uciec, gdy przypadkiem te marzenia się zrealizują. Ona zamienia mu życie w grobowiec i nieustającą depresję, z której on ucieka na dziwki, co tylko potęguje problemy. A wokół niczego, czego można by się chwycić, moralna pustynia i „wszystko przechodzi”, jak w conradowskim jądrze ciemności.

Taką mniej więcej historyjkę sobie napisałem i oddałem wydawcy, myśląc cynicznie, że skoro był tak głupi, by mi dać zaliczkę, to teraz jego problem, czy zdoła sprzedać tego bodaj kilkaset egzemplarzy – bo rzecz wydawała mi się w lekturze męcząca, nie tyle trudna, ile odrzucająca, poprzez owego żałosnego i brnącego w kłamliwe samousprawiedliwienia narratora. Wydawca sprzedał na tyle dużo, że, zachęcony, zapłacił mi zaliczkę na trzy kolejne powieści.

Najpierw dowiedziałem się od recenzentów, że napisałem powieść pornograficzną. Zdziwiłem się, bo owszem, momenty są, ale napisane tak, żeby raczej się po nich odechciewało, niż zachciewało – a pornos służy raczej temu drugiemu efektowi.

Potem służby prasowe wydawcy przysłały mi kilka, może kilkanaście recenzji pisanych przez jakieś panie, które miały mi za złe. Wyglądało, jakbym je kiedyś skrzywdził, albo właśnie jeszcze gorzej, odmówił ich skrzywdzenia. W każdym razie nie było tam nic o mojej powieści, a dużo i źle o autorze, utożsamionym zresztą z bohaterem, w tonie nie dość, że zboczeniec, to jeszcze grafoman.

Potem do sprawy wzięli się autorzy opracowań syntetycznych. Jeden z nich, krytyk wielce znany i szanowany, zaliczył mnie do nurtu antykorporacyjnego i wyczytał w powieści wrogość wobec wolnego rynku w ogóle, a obcego kapitału w szczególności.

Tu, przyznam, zwątpiłem – w książce w ogóle nie ma żadnego obcego kapitału, jest dość szkicowo przedstawione przedsięwzięcie natury nomenklaturowej, ale jako tło, a nie temat. Zadzwoniłem do znanego krytyka z propozycją, że wyślę mu egzemplarz. Trochę się żachnął, trochę tłumaczył niefortunnymi skrótami gazety, która szkic publikowała, ale ostatecznie podtrzymał opinię, że skrytykowałem kapitalizm.

Wkrótce potem do nurtu antykorporacyjnego wstawił mnie w swej syntezie kolejny znamienity krytyk i pojąłem, że nie mam co z tym walczyć. Od tego czasu, jeśli gdzie znajdę o sobie wzmiankę, to tylko w wyliczance dzieł „antykorporacyjnych”.

Nie, przepraszam – literacki mędrek jednej z gazet rzucił tytułem mojej powieści na dowód, że czytelnik już nie kupuje „momentów”. Nie minął miesiąc, inny krytyk podał klapę mojej powieści jako przykład, że czytelnik już nie kupuje „momentów”. Gwoli ciekawości – sprzedało się dwadzieścia parę tysięcy, jak na nasze warunki klapa to nie jest.

Dlatego proszę, broń Boże, nie pomyśleć, żebym się żalił. Opisuję to po prostu jako ciekawostkę – jak działa w Polsce coś, co szumnie jest nazywane „krytyką literacką”.


pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 sierpnia 2006 13:01:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 22 czerwca 2006 08:44:39
Posty: 809
Skąd: Warszawa
Dobre ! A "Ciało obce" genialne, najlepsza powieść RAZ-a

_________________
Czekając na noc układam sobie pieśni,
Nie wsłuchuj się za długo, nie wpatruj się za bardzo...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 sierpnia 2006 13:05:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6693
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Ziemkiewicz pisze:
Najpierw dowiedziałem się od recenzentów, że napisałem powieść pornograficzną. Zdziwiłem się, bo owszem, momenty są, ale napisane tak, żeby raczej się po nich odechciewało, niż zachciewało – a pornos służy raczej temu drugiemu efektowi.

Może recenzentowi się właśnie zachciewało. ;-)

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 sierpnia 2006 13:39:16 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:40:03
Posty: 834
Skąd: Białystok
Paulus_Wolf pisze:
A "Ciało obce" genialne, najlepsza powieść RAZ-a


Przesada! "Walc stulecia" sto razy lepszy!

_________________
http://danielpaczkowski.blogspot.com


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group