Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 18 sierpnia 2017 01:57:55

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 17 października 2011 12:15:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...jak tak czytam wasze wpisy to wszystko układa się właśnie w to szatańskie tango bez wyjścia....ale jest dla mnie promyk nadziei ....czy zwróciliście uwagę ,że Futaki na końcu nie korzysta z tego co mu "zaplanował " Irimiasz ? !!!! i idzie szukać "szczęścia na własną rękę? ( chciał być jakimś stróżem itd...) :shock:

a może doktor wcale nie jest szatanem tylko "stwarza świat" aby dać kolejną, kolejną i kolejną szansę "wyrwania się" ? ( Futaki !!!!)

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 17 października 2011 18:56:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13186
Skąd: ze wsi
elrond pisze:
czy zwróciliście uwagę ,że Futaki na końcu nie korzysta z tego co mu "zaplanował " Irimiasz ?

... tak.
Irimiasz jest fałszywym prorokiem. Ten chaos świata jest zorganizowany. Cierpienie wymusza by coś go organizowało. Jest to siła. Irimiasz jest na usługach milicji. To organizacja wydająca przykazania. Irimiasz może jest heretykiem takiego porządku? Jest autorem wewnątrz swojej opowieści? Tym , który widzi bezsens, może jedynym, który widzi, że są dziełem Złego.

W pewnym momencie Irimiasz mówi:
Cytat:
"Właśnie dlatego to mówię, że nigdy się nie wzniesiemy. Ktos to wszystko bardzo dobrze wykombinował. I lepiej, żebyś się nie wysilał i nie wierzył własnym oczom. To pułapka, Petrina. A my ciągle w nią wpadamy. Kiedy się nam wydaje, że właśnie się wyzwoliliśmy, okazuje się, że tylko poluzowaliśmy zamki. Ktoś to bardzo dobrze wykombinował". Teraz Petrinę już naprawde ogarnęła wściekłość. "Nie rozumiem z tego ani krzty! Nie mów do mnie wierszem, do diabła! Mów jaśniej" "Powieśmy się, osiołku - zaproponował ze smutkiem Irimias. - Przynajmniej szybciej się to wszystko skończy. A zresztą, co za różnica. Nie wieszajmy się".


elrond pisze:
a może doktor wcale nie jest szatanem tylko "stwarza świat" aby dać kolejną, kolejną i kolejną szansę "wyrwania się" ?


Myślałem o tym.
1. To, że tak nie jest zacząłem odczuwać podczas czytania. Potem zauważyłem tę numerację rozdziałów-tańców. Jesteśmy w kręgu. To fakt. To nie historia, która biegnie i ma szansę zmienić swoje zakończenie. Ta historia kręci się w kółko.
Czy taką historię może stworzyć ktoś, kto chce abyśmy się z niej wyrwali?

2. Mógłbym mieć nadzieję w dobre intencje doktora, gdyby... spalił zeszyt z moim imieniem. Oddał mi moją wolę. Doktor nie oddaje mi mojej woli. On ją pisze. Bazgrze po mojej wolności. Więcej, on jej nie pozwala istnieć!!!
Czy tak zrobi ktoś, kto pragnie dać mi szansę na wyrwanie się?

3. Kluczem są dzwony. Od nich się rozpoczyna wszystko. Od nich rozpoczyna się Futaki. ... ale nie do końca!!! ... bo ta opowieść jest kołem, o czym się dowiadujemy na "końcu"... te dzwony są nieprawdziwe, ich znak jest fałszywy, i dopiero, kiedy doktor się o tym przekonuje, zaczyna nimi opowieść w głowie Futakiego...
Czy ojciec kłamstwa może chcieć dla mnie prawdy? Mojej szansy?

Myślałem o nadziei w niepokoju doktora. Że zaniepokoiły go dzwony. Więc, że jest coś lub Ktoś, kto jest poza tym światem!!!!!!! Ktoś poza zeszytami doktora!!!!!
... ale sprawa ma się gorzej...
To jest koło!
W tym kole zło też fiksuje, podlega błędowi i popada w pustkę.
To zło Absolutne. Bez wyjątku. To pstryczek w nos dla św. Tomasza!
Nie widzę tam nadziei.

I jeszcze powiem Wam, że w filmie szokująco są postawione i uwypuklone pewne fragmenty.
Już na samym początku, Doktor ustami Schmidta mówi:
"Poślę was wszystkich do diabła. Tak, że nawet się w tym nie poznacie."
Ja czuję tę opowieść jak trutkę na anioły. Straszne.......................................................................................................................... i KONIECZNE!

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 17 października 2011 19:42:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23772
Pietruszka pisze:
"Powieśmy się, osiołku - zaproponował ze smutkiem Irimias. - Przynajmniej szybciej się to wszystko skończy. A zresztą, co za różnica. Nie wieszajmy się".


Beckett!

_________________
Nic już nie przeszkodzi Elizie Orzeszkowej


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 17 października 2011 19:47:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
a co z estike? dlaczego w filmie nie wstąpiła do nieba, tak jak w książce?

witek, taki beckett to bardzo się narzucał w czasie oglądania filmu

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 17 października 2011 20:15:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
antiwitek pisze:
Beckett!

...też tak mam ....to prawie cytat z "Czekając na Godota"

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 10:43:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12419
Skąd: Poznań
Skończyłem "Szatańskie tango". Czytam Wasze interpretacje (są doskonałe!), myślę o różnych wątkach...
Czytanie książki przypominało mi drapanie się w bąbel po komarze. W sumie lepiej żeby go nie było a w końcu wszystko się rozdrapuje, ale tak swędzi że nie można się powstrzymać.
Niesamowicie buduje pan Laszlo tło. Dzieje się to co się dzieje, ale scena na której akcja się odbywa jest zarysowana mistrzowsko. Raz miałem wręcz ochotę umyć ręce po czytaniu, tak "wszedł" we mnie ten wszechobecny brud, śmierdząca ściera którą wyciera się stoły w gospodzie, jesienne błoto na butach. A kartki książki są az mokre od deszczu... Miałem tak jak Natalia (i dobrze że nie oglądałem jeszcze filmu!) - oczyma wyobraźni widzę tę osadę, ledwie trzymające się chatki, wszystko w stanie kompletnego rozkładu.
Interpretacja dotycząca doktora jest przekonująca. Zauważmy, że doktor jest jedyną znaczącą postacią, która nie ma żadnych interakcji z Irimiasem. Są tacy którzy mu wierzą, pojedyńczy bohaterowie mają wątpliwości (Futaki), nie wierzą mu w ogóle (karczmarz) lub wręcz mają nad nim władzę (oficer prowadzący). Jedynie na linii doktor - Irimias nie ma właściwie nic. Dlaczego?
Tak... pytań jest więcej niż odpowiedzi. Kim jest staruszek w opuszczonej kapliczce? Po co wątek z handlarzem (Payer)? Dlaczego doktor szukał Estike w ciemnościach (gdyby mu się udało, może pozostałaby żywa)?

Obraz oczywiście jest na wskroś pesymistyczny, cała osada i otoczenie przypomina wręcz jakiś Świat - Zdeformowany Płód ale...
Ale też dostrzegam światełko. Futaki... no może, może! Gdyby przyjąć taką interpretację, to rola doktora wcale nie musiałaby być jednoznacznie zła. Bo Futaki widzi w końcu - jeszcze niewyraźnie, jeszcze niechętnie, jeszcze bez wiary we własne siły - że uczestniczy w bladze przygotowanej przez Irimiasa. Pozostali zorientują się w końcu, że za marne, ale pozwalające jakoś tam żyć w mieście pieniądze zostali szeregowymi kapusiami, pionkami w czyjejś grze. Ale wielce prawdopodobne, że wcale im to nie przeszkodzi. Wytłumaczą to sobie jakoś, tak jak tłumaczyli sobie wygodnie dotychczasowe nicnierobienie i wkrótce Halicsowie będą gorliwie donosić na pastora... Futaki już widzi, że coś jest nie tak. Może za pierwszym razem się nie uda, może zapije się jako ten nocny stróż. Może za drugim też nie, bo może jednak "zmądrzeje" i da się wykorzystywać Irimiasowi. Ale ta zapętlona historia nie ma końca, więc Futaki ma nieskończenie wiele prób na wykorzystanie tej swojej szansy. Może gdy ją wykorzysta, całość nagle uzyska zakończenie? I to może doktor dał mu tyle czasu?
Drugie światełko to ...Petrina! Patrzcie, osada jest o kilka godzin drogi od miasteczka. Miasteczko zapewne prowincjonalne, żaden rarytas delikatnie mówiąc. Ale i tak jest czymś niewyobrażalnie lepszym niż upadająca osada. Są ozdobne bramy, ładne okna, milicjanci idą na obiady do swoich mamusiek, o ileż to przyjaźniejsze od chłodu młyna i smrodu karczmy. Dla mieszkańców osady zrobienie kilku kroków w ten świat to jak przepłynięcie basenu dla nie umiejącego pływać, niewykonalne, mimo że bliskie. Irimias i Petrina są pomiędzy tymi dwoma światami, stąd szczególne uczucie jakim darzą Irimiasa mieszkańcy osady (ale już np: karczmarz nie - on pomieszkuje w mieście i na pewnych retorycznych chwytach Irimiasa się poznaje). A Irimias? We wspomnieniach, retrospekcjach jawi się jako pełen zapału, energiczny, próbujący coś zmieniać, trochę pozytywny wariat. Irimias - Don Kichot i Petrina - Sancho Pancha! Ale teraz Irimias się zmienia... on nadal widzi szerzej i więcej od innych. Ale sam stwardniał i skonkretniał. Poruszająca serce przemowa o Estike jest erystycznym chwytem, godnym dobrego adwokata, ale tylko chwytem. Irimias realizuje już własne, przyziemne cele. Z racji bystrości i inteligencji robi to nadal z rozmachem i energią, ale już bez złudzeń. Jeśli otoczeni jego "opieką" ludzie - duże dzieci z osady będą mieli materialnie trochę lepiej niż dawniej to i tak będą to tylko okruchy z jego stołu. Petrina jak wierny giermek nie myśli o tym za dużo, aż do sceny kiedy ukazuje się im Estike. To mógłby być zwrotny znak dla Irimiasa. Ale nie jest nim. Irimias jest poruszony ale szybko pokrywa wstrząs racjonalnym chłodem. W Petrinie cała scena zostaje na dłużej i Petrina się zmienia. Tylko troszeczkę na początek, ale jednak! wybacza Irimiasowi brutalny fizyczny atak ("nie gniewam się..."), pyta w gospodzie o Biblię a przed snem zaczyna się niezdarnie, koślawo modlić. To chropowate "Ojcze nasz" jest wstrząsające! I wyobrażam sobie, że w przyszłości ten stary Sancho Pancha nie będzie nowemu Irimiasowi potrzebny. Nowym giermkiem będzie bezczelny, dmuchający w twarz dymem z papierosa "szczeniak" Horgos! A Petrina uzyska wolność...

_________________
W życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 11:52:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
arasek pisze:
A Petrina uzyska wolność...

zupełnie zapomniałam o wątku Petriny! bo w filmie jest on tylko niemal niemym towarzyszem Irimiasa.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 12:20:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13186
Skąd: ze wsi
Arasek, dzięki za to dmuchnięcie w papierowy samolocik.
Super napisałeś. Wieczorkiem napiszę coś więcej, ale nie mogłem się przed tym powstrzymać. :D

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 12:23:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
arasek pisze:
pyta w gospodzie o Biblię a przed snem zaczyna się niezdarnie, koślawo modlić.

...to prawda ! przy czym scena pojawienia się ducha Esztike jest wprost niebywała i wstrząsająca ( w filmie jest tylko mgła)....
arasek pisze:
A Petrina uzyska wolność...

...w którymś wcieleniu ? :shock:

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 12:26:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
arasek pisze:
doktor jest jedyną znaczącą postacią, która nie ma żadnych interakcji z Irimiasem

...bardzo ciekawa uwaga !!!! :shock:

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 12:28:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13186
Skąd: ze wsi
elrond pisze:
arasek pisze:
doktor jest jedyną znaczącą postacią, która nie ma żadnych interakcji z Irimiasem


...bardzo ciekawa uwaga !!!!

doktor chyba nie ma z nikim interakcji?

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 12:35:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12419
Skąd: Poznań
Trochę ma bezpośrednich (Kelemen, Estike, Kranerowa) i dużo pośrednich (myśli/refleksje o dyrektorze, o Futakim, o Schmidtowej) ale z Irimiasem - nic. Jakby facet nie istniał dla niego.

_________________
W życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 19 października 2011 12:39:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13186
Skąd: ze wsi
Te relacje polegają na tym, że ich widzi, że są za jego oknem, bądź zaglądają do niego. W końcu, stąd, że ma o nich zeszyciki.Irimias przychodzi z zewnątrz.
Z miasta. Może miasto ma swojego doktora?

P.S.
Jest tez scena, o której wspomniałeś, gdy doktor spotyka Estike. Bardzo dziwna i zastanawiająca.

Nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że szanse tamtego świata pochodzą z nas, tzn. z nas jako czytających, że są jakby marzeniami Schmidtowej, nadinterpretacjami dusz, które nie są z tamtego świata. Że nie ma doktora.

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 listopada 2011 18:10:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23772
elrond pisze:
zaczyna pisać ,że Futaki usłyszał bicie dzwonów...ale PO CO to robi ????


To co on pisze to przecież początek książki - jej pierwsze dwie strony...

Nie wiem na razie co powiedzieć o Satantangu. Muszę się namyślić, poczytać jeszcze (może znów od początku?). Zgadzam się co do skojarzeń literackich Elronda. Mi czasem jeszcze przypominał się klimat kryminałów Świetlickiego. Rozdziałem, który rzeczywiście mnie przytłoczył był rozdział o Estike... Reszta inaczej, lżej. Ale całość jest dla mnie zagadką. Zwróciliście uwagę, że w części pierwszej rozdziały idą od 1 do 6 a w drugiej od 6 do 1?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 listopada 2011 19:16:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13186
Skąd: ze wsi
antiwitek pisze:
Zwróciliście uwagę, że w części pierwszej rozdziały idą od 1 do 6 a w drugiej od 6 do 1?


Pietruszka pisze:
Myślałem o tym.
1. To, że tak nie jest zacząłem odczuwać podczas czytania. Potem zauważyłem tę numerację rozdziałów-tańców. Jesteśmy w kręgu. To fakt. To nie historia, która biegnie i ma szansę zmienić swoje zakończenie. Ta historia kręci się w kółko.
Czy taką historię może stworzyć ktoś, kto chce abyśmy się z niej wyrwali?

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group