Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 11 grudnia 2017 21:56:20

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Filary ziemi
PostWysłany: ndz, 17 czerwca 2012 14:36:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20063
Kilka dobrych lat odwlekałem czytanie tej książki, patrząc z trwogą na jej tysiącstronową objętość... ale kiedy już przeczytałem, to mogę powiedzieć, że okazała się nawet lepsza niż się spodziewałem! Szczególnie polecam ją wszystkim, którzy tak jak ja są zafascynowani średniowieczem w różnych jego aspektach. I to bardzo różnych: historia polityczna, ale i kultura, i praca, i duchowość, mnisi, rycerze, katedry, owce... :-) I życie codzienne może nawet przede wszystkim. Dla mnie jest tam całe mnóstwo prawdziwego średniowiecza. Zapewne gdzieniegdzie niektórzy bohaterowie wydają się w swoich motywacjach zbyt "współcześni"; ale to z kolei dobrze robi warstwie dramaturgicznej powieści, więc jestem skłonny przymknąć oko.

Właściwie nie chcę tu pisać recenzji, tylko właśnie zachęcić tych, co lubią średniowiecze i podzielić się swoimi wrażeniami właśnie pod tym kątem.
Dla porządku: powieść dzieje się w Anglii na przestrzeni wielu lat, formalnie rzecz biorąc od 1120 (katastrofa statku, w którym zginął następca tronu Henryka I) do 1174 (ukorzenie się Henryka II przed grobem Thomasa Becketa). To są czasy niby przed robin-hoodowskie, ale w zasadzie bardzo podobne... gromady wyjętych spod prawa żyjących w lasach, źli szeryfowie gnębiący ludność ;-)... wciąż żywe animozje na linii francuscy najeźdźcy-rdzenni mieszkańcy Wyspy... Większość Filarów dzieje się w mieście, więc tu podobieństwo się kurczy, ale wtedy, kiedy wędrowali po lesie, to całkiem wyraźnie czułem tego samego ducha czasów!

Z tych 50 lat zdecydowana większość książki przypada na 20 lat mało znanych czasów chaosu i wojny domowej za czasów panowania króla Stefana. Historycy niewiele piszą o tym okresie, w szkole nie uczyłem się chyba niczego. Bo też na poziomie państwowym brak był spektakularnych osiągnięć, a podczas samej wojny domowej na poziomie militarnym również...trwało status quo jak pod Verdun, może nie tak wyniszczające dla uczestników wojny, za to równie bardzo dla tych, co w niej nie brali udziału - bezprawie było całkowite, nikt nie kontrolował tego, co wyczyniali lokalni dowódcy, earlowie, a nieraz i biskupi, nie było się do kogo odwołać i jakże często ostatecznym argumentem była brutalna siła.

Tym ciekawszy więc jest obraz tego właśnie, jak w tych warunkach wyglądało codzienne życie ludzi. Ludzi przeróżnych - powieść portretuje, moim zdaniem w doskonały sposób, cały przekrój ówczesnego społeczeństwa. Mieszczanie, rzemieślnicy, wieśniacy, wyjęci spod prawa... zakonnicy i księża, biskupi, książęta i ich rycerze... od rozwalających się chałup po pałace i fortece, od małych kościółków po gotyckie katedry, wszystko ma tam swoje miejsce.
W pierwszym rozdziale poznajemy nieźle prosperującego budowniczego i jego rodzinę, którzy w wyniku złego zbiegu okoliczności (swoją drogą świetnie poprowadzonego pod kątem fabularnym, jak tam się te wszystkie wątki elegancko zapętlają! :D) stają się nagle nędzarzami... i jako ci nędzarze tułają się po kraju, szukając pracy i przymierając głodem. Ich oczyma obserwujemy życie i mieszkańców rozbudowujących się miast, i zamków, i kościołów, i zupełną prowincję, i wreszcie lasy, w których kryją się wyjęci spod prawa (bardzo dalecy od legendarnych bohaterów... są to nieraz prawdziwi orkowie!).

Głównym miejscem akcji powieści staje się ostatecznie fikcyjne miasto Kingsbridge, którego rozkwit, kryzys, i dalszy rozwój aż do wybudowanej wreszcie katedry, są dla mnie tak sugestywnie i prawdziwie ukazane, że wręcz ogromnie żałuję, że nie można tam pojechać i owego Kingsbridge zwiedzić! Tam oczywiście widzimy różne typy ludności zamieszkującej miasto. Szczególny nacisk położony jest jednak na stan zakonny, gdyż motorem napędowym dla miasta jest klasztor i jego charyzmatyczny przeor. Bardzo interesującego kontrastu dostarcza też cela klasztorna, z której ów przeor przyjeżdża, mała "filia" benedyktynów położona niemal w środku lasu, miejsce oddzielone od świata, takie, w którym można tworzyć rzeczywistość idealną... nasz bohater przyjeżdża z tego leśnego klasztoru i musi stawiać czoła coraz mniej idealnej rzeczywistości, w której jednak nadal jest dużo dobra, tylko trzeba go szukać i je podsycać...

Na końcu (czy tam na szczycie) tego przekroju społecznego znajdują się oczywiście kręgi władzy. Zamek earla, pałac biskupa, rycerze i ich świty (mało romantyczni oni coś... może to kwestia punktu widzenia zwykłych ludzi, którzy często wtedy stawali się tych rycerzy ofiarami), spiskowcy, którzy stają po stronie to jednego, to drugiego z najpotężniejszych, aby osiągnąć swoje cele... dwukrotnie stajemy przed obliczem króla i jego otoczenia.


Ale poniekąd najważniejszym bohaterem powieści jest KATEDRA. Wieloletni proces jej budowy, pełen zwrotów akcji, dramatycznych upadków i i oszałamiających sukcesów, wyznacza główną oś narracyjną książki. Ma to jednak ten dodatkowy aspekt kulturowy, że mamy XII wiek, a więc odkrywanie gotyku! Ewolucja stylu budowania kościołów, a raczej rewolucja, gdy jeden z bohaterów - późniejszy budowniczy - odbywa fascynującą podróż na kontynent i we Francji doznaje czegoś w rodzaju epifanii, gdy widzi olśniewające dzieła nowej szkoły budowania.
Architektoniczny aspekt tej książki jest jednym z najbardziej zaskakujących; wydawać by się mogło, że cóż ciekawego dla powieści może być w nawach, transeptach i sklepieniach? Tymczasem jest to w czytaniu piękne jak sam gotyk.

Wreszcie, XI i XII wiek to dla mnie czas najbardziej fascynujący ze względu na historię Kościoła. Wielka odnowa moralna i reformy po okresie sodomii i gomorii końca X wieku, powstawanie nowych zakonów, i przede wszystkim - rywalizacja władzy świeckiej i kościelnej. To wszystko są motywy bardzo wyraźnie obecne w Filarach ziemi.
Wspominany już przeze mnie przeor, jeden z głównych bohaterów, świetnie uosabia tego nowego ducha: wielką prawość, determinację w odcinaniu wszelkich wrzodów na ciele Kościoła, siłę, która jest wyłącznie siłą boskiego autorytetu. Jednocześnie - przekonanie o wyższości praw Boskich i głośne dopominanie się o ich miejsce w tym świecie. Nieprzypadkowo ostatnia część książki - właściwie epilog po 15 latach - dotyczy zamordowania arcybiskupa Thomasa Becketa przez ludzi króla, a potem jego kanonizowania i wreszcie publicznego ukorzenia się króla przed grobem świętego, najsłynniejszego chyba aktu królewskiego pokutnego obok Henryka IV pod Canossą. Przeor Philip jest postacią wspaniałą, inspirującą, charyzmatyczną i w ogóle, ale cokolwiek byśmy po latach nie myśleli o meandrach sporów królewsko-biskupich i cesarsko-papieskich, on niewątpliwie z całą gorliwością wspierał zwiększanie siły i przywilejów Kościoła, a scena symbolicznego biczowania króla Henryka w Canterbury jest dla niego ukoronowaniem tego, o co walczył całe życie...

Niezwykły jest duch czasów, który przenika Filary ziemi. Oczywiście to wszystko, o czym piszę, to niby tylko tło dla skądinąd wysoce wciągających intryg między niezliczonymi bohaterami. Ale o ile o intrygach można powiedzieć (jak azbest), że trochę miejscami przypominają operę mydlaną (nie żeby mi to przeszkadzało :-)), o tyle tło historyczne wydaje mi się naprawdę świetnie ukazane.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 17 czerwca 2012 15:06:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 04 lutego 2008 23:32:44
Posty: 3052
dzięki, mnie to bardzo zachęca do przeczytania :) (choć raczej nieprędko to nastąpi)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 17 czerwca 2012 17:00:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
mnie też zachęciło

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 czerwca 2012 20:49:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6768
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
To na podstawie tego zrobiono serial niedawno? Oglądnąłem tak ze dwa pierwsze odcinki i całkiem OK wyglądało.

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 czerwca 2012 22:13:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20063
Tak. Ja widziałem sporą część pierwszego odcinka i trochę mi Władcą pierścieni zajeżdżało miejscami (a co ma piernik do wiatraka? ;-)). Ale nie chciałem oglądać, żeby nie wiedzieć, kto zabił :-)
Choć podobno im dalej w las, tym dalej od oryginału.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 01 kwietnia 2013 16:34:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20063
Czytam obecnie inną powieść Kena Folletta: The Fall of the Giants (polskie tłumaczenie bez ekstrawagancji, Upadek gigantów).
Jest to książka o kształcie mniej więcej sześcianu ;-) niewielkie strony ale ponad tysiąc, czytam więc głównie weekendami i idzie mi wolno; ale oczywiście czyta się znakomicie.

Tym razem nie ma to nic wspólnego ze średniowieczem, ale historyczne tło jest ponownie bardzo dokładnie odtworzone, a także bardzo ważne. A mamy do czynienia z moim chyba ulubionym okresem pozaśredniowiecznym w ogóle, czyli z wydarzeniami bezpośrednio poprzedzającymi I wojnę światową. Właśnie w rozdziale "czerwiec 1914" bohater (ubogi Rosjanin) znalazł się nieoczekiwanie na ulicach Cardiff, i zaobserwował, niewiele rozumiejąc, że ludzie w wielkim tempie wykupują gazety. Czemuż to, zainteresował się? - ano, bo "in a place called Sarajevo" zabity został arcyksiąże następca tronu. Aha, no to ciekawe, ale dla ludzi naszego pokroju nie będzie to miało żadnego znaczenia, uznał wspólnie z dwórką księżnej, która mu sytuację wyjaśniła...

Powieść dzieje się w bardzo dużej liczbie miejsc jednocześnie i niektóre się już połączyły, a inne nie:

1) Walia, akcja skupiona wokół z jednej strony rodziny książęcej, z drugiej - wokół należącej do księcia (earla) kopalni, a zatem: wczesny kapitalizm vs. ruchy robotnicze; strajki; cień rewolucji... Pojawił się też król Jerzy V, składał kondolencje ofiarom katastrofy w kopalni.
2) Londyn, akcja skupiona wokół niemieckiego dyplomaty i członka wywiadu, który węszy czy będzie wojna czy nie będzie... na jednym ze spotkań w wyższych sferach pojawił się niejaki Winston Churchill
3) jeszcze carska Rosja (Petersburg), gdzie z grubsza wszystko już strajkuje
4) USA, gdzie głównym bohaterem jest syn senatora, młody człowiek o początkującej karierze w stosunkach międzynarodowych, pracuje u prezydenta następna stacja Plac Wilsona, właśnie niedawno musiał go obudzić, bo dzwonili w ważnej sprawie kryzysu meksykańskiego wywołanego przez działania Niemiec stymulowane przez wspomnianego wyżej dyplomatę z Londynu... sam ów Amerykanin wcześniej gościł u księcia w Walii

... i tak to się wszystko zazębia, a będzie zazębiać coraz bardziej.

Uwielbiam ten okres w historii, tę "wysoką wieżę" mocarstw przekonanych o swojej potędze i maluczkich próbujących się wśród kolosów na glinianych nogach odnaleźć; tę skomplikowaną sieć dyplomatycznych zależności, przepychanki stronnictw wojennych i ostrożnych"; kolejne kryzysy międzynarodowe, pchające świat coraz bliżej ku wojnie, a jednocześnie - poczucie wszystkich, że cóż za wojna może być. przecież wiemy, że latem 1914 wojacy szli wojować, aby spokojnie wrócić na święta... (cóż że cztery lata później, drobny szczegół).
A w tle nieubłagany wzrost stronnictw robotniczych, które z jednej strony jakże słusznie buntują się przeciw temu, co nóż w kieszeni otwiera, a z drugiej jakże dobrze wiemy, że idą w zupełnie ślepy zaułek.


edit: już 30 lipca 1914 :-( O ile pamiętam nazajutrz Rosja wypowie wojnę Austrii, dzień później Niemcy Rosji, 3 sierpnia Niemcy najadą Francję via neutralna Belgia, 4 sierpnia włączy się Anglia i po ptakach :cry:
(a tam jeszcze wielu ma nadzieję, że wojny uda się uniknąć)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 07 września 2013 17:30:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 22 stycznia 2005 20:06:28
Posty: 980
Skąd: z Catanu
Czy ktoś oprócz mnie odniósł wrażenie, że Dean Baldwin, człowiek z otoczenia biskupa Walerana, po awansie na archidiakona stracił imię Dean?

_________________
Czuję tu zapach chrześcijanina


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 16 września 2013 22:45:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20063
Chyba muszę przeczytać jeszcze raz, bo nie pamiętam :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group