Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 27 maja 2017 08:55:52

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 08:31:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 18:26:27
Posty: 2861
Skąd: Buckland
Dla wszystkich fanów tej innej fajnej bajki, to chyba dobra wiadomość:

http://www.scifi.com/earthsea/index.html

(choć Ged bardziej wygląda na zaginionego hobbita niż maga, to może będzie jakieś życie w tej telewizyjnej ekranizacji Ziemiomorza...)

_________________
" (...)Czy pan myśli,że nasze żydowskie pisma są tylko dla jakiegoś widzimisię pisane spółgłoskami?Każdy wyszukuje sobie skryte samogłoski, które zawierają dla niego jedynego określoną myśl, żywe słowo nie powinno zamieniać się w martwy dogmat."


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 08:46:35 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3251
Cytat:
An angry, headstrong youth, whose magical power could rival that of the greatest wizards....

A beautiful young priestess, introduced to evil....

eee...

jakoś inaczej to odczytywałam...
Obawiam się, że z książki o podróżach w głąb siebie zrobią film o podróży po kolejny pierścień...
Mam do LeGuin o wiele bardziej osobisty stosunek niż do Tolkiena, moja ukochana autorka, trudno mi będzie ze spokojem oglądać jakąkolwiek ekranizację jej prozy.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 09:13:01 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3251
A Hain? Preferuje ten cykl, z moją książką wszechczasów, czyli "Lewą ręką ciemności". Mam nadzieje, że nikt za mojego życia tego nie zekranizuje.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 10:39:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4079
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
I ja wielbicielem pani LeGuin jestem....

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 11:28:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 14 listopada 2004 23:10:40
Posty: 880
Skąd: z Malych Garbar
Czytałem kilka ksiażek tej pani i rowniez bardzo mi się podobały (może nie urzekły mnie tak jak tolkien, ale sąbardzo dobre) od trzech lat poszukuję drugiego tomu Ziemiomorza, którego brak nie pozwala mi na przeczytanie 3 i 4 części...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 13:22:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19622
aj, to Goblin powiem ci tyle, że DUŻO straciłeś - a może dużo dobrego jeszcze cię czeka! :-)

Grobowce Atuanu to książka moim zdaniem wybitna. Mniej spektakularna niż Czarnoksiężnik z tym swoim Cieniem i tak dalej, ale wcale nie gorsza.

Piła - ZDRÓWKO! :-) Cieszę się, że znaleźliśmy coś, w czym się zgadzamy, i to coś niebanalnego. Dla mnie Władca pierścieni jest książką wszechczasów, ale jako autora to nie wiem, czy wręcz nie wolę Ursulę od Tolkiena!

Cykl Hain jednak bardziej od Ziemiomorza. Lewa ręka ciemności była pięknym prezentem od mojej Izy dla mnie w początkach naszego bycia razem. Ona dała mi Lewą rękę ciemności - ja dałem jej Legendę. Jest to uczciwe porównanie!


PS. a Kacper od kilku miesięcy nie może się zebrać, żeby przeczytać opowiadanie, które następnie stało się prologiem do Świata Rocannona. Trzyma te dwadzieścia stron na krzyż na półce i nic. Co za gość!!!! :evil:

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 13:29:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 14 listopada 2004 23:10:40
Posty: 880
Skąd: z Malych Garbar
mam w planie kupić na allegro, jak będę miał trochę grosza (na razie zbieram na efekt gitarowy)

Ursulki jeszcze bardzo mi się podobała Planeta Wygnania
odnośnie tego filmu... gdyby to był pełnometrażowy... no ale serial i mam obawy


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 29 kwietnia 2005 08:37:25 
Mam nadzieję, że żadnego fana Ursuli nie obrażę...

Od wielu lat szukam autora, któryby zdołał przekroczyć granicę fantasy i wkroczył w rejony zarezerwowane (w moim mniemaniu) tylko dla Tolkiena i Lewisa (oczywiście, ci dwaj przekraczali zupełnie inne granice żeby tam dotrzeć; określanie ich twórczości mianem fantasy zawsze wydawało mi się poważnym nadużyciem). Już co najmniej dekadę temu usłyszałem o „Czarnoksiężniku z Archipelagu”, ale zawsze, nie wiem czemu (może przez tandetne okładki?), podejrzewałem, że to wciąż nie to, czego szukam. Zawsze miałem wrażenie, że nawet jeśli jest to najwybitniejsze fantasy, jakie kiedykolwiek powstało, pozostaje tylko w tych właśnie granicach.

Po książkę sięgnąłem jednak dopiero teraz (pod wpływem tego wątku). W czasie długiego weekendu na pewno znajdę czas by ją skończyć. Wiem już jednak, że moja intuicja mnie nie zawiodła. Choć przyznać trzeba, że niewielu stać na wzniesienie się w tej dziedzinie na taki poziom. Nie wiem. Może na kolejnych stronach odnajdę to czego szukałem… zobaczę…

Kilka refleksji, które zdołałem już zebrać: moralnie nieprzejrzysty jest świat tej książki… o ile stosunek autorki do wyborów i rozwoju Geda, można uznać za czytelny i jasny, to podstawy opierają się o jakąś Równowagę… odrzucam to jako NEW AGE… jako amerykański szlif… Brytyjczyk chyba czegoś takiego nie byłby zdolny stworzyć… choć, nie!... kiedyś może tak było. Dziś jest już inaczej, czego przykładem „Harry Potter”… pani Rowling z całą pewnością „Czarnoksiężnika z Archipelagu” czytała zresztą… i chyba zupełnie niepotrzebnie zerknąłem na stronę o tym serialu… pomyłka… mam nadzieję szybko pozbyć się wyobrażeń opartych o te kilka klatek z filmu…

Ktoś wie może, gdzie jeszcze mógłbym znaleźć autora, który mógłby stanąć jak niemal im równy obok Tolkiena i Lewisa?


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 29 kwietnia 2005 21:18:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19622
Kamik... cóż, czytaj dalej. Nie wiem, czy znajdziesz to, czego szukasz, ale szukaj, bo warto chociażby literacko. Powiem ci jeszcze, że właściwie w Czarnoksiężniku Ursula jak mało w czym innym wypowiada się tak jakoś kosmologicznie... jej książki są przeważnie bardzo mocno ANTROPOLOGICZNE, dają pewien obraz społeczeństwa, kultury, jeżeli religii, to też w znaczeniu, który może interesować socjologa. Cóż, w końcu jest córką jednego z wielkich tej dziedziny.

Kamik pisze:
moralnie nieprzejrzysty jest świat tej książki… podstawy opierają się o jakąś Równowagę… odrzucam to jako NEW AGE…

Polemizowałbym. Moim zdaniem Ursula reprezentuje poziom wyższy niż taki, który dałoby się skwitować szufladką New Age. Rzeczywiście, nie jest to chrześcijanska wizja świata. Mi to osobiście nie przeszkadza zupełnie, ponieważ szukam tu literatury, sztuki, piękna a nie traktatów teologiczno-aksjologicznych, od których wymagam zgodności z Pismem. Gdyby patrzył na literaturę od tej strony, to co miałbym powiedzieć o Mistrzu i Małgorzacie? Bluźnierstwa! Odrzucam to jako niechrześcijańskie?...
Wracając do New Age - pamietaj, że new age się lubuje w synkretyźmie takim duchowo-kulturowo-religijnym i bierze sobie z różnych źródel różne rzeczy, ale po łebkach zwykle. Moim zdaniem Ursula sięga do pokładów mądrości wschodnich wyraźnie, ale robi to znacznie finezyjniej i rzetelniej, niż to, co jak sądzę określasz mianem new age. Zresztą ja się nie znam na mądrościach wschodnich zbyt dobrze, nie umiem wskazać źródeł, z których czerpała. Pozostaje mi jednak silne przeświadczenie, że nie jest to takie newage'owskie pykanie po różnych koncepcjach. To jest bardzo spójny, przemyślany, osadzony kulturowo świat.

A ciekaw jestem jak cię trafi ostateczne rozwiązanie konfliktu Geda - do mnie trafiło BARDZO.

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 30 kwietnia 2005 11:59:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4079
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Dokładnie, zupełnie zgadzam się z Crazym.
:piwo:
Poza tym waloryzowanie literatury, bądź jakiejkolwiek innej sztuki ocenami moralnymi odrobinę mija się z celem. Gdyby patrzeć w ten sposób - możnaby uznać, że taki np. Bosch był piekielnym satanistą i odrzucać go kompletnie. Tak samo z książkami, książka musi być dobrze napisana, musi wciągać i w jakiś sposób poruszać. Musi zostawiać jakiś okruch w pamięci, który będzie ciągle uwierał....
LeGuin zdecydowanie należy do autorów dobrych, Pisze dzieła, zdarzają się jej czasami niższe loty, ale to jest klasa! To sztuka, a nie gówno wystawione w akwarium, które głupcy nazywają sztuką.

A Mistrz i Małgorzata to zwyczajnie średnia książka.

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 04 maja 2005 07:24:01 
Jak tylko skończę "Grobowce Atuanu" i zbiorę myśli, to Wam odpowiem...
eh, wygląda to trochę jak groźba, a nie o to mi chodziło...


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 05 maja 2005 10:03:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 18:26:27
Posty: 2861
Skąd: Buckland
Jeśli chodzi o same Ziemiomorze, to napisałem kiedyś recenzję ostatniej częsci tego cyklu (pięcioksięgu!!)
Generalnie jest tu zawarte to, co uważam w temacie:
(jest trochę spojlerów, więc ci co nie czytali jeszcze, niech uważają!!!)


Pieśń skończona

Ziemiomorze- świat stworzony przez Urszulę K. Le Guin należy do tej kategorii książkowych uniwersów fantasy, która zaliczana jest do ścisłej czołówki „tego co najlepsze w fantasy”. Postawmy sprawę jasno: Ziemiomorze to jak na razie najbardziej udana alternatywa dla „paradygmatu fantastycznego” stworzonego przez Tolkiena . Opowieści o przygodach czarodzieja Geda to klasyk gatunku i mistrzostwo same w sobie.
Tak się złożyło, że na początku swej przygody z fantastyką sięgnąłem po „Czarnoksiężnika z Archipelagu” (w świetnym tłumaczeniu S. Barańczaka) po lekturze „Władcy Pierścieni”. Gdybym się wtedy zawiódł- pewnie do dziś omijałbym fantastykę z daleka. Nie było jednak rady- po tak „bezlitosnej” dawce, musiałem po prostu się w to wszystko zanurzyć. Pierwsze trzy części Ziemiomorza (wspomniany „Czarnoksiężnik...”, „Grobowce Atuanu” „Najdalszy brzeg”) przyjąłem z należnym im zachwytem i ze byt wielkim pragnieniem by „fikcja stała się rzeczywistością”... Czwartą – „Tehanu” już z lekkim rozczarowaniem.
Po latach, ukazał się zbiorek opowiadań, który rozgrzał trochę dawne afekty, tym nie mniej pozostawił w przekonaniu, że Ziemiomorze to szczenięca miłość, która w sumie do niczego dobrego mnie nie doprowadziła. Dlatego z lekkimi oporami i bez entuzjazmu sięgnąłem (też w opóźnieniu, bo wydane w 2003r), po V tom Ziemiomorza pt. „Inny wiatr”. Jako, że miałem okazję rozmawiać z innym fanami tego świata, którzy podobnie jak ja „utracili wiarę w Ziemiomorze” i przegapili (bądź zignorowali) pojawienie się tej ważnej książki- stąd spóźniona recenzja.
Odważę się powiedzieć na początku, że kto nie przeczytał „Innego wiatru”, nic tak naprawdę nie wie o Ziemiomorzu...
To jest niewątpliwie jeden z bardziej udanych powrotów do tematu jaki miałem okazję przeczytać w literaturze fantasy, chwalebne opus magnum, godne prawdziwej mistrzyni gatunku.
Świat Ziemiomorza to miejsce, gdzie na tysiącach wysp rozsianych po ogromnym oceanie żyją rozumne istoty: ludzie i smoki. Oddalenie wysp czy większych archipelagów, nie sprzyja unifikacji- wręcz odwrotnie, mieszkańcy traktują sąsiadów mieszkających o kilka godzin czy dni żeglugi jak przybyszy z obcego świata.
Spoiwem tego wszystkiego jest magia, praktykowana zarówno przez dumnych magów-mędrców jak i skromne wiejskie czarownice. Pozwala ona trzymać w ryzach żywioły świata- od bezimiennych mocy ziemi, przez naprawę uszkodzonych garnków i sprowadzenie deszczu na pola aż do potężnych smoków. Mieszkańcy Ziemiomorza za najcenniejszy skarb uznają swoje imiona, nadawane w dawnej mowie stworzenia, którą władają czarodzieje i smoki. Każdy kto zna prawdziwe imię człowieka czy smoka, ma nad nim nieograniczoną władzę.
Jedynym miejscem, gdzie magia jest zakazana i nie praktykowana, jest cesarstwo Kargów, pozostające w stałej wojnie z resztą Archipelagu.

Powieść rozpoczyna się gdy po czasie chwały i bohaterskich czynów (opisanych we wcześniejszych tomach), legendarny Arcymag Ziemiomorza Ged nazywany Krogulcem dożywa dni na wyspie swej młodości-Goncie. Niegdyś uratował świat od zagłady grożącej z powodu zachwianiem granicy między światem żywych i umarłych, na skutek czego utracił całą swoją czarodziejską moc. Pozbawiony jej, od kilkunastu lat żyje życiem prostego wieśniaka razem ze swoją żoną Tenar- która pomogła mu ongiś zdobyć ważny dla całego Ziemiomorza Pierścień Erreth-Akbego („Grobowce Atuanu”). Mieszkają razem z przybraną córką o imieniu Tehanu- dziewczyną straszliwie niegdyś okaleczoną, która posiada nierozwikłaną wciąż tajemnicę- jej ocalenie wiązało się z pojawieniem się na wyspie Gont najstarszego ze smoków- Kalessina („Tehanu”).

Ged przyjmuje do swego domu Olchę- wioskowego czarodzieja dręczonego przez sny.
Sny dziwne, niepokojące- w których Olcha stawał przy murze oddzielających świat żywych od umarłych. Spotykał tam swoją niedawno zmarłą ukochaną żonę, która wzywała go rozpaczliwie z prośbą o pomocą. Z tego jednak co wiedzą mędrcy i magowie umarli po śmierci zapominają o wszystkim co ich spotkało, „matka nie tuli już swego dziecka”. Wszyscy zmarli trwają w zimnym bycie, bez bólu i strachu, ale też i bez miłości, czy jakichkolwiek uczuć zamieszkują suchą krainę, gdzie nie ma ani kropli wody tylko pył. Jedynym światłem tego miejsca są zimne, obce niebu żywych gwiazdy. Dlatego to wydarzenie stanowi pogwałcenie odwiecznego porządku.
Z kolejnymi snami Olchy zamiast zmarłej ukochanej pojawiało się coraz więcej umarłych z podobnym wołaniem. Mało tego, wszyscy oni próbowali sforsować ów tajemniczy mur, oddzielający ich od świata żywych...
Olcha czuł, że przedłużający się kontakt ze zmarłymi, w końcu i jego samego doprowadziłby do śmierci- bo nie można bezkarnie przebywać w pobliżu krainy umarłych. Z drugiej strony trawiła go tęsknota do swej zmarłej ukochanej, z której odejściem wciąż nie mógł się pogodzić. Wyruszył więc po radę na wyspę czarodziejów- Roke, jednak tamtejsi mistrzowie nie potrafili mu pomóc. Skierowali go tylko do Geda- starego Arcymaga, który w swej przeszłości nie raz był w owej krainie umarłych. Właśnie by świat żywych nie zmieszał się ze światem umarłych na skutek działań szalonego czarodzieja Coba, Ged kiedyś stracił całą moc („Najdalszy brzeg”).
Ged- mimo, że pozbawiony mocy przychodzi jednak Olsze z pomocą, po czym wysyła go do Havnoru- stolicy odrodzonego królestwa jednoczącego wyspy Ziemiomorza, pod berłem króla. Władający tam król zjednoczonych Archipelagów- Lebannen niegdyś był towarzyszem Geda w krainie śmierci. W stolicy przebywają także z wizytą Tenar i Tehanu, które udały się tam na wezwanie króla. Ostatnio dochodzą bowiem niepokojące wieści, o pojawieniu się na rubieżach smoków. Smoki od wieków nie naruszały siedzib ludzkich w związku z rozejmem, który panował między ludźmi i smokami, a którego utrzymanie wspomagała wszechwładna magia... Ged, również zaproszony dla udzielenia rady- zostaje, zamiast siebie posyłając Olchę.
Sny wioskowego czarodzieja i pojawienie się smoków nie są bowiem przypadkowe....

Od pierwszych kart tej opowieści, czytelnika znającego wcześniejsze tomy, ogrania radość. Okazuje się, że magia słowa jaką władała U.K. Le Guin nic nie straciła ze swej mocy i całe piękno wizji wraca w pełni chwały. To wszystko co uwiodło w pierwszych przygodach Geda, jest i tu oddane, choć przyprószone siwą mądrością autorki jak i samych jej bohaterów, zbliżających się do kresu życia. „Inny wiatr” posiada wszystkie zalety swoich poprzedniczek- szanuje czytelnika pod względem objętości, w mistrzowski sposób oddając płynność narracji. Równocześnie nic z uroku i głębi historii nie umyka. Jesteśmy w równym stopniu wzruszeni starczą niemocą Geda jak widokiem smoków szybujących nad Ziemiomorzem. Dostaliśmy powieść o życiu i śmierci, niezwykle ważną książkę zamykającą i wyjaśniającą wiele z tego, co wcześniej było rozbite i jedynie mętnie zaznaczone.
U.K. Le Guin tak jak poprzednio skupia się głównie na ludziach, okiełznując natrętną magię jak i tajemne siły choćby mocą zwykłego kocięcia. Losy bohaterów zazębiają się, wyjaśniają i ostatecznie wypełniają. Nie razi brak na pierwszym planie Geda (jak to było w przypadku „Tehanu”) wszystko zachowane jest we właściwych proporcjach, aż do ostatecznego końca...który nie rozczarowuje.
Autorka pokazuje w tej książce najwspanialszą mądrość kobiecą, jaką literatura może ukazać-pełną miłości, szacunku i zrozumienia dla świata i zamieszkujących go stworzeń. Relacje damsko-męskie, ukazane są bez feministycznej krzykliwości i męskiego wulgaryzmu, delikatnie budowane i odnajdywane choćby przez Lebennana i przybyłą księżniczkę z barbarzyńskiego imperium Kargów
Jednak to inne namiętności niż miłość, sprowadzają na świat straszliwe konsekwencje. Lecz to miłość wszystko ratuje.
Może więc tylko cieszyć, że opowieść rozpoczęta ponad 30 lat temu, znalazła takie a nie inne zakończenie. Z własnego doświadczenia jak i innych uwiedzionych przez magię wiem, że fascynacja losami Geda stały się dla wielu przyczyną spotkania z ich własnym „cieniem”. I podobnie jak u Geda, nie obyło się bez ran, u wielu wciąż otwartych.
Niewątpliwie „Inny wiatr” pozwala wiele z niedomówień zamknąć, wiele ran uleczyć... Autorka ocala swego bohatera od straszliwego losu „życia po życiu”, robi tą książką jednak coś więcej, bo ocala również swoich czytelników. Tych wszystkich, którzy kiedyś, dawno temu wyruszyli tak jak Ged na „najdalsze brzegi”, by próbować zdobyć mądrość mędrców z wyspy Roke. Każdy kto teraz wyruszy do Ziemiomorza, może wiedzieć, że bezpiecznie wróci do domu. Błądzącym tam dalej, autorka zapaliła mocną latarnię.

Zachęcam więc wszystkich do powrotu do Ziemiomorza, zwłaszcza w kontekście szalonej popularności innej powieści o czarodziejach i szkole magii. Ostatecznie okazało się, że ta opowieść do czegoś doprowadziła, do poznania czegoś ważnego, co warto było okupić ranami. Tym nie mniej, zasłuchanie w pieśń jaką przyniósł inny wiatr, lepiej niech się skończy wraz z jej ostatnim dźwiękiem.

Świat, ten świat choć troszkę odmieniony przez inny wiatr, warto jest przywitać z radością.

_________________
" (...)Czy pan myśli,że nasze żydowskie pisma są tylko dla jakiegoś widzimisię pisane spółgłoskami?Każdy wyszukuje sobie skryte samogłoski, które zawierają dla niego jedynego określoną myśl, żywe słowo nie powinno zamieniać się w martwy dogmat."


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 05 maja 2005 10:36:08 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3251
dzięki za tę recenzję Meriadoku!
Pomyslę jeszcze sobie nad nią i poczekam na Kamika - może jakiś spójny tekst powstanie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 05 maja 2005 13:33:00 
Elsea, lepiej nie czekaj:
Kamik pisze:
Jak tylko skończę "Grobowce Atuanu" i zbiorę myśli, to Wam odpowiem...

Z tym drugim, może być pewien problem... na ogół, potrzebuję na to bardzo dużo czasu...
Mogą zaś mi pomóc Wasze wypowiedzi. Tyle że raczej dotyczące dwóch pierwszych części cyklu...


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 05 maja 2005 21:52:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19622
ha! ja właśnie ominąłęm Inny wiatr. Jakimś cudem nawet nie rzuciłem się na niego, kiedy elsea czytała :shock: Musiałem być nie w pełni sił umysłowych.

Mam nadzieję, Kamiku, że jednak zbierzesz te myśli kiedyś, bo bardzo jestem ciekaw. Tym bardziej, że Grobowce Atuanu uważam za książkę lepszą nawet od Czarnoksiężnika. Mniej spektakularną na pewno, nie tak "przebojową" - bo jest to literatura, w którą trzeba się zanuuuurzyć i drążyć, jak ona drążyła te bezkresne labirynty. Ale dla mnie arcydzieło. Jeżeli nawet Czarnoksiężnika nie określiłbym arcydziełem, to właśnie Grobowce Atuanu tak :-)

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group