Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 21 września 2017 08:02:01

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 397 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 27  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: LUNA - recenzje
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 00:57:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4307
Skąd: ęsowany
HALO HALO**** i ½
Od początku wydawał mi się świetnym początkiem dla płyty na której nie ma słabego kawałka. Dopiero po kilkunastu przesłuchaniach widzę jednak jak precyzyjnie zapowiada wszystko co się będzie działo na Lunie. Wchodzi dynamicznie riff i hi-hacik, potem bas i od razu słychać, że warsztatowo to będzie pierwsza liga. Pierwsza zwrotka i już wiadomo, że nie będzie tutaj przesłania typu: „nie poddawaj się, wszysko się ułoży”, ani nawet: „pomódl się, a wszystko się ułoży”. Wręcz przeciwnie, wszystko się PRZESTAŁO układać, cyrki się przejadły, modlitwy nie działają, zupełnie nic nie działa. Nie wiadomo jak na to odpowiedzieć, czy samooskarżeniem (jak słoń...), czy miotaniem się (trąbka w części środkowej). Dopiero teraz wołanie halo halo zaczyna być wołaniem prawdziwym. Na szczęście, i znowu tak będzie przez całą płytę, dobro nie może sobie ot tak zniknąć (na Lunie nic nie jest przesadzone, nawet ciemności), stało się być może cichsze i mniej hasłowe, jak niebo nad dachami wioski i miłość bliźniego, jak na obrazku. I jeszcze jedna zapowiedź tego co się później będzie działo: nadzwyczajna dbałość o szczegół w aranżacjach, tutaj chórek w poprzek jakiegoś wersu, tam jakaś dopowiedź w wysokich rejestrach, ówdzie smaczne rozsypanie talerzy... I jeszcze zwrot akcji w stronę tam na deser. Chyba będzie dobrze chyba.

ECHO*****
Utwór niby znany z Ultimy i z wykonań koncertowych Tańca Szkieletów, ale i tak dużo zaskoczeń: inna tonacja niż na płycie, inny rytm niż na koncercie... I jaka genialna aranżacja! Ciemna, KOSMICZNA, partia syntezatora, na drugim tle jakieś piski, bulgoty gwiazd, o przepraszam, muzyka sfer... I te dramatyczne opadnięcia klawiszowe o pół tonu po refrenie... A na pierwszym planie słonecznie – fale wspomnienia z dzieciństwa, pogwizdywanie, żartobliwa wiadomość „od tyłu”. To napięcie między planami, czarna dziura obrazująca utratę złudzeń i rozprysk dziecięcego widzenia świata, jest absolutnie mistrzowsko poprowadzone. Tamto dobro powraca echem, ale nie ma do niego powrotu, co dobitnie potwierdza finalny opad syntezatora, już nie o pół tonu, ale na łeb na szyję! Odjąłem ćwierć gwiazdki za szepty, choć własciwie nie, już się przyzwyczaiłem: pięć gwiazdek!

LUNA**** i ¾
Pamiętam tę piosenkę gdy nie miała jeszcze tekstu, były tylko przejmujące zawołania "Luna de Mariiiiaa" (obecnie daleko w tle) i ajajajaj w refrenie. Teraz ból przeszedł w miejsca podskórne, księżycowe, być może teraz jest to bardziej nawet wymowne.

DZIEŃ BEZ DUCHÓW **** i ½
Niespodziewanie ucisk zelżał na jeden dzień, a może nawet na dłużej? Można zanurzyć się w radości, chociaż nie zatracić, bo tamto pozostaje w pamięci. Taka radość jest cenniejsza, nie jest ani pijacka ani niestety beztroska, jak dawniej. Nie parska śmiechem, ale jest tak mocna, że można zatańczyć do słów wykonawcy zespołu disko w refrenie, chociaż w tych harmoniach coś za dużo tęsknoty jak na disko.

UFO****
Po dobrej zabawie wychodzimy na zewnątrz i jest noc. Co on tam śpiewa? Ufo jest czułe? Ależ tak! Świetny, nieszablonowy zaśpiew, nuta w poprzek akordu, w kulminacyjnych momentach, kolejna charakterystyczna cecha Luny.

NA NIEBIE CIĄGŁY RUCH*****

W tej piosence Pierścień zostaje nazwany po imieniu. Ale jak to jest napisane, jakie piękne słowa! Zarośnięty boczny tor. Doskonały tekst i przejmujące jego wykonanie („kończy się mój czaas”, bardzo, bardzo mocne). A w muzyce dzieją się już rzeczy niebywałe. Szaleńcza międzygwiezdna trąbka to rzecz oczywista, ale to stukanie w tle! Wojska niebieskie przygotowują się do wymarszu. Jest w tej muzyce coś co pozwala wznieść się ponad ten krzyż. Tak, ruch na niebie zabija, ale to są też manewry przygotowujące niebo. Szybkie zakończenie wydaje się potwierdzać, że rzeczywistość niebieska jest mocniejsza niż ziemska także na ziemi. Gdy wchodzi tamburyn i harmonie w tle (ciekawe rozwiązanie, niczym w Moody Blues ;)) zaczyna się taniec życia. Życia po śmierci. Ale na razie trzeba jeszcze umrzeć.

SERCE**** i ¾
Pięknie się zaczyna, grobowe ale i przestrzenne trójdźwięki gitary. I ten zbolały głos. Zaczyna się pieśń pokonanych, bardzo dziękuję. Bolące serca podnoszą niebo – takie słowa już na papierze brzmią nietęgo, a co dopiero jak to się naprawdę przydarza. Ale taka jest prawdziwa Ścieżka Umarłych i prędzej czy później trzeba na nią wejść. Umieraj umieraj, moje serce z kamienia, niech odrzuci cię zupełnie cały świat. Wspaniały wers. Ani nie artystyczny (bo cały tekst może się kojarzyć z piosenką z Jana Serce), ani nie melodramatyczny (bo serce jest z kamienia, a zatem nie jest bez winy), ani nie TANI (bo serce idzie jednak na śmierć i jest to straszna śmierć). Wspaniały bo prawdziwy. Tylko te strzępki gitarowe na końcu piosenki obiecują, że to może nie być jeszcze koniec płyty.

TREN***** (!)

Od pierwszych dźwięków trąbki mamy tu do czynienia z napięciem wręcz nieludzkim. I nie mogło tutaj być też innych słów niż takie nie ludzkie, tylko Boże. Człowiek by sobie nigdy takiej drogi nie wybrał, bo tutaj wszystko jest naprawdę, letni deszcz smaga plecy jak bicz, a cierpienie i ból sterczą jak kikuty, z których zdarto duchowe uniesienia. Dobrze że pojawiły się tutaj odcienie tak nieszablonowe, bo ciemności bywają spychane na drugi plan, jako wyraz niedojrzałości lub wręcz niedołęstwa duchowego i życiowego. Tere fere.
Muzycznie utwór Jeremiasz jest absolutnie wybitny. Melodia poprowadzona bardzo mądrze, z momentami kulminacyjnymi, takimi jak słowo „chłopiec”, które jest tak trafione jak niewiele rzeczy na świecie. Gra Licy to muzyka poważna w najwyższym wydaniu, a jęki trąbki są wręcz przeszywające. Jestem bardzo wdzięczny, że mogłem wystąpić w takim wspaniałym utworze.

UMIERAJ*****

Teraz śmierć jest już na wyciągnięcie ręki, chociaż trzeba ją jeszcze wybrać (ciekawe na jak długo można by uciec). Każde słowo w tej piosence wydaje się precyzyjne i nieuchronne, jakby było w tej piosence od początku świata (no dobrze, akcent w „umieraj” trochę boli na początku, ale też przez to bardziej słuchać w nim sylabę RAJ, co świetnie wyeksponowano w drugim refrenie, i dobrze że tylko tam). Aranżacja trafiona w sedno, oszczędna, niemal ogniskowa gitara, tylko że to nie ognisko w Radocynie, tylko ogień wojenny. Bas i stopa w pierwszym refrenie biją przeddzwonne na śmierć. Nalot perkusyjny przed wejściem w drugi refren jest batalistyczny do szpiku. Dwugłosy w drugiej zwrotce poruszające, a w trzeciej linijka „czy to nie jest piękne” harmonicznie wydaje mi się lepsza od wszystkich moich soundropsowych prób, chociaż ta harmonia jest prosta jak w Stare Dobre Małżeństwo, w tych słowach świetnie to jednak drga. Cała trzecia zwrotka jest przedwczesną nagrodą, bo aż się chce iść na śmierć. Ten utwór bardzo mi pomógł, dziękuję.

WIOSNA NA WYGNANIU***** (!)

Najgorsze już niby za nami więc gdzie to zmartwychwstanie? Pryska następne złudzenie: że będzie szybko i się nie będzie powtarzać. Trzeba się jednak otrząsnąć i zobaczyć wszechświat jakim jest, w kolorze mięsa. I że są na nim momenty tak okropne jak Warszawa Wschodnia. Szukałem Cię cały dzień i nie znalazłem – i takie wersety bywają w Pieśni nad Pieśniami. Wielka Sobota okazuje się bardzo długa.
Ale na wygnaniu można odnaleźć bardzo piękną muzykę. Tak jak to światełko, które towarzyszy melodii w refrenie. Padają słowa „poświeć nade mną”, a już świeci, tylko za plecami. Jakże piękne wzniesienie wokalu na słowie "znów", znów nieszablonowo harmonicznie. W trzecim refrenie jeszcze jeden, jakby przedwczesny przebłysk, wiadomo już że kiedyś na pewno rozbłyśnie na dobre.
Kiedy już stwierdziłem że to chyba mój ulubiony utwór na płycie (jakże świetnie, ascetycznie, dobrane środki wyrazu do przesłania!) zacząłem się zastanawiać jakież to akordy są w zwrotce, sprawdziłem i nie mogłem się nadziwić – znowu obniżenie o pół tonu, jak w Podróży na wschód, Pięknorękim, Kantyku, Domu przy moście, autorskim zakończeniu Nie dotykając ziemi? Brzmi to świeżo i zupełnie nie przypomina tamtych, szacunek dla kompozytora.

Poza tym światem**** i ½ jest już tylko miłość i jest pewne że przyjdzie.

DOM*****

Bardzo sprytnie przeplecione są tutaj te dwie rzeczywistości, żadna to nowość w repertuarze Budzego (zaświaty piją herbatę), ale w "Domu" to działa w drugą stronę. Powrót z koncertu do Rivendell (zawsze sobie to śpiewam gdy idę w tamtą stronę w poniedziałek) oraz powrót do Pierwszego Przyjaznego Domu za granicą. Droga prowadzi przez dno szklanki i miłość bliźniego. Melodia refrenu ma w sobie coś kompletnego, najpierw w górę, potem stanowczo w dół ("z powodów stu"), po prostu świetnie skomponowane. I to słowo "dom", po raz kolejny w poprzek akordu! Jeszcze jedno niesamowite solo Licy i powoli kończy się najlepsza płyta polskiego rocka.

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 07:20:22 

Rejestracja:
wt, 07 lutego 2006 09:05:59
Posty: 6744
(-)


Ostatnio zmieniony pt, 22 lipca 2016 11:57:31 przez chewbacca, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 09:26:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 19:29:43
Posty: 6339
Gero pisze:
i powoli kończy się najlepsza płyta polskiego rocka.

czyżbyś się zachłysnął? :wink:
Swoją drogą bardzo dobry post :wink:

_________________
Zapraszam:

http://wmigthegig.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 09:49:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20839
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Nie czytałem, nie chcę łapać żadnych sugestii przed odsłuchem płyty.
Ale ilość gwiazdek robi wrażenie....

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 09:53:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4307
Skąd: ęsowany
Peregrin Took pisze:
Nie czytałem, nie chcę łapać żadnych sugestii przed odsłuchem płyty


bardzo słusznie, właśnie dlatego zrobiłem osobny temat do tego :)

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 10:44:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19856
Peregrin Took pisze:
Nie czytałem, nie chcę łapać żadnych sugestii przed odsłuchem płyty.

A ja przeczytałem - bo w tej recenzji jest tak dużo i są to tak głęboko osobiste przemyslenia, że nie ma nawet szans, żebym po jednokrotnym przeczytaniu zapamiętał dziesiątą ich część. Nie ma więc obawy, żeby mi zasugerowały, jak mam odbierać płytę.

Widzę też, że to są takie rzeczy, które ja ewentualnie i z rzadka jestem w stanie powiedzieć o muzyce, którą znam już bardzo bardzo dobrze. Po kilkudziesięciu przesłuchaniach?... No ale Gero współtworzył tę płytę, w każdym razie był naocznym świadkiem jej powstawania, a zresztą on ma umiejętność o wiele szybszego odbierania sedna, ktore tkwi w muzyce, niż ja.

Dzięki za ten tekst!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 10:53:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4307
Skąd: ęsowany
przesłuchań może nie było kilkadziesiąt, ale parędziesiąt na pewno :)

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 11:08:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
takie uczestniczenie w tworzeniu wcale nie jest najlepsze, bo pozbawia pełnego zaskoczenia pierwszego zetknięcia. znam te utwory od poczęcia, ale było jedno takie odsłuchanie, po którym ryczałam jak bóbr i długo nie mogłam się uspokoić. najpierw bardzo dobrze poznałam wersje bez słów i kojarzą mi się one z letnimi podróżami i zachodami słońca nad polem, bo często słuchaliśmy tej muzyki w samochodzie. ale teksty nadały muzyce inny charakter. taka ciemność, przeciwko której cała ja się buntuję, tak trudno jednak nazwać jest i samemu przed sobą przyznać do jej obecności? nie wiem. no więc nie jest łatwo, to bardzo bolesna płyta, nawet pomimo błysku jasności i nadziei. Ja odpowiedź na tą ciemność widzę nie na Lunie ale na "dementi". Tu jest "Umieraj" a tam "Nie umrzesz, nie lecz będziesz żył".
oj powiem Wam, że boleśnie Luna wchodzi w głąb i nie jest przyjemnie w sensie samopoczucia. nie ma babci anieli, z którą się relaksacyjnie gra w karty. jest za to wewnętrzne przedzieranie się (dosłownie, do bolesnego zdarcia, do krwi) do prawdy o sobie.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 11:16:58 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3258
Bardzo piękny post (Gera wcześniejszy też!) Natalii - na razie brakuje mi słów na pełną recenzję, słuchałam płyty dopiero dwa razy, ale jej warstwa tekstowa jest właśnie głęboka i ciemna, w cierpieniu, w którym się jest, o szukaniu światła w najgłębszej ciemności.
Jeszcze raz dziękuję za tę płytę.
Chciałabym umieć pisać jak Witek i napisać tekst porównujący Taniec z Luną... To niesamowite, jak spod jednego Tomowego pióra wychodzą takie rzeczy.
Zastanawiałam się jeszcze nad tym, co Budzy kiedyś powiedział, zanim płyta została nagrana, że już ułożył niektóre teksty, ale są bardzo smutne i musi je zmienić - to jakie były TAMTE - ????!?!
Ciarki po plecach.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 16:32:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23874
Gero, dzięki za imponujące otwarcie potrzebnego wątku!

Ja tu jeszcze nie czuję się na siłach by napisać o całości i interpretacyjnie. Ta płyta jest bardzo bogata i z zadziwiającą łatwością wymyka się moim słowom. Ale też chciałem jednak coś powiedzieć :) .

Taniec szkieletów, gdy chodzi o muzykę, to była płyta z dużą dozą elektroniki. I dlatego, tak myślałem, dźwięki ściśle stanowią tam część opowieści, że nie jej towarzyszą, tylko że ją budują.
Ale tu jest tak samo, a nawet chyba bardziej! Muzyka - jak się tego spodziewaliśmy - jest żywsza, mocniejsza, ale też niezwykle sugestywna - buduje ten świat, ukazuje obrazy - bo jest z tym tak jak pisała kiedyś Natalia
natalia pisze:
ja sobie jej wczoraj wieczorem słuchałam przez słuchawki patrząc na obrazy na ścianie i czułam się, jakbym była w środku ich, jakbym była ich częścią


I, halo!, jaka tłusta jest ta muzyka, jej aspekt rytmiczny, zwłaszcza bębny! To jest MEGA, a to przecież fundament. Do tego rozbłyskujące sekundy, cały ten kosmos dźwięków, z nawiązaniami (na przykład z wdziękiem do Tańca) i humorem.
To, dla mnie, stanowi znaczącą przeciwwagę dla mroku.

O poszczególnych piosenka za wiele na razie nie powiem, nad gwiazdkami też jeszcze trzeba się będzie potrudzić. Ale...

halo, halo - trafnie zauważył Gero, jak ona precyzyjnie zapowiada co sie będzie dalej działo. Jaka to super piosenka, jaki tekst z konwalią, psem i słoniem. I kontrast z kosmicznymi wirami. I Gerowe chórki!
echo - tajemnicze przestrzenie, dźwięki w nich i zaśpiewy, aaaaaa! - i ta gitara w refrenie, taniec z uniesionymi rękami
luna - jeden z ulubionych, PEŁNIA, blask - to tu wszystko słychać. Muzycznie ten utwór wydaje mi się wyrastać z "oddechu", jaki śpiew i muzyczne lekko podprogowe harmonie a la DCD/4AD, mógłby trwać!
dzień bez duchów - ooo! ale czad! to może być podróż, ale może tylko łóżkiem? psychodeliczna jazda, wizja, sen z otwartymi oczami - kolumna ognia i dymu słup!
ufo - super!
Gero pisze:
Co on tam śpiewa? Ufo jest czułe?
:)
na niebie ciągły ruch - zaczynają się otchłanie, wpatruję się w nic, aj komen aj sindiris :shock:
serce - kapitalny tekst, dziwne coś pod skórą muzyki
tren - jaka tu jest muzyka, jakby główny bohater siedział w koronie drzewa, jego myśl kłoniła się to w tą to w tamtą stronę... kiedy mówię muszę krzyczeć... a refren jak skała, i harmonie Gerowe jedne z najlepszych
umieraj - tu emocje bardzo mocne, jak przy Powstaniu
wiosna na wygnaniu - sceneria, rytm, kolej, black sun... niezwykła piosenka, która zdecydowanie umyka słowom. Refren (!) i zagadkowe solo gitary pod koniec.
poza tym światem -
Gero pisze:
jest już tylko miłość i jest pewne że przyjdzie
, z tym się nie zgodzę - jakie przejdzie jak umarł?
Dom - najpiękniejszy tekst i może w ogóle najpiękniejszy numer na płycie, jej jądro, jej pestka. Powiem tylko, że dla mnie zaśpiewana fraza "umarłem dziś z powodów stu" dorównuje tym Starszych Panów. Ta gitara trochę jak z Tańca szkieletów, nie tylko. Zielony liść, królewska lampa!

Gero pisze:
najlepsza płyta polskiego rocka


Ja nie umiem powiedzieć (ale też nie przeczę :wink: ). Ale jeśli chodzi o płyty Budzego... śpiew, teksty, bogactwo i precyzję muzyki... Kto wie...? :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 17:26:25 

Rejestracja:
wt, 07 lutego 2006 09:05:59
Posty: 6744
(-)


Ostatnio zmieniony pt, 22 lipca 2016 11:57:26 przez chewbacca, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 19:07:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
brawo Gero i Witek :brawa:
miałem kupić wczoraj płytę, ale jakoś nie wyszło, w sumie to dobrze (książeczka) czekam do niedzieli, wtedy to na koncercie kupię (mam nadzieję) i LUNĘ i DEMENTI, choć jak już gdzieś wcześniej pisałem, z niecierpliwością czekam na tę pierwszą płytę.

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 19:21:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20839
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
antiwitek pisze:
poza tym światem -
Gero napisał:
jest już tylko miłość i jest pewne że przyjdzie
, z tym się nie zgodzę - jakie przejdzie jak umarł?

Jakie przejdzie, jak przyjdzie?

Gra... od kilku godzin w kółko...

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 19:27:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23874
O, :oops: , za szybki jestem w czytaniu... w sensie że po łebkach...

Karolina pisze:
Panowie, czy stawiacie już teraz Lunę wyżej niż Triodante?


Nie wiem jak Gero, ja na razie niczego nie stawiam, niczego nie kładę, niczego nie tykam, niczego...

:wink:

_________________
Nic już nie przeszkodzi Elizie Orzeszkowej


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 02 marca 2008 19:29:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20839
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Karolina pisze:
Panowie, czy stawiacie już teraz Lunę wyżej niż Triodante?

Przypomnę tylko, iż Witek jest Legendowy. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 397 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 27  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group