Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 12 grudnia 2017 17:05:12

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 443 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 30  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 03 września 2006 21:59:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Wigry 3 * * * * *

Klasyk absolutny! Odpowiednik malucha, czy magnetofonu Kasprzak. Nic nie może równać się tej genialnej konstrukcji... Drobne, choć wystarczające rozmiary, czyli popularne w naszym kraju hasło "uniwersalność", wcele nie przeszkadzający brak przerzutek (był chyba kiedyś wersja bonus, początek lat 90. - dwa biegi, jakieś fikuśne kolory, ale to już nie to samo...), możliwość przewożenia koleżanek na bagażniku, i co najfajniejsze - odwrócenie kierownicy o 180 stopni, dodam, że jazda w ten sposób była całkowicie bezpieczna! Pamiętam wybryk moich rodziców, gdy w czasach komunii (świadomie pisze z małej litery :-) - chodzi mi o te wszystkie absurdy związene z pierwszą Komunią Świętą, he he: "a ja dostałem zegarek!", etc :-)) zakupili mi chyba ostatni model wigrusa, gdy wszyscy koledzy otrzymali pierwsze polsko-chińskie górale marki Mustang - obraziłem się na nich chyba na miesiąc, hi hi :-)). Pojazd pancerny, idealny do zabawy o tytule "szybka jazda, wyskok - kogo rower zajedzie zajedzie najdalej sam?"

Ukraina * * * * 1/2

Toż to był czysty czołg! Pamiętam, iż na dziadkowej pasiece na której przemieszkiwałem 2 mce w roku, często próbowaliśmy, podkreślam "próbowaliśmy", jeżdzić na tym rowerze - jego (ale nie królewska, he he) wysokość, czy iście radziecka toporność wprost nas przerażała - nie wspominam o ultra niewygodnym wyprofilowanym siodełku. Rower często nawalał, zabójcą była rdza - na nic zdawały się moje i brata zabiegi polewania go pepsi-colą (rodzice straszyli nas, że rozpuszcza ona zęby tak samo jak rdzę :)) - oblewaliśmy wieć tym drogocennym dla dzieci płynem naszego wschodniego przyjeciela, zamiast wlewać w siebie z trudem wysępione od rodziców zawartości buteleczek 0,3. Dziś z perspektywy czasu patrze na ten pojazd patrze zupełnie inaczej - ostatnio odwiedził mnie kolega, przyjeżdżając właśnie na ładnie pomalowanej (nasza była wielka i czarna jak wołga!) ukraince, spotkanie po latach uświadomiło mi, że ta przerażająca dla dziecka kupa żelastwa, której siodełko znajdowało się na wysokości mojego czoła, jest bardzo pięknym rowerkiem, wprost idealnym na jazdę po mieście.

Jubilat * * *

E tam, taka wersja wigrusa dla starszych braci... Faktycznie ten sam szkielet, tylko jakieś takie duże koła, czy - o zgrozo - 3 biegi! Sprawaca wielu wywrotek, upadków z wysokiego siodełka - przyczyną było złudne uczucie, iż jedzie się na poczciwej trójce, gdy mobilność i zwrotność dla małych kajtków jest wysoko zaniżona. I te głupie przerzutki co i tak nic nie dawały... No ale można było z niego zrobić człowieka jeżdżąc w dzień na włączonym dynamie, czy nakładając na szprychy kolorowe koraliki - ewentualnie kartonik lub patyczek wywołujący paramotorowe terkoczenie.

Pasat * *

Niestety nigdy nie miałem... Pare razy zdarzyło mi się wsiąść na to dziwadło zwane "kolarzówką", no cóż - byłem rozczarowany... W telewizji śmigali jak szaleni, jeździli (o ja!!!!!) na finiszu bez trzymanki - a ja tutaj ledwo do kierownicy dosięgałem, zgięty w jakieś 100 stopni próbowałem uniknąć "gleby" podczas jazdy na kocich łbach czy błotnistej polnej drodze. Kółeczka delikatne i wąskie niczym talia Sophii Loren na początku jej kariery.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 03 września 2006 22:24:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24107
Boski! hehe - zapomniałes o jeszcze jednym bicyklu - legendzie (a nawet opowieści zimowej), chodzi mi o zion-rover marki:

Reksio *****

Rower dla juniorek i juniorów. Zgrabny maluszek: kierownica z głębokim wcięciem, zgrabne wydłużone siodełko, niebiesko-szara kolorystyka... Model dla początkujących - możliwość dokręcenia bocznych kółek (ale to beznadziejne było, nie wiem czy ktoś nauczył się trzymać równowagę dzięki nim - ja nie... Pamiętam to dobrze - w niedzielny poranek miałem SEN: jadę bez tych kółek! Dopiero pod wpływem tego snu poprosiłem o odręcenie i w ciągu kilku godzin zacząłem się czuć pewnie z jednym śladem :wink: ).
Na wyposażeniu: niezapomniana i dająca możliwości niesamowitych, niemal 360stopniowych wiraży oraz palenia gum (ale do czasu, kiedyś hamowanie zakończyło się z wymownym szszszssssszszszsz...) kontra, dzwonek, który zwykle prędko przestawał dzwonić (wypadała taka blaszka ze środka) - ale po co komu był dzwonek w tamtych czasach? Dalej: wachlarz (twardziele demontowali, mi tata nie pozwolił - żeby nie chlapać po ludziach i sobie...) i... chyba tyle!
Rowerek ów sprawdzał sie w kazdych warunkach - najwięcej satysfakcji dawał jednak na lekko podżwirowanym asfalcie.

:)

Ps: Czy temat to z okazji rozpoczynającego się Tour de Pologne? Pozdro Crazy!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 03 września 2006 23:24:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Chłopaki jeszcze Pelikan ***** był czyli pomiędzy Reksiem a Wigrami. Kółka prawie jak Reksia ale wyższa sylwetka i to, że się składał robiły z niego już prawdziwy rower. Pamiętam dumę jak nauczyłem się na nim jeździć bez kija. Służył wiernie przez parę lat a potem wylądował u mojego brata ciotecznego, który zmienił opony na grubsze i zrobił z niego rasową terenówkę. Ech dzieciństwo.
Pelikan powędrował do brata bo zamiast niego pojawił się Passat *****. Klasyk absolutny. Tzw. kolarzówka. Dużo nim śmigałem po Chomiczówce....

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 03 września 2006 23:32:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Brawo panowie, o to chodzi!

To jak już jedziemy inna Romet styleeeee, to chciałbym przypomnieć takid coś jak Smyk i chyba pierwszy rower jaki miałem - Orlik. Kurcze trochę się zakręciłem bo opis Mareckiego dotyczący Pelikana, idealnie pasuje mi do wyżej wymienionych rowerków :-). Choć one chyba nie były składakami... Coś a'la większe Reksia...

Aaaa... i jeszcze Zenit, czyli takie większe od wigrusa, ale nie miało przerzutek.

Hmmmm, OK - ale czy istniało takie coś jak Wigry 1 albo Wigry 2 (tego chyba kojarzę...)?. Są to chyba jakieś mityczne pojazdy w stylu malucha cabrio, czy wersji czterodrzwiowej (widziałem na własne oczy :) !!!).


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 września 2006 08:06:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 18:26:27
Posty: 2862
Skąd: Buckland
tak offtopowo- można wykupić ubezpieczenie OC i AC roweru...kosztuje to grosze, a zniszki lecą... :)

_________________
" (...)Czy pan myśli,że nasze żydowskie pisma są tylko dla jakiegoś widzimisię pisane spółgłoskami?Każdy wyszukuje sobie skryte samogłoski, które zawierają dla niego jedynego określoną myśl, żywe słowo nie powinno zamieniać się w martwy dogmat."


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 września 2006 09:46:16 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3269
Babino?....????
Mam gdzies zdjecie na takim... Miał długie żółte siodełko i jest moim ulubionym rowerem spośród w ogóle wszystkich! Teraz go nie ma niestety, byłby zamały nawet na Asię - to raczej pojazd dla dzieci 2 letnich...

I nigdy nie miałam Wigier... :( (bardzo mi było przykro z tego powodu) Miałam za to Pelikana a potem Zenita. A teraz... nic nie mam.... ;( ;)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 września 2006 10:30:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3487
Skąd: Warszawa
Ja miałem jakąś boczną linię produkcyjną rowerów... Zamiast Reksia był Piksi, a zamiast Wigier była Czajka. Zwłaszcza Czajka zupełnie niczym nie różniła się od swego słynnego odpowiednika, poza nazwą. Tylko Pelikana przez jakiś czas dosiadałem z tych standardów. Ale ogólnie chyba nie jestem sentymentalny, bo jak się przesiadłem na Scotta Banderę zaczęło się nowe, lepsze życie :-)

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 września 2006 16:20:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24107
Czajka? Pamiętam czajkę! Pamiętam też jeszcze jeden rower ze sławnej linnii Rometa:

Alka ** i trzy czwarte

Coś na kształt Zenita, o ile sobie przypominam. Ale też pasuje do niego charakterystyka Boskiego Jubilata (a kto to dziś? :wink: )- przy zaznaczeniu, że to chyba jednak nie był szkielet Wigrusa z dużymi kołami tylko co inne... Zasadnicza róznica: Jubilat był składakiem a Alka nie. Różnica mniej zasadnicza - liczba biegów do dyspozycji: Jubilat 3 (a może były inne, hmm.. modele?) a Alka 4. Ile przełożeń miał Zenit? Przy Alce i tak to nie miało znaczenia - zwykle wchodziły tylko skrajne :) . Ale dawało to już możliwości podjazdów i sprintów (obowiązkowo w stylu Dżamolidina Abdużaparowa :wink: ).

Więc ile przełożeń miał Zenit? I czy był składakiem?

A z trzykołówek - miałem taki rowerek w kształcie traktora. Był to rower familijny - wędrował po rodzinie jak chodziki, stoliki dla dzieci i inne rzeczy do wyrastania z nich. Mój Reksio tez miał później innych dżokejów cyklistów niż ja...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 września 2006 16:27:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24107
Bogus pisze:
Piksi

buahahahahha - co za nazwa!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 września 2006 16:29:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3487
Skąd: Warszawa
antiwitek pisze:
(obowiązkowo w stylu Dżamolidina Abdużaparowa )

Hehehe, a jakżeby inaczej?! :-)

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 września 2006 12:12:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 18:55:19
Posty: 1036
Skąd: Łódź -> Poznań
Jo, w kolejnosci chronologicznej:
Domino.
Skladak w kolorze kosci sloniowej, bez ostrego kola (!), zajumany dosc szybko przez osiedlowych bandytow i dosc szybko (tego samego dnia) odzyskany przez MO. Wspomnienia z przedszkola, wizyt u dziadkow na Retkini [rozmarzenie]
[dlugo, dlugo nic]
Wagant.
Bardzo wygodny rower miejsko-wiejsko-szosowy, swiadek inicjacji w srodowiska alternatywne, pierwsze masy krytyczne, manifestacje anty wszystkowe. Sluzyl wiernie przez koniec podstawowki/ polowe liceum, ostatecznie zezlomowany. Mam do dzis wyrzuty sumienia, ze dobra rame wystawilem pod smietnik jakbym nie mogl dokupic nowego osprzetu [baaaardzooo gluuuupiii i zlyyy zasada]

[rozne paragórale kradzione notorycznie - trzy razy z czego raz spod kosciola w Wlk Czwartek, raz spod uczelni - bolalo najbardziej, na liczniku mial tylko 6km]
[trzy egzemplarze Wigrow Drugich - tak, boski, istnieja takowe - jeden skradziony spod kafejki, dwa zlamane - jeden w drodze powrotnej z imprezy, jeden w drodze na impreze]
Obecnie kulam sie kolejnym "górsko-miejskim", bez szalu ale jezdzi i klekocze tylko na kocich lbach.
No!
A generalnie rower miejski jest mi najblizszym sposobem poruszania sie, zaraz obok autostopu i piechoty wydaje sie byc metodą pozwalajaca zachowac kawalek niezaleznosci i/ lub smaku w Mac Świecie.

_________________
Blaszony
Każde zwierzę koi dotyk.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 września 2006 15:00:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24107
zasada pisze:
trzy egzemplarze Wigrow Drugich
- ooo! Napisz coś więcej! Czym się różnił ów rower od Wigrów3?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 września 2006 16:01:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 21 maja 2006 13:08:39
Posty: 857
Skąd: Shire
Mój kumpel ma Wigry trójeczkę, przerobił na czarny kolor, nawet zrobił sobię ramę i spoiler z kontowników :lol: to się nazywa punk rock :mrgreen:

_________________
wiatr jest szary a księżyc zielony.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 06 września 2006 08:29:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 18:55:19
Posty: 1036
Skąd: Łódź -> Poznań
antiwitek pisze:
zasada napisał:
trzy egzemplarze Wigrow Drugich

- ooo! Napisz coś więcej! Czym się różnił ów rower od Wigrów3?

Niespecjalnie sie orientuje mowiac szczerze. Byly podpisane Wigry 2 i tyle.
I naprawde sie zlamaly - na spawie kolo skladania ;)

_________________
Blaszony
Każde zwierzę koi dotyk.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 06 września 2006 11:54:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13470
Skąd: wieś
zasada pisze:
I naprawde sie zlamaly - na spawie kolo skladania


One się tam lubiły łamać. Pamiętam, że część rowerów u mnie we wiosce była tam powtórnie spawana.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 443 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 30  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group