Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 14 grudnia 2018 11:07:37

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2096 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 135, 136, 137, 138, 139, 140  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 29 września 2018 23:58:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3816
Skąd: Warszawa
Taktycznie przegrali Serbowie, bo chcieli w końcu z nami wygrać, a tu lipa. Nie mogłem oglądać pierwszego półfinału i potem nadrabiałem tuż przed drugim na szybko, co nie sprzyja rozumieniu, co się tam właściwie działo, ale nie szedł im ten mecz, a szkoda, bo miałem nadzieję, że jeśli nasi przegrają, to przynajmniej w finale będą dwie drużyny, które najbardziej mi się w całym turnieju podobały i które zagrały świetny mecz na samym jego początku.

Tyle tylko, że nasi nie przegrali i szukając uzasadnienia dla tego, jak to się stało, stwierdzam, że wyjątkowo miałem rację upatrując naszej szansy w tym, że nie są faworytami. Amerykanie dzisiaj przez 2 sety prezentowali kosmiczny poziom - zwłaszcza zagrywka wyłamywała się wszelkim zasadom prawdopodobieństwa, bo walili na maksa, a wchodziło im absolutnie wszystko. To był klucz, który powodował, że finalnie byli lepsi w każdym elemencie - przyjęciu, bloku, obronie i przede wszystkim ataku, który u nas ciągnął samotnie genialny Kurek. Ale w końcu jednak chyba przyszło zmęczenie, czwarty set niespodziewanie im się zaczął wymykać, pojawiły się nerwy, a ze zwykłymi ludźmi nasi potrafili wygrać. Koniec, końców, jak przeważnie w siatkówce, wygrał nie ten, kto błyszczał geniuszem, ale ten, kto popełnił mniej błędów. Nie brzmi to niby, jak reklama siatkówki, ale nic nie poradzę - to był kapitalny mecz.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 07:17:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21484
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Brak mi słów. Przyznaję że nie wierzyłem. Ba, tak w połowie trzeciego seta byłem wręcz pewien, że to tyle, że pograliśmy sobie trochę w pierwszym secie i wystarczy. A tu.... BRAWO!!! :shock: :brawa: :D

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 07:52:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6359
Też nie wierzyłam. Do tego stopnia, że - przysnąwszy, a potem obudziwszy się w czasie remisu w czwartym secie - stwierdziłam, że jednak idę dalej spać :oops:, ale może nagram resztę i obejrzy się rano na świeżo. Mój telefon, do którego nieopatrznie zajrzałam, niestety za bardzo był smart i zdradził mi wynik przed włączeniem czegokolwiek, ale i tak dobrze się oglądało. Duża satysfakcja też z chichotu losu wobec tych taktyk przegrań i olań wszelakich.

_________________
Sartre was wrong. Physical pain is so much worse than prolonged emotional distress. What a hack!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 08:19:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25025
Heh, pierwszy raz w życiu oglądałem siatkówkę! :)


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 08:25:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3816
Skąd: Warszawa
monika pisze:
Duża satysfakcja też z chichotu losu wobec tych taktyk przegrań i olań wszelakich.
No zaraz, a mecze z Francją i Włochami to kto olał?
Niestety, idiotyczny program mistrzostw, który zakładał, że część drużyn w finałowej fazie zagra cztery mecze dzień po dniu, sprawił, że decyzja Amerykanów o graniu wszystkiego na poważnie byłaby dostosowana do tegoż programu poziomem.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 08:30:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21080
Ja się na siatkówce kompletnie nie znam, a ten turniej oglądałem w jakichś skrawkach jedynie. Ale wczorajszy mecz w miarę cały. I przyznam, że pojawiające się tutaj od początku mistrzostw pełne wątpliwości wypowiedzi na temat gry polskiej reprezentacji zupełnie do mnie nie trafiają. Nie umiem odnieść się do argumentów, bo - jak mówiłem - się nie znam. Ale to, co widziałem (i w skrawkach wcześniej, i wczoraj), pokazało mi drużynę na bardzo wysokim poziomie. Bogus pisze, że "samotnie genialny Kurek", a ja widziałem (w tie breaku!!!) naprawdę genialnego Kubiaka, w blokach i zresztą innych elementach też doskonałego Nowakowskiego, w przyjęciu Zatorskiego, na zagrywce Drzyzgę, który najpierw samodzielnie wygrał pierwszego seta, a potem bardzo się przyczynił do tiebreaka. Do tego kilku młodych dżokerów, którzy pojawiali się od czasu do czasu i robili naprawdę świetną robotę. Mi to wyglądało na kompletną drużynę.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 08:30:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6359
Bogus pisze:
monika pisze:
Duża satysfakcja też z chichotu losu wobec tych taktyk przegrań i olań wszelakich.
No zaraz, a mecze z Francją i Włochami to kto olał?
Niestety, idiotyczny program mistrzostw, który zakładał, że część drużyn w finałowej fazie zagra cztery mecze dzień po dniu, sprawił, że decyzja Amerykanów o graniu wszystkiego na poważnie byłaby dostosowana do tegoż programu poziomem.


Niemniej, chichot jest.

PS. A jeśli chodzi o mecz z Włochami, to okazji do chichotu tak czy owak by nie było, bo już po pierwszym secie mieli pierwsze miejsce, zdaje się. Z Francją natomiast nie wiem, o co chodzi, nie oglądałam i nie śledziłam wszystkiego. (A i wczoraj naszły mnie wątpliwości po niektórych przedmeczowych rozmowach z kibicami, którzy modlili się, by Bóg okazał się Polakiem, czy coś w tym stylu...)

_________________
Sartre was wrong. Physical pain is so much worse than prolonged emotional distress. What a hack!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 08:49:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6982
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Bogus pisze:
Niestety, idiotyczny program mistrzostw, który zakładał, że część drużyn w finałowej fazie zagra cztery mecze dzień po dniu

Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Tu trzeba przyznać, że najwyraźniej organizatorzy okazali się przeciwnikiem Amerykanów, którzy pewnie o b i e k t y w n i e są najlepsi, ale ich trener wie, że w takim układzie nie wytrzymaliby wydajnościowo. No, w uczciwych warunkach pokazaliby hoho, ale to organizatorów cyrk i ich małpy.

_________________
Groszek, bamboszek, dziewczynka, chłopaczek, stary dziad!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 08:55:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17605
Skąd: z prowincji
Bogus pisze:
Ale w końcu jednak chyba przyszło zmęczenie, czwarty set niespodziewanie im się zaczął wymykać
wymykać to już im się zaczął trzeci, jak nasi ich doszli, to wtedy już zaczęli puchnąć
Bogus pisze:
Amerykanie dzisiaj przez 2 sety prezentowali kosmiczny poziom - zwłaszcza zagrywka wyłamywała się wszelkim zasadom prawdopodobieństwa, bo walili na maksa, a wchodziło im absolutnie wszystko.
a nam w pierwszym to nie wchodziło wszystko?
Oni mieli w tym meczu swoje genialności, ale my też.

No i nasza ławka dała coś od siebie. Te cztery sety z Włochami wyszły im na dobre.
Dla mnie z Włochami to nie było odpuszczenie meczu a okazja do dłuższego pogrania na maksa przez rezerwowych.

Crazy pisze:
Bogus pisze, że "samotnie genialny Kurek", a ja widziałem (w tie breaku!!!) naprawdę genialnego Kubiaka, w blokach i zresztą innych elementach też doskonałego Nowakowskiego, w przyjęciu Zatorskiego, na zagrywce Drzyzgę, który najpierw samodzielnie wygrał pierwszego seta, a potem bardzo się przyczynił do tiebreaka. Do tego kilku młodych dżokerów, którzy pojawiali się od czasu do czasu i robili naprawdę świetną robotę. Mi to wyglądało na kompletną drużynę.
:piwo:
i twardą

pamiętam czasy, kiedy w sytuacji takiej jak w 3 secie nasi by czekali już tylko na jak najszybsze zakończenie meczu

a kibice już szliby do domu albo spać ;)

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 12:24:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13647
Skąd: Poznań
Był to najlepszy mecz Polaków na tych mistrzostwach (choć najlepszy set to był ten pierwszy z Włochami).
Nasza drużyna przezentuje przede wszytskim niesamowity mental - wydaje się, że żadna pechowa piłka, dwa asy przeciwnika, kilka nadziań sie na blok pod rząd, nie jest w stanie ich złamać. Dostają cios na szczękę, otrzepują się i oddają. Mam wrażenie, że wczoraj to dało im zwycięstwo. Amerykanie mieli lepsze fragmenty, gdy wydawali się nie do ruszenia. Ale to Polska była równiejsza w tym spotkaniu.
Dla mnie bohaterowie meczu to Zatorski i Drzyzga. Ale nawet taki Śliwka - młodzian wszedł w tie-breaku i w takim momencie zalicza pojedyńczy blok w bardzo ważnym momencie!

Niepokoi mnie tylko te kilka godzin więcej na regenerację dla Brazylii. To detal, ale może mieć znaczenie.

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 13:31:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3816
Skąd: Warszawa
O, fajnie - dyskusja! :)

Najpierw temat jakości naszej gry. Oczywiście, gdyby nasi nie zagrali meczu na bardzo wysokim poziomie (to był jeden z lepszych meczów reprezentacji, jakie pamiętam na MŚ), to tego meczu by nie wygrali. Gdyby nie zagrali na bardzo wysokim poziomie, to nie byłby kapitalny mecz, tylko mecz bez historii. To wszystko było dla mnie tak oczywiste, że aż o tym nie napisałem :) A to też dlatego, że przy okazji takich imprez żyję siatkówką i staram się analizować, na swoją miarę, dlaczego wynik był taki, a nie inny.
Siatkówka jest taką grą, że trudno jest drużynie grającej słabiej, wygrać z drużyną potrafiącą grać lepiej, wyższość prędzej czy później zwykle daje znać o sobie. Wczoraj stało się tak, że drużyna faworyzowana, z większym potencjałem, który przez bardzo długi czas w 100% był widoczny na boisku, przegrała. Pippin pisał, że w połowie trzeciego seta był pewien, że to tyle, a jakoś nie pisał, że w połowie pierwszego był pewien, że mamy finał :) Nie chcę wchodzić w skórę Pippina, może i był pewien, ale to właśnie dominacja Amerykanów wydawała się przytłaczająca, a nie nasza w pierwszym secie. Tyle tylko, że nie byli w stanie utrzymać tej gry przez cały mecz, a wtedy, gdy nie grali kosmicznie, nasi potrafili być od nich lepsi (co akurat napisałem już w nocy). A nie byli w stanie tej gry trzymać, w moim przekonaniu właśnie dlatego, że nie poradzili sobie z presją gry przeciwko rywalowi, z którym w teorii nie mają prawa przegrać. Doskonale pamiętam, jak cztery lata temu w analogicznej sytuacji nasi zagrali bardzo nerwowy mecz z Niemcami. My byliśmy rywalem o klasę lepszym, niż wtedy Niemcy, więc skończyło się to dla faworytów gorzej.

arasek pisze:
Nasza drużyna przezentuje przede wszytskim niesamowity mental - wydaje się, że żadna pechowa piłka, dwa asy przeciwnika, kilka nadziań sie na blok pod rząd, nie jest w stanie ich złamać.
A to z kolei wydaje mi się drugą stroną tego samego medalu (oby złotego). Oni weszli na boisko wiedząc, że plan (wcale nie minimalistyczny), jakim była szóstka, wypełnili już dawno, od tego czasu zrobili już więcej i teraz mogą tylko sprawiać kolejne niespodzianki, a jak nie sprawią, to nikt nie będzie miał pretensji, oni do siebie też nie. Ten amerykański walec, który ich niszczył przez 2 sety, przyjęli więc ze spokojem, a kiedy pojawiła się okazja, żeby grać, to siedli na rywalu ze zdwojoną agresją. Amerykanie nie mogli ich złamać, bo nie było czego łamać :)

Crazy pisze:
Bogus pisze, że "samotnie genialny Kurek"
No nie, przepraszam bardzo, ale ja napisałem, że Kurek właściwie samotnie prowadził nam grę w ataku. Takie są fakty - jeśli dobrze pamiętam, przez Kurka przeszły 53 ataki, Kubiak miał 25, reszta to już jakieś skrawki. Oczywiście, do pewnego stopnia taka rola atakującego, im większe problemy z przyjęciem, tym większa. Niemniej, przy tak niezbalansowanym ataku, wygrać mecz na takim poziomie, jest czymś niesamowitym i wymaga od tej osoby dnia konia.

pablak pisze:
a nam w pierwszym to nie wchodziło wszystko?
Oni mieli w tym meczu swoje genialności, ale my też.
Tak, przez trochę ponad pół seta wychodziło nam wszystko. Oczywiście, mieliśmy swoje atuty. Zagrywką nie robiliśmy Amerykanom krzywdy regularnie, większość przyjmowali w punkt, ale punktów bezpośrednio z zagrywki zdobytych, mieliśmy tyle, co oni. Bardzo dobrze zagraliśmy w bloku, tu Christenson może mieć do siebie pretensji, bo mimo dobrego przyjęcia, bardzo dobrze ich czytaliśmy. Sporo bloków punktowych i, zwłaszcza pod koniec meczu, dużo wybloków, niestety nie bardzo przynoszących efekt punktowy, ale psychologiczny pewnie jak najbardziej. O Kurku w ataku już pisałem. Kubiak, jak to Kubiak - czasem wygra piłkę, której wygrać nie miał prawa, a czasem bez sensu ściągnie piłkę na potrójnym bloku, dostając ją z powrotem pod nogi, ale niewątpliwie jakimś wsparciem dla Kurka był. I, co bardzo ważne, mieliśmy zdolność do tego, by te wszystkie atuty wykorzystywać seriami, co na przeciwnika działało niszcząco.

Rzecz druga, czyli odpuszczanie meczów.
pablak pisze:
Dla mnie z Włochami to nie było odpuszczenie meczu a okazja do dłuższego pogrania na maksa przez rezerwowych.
Ojej, no można to różnie nazywać, w zależności, czy to nasi, czy nie nasi, ale fakt jest faktem, że Heynen podjął absolutnie racjonalną decyzję, że trzeba oszczędzać pierwszy skład, dać pograć rezerwowym, bo ten mecz jest już bez znaczenia. Wcześniej taką samą decyzję podjął przed meczem z Francją, rzucając całe siły na Serbię dzień później. I taką samą decyzję podjął sztab amerykański. Całkiem możliwe, że woleli grać z nami, ale sądzę, że gdyby do tego było potrzebne zwycięstwo z Brazylią, to zagraliby tak samo. Wcześniej Serbowie - oni nawet nie podłożyli a priori, wyszli na mecz pierwszym składem, ale na tym poziomie (przy dobrze grającym przeciwniku) nie da się wygrać bez zaangażowania. I tyle, dla mnie to wszystko są sensowne posunięcia dla dobra drużyny. Celem jest zwycięstwo, a nie robienie zawsze i wszędzie dobrego wrażenia.

panek pisze:
Tu trzeba przyznać, że najwyraźniej organizatorzy okazali się przeciwnikiem Amerykanów, którzy pewnie o b i e k t y w n i e są najlepsi, ale ich trener wie, że w takim układzie nie wytrzymaliby wydajnościowo. No, w uczciwych warunkach pokazaliby hoho, ale to organizatorów cyrk i ich małpy.
Tu już nawet nie chodzi o Amerykanów, my z resztą mieliśmy gorszą od nich sytuację, bo i przedwczoraj musieliśmy wyjść na mecz w pełnym gazem, a jednak okazaliśmy się mocniejsi. Bardziej tu chodzi o to, że to zabijanie gry - w tej fazie powinny zostać najlepsze drużyny, grające między sobą świetne mecze o wszystko, a muszą się zastanawiać, kiedy odpocząć. To jest bez sensu.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 21:59:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17605
Skąd: z prowincji
Zrobili TO!!!

Niesamowite :D

BRAWOOOOOO!!!!!!!!!!

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 22:07:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21484
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
:brawa: :brawa: :brawa: :brawa: :brawa:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 22:21:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 5995
Skąd: Kraków
:brawa: :brawa: :brawa: :brawa: :brawa: :brawa: :brawa: :brawa: :brawa: :brawa:

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 30 września 2018 22:57:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13647
Skąd: Poznań
Wspaniale! :brawa: :aniolek: :D

Mecz na bardzo wysokim poziomie. Pierwszy set - cudeńko! Obie drużyny niemal bezbłędne, mało autów i siatek, Polska i Brazylia grały jak dwa automaty do gry w siatkówkę. Dobrze, że skończyło się na tym 28:26 bo jednak od razu ustawiło rywali w pozycji goniących.
Polacy znów zagrali nieprawdopodobnie "na chłodno", bez podpałek, samą pewnością siebie już denerwowali Brazylijczyków. Od połowy drugiego seta było już widać po mowie ciała, kogo zjada stres.
Sądzę, że więcej z siebie dać musieli w tym półfinale z USA, ale to niewielka różnica, Brazylijczycy postawili naprawdę twarde warunki.
No i tak - wczoraj o Kurku nie napisałem, dziś już się nie da... zagrał galaktyczny mecz, tytuł MVP najzupełniej słuszny. Trudno tu jeszcze kogoś wyróżniać, ale parę razy zachwyciła mnie siatkarska inteligencja Kubiaka no i znów akrobacje Zatora w odbiorze brazylijskich pocisków. Nowakowski grał jakby nie miał układu nerwowego. A para Szalpuk-Kochanowski może zrobić niezłą rozpierduchę za dwa lata w Tokio, jak jeszcze okrzepną w doświadczeniu.

I na koniec największa zagadka - jak ta mistrzowska drużyna mogła zagrać taką padakę jak z Argentyną? W głowie mi się to nie mieści... ale na szczęście nie ma już znaczenia :)

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2096 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 135, 136, 137, 138, 139, 140  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: zasada i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group