Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 14 grudnia 2017 16:16:20

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 669 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 45  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2009 00:34:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
na przykład:

Ostatnio zainteresowałem się postacią Melchiora Wańkowicza trochę. W rozmowie z Martą wyszło, że chciałaby mieć "Monte Cassino", a nie ma. Przypomniałem sobie, że u babci stało. Zapytałem mamę, okazało się, że jest u niej. Mama otwiera książkę (ja jej w życiu w ręku nie miałem), w środku zaś karteczka, którą babcia wzięła sobie jako zakładkę, zapewne czytając rzecz po raz któryś z rzędu niedługo przed śmiercią. Mama wyciąga karteczkę i czyta.. "Dr Huckenbush vol. 4, wydawnictwo Fala poleca" :D

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2009 12:46:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16317
...może to tutaj...
Kiedyś w wieku szkolnym (będąc juz ludźmi pełnoletnimi , bo to w tej opowieści jest ważne ....bo chodzi o alkohol)często chodziliśmy do kumpla z klasy do jego domu. Jego ojczym był u nas nauczycielem geografii gospodarczej nawiasem mówiąc równy chłop , chętnie przyjmował nas u siebie w domu. Pewnego razu siedzimy u kumpla w pokoju , otwierają się drzwi wchodzi ojczym i zwraca sie do nas tymi słowami : Panowie a może byście sie wódeczki napili ?... Na naszych twarzach pojawił się nieskrywany uśmiech aprobaty :D A ojczym zadaje nam kolejne pytanie :Powiedzcie mi jak to jest... Jezus potrafił zamienic wodę w wino , a mi wódka w wodę się zamieniła... Co możecie mi na ten temat powiedzieć? :shock: My to patrzymy jeden na drugiego , jesteśmy lekko zakłopotani , kolega u którego siedzimy z zwieszona głowa po sobie lekko zaczyna chichotać , ojczym wychodzi a pokoju....
No to mu mówimy ...słuchaj co jest grane?
A wiecie ...raz przyszliśmy z kumplem i chcieliśmy się napic to to wziałem wódke ojczyma którą miał przygotowana na swoje urodziny , lekko odkręciłem tak zeby nie uszkodzić kapsla , trochę odlałem a pozostałą cześc butelki uzupełniłem wodą. Mało tego. Następnym razem znowu przyszyłem z kumplem i czynność tą powtórzyłem...i tak jeszcze parę razy aż w butelce znajdowała sie sama woda...No i wiecie co sie działo , jak goście urodzinowi zamiast po kielichu żytniej wyborowej dostali wode? Normalna masakra!... Od tego czasu jakos rzadziej pokazywaliśmy się u kolegi mimo tego że byliśmy niewinni..... :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2009 14:59:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
myślę, że takie przygody młodzi ludzie mają dość często :) jak najbardziej do tego tematu.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 stycznia 2009 21:42:45 

Rejestracja:
pn, 15 listopada 2004 11:18:52
Posty: 5708
Skąd: ełk/warszawa
mają mają :D
ja sobie przypomiałem, na studiach z Ełku do Torunia jeździliśmy pociągiem relacji Ełk - Wrocław, wówczas ze Łku wyruszał koło 22.30, w Toruniu był koło 4-5 rano, w Poznianiu 2h później. Była stała załoga, zazwyczaj 3 do 6 a czasem nawet więcej osób jechało razem, część w tym ja do Torunia, częśc nach Posen. Do torunia jeździł też niejaki Starzom, zresztą mieszkaliśmy razem i z jeszcze jednym kumplem, też z Ełku, w chacie niecałe 18m2 :) Starzom miał ojca komendanta szpitala wojskowego w Ełku i w konsekwencji łatwy dostęp do alkoholu. Przed podróżą czerpał kilka flaszek z ojcowego zasobu, ojciec przyjmował to milczącą akceptacją, a dzięi temu człowiek w podróży się nie nudził hehe. Tego dnia Starzom zassał mocno na kolorowo, pamietam do dziś jakiś Goldwasser, Napoleon i jeszcze jakiś wynalazek. Szło oczywiście w sposób tradycyjny - do kubasa i pod jakiś chamski napój zakupiony na dworcu. Stały scenariusz. Tego dnia w przedziale jechali z nami jeszcze trzej kolesie, którzy dosiedli się gdzieś w olsztynie, niedługo przed tradycyjnym zgonem gdzieś między 2.00 a 3.00. Jakoś zapomnielismy nastawić budzik, ale współpasażerowie wiedząc już że zmierzamy do Torunia postanowli litościwie nas obudzić. To już wiem z ich opowieści:) No więc już w Toruniu, zaraz przed gównym ostro szturchają Starzoma, w końcu otwiera oczy, oni krótko: Toruń! Na to Starzom trzeźwo: "Tak, typowo toruńska zabudowa". Mnie nie dobudzili... Ostatecznie Starzom wysiadł w Gnieźnie, ja w Poznaniu, spotkaliśmy się w Toruniu dopiero wieczorem :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 25 stycznia 2009 12:07:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16317
lapusz pisze:
"Tak, typowo toruńska zabudowa".

...też jeżdziłem przez Toruń jadąc na przepustkę z woja , a konkretnie z miasta Grudziądz. Humor wojskowy moze? :wink:
W leszczyńskiej jednostce do której trafiłem z Grudziadza organizowano kolejny pobór , nazywano to "unitarką". Dowódcą unitarki został porucznik z naszej baterii ( bateria w artylerii to odpowiednik kompani w innych rodzajach wojska) i przygotowywał tzw. młody rocznik do złożenia przysięgi. Przysięga miała się odbyc na stadionie leszczyńskiej Unii , który znajdował się praktycznie za płotem jednostki. Miała to byś przysięga z wielką "pompą".....delegacja generalstwa z okręgu , w ramach oprawy tej uroczystości szarża ułańska oraz przelot samolotów odrzutowych nad stadionem.....O całym programie uroczystości porucznik P. tak go nazwijmy .....bez nazwisk oczywiście.... :wink: doskonale wiedział . Wiedział także że parę dni wcześniej piloci będą cwiczyc swój przelot....Gdy do takich przelotów treningowych doszło porucznik P. chyba w swej nadgorliwości a którą żołnierze później w opowieściach inaczej nazwali powiedzmy głupotą udał się do oficera dyżurnego jednostki i ..........zameldował że zauważył nisko przelatujące samoloty ,które mogą prowadzić penetrację pułku!!!!! :D :lol: :D
Oficer z swym pomocnikiem przyjęli meldunek z uśmiechem na ustach , a porucznik P. poczuł dumę z dobrze wypełnionego żołnierskiego obowiązku... :wink:
P.S. Porucznik P. był "chodzącym obrazem absurdu wojskowego" i parę razy "dołożył jeszcze do pieca" że ho ho.... :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 25 stycznia 2009 14:59:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 28 grudnia 2006 12:14:15
Posty: 198
Skąd: wojków/kalisz
Zdarzenie miało miejsce mniej-więcej tydzień temu, podczas gdy pracowałam jako hostessa w Media-Markt. Stanowisko z laptopami.
Sobotnie popołudnie, ruch jak nie wiem co. Nagle do mojego działu wchodzi kobieta ok. 60 lat. Ogląda laptopy, ogląda. Krzywi sie na widok cen, chociaz były promocje. W pewnym momencie podchodzi do mnie i mówi: Panieneczko, czy sa może zwykłe klawiatury, bo widzę tylko z klapką.
?!

Uwierzcie, ze naprawde ciężko było mi powstrzymac sie od smiechu. ; )

_________________
Zabierz precz powolną śmierć i martwy sen.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 stycznia 2009 18:04:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16317
..ha!..ale mi sie przypomniało!. Wiem ,że jestem zbyt aktywny w tym wątku ale co tam....
Kiedyś pracowałem na takiej malutkiej stacji paliw. Siedzę sobie w mojej małej budko - pakamerze , pod dystrybutor podjeżdża samochód na niemieckich blachach , taki średni model lekko zdezelowany...jak nic "polski " Niemiec. Siedze w środku obserwuję . Pan się zatrzymuje , rozgląda się , podchodzi pod agregat gaśniczy (taki na kółkach) chwyta za rączkę i ciągnie go w stronę samochodu.....No to sobie myślę : k.....rwa , różne rzeczy próbowali mi podprowadzic , ale na jakiego czorta komuś , a konkretnie klientowi z drugiego obszaru płatniczego moj agregat gaśniczy?? :shock: Wyskakuję z budki zmierzam w stronę klienta i pytam się co robi? Pan jeszcze bardziej zdziwiony ode mnie i chyba trochę przestraszony tłumaczy że myślał że to...........kompresor do pompowania kół... :D ...odetchnąłem z ulgą...znów wróciła mi wiara w człowieka :D ...w niemieckiego człowieka :wink:




Obrazek

...Pan agregat gaśniczy vel "kompresor" to urzadzenie po lewej stronie obrazka...... dla niewtajemniczonych 8) :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 stycznia 2009 21:53:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
wpis WUKI przypomniał mi jeden tekst kierowcy autobusu, którym jechaliśmy do Szwajcarii. siedzieliśmy na pierwszych siedzeniach, więc wszystko fajnie było słychać. zatrzymujemy się na granicy Austriacko-Szwajcarskiej, no i starszy kierowca mówi do młodszego: "Ja tam pójdę z nimi porozmawiać, znam niemiecki" wychodzi z autobusu, staje przed strażą graniczną i swoją niemecczyzną walną jedno zdanie: "papiern może?"
padliśmy ze śmiechu.

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 stycznia 2009 09:37:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20862
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Viator pisze:
i swoją niemecczyzną walną jedno zdanie: "papiern może?"
Moja ciotka, prowadząca pensjonat w Szklarskiej Porębie, zagaduje w bufecie pensjonatowym przed laty do niemieckich gości: "Bitte zwei... zwei... Bitte zwei parówki!"

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 stycznia 2009 19:00:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Ostatnio o "Złym poruczniku" dużo na forum,a ja mam ten film na DVD. Płyta była dołączona do czasopisma... Claudia :twisted:

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 stycznia 2009 20:15:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16317
Peregrin Took pisze:
Moja ciotka, prowadząca pensjonat w Szklarskiej Porębie, zagaduje w bufecie pensjonatowym przed laty do niemieckich gości: "Bitte zwei... zwei... Bitte zwei parówki!"

...to ja bym się cioci nie czepiał , ponieważ w mega słowniku po wywołaniu hasła parówka napisali...:
"Przepraszamy, ale słowo którego szukasz, nie występuje w słowniku.
Informacja o tym została przesłana do redakcji. "
:wink:

Viator pisze:
"Ja tam pójdę z nimi porozmawiać, znam niemiecki" wychodzi z autobusu, staje przed strażą graniczną i swoją niemecczyzną walną jedno zdanie: "papiern może?"
padliśmy ze śmiechu.

...jak pierwszy raz po otwarciu granic pojechałem z kumplami do Ostrawy , napotkanego Czecha próbowaliśmy po angielsku zapytać się o sklep nocny :D ...oczywiście nie znając angielskiego na poziomie elementarnym :wink: W sklecone pytanie wpletliśmy słowo "wiecierka" co po "ichniemu" podobno znaczy sklep nocny.... :lol:
Poszukiwania zostały zakończone sukcesem ....a potem to już była masakra.... :twisted: ...i incydent międzynarodowy o którym niestety nie mogę napisać ...ponieważ to forum jest inwigilowane :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 stycznia 2009 19:41:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13195
Skąd: ze wsi
...przed laty odwiedzili nie koledzy sataniści z Pomorza. Jeden z nich był amatorem rurek z kremem, a ponieważ miał trudności z wymową r, zawsze stresował się przy ich zamawianiu. W tym dniu dodatkowo było dość zimno co jescze bardziej utrudniło mu artykulację:
- Popłoszę łułkę z kłemem.
- Słucham?
- No.....łułkę z łemem.
- Co????
- No kułwa ŁUŁKĘ!


....to takie dość słabę jest, mi się wydaje :)

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 stycznia 2009 19:47:39 

Rejestracja:
pn, 15 listopada 2004 11:18:52
Posty: 5708
Skąd: ełk/warszawa
Pietruszka pisze:
przed laty odwiedzili nie koledzy sataniści z Pomorza

:D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 stycznia 2009 19:52:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13195
Skąd: ze wsi
...przed laty odwiedziłem po raz pierwszy kolegów satanistów z Pomorza. Siedząc u jednego z nich w pokoju i czekając na coś konkretnego, doczekałem się wizyty kolejnego.
Wszedł wysoki blondyn wyciągnął rękę:
- Księdzu jestem.


:)

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 11 marca 2009 00:09:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20014
dziś byłem w pizzerni, w której pracuje Marta (czasami wokalistka Spirita, obecna na pierwszych, więc historycznych manewrach u mnie w domu, nie mylić z Martą - moją Żoną), stałem przy barze, żeby sobie z nią pogadać, podeszły do nas dwie panienki i się zaczęło :)
panienka: czy ktoś do nas podejdzie, czy mamy tu zamówić?
Marta: tu
panienka: czy płacimy teraz, czy później
Marta: teraz
panienka (wraca po chwili): czy ja tu dostanę zieloną sałatę?
Aśka (druga dziewczyna, pracująca w tej knajpie): tak
...
ja: Czy ktoś za nas pogryzie, czy mamy gryźć same?

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 669 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 45  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group