Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 22 listopada 2017 08:00:44

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 419 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 28  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pn, 28 grudnia 2009 21:04:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
Nie wiem czy temat się dubluje...
Czasami cisną się do głowy rózne myśli. Nie koniecznie są to pytania..Albo są to pytania na które musimy sobie odpowiedziec sami...
Albo jest to taki "komentarz głowy" do sytuacji w której się znależliśmy...swoich losów i nie tylko.
Albo sięganie pamięcią wstecz i próba logicznego wytłumaczenia sobie pewnych następstw świadomych bądż nieświadomych decyzji....Próba ?...No właśnie próba...Nie wszystko da się przecież wytłumaczyc...
Nie wiem czy to jest dobry pomysł ale można spróbowac...
W związku z tym że jest to forum mam nadzieję że nie będzie to "teatr jednego aktora".... :wink: Zapraszam. Komentarze i odpowiedzi mile widziane...
P.S. Jeśli temat jest "nietrafiony" proszę poddac go działaniu tej małej zamknietej "kłódeczki"...


...tak sobie pomyślałem...


Wesołe towarzystwo alkoholowe...
Bar "Sztygar" w mojej okolicy. Dzisiaj nazywa się "Alibi"...
Początek lat 90-tych...Beztroskie lata beztroskiego "chlania". I tutaj nie mówię o sobie...Do chlania to trzeba miec charakter...Ja takiego nie ma na szczeście....Nie mówię tu o piciu lecz właśnie o chlaniu i całej otoczce tego wydawało by się niewinnego sposobu spędzania czasu przez młodych ludzi..Wszystko zaczynało się niewinnie...Weekend w tubę totalnie...Zacząc lekko w piątek , w sobotę isc na całośc a w niedzielę przy aplauzie zgromadzonych gapiów streszczac sobotnie dokonania "leczyc się" delikatnie no bo przecież jutro poniedziałek i trzeba iśc do roboty....." Gdzie są chłopcy z tamtych lat"...? No właśnie gdzie oni są....? Jak to mówią u nas w okolicy , większośc z nich jest już "na górce"...."Górka" to cmentarz parafialny....Parę miesięcy temu zmarł jeden z nich. Rocznik 1966... Jeden z ostatnich...Kim byli ci ludzie....
Można powiedziec że byli to różni ludzie...Jak najbardziej przeciętni..Ci co nie skończyli "na górce" skończyli w kryminale...Nie mam wątpliwości że przyczyną tych nieszczęśc był alkohol...Jakby ktoś mógł wskrzesic tych chłopaków i pokazac im film z ich życia i dac im jeszcze raz prawo wyboru to jestem pewien że nie tak pokierowaliby swoim życiem...Tych przykładów znam mnóstwo..I dalej widzę jak ludzie rujnują sobie życie przez to chlanie...Alkoholizm to straszna choroba...
Ku pokrzepieniu serc...
Znam przypadki a w zasadzie jeden przypadek , gdzie powiem szczerze na gosciu stawiałem już krechę...Nałóg niszczył go dziennie...Na prawdę nie widziałem dla tego człowieka ratunku...Gośc z dnia na dzień zerwał z nałogiem i trzyma się dzielnie...Ma pracę wygląda jak człowiek ,ale widac że cały czas walczy...to jak ze śmierci do życia....
I jeszcze powiem tak...
Cieszę się że jako młody człowiek miałem jakieś hobby...
Sport głównie..no i muzyka jako słuchacz oczywiście...
Chodząc na koncerty nigdy nie byłem na nich w stanie nietrzeżwym...
Bo idąc na koncert to chciałem...powiem tak górnolotnie...przeżywac go bardziej duchowo jak osobowo .....Osobowo tzn. byc ale tylko tak żeby zabawa była dobra...
A dziękowac to powinienem swoim rodzicom, za to że miałem normalny dom i opiekę. Wiem że nie wszyscy tak mieli. Dobrze o tym wiem...


Ostatnio zmieniony sob, 09 stycznia 2010 13:43:38 przez wuka, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 28 grudnia 2009 23:40:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 29 lutego 2008 19:49:42
Posty: 3122
Skąd: się biorą muszki owocówki
WUKA70 pisze:
Chodząc na koncerty nigdy nie byłem na nich w stanie nietrzeżwym...
Bo idąc na koncert to chciałem...powiem tak górnolotnie...przeżywac go bardziej duchowo jak osobowo


:piwo:

hehe świetny temat Wuko :!:

muszę przyznać, że ostatnio byłem na jakimś koncercie i nie spodobał mi się do tego stopnia, że zacząłem podczas niego pić, w sumie to dwa piwa wychyliłem - ale jak już zacząłem sączyć bursztyn to dla mnie nie był to już koncert ale zwyczajne wyjście do baru - zaangażowałem się w ten koncert bardziej osobowo czyli tak jak nie lubię bardzo, niż duchowo tak, jak normalnie podchodzę do tego tematu..

_________________
W jednej ręce granat,
w drugiej nóż... i już!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 31 grudnia 2009 17:59:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
WUKA70 pisze:
...tak sobie pomyślałem...

..dzisiaj w nocy zmarła po długiej i ciężkiej chorobie pani z pracy.
Była to osoba w średnim wieku głeboko wierząca. Z chorobą zmagała się długo i nawet parę miesięcy temu wydawało się że powoli wygrywą tą swoja "walkę na śmierc i życie"..Niestety miesiąc temu stan znacznie się pogorszył i było widac że ta osoba gaśnie w oczach..No i dziaj w nocy nadszedł kres jej ziemskiej pielgrzymki...Smutek...
Jak to jest z tą śmiercią....?
Chyba "kluczem do sukcesu" jest wiara w Jezusa Chrystusa i Jego zmartwychwstanie...
Rozmawiałem dzisiaj z koleżanką w samochodzie...
Nie chciałem "rzucac słów na wiatr" z którymi na dzień dzisiejszy nie do końca się identyfikuję...Niektóre sprawy jakby znów schowały mi się jakby za kotarą niepewności...Niepewności a nie wątpliwości...
Życie po śmierci.....Koleżanka parę lat starsza ode mnie "wali mi prosto między oczy"..." Ja się śmierci nie boję i na dodatek nie ma wątpliwości dotyczących ludzkiej duszy którą niewątpliwie posiadam...Boję się cierpienia przy umieraniu..." Na dzień dzisiejszy zazdroszczę tym osobom , które takich wątpliwości nie mają...Szczerze...Bo to jest chyba taka radośc życia , którą żadne sprawy doczesne nie mogą zniszczyc..
Mam nadzieję że kiedyś jeszcze będzie mi dane taki stan osiągnąc...Teraz wszystko przyjmuję za pewnik i muszę przy tym trwac chocby nie wiem co...
I na koniec...
Dusza ludzka jest nieśmiertelna...Mądrzy ludzie powiadają że dusza znajduje się wewnątrz ciała..A ja bym powiedział trochę inaczej...
Ciało ludzkie jest zbudowane w oparciu o duszę....Dusza jest szkieletem...
Życie a właściwie nasz byt jest oparty na duchu...a dusza jest wszystkim. Amen.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 stycznia 2010 20:39:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
WUKA70 pisze:
...tak sobie pomyślałem...


....jak to jest z nami Polakami ,że w obliczu największych tragedii i nieszczęśc umiemy się jednoczyc jak nikt inny , a w "czasie pokoju " skaczemy sobie do gardła jak wściekłe psy..
Wielka powódz roku 1997 wielka tragedia i niesamowite swiadectwa ludzkiej życzliwości można powiedziec że to akty braterstwa w najczystszej postaci...Wszyscy pamiętamy...
Tragedia na kopalni Halemba , pomoc płynie zewsząd..Nie tylko ta materialna , ale także dobre słowo które niesie za sobą nadzieję...
Zawalony dach 28 stycznia 2006 roku w Katowckich Halach Targowych..
Giną ludzie , cała Polska mocno trzyma kciuki , akty ludzkiej solidarności płyną z całego kraju...
Śmierc Jana Pawła II jednocząca większośc Polaków...Dzieją się naprawdę niesamowite rzeczy...
Przykłady te można mnożyc...
Jak to jest tak naprawdę z nami?
Co jest z nami nie tak? ....Nie wiem doprawdy...Chociaż...?

.....Wyobrażmy sobie bardzo brzydki obraz...Tak brzydki że nie warto na niego patrzec...Jest czarny i szary , brak jest światła , kolorów , cieni...
I nagle na tym obrazie pojawia się jasna postac w ciepłych kolorach...
Jest to człowiek..Człowiek ten usmiecha się i jednocześnie wyciaga ręcę w naszym kierunku...A my tak bardzo chcielibyśmy ten gest przyjąc....
Cała ta czerń i szarośc przestała się liczyc. Dla nas już nie istnieje...
Nawet gdy postac z obrazu zaczyna znikac my już na zawsze jesteśmy odmienieni...Nawety gdy czasem o tym zapominamy jacy naprawdę jesteśmy i wydaje nam się że jesteśmy żli i zepsuci...A tacy nie jesteśmy...
Więc tak sobie pomyślałem że...
Dobro zawsze będzie miało przewagę nad złem....
Życzliwośc zawsze zwycieży obojętnośc...
Solidarnośc zawsze zwycięży "tumiwisizm"...
Człowiek z samej natury jest dobry....Człowiek lubi byc dobry :!: ....Tak sobie myślę....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 08 stycznia 2010 00:15:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 5541
Skąd: Kraków
WUKA70 pisze:
Chyba "kluczem do sukcesu" jest wiara w Jezusa Chrystusa i Jego zmartwychwstanie...
Rozmawiałem dzisiaj z koleżanką w samochodzie...
Nie chciałem "rzucac słów na wiatr" z którymi na dzień dzisiejszy nie do końca się identyfikuję...Niektóre sprawy jakby znów schowały mi się jakby za kotarą niepewności...Niepewności a nie wątpliwości...
Życie po śmierci.....Koleżanka parę lat starsza ode mnie "wali mi prosto między oczy"..." Ja się śmierci nie boję i na dodatek nie ma wątpliwości dotyczących ludzkiej duszy którą niewątpliwie posiadam...Boję się cierpienia przy umieraniu..." Na dzień dzisiejszy zazdroszczę tym osobom , które takich wątpliwości nie mają...Szczerze...Bo to jest chyba taka radośc życia , którą żadne sprawy doczesne nie mogą zniszczyc..
Mam nadzieję że kiedyś jeszcze będzie mi dane taki stan osiągnąc...Teraz wszystko przyjmuję za pewnik i muszę przy tym trwac chocby nie wiem co...
I na koniec...


Jest taka książka Marka Saryusza-Wolskiego "Cisza po życiu" - seria wywiadów z rodzinami ofiar katastrofy lotniczej lotu LO5055 w Lesie Kabackim. Jest też niepełna i nie do końca rozszyfrowana, a może nawet ocenzurowana, rozmowa załogi samolotu pomiędzy sobą i z "ziemią". Klasyczny proces, walka w sytuacji bez wyjścia, mimo powrotu aż spod Lipnik koło Warlubia do Warszawy maszyna rozbija się około 6 kilometrów od pasa. Zginęło 183 osoby, największy wypadek komunikacyjny tego typu w historii Polski. Możnaby rzec, że trud załogi poszedł na marne. Ale jest nadzieja i o tym jest napisane na końcu wspomnianej książki, w ostatnim wywiadzie - że pewien ksiądz, Tadeusz Uszyński, który był akurat na działce u rodziny w Iwicznej (chyba raczej w Nowej Iwicznej), widząc palący się samolot, tuż przed katastrofą - udzielił tym, którzy w nim byli rozgrzeszenia w obliczu śmierci... - i to pokazuje, że warto walczyć do końca, bo nawet, jeśli walka z pozoru może być przegrana, to w rzeczywistości może skończyć się zwycięstwem.
To tak na marginesie mojej pracy licencjackiej. :wink:

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 stycznia 2010 20:44:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 09 grudnia 2004 11:21:40
Posty: 5832
nie wiem czy too dobry temat.. i może strasznie tania jest moja refleksja
ale wszyscy narzekają jak zimno ja też !
i się wczoraj schroniłem w księgarni i gdzieśtam kątem oka rzuciłem na
inny świat
i pomyślałem, stiw k@#wa, jak śmiesz wogóle narzekać...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 stycznia 2010 21:03:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
stiw pisze:
i się wczoraj schroniłem w księgarni i gdzieśtam kątem oka rzuciłem na
inny świat
i pomyślałem, stiw k@#wa, jak śmiesz wogóle narzekać...


...właśnie tak jest..Trzeba czasem dobrze się rozejrzec i spojrzec na ludzi którzy naprawdę mają problemy..... ubóstwo , bezdomnośc (najgorsza rzecz jaka może się człowiekowi przydarzyc) , albo ciężka choroba , kalectwo...No i sobie właśnie czasami zdajemy sprawę że tak na prawdę nie możemy narzekac bo mamy gdzie mieszkac , nie jesteśmy głodni , jesteśmy zdrowi. Życie chociaż nas cały czas nie rozpieszcza uczy nas pokory, no i uczy nas jak cały czas byc człowiekiem.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 05 lutego 2010 18:38:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
WuKa70 pisze:
...tak sobie pomyślałem...


......nic nie dzieje się przypadkowo. Wszystko układa się jak mozaika albo puzzle. To kogo spotykamy ,co robimy układa się w logiczny ciąg. Jeżeli pewne sprawy i wydarzenia możemy nazwac logicznymi.
Co by było jakby...? No właśnie co by było jakbym paręnaście lat temu nie nabawił się dosyc poważnego schorzenia , które wykluczyło na pewien czas a właściwie jak czas pokazał na zawsze z uprawiania sportu...? Byłbym w zupełnie innym punkcie życia jak teraz...Nie wiem czy lepszym. A może nawet w gorszym...Wpływu nie miałem na to wogóle..
Od tego czasu wydarzyło się bardzo wiele rzeczy które nie musiały się wydarzyc...Śmierc bliskich osób...Każdy to z nas przeżywał albo będzie przezywac..Czasami to wydarzenie ma zasadniczy wpływ na nasze życie, na jego dalszy przebieg..Plany?..Czy tak na serio można zaplanowac życie ? Nie....Trzeba się zdac na ten "nieprzypadkowy splot wydarzeń" i wierzyc że to wszystko ma sens....Wszystko kompletnie i totalnie...Amen.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 05 lutego 2010 21:14:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 5541
Skąd: Kraków
WuKa70 pisze:
......nic nie dzieje się przypadkowo. Wszystko układa się jak mozaika albo puzzle. To kogo spotykamy ,co robimy układa się w logiczny ciąg. Jeżeli pewne sprawy i wydarzenia możemy nazwac logicznymi.



WuKa70 pisze:
..Czasami to wydarzenie ma zasadniczy wpływ na nasze życie, na jego dalszy przebieg..Plany?..Czy tak na serio można zaplanowac życie ? Nie....Trzeba się zdac na ten "nieprzypadkowy splot wydarzeń" i wierzyc że to wszystko ma sens....Wszystko kompletnie i totalnie...Amen.

Tak, DOKŁADNIE tak - ja kiedyś pomyślałem sobie to samo !!
I zawsze będę wdzięczny Temu, który pozwolił mi to zobaczyć...

i zmienił moją perspektywę na
WuKa70 pisze:
Śmierc bliskich osób...


- do pewnego momentu po prostu umierali... teraz traktuję ich jak poległych w bitwie...

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 17 kwietnia 2010 12:03:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
WuKa70 pisze:
...tak sobie pomyślałem...

..oglądam a raczej słucham uroczystości żałobnych w stolicy.
Już raz dane mi było przeżywac podobną sytuację. Chodzi oczywiście o smierc Papieża Jana Pwła II....Mimo oczywistego tragizmu tych wydarzeń jestem zafascynowany ( może niedobre określenie) reakcją rodaków.
Jestem przekonany, że w momencie śmierci Jana Pawła II , Duch Święty zstąpił kolejny raz na ziemię i chociaż po czasie zadumy i smutku spontanicznych deklaracji wróciliśmy...my rodacy...do normalnego życia, ziarno które zostało rzucone na tę naszą polską ziemię wyda kiedyś plon obfity...
Tragedia pod Smoleńskiem chociaż w sferze emocjonalnej ma taki sam wymiar, jak dla mnie ma inny charakter w swojej wymowie.
Gdy Pan wezwał do Swego Domu sługę swojego Karola Wojtyłę lud w swoim żalu i smutku wołał..." Ojczę Święty nie zostawiaj nas..My bez Ciebie to jak sieroty...Gdzie teraz mamy podążac?..." Smutek , zaduma , zwykły ludzki żal...Po prostu miłośc...Człowiek nie jest stworzony do nienawiści..Człowiek jest stworzony do miłości..... bo jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga...
Jak odczytac to "wołanie" którego świadkami jesteśmy obecnie...?
Ja osobiście "wołam" o normalnośc...
Dla mnie normalnośc to poszanowanie człowieka przez człowieka.
Nie chodzi o to aby miec to samo zdanie "zawsze i wszędzie"...
Świat od zawsze był "różny" i nie sądzę aby nagle mialo się to zmienic, ale spróbujmy tak po prostu byc w porządku względem drugiej osoby...
Niby to takie proste, a zarazem trudne jak cholera...Ale próbowac warto.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 17 kwietnia 2010 23:51:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 21:19:21
Posty: 5541
Skąd: Kraków
Tak sobie siedzę... i wiem, że... "katedra czeka na świt, wynurza łódź i otwiera drzwi..." - dla Prezydenta, "na zawsze"...

I "Underground" też teraz mi się taki dziwny wydaje... nie słuchałem go od wypadku, ale brzmi mi w uszach... nie chcę nikogo urazić, a zwłaszcza Autora, wiem, że tak naprawdę chodziło o co innego... ale i tak dziwnie się z tym wrażeniem czuję...

Niezwykłe to wszystko... i czasem mam niedoparte wrażenie, że żyjemy w czasach najbardziej ostatecznych z tych ostatecznych...

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 czerwca 2010 08:00:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
WuKa70 pisze:
...tak sobie pomyślałem...


...przeglądałem "Gościa Niedzielnego" i natknąłem się na na prośbę...
http://www.goscniedzielny.wiara.pl/inde ... 1104784483

Nie chciałbym aby zamieszczony link był odebrany przez Was jako agitka z mojej strony...Ale sobie tak pomyślałem. Krezusem specjalnie nie jestem, ale czasami wydaję pieniądze na rzeczy zupełnie niepotrzebne. A tu chore dziecko, rodzicom bardzo ciężko to trzeba by jakimś nawet skromnym datkiem wspomódz. Drobna kwota dla nas niewielka, a dla drugiego człowieka sprawa ogromna..Ogromna dlatego że duch nie umiera, świadomosc że można na kogoś liczyc. To tyle...
Zachęcam... :wink: i miłego dnia życzę...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 listopada 2010 21:15:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
WuKa pisze:
...tak sobie pomyślałem...

..no tak sobie pomyślalem ( bo wino piję :wink: )że właściwie w wieku 17 lat mając dwie pasje sport a konkretnie piłkę nożna i muzykę to raczej muzyka była dla mnie czymś ważniejszym...chyba ..tak mi się przynajmniej wydaje :wink: Mam kumpla..można nawet powiedziec że przyjaciela..no..znamy sie dokładnie 26 lat..mój rówieśnik. Chłopak niezwykle utalentowany piłkarsko, ale także wielki fan muzyki. Nawet do tego stopnia,że mimo tego że piłkę kocha..naprawdę kocha! :) cały czas..to w jego przypadku także wybór padł na pasję związaną z muzyką..Ooooo... swego czasu jak służyłem ojczyżnie założył zespół , który był znany w lokalnym środowisku..Punk rock i perkusja..
No..naszym marzeniem było by łączyc te dwie pasje..duch i ciało....a jak czas pokazał z jedego i drugiego to raczej nici wyszły :)..No ..ale do czego zmierzam...
Dlaczego raczej muzyka?
I to raczej jaka muzyka...? Ja byłem wielkim zwolennikiem muzyki polskiej. Lata 80 to był "wysyp" genialnych kapel rodzimego pochodzenia..
Tekst! Tekst był bardzo ważny ..powiem że nawet najważniejszy..Fajnie jak za tym szła dobra muzyka..ale tekst był na 1 miejscu...Teksty te miały częstokroc wydżwięk polityczny, to i łatwo było się identyfikowac.
Było tylko...MY..albo Wy... i sprawa była prosta..A teraz to już tak oczywiste nic nie jest...
Chociaż w naszym mieście było nas niewielu ..tych fanów mocnego uderzenia..metalowcy oczywiście się nie liczą bo było ich więcej od nas.. :wink: , uważaliśmy się za elitę :) Wyświechtane hasło.."Jebaj z glana diskomana"..sory.. miało sens!..co prawda mentalny tylko i wyłacznie ale jednak!..bo glanów nawet nie mieliśmy...
Wszystko to wydawało mi się bardzo kolorowe , emocjonujące..ekscytujące!!!
To i tak sobie myślę że muzyka w jakiś tam sposób nas ukształtowała jako ludzi i to chyba niezłych ludzi..takich ludzkich bardziej... :wink: ..
Wracaliśmy w niedzielny wieczór z meczu, odwoziłem mojego kumpla i rozmawialiśmy trochę..No i jechaliśmy przez te nasze Siemianowice ulicą Powstańców , a potem Świerczewskiego i rozmawiamy...
Mówię.."Patrz Jarek..miasto jest nasze..I powiem ci że mimo tego że się tutaj nie urodziłem to raczej czuję się siemianowiczaninem..."
..Jarek na to.." No ja też...ale w sumie jestem dumny z tego że się tutaj wychowałem i to gdzie..Hugo ( dzielnica Siemianowic-nieoficjalna) dało mi wiele..Tam poznałem muzykę , tam uczyłem się grac w piłkę, tam poznałem konkretnych ludzi..."
No i jechaliśmy przez te nasze oświetlone Siemianowice miasto jakby nie było prowincjonalne i jak zajechaliśmy pod dom Jarka to jeszcze trochę gadaliśmy...
Mówię.."Wiesz co...chciałbyś byc piłkarzem?..Bo ja raczej nie..takim zawodowym nigdy..Nie wiem ale coś mnie odpycha od takiej piłki.."
A Jarek odpowiada..." A ja bym chciał chociaż spróbowac..Tak żeby zobaczyc jak to jest..żeby pokazc że się umie grac..Bo jak teraz patrzę na tych piłkarzy to zal dupę ściska..Oni są przecież słabi i jak my gralibyśmy teraz to byśmy ich rozpukali jak nic!'
Odpowiedziałem, że pewnie by tak było..
Jarek swego czasu był próbowany w Ruchu Chorzów i było już prawie prawie aby spełniło się jego marzenie..Ale były to zupełnie inne czasy..
Byc zawodnikiem Ruchu , dla nas chłopaków z niewielkiego miasta to jak..to jak Pana Boga złapac za nogę...
Sport i muzyka...No jednak była to muzyka...raczej :wink: ...przynajmniej w moim wypadku

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 listopada 2010 21:25:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 20:04:57
Posty: 13194
Skąd: ze wsi
:piwo:
i jeszcze jedno...WuKa... jesteś sentymentalnym melancholikiem.... też to czuję.....

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 listopada 2010 21:35:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16297
Pietruszka pisze:
i jeszcze jedno...

...nie mogę bo lekarstwa muszę zażyc wnet! :)
Pietruszka pisze:
WuKa... jesteś sentymentalnym melancholikiem.... też to czuję.....

..bo wszystko co fajne już się zdarzyło... :wink: No chyba żeby.. :)

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 419 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 28  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group