Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 19 listopada 2018 20:31:24

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 maja 2010 18:57:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7765
Skąd: Piła wojenna
Chyba o co innego chodziło WuCe z tym 'tera ja', ale niech będzie, że podtrzymam tradycję. Tera ja. ;)

-Czemu tak późno pan dzwoni, do cholery?! Nie ważne zresztą... Potrzebuję róż!!! W trybie natychmiastowym! To jest... różowego, znaczy się... różowego winylu... Nie, nie poliestru, WINYLU!!! mówię przecież wyraźnie! Co? Mówi pan, że papę produkuje się z poliestru a nie winylu? CO MNIE TO K$%*& OBCHODZI???!! Jeszcze wczoraj mówił pan, że jest w stanie na zamówienie załatwić wszystko! To ma być taka specjalna papa, do tańczenia, rozumie pan??? Chyba dość panu płacę, żeby otrzymać to, czego oczekuję!!!

W słuchawce rozległ się ciągły dźwięk, bezlitośnie świdrujący świadomość znak, że Rostkowski się rozłączył...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 maja 2010 19:51:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16882
Fengari pisze:
Chyba o co innego chodziło WuCe z tym 'tera ja', ale niech będzie, że podtrzymam tradycję. Tera ja.

...dobra nie piszcie już teraz ja Klaudiusz. Jest porządek i nikt nikomu w paradę nie wchodzi. Edward nie zostaje poddawany procesowi bilokacji.
Jest OK.. :wink:

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 maja 2010 20:12:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4526
Skąd: ęsowany
- Rozłączył się? - Heinrich wciąż nie mógł uwierzyć.

Bo to była prawda.

Rozłączył się.


KONIEC


- Chwileczkę - zaprotestował Heinrich. - Może sobie być koniec, ale nie ze mną. Winyla nie ma, rozumiem. Dachu nie okryję, dobra, pogodzę się i z tym. Ale do didaskalia, mieliśmy zwędzić papa mobile!! Rozrysowałem ci cały Watykan, Kazek roi sie w seminarium, Zdeniu wtyka w Osservatore. I co, wszystko na nic, bo Rostkowski strzelił fokę?

Heinrich opanował język polski wyśmienicie. Jak widać, nie był jednak na zajęciach z idiomów. Podobno rysował czapki niewidki.

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 maja 2010 20:25:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
- Myślisz, że tak łatwo podpieprzyć tym pomarańczowo-granatowym chłopakom autko? - powiedział Edward zasłaniając twarz swoimi dłońmi

Nastała niezręczna cisza. Zarówno Heinrich, jak i Edward, nie wiedzieli co teraz zrobić. Powoli robiło się ciemno. Za oknem było słychać wycie syren policyjnych, a na dachu sąsiedniego budynku, czarny kot szukał sobie twórczego zajęcia.

- Trzeba zatem opracować konkretny plan! - wykrzyczał Heinrich - przecież nie możemy teraz tego tak zostawić!
- Dobrze wiesz, że jedyny parowóz, którym mogliśmy się dostać przez Alpy, został skradziony. Dopóki go nie odzyskamy, nie mamy najmniejszych szans - rzekł zmartwiony Edward.

Tajemniczy pan w kapeluszu zapalał gazowe lampy na dworze. Nie była to jednak jego jedyna robota, przy okazji bacznie obserwował bramę, którą miał wyjść Heinrich.

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 maja 2010 20:33:18 

Rejestracja:
pn, 15 listopada 2004 11:18:52
Posty: 5708
Skąd: ełk/warszawa
- Dobra, dość tego pieprzenia na dziś, może napijemy się? - rzucił Edward.
- W końcu. Myślałem, że już nie zaproponujesz. Masz tylko połówkę?
- Się dokupi. Pimpuś! - No to cyk!
Napoczeta połóweczka pękła w niecały kwadrans...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 maja 2010 21:08:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6860
Skąd: z Nepalu
...nagle zza okien zaczął dochodzić śpiew przechadzającej pod blokiem grupki nastolatków "Największa kara, nie będzie Legii w pucharach"...
- Hmm, swoi idą... pomyślał Heinrich.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 20 maja 2010 21:52:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13581
Skąd: Poznań
-Zamknąć się! - ryknął mimo wszystko i dla pozoru Heinrich (Edward kibicował Pogoni Szczecin), ale przezornie bo raczej w kierunku kuchni niż okna.
Wypił jeszcze łyk wódki i zajrzał do lodówki.
"Dziś pechowy dzień" - przemknęło Edwardowi przez głowę -"Pewnie wyżre mi kapary".
Po chwili Heinrich wynurzył się z kuchni, niosąc w rękach - ku uldze Edwarda - dwie parówki babuni.
-Ty sobie nie myśl, Edi - mlasnął niewyraźnie - że tak się trochę sfraternizowaliśmy i już szafa gra. Idę teraz do Alfreda. Jak do jutra nie załatwisz towaru, obojętnie czy u Rostka czy nawet u swojej ciotki w Buenos - zarechotał - to naprawdę pogadamy inaczej.
I wyszedł.
Edward ciężko opadł na krzesło. Wyrok był chwilowo odroczony, ale zupełnie nie wiedział co robić dalej. Rostkowski chyba odpadał z gry, Igor z Gori mieszkał teraz u Kuby z Baku i Ł. nie miał do niego numeru... Ciotka Eliza z Buenos Aires (skąd Heinrich o niej wiedział?!) nic mu nie załatwi... pewnie ciągle jest obrażona o ten numer z keczupem Heinz w 1994... Edward poczuł, że mimowolnie się rumieni gdy sobie o tym przypomniał.
Pozostało jeszcze jedno wyjście - Relomma. Tak, jest jego dłużniczką - to z pewnością. Ale gdzie ona teraz jest? Sięgnął po telefon, przy okazji sprawdzając lodówkę. Kaparów jednak nie było.

* * *

Relomma oczywiście nie miała pojęcia o dramatycznych wydarzeniach z udziałem Edwarda. Owszem, telefonowali do siebie czasem z życzeniami świątecznymi, ale to były kontakty od przypadku do przypadku. A teraz, gdy Edward wystukiwał jej numer na klawiaturze telefonu, zwiedzała właśnie sławne solanki w Secovlje na granicy słoweńsko-chorwackiej. Zaglądała właśnie w głąb wyschniętego basenu solnego, gdy telefon zadzwonił. Gdyby wiedziała co nastąpi później - z pewnością nie odebrałaby go.

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 21 maja 2010 05:23:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16882
...nim Heinrich wyszedł z kamienicy Edward badawczo rozglądał się po zakamarkach swoich kieszeni. Zawartosc prawej kieszeni spodni od "Elpo" stanowiły paczka paperosów marki Mars oraz pudełko zapałek, natomiast w lewej kieszeni znajdował się pomięty bilet kolejowy...
Nagle przez umysł Edwarda niczym tajfun przeszla myśl.....
"Co znaczyły tajemnicze słowa kobiety w pociągu z Katowic..? Edziu ,Edziu...czy pamiętasz Edziu....?...." Na samą myś Eł zląkł się.
Papierosy firmy Mars jednym zgrabnym i gwałtownym ruchem schował do kurtki marki "Elpo" ubrał lakierowane buty na nogi, z haczyka usytuowanego w przedpokoju ścignął klucz i wyszedł z domu.
Zbiegając po schodach swojej pięciokondygnacyjnej kamienicy przystanął na piętrze drugim...Zza drzwi dobiegała pieśń....
"Nawet słynna AS Roma Ruchu Chorzów nie pokona..." Pomyślał...
" Tu w Poznaniu ?...to chyba bzdura..."

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 21 maja 2010 17:41:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7765
Skąd: Piła wojenna
Wybiegł na ulicę. Zupełnie obca dziewczynka na hulajnodze uśmiechnęła się do niego promiennie i powiedziała 'Dzieńdobly'. W pośpiechu nawet jej nie zauważył, potrącił, rzucił roztargnione 'Przepraszam' nie oglądając się nawet na swoją ofiarę i pognał przed siebie.

Teraz wszystko zależy od Relommy! Ożżż.. k&*$#, przecież z tego wszystkiego nawet do niej nie zadzwoniłem! - raz jeszcze wyjął komórkę z kieszeni i wybrał jej numer.
- O, witaj! - w jej głosie pobrzmiewała beztroska radość zrelaksowanej kobiety na udanym urlopie.
- Musisz mi pomóc, wpadłem w poważne tarapaty!
- Nie ma sprawy, co tylko zechcesz!
- świetnie się bawiąca panna kompletnie nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji.
- Muszę na jutro zwędzić papa mobile! Inaczej po mnie!!!
- Jasne! Dla ciebie wszystko!
- zabrzmiał w słuchawce uwodzicielski głosik.
Co za kretynka. I że też akurat teraz musiało jej się zebrać na flirty! Czy ona coś do mnie czuje? Nigdy nic nie dała po sobie znać... A zresztą nieważne... nie ma teraz czasu na pierdoły.
- Ja nie żartuję, rozumiesz?! Mówię całkiem poważnie!!! Jutro muszę mieć papa mobile, inaczej jestem MARTWY!!! Jesteś moją ostatnią deską ratunku!!!
- Rozpaczliwy i groźny zarazem ton głosu Edwarda sprawił, że do dziewczyny wreszcie dotarło co się dzieje.
-Mmm..mm..mmam dla ciebie całkiem poważnie zwędzić papa mobile???!! - o mało nie zemdlała.
No nie, ona naprawdę zdurniała...- Eł po raz kolejny tego dnia był bliski histerii - Przede wszyskim, gdzie teraz jesteś? Już do ciebie jadę!!!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 21 maja 2010 19:24:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 18 listopada 2005 19:20:58
Posty: 3939
Skąd: miasto Książąt
Edward wpadł do tramwaju. Pod jego długim czarnym paltem, schowany był ostatni numer L'osservatore Romano i plan Muzeum Watykańskiego. Wiedział jednak, że nie jedzie sam. Na ostatnim krześle, obok kasownika, siedział lampiarz. W dłoni trzymał zapalarkę do gazu.
Zimny pot oblał Edwarda.
- Co teraz?! - pomyślał.
Obok przystanku tramwajowego, kwiaciarka zamykała swoją budkę.
- To nie tak miało wyglądać! Dobrze, że pozostała Relomma...

_________________
kocham cię extra mocno, kocham cię luksusowo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 21 maja 2010 19:57:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7765
Skąd: Piła wojenna
Sytuacja nie wyglądała dobrze. Cholerny tramwaj utkwił w korku a on nawet nie wiedział, czy ma jeszcze dziś szanse na samolot do Słowenii. Albo chociaż Chorwacji. Czemu ta Relomma akurat teraz musiała sobie tam wyjechać? No czemu??? Edwarda opuściła nerwowa histeria i na jej miejsce napłynęła fala totalnej żałości. Los się na niego uwziął. Okrutny, przeklęty, przewrotny, igrał sobie z nim niczym sztormowy wicher z puszką po piwie na pustej plaży. Eł niemal poczuł, że ma boki z aluminiowej blachy i żywioły wiatru i wody ciskają nim po bezkresnym piachu, a to o kamienie, a to o kosz na śmieci, a to o schodki do tawerny...
Tak go ta wizja rozmiękczyła, że aż w oczach stanęły mu łzy.
Zdenerwował się tym faktem. On, dorosły mężczyzna płacze w publicznym miejscu? Podniósł głowę, chcąc ukradkiem rozejrzeć się, czy ktoś to widzi... Wtedy jego oczy napotkały wzrok lampiarza, który stał tuż nad nim, pochylony i wyciągał w jego stronę paczkę chusteczek. Na jego ustach gościł dziwny uśmieszek, mieszanina litości i skrywanej psychopatycznej radości...
W tym momencie kobieta siedząca przed nim odwróciła się. Edward pobladł. To ta sama, z pociągu, nie miał co do tego najmniejszych wątpliwości...
Co tu się dzieje, u licha ???!!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 21 maja 2010 20:12:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16882
Relloma...Relomma...o Relommo ma...w głowie Edwarda niczym jakaś przyspiewka raz po raz pojawiało się imię tej kobiety. Eł ufał Relommie.
Znali się jak przysłowiowe łyse konie , a swą "łysokoniową" przyjażń zawdzięczali Ginterowi , swojemu szefowi...Szefowi ze starych czasów.
Edward kątem oka zerkał na lampiarza.Twarz jego wydawala mu się znajoma...
Nie..to nie może byc Gerard!..Przecież Gerard nie żyje..!
Gerard w starych czasach był człowiekiem odpowiedzialnym za pirotechnikę w oddziale Edwarda.
Lampiarz dosyc szybkim krokiem opuczając tramwajowe plastikowe siedzisko skierował się w stronę Eł i rzekł...
Witaj Edzio.....Słyszałem że wypytywałeś się o Relommę?
Edward znacząco pokiwał głową...

Edit: sie z Fengari trochę "wyścigowaliśmy się", ale fabyła prawie się zgadza... :D...O mało co nie doszło do bilokacji! :wink:

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 21 maja 2010 21:14:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7765
Skąd: Piła wojenna
WuKa70 pisze:
sie z Fengari trochę "wyścigowaliśmy się", ale fabyła prawie się zgadza...

:)
Toteż może nie rezygnować tak całkiem z pomysłu zaklepywania sobie kolejki? Nie mówię, żeby zawsze i koniecznie tego przestrzegać, ale czasem może się przydać. :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 22 maja 2010 11:02:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
:shock: ...o ja cie... :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 22 maja 2010 16:57:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 16882
WuKa70 pisze:
Witaj Edzio.....Słyszałem że wypytywałeś się o Relommę?
Edward znacząco pokiwał głową...

..Widziałem dzisiaj Relommę - rzekł latarnik.
A właściwie cały czas ją widzę -dodał
Latarnik pochylił się i szeptem odezwał się do Edwarda..

Fengari pisze:
W tym momencie kobieta siedząca przed nim odwróciła się. Edward pobladł. To ta sama, z pociągu, nie miał co do tego najmniejszych wątpliwości...
Co tu się dzieje, u licha ???!!

Relomma jedzie z nami tramwajem..
Eł nie mógł uwierzyc...czyżby....
Czyżby Relomma to ta sama osoba którą spotkałem w pociągu z Katowic? ...No tak nie widzieliśmy się przecież 20 lat...
Edward obrócił głowę w stronę rzekomej kobiety. Kobieta zdjęłą z oczu niewielkiej wielkości okulary przeciwslonecznei uśmiechnęła się. Edward opuścił swoje plastikowe siedzisko i ruszył w stronę kobiety.
Witaj Relommo -rzekł Edward
Witaj A "freak" Simon - rzekła Relomma.
Edward uśmiechnął się na sposób przywitania Relommy.
A "Freak" Simon to stary pseudonim Eł z czasów gdy razem byli w organizacji.
Tramwaj powoli zatrzymał się na przystanku. Latarnik wychodzac z pojazdu dwa razy uruchomił swoją zapalarkę i krzyknał.... Oi :!: . Tak zawsze czynił gdy akcja udała się...Spotkanie trójki starych przyjacioł nie było przypadkowe. Tramwaj powoli ruszał...Relomma odwróciła głowę w stronę Edwarda i rzekła..
Nie bardzo wiem jak mam ci pomóc Edziu....Spróbuję uruchomic swoje stare kontakty...Za dwa dni odezwę się do ciebie...Czekaj na mój telefon..
Tramwaj zatrzymał się na przystanku nieopodal dworca PKP. Relomma zalożyła swoje niewielkiej wielkości okulary przeciwsłoneczne i zgrabnym skokiem opuściła platformę tramwaju...
Edward odprowadzał wzrokiem Relomę. Uśmiechnął się i lekko westchnął...
Relommo....Relommo..o Relommo ma...! Prócz spraw zawodowych i przyjażni Edwarda i Relommę łączyło coś więcej...Słowo łaczyło jest jak najbardziej na miejscu..
Tramwaj zatrzymał się na przystanku niepodal baru "Rogatka". Edward wysiadł z niego ,prawa ręką sięgnął do kieszeni spodni po papierosa i z nieukrywaną satysfakcją zapalił go...Gdy tak stał niepodal baru "Rogatka" pod ten lokal o marnej reputacji podjechała taksówka korporacji "Siemion". Z taksówki wyszedł mężczyzna w zielonym prochowcu i filcowym czarnym kapeluszu...Edward z niepokojem obserwował zblizającą się postac...Człowiek ten zatrzymała się nieopodal Edwarda zdjął kapelusz i rzekł..
No i jak tam Edziu...
Człowiekiem tym był Heinrich..

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group