Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 18 września 2019 16:27:18

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 141 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 15 kwietnia 2018 10:09:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Ciężko mi się otrząsnąć z tamtego tragicznego wydarzenia. Najbardziej przeze mnie wyczekiwany wyścig sezonu. Rozegrał się - z punkt widzenia rywalizacji o zwycięstwo - jak marzenie; zwycięstwo Sagana, którego zresztą nie przewidywałem, będę długo pamiętał. Ale jednak... Oczywiście wiadomo, że tragiczne wypadki zdarzają się w różnych okolicznościach, w różnych też sportach i nie potrzeba do tego naprawdę niebezpiecznych zawodów, jak wyścigi kolarskie czy samochodowe, nie mówiąc o himalaiźmie, któremu też się nieraz przypatrujemy z zapartym tchem. Nie wiemy też nadal, co się stało, bo mają dopiero sprawdzić, czy młody Belg dostał zawału serca i dlatego spadł, czy był to skutek urazu przy nieszczęśliwym upadku. Może to zresztą na wszystko jedno. Umarł, zginął. Nie wiem, co to był za zawodnik, nigdy o nim nie słyszałem, ale przypuszczam, że tak jak ja, byłby zachwycony walką i zwycięstwem Petera Sagana i nie chciałby, żeby z powodu jego wypadku, nie wiem, zrezygnowano z przeprowadzania wyścigów na bruku i zalano je w końcu asfaltem czy coś. Ale to takie rozważania, jak po śmierci uczestnika wyprawy w górach: czy chciałby, żebyśmy kontynuowali i parli do szczytu, czy żebyśmy w ramach żałoby zakończyli i wrócili do domu. Z grubsza można być pewnym, że chciałby dalej żyć i wspinać się/ jechać na rowerze, a poza tym to dość płonne spekulacje.

Dziś kolejny wielki wyścig, kolejna istotna część sezonu, o której pisałem wcześniej - początek Tryptyku Ardeńskiego, wyścig o nazwie Amstel Gold Race. Będę go oglądał i kibicował, zobaczę jeszcze komu, tylko jakoś smutniej... Mimo wszystko może wrzucę też jakieś informacje o tym wyścigu - i następnych dwóch, które we środę i następną niedzielę - i filmiki, z ciekawszych sytuacji ubiegłych lat.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 15 kwietnia 2018 14:34:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Crazy pisze:
5. Amstel Gold/Strzała walońska/Liege-Bastogne-Liege, czyli trzy wyścigi rozgrywane na przestrzeni jednego tygodnia w Ardenach.


Zaczęły się. Najpierw Holandia i najmłodszy z tych wyścigów (ledwie od ponad 50 lat rozgrywany ;-))
Rok temu było bardzo ciekawie - chciałbym zaproponować dwuminutowy skrót z jak zwykle bardzo żywiołowym komentarzem, gdzie powtarza się wielokrotnie nazwisko Kłujatkałski:

phpBB [video]


Zaczyna się od kraksy, w której na szczęście obyło się bez poważnych urazów, za to odpadli dwaj zwycięzcy z trzech niedawnych edycji (2012, 2013, 2016), Enrico Gasparotto i Roman Kreuziger. Zostali już tylko dwaj inni zwycięzcy z ostatnich lat - Kwiatkowski i Philippe Gilbert, i oni rozstrzygnęli to między sobą. Obaj nie tylko wygrali w 2014 i 2015 (a Gilbert to w ogóle trzy razy), ale w tamtym sezonie byli na fali wznoszącej - Gilbert po cudownym zwycięstwie w Wyścigu Dookoła Flandrii, Kwaitkowski po Milan San Remo i Strade Bianche, o czym już pisałem i linkowałem. W tamtym momencie sezonu mierzyć się z nimi mógł tylko Greg van Avermaet, ale akurat tutaj widzimy, jak Kwiatkowski zostawia go w szczerym polu.

No a 2015...

Obrazek

Teraz jadą, a komentują akurat Wyrzykowski i Jaroński, rzadko się to już zdarza.

(Mówią, że czas na Valverde, bo wygrał pięć razy Strzałę walońska i cztery razy Liege-Bastogne-Liege, a Amstel nigdy, a w tym roku odniósł już dziewięć zwycięstw... i ma 38 lat :!: )

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 października 2018 15:49:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Właśnie zakończeniu uległ kolarski sezon 2018. Mówiono przed dzisiejszym wyścigiem dookoła Lombardii, że faworytem jest Thibaut Pinot i rzeczywiście wygrał w doskonałym stylu. W ogóle nie było czego zbierać. Za to bardzo ciekawą walkę o drugie miejsce wygrał Vincenzo Nibali, co (mimo bezpośredniej przegranej z Pinot) jest jednak dobrym dla niego zakończeniem sezonu, bo ostatnio ciągle mu coś nie wychodziło, a tutaj wyglądało, że też, że najpierw uciekł mu Pinot (może uda się potem znaleźć filmik, bo podręcznikowo to zrobił), po czym doszła go goniąca grupa (m.in. z Majką). I wtedy zdarzyło się coś, co rzadko się zdarza, mianowicie dogoniony kolarz wziął oddech i... odjechał im ponownie! I dojechał pięknie, a to przypomina mi:

Crazy pisze:
O Milan-San Remo przed wyścigiem też, chcę kiedyś wrócić do pięknego w tym roku rozstrzygnięcia.


Nie wróciłem, ale zawsze może jeszcze wrócę :-) Właśnie Nibali wygrał tamto piękne rozstrzygnięcie i to był przykład, że w kolarstwie też bywa piękna walka, gdzie nie musi wygrać bezładna masa rozpędzonego peletonu...

Tymczasem Pinot nie tylko wygrał swój pierwszy Monument, ale w ogóle dla francuskich kolarzy to jedno z większych zwycięstw w ostatnich latach. Wyścigi jednodniowe śledzę od pewnego czasu i w ciągu ostatnich kilku lat Francuz wygrał wyścig jednodniowy z tych najważniejszych tylko raz, ale był to Arnaud Demare na Milan-San Remo i to był taki typowy finisz z dużej grupy... nuda ;-) A tutaj zwycięstwo w wielkim stylu, brawo!

przy okazji wyścigu Amstel Gold Crazy pisze:
czas na Valverde, bo wygrał pięć razy Strzałę walońska i cztery razy Liege-Bastogne-Liege, a Amstel nigdy, a w tym roku odniósł już dziewięć zwycięstw... i ma 38 lat

Tamtego Amstela nie wygrał, ani następnych klasyków - ale za to został Mistrzem Świata! I to był jeszcze jeden przykład pięknego kolarskiego rozstrzygnięcia, bardzo się ucieszyłem!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 15 października 2018 08:41:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3935
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
ale za to został Mistrzem Świata! I to był jeszcze jeden przykład pięknego kolarskiego rozstrzygnięcia, bardzo się ucieszyłem!
O tak, Valverde uratował dla mnie ten wyścig po, co by nie mówić, totalnej klęsce Polaków.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 15 października 2018 18:30:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Ten sezon dla polskich kolarzy nie był szczególnie udany.
No, niby Kwiatkowski odniósł dwa duże sukcesy etapowe: wygrał Tirreno-Adriatico, który jest jednym z ważniejszych spośród tygodniowych wieloetapówek, a potem wygrał TourdePoloń, owszem, niby że rodzimy wyścig i w ogóle, ale jak się popatrzy, z kim bezpośrednio wygrał i jakie mieli osiągnięcia w drugiej części sezonu, to wygląda nieźle. Przypomnijmy generalkę Touru:
1. Kwiatkowski
2. Simon Yates - zwycięzca Vuelty, wielo-wielodniowy lider Giro (i zwycięzca trzech etapów)
3. Thibaut Pinot - świeży zwycięzca Monumentu w Lombardii, świetny też na Vuelcie
4. George Bennett - czwarty w Mistrzostwach Świata, w ogóle cały czas aktywny wszędzie
5. Dylan Teuns - w tym roku nie nawygrywał, ale ciągle był bardzo aktywny (coś jak Majka)

Więc czemu niedosyt? Chyba dlatego, że to Majka miał wygrywać w wieloetapówkach, a Kwiatkowski w jednodniówkach... jakoś im nie poszły te główne założenia sezonu, mam wrażenie.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 15 października 2018 19:27:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4511
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Crazy pisze:
Simon Yates


:shock:

Czy podczas Vuelty można dotknąć pustki?

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 09 marca 2019 00:57:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Crazy pisze:
I właśnie się znowu zaczyna!

1. Strade Bianche, czyli wyścig charakteryzujący się kilometrami po szutrowych biały drogach Toskanii i kończący się przepięknym podjazdem w Sienie - nie wiem, czy jakiś wyścig ma bardziej malowniczą końcówkę.


Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta białą twarz zeszłorocznego zwycięzcy...?

Obrazek

W tym roku pogoda lepsza, cieplej, śniegiem nie grozi i ma nie padać. Ale za to może będą piękne widoki i tumany białego kurzu?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 23 marca 2019 17:49:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Zarówno Strade Bianche, jak i dzisiejsze Milan San Remo wygrał w tym roku Julian Alaphilippe. O ile w Strade mnie nie zaskoczył, to dzisiaj pokonał w bezpośredniej walce gości teoretycznie mocniejszych od siebie. Ostatnie 20 km tegorocznego wyścigu świetne.

I bardzo się cieszę z takiego rozstrzygnięcia!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 31 marca 2019 20:05:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
A dziś wreszcie udało się komuś wygrać z zupełnie niezdzieralnym teamem niejakiego Patricka Lefevere'a, którego nazwa się co i raz zmienia, ale zawsze ma coś z "quickstep" w tytule (od tego sezonu: Deceuninck Quick-Step), natomiast można ich od dłuższego czasu rozpoznać po niebieskich koszulkach z logo Lidla, który to więc zespół w tym sezonie, podobnie jak w ubiegłym, wygrywa całą w ogóle wiosnę z jakimiś nielicznymi wyjątkami.
To w nim właśnie szaleje wtym roku Julien Alaphilippe, o którym powyżej napisałem:

Obrazek

a także Zdenek Stybar, który wygrał kolejne dwa prestiżowe wyścigi, Omloop het coś tam (sorry, ta nazwa!!) oraz E3 cośtam (kiedyś było Harelbeke, ale zmienili sponsora or something):

Obrazek

Jednak rok temu wyścig Gandawa-Wevelgem zabrał im o włos Peter Sagan. A dziś też nie wygrali, choć już zdawało się, że wygrają... Ostatecznie dużo ścigania skończyło się sprintem z niewielkiego peletonu i wygrali dwaj weterani takich wyścigów, zwycięzcy największych wyścigów jednodniowych świata: Alexander Kristoff i John Degenkolb. Lubię ich obu, a ostatnimi laty są jakby już mniej widoczni, więc tym bardziej się cieszę. John Degenkolb jest moją inspiracją zawsze, jak muszę wdepnąć mocniej pedały i np. zdążyć przejechać skrzyżowanie, zanim będzie czerwone światło,
o np. tak :-):

phpBB [video]

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 07 kwietnia 2019 17:39:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Przedziwne dziś rozstrzygnięcie Wyścigu Dookoła Flandrii!
Od lat wygrywali w nim tylko najwięksi: mistrzowie świata (Sagan, Gilbert, Cancellara, Boonen), zwycięzcy innych wielkich klasyków i mnóstwa innych wyścigów (wspaniały zeszłoroczny triumf Niki Terpstry czy Alexander Kristoff w 2015). W tym roku wygrał niejaki Alberto Bettiol - owszem nazwisko mi nieobce, ale było to jego PIERWSZE (ever :shock: ) zwycięstwo w zawodowej karierze, ba - nawet nie bardzo na żadnych podiach się mieścił. Znalazłem, że w 2016 zajął 3 miejsce w generalce Tour de Pologne, ale zupełnie tego nie pamiętam (choć oglądałem tamten wyścig dość dokładnie w TV) i nic dziwnego, bo najwyższe miejsce na etapie zajął piąte.

Takie zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen to sensacja tego samego rodzaju, jak mistrzostwo świata w skokach dla Roka Benkovica itp.
Bardzo pomógł mu zespół, który w końcowej fazie wyścigu jechał dziś wyróżniająco, na czele z Sepem Vanmarcke, który jest zawodnikiem niemal podobnie bez-zwycięstwowym, jak Bettiol, ale za to od lat plasuje się w czołówkach tych najważniejszych klasyków, zwłaszcza zawierających brukowane odcinki. Dziś walczył jak lew, najpierw w ucieczce, potem, po doścignięciu, nadal ciągnął, i zespół w różowych koszulkach cały czas widoczny był z przodu. Bettiol się przyczaił, a na decydującym podjeździe szarpnął i tyle go widzieli. Dziwnie było też za nim, bo na takiej Flandrii bardzo rzadko utrzymują się większe grupy, a tymczasem do końca jechał tu peletonik około 20-osobowy. Taki peletonik by mógł spokojnie się rozpędzić i dojść Bettiola, ale zamiast tego odbywali czajenie, jeżdżenie wężykiem i przyglądanie się na siebie. I bardzo dobrze, że im Włoch uciekł, bo tych czaicieli nie lubię!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 13 kwietnia 2019 10:52:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
a już jutro:

Obrazek


Obrazek

Mam tylko nadzieję, że nie stanie się w tym roku żadna tragedia.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 11 maja 2019 13:43:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Tragedia się nie stała, a wygrał w pięknym stylu Philippe Gilbert, który to już raz on coś wygrał w pięknym stylu... Wielki kolarz.

Tymczasem już dzisiaj zaczyna się Giro - od krótkiej czasówki, którą chętnie bym obejrzał, bo ma być tak, że po początku na niemal autostradzie nagle mają do pokonania krótki bardzo strony podjazd i ciekaw jestem, jak to będzie wyglądać.

Jeżeli chodzi o całość, moim zdaniem rywalizacja sprowadza się do pytania: czy Primoz Roglic wygra, czy nie wygra? Jest na takie fali wznoszącej, że sprawia wrażenia mocnego kandydata numer jeden. Ale jednak jest Tom Dumoulin, który wygrał dwa lata temu a rok temu był drugi (i w Tour de France też był drugi :!: ), a także Simon Yates, który ma porachunki z Giro do wyrównania, bo rok temu długo prowadził i miał wygrać, aż na 19 etapie pękł i już nie pamiętam, czy w ogóle ukończył. Natomiast on już trochę udowodnił, bo trzy miesiące później wziął i wygrał Vueltę... Dlatego według mnie w tym roku wygra Roglic.

Zwycięstwo kogoś innego spoza tej trójki wygląda na potencjalnie dobry zakład dla hazardzisty lubiącego wysokiego stawki...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 11 maja 2019 13:46:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21949
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Ale Roglic to ten sam, co kiedyś skakał?

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 11 maja 2019 14:20:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Tenże!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 11 lipca 2019 14:41:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21841
Dziś bardzo fajny etap Tour de France. Oglądam od samego początku! Rzadko mi się udaje zaobserwować, jak wykluwa się ucieczka, najpierw z trudem, a jak już pójdzie, to błyskawicznie wzrastają jej sekundy i minuty... Pierwszy etap górski, w Wogezach, więc wielkich ścian dookoła nie ma, ale podjazdy nie gorsze, niż gdzie indziej. Właśnie rozmawiali przez telefon z Wyrzykowskim - Krzysztofie, co dziś obstawiasz? - obstawiam, że Alaphilippe obroni żółtą koszulkę - no dobrze, ale kto wygra? - wygra Fuglsang... zaraz, ale jest ta ucieczka, a nie, to wygra Thomas de Gendt.
No mocne te obstawy Wyrzykowskiego. Zobaczymy.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 141 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group