Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 12 listopada 2019 01:18:40

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 25 sierpnia 2018 19:56:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
Zaczynam w święto Matki Bożej Zielnej. Na Jasnej Górze tłumy, jednak dopycham się by spojrzeć w ciemne oblicze Madonny i powierzyć intencje. No i o 11 w drogę. Przez Kościół Jana z Dukli :) - Zieloną Górę :shock: /rezerwat/ - Olsztyn 8-) - do Leśniowa. Tam zakonnicy mnie nie przyjmują, bo za późno i pani z recepcji już poszła, więc po ciemku do Żarek gdzie rozbijam namiot na jakimś placyku w centrum. Dużo dobrych wspomnień z dnia, bo chodziłem tędy z synem zaliczając jaskinie. 10 godzin w trasie.
Obrazek

Obrazek




Drugi dzień Żarki - szlak zamków Mirów/Bobolice - lasów - piachów do Podzamcza. Jakoś strasznie leniwie się idzie, gorąc okrutny i za dużo czasu w cieniu pod sklepami spędzam. Ostrzegam przed czerwonym szlakiem Karlin - Podzamcze - piach po kostki i nie idzie ominąć! W sumie 11 godzin, nocleg w agroturystyce. Prysznic! Pojawia się ból nóg.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek





Dzień trzeci mocne postanowienie, żeby dojść do Czernej. Start o 8-mej i mocne naginanie, żeby przed południem przejść znaczący odcinek asfaltem, zanim zacznie się topić. Z jedną dłuższą przerwą 45 minut idę intensywnie ponad 12 godzin. Droga, droga, droga... Ostatnia godzina już ciężka. Dużo asfaltu i stopy przyzwyczajone do leśnych duktów dają mocno znać o sobie. W klasztorze znów nie przyjmują, ale ratuje agroturystyka. Dostaję ostatnie wolne miejsce i "obniżkę za zdrowaśkę". Nie mogę zasnąć z bólu nóg.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek





Czwarty dzień odpoczynkowy bo tylko do Tyńca. Trochę siedzę w czernieńskim kościele, gdzie bardzo lubię obraz z głównego ołtarza. Przedstawia scenę przy grocie w której, według tradycji, Eliasz ukrywał się przed Jezabel, choć wcześniej zabił 450 kapłanów Baala. No i przychodzi anioł w kwiecistych szarawarach, kładzie mu dłoń na ramieniu i mówi «Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga». Tak więc wstałem i poszedłem do Tyńca he, he. Ponieważ wyszedłem po dwunastej to czas za szybko uciekał i pobłądziłem na polach i łąkach i po dziewiętnastej jestem dopiero pod klasztorem, ale po drugiej stronie Wisły /Piekary/. Prom już nie kursuje, jest pięknie, spokojnie, rozległe łąki więc rozbijam namiot i spać. Tylko 7 godzin drogi.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Budzę się o szóstej wypoczęty, ale chcę poleżeć, bo przecież niedziela i tylko 25 km. Jednak coś nie daje spokoju /czyżby pęcherz mój przyjaciel?/ i rozpinam namiot. AAA... wschód słońca, rosa na trawie, parująca rzeka i tyniecki klasztor na wapiennej skale. No to zwijam się, choć namiot mokry i o siódmej już idę na mszę. Ponieważ moja wiara nie pozwala mi jeszcze chodzić po wodzie to godzinna rundka przez kładkę obok autostrady. Bardzo fajne te nadrzeczne 5 kilometrów. Tu kolejny cukierek od Boga czyli mszę odprawia o. Leon. Taki staruszek, a taka młodość w głowie i sercu. I jeszcze mówi, że dokładnie 16 lat temu Tyniec odwiedził papież Jan Paweł II. No cóż oczy trochę wilgotnieją. Potem niestety dużo gorzej, bo od dziesiątej słońce już daje mocno, na wałach Wisły nieustanny ruch rowerowy i zero cienia. I tak przez 4 godziny z przerwą przy promie, gdzie się trochę czasowo zawiesiłem. Pogubiłem się potem więc doszło jeszcze 5 km. Potem znakarz sadysta poprowadził szlak by to szlag i przed ósmą na ostatnich nogach w Kalwarii Zebrzydowskiej. Tu mnie przyjęli. 10 godzin w upalnej drodze. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. 2TM4,7
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 25 sierpnia 2018 20:08:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14418
Skąd: Poznań
Jestem pod wielkim wrażeniem! :brawa:

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 25 sierpnia 2018 20:39:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8212
Skąd: Piła wojenna
Przepięknie! :)

A te Bobolice... nie daje mi spokoju pytanie - byłam tam, czy nie byłam? :taaaaa:

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 26 sierpnia 2018 07:30:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 14089
Skąd: wieś
Mocne!

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 29 sierpnia 2018 10:02:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 13:02:17
Posty: 5133
Skąd: Skąd:
Ciarki.

_________________
Bez zbroi wychodzić się boję.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 17 marca 2019 13:38:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 14089
Skąd: wieś
Kusi mnie w tym roku, żeby pójść. 43 km

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 17 marca 2019 15:51:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 17328
..ja bym rady nie dał .Jak czujesz się na siłach to idź!

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 05 kwietnia 2019 11:56:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4714
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
To dziś :)

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 08:47:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 14089
Skąd: wieś
Tak. :D

Myślę, że mogę uznać EDK za odbytą. Generalnie mój błąd polegał na tym, że poszedłem bez treningu. 20-25 km byłbym w stanie przejść, ale nie 43. Na 20 km złapał mnie kryzys i od tego momentu szło mi się ciężko. Endomondo mówi, że utrzymywałem jednak stałe tempo 4,3 km/h z postojami. 5 km przed metą samochód zbierał pielgrzymów i skorzystałem z okazji. Dojechałem do kościoła i stamtąd musiałem przejść jeszcze 3 km do domu. Więc w zasadzie mam w nogach całą trasę.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 09:39:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21992
grawson pisze:
Generalnie mój błąd polegał na tym, że poszedłem bez treningu.

Piszesz, jak by to były zawody :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 11:23:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 17328
Crazy pisze:
grawson pisze:
Generalnie mój błąd polegał na tym, że poszedłem bez treningu.

Piszesz, jak by to były zawody :-)


..wczoraj oglądałem wejście tv EDK w Rudzie Ślaskiej. Tam dwóch mężczyzn mówiło ,że to jest dobre wejście w sezon bo są sportowcami-biegaczami :) Ale wcześniej mówili same same dobre rzeczy , tzn. dlaczego idą i w jakich intencjach.
Jeśli wypada gratulować, to gratuluję Ci Gravsonie!

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 12:46:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4714
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Bardzo dobrze było pójść! Wartościowe doświadczenie, miałem Was wszystkich w "intencyjnej" i bieżącej pamięci! Jest to bardzo porządna forma przeżycia części Wielkiego Postu i cieszę się, że się zdecydowałem. Bardzo budujące jest to, że tak wielu naprawdę młodych ludzi wzięło w tym udział - demograficznie przeważała generacja studencka (może ze względu na to, że szliśmy trasą Psów Pańskich?), acz było trochę dziadków.

Z technikaliów, to *przejście* 43 km jest ZDECYDOWANIE (tak dwukrotnie) bardziej męczące niż przebiegnięcie takiego samego dystansu. Nakłada się na to rzecz jasna wieczorny start (czyli brak snu przez w sumie bardzo wiele godzin), ale kluczowy jest czas spędzony w drodze. Po żadnym z maratonów nie byłem podobnie zmęczony co dziś rano (acz zapas miałem i drugą połowę szło mi się zdecydowanie lepiej niż pierwszą) i żałowałem wręcz, że nie mogę / nie powinienem truchtać. Kolejna rzecz to trasa - chciałem iść na EDK odbywającą się w przyszłym tygodniu niedaleko mnie - prowadziłaby ona w 95% przez lasy i pustkowia, niestety jednak pracuję wtedy do późna w piątek i przez całą sobotę. Sytuacja zmusiła mnie więc do wyboru innego terminu, a tzw. pomarańczowa trasa dominikańska była organizacyjnie najprzystępniejsza. Prowadziła jednak przez jakieś 85% po terenach w mniejszym czy większym stopniu zabudowanych. Na plus trzeba zaliczyć możliwość odwiedzenia rejonów Warszawy (i podwarszawskich) w których nie byłem nigdy w życiu :) No i sporo przepięknych kościołów w których były Stacje. ...no i herbata i ciastka w refektarzu Św. Jacka na Freta o świcie (przyszliśmy dosłownie w momencie kiedy otworzyli kuchnię, więc można się było szybko zregenerować).

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 13:44:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 04 lutego 2008 23:32:44
Posty: 3399
Super, chłopaki :aniolek: ! i zazdro trochę :)

_________________
Śpiewające koty


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 15:20:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 14089
Skąd: wieś
Crazy pisze:
Piszesz, jak by to były zawody


Coś w tym jest, bo mnie zawody speedcubingowe nauczyły "walczyć" z własną słabością. Tutaj czułem się podobnie. Ale oprócz tego - w treningu chodzi o to, żeby po prostu dobrze się przygotować do czegoś. Z rozmów idących wynikało, że część z nich na pewno przygotowywała się pod tym kątem. Ja z kolei podszedłem "nieodpowiedzialnie". Gdybym potestował swoje możliwości wcześniej, zmieniłbym buty i nie miał teraz odcisków. No i być może "złapał" trochę techniki.

U mnie trasa wiodła pustkowiami. Pierwsze 20 km to głównie lasy. Ale od początku. Byłem w kościele o 17.30 licząc na spowiedź, ale ludzi tłum. Nic z tego. Właśnie trwała droga krzyżowa, co potraktowałem jako falstart. Jadąc do kościoła pomyślałem, że równie dobrze, mogę wrócić do domu i wrócić na trasę, ponieważ biegnie ona niedaleko, a pętlę zamknę w domu, dorzucając jakieś 1,5-2km. W efekcie o 17.50 wyszedłem z domu i przez długi czas byłem "pierwszy". W domu myślałem, że nocą w lesie będę odczuwał lęk, ale nic z tych rzeczy. Doskwierał mi brak widoku przestrzeni. Zadzwonił szwagier i ostatnie 15 minut przed końcem lasu rozmawialiśmy. Świadomie nie forsowałem tempa i po 20 km zaczęły mnie wyprzedzać grupki, który zostawiały odblaski na trasie. Potem przyszedł kryzys.

Do krzyża na górce przy kościele ledwie podszedłem i dosłownie padłem przy nim na kolana bo w tej pozycji czułem ulgę. Ktoś z boku powiedział "zapraszamy na herbatę". Chętnie skorzystałem.

Potem droga pustkowiami. Duża część drogi szła starym nasypem kolejowym i nie jest to fajna nawierzchnia do chodzenia. Robią mi się odciski, nogi bolą, mam przykurcze. Mimo to wciąż równe tempo. Po jednej ze stacji - bodaj XI - siadam. Czekam na ludzi i na to, by mi nieco zeszło zmęczenie. Wyprzedza mnie grupa dziewczyn a ja próbuję się ich "złapać" by zachować tempo. Udaje się i tak docieramy do stacji XII. Ale 500 m wcześniej jest herbata. Siadam i myślę, żeby już nie wstawać. Ale ruszam. Docieram do stacji "Jezus umiera na krzyżu" i myślę dokładnie to samo - że nie dam rady i że już umarłem. Ale jakimś cudem ruszam. Liczę kroki. Chcę wyłączyć Endomondo, ale komórka pada. Zaraz skręt na asfalt, a tu z tyłu jedzie samochód. Anioł stróż czuwa, a ja "schodzę".

Jedziemy do kościoła, jako punktu wyjścia. To jakieś 5 km. Myślę sobie - no i te 3 km muszę jednak przejść. Dziękuję kierowcy. Obok siedzą jeszcze dwie panie. Ja powoli schodzę do jeziora i idę do domu. Odmawiam dwie ostatnie stacje. I wlokę się do domu. Byle do miejsca, gdzie chodzę z Reksiem na spacer. Ale każdy krok to walka. Byle nie myśleć. Wbrew moim nadziejom bliskość celu nie dodaje mi sił. Ale idę. W końcu brama. Reks szczeka, a Kasia potem mi mówi, że Reks 10 minut wcześniej obudził się i kręcił, żeby wyjść. A ja się martwiłem, że wszystkich obudzę. Wchodzę. Kasia i Jakub mnie witają. :)

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 16:02:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4714
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Dzięki za te szczególy, Gravi! Fajnie, że były miejsca gdzie po drodze można się było napić herbaty :) Mógłbyś może podrzucić link do swojej trasy ze strony EDK?

Nasza to ta: https://www.edk.org.pl/trasa-edk/2598

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 108 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group