Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 20 września 2018 16:15:48

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 04 kwietnia 2005 17:26:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 10:44:14
Posty: 218
Skąd: Kalisz/Poznań
Ja ze spotkań fizycznych to najbardziej będę wspominał udział w pogrzebie Ojca Świętego, bo jutro ze szwagrem jedziemy do Rzymu... Mamy nadzieję, że uda nam się dostać do Bazyki Św. Piotra.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 01:01:40 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:31:23
Posty: 3369
Temat rzeka.....

Miałem siedem lat, gdy Papież został wybrany.... Pamiętam, jak rodzice mówili mi, że to bardzo ważna chwila.... Myślę, że w pełni ważność tego momentu zozumiałem dopiero teraz, po Jego odejściu....

Papieża widziałem wielokrotnie. W 1979 roku stałem pod Kolumną Zygmunta, przed barierkami odgradzającymi tłum od trasy przejazdu, widziałem Papieża z odległości ok. 3 metrów - na wielkim odkrytym białym Starze, wspaniałego, rozpromienionego, młodego... Ten pierwszy moment widzenia Go najgłebiej wrył mi się w pamięć...
Pamiętam też, jak mój ojciec zaprowadził mnie na Plac Zwycięstwa (teraz Piłsudskiego), gdzie budowano ołtarz, na którym za kilka dni odprawiona została historyczna msza.... Nie byłem na niej, bo za młody byłem... Rodzice wrócili z niej spłakani ze wzruszenia....

Potem juz nie odpuściłem żadnej z papieskich warszawskich mszy podczas kolejnych pielgrzymek. Kolejno: na Stadionie Dziesięciolecia, na Placu Defilad przy Pałacu Kultury, w Parku Agrykola, no i na Placu Piłsudskiego (dawniej Zwycięstwa).... Klamra się zamknęła...
Po 20 latach ponownie padły historyczne słowa: "Niech zstąpi Duch Twój..."
Byłem równiez raz na mszy na Krakowskich Błoniach.... Niesamowite wrażenie - Papież w swoim ukochanym Krakowie...

Bardzo indywidualnie przeżyłem mszę, która Papież odprawił w 1987 roku w moim parafialnym kościele "Wszystkich Świętych" (zdjęcia, które ostatnio zamieściłem pokazują ten kościół). Msza odbywała się w Boże Ciało, więc Papież po jej zakończeniu przejechał ulicami Warszawy swoim Papa Mobile klęcząc w nim przed monstrancją... Wzruszające to było... Teraz widzę to tak, że przejechał na moich oczach Świety Człowiek razem z Chrystusem....

Widziałem ponadto Papieża wielokrotnie podczas przejazdów ulicznych. Gdzie tylko się dało, starałem się robić zdjęcia... Niebawem bedę skanował wszystkie negatywy, więc i tu może coś pokażę...

Te kolejne lata spotkań Papieża, każdorazowo wielka radośc płynąca z obcowania z Nim, wywołały we mnie bardzo bliski, osobisty stosunek do Niego, jak do Ojca...

Teraz wiem, że mogę bezpośrednio zwracać się do Niego i wierzę, że mnie słyszy....
To jedyny plus Jego przejścia na tamtą stronę....


Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 08:57:44 

Rejestracja:
pn, 15 listopada 2004 12:18:52
Posty: 5708
Skąd: ełk/warszawa
Jakoś tak nie lubię patetycznych tonów, ale teraz jest czas wyjątkowy. I tak sobie myślę, że Jan Paweł II to prawdziwy Chrystus we własnej osobie...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 14:05:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:36:56
Posty: 6919
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
elrond pisze:
dla mnie Papież jest świętym człowiekiem, a święty oddziaływuje bardziej przez swoje czyny niz to co mówi...przez swoją obecność !...


Tak, ale on był nie tylko świętym, czyli wielkim po Bożemu, ale też po prostu wielkim po ludzku.
elrond pisze:
To jedno slowo trafilo mnie prosto w serce i przechowuję je do dziś jak największy skarb,


Piękne to.
Jednak do mnie dociera to trudniej. Musi to dotrzeć innym kanałem - bardziej emocjonalnymm, jeszcze bardziej intelektualnym - mój kanał duchowy jest chyba jakoś mało drożny... Może za mało nad nim pracuję... W dodatku tu istotna jeszcze tajemnicza kwestia Łaski...

Duch Święty działa w różnoraki sposób. W przypadku Karola Wojtyły dodał świętość do zwyczajnej ludzkiej inteligencji i dobroci...


lapusz pisze:
Jan Paweł II to prawdziwy Chrystus we własnej osobie...

No... rozumiem, że to pewna metafora, ale bez przesady. Chrystusem był Jezus, ale to był jedyny przypadek, gdy człowiek był Bogiem... Nawet Maria nie jest równa Chrystusowi...

_________________
Nadchodzi czas ludzi-misi!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 15:00:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:09:22
Posty: 1119
Moje wspomnienie Jana Pawła II (żył już nie on, ale Chrystus żył w nim)

Urodziłem się 5 dni po wyborze Karola Wojtyły na papieża. Moja żona urodziła się 2 dni przed wyborem. Mam na imię Karol. Ona ma na imię Karolina. Ojciec Święty towarzyszył mi zawsze... Lata dzieciństwa, (nie)świadomość wielkiego papieża Polaka.... Album z wizytą Jana Pawła II w 1983 roku uwielbiałem. Zły byłem tylko na to, że tak dużo tam jest pisanego... choć zdjęć też było dużo. Uwielbiałem te zdjęcia. Lubiłem zawsze stać na bramce, bo ... papież też był bramkarzem. W roku Kongresu Eucharystycznego (III pielgrzymka do Polski) przyjąłem po raz pierwszy Ciało Chrystusa... 1991 roku, podczas Dni Młodzieży w Częstochowie siedziałem przyklejony do telewizora i śpiewałem ze łzami "Abba Ojcze".... Szkoła średnia... pierwsze głębsze spotkanie z wiarą. W 1997 roku 3 czerwca, w miejscu, gdzie zawsze umawiałem się na spotkanie z moją ukochaną dziewczyną (dzisiejszą moją ukochaną żoną) papież Jan Paweł II odprawił Mszę Świętą.

Obrazek

To on do mnie przyjechał, żebym ja mógł go zobaczyć... Coroczne spotkania na Lednicy, pielgrzymki odbierałem jako kolejne odwiedziny u mnie. Obiecałem sobie, że ja muszę go odwiedzić w Rzymie... no i w roku Jubileuszowym razem z grupą współparafian i przyjaciół stało się. Byłem na audiencji generalnej na Placu Św. Piotra....

Obrazek

Wielkie przeżycie, wielki ukrop, a gęba sama się radowała i śmiała....

Obrazek

Przejeżdżał przez plac i był taaaak blisko.... był dostępny dla każdego... bez jakichkolwiek szyb kuloodpornych... w ogóle bez szyb... tak blisko. Kolejna Lednica... kolejny jego przyjazd do mnie :)

Rok 2001, wizyta w wiecznym mieście... uczucie bliskości Ojca Świętego... bazyliki, muzea, Watykan...
W roku 2002 byliśmy jednymi z milionów szczęśliwców, którzy otrzymali papieskie błogosławieństwo. Cieszyliśmy się z Karolinką jak głupki (nadal się cieszymy)... by ktoś pomyślał... Rok później z Karolinką i Przyjaciółmi znowu pojechaliśmy do Rzymu na audiencję...

Obrazek

w auli Pawła VI razem z Przyjacielem (mimo, że dzieliło nas od papieża ok. 50 metrów) zaśpiewaliśmy Janowi Pawłowi II "Rodzinę z Nazaretu".

Obrazek

Pewnie tego nie słyszał, choć ze świętymi to nigdy nic nie wiadomo...

W tym roku byliśmy znowu w Rzymie... Nawet kilka razy... nie widzieliśmy Papieża... ale wiedzieliśmy, że jest blisko. Co chwilę przechodząc w okolicy Pałacu Apostolskiego... mówiliśmy "O tu sobie Papież teraz odpoczywa, a my tu blisko sobie jesteśmy niego". Wpatrzeni w okno... w kapicy Sykstyńskiej... przy Piecie, przy witrażu Ducha Świętego i przy tronie Piotrowym... przy grobach papieskich... Czułem się tam tak dobrze, prawie jak w domu...

Byliśmy też w Asyżu... szukając noclegu natrafiliśmy na mały rodzinny hotelik już za Asyżem... wśród przyrody charakterystycznej dla tego regionu... Tam dowiedzieliśmy się, że papież znowu został przewieziony do szpitala... smutek... ale też rozmowy na temat jego rekolekcji dla nas, o cierpieniu, o śmierci, o modlitwie...
Tego samego dnia, dowiedzieliśmy się od właścicieli, że w tym samym hotelu (w pokoju na przeciw naszego) w 1969 roku nocował kardynał Wojtyła.

Obrazek
Przyjechał do Asyżu razem z trzema towarzyszami, wśród nich był także dzisiejszy kardynał krakowski Franciszek Macharski....

Obrazek

Te wszystkie powiązania, na które człowiek natrafiał bardzo często... może nie mają znaczenia.... ale dla mnie mają ogromne.

Karol i Karolina. Urodziłem się równo tydzień po niej w tym samym szpitalu. Pomiędzy naszymi urodzinami stało się coś wielkiego, coś co trwało całe nasze dotychczasowe życie.... Wiele osób mówi:"Nie zapomnijmy o papieżu". Ja nie zapomnę. Nie mogę. Można by pisać jeszcze godzinami....

Ostatnie dni to naprawdę czas, którego nie da się zapomnieć. I to ciągle trwa... to się nie kończy... chwała Panu.

Za świętych nie trzeba się modlić... ale on prosił o modlitwę nawet po swojej śmierci... skromny, mądry, prawdziwy, szczery, pokorny, sprawiedliwy, miłościwy, kochany, dobry. Wielki.
W sobotnią noc w smutku poczułem to co będąc ostatnio w Rzymie, że papież jest blisko nas. Nigdy nie przypuszczałem, że tak to odczuję. Dziękuję Bogu za te wszystkie papieskie dary.

Pax et Bonum

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 15:15:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20761
Lafjoy, muszę powiedzieć, że ten zbieg okoliczności z datą urodzin twoich i twojej żony, no i papieża, i zarazem zbieżność imion -- jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że nie ma zbiegów okoliczności, są tylko znaki!

elrond pisze:
jestem jak ten chasyd ,który powiedział ,że nie jeżdzi do swego cadyka po to by słuchac jego kazań,ale patrzyć jak on sznuruje sobie buty!


o!! elrondzie myślę, że trafiłeś w dziesiątkę z tym! zawsze mam wrażenie, że ludzie cieszyli się, a teraz tęsknią mniej za słowami papieża i tak dalej, ale właśnie za jego obecnością -
-a może więcej nawet: za tym co działo się z nimi pod wpływem jego obecności! że ludzie stawali się lepsi, czuli się razem, byli wspólnotą, rodziną, że sprawy tego świata nagle przestwały mieć takie znaczenie i pokazywało sie to, co naprawdę ważne. Nie dlatego, że papież o tym mówił i tak nauczał, tylko dlatego, że swoją obecnością wydobywał z ludzi to, co najlepsze...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 16:43:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:38:13
Posty: 2109
17 czerwca 1983 Jan Paweł II przebywał z pielgrzymką w Warszawie...a ja sie wtedy rodziłem. Rodzice nadali mi z tej okazji imie Karol. Dość długo nie mogłem jakos zaakceptowac tego imienia...jak podrosłem to sie zmieniło.... Oglądałem wszystkie pielgrzymki papieża w telewizji...na żywo pierwszy i ostatni raz zobaczyłem go dopiero w 1999 roku w Drohiczynie...przejedżał niedaleko mojego sektoru...mam w pamieci wszystkie te obrazy...przez lornetke śledziłem kazdy jego ruch...Jan Paweł II po prostu BYŁ (i wydawało sie bedzie wiecznie...)...takie oparcie, gwarant normalnosci, niezmiennosci...Tak wazne rzeczy do mnie mówił i mimo iż czesto nie zgłebiałem sie w te śłowa to zawsze jednak coś w środku zostawało...dobra nowina...On samym swoim widokiem sprawiał cuda. Wystarczylo zobaczyć go choćby w telewizji a odrazu robilo sie cieplej, weselej?...zawsze cos zagaił z humorem, taki bezposredni zwykły (niezwykły) Karolek...Ostatnio na widok papieża robiło sie juz smutno, przejęci byliśmy wszyscy....
Ciesze sie ze mogłem go widzieć, slyszeć, być...

Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 23:37:50 

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 12:30:21
Posty: 27
Skąd: nogalwica
mnie to najbardziej chyba pociagała(ga) autentyczność,autentycznosc juz nawet nie samych słow czy gestów..w zasadzie jak spojrze na jakiś obraz z wizerunkiem to On cały czas przemawia,,tylko moze ja czasem odwracam głowe i zachodze tam gdzie nie powinienem ale nawet na tym zachodzie gdzie połmrok panował zachował sie jego jakiś gest który oswiecał,,

_________________
atakjejnanoc


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 05 kwietnia 2005 23:39:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:33:35
Posty: 4463
Skąd: ęsowany
pozdrawiamy Inąd!

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 06 kwietnia 2005 14:50:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:29:55
Posty: 3736
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
elrondzie myślę, że trafiłeś w dziesiątkę z tym! zawsze mam wrażenie, że ludzie cieszyli się, a teraz tęsknią mniej za słowami papieża i tak dalej, ale właśnie za jego obecnością

Też się nad tym zastanawiałem. I doszedłem do wniosku, że ze mną jest tak samo. Teraz, gdy często można trafić na archiwalne nagrania z homilii papieskich, przypominają mi się te fragmenty nauk. Przecież już je słyszałem, czy to w telewizji, czy to podczas sześciu Mszy, w których brałem udział podczas Jego pielgrzymek do Polski. Ale przypominają mi się dopiero, jak je znów zobaczę, a tak sam z siebie to nie jestem w stanie przypomnieć sobie praktycznie niczego, poza jakimś ogólnym wrażeniem, no i poza tymi słynnymi słowami, które padły na ówczesnym pl. Zwycięstwa w Warszawie, a których przecież na żywo nie słyszałem. Byłem na Mszach celebrowanych przez Papieża kilkukrotnie. Zawsze było to wielkie przeżycie. Pamiętam wiele różnych rzeczy z tych dni. Mszę na Agrykoli w 1991, gdzie siedziałem na kortach Legii, bez żadnego kontaktu wizualnego z ołtarzem. Przemówienie Ojca Św. podczas wieczornego nabożeństwa podczas dni młodzieży w Częstochowie, oglądane za pośrednictwem telewizora stojącego na wystawie sklepu RTV w Al. Najświętszej Marii Panny. Msza pod Krokwią sześć lat później, ze wspaniałą góralską oprawą, pięknym hołdem, słowami "Sursum Corda" i morzem ludzi, idących ul. Piłsudskiego, którego ani wcześniej, ani potem już na tej ulicy nie było, choć przecież w ostatnich latach też bywało tam tłoczno. Dzień później konsekracja Sanktuarium na Krzeptówkach, gdzie modliłem się wcześniej wielokrotnie, częściej tylko w mojej parafii. Kolejny dzień i pierwsza moja wizyta na krakowskich Błoniach, skąd pamiętam przede wszystkim ten ogromny tłum, który przyćmił to, co dwa dni wcześniej widziałem w Zakopanem. Tłum nie tylko na Błoniach, ale także po zakończeniu Liturgii w każdej uliczce. W 1999 roku Msza na pl. Piłsudskiego, gdzie chyba po raz pierwszy dobrze widziałem wszystko to, co dzieje się przy Ołtarzu. I powtórka słów sprzed 20 lat. I na koniec znów Błonia, w 2002 roku, i ludzi jeszcze więcej, niż poprzednio. Oprócz tego wielokrotne stanie na trasie przejazdów, zawsze będące wielkim przeżyciem, zwłaszcza że wokół tyle osób, które przyszły z tego samego powodu. Ale gdzie w tym wszystkim były nauki? Tak, to chyba właśnie Jego obecność była najważniejsza. Największe przeżycie związane z Ojcem Świętym to udział w prywatnej Mszy w Castel Gandolfo, kiedy kazania nie było. Ale sama Jego obecność, człowieka już wtedy poważnie chorego, który mógłby przecież odprawić tę Mszę gdzieś w swoich apartamentach, w całkowitym spokoju, bez udziału tych kilk grup pielgrzymkowych, mówiła wiele. I pamiętam, że gdy podchodząc do naszej grupy zapytał, "skąd jesteście", nie byłem w stanie wykrztusić z siebie słowa. I w tę sobotę znów nie byłem w stanie tego uczynić...

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 06 kwietnia 2005 23:24:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 21:54:20
Posty: 6329
elrond pisze:
jestem jak ten chasyd ,który powiedział ,że nie jeżdzi do swego cadyka po to by słuchac jego kazań,ale patrzyć jak on sznuruje sobie buty!


antiwitek pisze:
Osoba i osobowość Papieża w niczym nie przysłaniają Światła, ale też w tym Świetle nie znikają (...) . Czystość tych, którzy są w jakiś sposób nieskalani, zasadza się na ich partycypacji w przejrzystej czystości Boskiej Zwierzchności - napisał Pseudo-Dionizy Areopagita...


Coś w tym jest BARDZO prawdziwego...
Z jednej strony mam poczucie, że zbyt mało słów papieża przeczytałam dotąd... "Przekroczyć próg nadziei", "Pamięć i tożsamość", "Tryptyk" i jedną (TYLKO jedną) encyklikę - "Fides et ratio". I mam zamiar poważny nadrobić to wkrótce.

Ale z drugiej strony ... to nie encykliki i ich znajomość przyciągały (wciąż przyciągają!) do Niego miliony ludzi na świecie. To MOC DUCHA, ŚWIĘTOŚĆ, ŚWIATŁO z tego człowieka bijące. I to jest najważniejsze. Słucham teraz wielu kazań z pielgrzymek (i oglądam - na Kino Polska). SŁOWA. One też są ogromnie ważne. Bo słowa wypowiadane przez świętego mają moc ogromną. I wypowiedziane przez innego człowieka nie porażałby swą mocą i PRAWDĄ. Może kiedyś wybiorę jakieś cytaty - właśnie nagrywam te kazania. W każdym razie trafiają do mnie. Dlatego dla mnie zarówno "sznurowanie butów", jak i kazania są ważne. Z tym, że moc Jego słów jest KONSEKWENCJĄ Jego świętości, duchowych charyzmatów.

Jakiś czas temu widziałam na TVN24 wywiad z przewodniczącym gminy żydowskiej w Łodzi, który przytoczył ciekawą metaforę. Mówił: jeśli umiera zwykły człowiek, to mówimy, że przeszedł z pokoju do pokoju ( to samo powiedział Budzy zresztą na Targach Książki Katolickiej ostatnio ;-)). Natomiast kiedy umiera człowiek o wyjątkowej duchowości, taki jak Jan Paweł II, wtedy mówimy, że przeszedł on z jednego KĄTA pokoju do drugiego kąta... Czyli, że już tu, na ziemi, doświadczał, w pewnym sensie duchowym, życia wiecznego. Był obrazem Królestwa Niebieskiego...

I jeszcze Czesław Miłosz na koniec:

"I nagle jakby czysty dźwięk dzwonu na jutrznię,
Twój znak sprzeciwu podobny do cudu,
żeby zapytywano: jakże to możliwe,
Że wielbią Ciebie młodzi z niewierzących krajów,
Gromadzą się na placach głowa przy głowie,
Czekając na nowinę sprzed lat dwóch tysięcy,
I przypadają do stóp Namiestnika,
Który miłością objął ludzkie plemię."

i jeszcze:

"Na dnie swej nędzy Polska dostała króla, o jakim śniła, z piastowskiego szczepu, sędziego pod jabłoniami..."

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 kwietnia 2005 00:15:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 21 stycznia 2005 21:57:59
Posty: 1742
Skąd: Stettin Hockendorf
Data śmierci Papieża: 02.04.2005 -> 2+4+2+5= 13
godzina śmierci Papieża 21:37 -> 2+1+3+7= 13
To jest 13 tydzień 2005 roku
Pontyfikat trwał 26 lat i 5 m-cy -> 2+6+5= 13
czyli 9301 dni -> 9+3+0+1= 13
13 maja -> zamach na Jego życie
Papież rocznikowo miał 85 lat -> 8+5=13
Karol Wojtyła został wybrany na Papieża mając 58 lat. Znów 13
Jan Paweł II był 265 PAPIEŻEM -suma...znowu 13
A teraz najważniejsze: Trzynasty to dzień objawień Maryjnych, której Jan Paweł II oddał całe swe życie.
13 to liczba Maryjna



no comments :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 kwietnia 2005 00:20:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Numerologia...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 kwietnia 2005 00:38:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 21 stycznia 2005 21:57:59
Posty: 1742
Skąd: Stettin Hockendorf
no i co..
taka Boska ta numerologia..Boski :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 07 kwietnia 2005 01:00:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:36:56
Posty: 6919
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Aha. To teraz nie pozostaje mi nic innego, tylko codziennie o 00:49, 01:39, 02:29, 03:19, 04:09, 05:08, 06:07, 07:06, 08:05, 08:50,...22:09, 23:08 przystawać i odmawiać dziesiątek, tfu - trzynastek - różańca...

No i już wiem, czemu Jelcyn i Putin zapraszali Jana Pawła II, a Aleksy II nie - w Rosji państwo posługuje się kalendarzem gregoriańskim, ale Cerkiew juliańskim i patriarsze nie wychodzą te trzynastki, więc nie wiedział, że Jan Paweł II jest wyjątkowym papieżem (nie mówiąc już o Chińczykach)...

Wreszcie ukazała mi się prawda o wyjątkowości Jana Pawła II. Bez tych trzynastek nigdy by to do mnie nie dotarło...


A tak z drugiej strony:
Jak katolicki teolog Petrus Bungus policzył, co wyjdzie, gdy literom jednej z łacińskich postaci nazwiska Lutra przypisze się kolejne liczby przy pewnej, stosowanej wówczas konwencji, tj. A -1, B- 2..., J-10, K-20, L-30, M- 40 itd. - wyjdzie LVTHERNVC=30+200+100+8+5+80+40+200+3=666!
Za to, gdy z tytułu papieża ViCarIVs fILII DeI wyciągnąć litery będące także rzymskimi cyframi - wyjdzie ni mniej, ni więcej, a 666!
Z tym, że antychrystów, to w ogóle dużo było, np. w hebrajskim zapisie, w którym literom przypisane są cyfry (kiedyś był taki stosowany, nim przyjęli europejski system cyfr arabskich) suma liczb przypisanych imieniu QS'R NER'N da właśnie 666!. Ci, którzy jednak przeżyli Nerona, trafili na kolejnego cesarza-antychrysta - wystarczy policzyć rzymskie cyfry w imieniu DIoCLes aVgVstVs. W ogóle zaś antychrystami są wszyscy Rzymianie i ich spadkobiercy (bądź schizmatycy z Rzymu nieuznający prymatu Konstantynopola, bądź zacofani papiści nieuznający dążeń narodowych reformatorów) - greckie litery-cyfry w słowie LATEINOS dają oczywiście 666!
Liczby nie kłamią.



Związek Jana Pawła II z Marią i Jej fatimskim objawieniem jest oczywisty, ale posługiwanie się takimi "znakami" może przynieść więcej złego niż dobrego. Przy odpowiedniej "dociekliwości" można w taki sposób "udowodnić" wszystko (por. przykład z 666).

_________________
Nadchodzi czas ludzi-misi!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group