Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 12 grudnia 2017 17:01:13

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2961 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 198  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pn, 08 sierpnia 2005 20:15:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6816
Skąd: z Nepalu
Wpadł mi do głowy pomysł aby w tym temacie różne dowcipy umieszczać. Albo ogólnie wszytsko co ma związek z humorem! To zaczynam:

- Jaki jest najładniejszy zwrot po polsku?
- Zwrot podatku.

:D

_________________
Auto, winda, kibel, molo
Ławka, kino,basen, szkoła


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 08 sierpnia 2005 22:33:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20012
Nauczycielka pyta: Dzieci kto powiedział " Litwo ojczyzno moja"?
Zgłasza się Zuzia i mówi Adam Mickiewicz.
Nauczycielka: brawo Zuziu, masz piątkę z polskiego i nie musisz przychodzić do końca roku do szkoły.
Zuzia: Ale ja jestem żydówką, nauka jest dla mnie najważniejsza i będę chodzić do szkoły.
Nauczycielka: Dobrze więc kto powiedział "Polacy nie gęsi i swój język mają"?
Zgłasza się Kaziu: Mikołaj Rej proszę pani.
Nauczycielka: Brawo Kaziu, masz piątkę i nie musisz przychodzić do końca roku do szkoły.
Kaziu: Ale ja też jestem żydem i dla mnie nauka jest najważniejsza, będę chodził do szkoły.
Nauczycielka sprawdza coś w dzienniku a z tyłu klasy ktoś woła "Żydzi do gazu"
Nauczycielka: Kto to powiedział?!
Jasiu: Adolf Hitler. Dowidzenia

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 08 sierpnia 2005 22:35:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
:roll:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 sierpnia 2005 13:25:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 08 lutego 2005 22:30:02
Posty: 205
Idzie dwóch dziadków po schodach na 9 pietro: Franek i Józef.
Są na ósmym piętrze. Józef mówi do Franka, ze ma dwie wiadomosci: dobrą i złą. Franek stwierdził, że ma zacząć od dobrej. Więc Józef mówi " Jesteśmy już na ósmym piętrze. Franek pyta:"A ta zła?" Józef odpowiada: " Pomyliliśmy bloki !!!

Bajka o Wielkanocy: Miałam Ci ja męża. Ale luja!!!

Bajka o dźwigu: Zamknij drzwi guwniarzu !!!

Bajka o selerze: Se leżę i se pierdzę !!!

Bajka o komiku: Oko mi kurwa wydłubali !!!

Pedałzgwałcił zakonnice. Na posterunku ( już po całym dniu) policjant mówi: " Ja już bym Pana puścił, ale niech Pan mi jedno powie. Dlaczego Pedał gwałci Zakonnice?" A pedał na to: " Panie władzo. Ja myślałem, że to Zorro!"

Idzie babka od koleżanki w nocy przez cmentarz. Wystraszona jest już w połowie cmentarza. Nagle zauważa faceta w kapeluszu. Pyta go: " Mógłby mnie Pan przeprowadzić przez cmentarz?" A on na to:"Nie ma sprawy". Idą już idą. A kobieta się pyta: "A PAn się tak w nocy nie boi chodzić po cmentarzu". A on odpowiada: "Jak żyłem, to się bałem."

Umarła facetowi teściowa i chciał kupić trumne. Poszedł do sklepu i poprosił o najtańszą trumnę. Sprzedawca powiedzał mu cenę a gosciu: " Panie zmarła mi teściowa, proszę coś tańszego" Sprzedawca zaoferował mu trumne bez malowania. "To jeszcze za drogo mówi gostek" W pewnym momencie sprzedawca się wkurzył i powiedział: " To proszę przywież teściową, to dorobimy uchwyty..."


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 09 sierpnia 2005 14:42:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Jakie jest najbrzydsze panstwo swiata?
Panstwo Gucwinscy.

Jak odróznic gatunki niedzwiedzia (metoda praktyczna).
Najpierw trzeba znalezc niedzwiedzia, podejsc do niego po cichutku i kopnac go w jaja, oczywiscie z calej sily. Nastepnie uciekamy i teraz:
- jesli uciekamy na drzewo a niedzwiedz wchodzi za nami to jest to niedzwiedz brunatny.
- jesli uciekamy na drzewo a niedzwiedz zaczyna nim trzasc tak, ze spadamy w jego lapska, to jest to niedzwiedz Grizzly
- jesli uciekamy na drzewo a niedzwiedz wspina sie za nami i wpieprza liscie to jest to mis koala
- jesli uciekamy i nigdzie nie ma drzew to jest to niedzwiedz polarny...
- jesli uciekamy a niedzwiedz nie goni nas to jest to mis pluszowy
- jesli uciekamy, a niedzwiedz wstaje, i zaczyna cos spiewac o porze na dobranoc, to jest to mis Uszatek,
- jesli uciekamy, a niedzwiedz wola za nami: "A teraz pocalujcie misia w dupe" to jest to mis z okienka.
- jesli zas uciekamy, a niedzwiedz zaczyna plakac, to jest to mis Colargol - najwieksza gamon wsród niedzwiedzi.

i jeszcze o misiach...

Jaskinia niedzwiedzi... pozna jesien. Misie klada sie do snu zimowego. Wszystkie leza juz pochrapujac w legowiskach, tylko dwa male niedzwiadki caly czas sie wierca, marudza i spac nie chca.
- Dziaaaaaaadku! Opowiedz nam bajke - wolaja.
Na to odwraca sie stary niedziedz i mowi:
- Nie chce mi sie! Spac tam smyki!
- Dziaaaaadku! Opowiedz.
- Nie!
- Dziaaaaaadku! To chcociaz zrob teatrzyk bo nie zasniemy...
- No dobrze... bedzie teatrzyk - mowi zrezygnowany stary niedzwiedz. Odwaraca sie, wyciaga zza swojego legowiska dwie ludzkie czaszki, zaklada je sobie na swoje wielkie lapy i zaczyna mowic:
- "Panie profesorze co tam tak szelesci w tych krzakach", "Eeeeee tam... to pewnie tylko swistak docencie Nowak"...

i jeszcze jeden... tez o zwierzatkach... ;)

Przychodzi farmer do baru, prosi setkę wódki, wypija na raz i krzyczy:
- NO NIE DO WYTŁUMACZENIA!!!
Barman patrzy zdziwiony, ale nic nie mówi. Tymczasem farmer zamawia drugą setę, wypija i krzyczy:
- NO NIE DO WYTŁUMACZENIA!!!
Zdziwiony barman nie wytrzymuje i pyta:
- Przepraszam pana bardzo, ja tu już kilka lat za barem stoję, niejedno widziałem, niejedno słyszałem. Niech mi pan powie o co chodzi, może jakoś zaradzę.
- Widzi pan dziś rano doiłem krowę. Siadłem sobie za nią na zydelku a ta jak mi nie przypierdoli z kopyta! Spokojny człowiek jestem, nie denerwowałem się, wziąłem jej nogę do słupa przywiązałem i doję dalej, a ta jak mi nie zakurwi z drugiej nogi! Przywązałem jej i tę nogę do drugiego słupa i doję dalej, a ta jak mi nie zatnie z ogona. Przywiązałem szmacie ogon do powały i doję dalej, a ta jak nie pierdnie mi prosto w twarz. Wkurzyłem się, panie kochany, myśle se "ja ci pokażę". Wlazłem na zydelek, ściągnąłem pas żeby krowie spuścić wpierdol, spodnie mi z tyłka spadły bo mam za luźne i wtedy weszła żona, NO NIE DO WYTŁUMACZENIA!!!

Zdrowka zycze


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 sierpnia 2005 14:20:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6816
Skąd: z Nepalu
JEJ pamiętnik:

"Sobota wieczorem, wydał mi się trochę dziwny.
Umówiliśmy się na drinka w barze. Ponieważ całe popołudnie z
koleżankami byłam na zakupach, myślałam, że może to moja
wina...dotarłam trochę z opóźnieniem ; ale on nic nie
powiedział. Żadnego komentarza. Rozmowa była jakaś spięta, więc
ja proponowałam pójść w inne miejsce, bardziej spokojne,
intymne. W drodze do ładnej restauracji on dalej był dziwny. Był
jakby nieobecny. Próbowałam go rozbawić, i zaczęłam się
zastanawiać czy to moja wina czy nie! Pytałam czy coś nie tak
zrobiłam, on powiedział że nie mam z tym nic wspólnego, ale jego
odpowiedź nie była przekonująca. Później w drodze do domu
objęłam go i powiedziałam że go bardzo kocham ale on dał mi
tylko zimny pocałunek bez żadnego słowa. Nie wiem jak tłumaczyć
jego zachowanie, nic nie powiedział... nie powiedział że mnie
kocha... bardzo się tym martwię! W końcu byliśmy w domu; w
tamtej chwili byłam pewna że on chciał mnie zostawić; próbowałam
z nim rozmawiać, ale on włączył telewizor i oglądał coś
zanurzony w myślach, chcąc jakby powiedzieć że wszystko się
skończyło. W końcu poddałam się i poszłam spać. Ale dziesięć
minut później, niespodziewanie on też przyszedł do łóżka, i o
dziwo oddał moje pieszczoty, i kochaliśmy się, mimo że cały czas
był jakiś zimny, jakby daleko ode mnie. Próbowałam rozmawiać
znowu o naszej sytuacji, o jego zachowaniu, ale on już spał.
Zaczęłam płakać, i płakałam całą noc aż zasnęłam. Jestem pewna
że on myśli o innej, moje życie jest takie trudne."

JEGO pamiętnik

"Polska reprezentacja przegrała... ale przynajmniej był sex !"

------------------------------------------------------------------------



Pilnie proszę o pomoc!


Pilne pytanie. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z góry dziękuję.

Jakiś czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę. Skąd się dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji. Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę. Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam. Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim.

Kiedyś wziąłem jej komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu dostała szału i zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak.

Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym samochodem, skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy.

Proszę mi odpowiedzieć, czy ja mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć? Jeżeli natomiast trzeba ja wymienić, to czy można zamontować tańszy zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?

_________________
Auto, winda, kibel, molo
Ławka, kino,basen, szkoła


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 sierpnia 2005 18:21:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Ooo, Kacper - to jest dowcip!!!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 11 sierpnia 2005 08:18:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Dowcip o zwiększonym poziomie abstrakcji:

Siedzi poeta na działce. No i dobrze... Patrzy - na drzewku jabłko wisi.
Przepiękne !!! Zerwał, siadł na ławeczce. Wokół sielanka. A - pomyślał - zjem to jabłko....
Nagle zadrżała ziemia, łoskot, dym. Trawnik się rozstępuje, a ze szczeliny wyłazi ogromna Dupa, chwyta jabłko i zapada się pod ziemię.
I znowu cisza...
Dym opada, muzyk w szoku:
- Co to, kurwa, było ?!
Znowu wstrząs, dym. Wyłazi Dupa i mówi:
- Antonówka...

*****************************************

Ilu potrzeba masonów , żeby zmienić żarówkę ?



.......to tajemnica .

******************************************

W pierwszej klasie podstawowej, podczas biologii, pani pyta dzieci -
Jakie dźwięki wydaje krowa??
Małgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty?
Grześ podnosi rękę - Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu Bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy?
Moze powie nam Jaś?
- Na glebę skurwysynu, ręce na głowę i szeroko nogi !!!

******************************************

Na poczatku Pan Bog przyszedl do Arabow i pyta sie:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie kradnij.
- Panie! My zyjemy z rabowania karawan. jezeli przestaniemy krasc, to
jak na tej pustyni bedziemy mogli wyzyc? To jest niemozliwe! Nie chcemy
takiego przykazania.
Przyszedl Pan do Amorytow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie zabijaj.
- Panie, jestesmy najbardziej walecznym narodem, zyjemy z wojny i
podbojow. Jak moglibysmy egzystowac bez zabijania? Nie, nie chcemy twojego
przykazania.
Przyszedl Pan do Amalekitow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie cudzoloz.
- Panie, podstawa naszego kultu sa kaplanki oddajace sie milosci w
swiatyni. Jezeli tego zaniechamy co stanie sie z nasza religijnoscia,
nasza wiara? Nie chcemy Twojego przykazania.
Pan Bog byl juz w klopocie, ale zobaczyl maly narod izraelski znajdujacy
sie w niewoli egipskiej. Poszedl wiec do Izraelitow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A ile by to kosztowalo?
- Nic, za darmo!
- Tak calkiem za darmo?
- Calkiem bez placenia!
- To bysmy wzieli dziesiec.

******************************************

W pewnej wiosce wszystkie kobiety leciały na młynarza co nie spodobało się miejscowemu księdzu. Po niedzielnej mszy zorganizował zebranie facetów na którym przedstawił swój punkt widzenia czyli, ze tak nie może być aby jeden mężczyzna miał wszystkie kobiety.
Poprosił o zastanowienie się nad ta sprawa i jeżeli ktoś będzie miał jakiś
pomysł to niech go przedstawi. Po pól godziny zgłasza się kowal:
(k) Wezmę młot przyjebę młynarzowi w głowę i po sprawie.
Na to ksiądz , ze tak nie można, młynarz jest w wiosce jeden kto będzie piekl chleb itd. Nastąpiła znów kamienna cisza po pól godziny zgłasza się ktoś, jak się okazało kowal:
(k) Wezmę młot przyjebę szewcowi, szewców mamy dwóch!!!

*********************************************

Grupa emerytów wybrała się do ZOO,nagle z klatki uwolnił się lew i zaczyna ich gonić.Ci najzdrowsi biegną z przodu a z tyłu kulawy.Jeden z czołówki krzyczy:
-kulawego,kulawego żryj kulawego.
a na to kulawy:
-co kulawego?co kulawego?niech żre kogo chce!!!

******************************************


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 11 sierpnia 2005 08:20:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
O tym tekscie byla juz mowa przy okazji watku ze skojarzeniami. Przytaczam go na wszelki wypadek, dla tych ktorzy go nie czytali ;)

Dla uczących się języków
TŁUMACZENIE ABSOLUTNIE DOSKONAŁE

wg Stanisława Barańczaka

Codzienne rozmowy małżonków.

Husband: Honey, I'm home!
Mąż: Miodzie, jestem domem!

Wife: Is that you Tommy? Finally! What took you so long?
Żona: Czyż jesteś to ty Tomy? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego?

Husband: Come, come, Jennifer, don't get upset.
Mąż: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu tenisowym.

Wife: Why, you've certainly taken your time this time?
Żona: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem?

Husband: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five minutes, pardon my French. How was your day, by the way?
Mąż: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików tytoniowych każde zakręcone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój dzień na poboczu drogi?

Wife: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor and now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than that, my life is a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly today. In any case, dinner is served.
Żona: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać że ty ją wołasz nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony.

Husband: Can you fix me a stiff drink first?
Mąż: Możesz ty zreperować mi jakis sztywny napój, po pierwsze?

Wife: Out of question. The food is getting cold. Besides, why don't you fix one for yourself? I have my hands full, tossing the salad.
Żona: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam ręce pełne, podrzucając sałatę.

Husband: All right then. I'll get myself a can of Bud from the icebox. What are we having tonight?
Mąż: Wszystko na prawo wtedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co jesteśmy mający tej nocy?

Wife: You didn't expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever-so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like the regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside) I think I'm gonna throw up.
Żona: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z Mieszczanina Króla. Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-kartoflany rodzaj substancji. (Leżąc na boku) Myślę, że jestem gonną w trakcie rzutu wzwyż.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 11 sierpnia 2005 10:23:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6768
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
hmmm... nie wiedzieć czemu ten tekst często jest w wersji bez końca... Niżej wklejam całość (tak mi się przynajmniej wydaje):

Miodzie, jestem domem!
Albo: Piętro Innej Miłości (Another Love Story) gra w jednym postępku
Edycja bi-językowa, wysokooświetlająca absolutną wierność translacji w Polski język gdy przytkniętej do Amerykańskiego oryginału

Mąż: Miodzie, jestem domem!
Żona: Czyż jesteś to ty, Matthew'ie? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego?
Mąż: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu tenisowym.
Żona: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem.
Mąż: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików tytoniowych każde pieprzone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój dzień, na poboczu drogi?
Żona: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać, że ty wołasz ją nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony.
Mąż: Możesz ty zreperować mi jakiś sztywny napój, po pierwsze?
Żona: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam moje ręce pełne, podrzucając sałatę.
Mąż: Wszystko na prawo, tedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co jesteśmy mający tej nocy?
Żona: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z "Mieszczanina-Króla". Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-kartofalny rodzaj substancji. (Leżąc na boku:) Myślę, jestem gonną [1] w trakcie rzutu wzwyż.
Mąż: Sprawiedliwe jest to, za co doktor dostanie order. Ty wiesz, podstawowo ja jestem twój mięsno-kartoflany rodzaj faceta.
Żona: Pozwólmy nam zmienić poddanego. Mówiąc o piwie, ty nie myślisz ty pijesz za dużo?
Mąż: Mnie? Jesteś robiąca mnie w dziecko, niemowlaku? Patrz, ja nigdy nie dostaję pijaka. Ja nie piję nic, ale piwo, i -- bardziej często niż nie -- świecące piwo, jak "Światło Pąkowia".
Żona: Studnia, ja nie wiem.
Mąż: O.K. [2], jakiś Martini albo dwóch Martinich każde teraz i potem, ale to jest picie socjalne. Tego nie robi hrabia. Ja twardego likieru nie dotknąłbym Polakiem o dziesięciu stopach, z wyjątkiem na skałach albo z parcelami sody.
Żona: Biskupstwo? Wypoczywam mój przypadek gramatyczny.
Mąż: W chwili obecnej, co jesteś próbująca mi powiedzieć? Że jestem wiklinową gablotką? Że nie mam jelit aby dać kopa komuś w habicie?
Żona: Uspokój się na dole. Nie hoduj swego głosu. Pozwólmy nam nie pozwolić twojemu problemowi napojowemu denerwować nas teraz; zamiast, pozwólmy nam siąść w dół i mieć nasz obiad.
Mąż: Wyrafinowani ze mną. Toteż, Francuz smaży! Jako chłopak, jestem ja wygłodzony.
Żona: Pomagaj swojej jaźni.
Mąż: Przeminie sól; ty też?
Żona: W tym kierunku idziemy.
Mąż: I doganiamy. Ci dwaj mieszczanie spoglądają prawdziwi, wielcy.
Żona: Możesz mieć kopalnię. (Przewraca się na drugi bok) Dla jakiegoś rozumu, nie jestem ani cząsteczkowo głodna przy tym czubku.
Mąż: Nie wiesz do czego chybiasz.
Żona: Chybiam do łódki, to jest to, do czego chybiam.
Mąż: Czym jesteś ty mówiąca o?
Żona: Lata jeżdżą obok, a ja wzruszam w bruździe. Tegoroczny maju, bądź moim ostatnim przypadkiem! Tam są nieruchome te rzeczy, ja zawsze marzyłam o robieniu których. Jak, dla instancji, bycie Florenckim Słowikiem. Czarną maszyną do szycia. Hilary Clintonem, parzystym. Dosyć jest dosyć. Nasz statek do przewozu krewnych nigdy naprawdę nie pracował, dowloną drogą. Jeden inny dzień taki jak ten, i ja jestem idąca w kierunku kawałków. Ja jestem bezcielesną Słowianką. Ja potrzebuję więcej przestrzeni kosmicznej.
Mąż: Toteż, co ty jesteś idąca robić teraz?
Żona: Poruszać tylną częścią ciała we wspólnych występach z moją Mamą.


Husb.: Honey, I'm home!
Wife: Is that you, Matthew? Finally! What took you so long?
Husb.: Come, come, Jennifer, don't get upset.
Wife: Why, you've certainly taken your time this time.
Husb.: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five mintes, pardon my French. How was your day, by the way?
Wife: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor, and now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than that, my life as a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly today. In any case, dinner is serverd.
Husb.: Can you fix me a stiff drink first?
Wife: Out of the question. The food is getting cold. Besides, why don't you fix one for yourself? I have my hands full, tossing the salad.
Husb.: All right, then. I'll get myself a can of Bud from the icebox. What are we having tonight?
Wife: You didn't expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever-so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like the regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside:) I think I'm gonna throw up.
Husb.: Just what the doctor ordered. You know I'm basically your meat-and-potato kind of guy.
Wife: Let's change the subject. Speaking of beer, don't you think you drink too much?
Husb.: Me? Are you kidding me, baby? Look, I never get drunk. I drink nothing but beer, and more often than not, light beer, like Bud Lite.
Wife: Well, I don't know.
Husb.: O.K., a Martini or two now and then, but that's social drinking. That doesn't count. I wouldn't touch hard liquor with a ten-foot pole, except on the rocks or with lots of soda.
Wife: See? I rest my case.
Husb.: Now what are you trying to tell me? That I'm a basket case? That I don't have the guts to kick a habit?
Wife: Calm down. Don't raise your voice. Let's not let your drinking problem bother us now; instećd, let's sit down and have our dinner.
Husb.: Fine with me. So, the French fries! Boy, am I starved.
Wife: Help yourself.
Husb.: Pass the salt, will you?
Wife: Here we go.
Husb.: And ketchup. These two burgers look real great.
Wife: You may have mine. (Another aside:) For some reason, I'm not particulary hungry at this point.
Husb.: You don't know what you're missing.
Wife: I'm missing the boat, that's what I'm missing.
Husb.: What are you talking about?
Wife: Years go by, and I move in a rut. This may be my last chance. There are still those things I've always dreamed of doing. Like, for instance, being a Florence Nightingale. A black singer. A Hillary Clinton, even. Enough is enough. Our relationship has never really worked, anywa. Anotehr day like this, and I'm going to pieces. I'm nobody's slave. I need more space.
Husb.: So, what are you going to do now?
Wife: Move back in with my Mom.


[1] Znaczenia słowa 'gonna' niestety nie udało się ustalić. Może to być przekręcenie słowa 'donna' a może pierwsze imię nieznanej z ostatniego imienia lekkoatletki. [Przyp. tłum.]
[2] Rozszyfrowanie tego skrótu natrafiło również na poważne przeszkody. Niewykluczon, że są to inicjały pierwszego i drugiego imienia osobnika o ostatnim imieniu Martini. [Przyp. tłum.]

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 12 sierpnia 2005 17:46:16 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:16:30
Posty: 1280
dowcip z czasow komuny:

- Co robiliscie towarzyszu na Zachodzie?
- Obserwowalem jak kapitalizm umiera.
- A jakie macie wnioski?
- Piekna smierc!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 12 sierpnia 2005 23:28:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 16 listopada 2004 23:19:04
Posty: 783
To jest dobre, Pet i Piotrpanek, więc ja se popróbowałem też coś ze słowniczkiem przetłumaczyć, a mianowicie Pink Floyd, bo nigdy nie wiedziałem o czym oni właściwie śpiewają. a tymczasem widze, ze oni o pierdołach śpiewali. :lol:

Have a Cigar
Come in here dear boy, have a cigar. You're gonna go far, fly high.
You're never gonna die, you're gonna make it if you try; they're gonna love you.
Well I've always had a deep respect, and I mean that most sincerely.
The band is just fantastic, that is really what I think. Oh, by the way which one's Pink?
And did we tell you the name of the game, boy, we call it Riding the Gravy Train.

We're just knocked out. We heard about the sell out. You gotta get an album out.
You owe it to the people. We're so happy we can hardly count.
Everybody else is just green, have you seen the chart?
Its a helluva start, it could be made into a monster if we all pull together as a team.
And did we tell you the name of the game, boy, we call it Riding the Gravy Train.


Uwaga tłumacze: :lol:

Miej Cygara.

Wejdź w tu, drogi chłopczyk, miej cygara. Ty jesteś gonna idź daleko, mucha wysoka.
Ty jesteś nigdy gonna matryca, ty jesteś gonna wytworzyć jeśli ty próbujesz. Oni są gonna rozkoszować się.
Dobra, ja podpaski posiadam, i głęboko zanurzony szacunek i ja skromny ten najbardziej szczerze.
Pasmo czestotliwości jest właśnie fantastyczne, to jest doprawdy co ja wymyślić.
Oh, przy drodze który ma różowego?
I czy my mówiliśmy ci nazwisko meczu, chłopczyk, my dzwonimy to konna jazda Pociągiem Graviego.
My jesteśmy właśnie puknięci na zewnątrz.My słyszeliśmy dookoła sprzedawania na zewnatrz. Ty, gotta dostajesz album na zewnątrz.Ty zawdzięczasz to do ludu. My jestesmy więc szczęśliwi, my puszka ciężko hrabio.
Każde ciało jeszcze jest właśnie zielone, posiadać ty widział mapy?
to jest helluva początek, to mogło być wyprodukowane wewnątrz potwora jeśli my wszyscy wyciągniemy wspólnie jak zaprzęg.
I czy my mówiliśmy ci nazwisko meczu, chłopczyk, my dzwonimy to konna jazda Pociągiem Graviego.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 14 sierpnia 2005 10:54:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:19:43
Posty: 2360
Skąd: z drzewa
Idzie sobie krowa i widzi, że na drzewie siedzi koń.
"Koniu! A co Ty robisz na drzewie?"
"Jem śliwki"
"Ale przecież to jest jabłoń!"
"No wiem, ale ja jem z torebki..." :wink:

zobaczcie sobie mapę księżyca na największym powiększeniu 8) --> http://moon.google.com/ :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 15 sierpnia 2005 18:14:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Rzecz sie dzieje w czasach wojny w bylej Jugoslawii. Trener New York
Yankees wlasnie skompletowal swietna druzyne, brakowalo mu
tylko dobrego miotacza, na tyle dobrego, zeby ten zapewnil mu zwyciestwo w
lidze.
Pewnego dnia, ogladajac wieczorem w CNN sceny z wojny,
zauwaza mlodego Bosniaka z niesamowita reka. Bosniak bierze granat i rzuca
w kierunku domu oddalonego o 200 jardów - celnie, drugi rzut w kierunku
grupki zolnierzy - idealnie, przejezdzajacy transporter IFOR-u, strzal w
dziesiatke. Nie wahajac sie ani chwili, trener pakuje sie i jedzie po
Bosniaka. Przywozi go do Stanów, uczy gry w baseball, Yankees po raz
pierwszy zdobywaja
tytul.
Po wygranej Bosniak biegnie, zeby zadzwonic do matki i jej sie
pochwalic.
- Nie chce z toba rozmawiac - mówi matka - zdradziles nasza
rodzine, nie jestes juz moim synem!
- Chyba nie rozumiesz, mamo - odpowiada bohater - wlasnie wygralem w
jednym z najwiekszych wydarzen sportowych na swiecie, wielbia mnie tlumy!
- To ja ci cos powiem - odpowiada matka - dookola nas
slychac strzaly, w przeciagu ostatnich trzech dni twoi bracia zostali
pobici do nieprzytomnosci, a twoja siostra zostala zgwalcona w bialy dzien.
Kobieta zanosi sie placzem, a kiedy sie uspokaja, dodaje:
.
.
.
.
.
.
.
.
- Nigdy ci nie wybacze tego, ze nakloniles nas na przeprowadzke do Nowego
Jorku!


Na oddział intensywnej terapii wpada elektryk:
- weźcie głęboki oddech, będę wymieniał bezpieczniki!!


Zależność samopoczucia od odzieży:
-Jak sie rano budzę w butach, boli mnie głowa


Żona do męża :
- Widzisz tego młodego człowieka na zdjęciu ?
- Tak.
- To o szesnastej odbierzesz go z przedszkola.

U Krzysia imprezka.
- Czemu nie ma Prosiaczka? – pyta Puchatek.
- Leży ze świnką.
- Oj, biedak chory? – zmartwił się Puchatek.
- Niee, wczoraj ją poznał.


Akwizytor puka do drzwi. Otwiera mu dwunastoletni chłopiec. W ręku flaszka z wódką, w zębach papieros a w głebi mieszkania na tapczanie widac naga prostytutkę.
Zbity z tropu facet pyta:
- Przepraszam chłopczyku, czy jest może w domu tatuś albo mamusia?
A chłopiec na to:
- A jak Ci się wydaje??

Nieśmiały chłopak siedzi przy dziewczynie, co chwila na nią zerkając. W pewnej chwili pyta:
- A może byśmy... się... pokochali?
- Ot, namawiał, namawiał i namówił!

Ulicą biegnie olbrzymi pies, przerażony, sierść zjeżona, ogon podkulony.
Przewraca śmietniki, wpada na ludzi, skamle żałośnie. Jakiś facet z ciekawością patrzy co się dzieje i widzi, że tego wielkiego psa goni jakiś malutki kundelek, mniejszy od jamnika. Zatrzymuje przerażonego wilczura i mówi:
- No co ty, przed takim szczeniakiem uciekasz? Przecież jedno kłapnięcie zębami i...
A pies na to żałośnie:
- A ty wiesz jaki on ma zimny nosek?

;)

Zdrowka zycze


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 17 sierpnia 2005 15:32:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
To może kilka obrazków:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2961 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 198  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group