Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 22 maja 2018 00:16:46

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 658 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: ndz, 21 sierpnia 2016 12:29:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 16:53:29
Posty: 13598
Skąd: wieś
Oglądałem Maję i bardzo dobrze to wszystko opisaliście.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: ndz, 21 sierpnia 2016 12:46:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 21:54:20
Posty: 6291
W dużym stopniu zgadzam się z Krejzim, tzn. mam podobnie w sensie ogólnym (zbierałam się zresztą do spisania moich wrażeń w podobnym nieco tonie), bo w niektórych szczegółach nie zgadzam się zupełnie. :-)

Zatem: od kiedy pamiętam ogromnie lubię po prostu oglądanie igrzysk jako takich i smutek teraz, że to już koniec. Ale - no właśnie - przyjemność oglądania nie musi mieć związku ze startami Polaków. Więcej powiem: są nawet momenty gdy w sensie emocjonalnym nie działa nawet jakoś super to:
Crazy pisze:
jeżeli nasi walczą i zdobywają, jest to wyraźna wartość dodana i wyraźnie wzmaga się poziom emocji.
.
A konkretnie u mnie dotyczyło to rzutu młotem. W sensie rozumowym, jeśli chodzi o szacun, docenienie i tak dalej - jak najbardziej, osiągnięcia Włodarczyk są kosmiczne i to w sposób nieporównywalny z innymi polskimi medalami. Wartość dodana - jak najbardziej. Ale emocji nie czułam ogromnych - tak chyba mam z tą dyscypliną, choć może kiedyś obchodziła mnie bardziej (ale może to po prostu dlatego, że Anita W. była AŻ TAK wspaniała i nie dała nawet szansy na zwątpienie :)). Teraz więcej emocji wzbudził we mnie np. finał strzelania. Te pokerowe twarze! Ten trzymający w napięciu sposób wyłaniania mistrza! No i ostatecznie mafia włoska [po prawej] > mafia rosyjska ;-):

Obrazek

Drugi przykład dużych emocji bez Polaków: podnoszenie największych ciężarów przez ludzi-góry. Gruzin:

Obrazek

kontra Irańczyk

Obrazek

Na zmianę bili rekord w rwaniu, za to w podrzucie Irańczyk spalił wszystko, co doprowadziło do płaczu i niemal zamieszek (komentator wspomniał coś o wojsku, ale w TV tego nie pokazano). Dramaty i emocje.

Co jeszcze? Dyscypliny przedziwne, widziałam np. to:

Bogus pisze:
Ale wczoraj cyrk w finale keirinu. Brytyjczycy dużo zainwestowali w kolarstwo torowe - w sprzęt, w badania, w sędziów...


i dla mnie samo istnienie czegoś takiego było nowością, dość zabawną. Choć to, co wyprawiali sędziowie zabawne już nie było raczej...

Emocje wywołał też we mnie finał w zapasach, gdy Saori Yoshida - najlepsza zawodniczka w tej dyscyplinie ever - nie zdobyła swojego 4 (!!) złotego medalu, przegrywajac z Amerykanką przeuroczą. Wywołało to zresztą w Japonce płacz ogromny, który trwał praktycznie do samej dekoracji. I zawsze mam ambiwalentne odczucia w takich sytuacjach. Z jednej strony - wiadomo, to muszą być fighterzy, ta sportowa złość i itp. dziennikaryzmy. Z drugiej jednak - gdy ta reakcja jest aż tak mocna, to wzbudza we mnie pewną niechęć, ponieważ ma w sobie swego rodzaju brak szacunku dla złotego medalisty, tak to odbieram (podobnie odbierałam reakcję jakiegoś Holendra-którego-nazwiska-nie-pamiętam gdy przegrał z naszym Zbigniewem Bródką o ułamki ułamków).

Ale żeby nie było tak kosmopolitycznie. Jak najbardziej: starty Polaków wzbudzają prawie zawsze emocje większe. Wyróżniłabym tym razem w prywatnym rankingu:
- Rafała Majkę! Otóż: kolarstwa właściwie nie oglądałam nigdy; wydawało mi się to nudne. Nooo i... już się nie wydaje.
- wioślarki złote i brązowe. Złote: bo tak przepięknie wyczekały i finiszowały. Brązowe: bo wyglądało to na bardzo mądrą taktykę i absolutną znajomość siebie i rywalek. Megawzruszenie; wyścigi działają na mnie :aniolek:
- brak medalu wprawdzie, ale styl biegania Jóźwik jest totalnie piękny!
- szczypiorniści, oczywiście. Tego:
Crazy pisze:
Dziś, kiedy szczypiorniści będą walczyć o brąz, planuję przełączać na zapasy i gimnastykę artystyczną, o ile TVP Sport litościwie coś pokaże
nie rozumiem nic a nic: ręczna (gdy grają nasi - bo z innymi już tak jednak nie mam) to są emocje właściwie nie do porównania z niczym, czasem już nawet nie wiem, czy chcę wystawiać się na ryzyko kolejnych zawałów. Ale robię to dzielnie. :faja: Siatka też emocjonująca jest (do oglądania; na wuefie wzbudzała nienawiść hehe).

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Ostatnio zmieniony ndz, 21 sierpnia 2016 15:54:36 przez monika, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: ndz, 21 sierpnia 2016 13:26:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20488
Tak to napisałem przekornie, ale to dlatego, że ogólnie lubię się lansować podkreślaniem tego, jak niespecjalnie działa na mnie magia gier zespołowych.

Nie jest oczywiście tak, że nie lubię gier zespołowych - generalnie raczej lubię (choć akurat piłkę ręczną najmniej), ale proporcja ogólnospołecznego lubienia do lubienia mojego wypada stosunkowo słabo ;-) To tak, jak na forum lynchowskim lubiłem wkurzać innych, że Mulholland Drive jest słabawy, a na forum Armii, że Ultima Thule to najgorsza płyta Armii. To w wątku sportowym, że gry zespołowe są słabsze od innych dyscyplin.

Poza tym gry zespołowe akurat można obficie oglądać przy różnych okazjach, zawsze to transmitują i jest duża podnieta. A kiedy będą mi transmitować zapasy i gimnastykę artystyczną?!


Jeszcze ad. do mojego poprzedniego stwierdzenia, że
Cytat:
A występy Polaków? Są dla mnie zupełnie drugorzędne.

Prawda byłaby taka, że jeżeli Polacy grają w pierwszej lidze, to są dla mnie pierwszorzędne. Dlatego np. z ogromną przyjemnością (i sentymentem) obejrzałem sobie to:

phpBB [video]

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: ndz, 21 sierpnia 2016 17:41:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 17:48:09
Posty: 5889
Idea olimpizmu jest jeszcze rzeczywiście ponad współczesnym światem /przynajmniej częściowo/.
Wczoraj wzruszył mnie przyjazd Brazylijki /kolarstwo górskie/ na metę. Daleka pozycja, a dziewczyna robi znak krzyża z pocałunkiem, jakby wygrała. /znaczy dla mnie wygrała, ja bym całował ziemię że przeżyłem/.
MOcno przeżyłem też kolarstwo szosowe kobiet. Oczywiście wpierw kibicowałem Katarzynie Niewiadomej. Gdyby miała doświadczenie Włoszczowskiej byłby medal. Niestety w grupie, w której się znalazła, nie było wspólpracy, choć mocno pracowała. Natomiast ostatni zjazd przed metą, pomyślałem, matko jak się te dziewczyny nie boją. Cisnąłem klamki za nie. Jak Annemiek się koszmarnie wywróciła, chciałem by przerwali wyścig.
Później zacząłem kibicować uciekinierce amerykance Abbott. Jej przegrana na ostatnich metrach po tak długiej ucieczce wyzwoliła u mnie wielkie emocje, których nie zapomnę. I wtedy gdyby hipotetycznie wygrała polka, nie cieszyłbym się tylko żałował amerykanki.

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: ndz, 21 sierpnia 2016 19:33:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20488
Coś niesamowitego w finałach przedostatniej kategorii wagowej w zapasach! :shock: A już zwłaszcza w walce o brązowy medal - zupełny total! Muszę to znaleźć i Wam zalinkować, bo czegoś takiego nie widzieliście jak żyjecie. Mongolscy trenerzy rzucali w sędziów butami a jeden rozebrał się do gaci!

p.s. Warto nadmienić, że mongolski zawodnik nazywa się Gandzorigijn Mandachnaran!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: ndz, 21 sierpnia 2016 20:34:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 01 października 2007 22:19:21
Posty: 5777
Skąd: Kraków
Mi szkoda piłkarzy ręcznych. Widocznie klątwa chorążego dalej działa. :D A na serio, chyba trafna wydaje się hipoteza, że Niemcy mieli młodszą kadrę i szybciej się zregenerowali po swoim półfinale z Francją. ;)

_________________
Would you know my name, if I saw you in heaven ?

Mój kanał na YouTube, czyli klejenie modeli, ale nie tylko. :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: ndz, 21 sierpnia 2016 23:00:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 02 sierpnia 2011 13:48:04
Posty: 1589
Skąd: Warszawa
jpl pisze:
Mi szkoda piłkarzy ręcznych.


Szkoda medalowej szansy, ale trzeba uczciwie stwierdzić, że jak drużyna na osiem meczy przegrywa pięć, to na medal nie zasługuje.

Crazy pisze:
Coś niesamowitego w finałach przedostatniej kategorii wagowej w zapasach! :shock:
p.s. Warto nadmienić, że mongolski zawodnik nazywa się Gandzorigijn Mandachnaran!


Widziałem! Ale czad :D.

Z takim nazwiskiem to nie mógł wygrać :wink:

_________________
Mam w sobie dzikość żółtej pantery...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: pn, 22 sierpnia 2016 00:20:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20488
Przestudiowałem sytuację i to było tak:

walczyli reprezentanci Mongolii i Uzbekistanu. Walka była w ogóle świetna i bardzo ją polecam w całości (to ledwie kilka minut a potem atrakcje, o których niżej) i skończyła się - poprawka: PRAWIE skończyła się - zwycięstwem Mongoła na punkty 7-6. Sęk ino w dwóch rzeczach, że a) jeżeli jest remis, to wygrywa ten, który jako ostatni zdobywał punkty (nie bardzo wiem, jaki w tym sens, though...) i b) że Mongoła poniosła radość i w ostatnich sekundach zamiast walczyć, zaczął już tańczyć z radości o wymykać się przeciwnikowi. Zwiewał mu po prostu. Sędziowie działają w zapasach nieraz, jakby mieli opóźniony zapłon i takoż, czas się skończył, Mongołowie radują się wielce, a tu nagle sędziowie dodają Uzbekowi punkt w ramach kary dla tamtego za pasywność. Generalnie w porządku - taka jest praktyka i w zapasach, i w judo, i dobrze, bo dzięki temu ten, który przeważa może wygrać, nawet jeżeli nie uda mu się dokończyć akcji i zdobyć punktów bezpośrednio za wykończenie akcji. No ale punkt na remis w tym wypadku oznaczał, że nagle wygrywa Uzbek, a tu już Mongolia świętuje - więc rozwścieczeni trenerzy mongolscy rzucili jeszcze "challenge" (swoją drogą fajnie to wygląda w zapasach - rzucasz na matę "rękawicę", w tym przypadku pluszową maskotkę igrzysk ;-)). Challenge taki jest jednak ryzykiem, bo jeżeli sędziowie odrzucą apelację, to strona apelująca dostaje punkt karny. Takoż challenge Mongolii został odrzucony, co w myśl przepisów oznaczało kolejny punkt dla Uzbeka, który już zupełnie wygrał 8-7.

Zawodnik Mongolii był całkowicie załamany i zaległ na macie z rozpaczą. Inaczej trenerzy - zachowali się zupełnie jak Zagłoba i reszta pułkowników w Kiejdanach! Jako tamci rzucali zdrajcy Radziwiłłowi swe pułkownikowskie buławy, tak ci zaczęli przed sędziami rzucać butami i innymi częściami garderoby :shock: Jeden z nich posunął się do tego, że zdjął wszystko oprócz majtek, o proszę:

Obrazek

Był to widok niesamowity. Prowadzący spotkanie chcieli ich wyrzucić, karali jakimiś kartkami, ale wiele se mogli. Natomiast sędzia chciał ogłosić ostatecznie zwycięstwo Uzbeka, wiadomo jak to wygląda: bierze obu zawodników za ręce i podnosi rękę zwycięzcy. Jednak Gandzorigijn Mandachnaran, czy też Mandachnaran Gandzorigijn (w oficjalnych relacjach skracali go do Ganzorig) konsekwentnie odmawiał. Pojednawczo podszedł nawet do swojego rywala, uścisnęli się serdecznie, jak na sportowych rywali przystało, ale sędziemu to mógł co najwyżej nogę podać, jednak nie znał może tego zwyczaju i w ogóle go olał. Ogólnie sytuacja NIESAMOWITA. Tym bardziej, że cała sala była wyraźnie po stronie Mongolii. W ogóle ciekaw jestem, czy rozejdzie się to jakimś większym echem.

I pomijając, że warto zobaczyć tych rzucających garderobą, warto poświęcić czas na obejrzenie całej walki, ma się wtedy lepszą perspektywę: nie że tylko sensacja i jajo, ale że to naprawdę była prawdziwa mocna walka i te emocje nie wzięły się znikąd.


A potem był dość niesamowity finał, w którym Rosjanin pokonał 11-0 (!) obrońcę złota olimpijskiego z Londynu. "Win by superiority" się to chyba nazywało i walkę skończono przed czasem. Broniący tytułu Azer wyglądał, jakby go strasznie bolała głowa :|

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: pn, 22 sierpnia 2016 00:51:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 3195
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
JA NIE MOGĘ :shock: :shock:

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: wt, 23 sierpnia 2016 12:41:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20488
Obejrzeliśmy wczoraj zestawienie wszystkich polskich medali z ostatniej olimpiady. O tyle fajnie zrobione, że bez żadnych dodanych komentarzy - tylko skróty ich wyścigów/ innych zawodów, dekoracja, w dwóch przypadkach Mazurek, jakieś krótkie wywiady (za tym akurat nie przepadam...). W sumie jak na to patrzyłem, to były naprawdę ładne chwile i niby nie powinno być tego uczucia zawodu. Znaczy wiadomo, że te 10 czy 11 medali na taki duży kraj jak Polska, to kijowo, ale ponieważ od kilkunastu lat nie było lepiej, to niby czemu tym razem było gorzej? Jeżeli było, to chyba z dwóch powodów:
a) zawiodło kilka dyscyplin, gdzie naprawdę można się było osiągnięć spodziewać - widać więc, że gdyby kilka ogniw ewidentnie nie zawiodło, to wynik mógłby być najlepszy od lat
b) nie wiem, czy to tylko wrażenie, ale mam takie wrażenie, że słabo było z sytuacjami, gdzie medalu wprawdzie nie było, ale było blisko. Oszczepniczka i Joanna Jóźwik na pewno. Szczypiorniści. Kolarze na punktowanych miejscach (Niewiadoma i Bodnar). Wioślarze panowie czwórka. Pewnie jeszcze coś, ale wydaje mi się, że mało. A to tworzy ogólne wrażenie. Może by nie było medalu w pływaniu czy szermierce, czy kajakarstwie górskim, czy siatkówce plażowej, czy sportach walki (oprócz Moniki Michalik) - ale czy w ogóle mieliśmy wrażenie, że ktoś tam o te medale walczy? Ciągle były meldunki z linii frontu: niestety odpadł w pierwszej rundzie... mieli szanse w repasażach, ale niestety...

Tym niemniej best moment z wczorajszego programu - cytat, który sobie na żywo też zapamiętałem, a nawet zapisałem, ale potem zapomniałem wrzucić na forum. Zatem zaraz po złotym przejechaniu linii mety:

Kochamy i wielbimy, szanujemy i dziękujemy!

Nie rozumiem ludzi, którzy nie rozumieją, że Dariusz Szpakowski jest the best :D

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: wt, 23 sierpnia 2016 15:12:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13129
Skąd: Poznań
Fajne były te igrzyska... chociaż te pory nocne były wykańczające czasami :P A za cztery lata chyba nie będzie lepiej.

Co do naszych 11 medali mam mieszane odczucia. Oczywiście dobrze, że jest więcej (choć pesymista powie, że gorzej - bo w klasyfikacji medalowej Polska znów niżej niż ostatnio), choćby o ten jeden. Natomiast daje to znów pewną sielankę w pewnych środowiskach. A może raz by się zdarzyło, żebyśmy nie zdobyli ani jednego i to dopiero byłby wstrząs! Ale właśnie - byłby? :?
Po Atenach był głośny lament - 10 medali, jakaż to porażka! Po Pekinie - no słabo słabo, ale Chińczycy panie dzieju zdominowali... Po Londynie - mogłoby być więcej ale cieszmy się z dziesięciu. A teraz w gazecie czytam - "najlepszy występ w XXI wieku!". Bo jest jedenaście... Potem patrzę na wynik Holendrów czy Węgrów i robi mi się słabo. Dla poprawy nastroju muszę spojrzeć na wynik Indii :wink:

_________________
znał kawał jeden od lat
sam lubił z niego się śmiać


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: wt, 23 sierpnia 2016 16:10:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:29:55
Posty: 3626
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
Znaczy wiadomo, że te 10 czy 11 medali na taki duży kraj jak Polska, to kijowo, ale ponieważ od kilkunastu lat nie było lepiej, to niby czemu tym razem było gorzej?

To, że było źle, nie oznacza, że było gorzej. Patrząc na wymierne wskaźniki, to koniec końców było ciut lepiej niż w Londynie (1 medal i 10 punktów więcej), gdzie też wiało beznadzieją, i chyba jednak nieco gorzej, mimo większej liczby medali, niż w Atenach i Pekinie (w punktach wyraźny regres). A wynik punktowy to efekt właśnie tego, o czym napisałeś:
Crazy pisze:
Ciągle były meldunki z linii frontu: niestety odpadł w pierwszej rundzie... mieli szanse w repasażach, ale niestety...

We wszystkich sportach walki (przecież 20 lat temu to była nasza domena) zdobyliśmy 1 medal, a co więcej, stoczyliśmy tylko 1 pojedynek o medal, poza Michalik nikt nie był nawet blisko. W pływaniu nie było żadnego finału, choć mieliśmy aktualnych medalistów MŚ. Nawet w kajakach płaskich, choć medali akurat jest więcej, że tradycyjny 1, poza tymi dwoma medalami była czarna rozpacz. Jak sobie przypomnę Atlantę, która wprawdzie zakończyła się klęską kajaków, czyli jednym jedynym brązowym medalem Markiewicza, ale tam finał po finale mieliśmy swoje osady z szansami na medal, a teraz dwa. And, last but not least, sztangiści, którzy się wysypali, zanim wyszli na pomost.
Jeśli do tego dodać takie występy, jak Fajdka, Myszki, czy do pewnego stopnia np. Lićwinko i Kszczota, to obraz nędzy i rozpaczy robi się pełny.

Z listy, gdzie było blisko, usunąłbym Jóźwik, no bo jednak nie było - ona od początku założyła, że nie będzie walczyć o medal, w finale pobiegła swoje, co oznaczało, że po 600m była tak daleko czołówki, że na nic nie było szans. Więc najbliżej było, jak IAAF ustalił górny poziom testosteronu. Natomiast w kajakarstwie górskim akurat też było piąte miejsce w C2 i tam brakowało mniej. Nie mówiąc już o Zielińskim w keirinie, któremu brakowało układów.

Medali udało się nazbierać 11, bo jednak pod koniec sypnęło trochę tymi niespodziankami, których wcześniej brakowało. Michalik, bo o niej akurat mało kto wspominał, choć jakiś medal w zapasach można było liczyć, że wpadnie. Włoszczowska, choć były sygnały, że jest dobrze. I przede wszystkim Nowacka, której kontuzja właściwie uniemożliwiła przygotowania.

arasek pisze:
Ale właśnie - byłby? :?

Biorąc pod uwagę, że trenerzy pływaków uznali, że wszystko było ok, to nie ma nadziei.

Crazy pisze:
Nie rozumiem ludzi, którzy nie rozumieją, że Dariusz Szpakowski jest the best

No, określenie the best niestety tylko z uśmiechem może się pojawić przy tym panu :) Jego oderwanie się od rzeczywistości było momentami dość przerażające. Mówił, że ktoś odrabiał, kiedy tracił, że ktoś słabł, kiedy nas wyprzedzał i że ktoś jest wyraźnie z tyłu, kiedy był wyraźnie z przodu. Do tego jeszcze sporo zabawnych przejęzyczeń i ciągłe wzmianki o domintorach, terminatorach, no ale to już coś, co raczej sprawia, że komentarz jest zabawny, a nie po prostu do niczego.

elsea pisze:
cała reszta tego akapitu odczytała mi się głosem pana Dariusza...

Przed nami finał A w konkurencji dwójek podwójnych pań. To bardzo polska konkurencja, w sensie tradycji, jakie tu mamy. Dośc wymienić choćby naszą drużynę dominatorów, terminatorów, choć ich było czterach, a tu płyną kobiety. Magdalena Fularczyk i Nadalia Madaj. One chcą tu napisać własną historię i trudno im się dziwić - ja też lubię pisać własne historie, o czym mogą się państwo przekonać słuchając mojego komentarza i porównując z tym, co widzą państwo na ekranach swoich telewizorów. Polki na torze trzecim. Na razie stawka wyrównana, ale dopiero teraz słychać komendę startera. Ruszyły. One mają przygotowaną taktykę na ten bieg, ustaloną wspólnie z trenerem - na początku rozpędzić tę łódź i potem płynąć już od mety do końca. Płynąć po marzenia, z nadzieją w swoich i naszych sercach. Płynąć może nawet po złoto, jak nasi wspaniali dominatorzy, terminatorzy, przed ośmiu laty w Pekinie. Zbliżamy się do pięćsetnego metra, prowadzą Brytyjki na torze drugim, tuż za nimi Polki, dalej Litwinki, Francuzki i Amerykanki i tylko te osady będą się liczyć w walce o medale, choć Greczynki na pewno jeszcze mocno przyśpieszą. Przypominam sobie, jak Magdalena Fularczyk w parze wtedy z Julią Michalską, wyrwały w Londynie ten brąz, i państwu, minimalnie. Rozmawiałem z nimi wczoraj. Powiedziałem im "popłyńcie jak dominatorzy, terminatorzy, dla siebie, dla nas, dla Polski".

Ale, muszę przyznać, że są tacy, co denerwuję mnie bardziej. Szczęsny, który przed olimpiadą przeczytał chyba słowniczek terminów kolarskich i zapamiętał z niego termin "kadencja", czy moi ulubieńcy Szaranowicz i Jóźwik, choć chyba w tym roku raczej rozdzieleni. Bo gdyby nie, to brzmiało by to mniej więcej tak:
- Piotr Małachowski. To jest wielki mistrz. Wielki mistrz i wspaniały człowiek. On razem z Witoldem Suskim wszystko mają zaplanowane i zrealizowane w każdym najmniejszym szczególe. Tylko tak można osiągnąć sukces w dzisiejszym sporcie. Nie wystarczy wyjść i rzucić, tu musi się zgrać mnóstwo elementów. Musi być odpowiednia motoryka, odpowiednie ustawienie nóg, a przy tym pewna swoboda i automatyka, ale to wszystko też dopiero na końcu, to wszystko jest tylko skutkiem, rezultatem ciężkiej pracy i zwracania uwagi na każdy detal. Trzeba dobrać odpowiednie obciążenia treningowe, tak ustalić cały cykl przygotowań, zbadać reakcje organizmu, wymierzyć, żeby uzyskać widoczny progres. A jeszcze trening mentalny, żeby organizm otrzymał odpowiedni impuls właśnie tego najważniejszego dnia, żeby wszystkie mięśnie zagrały, jak należy dokładnie w tym momencie, który jest najważniejszy. To jest cała filozofia sportu...
- Spójrzmy co dzieje się teraz na rzutni. Nie widzę zawodników. Otrzymaliśmy informację, że konkurs rzutu młotem skończył się pół godziny temu, postaramy się za kilka minut uzyskać wyniki...
- Tak, proszę państwa, zasłuchaliśmy się tu wszyscy, żal było przerywać, tak pięknie i mądrze mówiłem.
- Piekielnie mądrze.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: wt, 23 sierpnia 2016 18:10:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20488
A właśnie, miałem oczywiście powiedzieć, że the best są Szpakowski i Szaranowicz. Tak jak ja to widzę, to nikt absolutnie nie ma do nich startu. Znaczy, Wyrzykowski i Jaroński, ale to w innej kategorii jakby ;-)

Bogus pisze:
Jego oderwanie się od rzeczywistości było momentami dość przerażające. Mówił, że ktoś odrabiał, kiedy tracił, że ktoś słabł, kiedy nas wyprzedzał i że ktoś jest wyraźnie z tyłu, kiedy był wyraźnie z przodu.

Jest to kompletnie bez znaczenia! :D
Dariusza Szpakowskiego kochamy i wielbimy, dziękujemy i szanujemy! :paker:

Ale ale, panowie, czyście widzieli tych mongolskich trenerów?!?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: wt, 23 sierpnia 2016 23:04:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:29:55
Posty: 3626
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
A właśnie, miałem oczywiście powiedzieć, że the best są Szpakowski i Szaranowicz.

Gdyby napisał to, kto inny, może byłbym zdziwiony :)
To dla porządku napiszę, że, oczywiście, starty Polaków na olimpiadzie są najważniejsze, zaraz po nich gry zespołowe, które były właściwie jedynymi rzeczami, które śledziłem pilnie poza występami naszych, gimnastykę artystyczną należy wywalić z programu, a skoki do wody mogą sobie być, ale umiem zasypiać bez tego :)

Crazy pisze:
Jest to kompletnie bez znaczenia!

To w sumie racja, bo to jak jest, może sobie każdy sam zobaczyć i to, że komentator jako jedyny nie widzi, co się dzieje, faktycznie wielkiego znaczenia nie ma. Gorzej jest w LA, gdzie dzieje się parę rzeczy jednocześnie i wielu rzeczy po prostu nie ma, i od tego są komentatorzy, żeby mówić, co się dzieje. Szaranowicz zamiast tego snuje te swoje pseudointelektualne teorie. Gdy więc trafi się taki nietypowy widz, który ogląda olimpiadę dlatego, że interesuje go przebieg zawodów i ich wyniki, to musi mieć jeszcze przy sobie jakieś urządzenie, na którym może te wyniki śledzić. To też najczęściej nie jest wielkim problemem, ale szkoda pieniędzy na wycieczkę pana Szaranowicza do Brazylii.

Crazy pisze:
jakieś krótkie wywiady (za tym akurat nie przepadam...)

Dobry wywiad nie jest zły - polecam te z Ewą Swobodą!

monika pisze:
Wywołało to zresztą w Japonce płacz ogromny, który trwał praktycznie do samej dekoracji. I zawsze mam ambiwalentne odczucia w takich sytuacjach.

Dekorację widziałem, bo była chyba przed walką Michalik. Jako człowiek niewrażliwy, nie miałem odczuć ambiwaletnych - ta Japonka wyglądała tak pociesznie, że nie potrafiłem się przejąć jej ciężkim losem :)

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: OLIMPIADA!
PostWysłany: śr, 24 sierpnia 2016 00:15:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20488
Bogus pisze:
od tego są komentatorzy, żeby mówić, co się dzieje

komentatorzy są od tego, żeby podkręcać emocje! :D
czego żadni z tych nowszych nie robią, no niestety. nawet jak pokrzykują, to jakieś to jest bez jaj. a Szpakowskiemu i Szaranowiczowi wierzę!

Bogus pisze:
starty Polaków na olimpiadzie są najważniejsze, zaraz po nich gry zespołowe, które były właściwie jedynymi rzeczami, które śledziłem pilnie poza występami naszych, gimnastykę artystyczną należy wywalić z programu, a skoki do wody mogą sobie być, ale umiem zasypiać bez tego


:dupa:

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 658 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group