Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 12 grudnia 2017 03:47:26

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 listopada 2012 16:18:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Aż się musiałem udzielić i cuś napisać, chociaż nie mam czasu bo zarobiony jestem.

natalia pisze:
nad społecznością lomograficzną, której pet jest zdjasie członkiem


Nigdy w życiu!

Ba! Czuję się jakby mi kto po pysku dał! *

Zjawiskiem o nazwie "lomografia" gardzę z całego serca. Po pierwsze uważam, ż jest to jeden wielki pic marketingowy do wyciągania pieniędzy z kieszeni hipsterskiej młodzieży - wystarczy wspomnieć, że plastikowa Holga czy inna Diana z plastikowymi soczewkami w "obiektywie" (do limitowanych egzemplarzy "de luxe" dodawana jest czasami czarna taśma, żeby można sobie było zakleić nieszczelności korpusu puszczające światło - nie, nie żartuję) - absolutne obiekty kultu w tym towarzychu kosztują ok. 300, podczas gdy ich faktyczna wartość, to ok. 20-30 zł. Po drugie z fotograficznego punktu widzenia jest to moim zdaniem jedna wielka bieda, której jedyną wartością w oczach jej miłośników jest to, ze jest "lomo".

Za każdym razem kiedy czytam "10 przykazań lomografii", to dostaję wysypki. Pseudo-filozoficzny, "lajfstajlowy" bełkot.

I to nie tak, że nie widziałem na galeriach "lomograficznych" wartościowych zdjęć. Owszem, zdarzają się i takie. Tylko, że jest to ok. 0,01% całości. I niestety sprawdza się tu zasada, ze jeśli 1000000 małp, będzie klepało przypadkowo w 1000000 maszyn do pisania, przez X lat, to któraś w końcu przez przypadek napisze "Hamleta". Kiedyś rozmawiając z kimś o lomografii zażartowałem, że jej miłośnicy tak bardzo stawiają na przypadek w swoich działaniach, że powinni robić zdjęcia podrzucając do góry apart z wciśniętym spustem. Jakiż byłem naiwny sądząc, że wymyśliłem coś nowego - na flickrze jest nawet specjalna grupa dla miłośników takiej "fotografii".

Ba! Byłem nawet kiedyś na wernisażu wystawy znanej warszawskiej fotografki (nazwiska z litości nie ujawnię), która też uległa czarowi "lomografii" i zaprezentowała cykl pt. "Holga moja miłość". Jedyne co mogę powiedzieć dobrego o tej impreze, to że wino było wyborne.

Ogólnie rzecz biorąc, traktuje całe zjawisko jako modę, która chyba na szczęście jest już w lekkiej defensywie.

PS: Żeby było jasne. Nie twierdzę, że nie da się Holgami, Dianami, Lubitelami, LC-A, czy Smienami zrobić dobrych, czy wręcz genialnych zdjęć (bo i takie widziałem), ale mówmy o samych zdjęciach i ich jakości, a nie o tym, ze są klawe, bo są "lomo".

Uff..

*) Z przymrużeniem oka of kors :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 listopada 2012 22:28:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
nie obrażaj się, nie obrażaj, bo jak się wczytałam w fora internetowe miłosników lomo to też sobie pomyslałam, że raczej ci daleko do tego i dobrze :D
ale początki tego chyba były całkiem ok, potem zdajsie przyszedł czas na gadżeciarstwo

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 listopada 2012 23:10:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
natalia pisze:
ale początki tego chyba były całkiem ok, potem zdajsie przyszedł czas na gadżeciarstwo



Biorąc pod uwagę jak opisywana jest geneza tego ruchu, to odnoszę wrażenie, że początek był wygłupem kilku studenciaków, którzy najpierw postanowili zarazić nim innych, a jak okazało się jaki jest odzew, to paru spryciarzom uruchomiły się kalkulatory w głowach i dlatego obecnie smieny 8m, które warte są co najwyżej 10 zł za 5 kg, chodzą w cenach Ricoha 500G, dlatego, że te pierwsze są "lomo", a ten drugi (choć jakościowo wyprzedzający je o 5 klas, bardziej funkcjonalny, robiący znacznie lepsze zdjęcia i po prostu ładniejszy) już nie. Ale to akurat zarobek drobnych handlarzy na naiwniakach, którzy sądzą, że jak kupią Smienę, czy inną Holgę to z automatu staną się "artystami młodego pokolenia". Boki można zrywać jak widzi się po ile śmigają "specjalne" filmy do "lomografii".... ale to już temat na dłuższą historię.

Mówiąc krótko: lomografia to maszynka do kręcenia kapusty naa bananowej młodzieży, i jako taka z samą fotografią w sumie nie ma wiele wspólnego - jest bardziej "stylóweczką" i dodatkiem do modnych ciuchów, niż czymś innym.

PS: A z zupełnie innej mańki, ale w sumie też w związku z ZSRR i fotografią...

Polecam gorąco trwającą do 15 grudnia wystawę w warszawskim ZPAF-ie pt. "SZTUKA I PROPAGANDA = radziecka fotografia z lat 1920-1940". Tamże do obejrzenia prace między innymi Rodczenki, Grinberga i Shaikheta = miazga.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 listopada 2012 09:04:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24106
Pet, to mówisz, że powinienem poszukać swojej Smienki w komórce? :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 listopada 2012 11:00:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
koniecznie!!! ja mam zenita, ale tym raczej nie przyszpanuję :wink:
ale trochę mnie kusi, żeby popstrykać, kto wie? bardzo mi się podobało to oczekiwanie na niewiadome zdjęcia podwodne :wink: najsmieszniejsze, że co chwila miałam taki odruch, że podpływałam do magdy, która robiła zdjęcia, żeby sprawdzić 'co wyszło" :lol:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 listopada 2012 11:13:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24106
Hehe, ja miałem na myśli ewentualną sprzedaż :) .

Ale jak parę lat temu byliśmy z Boskim na Kaszubach, to on w ostatniej chwili porwał taki aparat typu mydelniczka i nim robiliśmy potem zdjęcia - nie miałem świadomości, że wpisujemy się w jakiś trend, ciekawe czy Boski wiedział :) .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 listopada 2012 14:04:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13469
Skąd: wieś
Boski wiedział. Już kiedyś, jak bywał tutaj, to pisał gdzieś, lub wspominał o lomografii.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 listopada 2012 15:42:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
antiwitek pisze:
Pet, to mówisz, że powinienem poszukać swojej Smienki w komórce?



Nie szalej. :) Cztery dychy to max co za nią dostaniesz. Chociaż z drugiej strony cały czas znajdują się chętni na canomatici za 50 zł, więc kto wie ;)


natalia pisze:
ja mam zenita, ale tym raczej nie przyszpanuję



Skoro Johnny Depp może strzelać lansik Kievem 4, to może i z Zenitem się uda ;)...

...tyle, że na Kievach lomograficy trochę się zawiedli - akurat te aparaty (o ile działają) dają możliwość robienia zdjęć o wcale niezłej jakości, a to już nie jest "lomo".


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 listopada 2012 16:37:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5524
Pet pisze:
Za każdym razem kiedy czytam "10 przykazań lomografii", to dostaję wysypki. Pseudo-filozoficzny, "lajfstajlowy" bełkot.


pierwsze trzy punkty ok ale dalej to poooszli...
Cytat:
„Pstrykaj z biodra”;
Fotografuj przedmioty z jak najmniejszej odległości;
Nie myśl!;
Bądź szybki!;
Przed naciśnięciem spustu nigdy nie wiesz, co znajdzie się na zdjęciu;
Po naciśnięciu spustu też nie będziesz tego wiedział;
Nie przejmuj się zasadami i konwenansami obowiązującymi w tradycyjnej fotografii.
:hahaha:
dawno się tak nie ubawiłem

nie myśl he he

Pet twoja analiza bezcenna :piwo:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 listopada 2012 22:26:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Cytat:
pierwsze trzy punkty ok



Polemizowałbym ;)

Kod:
Zasada #1

Zawsze miej aparat lomograficzny ze sobą! Lomografia nie może być zaplanowana, wszystko musi odbywać się naturalnie.


Ja przy sobie mam co najwyżej aparat fotograficzny, a nie lomograficzny, no i w przypadku fotografii zdjęcie powinno powstawać najpierw w głowie, a nie w sposób "niezaplanowany acz naturalny" (wtf?)

Kod:
Zasada #2
Zapomnij o technice i oświetleniu - po prostu pstrykaj!


W fotografii najważniejsze jest światło, a w lomografii pstrykanie.

Kod:
Zasada #3

Rób zdjęcia o każdej porze dnia i nocy! 24 godzinę na dobę Twój aparat powinien być gotowy do działania. Zapomnij o technice i oświetleniu - po prostu pstrykaj!


Lomo-sromo... bo w sumie takie pieprzenie w bambus ciężko inaczej skomentować. "Pstrykaj 24 godziny na dobę, a przynajmniej raz w miesiącu daj zarobić producentom plastikowych wydmuszek szumnie zwanych "aparatami lomograficznymi" i kup sobie Holgę w takim kolorze, którego jeszcze nie masz."

Dobra... wystarczy już tej mowy nienawiści z mojej strony.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2012 11:18:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5524
Cytat:
Gdziekolwiek idziesz, weź Lomo ze sobą;
Rób zdjęcia o każdej porze dnia i nocy;
Lomo stanowi część Twojego życia;


no w powyższej wersji przeczytałem
w tej drugiej to głupoty wypisują

ja widzisz ze starej szkoły Smiena, tabela naświetlań, czułość błony /lubiłem te 200/24/, twardość papieru /twarde maty zazwyczaj robiłem/
a potem FED 5 z wbudowanym światłomierzem - tym to dużo dobrych fotografii zrobiłem
tak zdjęcie powstawało w głowie, sam pstryk to już formalność
jak się miało dwie trzy rolki na cały miesiąc w górach to inaczej człowiek myślał o fotografii

Pet pisze:
"Pstrykaj 24 godziny na dobę, a przynajmniej raz w miesiącu daj zarobić producentom plastikowych wydmuszek szumnie zwanych "aparatami lomograficznymi" i kup sobie Holgę w takim kolorze, którego jeszcze nie masz."

przeczytałbym anty-dekalog lomo :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 01 grudnia 2012 19:44:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Powsinoga pisze:
przeczytałbym anty-dekalog lomo


Może nie dekalog (raczej dekalog x 3,1), ale coś takiego powstało prawie cztery dekady temu: http://szuman.eu/archives/688-31_przyka ... rland.html


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 03 grudnia 2012 21:11:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 5524
ciekawe :D nie znałem
może coś jeszcze do poczytania o foto zalinkujesz


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 04 grudnia 2012 10:01:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18717
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Powsinoga pisze:
może coś jeszcze do poczytania o foto zalinkujesz


Tak ogólnie o foto to nie ma co linkować. Sieć pęka od poradników samouczków, felietonów. Pytanie co kogo interesuje. Technika, sprzęt, kreacja, czy rozważania "filozoficzno-okołofotograficzne", czy jeszcze bardziej skonkretyzowane zagadnienia. Ale tak naprawdę wszystko to jest "po nic", bo nie ma lepszej drogi na pobudzenie szarych komórek i rozwój umiejętności fotograficznych jak po prostu oglądanie dobrych zdjęć.

Tymczasem ja nie o tym... za to jeszcze słówko o lomografii

Byłem sobie wczoraj w empiku i przeglądałem albumy, tudzież poradniki foto. Przy tej okazji trafiłem na małą książeczkę w dziwnym formacie autorstwa Kevina Mereditha - tyutł "Tu i teraz". Jest to coś w rodzaju połączenia albumu z poradnikiem. Wygląda tak, że każda strona poświęcona jest jednemu zdjęciu, zaś na drugiej znajduje się jego opis - jaki aparat, jaka ogniskowa, jaki film (bo większość zdjęć pstryknięta analogiem), czy były stosowane jakieś dodatkowe akcesoria, a jeśli tak to jakie, no i oczywiście krótki opis okoliczności w jakich powstała fotka, tudzież wyjasnienie dlaczego użyto takich, a nie innych środków.

Dlaczego o tym piszę.

Ano dlatego, że ów Kevin Meredith to ceniony "lomograf". Laureat konkursów lomograficznych, (sam zresztą także zasiada w jury takich konkursów), ma publikacje w "lomograficznych" albumach (np. "Don't Think Just Shoot"). Poza tym robi zlecenia reklamowe dla firm (np. Dr Martens) i instytucji kulturalnych. Większość swoich prac robi apartatem LOMO LC-A (czyli ruskim kompakcikiem, który był "kamieniem węgielnym" całej lomografii), chociaż zdarza mu się tez sięgać po inne aparaty kompaktowe, a kilka zdjęć w książce było zrobionych normalnymi lustrzankami.

A jakie są te zdjęcia?

Całkiem dobre. Ba! Niektóre nawet bardzo dobre. Wyraziste, zapadające w pamięć. Owszem, często widać, że obraz był rysowany przez (delikatnie mówiąc) niezbyt doskonały układ optyczny, ale niejednokrotnie dodaje mu to uroku.

Gdzie więc tkwi haczyk, i czemu wcześniej wieszałem psy na lomografii, a teraz chwalę i polecam lomograficzny poradnik i album w jednym.

Ano haczyk tkwi w tym, że koleś moze i nazywa siebie miłośnikiem lomografii i używa aparatu LOMO, ale te "10 przykazań" lomo, to ma w głębokim poważaniu i jest po prostu dobrym fotografem, w dodatku dobrze znającym klasyczne zasady kreowania obrazu. Już we wstępie do książki kładzie nacisk na to jak ważne jest w fotografii światło, dalej tłumaczy zasady kompozycji (jest i o trójpodziale, a jakże) i prawidłowego kadrowania. I nawet jeśli sięga po środki, które w "klasycznej" fotografii są traktowane jak błąd, czy niedoskonałość (jak np. robienie portretów obiektywami o krótkich ogniskowych, lub wykorzystywanie winiety do modelowania obrazu), to wyraźnie zaznacza, że jest to wykroczenie przeciwko zasadom prawidłowej fotografii i tłumaczy dlaczego mimo to zdecydował się sięgnąć po taki, lub inny środek wyrazu. Krótko mówiąc żadne tam "strzelaj z biodra", żadne "zapomnij o technice i oświetleniu" i żadne "don't think just shoot", tylko po prostu przemyślane i świadomie wykonane zdjęcia przez gościa, który posiada znajomość reguł fotografii i nawet jeśli je przekracza, to w celu uzyskania konkretnego efektu.

Tu galeria Mereditha na jego autorskiej stronie: http://lomokev.com/work-overview/

Więcej jego zdjęć można obejrzeć na flickrze (http://www.flickr.com/photos/lomokev/ ) chociaż tam robi już mniej rygorystyczną selekcję i wrzuca chyba wszystko jak leci, więc i na więcej gniotów można trafić.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 04 grudnia 2012 12:58:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
a jak to potem wygląda z poprawianiem tych zdjęć w fotoszopie? to jest dopuszczalne, czy absolutnie nie? nie mówię o lomo tylko w ogóle. wg Ciebie na przykład. albo tego fotografa powyżej. rozumiem, że nie.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group