Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 15 sierpnia 2022 08:16:10

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Bastarda Trio
PostWysłany: ndz, 19 czerwca 2022 23:57:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24281
To niewątpliwie jest właściwy wieczór na założenie tego wątku. Ale zacznę go od relacji z koncertu, na którym właśnie byłem. O płytach potem stopniowo.

Być może był to najlepszy koncert Bastardy, na jakim byłem, a wszystkie dotąd były świetne. Był jednak całkiem inny i właściwie należałoby go zaanonsować jako:
Bastarda Trio & Holland Baroque.
Ów Holland to 10-osobowy skład skrzypków z jedną panią dodatkowo na innych instrumentach, a z Bastardą pracowali oni od dwóch lat nad materiałem, który niedawno wyszedł na płycie Minne. Sęk w tym, o czym pisałem gdzie indziej, że ta płyta mi nie podchodzi - muzyka tam wydaje mi się niemrawa, mało wyrazista, w efekcie czego popełniłem ogromny błąd i nie wziąłem na ten występ swoich dzieci. Koncert w Ladomku nie miał w sobie ani cienia niemrawości - był porywającym słuchowiskiem i widowiskiem, bo i patrzenie na niesamowite porozumienie muzyczne tego wielkiego składu, było wielce satysfakcjonujące.

Najpierw zwizualizujmy to sobie: ogródek Ladomku, trawka pod stopami, gęsto od zieleni, drzewa szumią, żywopłoty dookoła; tym razem zespół nie na werandzie, lecz pod drzewami: pośrodku siedzi trzech bastardów: Paweł Szamburski po lewej, choć "siedzi" to niedomówienie, co chwila wstaje, przykuca, to coś zadyryguje, to podkręca kurki na piecu, a gdy gra to cały wiruje w powietrzu; jak zawsze. Michał Górczyński ze swoim klarnetem kolosalnym-kontrabasowym, dostojnie pośrodku, dzisiaj nie będzie raczej szalał i wydawał z instrumentu dźwięków nie z tej ziemi, zapewni po prostu podstawę dla całego zespołu i tylko od czasu do czasu coś tam zawibruje. Tomasz Pokrzywiński z prawej, gra pięknie jak zwykle. Krok za nimi, centralnie, siedzi Pani, jedna z dwóch dowodzących ekipą z Holandii - siedzi przed pięknym czerwonym Nordem, takim samym chyba jak mamy w DNA :oops: i będzie nieoczekiwanie podsuwała dźwięki nieoczywiste w tym repertuarze, np. solóweczka jak na hammondzie... a czasem pogra na harfie. I wokół nich, ustawieni półkolem, skrzypkowie sztuk dziewięć, a z samego brzegu pierwsze skrzypce, siostra bliźniaczka tej pani w środku i chyba mózg i serce całego przedsięwzięcia. Przepływ dźwięków - inspiracji - spojrzeń i dawanych sobie sygnałów - energii i widocznego zadowolenia (ba, szczęścia!), że tak świetnie to idzie - bezcenny. Bez wątpienia artyści czuli równie dobrze, jak licznie zgromadzona publiczność, że dzieje się coś wyjątkowego, to było po nich widać i słychać, a długa owacja na stojąco na tego rodzaju koncertach nie zdarza się chyba tak często.

Ponieważ materiał z płyty Minne mam nieopanowany, więc dla mnie wszystko brzmiało, jakbym słyszał po raz pierwszy, a ze strony zespołu (dwóch zespołów, ale to był jeden idealnie zgrany organizm) uderzała świeżość, duch improwizacji, słychać było, że oni tam po prostu bawią się muzyką, że mają bardzo dobrze dopracowany materiał, ale i tak na bieżąco go doprawiają i sami potrafią się zaskakiwać. I że jest to występ absolutnie niepowtarzalny, bo gdyby nawet pojawili się w tym składzie w tym miejscu (co jednak mało prawdopodobne), to przecież nie będzie już tej świeżości i czaru nowości. Bo niby wszystko nagrane, przećwiczone, ale mówił Paweł, że podczas tych ostatnich dni i kilku koncertów znaleźli nowe podejście do materiału i wszystko jest teraz całkiem inaczej, niż na płycie, może i inaczej, niż dwa dni wcześniej w Gliwicach, gdzie zagrali w niesamowitym miejscu, ruinach spalonego teatru - ale sądząc z tego rzutu okiem, było w tym coś oddalonego, coś co podkreślać mogło dystans do publiczności.

Tutaj, w Ladomku, w domu kontakt z artystami był twarzą w twarz. Kiedy Szamburski się kiwał, bałem się, żeby nie nastąpił mi na stopę, którą wyjąłem z sandała w ten gorący wieczór. Od pani-bliźniaczki wywijającej na skrzypkach, czułem powiewy, gdy machała smyczkiem. Z Michałem Górczyńskim mogliśmy wymienić spojrzenia po jakiejś entuzjastycznej reakcji publiczności. Muzyka była na wyciągnięcie ręki, słychać ją było świetnie z samych instrumentów a ona sama świetnie wpasowywała się w zieleń ogrodu.

Czy będzie to koncert roku? Łatwo doskoczyć nie będzie. Jedno, czego bardzo żałuję, to że ostatecznie byłem na nim sam, choć tyle osób próbowałem namówić. Cóż, skoro z brania własnych dzieci zrezygnowałem. Czy będzie to najgłupsza decyzja roku? Miejmy nadzieję ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 20 czerwca 2022 00:24:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 6850
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Good!

Gdyby nie to, że jestem teraz w Wołowym Brodzie, to byłbym w Lado na 100% (i to kitlessly, jako żem sam Ci dawał o tym koncercie znać). Jeśli namawiałeś kogoś, kto nie poszedł, to wiadomo jak jest - ludzie frajerzą się po całości i nie wiedzą nawet co tracą.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 25 czerwca 2022 16:33:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24281
Pierwszą płytę Bastardy pt. Promitat eterno poznawałem po czasie, przez co nie mogłem być świadkiem ogrywania jej na żywo. Mimo wszystko od pierwszego słyszenia poczułem, że to jest coś dla mnie, magia zadziałała. Ta muzyka pokazuje od razu to, co nazwałbym konstytutywną cechą Bastardy: bierzemy na warsztat coś bardzo starego / tradycyjnego / archetypicznego wręcz - i robimy z tego muzykę na wskroś osobistą i brzmiącą całkowicie współcześnie. Nazwisko (imię?) Piotra z Grudziądza vel Petrusa de Grudencz wywołuje we mnie teraz dreszcz ekscytacji, poczucie odkrywania jakiejś tajemnicy, a przecież mogłoby być zakurzoną muzealną gablotą.

Promitat eterno (2017) * * * * *

Obrazek

najlepszy utwór: nie wiem; ale każdemu, kto chciałby sprawdzić, o co chodzi, poleciłbym w pierwszej kolejności

Predulcis eurus

- tam mamy całą tę muzyczną ideę w pigułce. Wiodące tę muzykę niemal-infradźwięki z kontrabasowego klarnetu, bardzo wysokie rejestry, w które zabiera nas klarnet, spajające ogień i wodę wiolonczela. Piękne melodie wygrywane czy to przez wiolonczelę, czy klarnet, ale też oszczędność środków wyrazu, granie ciszą. W ostatnim utworze z tej ciszy wyłania się nieoczekiwanie dźwięk fortepianu (może i pianina), dzięki któremu Marcin Masecki otwiera nam nowe przestrzenie i daje nieznane wcześniej w tym świecie barwy. Być może to jest najlepszy utwór, a na pewno najlepsza kulminacja, choć tak bardzo niekulminacyjna.
To jest bardzo anty-efektowna muzyka, ale nie miałem wątpliwości co do oceny - dla mnie jest to muzyka kompletna, i jedna z moich ulubionych płyt poprzedniej dekady.


A! Koniecznie chciałem dodać tu ten piękny fragment recenzji:

Ta muzyka jest przedziwna. Niby dawna, a może kojarzyć się z współczesnym dark-ambientem; niby gotycka, a nagle jakiś dźwięk przeleci jak w tunelu metra na Natolinie… I ta wibracja, która grana w krypcie, mogłaby wprawić w ruch szczątki kompozytora, gdyby tylko wiadomo było gdzie spoczywają. Wibrująca rura klarnetu kontrabasowego co najmniej kilka razy w czasie trwania płyty przemienia się w tunel czasoprzestrzenny, a my stajemy w tym przeciągu oniemiali, odczuwając drżenie i bojaźń, pomieszaną z fascynacją.


--> źródło (i autor!)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 26 czerwca 2022 12:55:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27522
Klawo, że powstał ten wątek! Czytam z zainteresowaniem i może nawet ponadrabiam to i owo przy okazji? Na dobrą sprawę znam pierwsze dwie płyty, z czego lepiej właśnie "Promitat Eterno". Wygląda na to, że moje zainteresowanie zespołem z czasem słabło. Ale na przykład ciekawy byłem współpracy Bastardy z Sutari, tylko że nie wiem, czy jakieś nagrania z niej wynikły. Dużo znaków zapytania :) .

A na koncercie Bastardy byłem raz, nawet miałem ze sobą aparat Zorka 5 -

phpBB [video]


- o ile pamiętam, nie był to najlepszy utwór, ale i tak dobrze mi się do tego wraca po latach. Czterech :) .

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 10 lipca 2022 12:31:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24281
Na wstępie kolejnego posta chciałbym się podzielić linkiem do bardzo interesującego i udanego debiutu Pawła Szamburskiego w roli prowadzącego audycję radiową:

Muzyczny labirynt Pawła Szamburskiego w Dwójce, z zeszłej niedzieli (cdn. dziś o 15) - opowiada bardzo ciekawie o klarnecie jako instrumencie, o swojej z nim drodze, o inspiracjach i napotkanych osobach, które mu pomogły z samouka stać się wirtuozem. Czasem mnie Paweł ostatnimi czasy denerwuje swoją niepohamowaną gadatliwością, ale tutaj wypada to znakomicie, a muzyczne ilustracje też są super.


Tymczasem:

Ars moriendi (2019) * * * *

Obrazek

najlepszy utwór: otwierający Vita in ligno, tym razem bez wątpliwości.

Bo też płyta ta rozpoczyna się z najwyższego C: pierwszy dźwięk, który trzej panowie wydają, niesie z sobą takie napięcie, że już wiemy, że mowa będzie o rzeczach najważniejszych. Album o Sztuce Umierania bierze na warsztat bardzo stare (średniowieczne chyba) utwory związane z liturgią i tajemnicą śmierci, ale ponownie w ogóle nie czuć w tym skansenu, mi ta muzyka wydaje się do głębi współczesna. Idzie też ona wyraźnie w kierunku minimalizmu, co sprawia, że po tym niesamowitym otwarciu ja jednak tracę koncentrację i w pewnym momencie przestaję z nią rezonować emocjonalnie - za to bardzo doceniam intelektualnie, bo cały ten koncept muzyki o umieraniu, jej wyraz, pogrążenie w zamyśleniu (nie w smutku!), kreowanie dźwięków na granicy ciszy, niezwykle mi pasuje. Słuchanie tego z płyty mnie jednak nie porywa, natomiast ten materiał miałem już okazję osłuchiwać na żywo i było to doświadczenie wspaniałe, niemal mistyczne.

--

Nigunim (2020) * * * * * *

Obrazek

Wśród różnorodnych inspiracji, z których moje ulubione trio czerpało - muzyka średniowieczna, polska muzyka ludowa, brazylijskie fado - ten album wypełniony muzyką Chasydów, mistycznymi nigunami, przenosi mnie do najgłębiej do innego świata i swoim pięknem dogłębnie wzrusza. I ponownie: nie jest to żadne odgrywanie standardów, lecz bardzo autentyczne i muzycznie dogłębnie przemyślane dawanie starej muzyce nowego życia i nowego wyrazu.

Paweł Szamburski tka swoje piękne melodie na klarnecie - czasem super delikatnie, kiedy indziej wpadając w trans; Michał Górczyński na swoim infradźwiękowym niemal klarnecie kontrabasowym - czasem pokornie buduje podstawę dla kolegów, kiedy indziej wydaje dzikie dźwięki, które nie wiadomo skąd się biorą; pomiędzy nimi pływa wiolonczela Tomasza Pokrzywińskiego, łącząc ogień z wodą, wypełniając przestrzeń tej magicznej muzyki.

Niektóre utwory są porywające, jak
przebojowy wręcz Achar
czy wyłaniające się z mroku i natychmiast porywające do tańca Mame.

Inne - głęboko skupione, powolnie rozwijające się, ale czarujące pięknymi melodiami, jak dzielący te dwa utwory Leyaakov.

Taki jest też utwór kończący, w którym jednak pojawia się znienacka chór Grochów i jest to dostojne i zapraszające do wspólnego śpiewu zakończenie najważniejszej dla mnie płyty ostatnich kilkunastu lat, co piszę z pełną świadomością wagi słów.

Nie wyróżniłem najlepszego utworu, powyżej dałem jakieś tropy, ale generalnie to -->

całość!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 10 lipca 2022 12:44:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 6850
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Hmmm... Ja jednak Ars Moriendi cenię najwyżej. Płyty płytami, ale Bastarda live to jest to!


Dzięki za podzielenie się tym linkiem do audycji w Dwójce!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 10 lipca 2022 13:31:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24281
Nie tylko Ty - mam wrażenie, że jest to być może najwyżej ceniona płyta Bastardy tak ogólnie. W moim przypadku możliwe, że jest najmniej ulubioną w pewnym sensie.

Ale podzielę się wspomnieniem koncertowym, wyjątkowym. Ostatni utwór na Ars moriendi (bardzo pięknym chyba drugi ulubiony), to Quis Dabit Oculis Nostris Fontem Lacrimarum i tam pojawia się śpiew. Siedzimy więc na koncercie w Ladomku, już ciemno dokoła, ostatni utwór, panowie grają - a tu nagle dosłownie z krzesła obok mnie wstaje pani i zaczyna śpiewać. Wchodzi na scenę, a za nią zaraz następny pan, i kolejne osoby! Wszyscy wchodzą na scenę ze śpiewem na ustach. Niesamowite doświadczenie :D
Głowy nie dam, ale wydaje mi się, że to był ostatecznie tenże Chór Grochów, który śpiewa w finale Nigunów.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 10 lipca 2022 14:52:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 6850
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Tak, oczywiście że był to Chór Grochów. Piękne doświadczenie to było!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 27 lipca 2022 00:55:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24281
Na pierwszych trzech płytach mamy gościnne występy, zawsze w ostatnich utworach (na debiucie Marcin Masecki, na kolejnych pojawiają się chóry), ale od kolejnej płyty zaczął się czas bastardowych kooperacji. Zaczęło się, pośrodku nocy kowidowej, od spotkania z João de Sousą, Portugalczykiem od wielu lat mieszkającym w Polsce, grającym na gitarze i śpiewającym. Wzięli na warsztat utwory mistrzów brazylijskiego fado i w grudniu 2020 roku panowie zagrali w Ladomku (oczywiście pustym, bez publiczności) ten oto przecudny koncert:

phpBB [video]


Jakby ktoś pytał - pięć gwiazdek i jeden z moich osobistych bastardowych topów. Krótkie spojrzenia na koniec występu mówią same za siebie:
serio? naprawdę aż tak super nam to wyszło? :D - naprawdę!

No i nagrali płytę.

Fado (2021) * * * *

Obrazek

najlepszy utwór: Gondarém

Jeżeli chodzi o kooperację, to bardzo dobrze wyszły im proporcje: indywidualnie osobą na pierwszym planie jest tu na pewno João de Sousa, co w tym materiale jak najbardziej ma sens; żaden z Tria nie pcha się za bardzo do przodu, natomiast można ich tu potraktować jako jeden idealnie zgrany organizm i w takim układzie wydaje mi się, że równowaga między nim a nimi jest idealnie wyważona: jest to w równym stopniu płyta Portugalczyka z towarzyszącymi mu muzykami, co kolejna płyta Bastardy z zaproszonym wokalistą.

Pierwsze trzy utwory wraz z ostatnim satysfakcjonują mnie w pełni. Nie ma może tego totalnego płynięcia, co w Ladomku (choć płyta również była nagrana "na żywo ale w studio"), ale wszystko skleja mi się w doskonałą całość. Natomiast pozostałe cztery utwory są znacznie bardziej stonowane, nie rozpędzają się i idą w kierunku minimalizmu - ja nie robię z tego zarzutu, ale chyba w takiej muzyce poszukuję bardziej energii, niż kontemplacji (a jeżeli kontemplacji, to takiej emocjonalnie nasyconej). Niestety dlatego całość ostatecznie trochę mi się dłuży i najbardziej lubię wyżej opisany "best of" ;-)

--

W tymże roku, ale jesienią, Bastardzi spotykają się z Chórem Uniwersytetu SWPS.

Kołowrót (2021), gwiazdki nie wiem

Obrazek

najlepszy utwór: póki co na pewno Zima

Płyta zawiera cztery utwory o tytułach czterech pór roku, nie ma jednak nic wspólnego z dziełem Vivaldiego i muzyka przywołuje tu nie tyle typowe dla pór roku pejzaże, co raczej (jak mi się zdaje) odwołuje się do pewnych nieoczywistych skojarzeń kulturowych - sugerują to również utwory (ludowe lub religijne), których tematy przewijają się przez oryginalne kompozycje zespołu: tu jakieś dożynki, tu adwent... Tym razem Trio zdecydowanie jest na pierwszym planie, ale też Chór jest czymś o wiele więcej, niż zaproszonym gościem: oni są obecni cały czas, zmieniają charakter tej muzyki, dodają jej przestrzeni, czasem tego ludowego powiewu, czasem niemal patosu (ale bez przesady), kiedy indziej prowadzą pewną narrację.
Dla mnie jest to najtrudniejsza płyta, stąd brak gwiazdek, bo nie wiem jeszcze, w którym kierunku pójdzie owo niezdecydowanie - na razie wciąż CHCE mi się tej płyty słuchać i się z nią próbować, choć póki co nie znalazłem z nią jasnego porozumienia; może w końcu stwierdzę, że jednak nie ma co dopisywać tam sensu na siłę, że zabrakło tam pomysłu na wypełnienie treścią założonej struktury. A może reszta roku dociągnie do tej Zimy, gdzie niesamowity jest moment, gdy w piękną melodią wiedzioną przez klarnet, wiolonczelę i głosy żeńskie, wkracza nagle chór głosów męskich, powtarzający mantrowo "krzyknijmy wszyscy!", wchodzi lekką dysharmonią, niepokojem i stopniowo przejmuje kontrolę nad melodią, w muzyce pojawia się napięcie, klarnet Szamburskiego zaczyna szaleć, kontrabasowy robi się groźny i wchodzi w te swoje dzikie wibracje, aż w końcu to spiętrzenie!! .. Posłuchajcie sobie :-)

Nie wiem jeszcze, co z tą płytą, czy w innych porach roku też czekają na mnie takie cuda?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group