Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 11 grudnia 2017 16:08:58

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 371 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 25  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pn, 24 kwietnia 2006 01:25:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
PJ Harvey – to zaledwie zaczątek do wątku, bo samą panią znam jeszcze zbyt słabo. No i przede wszystkim nie wszystkie płyty. Ale wątek postulowano i mam nadzieję, że z jego pomocą posłucham kolejnych rzeczy. Liczę tu na Was!! Bo po tym co znam to mi się wydaje, że ta Pani nie może wydać słabej płyty!

Obrazek
Dry

Obrazek
Rid Of Me

Obrazek
4 Track Demos

Obrazek
To Bring You My Love (****1/2) no tu w końcu mogę się wypowiedzieć i ocenić. Stosunkowo niedawny nabytek ale już dość dobrze obsłuchany. Bardzo intensywne granie. Takie brudne, nawet agresywne miejscami ale do bólu szczere i prawdziwe. No trzewia na wierzchu po prostu. Już od początku i nagrania tytułowego. Potem bardziej spokojne (ale tylko pozornie), monotonne i wciągające Working for the Man, zdecydowanie bardziej przebojowe C’Mon Billy. I znów dołowy klimat w Teclo. I tak do końca z odskokiem na bardziej przebojowe Down By The Water czy Send His Love to Me. Kończy piękny The Dancer.

Obrazek
Dance Hall At Louse Point płyta PJ z Johnem Parishem ale też nie mam :oops:

Obrazek
Is This Desire

Obrazek
Stories From The City, Stories From The Sea (*****) to taka najbardziej lajtowa płyta w dorobku Polly Jean. Przynajmniej tak wszyscy twierdzą. Rzeczywiście jest tak przyjemnie rozjechana gitarowo. Przynajmniej w tych najbardziej znanych, singlowych numerach. Tak też się zaczyna Wielkim Otwarciem i singlowymi Good Fortune i A Place Called Home. Potem jest trochę bardziej klimatycznie z przepięknym The Whores Hustle And The Hustlers Whore. Potem jeszcze bardziej urokliwe This Mess We’re In w duecie z Tomem Yorke z Radiohead. I tak dalej aż do kończącego We Float. Wydaje mi się, że na tej płycie PJ do swojej z lekka chropowatej stylistyki dodała tylko trochę więcej melodii ale efekt jest piorunujący.
Dla mnie była to pierwsza regularna płyta poznana tej artystki. Wcześniej niby lubiłem poszczególne utwory i doceniałem ale widocznie potrzeba było tej odrobiny więcej przebojowości aby dotrzeć do mego serca. :wink:

Obrazek
Uh Huh Her (****3/4) jak pierwszy raz dorwałem ta płytę, już po uprzednim poznaniu Stories …, zostałem powalony na łopatki. Totalne uderzenie na mózg. Z czasem jednak poczułem lekki niedosyt. Że kilka genialnych momentów zostało tak tylko zaakcentowanych a kilka kolejnych motywów nie do końca wykorzystanych. Nie umiem teraz wskazać konkretnych miejsc ale w paru miejscach i przy paru melodiach się to pojawiło. Stąd pomimo genialnego materiału wydaje mi się, ze można było z niego wycisnąć ciut więcej. Może to pani Polly Jean zbyt zaufała swojej produkcji, bo tu chyba po raz pierwszy nie podpisuje się na spółkę z kimś innym? Wtedy byłaby szóstka może? Tak jest prawie maks regularnej skali, bo ten niedosyt zostaje. Ale płyta zasługuje na pięć gwiazdek i ten mój taki minusik to tylko lekki akcent.
Co do samych utworów to w zasadzie wyróżnić trzeba by prawie wszystko. To troche powrót do surowszego brzmienia. Już od zaczynającego płytę The Life And Death Of Mr. Badmouth. Potem jest coś co niedawno zauważył też Elrond. Shame – genialny, leciutki, płynący temat. I best momenty przy każdym załamaniu głosu, zwłaszcza przy wyciąganiu refrenu po drugiej zwrotce. Tylko dlaczego zaledwie 2 i pół minutki :( . Who The Fuck? to powrót do agresywniejszego brzmienia. Udany. The Pocket Knife znów delikatniejsza rzecz i tak to się przemienia przez całą płytę. Bardzo lubię też pięknie płynące You Came Through (znów niecałe 3 minuty :( ) czy kolejne w zestawie It’s You. I ten spokojny, wyciszony koniec The Desparate Kingdom Of Love, potem Mewy i w końcu Darker Days of Me & Him. Piękno w czystej postaci.

EDIT: dwie doby mijają i zadnego wpisu :( a tyle osób chciało :(
uzupełniłem tytuł, może to coś da :?

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 25 kwietnia 2006 19:14:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24105
Kolego Marecki! Proszę się nie smucić! Proszę dać nam czas! Przyjdzie odpowiednia chwlia, dojrzeje ten moment i - CYK! :)

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2006 07:50:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
tak jedyne co mnie pociesza to pomysł, ze pewnie szykujecie już jakieś sążniste posty, które juz za chwilę się pojawią :wink:

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2006 13:36:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4338
Skąd: ęsowany
ja bardzo chciałbym poznać tę Panią... dobrze znam tylko numer "Beautiful Feeling" który mnie powalił po prostu przestrzenią i taką dalekością której zawsze szukałem w muzyce...

(ale to chyba mało charakterystyczny numer dla PJ?)

no i raz pamiętam jak wracaliśmy z Elrondem z Castle Party :piwo: i też to była chyba płyta "Stories from the city/ sea" i bardzo mnie ucieszyła bezpretensjonalność tej muzyki...

ale z kolei raz w Krakowie słuchaliźmy chyba "Is this Desire" (pamietasz Witt?) i to było już dla mnei nie do zniesienia... jakieś ryki, histerie... , hehehe :wink:

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2006 13:40:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24105
Taaa? To bring you my love Ci się owszem rykoniepodobało, ale pierwszy i ostatni numer z 'is this desire' mówiłeś że owszem owszem....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2006 13:41:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4338
Skąd: ęsowany
hehe, urwanie guowy z tymi tytuoma...

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2006 13:43:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24105
Pamientasz PJ Harvey jak ona się wyJrała? :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2006 14:19:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
kurde, nie mam czasu nie mam czasu nie mam czasu!!! :(
ale już niedługo :wink:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 26 kwietnia 2006 14:29:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Gero Beautiful Feeling jest jak dla mnie jednak dość charakterystyczny dla PJ. Dla mnie, co poniekąd zauważyłem już powyżej, jej twórczość ma dwa bieguny, z jednej strony jest dużo nastroju, klimatu, takiej niespokojnej melancholi. I tego dobrym przykładem może być Beautiful Feeling. Z drugiej strony są utwory szorstkie, chropowate, z krzyczącym wokalem itd. Ale obie stylistyki jak dla mnie się wspaniale uzupełniają, broniąc przed nadmierną słodyczą czy przesytem jedną z nich.

A Stories... jest płytą, która oprócz tego ma jeszcze coś. Właśnie lajtowość czy też bezpretensjonalność. Dlatego pełne *****!!

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 27 kwietnia 2006 16:11:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
zastanawiam się kiedy po raz pierwszy usłyszałam o PJHarvey: czy najpierw miałam płytę "To Bring You My Love" czy najpierw ujrzałam na MTV koncert wydzierającej się panny w moherowym sweterku czerwonym z gitarą elektr. chyba raczej to drugie. w każdym razie na pewno pierwszą płytą jaką wysłuchałam było
"To Bring You My Love".
ale od początku:

"DRY" **
właściwie nawet fajna gitarowa płyta,megasurowa chropowatość, jednak bez balladowych wątków charakterystycznych dla PJ z ostatnich płyt. Brakuje jej finezji i poezji :wink: . Powiedziałabym nawet, że dziś jest dla mnie za męcząca do słuchania przez te wszystkie zgrzyty. A przede wszystkim denerwujący jest wokal - po którymś kolejnym utworze MNIE boli gardło. Wyrózniam tylko dwa kawałki: Victory i If You Put It On

RID OF ME *
nie mam nawet, żeby sobie przypomnieć, ale z tego, co pamiętam to utkwiło mi jedynie "Never" - chyba to był pierwszy utwór. wydzierała się tam fantastycznie. taki zadziorny, buntowniczy, punkowy kawałek. i tylko za niego *

TO BRING YOU MY LOVE*****
Tutaj podoba mi się bardzo zaledwie połowa płyty, ale za to to, co się podoba jest genialna. A więc: C`Mon Billy, Send His Love To Me, The Dancer (i ta wokaliza na końcu mmm), tytułowy no i Down By The Water.

IS THIS DESIRE *
w ogóle nie rozumiem tej płyty. dla mnie jakas pomyłka chyba.

STORIEs FROM THE CITY STORIES FROM THE SEA******
to dla mnie najlepsza płyta pidżejki. nie ma w zasadzie utworu, który by mi się nie podobał. leci jeden za drugim i jest fajowo. Bardziej mi się podobaja te bez rzężących gitar nawet. Najlepsza płyta z najgorszą okładką.

UH HUH HER*****
Tutaj to dosłownie dwa-trzymnie mnie nie rusza, ale za to tyle melancholii przepieknej. NO CHILD OF MINE - takie coś, tylko dłuższe mogłoby być na nowym Budzymsolo :wink:
Poza tym Shame, Pocket Knife, The Slow Drug, You Come Through, i najlepsze na całej płycie -The Desperate Kingdom Of Love!!!
tutaj cenię najbardziej te wszystkie smuty (bo to są smuty ale nie smęty).
przed laty PJHarvey podobała mi się za darcie a teraz za smuty, ciekawe. chyba się powinnam wpisać do zapomnianego wątku o dziadzieniu czy starzeniu :oops: :roll:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 27 kwietnia 2006 17:09:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24105
Natalia - to chyba Twój pierwszy wpis monograficzny? Bardzo fajny! :)

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 27 kwietnia 2006 20:14:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
no proszę to wychodzi, że znam i mam juz wszystko co najlepsze :o

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 27 kwietnia 2006 21:03:19 
Tu się chyba wkrótce wpiszę. Nadrobiłem ostatnio trochę zalełości i bardzo mi się P.J. podoba!


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 27 kwietnia 2006 21:35:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
antiwitek pisze:
Natalia - to chyba Twój pierwszy wpis monograficzny

też o tym myślałam pisząc :wink:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 28 kwietnia 2006 13:22:48 
P.J. Harvey? Kto jeszcze umie tworzyć muzykę tak jękliwą / zgrzytliwą i jednocześnie tak świetlistą / przestrzenną?
Muszę przyznać, że nie znam innej artystki (płeć istotna), której muzykę umiałbym traktować tak poważnie. Pidżejka nie tracąc ani na chwilę nic ze swej kobiecości, zupełnie jej nie narzuca muzyce, którą tworzy...

TO BRING YOU MY LOVE
Tę poznałem, jako pierwszą i od razu odniosłem wrażenie, że jest to płyta bardzo ważna tak dla artystki (jak LEGENDA dla Armii?), jak i dla muzyki rockowej w ogóle. Dla mnie to taki wzorzec stylu P.J. Każda kolejna płyta (i pewnie poprzednie) musi być jakoś z tą skonfrontowana (tak sobie myślę, bo jak się zaraz okaże, znam niewiele więcej).
Ten album z całą pewnością sponsorowała literka Ż, a raczej głoska przezeń opisywana. Przez zaciśnięte zęby mówię: żżżżżżżżżżżżżż i staje mi przed uszami brzmienie tej płyty. Do tego niezwykła kameralność i kompozycje, które powinny być moje!...

To Bring You My Love” - pierwsze dźwięki gitary i już jesteśmy w innym świecie... gdybym się miał któregoś pięknego poranka obudzić i stwierdzić, że umiem tworzyć muzykę, to chciałbym, żeby moje utwory tak właśnie brzmiały...
Meet Ze Monsta” - wrzask!...
Working for the Man” - deja vue to podczas słuchania nagrań Pidżejki zjawisko normalne... choćby słuchać ich po raz pierwszy, musi się w końcu pojawić myśl: skądś to znam...
C’mon Billy”, „Teclo”, „Send His Love to Me” i „The Dancer” - tu chyba komentarz jest zbędny...
Long Snake Moan” - niewiele utworów zaczyna się równie genialnie...
Down by the Water” - singielek. Konieczna fluktuacja w klimacie płyty...
I Think I’m a Mother” - a tak chciałbym komponować... może wokal nieco męczący, ale za to ten zawijas gitary (basowej?)... tak. Zazdroszczę jej...

IS THIS DESIRE?
Kilka razy przesłuchiwałem tę płytę i kupiłbym ją, gdyby była wówczas dostępna na kasecie. Taki to był czas, że na CD P.J. skąpiłem pieniędzy. I teraz żałuję. W każdym razie, zapamiętałem piękną i wstrząsającą „Angelene”.

STORIES FROM THE CITY, STORIES FROM THE SEA
Dużo bardziej ludzka niż TO BRING YOU MY LOVE i pewnie nie tak wybina, ale, doprawdy, trudno jej nie lubić.

Big Exit” - BUM! Pierwsza petarda między oczy...
Good Fortune”, „A Place Called Home”, „One Line” i „Beautiful Feeling” - wraz z dwiema piosenkami ze strony B, to raczej ciasto, niż rodzynki... konieczne tło dla brylantów... bardzo przyjemne, ale nie pamięta się o nich długo...
The Whores Hustle and the Hustlers Whore” - tak chciałbym umieć grać na gitarze... i ten wrzask / jęk na koniec utworu... porażające... chyba najlepszy jej utwór, jaki znam...
This Mess We’re In” - wstrząsające...
You Said Something” - ktoś, gdzieś napisał, że ta płyta jest folkowa... ja tam nie wiem i pewnie się nie znam, ale jeśli już to tylko w tym utworze... sympatyczne ciasto...
Kamikaze” - tym razem to już PETARDA!...
This is Love” – i znów petarda i w dodatku singielek... bardzo, bardzo fajna piosenka, ale na pewno nie najlepsza... wspaniały teledysk!...
Horses in My Dreams” - no i niby znów ciasto, ale może jednak nie?... piękny utwór, ale jednak ta płyta nie z nim mi się kojarzy...
We Float” - takie zwieńczenie rozchwiania emocjonalnego płyty...

UH HUH HER
Stanąłem pewnego dnia przed wyborem: HAIL TO THE THIEF, albo właśnie ta i wygrała ciekawość. Kupiłem Radiohead. I bardzo się z tego cieszę, bo gdybym polegał tylko na Waszych ocenach po tamtą płytę nigdy bym nie sięgnął, co byłoby niewątpliwie błędem. A tak, czytając Wasze oceny UH HUH HER, nabieram na nią ochoty...


Na górę
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 371 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 25  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group