Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 20 listopada 2017 12:58:52

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Gabriel
PostWysłany: czw, 27 kwietnia 2006 00:07:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 07 marca 2006 14:07:18
Posty: 464
Skąd: Marshes
W "tego słucham" trudno trafić na kogoś słuchającego Petera Gabriela. Może ktoś się zainspiruje wątkiem.

Peter Gabriel (1) **** i ##

Niesamowicie introwertyczny album, takie sprawia na mnie wrażenie. To zresztą znak rozpoznawczy Gabriela: napięcie i nerwowość, skierowane całkowicie do wewnątrz. Kolega kiedyś powiedział, że mu się nie podoba, bo jest "za lekkie". Całkowite nieporozumienie. Ta muzyka jest bardzo skoncentrowana, nasycona treścią i muzykalnością, tak gęsto, że nie może być lekka.
Lubię na Jedynce różnorodność - od balladowego Solsbury Hill, przez pastiszowe Excuse Me do pełnych rozmachu Waiting For The Big One i Here Comes The Flood na końcu płyty. Ten ostatni utwór to chyba mój ulubiony.

Peter Gabriel (2) *** i ##

Najbardziej elektronicznie brzmiący z solowych albumów Gabriela. Syntezatorowe partie tworzące piękne barwy, gitary, których brzmieniem zajął się Robert Fripp, ale... trochę nierówna w całości i niespójna płyta. Wyróżnia się przede wszystkim White Shadow, jeden z najlepszych utworów Gabriela w ogóle. Druga połowa płyty wyraźnie gorsza.

Peter Gabriel (3) *****

Płyta wybitna. Dla odmiany w stu procentach spójna, nadal wściekle introwertyczna, mimo że niby zaangażowana społecznie, ale muzycznie cały ten gniew zostaje skierowany do środka... a do tego niezwykle niepokojąco wszystko brzmi. Gabriel śpiewa, jakby coś go porządnie przerażało. Występują tu niby przeboje, ale Games Without Frontiers jak na hit jest wyjątkowo ciężki, a Biko przez swoje afrykańskie wpływy pozostaje w pełni niesztampowy. Ale nie wiem, czy najlepszym utworem nie jest przypadkiem pierwszy - Intruder, niosący ze sobą prawdziwie złowieszczy cień!

Peter Gabriel (4) (amerykański tytuł: Security) ***

Znów spójna, ale tym razem mało konkretna. Chyba chodzi tu o klimat, więc klimat jest, z tym że niewiele więcej. Oczywiście opróćz tego, co zwykle - doskonałego wokalu, ciekawych aranżacji, jak zwykle mocno synthowych. Ale piosenki słabsze, do tego kiepski przeboik Shock the Monkey.

Plays Live ****

Dobra koncertówka na podsumowanie pierwszych czterech płyt o jednakowo brzmiących tytułach. Zdecydowanie nie polecam jednak używania jej w zastępstwie studyjnych. Jest w niej gabrielowy żar, ale pod względem brzmienia jest to namiastka.

Birdy *** i ##

Muzyka ilustracyjna, nie ma więc piosenek z prawdziwego zdarzenia, ale zaskakuje bogactwem brzmienia i nastroju - tu akurat nastrojowość jest bardziej na miejscu niż na czwórce, na której powoduje ona rozlazłość.
Wyróżnia się utwór, podczas którego w filmie kamera leci! - Birdy's Flight

[film Alana Parkera pod polskim tytułem "Ptasiek": *****]

So *****

Trudno dać inną ocenę, choć można by się czepiać, że poszedł w przebojowość. To taka płyta jak Black Album dla Metalliki, tylko oczywiście zdecydowanie lepsza :-)
Nietypowo właśnie przeboje są jej najmocniejszą stroną. Może nawet mniej najsławniejszy Sledgehammer, ale przede wszystkim wstrząsający Red Rain i przepiękny duet z bardziej na forum popularną od Gabriela Kate Bush, czyli Don't Give Up. Stosunkowo słabsze są natomiast utwory mniej znane (stanowiące jednak mniejszość na płycie!) - wypełniacze. Na So Gabriel jedyny raz pośpiewał sobie trochę bardziej "na zewnątrz", momentami wręcz jakby weselej.

Passion bez oceny.

Słabo znam, nie posiadam na własność. Też muzyka ilustracyjna, tym razem do "Ostatniego kuszenia Chrystusa" Martina Scorsese, ale zainteresowała mnie mniej niż Birdy (film też).

Us *****

Znowu nie mogę dać innej oceny. Płyta równie dobra, co So, choć z innego powodu. Wracamy do introwertycznego grania płytą nadzwyczaj dopieszczoną, tworzoną przez wiele lat, co słychać! Płyta jest równa i spójna, może najbardziej ze wszystkich, całkowicie pozbawiona materiału na przeboje (o nie, jest przecież Steam, hicior na zamówienie, ale nawet Steam ma swoje usprawiedliwienie, podobnie jak w drugiej części plyty Kiss That Frog, bo pozwalają kontrolować nastrój płyty, tak żeby nie wpadł w zbyt daleko idącą cichość). Najciekawsze są te miejsca, w których z subtelnych cieni wynurza się klarowna i piękna melodia, a więc Love To Be Loved, Blood Of Eden, może też Washing Of The Water. W zasadzie wszystko jest tu piękne!

I teraz nadchodzi wstyd, bo płyty

Up

... nie znam :-(

Przedziwnym trafem minęła mnie ona na wszystkich ścieżkach życia i czeka wciąż na odnalezienie.

A oprócz wyżej wymienionych Gabriel wydał jeszcze mnóstwo koncertówek, ale kto by miał pieniądze wszystkie je kupić.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 27 kwietnia 2006 08:20:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
oo fajnie, jaka szybka reakcja :)

ja znam od Birdy (***1/2) fajna muzyka, pare razy sięgająca do motywów z płyt wcześniejszych ale mocno ilustracyjna

So (*****) no tak to musi byc chyba maks. Oczywiście przebój goni za przebojem - Sledgehammer, Big Time to te żwawsze, Red Rain, Don't Give Up czy moje ulubione Gabriela w ogóle Mercy Street. I nie zgodzę się, że reszta to wypełniacze. In Your Eyes jest równie udane jak chociażby Big Time, We Do What We Are Told ma w sobie coś niesamowitego!

Passion (*****1/2) no tu całkowita niezgodność. Genialna płyta, która broni się sama w sobie, nawet bez filmu. A utwór A Different Drum to jeden z najlepszych Gabrieli ever. Całość zaś jeden z najlepszych soundtracków jakie znam.

Us (*****) bardzo udana kontynuacja So. Znów kilka utworów żywych i mocno przebojowych jak Steam czy Kiss That Frog. Ale najpiękniejsze są te spokojniejsze Love To Be Loved, Blood Of Eden (kolejny duet wokalny tym razem z Sinead O'Connor). Jednak moim ukochanym utworem stąd jest Digging In The Dirt. Jest w nim taki podskórny niepokój, takie zręczne wymieszanie nastrojów.

potem była jeszcze wielce udana koncertówka Secret World Live (****) w formie CD oraz VHS/DVD. Obie formy godne polecenia. Głównie przegląd z So i Us + kilka starszych rzeczy. Warto zobaczyć i posłuchać.

przed Up była jeszcze płyta Ovo (**1/2), która mnie osobiście średnio przypadła do gustu. Chociaż nie słuchałem już tego kilka lat :oops: To muzyka do sztuki teatralnej Millennium Dome z mocno etnicznymi elementami.

no i Up (****3/4) To taka płyta w którą trzeba się wsłuchać. Bo słuchając pobieżnie łatwo stwierdzić, że nic tu nie ma i odpuścić. Na pewno jest to rzecz mniej przebojowa, mniej oczywista niż So czy Us. Ale chyba nie gorsza. Zostawiłem sobie tę 1/4 ale może jeszcze zweryfikuję ocenę. Bo też już z rok nie słuchałem. Bardzo intensywna i mocno zapadająca rzecz. Muszę posłuchać znowu!

Gabriel wydał też w ostatnich latach sporo różnych DVD ale nie mam więc się nie odważam oceniać.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 07 maja 2006 12:57:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
Jak to możliwe, że Peter Gabriel mniej popularny od Gorillaz? :shock:

Mój stan posiadania solowych jego płyt bardzo marny - kaseta z jedynką wsiąkła, chyba kiedyś pożyczyłem koledze, ale pamięć zawiodla i nie wiedziałem, od kogo odzyskiwać :? . Dwójki sporą część zgrałem, zostało przede wszystkim White Shadow - potwierdzam utwór wybitny!
Z trójką stało się coś niewytłumaczalnego, kiedyś wiozłem do kolegi dwie kasety: Peter Gabriel III oraz Love Supreme Coltrane'a - i potem obie zaczęły tak straszliwie zaciągać, dźwięk falowo głuchł i rozgłaśniał się, w ogóle nie da się tego słuchać :-( To były jeszcze kasety sławetnej firmy Elbo...

I nigdy sobie nie kupiłem So :roll:

To może lista:

1. Red Rain - za apokaliptyczne wręcz napięcie.
2. Don't Give Up - za duet doskonały.
3. Blood of Eden - za rajską harmonię.
4. Big Time - że niby funk i taki skoczny przeboik, a tez trochę apokaliptycznie.
5. White Shadow - za nieskończoność barw
6. Games Without Frontiers - za dramatyzm.
7. Solsbury Hill - za klasyczność.
8. Digging in the Dirt - za niepokój rodem spod ziemi.
9. Come Talk To Me - za etniczne wstawki, których niby nie ma.

na razie starczy

A co o teledyskach powiecie??? Czy ktoś potrafił robić lepsze teledyski?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 08 maja 2006 13:31:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
dobra lista Crazy tylko nie znam White Shadow :oops: , no i dorzucić bym musiał A Different Drum z Passion i może coś z ostatniej (I Grieve może?)

no i Big Time out
a Mercy Street in

teledyski bardzo dobre, te obrazkowe oczywiście ale i Don't Give Up - proste i piękne

Crazy pisze:
Czy ktoś potrafił robić lepsze teledyski?
a-ha robiło przynajmniej równie udane

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 maja 2006 10:26:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4768
Skąd: Biadacz
nie przepadam za Gabrielem, ale Passion uwielbiam, zwłaszcza główny temat - a different beat

ej a co z Long Walk Home: Music from the Rabbit-Proof Fence ?
kapitalna płyta, choć za słuchaniem muzyki filmowej nie przepadam...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 12 maja 2006 16:42:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 02 maja 2006 12:52:46
Posty: 36
Skąd: Poznań/Warszawa
I z kim ten duet doskonały??? No z kim??? :D

A moje fascynacje Gabrielem pochodzą jeszcze z czasów Genesis.

Z solowych kawałków lubię te mocno elektroniczne i gęste od brzmień.

Uwielbiam Sledgehammer i Steam!

_________________
+ A.M.D.G. +


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 29 sierpnia 2006 09:43:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 19:29:43
Posty: 6347
[gówniany post]

_________________
Zapraszam:

http://wmigthegig.com/


Ostatnio zmieniony pn, 03 listopada 2008 15:08:23 przez MAQ, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 lutego 2007 16:00:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
zapytany w innym wątku przez MAQ, czy warto kupić "Peter Gabriel Plays Live" elrond pisze:
...bardzo warto !

Ja na to napisałem:
kurcze, a mi się jakoś nie podoba... świetna setlista, ale o wiele bardziej lubię to wszystko studyjnie (wyjątkowo jak na mnie)

po czym...
elrond pisze:
...ja zkolei wolę Gabriela live...studyjnie jest jakoś tak ...sucho, klaustrofobicznie..... i placzliwie....


i jeszcze pablak napisał, że też woli LIVE

Skoro mamy wątek, to czemu by go nie podbić :-)

---

A swoją drogą,

Puddleglum pisze:
napięcie i nerwowość, skierowane całkowicie do wewnątrz. (...)wściekle introwertyczna, mimo że niby zaangażowana społecznie, ale muzycznie cały ten gniew zostaje skierowany do środka... a do tego niezwykle niepokojąco wszystko brzmi. Gabriel śpiewa, jakby coś go porządnie przerażało.

natomiast elrond pisze:
klaustrofobiczność


czyżby chodziło w gruncie rzeczy o to samo?

Mi też albumy studyjne Gabriela (zwłaszcza pierwsze) się wydają klaustrofobiczne, przy czym oceniałbym to bardzo pozytywnie.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 lutego 2007 17:37:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17071
Skąd: z prowincji
Mam dwa koncerty Gabriela na DVD
"Secret World Live" i "Growing Up Live"
Oba świetne.
Po ich obejrzeniu ostatecznie doceniłem Gabriela.

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 lutego 2007 22:57:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...koncertowa plyta "Plays live " ***** jest jedyną płytą Gabriela ,która mi sie naprawdę podoba....jest bardzo przestrzenna ....w odróżnieniu od klaustrofobicznych i depresyjnych pierwszych 4 płyt studyjnych....brzmienie studyjne jest też jakieś takie suche i kartonowe...1.** 2.** 3 *** 4. ****..........potem zaczyna się u niego nowy okres -płyta" So"** - płyty tej szczerze nie cierpię, a już szczególnie ten łzawy teledysk z Kate Bush.... jakaś taka kiczowata płaczliwośc wychodzi z całej tej płyty.. nie znoszę tego !!!.....troche bardziej podoba mi sie płyta US *** ale ogólnie to wolę go zdecydowanie jako wokalistę zespołu Genesis !

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 lutego 2007 23:21:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
chyba rozumiem, co masz na myśli (przez płaczliwość), ale jakoś mi to nie przeszkadza. nie jestem wielkim fanem Gabriela, ale wiele rzeczy podoba mi się bardzo.
Na pięć gwiazdek na pewno Red Rain i Don't Give Up (bez teledysku, sama piosenka ;-)), a musiałbym przemyśleć
Crazy pisze:
3. Blood of Eden - za rajską harmonię.
4. Big Time - że niby funk i taki skoczny przeboik, a tez trochę apokaliptycznie.
5. White Shadow - za nieskończoność barw
6. Games Without Frontiers - za dramatyzm.

W każdym razie podobają mi się te skrótowe opisy sprzed prawie roku, zgadzam sięz nimi! ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 lutego 2007 23:31:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 19:29:43
Posty: 6347
elrond pisze:
3 ***

nie nie nie! trójka Gabriela to płyta na * * * * *, a plays live kupiłem dzisiaj na Allegro, dwu dyskowe wydanie no i zobaczymy czy jest na
elrond pisze:
*****


3 dni później MAQ zobaczył, co następuje...

Peter Gabriel Plays Live * * * * 1\2
Koncertówka niezwykle klimatyczna, bardziej przypomina mi dobrze zaplanowaną sztukę teatralną niż koncert :shock:. Już pierwszy utwór wprowadza niesamowity podniosły klimat, utwór jest wręcz hipnotyczny. Trudno mi się pogodzić z tym że kawałki z moim zdaniem najwybitniejszej płyty mistrza(PG 3), tak bardzo straciły swój mroczny klimat... jednak mamy do czynienia z koncertem a tu zmiany są jak najbardziej zrozumiałe, patrząc z perspektywy całego show zmiany jednak na w większości na plus, wyjątkiem jest no one of us jakiś taki trochę drętwy. Nie przekonuje również utwór premierowy bardzo piosenkowy trochę psuje klimat poprzednich kompozycji. I na tym lista zażaleń się kończy.
Najlepsza zmiana z repertuaru trójki to zwolniony i wybitnie klimatyczny No self control. Kawałki które bezdyskusyjnie zyskały w wersji live to DIY, On The Air, Shock The Monkey i początkowy The Rytm Of The Heat. Biko to już majestatyczny finał nie pozostawiający po sobie takie piętno, że płyte mimowolnie włącza się raz jeszcze. Dla mnie idealne podsumowanie najlepszego okresu w twórczości artysty.
Aha nie polecam wersji jedno płytowej z tego co usłyszałem od elronda, i wyczytałem w TR wycięto praktycznie najlepsze numery....
(aha sprawdziła się zasada co się Crazy'emu nie podoba to mogę w ciemno kupować :wink: )

Tak wygląda wersja 2CD
Disc: 1
1. Rhythm of the Heat
2. I Have the Touch
3. Not One of Us
4. Family Snapshot
5. D.I.Y.
6. Family and the Fishing Net
7. Intruder
8. I Go Swimming

Disc: 2
1. San Jacinto
2. Solsbury Hill
3. No Self Control
4. I Don't Remember
5. Shock the Monkey
6. Humdrum
7. On the Air
8. Biko

A tak jedno:
1.I HAVE TH TOUCH
2.FAMILY SNAPSOT
3.D.I.Y.
4.THE FAMILY AND THE FISHING NET
5.I GO SWIMMING
6.SAN JACINTO
7.SOLSBURY HILL
8.NO SELF-CONTROL
9.I DON'T REMEMBER
10.SHOCK THE MONKEY
11.HUMDRUM
12 BIKO
Najbardziej żal Rhythm of the Heat ,Intruder, On the Air Wręcz niepojęta redukcja....

_________________
Zapraszam:

http://wmigthegig.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 lutego 2007 20:05:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17071
Skąd: z prowincji
MAQ pisze:
przypomina mi dobrze zaplanowaną sztukę teatralną niż koncert

Koncerty Gabriela zawsze były teatralne.

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 lutego 2007 20:24:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
tak naprawdę to mi się podoba, tylko że wolę studyjne...

ale chętnie sobie poslucham (może dziś wieczorem), na szczęście mam dwupłytowe wydanie

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 lutego 2007 20:32:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 19:29:43
Posty: 6347
Crazy pisze:
tak naprawdę to mi się podoba

Wyjątek potwierdza regułę :D

pablak pisze:
Koncerty Gabriela zawsze były teatralne.

Słyszałem o tym ale nigdy wcześniej nie miałem okazji się przekonać
a to
MAQ pisze:
3 dni później MAQ zobaczył, co następuje...

jest genialne :D

_________________
Zapraszam:

http://wmigthegig.com/


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group