Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 24 czerwca 2017 21:47:26

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 125 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 31 stycznia 2010 10:05:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Nie znam dorobku At The Drive-In, nie znam też spuścizny Sparty. Mimo tych niedogodności chciałbym zająć się dorobkiem Mars Volty. Tym razem na spokojnie. Jeden post, jedna płyta, bez szaleństwa, bo może ktoś będzie chciał się włączyć.

Tremulant [2002]
Obrazek
„Cut The City” rozpoczyna się cichym elektronicznym niepokojem i etnicznymi bębenkami rozsianymi po kanałach, by w drugiej minucie przyłożyć. Ostry gitarowy riff podbity klawiszem, skomplikowana gra sekcji i głos. Oj, można go nie lubić, bo porusza się w specyficznych rejonach. Znam takich, którzy nie słuchają tego zespołu z powodu głosu Cedrica. Cóż, ich strata. Zespół porusza się w rejonach hardcoreowych, ale chyba nieco ugładzonych, trochę zmodyfikowanych. Bardzo wiele dzieje się w tle, te wszystkie szmery, trzaski, szumy, to wszystko wyjdzie jeszcze intensywniej na kolejnych albumach. Gdzieś dalej zaczynać być obecna szkoła dobrego progresywnego grania z lat siedemdziesiątych, chęć tworzenia nieco większych form. „Concertina” denerwuje dziwnym wokalem, ale tylko przez chwilę. Dalej jest łamanie spokoju z agresją, pojawia się też język hiszpański, mocno obecny na drugim dużym wydawnictwie Mars Volty. Trzeci i ostatni utwór intryguje już samym tytułem. „Eunuch Provocateur” jest chyba najlepszym fragmentem tego wydawnictwa. Dynamiczny rytm, pojedyncze akordy gitary oraz przesterowana „pajęczynka” w tle. Dalej zmiana i… dalsze kotłowanie, łamanie i kręcenie, ale bez popadania w grzech samozadowolenia, by po kilku minutach odejść w brzmienia elektroniczne. I gdyby nie natarczywa gra perkusji, wkroczylibyśmy na tereny ambientu.

Na tej małej płytce panowie dali ładną wizytówkę. Określili styl bez wpadania w niepotrzebne dłużyzny. Tak, ta płyta bez problemu kwalifikuje się do rankingu najlepszych mini albumów wszechczasów. Kolejne płyty pokażą, że duże płyty też potrafią robić dobre, a sami należą do najważniejszych zespołów pierwszej dekady XXI wieku.

Ocena: ****1/4

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 01 lutego 2010 09:48:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20836
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
pilot kameleon pisze:
Nie znam dorobku At The Drive-In

Radzę poznać "Relationship Of Command". Zwłaszcza że ostatnio polubiłeś Fugazi.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 01 lutego 2010 15:15:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
A poprzednich płyt też nie zaszkodzi. I mam nieodparte wrażenie, że Stiw się ze mną co do tego zgodzi :D

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 01 lutego 2010 15:28:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 09 grudnia 2004 11:21:40
Posty: 5832
:D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 lutego 2010 21:12:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
„De-Loused In The Comatorium” [2003]
Obrazek
Długograj rozwija pomysły z pierwszej epki . Efekt olśniewa. Znów wirtuozeria bez onanizmu, który później zakradał się głównie w palce Omara. Przebojowość połączona z koncept albumem pozbawionym przynudnawych fragmentów. Przez całą długość albumu dzieje się wiele, są agresywne ataki, pojawiają się impresje ambientowe, ale wszystko ustrojone w kompozycje oparte na ewidentnych początkach i końcach. Nie chcę pisać więcej, bo nie ma sensu omawiać kolejnych fragmentów. Może tylko wspomnę o momentach dla mnie najbardziej ekscytujących, czyli „Cicatriz ESP” (zapowiedź następnej płyty) i „Take The Veil Cerpin Taxt”. Zwłaszcza ten ostatni robi na mnie szczególne wrażenie. Tam jest wszystko, co kocham w ich muzyce. Niezdecydowanym lub niechętnym polecam spróbować przegryźć ten utwór.
Dla mnie dzieje rocka progresywnego zakończyły się w latach siedemdziesiątych. Lata osiemdziesiąte to regres, w dziewięćdziesiątych na to poletko wszedł Tool („Aenima” i „Lateralus”), a kilka lat później Mars Volta. To taka uproszczona linia gatunku. Co ciekawe, po klarownym debiucie MV rozpocznie drogę zagęszczania i komplikowania swojej twórczości. I właśnie te zmiany podzieliły fanów Mars Volty na trzy grupy, czyli akceptujących tylko pełnoprawny debiut, akceptujących pierwsze dwie płyty i akceptujących wszystko. Jak już kiedyś wspominałem, zupełnie nie rozumiem dlaczego i jest to dla mnie jedna z zagadek związanych z tym zespołem. Skąd aż takie emocje? Przecież skoki pomiędzy poszczególnymi płytami bywają spore, ale to nie jest odnajdywanie swojej stylistyki za każdym razem na nowo. Części składowe są te same, tylko proporcje ulegają zmianom.
Podsumowując: Nota zasłużona, może nawet powinna być trochę wyższa. Niemniej jednak wyżyny zostaną dopiero osiągnięte.

Ocena ****1/2

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 lutego 2010 21:54:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
pilot kameleon pisze:
Nota zasłużona, może nawet powinna być trochę wyższa. Niemniej jednak wyżyny zostaną dopiero osiągnięte.

..całkowity protest ! płyta na max** wokalista NIE DO ZNIESIENIA!

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 lutego 2010 21:58:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13218
Skąd: nieruchome Piaski
Ale to naprawdę niemożliwe, bo nie do zniesienia jest ten wokalista dopiero na płytach następnych :wink: A tak na serio: przepraszam, ale to, co on robi z wokalem, nie odbiega aż tak bardzo od tego, co zwykł robić Jon Anderson. Tylko że tu mamy w miarę czysty wokal (tzn. bez cienia żadnych efektów), a na następnych krążkach tak różowo nie jest.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Ostatnio zmieniony śr, 10 lutego 2010 22:01:17 przez Miki, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 lutego 2010 21:58:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
pilot kameleon pisze:
...i głos. Oj, można go nie lubić, bo porusza się w specyficznych rejonach. Znam takich, którzy nie słuchają tego zespołu z powodu głosu Cedrica. Cóż, ich strata.


elrond pisze:
..całkowity protest ! płyta na max** wokalista NIE DO ZNIESIENIA!


W tym wypadku nasza kompatybilność znacznie poniżej przeciętnej. 8) A co dopiero będzie przy "Frances The Mute", gdzie mam w planach przyznać komplet gwiazdek? :D

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 lutego 2010 22:02:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Miki pisze:
nie odbiega aż tak bardzo od tego, co zwykł robić Jon Anderson.

...odbiega całkowicie ....Anderson jest świetnym wokalistą !
pilot kameleon pisze:
A co dopiero będzie przy "Frances The Mute", gdzie mam w planach przyznać komplet gwiazdek?

:shock: to jest dopiero męka....
ale powiem szczerze ,gdyby zmienili wokalistę dało by sie nawet słuchać

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 10 lutego 2010 22:14:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 16:08:21
Posty: 6017
Skąd: przychodzi, tego nie wie nikt
elrond pisze:
Shocked to jest dopiero męka....

Ja ją zrecenzowałem w tym wątku, dla mnie zero gwiazdek. Nie rozumiem takiej muzyki i zmiana wokalisty niewiele by mi pomogła :)

_________________
www.dtrecords.pl - Dobry Towar Records (Spirit of 84, Malchus, cdn...)
www.backstageshop.pl - płyty, koszulki, książki, itd.

"Jak mamy tu coś zwojować skoro między jedną siatką, a drugą jest przerwa na piłkę?"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 11 lutego 2010 08:02:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20836
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Pierwsza płyta na pięć gwiazdek i dla mnie najlepszy album dekady.
Następnych nie mogę słuchać. :)

Hehe - uwielbiam takie różnice gustów.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 11 lutego 2010 22:18:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Peregrin Took pisze:
Pierwsza płyta na pięć gwiazdek i dla mnie najlepszy album dekady.

...znam 50 lepszych płyt w tej dekadzie

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 11 lutego 2010 22:35:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Peregrin Took pisze:
Pierwsza płyta na pięć gwiazdek i dla mnie najlepszy album dekady.

No, mocna fraza bez dwóch zdań. A tak nawiasem pisząc, pewnie lada moment trzeba będzie wytypować faworytów ostatnich dziesięciu lat.

elrond pisze:
...znam 50 lepszych płyt w tej dekadzie

Też mocna fraza, ale jednak trochę mniej. :D

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 20 lutego 2010 14:50:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Znalezione na Moronailu:

Obrazek

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 21 lutego 2010 19:39:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Frances The Mute [2005]
Obrazek
Na wstępie zaznaczam, że ten album nie jest pozbawiony wad. Są one rozsiane po różnych miejscach, ale w żadnym wypadku nie są w stanie przeważyć szali na złą stronę. „Frances The Mute” prezentuje się w moich uszach jako dzieło ambitniejsze i lepiej doprawione niż debiut. Mars Volta postawiła na kolejny koncept. Album zawiera ponad 75 minut muzyki. I nie jest lekko. W zasadzie mamy tutaj 5 utworów o stopniu komplikacji nieco większym niż na debiucie. Zespół rozbudował też skład, pojawiają się instrumenty dęte oraz przeszkadzajki w dużo większej ilości niż przedtem. Do tego wszystkiego dochodzi flirt z muzyką latynoską. I jak bardzo nie lubię tej muzyki, tak mieszanka zaproponowana przez Mars Voltę bardzo mi odpowiada. Kolejnym elementem jest muzyka ilustracyjno-ambientowa. Obecna już wcześniej, teraz w wielu momentach zdaje się rozlewać bez opamiętania. Częstokroć fragmenty „piosenkowe” wynurzają się jak wyspy wśród bezkresu morza. To może boleć.
Na czym polega koncept? Nie mam zielonego pojęcia, ale i bez niego doskonale słucha mi się tej płyty. Czuć, że zespół opowiada historię, czasem pogodniejszą (ballada „The Widow”), częściej jednak przerażającą (reszta płyty). Co urzeka najbardziej? Są na tej płycie fragmenty, głównie w „Cassandra Gemini”, które przyprawiają o dreszcze. Nerwica, jaka kryje się za tą muzyką, jest namacalna i wręcz wychodzi z głośników. Dziki saksofon i totalna gitara potrafią wzbudzić niesamowity i fascynujący niepokój. I jeśli wcześniej wspomniałem, że płyta ma wady, to te końcowe fragmenty albumu rekompensują je z nawiązką. Żadna płyta Mars Volty nie zawiera tak ekscytujących momentów i stąd moja ocena. Niedowiarków nie przekonam, sam jednak utwierdziłem się w swoim przekonaniu.
Ocena: *****

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 125 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group