Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 21 lipca 2019 22:00:57

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 marca 2012 12:09:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Nigdy nie było chyba waitsowego toptenu. Chciałbym więc przejść się ocenaryjnie po kolejnych płytach, najbardziej jednak skupiając się nie na całościowym ocenianiu albumów, ale właśnie na najlepszych piosenkach, które mogły by się w takim top tenie czy twentenie znaleźć.
Omijam albumy, których w ogóle nie znam.

Closing Time

ulubiony song: Martha * * * * 1/4

Ten pierwszy album bardzo lubię i cenię w nim to, że jest równy, właściwie wszystkie piosenki fajne... ale fajerwerków nie ma. Sporo piosenek w okolicach czterech gwiazdek, ale nie bardzo nic powyżej.

The Heart of Saturday Night

ulubiony song: (Looking for) the Heart of Saturday Night * * * *

Nie słyszałem tego od lat, więc na razie powiem dokładnie to samo, co o poprzedniczce. Sporo piosenek w okolicach czterech gwiazdek i bardzo fajna całość.

Nighthawks at the Diner

ulubiony song: On A Foggy Night * * * * *

KoT napisał, że pewnie na żywo doświadczenie niesamowite, a słucha się gorzej... płyty nie słyszałem nigdy, ale znam ten jeden utwór, który - ha! - był chyba w ogóle pierwszym utworem Waitsa, jaki poznałem, dawno temu w Radio WaWa! Mam go na kasecie do dziś i budzi mój niezmienny zachwyt. Murowane miejsce w pierwszej dziesiątce.

Small Change

ulubiony song: Step Right Up * * * * 1/2

Tu muszę w całości zgodzić się z oceną KoTa, który wyróżnia dwa pierwsze świetne utwory (Walcującą Matyldę i Step Right Up), a potem że robi się nudnawo... chociaż po drodze jest Pijany Fortepian na dobre ****, ale poza tym płyta grzęźnie w monotonii.

Foreign Affairs

ulubiony song: Burma Shave * * * * 1/2
ponadto powyżej czterech gwiazdek: Potter's Field ****1/4

A tu się muszę nie zgodzić, bo lubię tę płytę. Niewątpliwie znacznie bardziej odpowiada mi Waits bluesujący, z jazzowym instrumentarium, niż fortepianowo-orkiestrowe smęty ;-) Znacznie bardziej podoba mi się tu też sposób śpiewania. Problemem tej płyty jest niedobór wyróżniających się piosenek, oprócz Burma Shave, która w top tenie by się nie zmieściła, ale z samych lat 70. pewnie nawet w top 5 - magiczny utwór, mimo że paradoksalnie to właśnie jedyny czysto fortepianowy numer na tej płycie... ale za to mój ulubiony w całej jego karierze! No i nie jest czysto fortepianowy, bo nagle na końcu ta niesamowita trąbka!

Blue Valentine

ulubiony song: Blue Valentines * * * * * *
ponadto powyżej czterech gwiazdek: Red Shoes *****, Sweet Little Bullett *****, Romeo Is Bleeding **** 1/2, 29 Dollars **** 1/2, Whistlin' Down The Graveyard **** 1/2

Dla mnie pozostaje to dalece najlepsza płyta w dorobku Waitsa, oceny mówią tu same za siebie, a do tego nie ma tu mielizn, a każdy utwór ma swoje idealne miejsce... kiedyś o tym pisałem, ale przypadkowo czy nie płyta zbudowana jest tak:

1. utwór wymykający się klasyfikacjom gatunkowym
2. utwór atmosferzysty, nocny
3. ballada na fortepian
4. dynamiczny blues
5. kołyszący blues
--
6. kołyszący blues
7. dynamiczny blues
8. ballada na fortepian
9. utwór atmosferzysty, nocny
10. utwór wymykający się klasyfikacjom gatunkowym

idealna symetria, idealna całość.

Heartattack and Vine

ulubiony song: Ruby's Arms * * * *

Właściwie znowu to samo mogę powiedzieć, co przy pierwszych dwóch albumach. Solidne, równe, miejscami bardzo ładne, ale bez szału.

---------

Swordfishtrombones

ulubiony song: Swordfishtrombones * * * * 2/3
ponadto powyżej czterech gwiazdek: Underground ****1/2 (zwłaszcza wersja z Big Time!), Soldier's Things ****1/4

Na tej płycie zdecydowanie bardziej cenię całościowość niż piosenkowość, więc trochę nie mam o czym pisać. Tytułowy utwór jest wspaniały, choć uszczknąłem ułamek, bo jakoś za szybko mi się urywa. Dużo bardzo dobrych momentów, trochę jednak dłużyzn, ciekawe przerywniki instrumentalne... dla mnie to jest przede wszystkim płyta przełomowa i niesamowicie odważna, i za to ją cenię, a niekoniecznie za świetne pojedyncze numery.

Rain Dogs

ulubiony song: Rain Dogs * * * * * (zarówno wersja podstawowa, jak z Big Time, choć każda za coś nieco innego)
ponadto powyżej czterech gwiazdek: Singapore ****1/2, Clap Hands ****1/2, Cemetery Polka ****1/2, Jockey Full Of Bourbon **** 1/4, Time **** (ale na Big Time prawie pięć!), może jeszcze Union Square ****1/4

O właśnie - tu mamy tę samą artystyczną odwagę, co na poprzedniczce, a do tego całą galerię świetnych utworów (spośród tych, co nie wymieniłem, też sporo miałoby ****). Niesamowita jest różnorodność tej płyty, sam wokal Waitsa jest tu co i raz inny, a ogólnie w pełni sześciogwiazdkowy! Bogactwo nastrojów, stylistyki, aranżacji - wszystko tu gra. Nie lubię tylko Downtown Train (dwie gwiazdki?), smęt z posmakiem mdłej wersji osiemdziesiony, ble. Z serii piosenek z "down" zdecydowanie wolę zarówno Down Down Down ze Swordfish..., jak i Union Square z tej płyty, obie znakomite.
W sumie nie mogę też zbyt wiele dobrego powiedzieć o zakończeniu płyty Rain Dogs - instrumentalna miniaturka jest wprawdzie zabawnym faktem (w sensie, że ktoś nagrał gościa, który wyszedł i wydał parę nieskoordynowanych dźwieków z instrumentu), ale niewiele z niej wynika, a w ostatnim utworze Waits trochę za bardzo przypomina zarzynanego barana... jako idealne zakończenie płyty marzy mi się Time, a potem wycharczane: Thank you, good night, jak na Big Time :D Ale to malutki zarzut, płyta jest rewelacyjna, a już początek to taki, że :shock:

Frank's Wild Years

ulubiony song: Down in the Hole * * * * , ale na Big Time pełne * * * * *
ponadto powyżej czterech gwiazdek: I'll Be Gone ****1/2, Telephone Call From Istambul **** (ale na Big Time ****1/2), Temptation ****1/4

Wbrew pozorom mam tu więcej piosenek, które bardzo lubię, niż na Swordfish..., ale całość sprawia gorsze wrażenie. Może trochę zjadanie własnego ogona? Może więcej wypełniaczy?

Big Time

ulubiony song: ze wszystkich to Rain Dogs * * * * *, a z tych, co jeszcze nie wymienione: Strange Weather, też * * * * *

Ponadto to już pisałem wcześniej - większość utworów coś tu dla mnie zyskuje, za wyjątkiem pierwszych dwóch (16 Shells boli uszy, a Red Shoes to jakaś smutna autokarykatura :-() oraz Big Black Mariah, która pomiędzy dwoma najlepszymi piosenkami brzmi jakby pijany gbur wdarł się w jakieś piękne miejsce i popsuł powietrze od razu, dobrze, że tylko na chwilę.
Jako koncertówka jest to jednak dla mnie dzieło na pięć gwiazdek, mimo powyższych kłopotów.

Bone Machine

ulubiony song: Dirt in the Ground * * * * *
ponadto powyżej czterech gwiazdek: Black Wings ****1/2

Ponieważ wielu tu fanów, to pewnie wzruszą ramionami, czemu tak mało... jakoś irytuje mnie brzmienie tej płyty, a i kompozycje nie zachwycają. Kilka bardzo lubię, miałyby w okolicach czwórki, ale szczerze mówiąc nie chce mi się ich słuchać. Otwierający Earth Died Screaming, utwór niewątpliwie bardzo intrygujący, ma w sobie coś podobnego jak Home na Friku - od razu na dzień dobry wali po uszach, otwiera szeroko oczy... i kogo ma zafrapować, to na pewno zafrapuje, ale ja jakoś niechętnie wchodzę w tę zabawę.

Blood Money

ulubiony song: Misery's the River of the World * * * * *
ponadto powyżej czterech gwiazdek: Another Man's Vine ****2/3, All The World Is Green ****1/2, Starving in the Belly of a Whale ****1/2, God's Away on Business ****1/4, Part You Throw Away ****1/4

Jak już pisałem - płyta właśnie najwięcej zyskująca na słuchaniu poszczególnych piosenek. Choć prawdę powiedziawszy, coraz bardziej zaczyna mi się podobać też całościowo. Na razie to bardziej kwestia miesiąca, ale może w końcu będę miał o czym napisać w "rozliczeniu kwartalnym" ;-)

Alice

ulubiony song: Alice * * * * *
ponadto powyżej czterech gwiazdek: Everything You CanThink ****1/2 i ten niemieckojęzyczny cholera wie jak się nazywa ****1/4

Jakoś mało tego wyróżniłem, ale tak ten album słyszę. Początek fenomenalny, a potem zaczyna mi się zlewać (jak Small Change? he he, KoTu nie spodoba się to porównanie!). Lubię tę płytę i nieraz słucham z przyjemnością, ale utworów nie mogę się nauczyć rozróżniać ;-)



No i top ten w razie czego gotowy, bo równo dziesięć utworów dostało pięć gwiazdek!
(jedyny poważny dylemat dotyczyłby miejsca drugiego i trzeciego...)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 marca 2012 20:01:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Nie wiem jak inni, ale Kott i WiT - rozsierdziliście mnie srodze, całkowicie olewając mój pieczołowicie naskrobany post :evil: Następnym razem, jak będę chciał pisać do lustra, to sobie założę bloga. Po co mi do tego forum?!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 marca 2012 20:03:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25569
No bywa, że tak to ostatnio działa. Mam się tłumaczyć, że w weekend byłem poza domem, a potem zapomniałem?

Ja to się bardziej dziwię Petowi, że nie zareagował na to jak sposponowałeś "Downtown Train". Mi to jest akurat na rękę :) .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 marca 2012 20:07:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
antiwitek pisze:
Mam się tłumaczyć, że w weekend byłem poza domem, a potem zapomniałem?

Nie - masz okazać skruchę! :D

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 marca 2012 20:07:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25569
Crazy pisze:
W sumie nie mogę też zbyt wiele dobrego powiedzieć o zakończeniu płyty Rain Dogs - instrumentalna miniaturka jest wprawdzie zabawnym faktem (w sensie, że ktoś nagrał gościa, który wyszedł i wydał parę nieskoordynowanych dźwieków z instrumentu), ale niewiele z niej wynika, a w ostatnim utworze Waits trochę za bardzo przypomina zarzynanego barana...


O kurwa, sobie doczytałem.
Halo! To jedno z najfajniejszych zakończeń płyt w ogóle. Jest REWELACYJNE!!!
Gdyby Pet do Ciebie coś, to zaczaimy się razem :) .

PS. A dodam jeszcze, że jakiś czas temu miałem ochotę popisać coś o moich ulubionych płytach Waitsa - może jeszcze do tego dojdzie. Nie będę przebierał w słowach :P .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 marca 2012 20:12:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4854
Skąd: Biadacz
Wyjdzie, że tylko czekałem na wkurzonego Krejzjego ;) Teraz parę minut po tym wpisie powinienem wkleić zawczasu przygotowaną błyskotliwą ripostę... Póki co to się przygotowuję do odpowiedzi... nawet miałem dziś odpalić parę płyt żeby coś sensownego napisać, ale jakoś nie było klimatu... właśnie odpoczywam po wysprzątaniu zarzyganego pokoju dziecięcego (żonka posprzątała korytarz i łazienkę) :)

ale mogę się odgryźć, że na Twoje refleksje na temat Allice czekałem dość długo ;)

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 12 marca 2012 22:28:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
O kurde, sprowokowałem, to teraz dostanę za swoje :2gnaty:
Albo Walentyna dostanie!

KoT pisze:
na Twoje refleksje na temat Allice czekałem dość długo

:oops:
Człowieku, najpierw posłuchałem sobie kilka razy i poza utworem tytułowym jakoś mnie nie wzięło, a potem zapodziała mi się ta płyta i w ogóle nie wiedziałem, gdzie jest! A tego Blood Money w ogóle nigdy nie mi odtwarzacz nie odtworzył, dopiero znacznie później, ale to nie ta płyta od Ciebie.
Wiele lat temu to było :oops:


KoT pisze:
właśnie odpoczywam po wysprzątaniu zarzyganego pokoju dziecięcego (żonka posprzątała korytarz i łazienkę)

Konkret :shock:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 16 marca 2012 09:52:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4854
Skąd: Biadacz
Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi u nas w domu słucha się dużo Waitsa jak na świat przychodzi dziecko... no więc na jesieni i w zimie mieliśmy bardzo intensywne słuchanie... Tknęło mnie to, że dużo chętniej słuchaliśmy wczesnego Waitsa bez hałasów i krzyków... i chyba teraz właśnie taki mam stosunek do artysty...

(tam gdzie się zgadzamy nie nie będę sobie strzępił klawiatury )

Crazy pisze:
Nighthawks at the Diner

To nie jest płyta której chce mi się słuchać… doceniam ją ale za nią nie przepadam… nie tak dawno Waits wydał coś podobnego – dodatkową płytę do koncertu Glitter and Dom na której są same nawijki – chyba z pół godziny tego jest – fajne historyjki przesłuchałem ze trzy razy – najzabawniejsza chyba opowiastka o sępach… dla mnie to ciekawostka, a nie coś do słuchania i tak samo z tym albumem… muzyki tu niewiele, ale artystycznie ciekawa rzecz… best moment: Habahaba dingdinding… Baby ! You’ve Got everything :)


Cytat:
Foreign Affairs

Cytat:
ulubiony song: Burma Shave * * * * 1/2


Przesłuchałem dość intensywnie Nigdy nie rozumiałem I chyba nie zrozumiem fanomenu tej płyty i tego utworu… Ten numer jest na prawie na wszystkich składankach, niekóre się nawet nim nazywają... można go zobaczyć w wersji live w wielu różnych wykonaniach... prywatnie założyłem, że to związane z większym akurat w czasie wydania tej płyty zainteresowaniem mediów Waitsem... Mógłbym próbować znaleźć jakieś omownie, ale skoro Crazy postawił sprawy jasno to napiszę po prostu, że to dla mnie nudy… smuty-druty… Te piosenki są dla mnie pozbawione energii i niemal wszystkiego za co lubię Waitsa… jak wyrwać jakiś pojedynczy kawałek to da się go przesłuchać, ale całość dla mnie niesłuchalna.

to be continued...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 17 marca 2012 10:44:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Płyty nie będę bronił - ja ją dosyć lubię, ale uważam, że jest przeciętna (tyle że w stylistyce, którą lubię).
Natomiast utwór Burma Shave ma dla mnie coś wspaniałego... głębokiego... od razu mówię, że nie ma to nic wspólnego z tekstem, nie mam zielonego pojęcia, o czym jest ta piosenka, a nawet nie wiem, co znaczy tytuł. Ale Waits śpiewa to w sposób niezwykle intensywny, nasycony i emocjami, i barwami. Przepiękne. A już całkowitym czadem jest ta nieoczekiwanie rozdzierająca ciszę trąbka.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 19 marca 2012 11:12:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4854
Skąd: Biadacz
Crazy pisze:
Blue Valentine

No tu się kajam... z tą płytą się przeprosiłem i pokochałem szczerą miłością... Dziś daję bez zastanowienia ****+ ! Słuchałem jej bardzo intensywnie w bardzo sprzyjających okolicznościach przyrody... Oczywiście do głowy by mi nie przyszło aby zauważyć tą piękną symetrię o której napisałeś powyżej, ale zgadzam się - tak to właśnie jest skonstruowane... Wszystkie piosenki równe i piękne... teraz wyróżniłbym wszystkie... świetny album, ale apologia Crazy'ego jest na pełne ****** !

Crazy pisze:
Swordfishtrombones

DO tego albumu mam podobne całościowe podejście... ale na wyróżnienie moim zdaniem zasługują pompatyczny In the neighbourhood.

Crazy pisze:
Rain Dogs

Crazy pisze:
Nie lubię tylko Downtown Train (dwie gwiazdki?), smęt z posmakiem mdłej wersji osiemdziesiony, ble.

Wstydu Pan nie masz !!! Taką kalumnią to mógłby sobie rzucić jakiś przekonany o swej nieomylności fircyk, który skojarzywszy tytuł z nazwiskiem Roda Stewarta, przygnieciony mentalnie wspomnieniem tegoż Roda w obcisłych gatkach w panterkę i koszulce kierowcy ciężarówki na ramiączkach, nie potrafiłby docenić piękna kompozycji i melodii... Szejm on you !

Crazy pisze:
W sumie nie mogę też zbyt wiele dobrego powiedzieć o zakończeniu płyty Rain Dogs - instrumentalna miniaturka jest wprawdzie zabawnym faktem (w sensie, że ktoś nagrał gościa, który wyszedł i wydał parę nieskoordynowanych dźwieków z instrumentu), ale niewiele z niej wynika,

Moim zdaniem to całkiem zabawne i zazwyczaj działa na mnie element zaskoczenia w postaci ostatniego bardzo fajnego kawałka !

Crazy pisze:
a w ostatnim utworze Waits trochę za bardzo przypomina zarzynanego barana...

A niby od kiedy to w przypadku Waitsa jest wada ?!?

Z resztą Twoich uwag na temat tej płyty mogę się z Tobą wspałaniomyslnie zgodzić :faja:

Zostawię sobie coś na potem...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 20 marca 2012 22:57:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Bardzo się cieszę, że polubiłeś Blue Valentine! :D

Co do Downtown Train to przy okazji sobie znowu posłucham płyty i chętnie spróbuję zmienić zdanie. Tymczasem jednak stanę w obronie Roda w obcisłych gatkach!! Do you not think he's sexy?!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 06 sierpnia 2012 10:26:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4854
Skąd: Biadacz
Tom atakuje:
Obrazek
Obrazek
Chicago Live u Lettermana:
http://www.cbs.com/late_night/late_show ... &play=true

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 stycznia 2013 19:06:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4854
Skąd: Biadacz
Shenandoah (Performed By Tom Waits & Keith Richards):
http://www.npr.org/player/v2/mediaPlaye ... =168809014

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 19 lipca 2013 21:24:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Chciałem napisać, jak wspaniała jest Blue Valentine, której wczoraj i dzisiaj posłuchałem, ale zobaczyłem, że już to napisałem, nawet się ze sobą nadal zgadzam ;-)
Jeden moment dzisiaj szczególnie zwrócił moją uwagę: kończy się trzeci utwór, Christmas Card From a Hooker, i on kończy się słowami "on a valentine's day", takimi prawie tytułowymi dla płyty. Kończy się więc ta pierwsza trójka utworów stanowiąca wstęp do jądra - i zaczyna się! Romeo Is Bleeding. 29 Dollars, an alligator purse... strona B... dwa utwory na W... Tak jak pisałem w tamtej apologii, ta bluesowa czwórka to jest dla mnie oś płyty i zestaw doskonały, mimo że (podtrzymuję) żadnej z tych piosenek z osobna nie dałbym może pięciu gwiazdek. Najbliżej Romeo, ale też nie. Natomiast razem we cztery, wzięte w klamrę tych fortepianowych ballad, są dla mnie po prostu cudowne :D

Choć i tak to wszystkie blaknie przy ostatnim utworze. She sends me blue valentines...




---


Chciałem jeszcze dodać.
Słuchałem dziś również Alice. I tak sobie myślę, że co to jest za gość, który po trzydziestu latach kariery pisze tak wybitną rzecz jak ta Alice :shock: I żeby to ona jedna - w tym samym roku wydaje dwie płyty, na których piosenek na najwyższym absolutnie poziomie jest dobre kilka. Po trzydziestu latach pisania piosenek!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 30 października 2018 21:59:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Uwielbiam tego gościa!

phpBB [video]


No weźcie, przecież to jest z osiem gwiazdek :D

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group