Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 21 listopada 2017 07:32:05

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 320 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 22  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 12:26:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Przygotowywałem się do tego długo... czekałem czy może ktoś inny się znajdzie żeby zacząć z tym wątkiem. Ale nic. Zatem przechodzę do natarcia.

Jedziemy chronologicznie.

Rozdział I - The Boys Next Door

Door Door ***1/2 - bardzo fajna płytka na że tak powiem "dzień dobry". Nick nie do końca wie tu jeszcze czego chce. Widać że pociąga go punk ale że jednocześnie jest to konwencja dla niego za wąska. Nie epatuje tutaj też swym mrocznym głosem tak jak będzie to robił później. "The nightwatchman" i muzycznie i wokalnie to dla mnie taki niemal The Cure z debiutanckiej płyty. Fajny jest zaśpiew w "Dive position", no i jest tu pierwszy przebój w postaci niepokojącego "Shivers".

Hee haw *** - bardziej na zasadzie ciekawostki, styl dalej się dopiero rodzi. Wyróżniam "Mr. Clarinet".

Rozdział II - The Birthday Party

Prayers on fire **** - ooo... świetna płyta. Chora. Wielbiciele Nicka z okresu "The boatman's call" nie mają to czego szukać. Dużo krzyku, chaosu w dźwiękach, zgrzytów i tak zwanego brudu. "Zoo music girl" świetnie żywiołowo napędza album. Ale takie "Cry" czy "Nick the stripper" to już kawałki wolniejsze gdzie Cave krzyczy, melorecytuje nadając swemu głosowi chore, złowieszcze brzmienie. Narodziny stylu który będzie rządził długo w nagraniach naszego bohatera.

Junkyard **** - w sumie powtórka. Tylko trochę lepsza produkcja. I lecą dalej te nieradiowe jazgoczące numery: "She's hit", "The dim locator"...

"Mutiny/The Bad Seed" - ***1/2 - trochę krok w tył ale też to zbieranina wcześniejszych utworów. Ale te utwory nie są nijakie, nie przechodzą bokiem. Pamięta się "Sonny's burning", "Deep in the woods", "Jennifer's veil"... Z ciekawostek jest tu "Six strings that drew blood", które niebawem powróci.

"Live 1981-1982" ***1/2 - jak ktoś chce mieć tylko jedną płytę The Birthday Party to może się zadowolić tą. Kwintesencja stylu, wszystkie najważniejsze utwory no i niesamowita atmosfera koncertów grupy.

Rozdział III - Nick Cave and The Bad Seeds

No i się zaczyna na dobre.
From her to eternity ***** - tak zwany debiut totalny. Na początek kilka niepokojących dźwięków fortepianu i wchodzi Nick "I stepped into an avalanche...", a po tym wali perkusja. To przeróbka numeru Cohena, która bardzo uwypukla tekst. A potem jest coraz ciekawiej. W "Cabin fever" Cave głównie krzyczy, a "Well of misery" ma zespołowe zaśpiewy porównywalne z jakimś chórem galerników. Utwór tytułowy to murowany przebój, oczywiście w konwencji Nickowej a nie powiedzmy jego rodaczki Kylie Minogue (która jeszcze w niniejszym wpisie oczywiście powróci). Przebojem stał się po trzech latach przy okazji występu Nicka w "Niebie nad Berlinem" Wendersa. Mamy tu jeszcze przeróbkę Elvisa oraz "Saint Huck" rozpoczynające się złowieszczym okrzykiem "Achtung!". Jest też "Wings off flies" w którym podmiot liryczny wróży sobie "She loves me/she loves me not" odrywając wszakże nie liście z drzew tylko skrzydełka z muchy. Wróżenie cokolwiek osobliwe - wszak muchy mają zwykle parzystą liczbę skrzydeł.

The firstborn is dead **** - trochę powtórka. Przebój dostajemy tym razem na sam początek. I to jaki! "Tupelo" to moim zdaniem najlepszy numer Cave'a sprzed stylistycznej wolty. Jest tu wszystko co charakterystyczne dla jego wczesnego stylu: niepokojąca melodia, chóralny zaśpiew, jakieś złowieszcze wycie w tle. A drugi kawałek to wprowadzenie.. bluesa. Tak, to najbardziej bluesowa płyta Nicka. Może nie stricte do postawienia obok płyt Dixona ale jest to wyraźnie blues przetworzony w autorski sposób przez naszą ekipę. I tak jest prawie do końca płyty. Ciekawostki: powrót "Six strings that drew blood" i "Wanted man" autorstwa Dylana.

Kicking against the pricks ***1/2 - w sumie kusi mnie dać wyższą ocenę ale to płyta z przeróbkami i jakoś nie mam sumienia. Przeróbki różnorakie w tym kawałków bardzo znanych - jak "Hey Joe" i "All tomorrow's parties". Ale rządzi tu "Something's gotten hold of my heart" w oryginale słodziutki przebój wyśpiewany przez niejakiego Gena Pitneya.

Your funeral my trial *** - najsłabszy album chyba. Jeden utwór pomnikowy to ośmiominutowe "Carny". Prócz tego zieje jak dla mnie nudą, której kulminacją jest końcowy "Scum".

Tender prey ****1/2 - płyta do której mam sentyment szczególny bo od niej zaczęła się moja przygoda z Nickiem, pożyczył mi ją na winylu mój nauczyciel angielskiego w drugiej klasie ogólniaka. Wspaniały łyk świeżości, ostatnia płyta z tych "energiczniejszych". Na początek łup między oczy czyli "The mercy seat" - jeden z Nickowych klasyków. Gadana zwrotka i powtarzany w nieskończonosć refren, za tekst zaś służą refleksje człowieka siedzącego na krześle elektrycznym. Potem narastające zwrotki i chóralne refreny "Up jumped the devil". Skoczna, taneczna wręcz "Deanna". Śliczna ballada "Watching Alice", jakby zapowiedź następnej płyty. I tak sobie te utwory płyną, aż do chóralnego znów "New morning". A przed nim sporo galopad "City of refugee", "Sugar sugar sugar"... Nic się tu nie nudzi.

The good son ***** - i zmieniamy klimat. Dla jednych Cave popełnia stylistyczną zdradę, dla drugich od tej płyty daje się go słuchać. Są tu głównie ballady, a melodie większości z nich są wręcz przepiękne. Choćby rozpoczynająca album "Foi na cruz" z refrenem po portugalsku. Kawałek tytułowy ma refren znowu kojarzący mi się z galernikami. "Sorrow's child" autentycznie wzrusza. "The weeping song" ma dla odmiany klimat westernu, a w teledysku z kolei Nick płynął łodzią - takie pomieszanie. To numer z mojej ścisłej czołówki tego artysty, świetnie wypada zwłaszcza na koncertach gdy ten dialog ojca z synem rozkładają między sobą Cave i Bargeld. Melodia refrenu "The ship song" to dla mnie z kolei najpiękniejsza melodia z tej płyty, też żelazny punkt koncertów. Dla odmiany "The hammer song" i "The witness song" to utwory w starym, szybszym klimacie, podkreślające że zmiany o 180 stopni nie ma, że "chory" Cave wcale się nie skończył.

Henry's dream **** - no właśnie, nie skończył się. Już otwierające płytę "Papa won't leave you Henry" to powrót do starego dobrego stylu. Z tej samej beczki są "Brother my cup is empty", "Jack the ripper" czy "John Finn's wife". A z drugiej strony ballady - "Christina the astonishing" i "Straight to you". Nick wyraźnie znalazł drogę którą teraz się będzie poruszał: trochę szybko, trochę wolno, w zdrowych zadowalających zwolenników obu opcji proporcjach.

Live seeds *** - taki koncercik bez niespodzianek. Nic w sumie nie wnosi.

Let love in ***** - nooo... znowu kolos. Nick jako gwiazda światowa. "Do you love me" i "Red right hand" wielkimi przebojami w radiach i telewizjach. Wyważenie między numerami doskonale widoczne: chore "Jangling Jack" a z drugiej strony śliczne "Ain't gonna rain anymore" a na dokładkę łączący obie koncepcje "Loverman". kowerowany po kilku latach przez Metallikę. Do 1994 Nick miał spore grono fanów, po tej płycie stał się niekwestionowaną gwiazdą światowego foramtu.

Murder Ballads ****1/2 - coś wspaniałego... I coś czego się można było spodziewać. Płyta na której trup wygląda z każdej zwrotki, a krew leje się w każdym refrenie. Muzycznie bez niespodzianek chociaż są nowatorskie duety z wokalistkami. Tak słodko jak w "Where the wild roses grow" jeszcze nie było, ale Kylie Minogue wpasowała się tu w konwencję bohaterki i utworu po prostu kapitalnie! Duet z P.J. Harvey jest jeszcze lepszy ale to było... może nie do przewidzenia ale jakoś mam wrażenie że ta para pochodzi z tego samego muzycznego światka. Największy odlot na tej płycie to dla mnie galopująca "The curse of Millheaven" - opowieść dziewczynki z małego miasta, w którym dochodzi do serii tajemniczych morderstw. W ogóle większość kawałków na tej płycie jest zaśpiewana w pierwszej osobie i sądzę że nikt tak jak Cave nie pasowałby do tego by te historie wyśpiewać. Acz w piętnastominutowym "O'Malley's bar" robi się nudno (za to pół gwiazdki w dół). Potem jest już tylko zaśpiewane przez cały zespół i obie wspomniane panie "Death is not the end", znów kower Dylana. Śmierć to nie koniec? W kontekście tych wszystkich opowieści? Strach się bać.

The boatman's call ****1/2 - niemal kopia The Good Son, tyle że już same ballady. Nick odkrył w sobie nowe powołanie, chce być Leonardem Cohenem. Piękna płyta na długie jesienne i zimowe wieczory. Każdy utwór godny wyróżnienia, każda melodia piękna.

I potem już tworczośc pana Nicka rusza mnie dużo mniej.
Z płyty
No more shall we part ***1/2 - zapamiętałem dwa znakomite utwory "As I sat sadly by her side" i "Fifteen feet of pure white snow". Poza tym słabo.
Z płyty
Nocturama *** - nie pamiętam niemal nic albo pamiętam coś co mi się niezbyt podoba. Nie wiem czy nazwać to wżeraniem się we własny ogon, czy po prostu zmęczniem materiału, czy może zmęczeniem mego ucha. Nie wiem.
Ale płyta
Abbatoir Blues/The lyre of Orpheus **** - przywraca mi nadzieję. Jeszcze nie znakomicie ale już dobrze. Baaardzo dobry utwór o Orfeuszu, kilka innych do wyróżnienia. Ale wciąż czekam... no właśnie, na co? Czy Nick może jeszcze czymś zaskoczyć? A czy bez zaskoczeń potrafi jeszcze mnie zachwycić?

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Ostatnio zmieniony śr, 14 lutego 2007 13:42:49 przez Peregrin Took, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 12:39:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6219
Ooo.... :brawa: Pippin!

Za jakiś czas wpiszę się tu na pewno, bo Cave'a uwielbiam... :peace:

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 12:55:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17074
Skąd: z prowincji
Ostatnio oglądałem film ze scenariuszem autorstwa Nicka Cave'a.
Sporo zabijania w nim było, ale ogólnie film dobry.
A tytuł filmu "Proposition".

Jesli chodzi o muzykę to Nicka nie mam zgłębionego.
Jakoś nigdy mnie nie ciagnęło.
No ale czas najwyższy chyba zacząć się zapoznawać.
Tylko od czego zacząć?

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 13:07:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Pablaku - łyknij "From her to eternity" jeśli chcesz żaru i "The Good son" jeśli chcesz nostalgii.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 13:11:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
..on ( Cave ) jest nudniejszy nawet od Waitsa....

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 13:12:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Wiedziałem! :D :piwo:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 13:20:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18711
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
elrond pisze:
..on ( Cave ) jest nudniejszy nawet od Waitsa....


Elrondzie, niech ja będe pierwszym, który to powie i na którego spadnie grom twego gniewu:


NIE ZNASZ SIĘ!

:P :wink: :D

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 13:38:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Pippin :brawa:
wpis będzie ale żeby był merytoryczny to sobie muszę płyty poprzypominać.
Na pewno wysoko Tender Prey i Murder Ballads.
Uzupełniając dyskografię jest jeszcze Best Of z 1998 oraz dostępna chyba tylko w Polsce i nie wim na ile legalnie płyta Nick Cave i przyjaciele - W moich ramionach z koncertem we Wrocławiu sprzed kilku lat - mordercze ballady po polsku + akustyczny Cave sam + duet z Sojką.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 13:44:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
marecki pisze:
jest jeszcze Best Of z 1998

Jest. Ale nie ma tam nic nowego.
Jest też moje 5 czy 6 płyt z rzadkimi utworami, pozgrywanymi ze składanek, stron B-singli itp :wink: A tam między innymi Cave śpiewa Cohena, Beatlesów...

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 13:52:43 

Rejestracja:
śr, 04 października 2006 20:59:50
Posty: 942
Pet pisze:
NIE ZNASZ SIĘ!

znac sie zna,tylko mu sie nie podoba-tak samo jak mnie ;)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 16:22:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4768
Skąd: Biadacz
elrond pisze:
..on ( Cave ) jest nudniejszy nawet od Waitsa....

hehe gdybym Cave'a nei znał to poleciałbym w ciemno do sklepu po kilka jego płyt po tej wypowiedzi :)
Cave nie jest takim młodszym uczniem Waits'a, ale może za Tom'em gitarę, albo tubę nosić...
jeszcze się tu wpiszę...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 20:23:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24063
Peregrin Took pisze:
Prayers on fire ****
- heh, nie mogłem tego słuchać. Pamiętam kilka motywów, ale jak dla mnie gdybyż chłopaki powściągnęli trochę swój dźwiękowy radykalizm, mogłoby być lepiej.

Peregrin Took pisze:
"Mutiny/The Bad Seed" - ***1/2
- a to, prosze Pana, podobało mi się już o wiele bardziej. To już nie wariactwa gimnazjalistów a licealne fantazje :wink: .

Troche słuchałem Nicka Cave'a, ale w sumię muszę dziś stwierdzić, że chyba tak na prawdę nie chciało mi się wnikać w jego muzyczny świat...
Nieco lepiej znam płyty Firstborn Is Dead, Kicking Against the Pricks oraz Let Love In - może coś o nich napiszę w przyszłości.

Mam też kilka kijków do mrowiska :mrgreen: .


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 lutego 2007 20:38:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 08 lutego 2005 12:34:20
Posty: 803
jeśli chodzi o Cave'a to znam dwie płyty "the Boatman's Call' i 'Abbatoir Blues/The lyre of Orpheus' i zdecydowanie mogę powiedzieć że wolę tą nostalgiczną stronę jego twórczości stąd też może dobór płyt, tak jak wspomniał Pippin, piękne melodie i kojący wokal wykonawcy, tego akurat najbardziej u pana Cave'a szukam


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 15 lutego 2007 10:15:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
całkowicie zraził mnie do swojej twórczości ten pan po swojej próbie prozatorskiej. tfu! tfu! tfu! teraz to nawet patrzec na niego nie mogę :evil:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 15 lutego 2007 12:10:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17074
Skąd: z prowincji
po przeczytaniu powyższych opinii odeszła mi namiastka ochoty na poznawanie twórczości Nicka Cave'a

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 320 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 22  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group