Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 21 listopada 2018 20:01:20

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 508 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 30, 31, 32, 33, 34
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 20 lutego 2018 03:07:32 

Rejestracja:
sob, 25 listopada 2006 16:32:12
Posty: 3
Czołem, pozwolę sobie wkleić takie dideło koncertowe, może komuś się spodoba, Z Armią łączy je postać realizatora;)
btw zespół szuka wokalu ;)

phpBB [video]


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 05 kwietnia 2018 18:41:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 3608
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Sorry za spam w trzech miejscach. Gdyby to kogoś interesowało, to tu: http://ultimathule.nor.pl/viewtopic.php?p=607475#p607475 wrzuciłem mini-relację z wczorajszego koncertu na którym wykonano całe "A Love Supreme". Udało mi się to nagrać i wrzucić na YT. Zapraszam!

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 05 czerwca 2018 22:29:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7766
Skąd: Piła wojenna
Muszę się tym podzielić, bo inaczej eksploduję!

Byłam w niedzielę na koncercie Yes z SBB na supporcie.
Wahałam się, czy iść. Miałam od dłuższego czasu wielką chętkę na jakiś zagraniczny zespół, który lubię, ale wszystko, co by mnie mogło jakkolwiek interesować, od dawna albo gra poza Warszawą, albo mi termin nie pasi. Toteż jak dowiedziałam się o tym koncercie, bardzo się ucieszyłam, bo tu pasiło mi wszystko. Wątpliwości naszły mnie, kiedy zobaczyłam cenę biletu, choć teraz chyba teraz takie właśnie są ceny zagranicznych wykonawców, a nawet wyższe. Ale czy na pewno warto, myślę sobie? Na forum nikt o koncercie nie wspomina, nikt się nie ekscytuje. Może nie ma czym? Może to kolejne dziadki, które czasy świetności mają dawno za sobą i nic godnego uwagi już nie oferują?
Z drugiej strony, słuchaczka ze mnie niezbyt ortodoksyjna, począwszy od tego, że dyskografię znam wyrywkowo, a skończywszy na tym, że bardzo lubię nowszy materiał, takie np. mieszane z błotem 'Fly from here'. Nie znam też żadnych ich dokonań koncertowych, nie mam na tym polu żadnych oczekiwań ani wyobrażeń, więc szansa na rozczarowanie też mniejsza. Zdecydowałam, że idę. I nie pożałowałam ani trochę!

Zaczęło się od SBB. Tu wrażenia mam średnie, na początku mi się podobało, ale potem zaczęło mi się trochę nużyć i dłużyć, panowie nieco przynudzali, chociaż były i dobre, jasne momenty, zwłaszcza na koniec. Znów nabrałam obaw - co będzie dalej? Muzykę Yes czasem łykam z zadowoleniem i bez problemu, ale czasem też potrafi mnie zmęczyć - wszystko zależy od nastroju - może to nie jest mój dzień na takie dźwięki?

W końcu Yes pojawiło się na scenie i rozwiało wszelkie moje obawy. Nie przynudzali ani trochę, ani przez chwilę. Od początku pokazali klasę. Pokazali też inne oblicze zespołu, niż to, które kojarzę z płyt, bardziej żywe, radośniejsze, żeby nie powiedzieć - wręcz taneczne - choć w pozytywnym sensie, rockowo-taneczne, nie disco-taneczne. Było bajkowo, czarująco, zachwycająco, pięknie, kolorowo (światła też robiły dobrą robotę), z powerem, z iskrą, brzmienie było sycące i bogate (wielością instrumentów i sposobem ich użycia). Jeśli czegokolwiek mi tu brakowało, to tylko tej szczególnej duchowej głębi, jaką mają choćby np. koncerty różnych projektów okołoarmijnych. Poza tym było tam wszystko, czego tylko mogłabym chcieć i od dobrego koncertu oczekiwać.

Rick wyszedł na scenę w błyszczącym barwnym płaszczu, i w pierwszej chwili pomyślałam, że gościowi musi nieźle palma odbijać, ale szybko zaakceptowałam i kupiłam ten image, bo się świetnie wpisywał w baśniowość całości, a muzyk sam w sobie stwarzał bardzo ciepłe, sympatyczne i pocieszne wrażenie.
Nie wiem, czy to kwestia interpretacji, czy doboru repertuaru przez zespół, ale większość tego, co grali brzmiała mi nieznajomo.
Było wspaniale od samego początku, a pod koniec zrobiło się jeszcze lepiej.
Kiedy Jon wyszedł na scenę z harfą, umarłam, a to, co potem się działo, było absolutnie nie z tego świata. Siedziałam zmiażdżona, wgnieciona w ziemię, cała w dreszczach i z rozwartą gębą. Chyba nie tylko ja miałam podobne odczucia, bo zespół zebrał po tym kawałku długie owacje na stojąco.
W kolejnych, niestety ostatnich już utworach, chłopaki niby klimatem zawrócili trochę w stronę ziemi, ale zagrali je z takim natchnionym ogniem, że wciąż byłam w kosmosie.
Całość - REWELACJA!!! Moc!

Żałuję, że nie mam wiedzy i umiejętności, żeby opisać ten koncert jak należy, ba, nie umiem nawet nazywać ich piosenek po imieniu, więc setu też ani trochę nie przybliżę. Cóż, przede wszystkim, najbardziej żałuję tego, że nie mogę się cofnąć w czasie i zabrać Was tam ze sobą. A był w ogóle ktokolwiek z forum?

Do akademika wróciłam zachwycona i z urwaną dupą.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 06 czerwca 2018 06:31:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 21438
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Słyszałem, że Yes zagrali nawet "Sunshine of your love" Cream. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 06 czerwca 2018 07:04:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 3608
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Ło kurde, nie wiedziałem, że Yes jeszcze istnieje :shock:

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 06 czerwca 2018 09:26:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17587
Skąd: z prowincji
Tyler Durden pisze:
nie wiedziałem, że Yes jeszcze istnieje
ha, żeby to jedno tylko,

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 06 czerwca 2018 21:12:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7766
Skąd: Piła wojenna
Peregrin Took pisze:
Słyszałem, że Yes zagrali nawet "Sunshine of your love" Cream. :)

Yes :wink:

pablak pisze:
Tyler Durden pisze:
nie wiedziałem, że Yes jeszcze istnieje
ha, żeby to jedno tylko,

Racja, dokładnie to to była odsłona pod nazwą Yes feat. ARW

Ps. Ale zara mnie szlag trafi. Poziom rozreklamowania koncertów obecnie to jakaś kpina. O tym koncercie Yes dowiedziałam się przypadkiem kilka dni wcześniej. Teraz, dokładnie właśnie przed chwilą, dowiedziałam się, że zaledwie dzień wcześniej, w sobotę, w Warszawie grał Camel. :( Poszłabym na 100%!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 06 czerwca 2018 22:27:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 02 sierpnia 2011 12:48:04
Posty: 1651
Skąd: Warszawa
Fengari pisze:
Teraz, dokładnie właśnie przed chwilą, dowiedziałam się, że zaledwie dzień wcześniej, w sobotę, w Warszawie grał Camel. :( Poszłabym na 100%!


Oj, a warto było. Świetny koncert :!:

_________________
Mam w sobie dzikość żółtej pantery...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 07 czerwca 2018 21:10:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7766
Skąd: Piła wojenna
Byłeś? Napiszesz coś więcej?

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 07 czerwca 2018 22:11:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 02 sierpnia 2011 12:48:04
Posty: 1651
Skąd: Warszawa
Byłem :).
Potwornie gorąco i duszno. Progresja była wypchana po brzegi. Ale na szczęście koncert był wyśmienity. Andy Latimer ma przepuklinę, dlatego grał na siedząco (pierwszy raz od półwiecza, jak sam powiedział). Pierwszy set to odegrana w całości płyta "Moonmadness". Bardzo fajnie to wyszło. Za to drugi set to była prawdziwa rewelacja ze starymi i nowszymi utworami. I te nowsze wypadły znakomicie. Świetnie wykonane kawałki z "Dust and dreams", "Rose of Sharon" i "Mother Road", zwłaszcza to drugie powaliło. I kapitalne, długie solo saksofonowe Pete'a Jonesa, nowego, niewidomego klawiszowca w "Rajaz". I piękne "Long Goodbyes" na koniec. Trochę szkoda, że praktycznie zabrakło utworów z pierwszych płyt. Opuścili "Never Let Go" i "Rhayadera". Ale na szczęście zagrali na bis "Lady Fantasy" - fenomenalna wersja. Nie tylko mi się podobało - publika szalała. Latimer i Bass w bardzo dobrej formie. Nie spodziewałem się, aż tak dobrego występu!

Setlista:

Aristillus
Chord Change
Spirit of the Water
Another Night
Air Born
Lunar Sea

Unevensong
Hymn to Her
Rose of Sharon
Coming of Age
Rajaz
Ice
Mother Road
Hopeless Anger
Long Goodbyes
Lady Fantasy

PS. Niestety następne koncerty w Holandii odwołane, Andy zachorował na zapalenie płuc :(

_________________
Mam w sobie dzikość żółtej pantery...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 08 czerwca 2018 20:18:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7766
Skąd: Piła wojenna
Dzięki! :)
Oby jeszcze taka okazja się kiedyś powtórzyła!

Andiego szkoda faktycznie.. :(

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 11 czerwca 2018 20:35:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20994
Ciekawe tu rele! Kontrofensywa starców!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 28 października 2018 10:05:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 22 czerwca 2013 11:27:05
Posty: 1555
Skąd: z lasu
W zeszły piątek byłem w toruńskiej odnowie na koncertach DEZERTERA i REJESTRACJI. Klub obchodził 60 lecie istnienia. Dość dawno nie bylem na koncertach wspomnianych formacji. kilka lata temu. Koncert odbył się 19.10.2018 roku o godz 20, a wpuszczali o 19. Najpierw zagrała REJESTRACJA. Wykonali solidny godzinny koncert. Zagrali o 20;15. Promowali najnowszy album studyjny pt. ,,Nocy zło'', ostatni nagrali w 2014 pt. ,,Szkoda słów'' W czasie koncertu zostały zagrane następujące utwory muzyczne:
1. Święta wojna
2. Cyfrowe życie
3. Dla tej chwili
4. Anielski raj
5. Iskra
6. Kontrola
7. Ciemność
8.Nocy zło
9. Ich prawo
10. Wariat
11. Burza
12. Armia
13. Nie budź mnie
14.Patologia
15. Nieład
16. Tacy byli ( z dedykacja dla grudziądzkiego załoganta punkowego Generała)
a na bis
17. Zaśpiewajmy poległym żołnierzom


około 21;30 na scenie zaczął grać DEZERTER . W trakcie koncertu zagrali utwory:
,,Zmiany'', ,,choroba'', ,,XXI wiek'', ,,Szara rzeczywistość'', kolaboracja'', ,,Tchórze'', ,,Ostatnia chwila'', ,,Spytaj milicjanta'', Mniejszy zjada większego'' ,, My Polacy'', ,Prawo do bycia idiotą'', ,,Sekta'', ,,Nielegalny zabójca czasu'', ,,Dla zysku'' ,,Jezus'' ,,Pierwszy raz'',
,,Pałac'', ,,Szwindel'', ,,ile procent duszy'', ,,Co za czasy'', a na bis ,,Bestia'' i cos jeszcze czego nie mogę sobie przypomnieć. Dawno tak fajnie się nie bawiłem . Dawno. Koncert zakończył się około 23.

_________________
,,Tak dużo, tak mocno
Nie pytaj już
Nie pytaj
Tak dużo, tak mocno ''


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 508 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 30, 31, 32, 33, 34

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group