Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 26 maja 2017 00:39:59

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 475 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 32  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 05 marca 2005 13:20:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Byłem !!

Trochę to wszystko trwało. Teoretycznie impreza zaczynała się o 20 ale lekko później całość zaczęła się od filmów Konja Konnaka na pięterku. Był Exodus o Brylewskim (w nim spory rozdział o Armii, kilka wypowiedzi Budzego + pare peanów innych osobowości :wink: ). Potem 'Nie ma zagrożenia' czyli dokument o Dezerterze. W międzyczasie otworzono dół i na scenie zainstalowała się kapelka The Kuflers. Miła dla ucha punkowa muzyka śpiewana przez całkiem niezła laskę w sukni i na szpilkach. Takie mało punkowe wdzianko ale pani niczego sobie. Do tego równie urodziwa basistka więc było co posłuchać i na co popatrzeć zarazem. Potem znów dłuuuga przerwa. W międzycasie leciało sporo muzy i jak mój słuch to chyba fragmenty Warsaw Beat-u Bryla również. Pewny nie jestem bo płyty nie znam. No ale w końcu doczekaliśmy się (tak już północ dochodziła). Na scenę wkroczyła kapela z przynajmniej paroma osobistościami. Skład jak wyżej. Na początku panowie rzeczywiście zrobili trochę kabaretu wychodząc w maskach paru znanych polityków i mniej lub bardziej udanie nabijając się z nich. Ale w końcu zagrała muza. Było sporo Deutera ale zagranego tak raczej po izraelowatemu. W ogóle królowała mieszanka regałowo-funkowo-rockowa. A utwory z lat i kapel różnych. Jak już wspomniałem najwięcej chyba Deutera ale był i Izrael (bodajże dwa utwory), Max i Kelner, Mam dość Kryzysu itp. Gościnnie w jednym numerze zaśpiewał również Tomek Lipiński (Runał już ostatni mur - piękna czadowa wersja + sax Koreckiego). Oj się działo. Bryl pokazał swoje umiejętności bawiąc się obficie gitarą. Choć miał też trochę kłopotów ze strunami ( :roll: ) więc czasami przerwy były dość spore. No iludzie szaleli na maksa. Pod samą sceną był niesamowilty młyn. Momentami było aż niebezpiecznie.
Pomimo totalnego zjechania po całym tygodniu ciężkiej pracy i siedzenia do późnych godzin, warto było.
Sam Kabaret Starszych Punków to podobno nazwa zespołu a nie imprezy więc może jeszcze gdzieś, kiedyś. Polecam.

PS. Armii nic nie zagrali, choć po cichutku liczyłem trochę na Aguirre z gitarą Bryla. Może innym razem.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 07 marca 2005 09:24:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18657
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Boskey pisze:
Mili Panstwo, to jak wygladal Bryl i spolka od strony czysto muzycznej?


Bryl wygladal niezdrowo... Poza tym leb sobie daje uciac, ze przed samym koncertem zaaplikowal sobie jakiegos spida, bo jego zachowanie bylo bardziej niz dziwne... (chodzi glownie o nieskordynowane ruchy konczyn gornych, tudziez niecodzienne jak na niego gadulstwo). O tym, ze przyodzial sie w lampki choinkowe, a Kelner mial na glowie swiatelka na sprezynkach, nie wspominam ;).

Natomiast co do samych wrazen artystyczno-muzycznych to pierwsza klasa. Dane mi bylo uslyszec tylko piec kawalkow, w tym jeden (otwierajacy), byl chyba jakas nowa kompozycja (bo nie kojarze jej z repertuaru, ani Izraela, ani M&K, ani Deutera), a oprocz tego "Polovirus" Maxa i Kelnera (wersja funkowo-punkowa), "Dzieciece Uczucia" Deuera (wersja reggae), "Ida ludzie babilonu" (wersja funky-reggae) i jeszcze jeden numer, ktory mi z glowy wylecial.... a potem musialem niestety zarzadzic ewakuacje. Uwazam, ze panowie podeszli do swoich starych kawalkow z pewnym dystansem i nie traktowali ich tak smiertelnie powaznie, jakto mialo miejsce kiedys (czasem wrecz zahaczalo to o auto-pastisz). W sumie wyszlo to utworom na dobre, bo zabrzmialy w/g mnie swiezo i nowoczesnie... no i faktycznie mialo sie wrazenie, ze to nie normalny koncert, tylko bardziej kabaret (w poztywnym tego slowa znaczeniu), ew. happening.

Zdrowka zycze

Edit: Po pierwsze ortografia, po drugie interpunkcja (bo jedno i drugie wolalo o pomste do nieba), a po trzecie nie "Polovirus" (bo to Kury), tylko "Denervus Polonicus" of kors. Ech! Starosc nie radosc...


Ostatnio zmieniony pn, 07 marca 2005 18:58:33 przez Pet, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 13 czerwca 2005 12:48:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Ha, byłem w sobotę na Spirit of 84.
Po pierwsze miejsce - bardzo pasujące klimatem, wokół ruiny jakiejś fabryki, w środku jeden ocalały budynek ze squotem, w którym wyodrębniono tez salę na koncerty. Ja tam nigdy jakims megapunkiem nie byłem i nie siedziałem aż tak mocno w tych klimatach ale chyba paru osobom łezka w oku by się zakręciła. Co prawda klimat nie zapewniał komfortu odłuchu ani przygotowania sali dla zespołów :roll: . Skutkiem perkusista zespołu Budynia został z konieczności akustykiem a przygotowania najlepiej obrazują takie oto cytaty: "dlaczego kurwa ta druga kolumna nie działa" albo (to do perkusisty innego zespołu) "chcesz mieć nagłośniony werbel czy stopę, bo mam tylko jeden kabel". Ale co tam po paru godzinach (oprócz problemów czysto technicznych czekaliśmy również aż przyjedzie perkusja) udało się.
Zaczęły dziewczyny ze Szczecina 'Beri Beri', skocznie i w miarę przyjemnie. Potem już do mikrofonu dorwał się Budyń. No jak ktoś zna płytkę to wie czego można się było spodziewać. Ale fajnie było. Trochę wolno się rozkręcali, bo ciągle kłopoty miał gitarzysta ale po podłączeniu bodajże trzeciego pieca w końcu udało się go usłyszeć. W porównaniu do płyty sporo było nowego materiału, który, mam nadzieję, niedługo zostanie zarejstrowany. Mnie tam się podobało. Gitara próbowała coś kombinować i czasami brzmiało to bardzo ciekawie i wręcz mało punkowo. Basistę rozpierała energia i regularnie zeskakiwał ze sceny i próbował grać pogując jednocześnie :faja: . Perkusista też się nie oszczędzał. A Budyń lekko już zmęczony :wink: ryczał, czasami nawet śpiewał, wielokrotnie wykrzykiwał też spore cytaty z Armii pomiędzy utworami. Szkoda tylko, że słabo było go słychać więc same teksty słabo były zauważalne. No ale Łopatka na koniec - ubaw. :D :D :D
Potem zaczął grać Anti Dread ale ja musiałem się zbierać i zobaczyłem ich tylko w kilku utworach (niezłe). Potem grać mieli jeszcze Argies z Argentyny.

Dzięki dla Budynia i kolegów ze Spiryta za koncert i okoliczne atrakcje. No i wszedełm jako (prawie) członek kapeli :faja: .

Trochę niemiło tylko było, gdy w czasie przygotowań do koncertu, grupka bywalców znalazła sobie alternatywne zajęcie w postaci wpier... paru skinom w okolicy. Nie wiem kto tam kogo podkręcał, zaczynał itp ale ostatecznie spora grupa dała wycisk bodejże czterem skinom. No anarchia i pacyfizm po całosci.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 16 czerwca 2005 21:45:50 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:31:23
Posty: 3368
Byliśmy wczoraj wraz z Katrinix i Kishiro na koncercie Moby'ego, który odbył sie na warszawskim Torwarze.
Nie jestem jakimś zapiekłym wielbicielem tego typu muzyki, ale przyznać muszę, iż sporo kompozycji tego wykonawcy budzi we mnie pozytywne emocje.

Koncert był bardzo udany. Ekspresja i zaangażowanie Moby'ego i jego zespołu, repertuar głównie z ostatnich trzech płyt, szaleństwo przy singlowym "Lift me up", bardzo dobry dźwięk (pomimo, że Torwaru podobno nie można dobrze nagłośnić), przepiękne światła (szkoda, że nie można było wnosić aparatów... - pilnowali tego ochroniarze :( ) - to wszystko sprawiło, że wyszliśmy z koncertu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. :peace: :peace: :peace:

Do dziś miło wspominam koncert sprzed kilku lat na Stegnach. Koncert na Torwarze czeka ten sam los.

Poniżej dwa obrazki, które udają, że są zdjęciami.

Obrazek

Obrazek


Ostatnio zmieniony pt, 17 czerwca 2005 04:11:55 przez Erkej, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 20 czerwca 2005 00:41:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6768
Skąd: z Nepalu
Byliśmy dzisiaj z Dzyniem na koncercie T.LOVE .

Zagrali chyba z 8 kawałków z nowej płyty, która się ukaże wiosną przyszłego roku - najlepszą piosenką z nowości była "jestem czarnuchem" :) Oprócz tego dało się usłyszeć ze 4 fajne nowe kompozycje. Reszta taka se :wink: Standardowy set hitowy m.in. Warszawa, Nie nie nie, IV LO, Wychowanie, Chłopaki nie płaczą, King, Potrzebuję wczoraj, Ajrisz, Na samym dnie, Stokrotka, Bóg... Na koniec zaskoczyli nas Redemption song z polskim tekstem, gdzie na gitarze grał Sidney Polak. Całość zwieńczona przecudnym pokazem fajerwerków, który wywarł na mnie niesamowite wrażenie - coś pięknego i nie do opisania (ale latającego smoka nie było :wink: ) Przemile spędziłem ten wieczór...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 20 czerwca 2005 10:41:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
A ja byłem na Queens Of The Stone Age

Zaczęło się od supportującego Eagles Of Death Metal. Fajne! Dużo uroku i humoru. Na płycie to by pewnie dość nużące było ale w formie koncertowej - jak najbardziej.
No a potem już dali czadu Queensi. Czad był zaiste niemiłosierny. Do tej pory mi dzwoni w uszach. Zagrali chyba wszystko co trzeba z poszczególnych płyt. Zaczęli bardzo mocno i przebojowo, bo od Go With The Flow a potem dwa pierwsze utwory z R, czyli wyliczanka i Lost Art Of Keeping A Secret. A potem już mieszanka z różnych płyt.
Prawdę mówiąc nie nastawiałem się aż tak, bo kapelkę owszem lubię ale jest parę lepszych. Koncert jednak wypadł zaj.... No czapki z głów. I przyjęcie publiki też było rewelacyjne. I genialna wersja No One Knows na drugi bis. W sumie grali jakieś dwie godziny, czyli jak na amerykańską gwiazdę całkiem nieźle.

A przy okazji miło było spotkać blindmana z uroczą małżonką i pogadać przed koncertem. Był ktoś przed zamkiem na Tymku ? Bo mi się nie udało rozdwoić :( .

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 23 czerwca 2005 15:52:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Koncert The Mars Volta, Stodoła, 21.06.

Kurcze nie wiem co napisać. Bo co to było. Koncert? Na pewno nie. Przynajmniej nie tylko...
Moje nastawienie przed koncertem było mocno niezdecydowane. Pierwsza płyta Mars Volty, podobnie jak ostatnia At The Drive-In, była genialna. Ale ta druga jakoś do mnie aż tak nie przemówiła. Początkowa reakcja była entuzjastyczna ale dość szybko mi się znudziła i w sumie ostatnio rzadko do niej sięgałem. No i tych całych improwizacji na koncercie sie trochę obawiałem. No i początek raczej potwierdził moje obawy. Zaczęli od prawie półgodzinnej wersji Drunkship of Lanterns z pierwszej płyty .. i jak dla mnie dość nudno to zabrzmiało. Ściana zgiełku od samego początku i zero litości. Podłoga drżała, czułem trzewia i dziękowałem Bogu że nic nie jadłem tuż przedtem .... Kakofonia dźwięków ale czy jeszcze muzyka. Bardzo wolno wchodziłem w ten koncert. No ale w końcu mnie wzięło. Po jakiejś godzinie. To był jakiś trans. Jak patrzę na to z perspektywy to powiem tak: Pink Floyd przełomu 60s/70s (np. Pompeje) wzbogacony o gitarę Hendrixa (Omar nawet wygląda dość podobnie i jest leworęczny :wink: ) + filtr ostatnich trzydziestu lat ze szczególnym uwzględnieniem punka i nowszych technologi (dwóch w porywach do trzech panów za różnymi stołami pełnymi technicznych przeszkadzajek). Gitarzysta jw, szaleniec po prostu, wokal w sumie lekkie rozczarowanie duużo klimatu ale chyba słabo nagłośnionego i często niknącego w zgiełku całości, perkusista biję czołem w ziemię, potęga ale i delikatność kiedy trzeba, bas lubię bardzo ale chyba jednak przewalony był zbyt bardzo albo stałem za blisko głośników, bo aż bolało (znajomy poszedł dalej i mówi, że dźwięk był lepszy, bardziej selektywny). Do tego gość z keyboardem (+ wspomniane przeszkadzajki), kolejny - bębenkowate + przeszkadzajki, kolejny - saksofon(-y?), flet + jak inni i ostatni tylko i wyłącznie przeszkadzajki. Się działo. Było kilka momentów absolutnie magicznych, np. delikatne solo gitary + dyskretne talerzyki + flet. I takie tam podobne. Zarówno spokojne, delikatne jak i szaleńczo agresywne. Utwory był przegląd obu płyt ale i tak w większości przypadków były to tylko preludia do kilku- a czasami kilkunastominutowych improwizacji. Całość to była rzecz absolutnie NIESAMOWITA. Do tej pory a mija druga doba po nie mogę się otrząsnąć.

EDIT: Panowie wyszli, zagrali 2'20 w zasadzie bez przerw, na sam koniec powiedzieli thank you i zeszli. Zero bisów. Włączono światła a techniczni zaczęli rozmontowywać sprzęt.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 25 czerwca 2005 11:46:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 13:02:17
Posty: 4307
Skąd: Skąd:
ooo! Mars Volta!!! Po prostu miazga. Rzeczywiście, nagłośnienie pozostawia wiele do życzenia, wokal był czasem niesłyszalny, smutek. Ale jak był słyszalny to szok szok szok. dwie i pół godziny bez przerwy, a zagrali... nie wiem, z siedem kawałków? a perkusja??? rozkład totalny, wbijała w ziemię. Kto nie byl niech płacze, to było wydarzenie, które szybko się nie powtórzy, bo Omar się rozchorował i odwołano resztę trasy. Ja jestem pod wrażeniem każdego dźwięku. Żal, że takie opóźnienie, bo trochę męczy stanie 40 min bezmyślnie w masakrującym upale... ale wielki szacun!

_________________
Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 03 października 2005 15:56:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23576
z forum Brygady
"koncert był ok, poza tym że podczas występu Tymona dostawaliśmy akurat z boskim wpierdol od ochroniarzy, którzy zresztą otwarcie nam oświadczyli, że gdyby nie otoczka ideologiczna nad całym festiwalem to by wjechali z ekipą skinów i rozwalili całą imprezę."
Boski, mógłbyś rozwinąć temat?
I 3 wszystko ok? :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 04 października 2005 09:12:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
8)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 12 marca 2006 23:00:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19619
poszedłem na Rynek Nowego Miasta posolidaryzowac się ciutkę z Białorusią

z koncertów widziałem pierwsze trzy piosenki Raz Dwa Trzy i końcowe pół godziny NRM, które zakończyło cały wieczór zresztą; NRM mnie nie zachwycił raczej... takie a la Pidżamowe granie, skojarzenie nie tylko ze względu na to, że zagrali indeed kawałek Pidżamy... podobny styl a i poziom pewnie (choć Pidżama podobała mi się zdecydowanie bardziej, ale to może kwestia okoliczności)

zimno cholernie było

_________________
My kid needs braces on her teeth. My wife wants me to take her to Florida, but I'm behind on the mortgage payments.
My uncle called from India, and he needs money for my niece's wedding.
And I got this strange rash on my back.
How are you?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 11 maja 2006 22:42:54 

Rejestracja:
sob, 04 grudnia 2004 17:43:03
Posty: 553
dzisiaj na terenie AWF w Warszawie odbył się Juwenaliowy koncert Habakuka. tutaj można zaleść kilka mych zdjęć z tego wydarzenia

_________________
www.pozarmoskwy.art.pl
www.lubiejewski.art.pl


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 20 maja 2006 22:43:47 

Rejestracja:
pn, 15 listopada 2004 11:18:52
Posty: 5708
Skąd: ełk/warszawa
Dziś bylem na kulciorze w ramach warszawskich juwenaliów. Występ udany, z przyjemnocią wysłuchałem do końca, po nich był jeszcze faul livin kriminał, przez co występ kultu trwał tylko 2 godziny. banan z łysą glacą, na początku go nie poznałem :wink:
Bartek Z. pisze:
U mnie na osiedlu dzisiaj gra Wanda i Banda oraz Waldemar

Nie wiem czy to ten sam Waldemar - taki gość z wąsem i brodą. Znany z występów w polsatowym disco relax sprzed jakichś 10 lat. Mówiliśmy wtedy z kumplem, że zawsze mogło być gorzej - np. jakby Waldemar był twoim ojcem :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 20 maja 2006 22:44:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6768
Skąd: z Nepalu
To ten sam Waldemar. Nauczał historii w III LO w Poznaniu. Na występie nie byłem... :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 21 maja 2006 09:01:32 
Też wczoraj byłem Kult-US3-Kult (co to równolegle byli)
Bardzo lubię Kult wciąż choć to dla mnie bydła spynd. Nawet znajomi wołali Polska, Polska. /Kazik w 'Krew jak śnieg, opamietajcie się' dodał wers 'A Wy wszyscy najebani'-ma dystans więc do grania 'do kotleta'-oraz coś o swej złośliwości w innym kawałku/ US3 bardzo energetycznie grali. Przydałoby się cieplej i jaśniej, ale tłuste brzmienia funkowe to i tak moc.
No i więcej znajomych zgubiłem niż spotkałem.


Na górę
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 475 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 32  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group