Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 20 listopada 2017 12:56:48

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1182 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 79  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: pn, 07 lutego 2005 23:13:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4329
Skąd: ęsowany
THE PIPER AT THE GATES OF DAWN * * * * i 1/2
(best song: The Scarecrow
best moment: trzecia zwrotka Matilda Mother, ta którą śpiewa Barrett a nie Wright)

Oryginalność tej płyty - poza kawałkami instrumentalnymi - leży jak sądzę nie w kompozycjach tylko w ornamentyce. Same piosenki są jednak również kapitalne, na co nie wszyscy zwracają uwagę. Syd Barrett dostał dar pisania lekkich a zarazem wzruszających tekstów, a muzyka na tej płycie jest ciepła, kolorowa i pełna inwencji. Utwór "Interstellar Overdrive" jest do przełknięcia a i zawiera on kilka olśniewających momentów (m.in. harmoniczne partie gitary slide). Niestety, druga kompozycja instrumentalna ("Pow R. Toc. H.") jest po prostu smieciem nie do zniesienia - stąd pół gwiazdki w dół, niestety


A SAUCERFUL OF SECRETS * * * * i 1/2

(best song: Corporal Clegg(??)
best moment: sygnał sztormowy w A Saucerful of Secrets i ptaki w Set the Controls)

Nie ma na tej płycie jakiejś wielkiej pomyłki, chociaż samym piosenkom czasem brakuje szczypty geniuszu. Miłe senne wspomnienia z dzieciństwa Wrighta, udana motyka na słońce w kompozycji tytułowej. Podobno najlepszy tu jest utwór "Set the Controls For the heart of the Sun", ale ja wolę wersję koncertową, spokojniejszą i bez tego nachalnego wibrafońca... Końcowy numer autorstwa barretta jest wstrząsający.

MORE * * * *
(best song: Cirrus Minor
best moment: solo w Crying Song)

Jest to mój ulubiony album Floyd i chętnie przyznałbym mu sto gwiazdek, ale muszę uznać nudę utworu "Quicksilver" i głupotę wyzierającą z "piosenki" "Up the Khyber". Za to "Cirrus Minor" jest po prostu przępiekny - poruszająca piosenka jest do tego zwieńczona podniosłym, chwytającym za serce spietrzeniem organowym. Z drugiej strony mamy tu nad wyraz udane rzeczy hard-rockowe, szczególnie dobrze wypada "Ibiza Bar" ze schowanymi w gitarach harmoniami.

[Note: Utwory "Green is the Colour" i "Crying Song" rozpoczynają w dziejach zespołu ciąg kilkunastu spokojnych, akustycznych piosenek, z których nastroju garściami czerpie niżej podpisany. I nie jest to bynajmniej żaden folk - The Soundrops nigdy nie grali folka - ostatnio zobaczyłem w piśmie MOJO, że takie łagodne rzeczy PF z lat 68-72 określa się szufladką "pastoral". Bardzo mi się podoba - Soundropsi też grają muzyke pastoralną, by nie rzec "pastwiskową" :D ]

UMMAGUMMA * * * * * (płyta live) / * * * * (płyta studyjna)
(best song: The Narrow Way
best moment: przebudzenie po spokojnym momencie w "Astronomy...")

Płyta koncertowa jest absolutnie genialna pod względem barw i budowania nastrojów. Płyta studyjna miejscami jej dorównuje (zwłaszcza w tych miejscach, gdzie wąskie są drogi i podmokłe łąki Grandchester), ale wrażenie psuje denny potwór Masona (fuj!)

ATOM HEART MOTHER * * * * i 1/4
(best song: Fat Old Sun
best moment: dysharmonia w suicie (przed "giants in the studio!"), oraz puknięcie w pudło gitary w "Sunny Side Up")

Suita jest i olśniewająca, zwłaszcza w okolicznościach (ucholicznościach!) dętych i nudna (szare solo Gilmoura w części Funky Dung), ale brawa za pomysł. Z drugiej strony, Fat Old Sun to piekne połączenie motywów pastoralnych z pierwszym w historii przemyślanym i ognistym solem Gilmoura. Śniadanko z Alanem rozbrajające, a utwór If broni się tylko za pierwszymi dwoma razami...

MEDDLE * * * * i 1/2
(best song: A Pillow of Winds
best moment: spietrzenie gitarowe w Echoes)

Best song na tym albumie to dla mnie ich best song w ogóle (piękna piosenka o zasypianiu w ramionach ukochanej), a i best moment chyba też w ogóle, ta gitara - prawdziwe mistrzostwo. W Echoes nudzi mnie nieco część cmentarna, a i poprzedzający ją "galop", ale to jeszcze nic przy bezbarwnej piosence Seamus i niewiele ciekawszym San Tropez. Szkoda, bo Echoes i Winds są na szóstkę.


OBSCURED BY CLOUDS * * * * i 3/4

(best song: Wot's uh the Deal
best moment: uspokojenie w Mudmen)

Jestem powalony świeżością, radością grania i "zespołowością" tej płyty ilekroć jej słucham

DARK SIDE OF THE MOON * * * *
(best song: Us and Them
best moment: gadanina na końcu Money)

Ja jestem z tych co uważają, że na tej płycie zespół coś stracił - dokładnie to co zachwycało mnie na płycie poprzedniej... No jest to arcydzieło, ale takie... odległe.

[Note: świetny żart jest na końcu tej piosenki z wokalistką - ostatni akord pianina wybrzmiewa, zamiera, ale tuż przed końcem dźwięk podskakuje o oktawę wyżej i wraca na miejsce; świetny żart!]

WISH YOU WERE HERE * * * * i 1/4

(best song: Wish You Were Here
best moment : główna fraza gitarowa w Shine On...)

Piękno, ale piękno bez ognia, na długą zimową noc. Ni ema pięciu gwiazdek ze względu na utwór Welcome to the machine, który jest bez melodii


ANIMALS * * * *
(best song: Dogs
best moment: końcowy riff, czy raczej fraza Sheep)

Wielki minus za niepotrzebne kpiny z Psalmu 23 w Sheep i ociężały jak świnia numer Pigs. Plusy za świetną grę na strunach gitarowych i głosowych

THE WALL * * * i 1/2
(best song: Goodbye Blue Sky oraz Comfortably Numb
best moment: rozwalanie telewizorów przed Another... Part 3)

Analizując poszczególne piosenki trudno się do większości przyczepić, ale całość mnie męczy

THE FINAL CUT * * * i 1/2
(best song: Your Possible Pasts
best moments: harmoniczne sola we Fletcher Memorial... i The Final Cut)

Piękny album do którego wraca się rzadko, ale chętnie.

A MOMENTARY LAPSE OF REASON * * i 1/2
(best song: Terminal Frost
best moment: refren One Slip)

raczej jednak fałszerstwo, choć nie pozbawione zalet

THE DIVISION BELL * * i 1/2
(best song: A Great day For Freedom
best moment: zakończenie (chór) What Do You Want From Me)

Tym bardziej przykre, że na tym albumie jeszcze więcej cech dawnej świetności... ale czegoś brakuje... treści???

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 07 lutego 2005 23:30:00 
niech żyje pastwiskowy rock!!!!!!!!!!!!!!
no to ja tak:

piper *****

dużo gwiazdek a nawet wszystkie, głownie dzieki barretowi ostatnia zwrotka matilda...i we gotta bajk

a saucer **** ipół
bo mniej barreta what exactly is a joke

more ****

za green is the colour

wall ***
bo mnie męczy ale i tak jest to jedna z moich ulubjeńszych za comfortably numb bo tam ładnie gilmour śpiewa

a reszta płyt... to ja ich nie lubie za bardzo raczej już poszczególne piosenk
shine on you crazy diamond bo o barrecie np.

ps. dzynio sie smieje z tego posta... :cry:


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 07 lutego 2005 23:40:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24062
O! Tu jestem tradycjonalistą - uważam, że Dark Side jest super oraz, że zasługuje na PIĘĆ! Ten moment na końcu strony a, fajny - dawniej się zastanawiałem czy to przypadek/wpadka czy tak miało być... :) Dla mnie ciemna strona księżyca jest pełnym i zamkniętym dziełem sztuki, precycyjnie budującym pewną wizję, tak na dziś (ale zastrzegam - dawno nie słuchałem Floydów!) najlepszą płytą. Chyba, że Atom Heart Mother. Szczególny sentyment mam jeszcze do Barretowych czasów, Ummagummy, Meddle, The Wall i Final Cut.
To był wyjątkowy zespół.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 08 lutego 2005 00:06:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
ja najbardziej lubie cover-album Dub side of the moon :-) postaram sie to zabrac ze soba ;-)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 08 lutego 2005 11:11:06 
O! Wielkie dzięki za ten wątek.
Floydów uwielbiam (jeśliby spadł kiedyś na mnie obowiązek przyznania tytułu najgenialniejszego zespołu, nie wahałbym się długo), choć wciąż (minęło kilkanaście lat od momentu, gdy ich poznałem) mam sporo do nadrobienia w kwestii ich dorobku. Z uwagą przyglądałem się temu, co wypisywaliście na temat The Beatles i The Doors, jednak to, co myślę o tych zespołach mogłoby mi przysporzyć wielu wrogów na tym forum (może mnie ktoś nawróci? Szczególna edukacja zalecana w kwestii wzorca dla The Rutles...). A tu, będę mógł coś wreszcie napisać (choć bez gwiazdek):

The Piper at the Gates of Down
Są utwory, mające coś z mocy hipnotyzera. Czy raczej, hipnotycznej mocy doskonałych klejnotów. „Bike” jest takim właśnie utworem... rzecz jasna, za tym stwierdzeniem nie kryją się żadne argumenty… i jest jeszcze „Astronomy Domine”… ogólnie: piękny, wielobarwny czas, bez słabych momentów (odrzucam tylko okładkę, ale ona akurat jest statyczna)…

A Saucerful of Secrets
Tym razem okładka w pełni odzwierciedla zawartość. Trudno mi zdecydować, w którym z dwóch pierwszych albumów, dawka geniuszu jest większa.
Bruno Schulz z pewnością znalazłby właściwe słowa dla opisania tego bogactwa dźwięków. Ja nie. Wyróżnię tylko „Let There Be More Light” i „Corporal Clegg”… i jeszcze „Jugband Blues” i „Set the Controls for the Heart of the Sun” i niepokój, którym podszyte są pozostałe utwory…

Ummagumma
Moje początki z muzyką nieoczywistą… płyta chwilami uciążliwa, acz dla uważnego słuchacza, przechowująca wiele piękna w zanadrzu… napiszę tylko, że na przełomie zimy i przedwiośnia, bardzo często nachodzi mnie utwór „Grantchester Meadows”… zdecydowanie należy mu się więcej pamięci…

The Dark Side of the Moon
Whish You Were Here

Ogromy zachwyt, jakim darzyłem te płyty, już nieco wyblakł po tych wszystkich latach, ale wielki szacunek pozostał. Być może po prostu, zbyt wiele razy wybrzmiewała ta muzyka w moich uszach… wciąż jednak pasuje mi do nich (płyt, nie uszu) przymiotnik „pomnikowe”…

Animals
No, „wariacje” na temat psalmów, istotnie zbędne, a nawet przykre. Niemniej, płyta wybitna, aczkolwiek już nie tak bardzo, jak dwie poprzednie. Jakby bardziej kameralna, choć chodzi tu raczej o brzmienie i atmosferę, niż formę.
Pamiętam, jak kiedyś zasnąłem przy tej płycie (nie z nudów! w kawalerstwie, często włączałem sobie muzykę do snu) i w takim półśnie zauważyłem coś, na co nigdy wcześniej w pełni władz umysłowych nie zwróciłem uwagi: otóż, ostatnia solówka Gilmoura w „Pigs”, zaczyna się od kilku- lub kilkunastokrotnego powtórzenia jednego dźwięku! (jestem muzycznym dyletantem, ale tego jestem prawie pewien…)… To było jak olśnienie…

Pozostałych płyt w tej chwili nie posiadam, choć z prawie wszystkimi miałem kiedyś do czynienia.
Atom Heart Mother i Meddle, z całą pewnością w najbliższej przyszłości będę się starał nabyć.
The Wall i The Final Cut… cóż, mój stosunek do tych płyt (kiedyś był zupełnie inny) niektórzy gotowi są nazwać obrazoburczym… jednym słowem: niestrawne…
A Momentary Lapse of Reason ma swój niewątpliwy urok, tylko ta sztuczność niektórych dźwięków… i zbytnia „rzewność” pewnych utworów… być może powrócę jeszcze do tej pozycji…
The Division Bell raczej słaba, choć posiadająca kilka momentów, głęboko zapadających w pamięć. Generalnie: zbyt dużo popu. Jako ciekawostkę dodam, że ciche fragmenty „Piosenki po nic” zawsze kojarzyły mi się z tym, co zapamiętałem z utworu „Marooned”.


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 08 lutego 2005 12:16:51 
(-)


Ostatnio zmieniony śr, 03 lutego 2010 00:31:25 przez Y, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 08 lutego 2005 22:18:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24062
czekamy na KING CRIMSON wygwieżdżony! *****


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 lutego 2005 11:15:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4329
Skąd: ęsowany
K.T.W.S.G. - kiedyś uwielbiałem The Wall , potem znienawidziłęm, a terz wraca mi powoli szacunek... Powiem tak, proporcje Waters - Floyd są tu ustawione strasznie... tendencyjnie, a ja nie lubię Watersa jako takiego (jego stylistyka mnie męczy, jeśli nie jest przefiltrowana przez zespół, a na tej płycie raczej nie jest); moje ulubione utwory na tej płycie albo napisał, albo zaśpiewał Gilmour... Nie chodzi o to, że jest to płyta megaloańska czy pretensjonalna, bo tak nie uważam - jest za mało zespołowa... Concept zdominował album, czy coś takiego...

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 lutego 2005 12:30:33 
(-)


Ostatnio zmieniony śr, 03 lutego 2010 00:34:08 przez Y, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 lutego 2005 14:08:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
Nie mam czasu pisać dłużej teraz, ale chciałem w całej rozciągłości poprzeć K.T.W.S.G. w sprawie Wall-a. Od ok. 1990, kiedy go poznałem, uważam The Wall za album wszechczasów, nie mówic o samych Floydach. Jakoś nie zastanawiam się co Waters (też mnie denerwuje), a co Gilmour, i nawet nie przeszkadza mi, że kilka utworów jest tu ewidentnie słabszych (Young Lust, Showm Must Go On, a nawet Mother, który poza płytą też by mi się nie podobał). Ale kiedy słucham w całości, czy kiedy myślę o tej płycie w całosci - wszystko wydaje się mi skończoną doskonałością. Każdy element idealnie na swoim miejscu. Ten album waży o wiele, wiele, wiele, wiele więcej niż suma jego składników.

Parafrazując Kacpra powiem tak: "The Wall" uważam za najlepszy album w historii światowego rocka, ale to "Legenda" jest moją ulubioną płytą :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 lutego 2005 17:46:55 
(-)


Ostatnio zmieniony śr, 03 lutego 2010 00:33:31 przez Y, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 lutego 2005 14:19:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20846
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Teraz kurde ja....
Piper - **** zwłaszcza jak dodać kawałki z wczesnych singli...
Saucerful **** 1/2
More ***
Ummagumma *** 1/2
Atom ****
Meddle ****
Dark Side *****
Wish you were here *****
Animals *****
The Wall ****** - nie pomyliłem się :D
Final Cut ****
Momentary Lapse ***
Division ****

Uff, dość...
Pippin


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 lutego 2005 11:09:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
wreszcie ktoś się zna!!!!!!!!!!! :D

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 lutego 2005 11:46:44 
(-)


Ostatnio zmieniony śr, 03 lutego 2010 00:35:03 przez Y, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 11 lutego 2005 12:02:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
hahahahaha
wiec wg. twej logiki, wall - ta pomaptyczna szkarada - jest lepsza od legendy!?
hahahahahahahahah :| :| :roll: :roll: :oops: :oops: :cry: :cry:
:evil:


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1182 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 79  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group