Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 22 września 2017 12:27:10

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 16 września 2010 09:14:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20839
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
pilot kameleon pisze:
Pippin, ja nie żółtodziób.

Ależ wiem. Myślałem, że może potrzebny ktoś z boku, żeby zwrócił Ci uwagę na sprawę niby znaną i oczywistą, a przeoczoną. :wink:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 26 września 2010 21:35:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Delikatnie zerkam na tajemniczą serię SYR. To seria dla ultrasów najprawdopodobniej. Jestem po odsłuchu trzech płyt:
SYR 1: Anagrama
SYR 2: Slaapkamers met slagroom
SYR 3: Invito Al Ĉielo (to sygnowane nazwą SY/Jim O'Rourke)

To co objawia się moim uszom to właściwie... nie wiem co. Płyty zawierają zapisy improwizacji, które są tak nudne, jakby muzycy pierwszy raz zabierali się za wspólne granie. Nudne, nieudolne, męczące i wymęczone, tylko takich słów potrafię użyć. Ja rozumiem, że to nie ma był łatwe, proste i przyjemne, ale bez przesady. Najdziwniejsze jest jednak to, że płyty zbierają całkiem niezłe recenzje (choćby niezawodny RYM). I to jest dla mnie szok. Czyżbym był w kategorii nielotów?

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 lutego 2011 20:54:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Kilka miesięcy temu, w przypływie weny twórczej postanowiłem wskazać "zależność" pomiędzy "Golemem" a "The Eternal". Efekt prac posłałem do jedynej gazety w tym kraju, która zajmuje się muzyką rockową. Niestety okazało się, że konkurencja zbyt silna. Obiecałem, że się pochwalę, bo szkoda zmarnować taki temat. Chyba nadeszła już pora.

Okładka książki Gustava Meyrinka "Golem":
Obrazek

Okładka płyty Sonic Youth "The Eternal":
Obrazek

Mój "riplej" (nazwa rubryki w jedynej gazecie w tym kraju, która zajmuje się muzyką rockową):
Obrazek

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 21 marca 2011 22:27:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Obrazek

Wydawnictwo „The Destroyed Room: B-Sides and Rarities” można traktować tylko na zasadzie ciekawostki. Materiał został wydany w celu dopełnienia zobowiązań wobec wytwórni Geffen. Na dysk wrzucono 11 utworów rozsianych po różnych drobnych wydawnictwach, soundtrackach bądź też nigdy nie opublikowanych. Na jakiej zasadzie były dobierane? Nie wiadomo. Kilka b-side’owych rzeczy i niepublikowanego materiału o charakterze improwizowanym. Daty powstania utworów również nie były tutaj kluczem. Płyta nie tworzy żadnej całości i jest bardzo bałaganiarska. Brawo zatem za pomysł okładki, która idealnie odzwierciedla zawartość płyty. O ile jednak sama fotografia bardzo przypadła mi do gustu, o tyle zawartość muzyczna nie budzi aż tak pozytywnych skojarzeń. Pojedźmy zatem po kolei.

Zawartość:
1. "Fire Engine Dream" – 10:22
Odrzut z sesji „Sonic Nurse”. W niczym nie przypomina dynamicznych i lekkich kompozycji zawartych na tamtej płycie. I mogę powiedzieć, że gorszego utworu na start nie mogli wybrać. Nudna oraz pozbawiona jakiegokolwiek pomysłu improwizacja przywodzi na myśl najgorsze tytuły z serii SYR.
2. "Fauxhemians" - 4:04
Okolice “Murray Street”. Kolejna improwizacja, ale ciekawsza niż utwór poprzedni. Pojawiają się nawet okruchy melodii, choć nadal trudno mówić o czymś fascynującym.
3. "Razor Blade" - 1:08
Efekt sesji “Experimental Jet Set, Thrash & No Star”. Blues zaśpiewany przez Kim. Rejony “Winter’s Blues” to najlepszy drogowskaz. Minutowa ciekawostka.
4. "Blink" - 5:27
Rok 1999, soundtrack „Pola X” (maczał w tym palce Scott Walker). Wreszcie zaczyna robić się trochę bardziej interesująco. Delikatny wręcz minimalistyczny podkład i szepczący, ale wysunięty do przodu głos Kim Gordon. Tworzy się delikatna dysproporcja. Najbardziej fascynująca jest końcówka wypełniona dziwnymi odgłosami, jakby „peron” z „Białych wakacji” Ścianki.
5. "Campfire" - 2:19
Rok 1999 i elektroniczne trzaski, laptop, syntetyk i bezformie z kompilacji „At Home With The Groovebox” godne SYRa, choć nie tak irytujące jak pierwszy utwór.
6. "Loop Cat" - 5:39
Rok 2003, okolice sesji “Murray Street”. Utwór pochodzi z kompilacji „You Can Never Go Fast Enough”. Ambient. Delikatne przestrzenne gitary, plumkanie uwzględniające delikatne stopniowanie napięcia. Sympatyczne uspokojenie i raczej szkic bądź zabawa niż konkretny utwór. Wydaje mi się, że można tak powiedzieć o większości umieszczonych tutaj utworów.
7. "Kim's Chords" - 6:02
Bonus do japońskiego wydania „Sonic Nurse”. Czyżby coś o określonym kształcie? Tak. Improwizacja o charakterystycznym brzmieniu, rozpoznawalna właściwie od początku, ale nie wciągająca słuchacza. Brak pomysłu, ale i brak większej irytacji u odbiorcy. Liczyć to na plus?
8. "Beautiful Plateau" - 3:07
Także bonus do japońskiego wydania „Sonic Nurse”. Wreszcie jazgot. Szkoda, że po chwili znika i zmienia się w spokojną partię. Szkoda, że znów nic z tego nie wynika.
9. "Three Part Sectional Love Seat" - 8:16
Czas powstania podobny do „Fauxhemians”, drugiego utworu z tej płyty. Improwizujemy, trochę nudzimy, ale bez przesady. Akceptowalny fragment płyty. Podobnie jest z następnym fragmentem płyty, który również pochodzi z tej sesji:
10. "Queen Anne Chair" - 4:37
Akceptowalne, przez kilka chwil nawet przyjemne.
11. "The Diamond Sea" - 25:48
Ostatni, świetny utwór z „Washing Machine”. Na macierzystym albumie ma 19 minut, tutaj wydłużono go o 6 kolejnych (pierwotnie opublikowano to na drugiej stronie singla). To byłby prawdziwy diament, jeśli jego premiera miałaby miejsce na tej płycie, a tak lśni na innej płycie. Jest tylko ciekawostką. Jak całe to wydawnictwo.

„The Destroyed Room” jest wielkim śmietnikiem. Analizowanie kompozycji osobno obnaża wszystkie słabości tej płyty. Słuchanie jej w jednym podejściu może jednak sprawić odrobinę przyjemności. Sam nie wiem dlaczego tak się dzieje. Ocena jednak nie powinna pozostawiać żadnych wątpliwości: lekko naciągane **1/2.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 22 czerwca 2012 23:21:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Ha! Nikt jeszcze nie wspomniał, że Sonic Youth załapało się na indefinite hiatus. A Thurston Moore ma już nowy zespół: Chelsea Light Moving.
Można już posłuchać pierwszego kawałka - "Burroughs"

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 05 sierpnia 2012 08:36:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Chelsa Light Moving pracują pełną parą. Dorobili się własnego bloga http://chelsealightmoving.blogspot.com/. Udostępnili też już cztery swoje utwory:
"Burroughs"
"Groovy & Linda"
"Frank O'Hara Hit"
"Empires of Time"
A sam Thurston dołączył do... black metalowej grupy Twilight :twisted:

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 17 sierpnia 2012 10:10:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Po Offie Basia samoczynnie wzięła się za dyskografię Sonic Youth. A że na półce mamy większość (choć nie wszystkie) płyt, to i sporo tego słuchania było. I choć znam repertuar SY całkiem nieźle, to nigdy nie dzieliłem sobie dorobku grupy na elementy z Kim i elementy z Thurstonem. I wyszło mi, że za te bardziej odlotowe miejsca odpowiedzialny jest pierwiastek żeński, a Thurston natomiast zawsze ciągnie w kierunku piosenki. Uogólnienie, ale jakoś bardzo zwróciłem uwagę na ten dualizm.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 01 stycznia 2016 14:02:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
W marcu w serii amerykańskiej Wydawnictwa Czarnego ma wyjść książka Kim Gordon "Dziewczyna z zespołu". Info ze strony wydawcy zniknęło, ale jeszcze rano było.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 06 stycznia 2016 21:26:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 czerwca 2010 23:53:10
Posty: 594
Skąd: be-stok, em-owo
co do wydawnictw - takie info:

http://pitchfork.com/news/62755-sonic-y ... ix-albums/

_________________
...sailin`on...


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 14 marca 2017 17:39:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3444
Minęło już prawie 8 lat od mojego pierwszego postu w tym wątku. Od tego czasu moje postrzeganie muzyki zmieniło się wiele razy. Wiele dźwięków, które wtedy mnie fascynowały, teraz w ogóle do mnie nie trafia, z kolei otworzyłem się na wiele spraw, które wtedy były dla mnie niezrozumiałe. Przez całe te 8 lat Sonic Youth cały czas było obecne w moim życiu - czasem mocniej, czasem słabiej, ale jednak było. Od kilku dni znowu złapała mnie mocna zajawka i postanowiłem sobie odświeżyć ich całą dyskografię. Głupio byłoby nie skorzystać z okazji i nie zapisać swoich spostrzeżeń, które przyszły mi do głowy, gdy pisałem post otwierający ten wątek. Myślałem, żeby może go wyedytować i zremasterować, doszedłem do wniosku jednak, że głupio mi tak ingerować w historię, więc po prostu rozpocznę w tym wątku nowy serial i powoli, bez pośpiechu, będę dokonywał całkowicie nowego przeglądu całej ich dyskografii. No to zaczynam.

Obrazek

Z tych wczesnych, trudno przyswajalnych i awangardowych płyt Sonic Youth z pierwszej połowy lat 80, ta odświeżona po latach była największym zaskoczeniem. Po pierwsze - wcale nie była tak straszna i dziwna, jak mi się wydawało i zupełnie inna niż ją zapamiętałem (nic dziwnego, bo pamiętałem ją słabo). Po drugie - o ile na "Confusion is Sex" czy "Bad Moon Rising" można odnaleźć wiele elementów, które później znaleźć można było na tych łagodniejszych, najbardziej znanych albumach, o tyle na debiutanckim minialbumie, wiele jest wątków, które później nie były kontynowane i z muzyki Sonic Youth zupełnie zniknęły. Mówiąc szczerze, momentami można mieć poczucie, że jest to zupełnie inny zespół. Gdyby nie wokale Thurstona i Kim, no i niektóre partie gitar, łatwo byłoby mi sobie wyobrazić, że jest to jakaś legenda nowojorskiego no wave'owego undergroundu, która nagrała jedną (za to klasyczną wśród fanów takiej muzyki) EP-kę i rozpadła się. Fakt, że jest to debiut Sonic Youth, jest jednak zaskakujący :)
To co zwraca uwagę od początku to brzmienie. Późniejsze płyty Sonic Youth kojarzą mi się z zamglonym obrazem i jednak z raczej ciepłymi barwami. Muzyka z debiutu jest namalowana w takich barwach jak jej okładka - biały, niebieski, czarny, proste linie. Wszystko jest sterylne, chirurgiczne. Gitary (co ciekawe nastrojone tutaj standardowo, a nie w tak dziwny sposób, jak na następnych płytach), co prawda wygrywają mocne dysonanse, ale jednocześnie są krystalicznie czyste, prawie pozbawione efektów. No i perkusja i bas. Sekcja rytmiczna w Sonic Youth kojarzy mi się zwykle z punkowym spojrzeniem na krautowy motorik. Tutaj też jest transowa, ale w inny sposób - zimno funkujący, zapętlony, kojarzący mi się z działającym w podobnym czasie zespołem ESG, ale też z Public Image Limited z "Metal Box", a nawet z naszym rodzimym Kryzysem, gdzie Magura i Jeżyk wygrywali czasem podobne rzeczy. W utworach "She is Not Alone" i "I Don't Want to Push It" mamy nawet bębenki, niczym z płyty "Nabij Faję" grupy Izrael ;). Oczywiście - jest to funk wyrwany ze swojego kontekstu, wzięty nie z afrykańskiej dżungli, ale raczej pokazujący dżungle wielkiego miasta, co zresztą jest bardzo charakterystycznym zjawiskiem dla całego nurtu no wave, gdzie różni wykonawcy często wykorzystywali takie rytmy w ten właśnie sposób.
Płyta, jak to bywa z EP-kami, jest bardzo równa - począwszy od skocznego, rytmicznego otwieracza "Burning Spear", poprzez pulsujący "She is Not Alone" i "I Don't Want to Push it", po zamykające, najdłuższe i epickie "The Good and The Bad", podsumowanie tego z czego składała się muzyka grupy w tamtym momencie, a i spojrzenie w przyszłość. Wyjątkowo muszę wyróżnić jednak utwór "I Dreamed I Dream" - z jednostajnie pulsującym basem i przerażająco sugestywną Kim (i drugim wokalem Lee). Mocna rzecz.
Dobra EP-ka. Polecam podejść do niej bez uprzedzeń i porównań do późniejszych dokonań - myślę, że wtedy łatwiej ją ocenić. Cztery gwiazdki jak nic.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 14 marca 2017 20:10:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 23875
Prazeodym pisze:
Myślałem, żeby może go wyedytować i zremasterować, doszedłem do wniosku jednak, że głupio mi tak ingerować w historię, więc po prostu rozpocznę w tym wątku nowy serial i powoli, bez pośpiechu, będę dokonywał całkowicie nowego przeglądu całej ich dyskografii.


Słusznie! Trzymam kciuki :) .

_________________
Nic już nie przeszkodzi Elizie Orzeszkowej


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group