Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 20 lipca 2018 18:04:05

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 400 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 27  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 10:31:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 14:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Wracam z wątkiem o The Cure. Może tym razem się uda ...
Po kolei to co już raz zamieściłem.

Three Imaginary Boys / Boys Don’t Cry (***/***+) – bardzo solidny początek. Od razu słychać w jakich czasach rzecz powstała. Dużo postpunkowego grania (So What) ale mnóstwo uroku. No i pierwsze klasyki 10.15 Saturday Night, Killing An Arab czy Boys Don’t Cry.
17 Seconds (***+) – dość nierówna płyta. Oprócz absolutnych pereł A Forest (jeden z moich ulubiony utworów ever), At Night (choć nie dorasta wersji z płyty Paris), kilka prawie równie udanych utworów (Play For Today, M, In Your House, tytułowy). I to już koniec. Trochę zbyt króciutko i zbyt mało dopracowane aby zasłużyć na więcej jako całość.
Faith (*****) – kolos. Praktycznie poza Primary (zbyt zwykła na tą płytę) to tu nie ma słabych momentów. Monolit nastroju i klimatu. Kocham chyba jeszcze bardziej niż nastepną. No i coraz lepsze teksty.
Pornography (*****-) – gigantów cd. choć ja wolę Faith. Nastroju ciąg dalszy, zwłaszcza Siamese Twins, Short Term Effect, The Figurehead i Cold. No i teksty … Zaczyna się od „It doesn’t matter if we all die” a kończy „I must fight this sickness, find a cure”.
Japanese Whispers (**+) – w zasadzie zbiór trzech singli wydanych po pornografii. Kompletny odskok brzmieniowy i estetyczny. I tak już od tej pory będzie w The Cure. Klimat z jednej strony a z drugiej radosne single. Te są nawet dość udane. Osobiście wyróżniam stąd Let’s Go To Bed, Lovecats i La Ment.
The Top (*+) – tutaj pan Smith przegiął. Ja rozumiem, że po Pornography trzeba się wyluzować, odpocząć ale coś takiego. Niby jest parę fajnych momentów ale szkoda Kjurów na takie płyty.
Concert – The Cure Live (***-) – średnia dość koncertówka, są lepsze bootlegi.
Head On The Door (****-) – pierwsza płyta z nowej serii, czyli „wymieszajmy smutek i radosne single i zobaczymy co z tego wyjdzie”. Tu jest już dobrze. Jest przebojowo – In Between Days i Close To Me, które jeszcze zyskują z obrazkami. Jest przepiękne Sinking i bardzo dobre A Night Like This. Reszta ciut słabiej.
Staring At The Sea (****/*****) – pięć gwiazdek dla tych co nie znają całych płyt. Dla reszty też ważne wydawnictwo bo tu jest do wysłuchania Charlotte Sometimes. Bardzo piękny utwór. Dość reprezentatywny zbiór utworów z pierwszych lat. Bardzo zgrabne i do przełknięcia nawet dla tych co Kjurfanami nigdy nie zostaną (moja małżonka).
Kiss Me Kiss Me Kiss Me (****) – druga część serii, ogólnie na ciut wyższym poziomie ale nadal trochę nierówno. I może trochę za długo, parę utworów jakby wyciąć to byłaby piąteczka. Jest pięknie (If Only Tonight We Could Sleep), rewelacyjnie przebojowo (Just Like Heaven – pierwszy ich utwór jaki kiedykolwiek słyszałem). Reszta singli duuużo słabsza (Why Can’t I Be You czy Hot Hot Hot). No ale jest rewelacyjnie wyniszczający Fight na koniec. Kiedyś to w ‘Trójce‘ na Liście chodziło. Piękne czasy. Ale wtedy też Armia była tam obecna.
Disintegration (*****-) – tu już słuchałem na bieżąco. Jest coraz lepiej. Single wyborne (Lullaby, Fascination Street, Lovesong (!!!), Pictures Of You), reszta co najmniej bardzo dobra. Jakoś mniej lubię numer tytułowy. Uwielbiam brzmienie tej płyty. Jest przepiękne i bardzo żałuję, że nie miałem możliwości zobaczenia ich wtedy na koncercie.
Mixed Up (***-) – całkiem przyjemne remixy. Takie jeszcze bardzo w stylu lat 80-tych. Miłe ale nic ponadto. Wróć. Ponadto Never Enough – bardzo udany numer.
Entreat (**-) – pomyłka, w sensie zestawu („koncertowe Disintegration bez czterech najlepszych utworów” – nie moja opinia (Beksiński bodajże) ale bliska prawdy) i wydania (miał być bonus przy zakupie innych płyt wyszło jako samodzielna rzecz)
Wish (*****+) – moja ulubiona płyta (stąd plusik) z czysto osobistych, a więc niedyskutowalnych, powodów. Ale nadal ją uwielbiam. Od Open poprzez Apart, From The Edge Of The Deep Green Sea (na kolana !!!), Trust, A Letter To Elise, Cut, End. No i wymieniłem chyba połowę. A jeszcze Friday I’m In Love (a co tam lubię nadal). Najsłabsze to chyba pierwsze singlowe High jest. To dla mnie absolutny szczyt serii i najlepsze wymieszanie przebojowości z klimatem, tutaj bardziej niż na Disintegration gitarowym (zwłaszcza Open, FTEOTDGS i Cut).
Show (****) – solidna koncertówka w stylu nowa płyta (a ta była pierwszorzędna) + hity.
Paris (*****) – super niespodzianka, bo ciut wcześniej wyszło Show a wtedy nikt nie wydawał tak live’ów seriami. Niesamowita rzecz. Najlepsze wykonanie At Night, piekne Play For Today czy A Letter To Elise. Jak chcę tak trochę posłuchać Curów to włączam właśnie to.
Wild Mood Swings (***-) – słabo. Albo ja już miałem przesyt Kjurów w tamtym czasie albo ta płyta jest najsłabsza od lat. Poziom trzymają jak dla mnie tylko Want i This Is A Lie. Reszta średnia bądź słaba. Pomyłka.
Galore (***) – kolejna składanka, tym razem za kolejne dziesięciolecie (86-96). Dla mnie słabsza, bo w odróżnieniu od Staring At The Sea tutaj najpierw znałem płyty a składankę później więc jej potrzeba była mocno dyskutowana. No i bonus tam był lepszy (Charlotte Sometimes vs Wrong Numer)
Bloodflowers (****+) – w momencie ukazania podobała mi się szalenie. Teraz trochę mniej ją cenię ale nadal lubię. Przede wszystkim za utwór tytułowy, Where The Birds Always Sing, Out Of This Word, Last Day Of Summer. Ale tak jak i w pozostałych częściach trylogii (Pornography i Disintegration) poszczególne utwory zyskują jako składowe płyty. No i wtedy zagrali rewelacyjnie w Łodzi czego byłem świadkiem więc miłe wspomnienia mam z tego okresu
Greatest Hits (****) – solidny zestawik z całej twórczości. Adekwatny tytuł. Greatest Hits a nie The Best Of … bo to hity wyłącznie. Koncepcja jasna, gdyby znalazła uzupełnienie w Greatest Misses, które zapowiadał wtedy Mr Smith, a które pewnie skupiłyby się na płytach, które są tu zupełnie nieobecne (Faith, Pornography i Bloodflowers). Ale taka płyta nie wyszła (skądinąd koncepcja trochę jak Pudelsów ostatnio). A tak wyszła kolejna składanka. Dodatkowa gwiazdka za bonusowy CD akustyczny z pełnym zestawem utworów oraz nowe CUt heRE, za utwór i pomysł na pisownię tytułu (bo drugie nowe nagranie Just Say Yes już mocno słabsze).
Jon The Dots – The B-sides & Rarities Collection (*****) – ale tylko dla fanów. Nikt inny zresztą tego nie kupi bo cena zaporowa. Rewelacyjny zestawik B-sidów itp. Zgodnie z tytułem. Pełne cztery CD + ładne wydanie. Tylko cena ... ale ja się skusiłem. Teraz muszę zbierać na dwupłytowe reedycje regularnych płyt.
The Cure (****+) – znów powrót do zrównoważenia single vs klimat w rozsądnych proporcjach. Dla mnie bomba. Są piękne i lekkie jazdy w stylu End Of This Word, Alt.End, czy Taking Off. Ale i trochę cięższej jazdy – Lost, Labyrinth czy Promise. Mi jeszcze bardzo podpasowało Anniversary, Us Or Them i bonusowe Going Nowhere.

Czekam na reakcje.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Ostatnio zmieniony śr, 14 marca 2007 00:43:19 przez marecki, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 11:13:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 16:53:29
Posty: 13644
Skąd: wieś
O Fuck, to ten wątek też poszedł.... Ech moderatorze...

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 11:28:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
..bojs dont kraj 5
sewentin sekund 5-
fajt 4+
porno 3+
..a po tem przestałem słuchac tego zespołu....bo przestały mi sie podobac ich następne plyty...i tylko w radiu cos tam o frajdej ....ale trzy pierwsze płyty są świetne !!!!!!!!!!!!! mam je i słucham co jakis czas !

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 14:15:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 14:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Wiem wiem, zbieram kasę na całość. Tym bardziej że akurat Curów większość płyt mam na CD-Rach (i to te starsze), które chętnie wymienię na nowe wydania.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 04 marca 2005 09:20:27 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:31:23
Posty: 3369
Super, że będą te reedycje!!!!
30-minutową "suitę" :wink: "Carnage visors" polecam. Ona nigdy dotąd nie była publikowana na CD. Jest to dół doskonały.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 08 marca 2005 23:09:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
O, kiedyś nawet kolega mówił na mnie curczak :D ale to było dawno i tak jak elrond słucham tylko starych płyt. marecki, nawet nie wiedziałam, że potem było ich (płyt) aż tyle!
dawno temu bardzo było w modzie dołować się przy curach słuchając muzyki w ciemności w wielkim smutku z winem w jednej a żyletką w drugiej dłoni. :cry: :cry: :cry: :cry:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 08 marca 2005 23:37:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24651
oj ja prawie tak robiłem z Pornography w drugiej klasie liceum... po tym jak musiałem zmienić miejsce zamieszkania a wcale tego nie chciałem :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 09 marca 2005 00:27:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
natalia pisze:
winem w jednej a żyletką w drugiej dłoni

Nie mialas korkociągu? :-)

mam nadzieje ze Cie nie urazilem... ;-)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 10 marca 2005 11:22:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 14:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Zakupiłem Three Imaginary Boys - wersję deluxe, dwupłytową itd. Super brzmi no i bonusów sporo. Dla tych co lubią początki Curów (Elrond, Natalia) pozycja obowiązkowa.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 22 marca 2005 14:35:15 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 16:40:03
Posty: 834
Skąd: Białystok
Kiedyś muzyka Curów była dla mnie najważniejsza (zanim nie polubiłem New Model Army). Dziś praktycznie nie słucham. Maniera głosu Smitha mnie drażni.

Ale wracając do meritum, Cure to były moje czasy buntu (pierwsza i druga klasa ogólniaka).

Three Imaginary Boys Lubiłem tą płytę (zwłaszcza Accuracy, Grinding Halt, Subway Song no i najlepszą dołową piosenkę tytułową). Później mi się przejadła.

Boys Don't Cry. Mniej lubiłem, bo to taka powtórka po poprzedniej płycie, ale kawałek Jumping Someone Else's Train podobła mi się.

Seventeen Seconds. Mam kasetę z ta płytą do dziś. Play for Today, A Forest, In Your House, M, At Night niczego sobie. To już pierwsza liga cure'owska.

Faith. Też pierwsza liga. Wszystkie kawałki się bronią. Ulubione Holy Hour i Other Voices.

Pornography Zbyt dołująca jak dla mnie. Nie lubiłem.

Japanese Whispers Dno.

The Top Dno. Choć Empty World lubiłem.

Concert The Cure słabym zespolem koncertowym był. Ale na tej płycie jest Charlotte Sometimes.

The Head On the door. Słaba plyta. Ale niektóre kawałki niezłe - Blood, A Night Like This, Sinking.

Kiss Me Kiss Me Kiss Me. Pierwsza liga. Jedna z trzech ulubionych płyt. Ulubione - If Only Tonight We Could Sleep, How Beautiful You Are, Just Like Heaven, One More Time, Like Cockatoos, Fight.

Disintegration - numer jeden. Wszystko tu lubiłem i nadal trochę lubię.

Wish. Też jeden z trzech ulubionych albumów Cure'ów. Ulubione songi - High, Apart, Trust, A letter to Elise, To wish impossible thing.

Innych dokonań The Cure nie znam. Przestałem się interesować tą muzyką. Dla mnie The Cure pozostanie zespołem buntu, a później spraw damsko-męskich, ale wieku młodzieńczego mocno.

_________________
http://danielpaczkowski.blogspot.com


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 21 kwietnia 2005 21:18:44 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:28:10
Posty: 673
Skąd: mazowiecka wiocha
Dzis podobno Robert Smith ma 46 urodziny
:piwo: urodzinowe from Atom ! :)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 19 maja 2005 23:52:40 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:31:23
Posty: 3369
Kupiłem dwupłytowe reedycje Faith i Pornography.
Warto!!!
Szczególnie podoba mi się materiał na płycie Pornography Rarities.
Teraz wiem, czemu Smith był bliski samobója...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 19 maja 2005 23:56:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24651
czemu?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 20 maja 2005 00:08:45 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:31:23
Posty: 3369
Chodzi mi o to, ze na suplemencie jest głębsze pociągnięcie dołujących klimatów Pornografii.... Total dooł abstrakszyn.

I raz jeszcze polecam Carnage Visors dodane do Faith. To jest piękny utwór. Długi i tuż przy podłodze.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 20 maja 2005 00:11:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24651
he - czekałem na Twoją odpowidź :wink: - teraz mogę iść spać, dobranoc!


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 400 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 27  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group