Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 20 listopada 2017 12:56:45

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 588 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 40  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 11:25:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4768
Skąd: Biadacz
Może na początek powiem, że nie potrafię jakoś specjalnie obiektywnie napisać na temat mojego ulubionego zespołu, więc będą to raczej moje uwagi o płytach...


Vengeance - The Independent story - 1984 ***
Obrazek
Świetny debiut zespołu - są tu zalążki stylu, który długo jeszcze będzie dla zespołu charakterystyczny - zwraca uwagę zwłaszcza pulsujący bas Stuarta Morrow'a. Ważne jest to, że zespół ma od razu coś do powiedzenia - co drugi utwór to protest - a to przeciwko miejsiemu stylowi życia z imprezami i dragami, a to przeciw wojnie o Falklandy, a to przeciw bezstresowemu wychowaniu, a to przeciw przemoocy, a to znowu przeciw... chrześcijańskiej milicji (!)... Zespołem od razu zainteresował się John Peel i chłopaki zagrali w jego audycji...

hightlights: A liberal education, The spirit of Falklands, Vengeance, Smalltown England

No Rest For The Wicked - 1985 ***
Obrazek
Ta płyta to wynik kontraktu podpisanego z EMI - potentatem na rynku... Singiel załapał się do UK Top 40, co było nielada wyczynem i zespół pojawił się w sławnym programie Top Of The Pops w koszulkach z napisem "Only Stupid Bastards Use Heroin" :) Płyta dosyć monotonna - kontynuacja debiutu

hightlights: Grandmothers Footsteps, Better Than Them, My Country, No rest

The Ghost Of Cain - 1986 ****
Obrazek
To już jest album pełna gębą - Zmiana basisty o dziwo nie odbiła się na jakości muzyki - przeciwnie muzyka stała się różnorodna. O zespole zrobiło się głośno. Na na tej płycie jeden z najważniejszych utworów zespołu - 51st State, teledysk do tego utworu chłopcy nakręcili przed ambasadą USA, w wyniku czego nie dostali później wiz i nie mogli koncertować w stanach... Jest tu - później coverowany przez Sepulturę - The Hunt, jest Poison Street z solem na harmonijce i jest przepiękna ballada Lovesongs. Są fragmenty akustyczne, są nastrojowe i jest punkowy wykop.
hightlights: 51st State, Poison Street, Lovesongs, Heroes

Thunder And Consolation - 1989 *****
Obrazek
To jest zdecydowanie najlepszy album zespołu. Najlepiej sie sprzedał i o ile dobrze pamiętam załapał się przynajmniej do 20 najlepiej sprzedawanych płyt w UK W tym okresie zespół zasilił Ed Alleyne-Johnson i dzięki niemu powstało zupełnie nowe brzmienie zespołu. Jego partie grane na skrzypcach elektrycznych są esencją najważniejszych utworów na tej płycie: Vagabonds i Green and Grey... Zespołowi do opisu dodano na długo nalepkę folk, ale ta muzyka nie nadaje się do szufladkowania...
hightlights: I love the world, Vagabonds, Green and Grey, Stupid questions, Ballad of a Bodmin Pill

Impurity - 1990 **** 1/2
Obrazek
Sukces Thunder... spowodował duże napięcie w zespole - odszedł Moose i na basie pojawił się Nelson. Znowu nie spowodowało to obniżenia lotów - album jest bardzo dobry - piękny utwór tytułowy ze skrzypcami, sampler w Get me out, nowe brzmienia w Bury The Hatchet i Eleven Years znowu jest bardzo różnorodnie i ciekawie. To chyba moment szczytowy zespołu jeżeli chodzi o sukces komercyjny - po nagraniu tej płyty była największa trasa koncertowa zespołu. No i to była ostatnia płyta studyjna dla EMI...

hightlights: Purity, Whirlwind, Bury The Hatchet, Eleven Years

The Love Of Hopeless Causes - 1993 *****
Obrazek
drugi kamień węgielny w twórczości zespołu - ta płyta to pigułka energii i emocji - krótka i na temat - Here comes the war, potem jest trochę spokojniej i coraz piękniej - moim faworytem jest akustyczne, niemal a'capella These Words... Nie wiem co się stało, ale chyba nowy wydawca (Sony/Epic) nie poświęcił zespołowi zbyt wiele czasu i taki fantastyczny materiał nie został w ogóle wypromowany... No i jeszcze jedno - współpracę z zespołem zakończył Ed Alleyne-Johnson...

hightlights: Here Comes The War, Fate, Living In The Rose, White Light, These Words,

Strange Brotherhood - 1998 ***
Obrazek
najdłużej oczekiwany album w historii zespołu (jeżeli nie liczyć nowego, który ma się ukazać przed wakacjami) i moje największe rozczarowanie. Zespół spędził chyba ponad rok nad tym materiałem i jakoś nie przełożyło się to na jakość... Materiał bardzo refleksyjny z dwoma mocnymi punktami - Wonderful Way To Go, Over The Wire. Płyta wydana własnym sumptem i rozprowadzane przez SPV pojawiła sie we Wrocławskim empiku w dniu premiery (!) Właściwie nie wiem, dlaczego nie lubię tej plyty - nie potrafię jej wysłuchać w całości... Chyba za bardzo dopieszczona. Mimo tego zawiera kapitalne utwory, które doskonale sprawdzają się na koncertach... Z ciekawych rzeczy to w jednym utworze pojawia się sekcja dęciaków (!)

hightlights: Wonderful Way To Go, Over The Wire, Queen Of My Heart, Headlights

Eight - 2000 *****
Obrazek
Dla mnie to trzecie wielkie dzieło zespołu - przeciwieństwo poprzedniej płyty - nagrana momentalnie i bez fajerwerków producenckich. Teraz już zupełnie własnym sumptem - od tego momentu płyty New Model Army trzeba sprowadzać do naszego dziwnego kraju nad Wisłą, bo w sklepie to się ich nie uświadczy... Od zespołu z powodów zdrowotnych (guz muzgu) odszedł perkusista - Robert Heaton podstawowy zawodnik w zespole, ale znowu udało się znaleźć pełnowartościowego zmiennika - Michael Dean wniósł do zespołu wiele świerzości jest współautorem ważnych utworów w tym energetycznego R&R... Jakj w świętej pamięci Radiostacji usłyszałem pierwszy kawałek z tej płyty to mnie zmroziło - koniec pomyślałem - szmira... To był You weren't there z automatem perkusyjnym i melorecytacją Justina... Ale jak już sprowadziłem płytę to oniemiałem z zachwytu. Płyta jest po prostu mistrzowska i tyle...

hightlights: You Weren't There, Orange Tree Roads, Someone Like Jesus, R & R,

celowo nie napisałem nic o kompilacjach, koncertówkach DVD, o tym może w innym poście, jak będzie ktoś zainteresowany....


No i na koniec trzeba koniecznie napisać, że New Model Army to nie tylko muzyka - to w dużej mierze teksty Justina i grafiki wykonywane przez kobietę Justina - Joolz, które znalazły się na okładkach albumów i singli.... nie wydaje się to Wam znajome ?

długo się zbierałem, aż się zebrałem... w przededniu premiery nowej płyty posłuchałem sobie ostatniej i oto co mi wyszło:

EDIT:jak już grzebię w tych starych postach to stwierdziłem, że dla porządku wrzucę tu jeszcze kolejną recenzję...

Carnival - 2006 ***
Obrazek
Ta płyta jest jak rzadko która oparta w całości o pracę sekcji rytmicznej, jest tu dużo połamanych rytmów, za które odpowiada Michael Dean i niesamowite partie basu Nelsona. To co ci panowie wyprawiają w niektórych momentach jest wręcz niesamowite... Island to po prostu jedno wielkie solo na basie, Red Earth to z kolei popis perkusji... Płyta bardzo dopracowana - dużo różnych instrumentów, bogate aranżacje... No właśnie może nawet za bardzo... właśnie za to obłędne dopracowanie nie darzę szczególną sympatią Strange Brotherhood... płyty, z którą po pierwszych przesłuchaniach kojarzył mi się Carnival. No i jak się okazuje to pierwsze skojarzenie było słuszne... Rok po premierze nie mam wątpliwości, że to ta sama półka wśród dokonań zespołu... niestety jak dla mnie najniższa półka... Ale nie jest znowu tak słabo - zespół jak dla mnie nie schodzi poniżej pewnego poziomu i ta płyta jest tego dowodem... a że akurat plasuje się zaraz nad poprzeczką... Spodziewałem się w każdym razie czegoś znacznie słabszego... Jeszcze przed premierą słyszałem w wersjach koncertowych nowe kawałki z tej płyty - Prayer Flags i Another Imperial Day i LS 43... wydawały mi się wyjątkowo miałkie... tak samo niepokojem napawał mnie projekt okładki - znowu podobny do SB i jakiś taki kiczowaty... Po przesłuchaniu płyty obawy zniknęły... a koszulka z okiem na czarnym tle wygląda bardzo ładnie... co więcej na płycie jest kilka kapitalnych numerów... Po pierwsze czerpiący z najlepszych tradycji zespołu - Too close to the sun - ten kawałek jest tym czym dla TLOHC był Here comes the war, a dla SB What a wonderfull way to go... Przejmujący i dramatyczny... zaczynający się spokojnie, a właściwie niespokojnie, żeby za chwile przywalić z siłą wodospadu... z pięknym tekstem nawiązującym do mitu Ikara jak by nie patrzeć... Po drugie piękny rytmicznie i perkusyjnie Red Earth - majstersztyk po prostu... czuje się wręcz że to utwór o czarnym kontynencie... Po trzecie wspomniany Island z niesamowitą linią basu... i po czwarte zamykający płytę Fireworks night - osobisty tekst Justina o relacjach jakie go łączyły ze zmarłym niedawno byłym perkusistą zespołu - Rob’em Heaton’em... bardzo lubię jak Justin recytuje, tak jak w tym kawałku przed refrenem... And I guess it’s the modern way, the phone-call that comes flying out of a blue autumn day... And I’m numb, I’m numb, like when you’ve been driving so fast for so long that it feels as if you’re hardly moving at all… A pomiędzy tymi rodzynkami jest kilka całkiem równych, ale też niewiele wnoszących utworów… No ciekawe płyta jako całość broni się moim zdaniem całkiem nieźle...

New Model Army - High
Obrazek

New Model Army - Today is a good day ****+
Obrazek

Wreszcie bardzo dobra płyta mojego ulubionego zespołu ! Jak już napisałem podoba mi się bardzo i moim zdaniem jest bardzo że się tak wyrażę Newmodelowa... nie jest to przełom w twórczości zespołu na kształt Der Prozzess w dyskografii Armii... Właściwie nie jest to żaden przełom... To jest powrót do tego za co ten zespół cenię... a może decydujący wpływ na mój odbiór tej płyty miało to, że żadnych większych nadziei z nią nie wiązałem...

Siłą tej płyty jest duża różnorodność (w takim znaczeniu jak różnorodne były Impurity i The Ghost Of Cain) oraz chwytliwe zapadające w pamięć melodie... Mi bardzo podoba się jej brzmienie, zwłaszcza brzmienie gitary Marshall'a Gill'a. Szczególnie w porównaniu do poprzedniego albumu (High) na którym gitara mi zupełnie nie leżała, zwłaszcza, że na koncertach Marshall ewidentnie wnosi nową jakość (choć wolałem gitarkę Bloomberga)... Właśnie... dla mnie nie sposób nie porównywać tego albumu do poprzedniego... chyba najsłabszego jaki zespół nagrał (cenię go chyba wyłącznie za teksty)... Poprzedni album był cały zaśpiewany na maxa... słuchając go widzę Justina z pulsującymi żyłami na napiętej szyi... i o ile to żadna nowość, bo on właśnie tak śpiewa mocne kawałki na koncertach, to album był tak zaśpiewany niemal od początku do końca... Na tej płycie już tak nie jest... są balladki, jest melorecytacja, są piękne zapadające w pamięć refreny...
Today is a good day
Zaczyna się utworem tytułowym - mocne otwarcie płyty chyba najmocniejsze od czasów takich otwieraczy jak Here comes the war i Wonderfull way to go... Ciężka gitara nie kojarzy się zupełnie z NMA... numer na koncertach wydawał mi się zupełnei nie w estetyce zespołu i na płycie też tak brzmi, ale o dziwo wcale mnie to nie razi...
Autumn
Znakomity utwór z niespiesznym tempem i chórkiem w refrenie to coś wspaniałego - Everything is beautiful Because everything is dying... Gitarka akustyczna i tamburyn... Zespół bardzo dawno nie nagrał czegoś równie zapadającego w pamięć... i ten jesienny tekst i coś co nazwałbym nawiązaniem do mojego ulubionego utworu NMA - Ballad of Bodmin Pill - fragment o ognisku nad morzem... tyle że tam był klimat poruszenia a tu jest toast za śmiertelność... Ten utwór chodzi mi po głowie nieustannie i będzie niekwestionowanym przebojem tegorocznej jesieni...
Peace is only
Ten numer stoi w opozycji do poprzedniego i w moim odczuciu nawiązuje do No Rest For The Wicked - zaczyna się od I'm always restless, a kończy na Peace is only for the dead and the dying... Mi bardzo podoba się refren - And when the grass goes through the concrete shows me way to follow...
States radio
To taki numer w klimacie ostatnich dokonań zespołu ale o klasę lepszy... transowy właściwie bez refrenu, ale za to ze świetnym rifem gitarowym...
God save me
Większa część tego utworu to gitara i głos Justina... takich pieśni nie było na płytach NMA od dziewięciu lat... i piękny tekst... i może sobie Justin mówić, że jest poganinem, bo wierzy w naturę... ale dla mnie ten tekst jest głęboko chrześcijański w swoim przekazie... Boże chroń mnie przed tym czego naprawdę pragnę, przed tym co naprawdę czuję, wszystkim co miałem powiedzieć, zniszcz niepokój duszy... (ja sobie tak ten tekst tłumaczę)... W drugiej części pięknie rozwija się muzycny motyw... napięcie rośnie żeby niespodziewanie opaść i się wyciszyć...
Disappeared
Sekcją rytmiczną i gitarami przypomina rzeczy z High taki One Of The Chosen na przykład (jeden z jaśniejszych momentów na tamtym albumie)... Podoba mi się melorecytowana zwrotka i wystrzeliwujący refren...
Ocean Rising
Z tym utworem na płycie mam problem... to znakomity kawałek ale z solowej płyty Sullivana.. może i jest nagrany na tą płyte w ciekawszej wersji przypominającej wspaniałe wersje koncertowe z trasy Justina i przyjaciół (sekcja rytmiczna), ale niebardzo rozumiem w jakim celu... po to żeby fani NMA nie znający solowej twórczości Justina go poznali ? No w każdym razie w moim odczuciu jest to utwór z innej płyty i nie moge się z tego otrząsnąć słuchając go na nowej płycie NMA... pewnie Justinowi szkoda było tego utworu jak Budzemy szkoda Kfinto z repertuaru Armii... Co by nie napisac mocny punkt albumu...
Mambo queen of the Sandstone City
Fajna skoczna melodia, fajny refren... przytłumiona girarka... nic specjalnego, ale refren da się podśpiewywać pod nosem...
La push
Normalnie walczyk... Niby bez rewelacji, ale moja nóżka chodzi i znowu fajny refren...
Arm yourselves & run
Świetny motoryczny numer... zwykłe rokowe granie z chwytliwym refrenem...
Bad harvest
Ten kawałek znowu mógłby znaleźć się na poprzedniej płycie znowu oparty na pracy sekcji rytmicznej i girarce wyjącej w tle... jeden ze słabszych momentów płyty..
North Star
Ten utwór mógłby się z kolei znaleźć na solowej płycie Sullivana, zwłaszcza, że tekstowo jest to tematyka oceaniczna, która charakteryzowała soly album Justina... Bardzo fajnie buja na koniec płyty...

Dodam jeszcze, że płyta jest przepięknie wydana w tym elemencie również biegunowo różni sie od poprzedniczki... Czerpany papier, książeczka z tekstami wszystko przyozdobione grafikami Joolz... Dedykował ją zmarłemu menagerowi Tommy'emu Tee

pozdro...
KoT

...and the light of the evening star will be ours to follow...


Ostatnio zmieniony pn, 14 października 2013 12:07:29 przez KoT, łącznie zmieniany 5 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 12:33:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18711
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
KoT pisze:
celowo nie napisałem nic o kompilacjach, koncertówkach DVD, o tym może w innym poście, jak będzie ktoś zainteresowany....


Ja jestem zainteresowany! Prosze o wiecej!

Moja dotychczasowa znajomosc NMA ogranicza sie w tej chwili do plyty "Love of the hopeless causes", ktora przesluchalem tylko, raz majac lat 16 i jakosza bardzo mi nie podeszla... a teraz czytam to co napisales i zastanawiam sie jak to mozliwe, bo z tego co piszesz to tworczosc NMA sklada sie z takich skladnikow, ktore bardzo lubie. Cos czuje, ze czas sie blizej zapoznac, z tworczoscia ekipy mr. Sulivana.

Zdrowka zycze


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 13:31:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Ogwiazdkuję całość jeszcze osobno. Teraz kilka refleksji.
NMA poznałem dość późno, w zasadzie w momencie kiedy skończyła się ich większa popularność (i kontrakt z majdżersami bodajże) czyli po wydaniu Strange Brotherhood. Wtedy poznałem starsze płyty i baaaaardzo mi podeszły.
W tym czasie wyszła też koncertówka '... & Nobody Else', która kupiłem w '99 w Austrii zupełnie przypadkiem nieświadomy jeszcze, że w Polsce jej nie uświadczę. W każdym razie coś pięknego. Dwie płyty - absolutne mistrzostwo. Potem wyszło Eight, co niestety było zauważalne już raczej tylko przez internet bo płyty się nie dało kupić w sklepie ale na szczęście był koncert w Proximie, na którym byłem, szalałem a po którym została mi płyta Eight (b. dobra choć już znacznie spokojniejsza), pałeczka perkusisty którą o mało co nie dostałem w głowę :) i koszulka, która stała się stałym bywalcem wielu koncertów.
Chyba jakiś rok póżniej w Remoncie wystąpił Sullivan solo i wtedy zakupiłem płytę "Big Guitars in Little Europe" sygnowaną jako Sulivan & Blomberg, czyli prawie NMA. Też fajna koncertówka.
To tak w uzupełnieniu tego co wrzucił KoT. A do samych regularnych płyt jeszcze wrócę.

No i czekam na nową.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 14:13:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...o nareszcie !
vengeance 3 ***
no rest...4+ **** utwór tytułowy wprost rewelacja !
ghost 4+ **** bardzo,bardzo...
thunder .. 5 *****.... cos wspaniałego !!!!
impurity 5 ***** cos wspanialego...!!!
love of hopless...3.***.choc pierwszy utwór bardzo,dobry..potem troche gorzej..
strange braderhud 3-***..choć pierwszy utwór wprost genialny..!!! potem slabo
ejt 3= *** no ..dość nudnawo jest ..przyznaję ( z płaczem)...
ale i tak jest to jeden z moich absolutnie , bezprzecznie ulubionych zespołów...
bardzo cenie sobie również solowa plytę Sullivana! ****

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 16:15:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
elrond pisze:
bardzo cenie sobie również solowa plytę Sullivana! ****


no właśnie Navigating By The Stars - piękna rzecz jak dla mnie jedna z płyt ubiegłego roku. I co dziwne dorwałem ją w ... Empiku. Zupełnie przypadkiem.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 18:55:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:34:44
Posty: 1092
Skąd: toruń
kurna ktos ten koncert w Dortmundzie po prostu wymyslil!
Jestem zly jak......cenzura.......
:evil: :evil: :x :x :x :evil: :evil: :evil:

_________________
...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 20:56:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13452
Skąd: wieś
Brat mnie męczył jedną płytą gdzieś między 91 a 93 rokiem - to mogła być Thunder albo Impiurity... I na tym się kończy moja znajomość... Jakoś mi nie leży... Ale może posłucham...

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 21:17:32 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:22:24
Posty: 1938
Skąd: Łódź
Ja natomiast słyszałem The Love of Hopeless Causes.... i też w sumie średnio .....

_________________
"Ale my kochamy to, co nieświadome; kusi nas wino, miłość i krew." Ernst Jünger
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 21:32:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4768
Skąd: Biadacz
no to jedziemy dalej... tym razem płyta solowa Justina i kompilacje NMA...

Justin Sullivan - Navigating By The Stars 2003 *****
Obrazek
Płytka mnie na początku rozczarowała - wydawała się zbyt barokowa i przearanżowana, a ja się spodziewałem zgodnie z zapowiedziami akustycznej... ale w miarę jak jej słuchałem w długie zimowe wieczory coraz bardziej mi się podobała. A już w ogóle się do niej przekonałem po wiosennym koncercie we Wrocławiu... na koncercie to wszystko nabrało trzeciego wymiaru... Piękna jest ta płyta - koncept album o oceanie, o morzu... Piękne teksty takie poszukujące, a może nawet znalezione... Justin zawsze twierdził, że Bóg i natura to dla niego to samo, więc ta płyta jest o Bogu...tekst ja tak odczytuję Navigating by the stars... mój ulubiony utwór to Ocean rising - bardzo newmodelowy... i jak się człowiek wsłucha to usłyszy jak ten ocean wzbiera... poza tym najbardziej przebojowe są Talles of the road i Changing of the light, ale ta płyta najlepiej smakuje w całości, wieczorem...

No i teraz pozwolę sobie nawiązać do tego forum... otóż ta płyta mi się nieodparcie kojarzy z solową płytą Budzego - obaj o swoich płytach gadali przez lata, obaj mówili, że będą akustyczne, a okazały się bogate w instrumenty i gdzieniegdzie ociekające przepychem. Obie te płyty mi się na początku nie podobały, żeby później zachwycić i obie mają wymiar duchowy...


KOMPILACJE:

Poniżej opisuję to co znam - Ep-ek niestety nie posiadam, a są dwie ciekawe - Accoustic z 1985 i Ballads z 1993, darowałem sobie Verid Sister, chociaż tam jest podkład muzyczny zrobiony przez Sullivana i Heatona, a do tego Joolz recytuje swoją poezję
no i bez gwiazdek, bo po co...

History - The Singles 85-91 1992
Obrazek
Dla mnie to jest płyta sentymentalna - pierwszy raz słyszałem zespół właśnie z tej składanki... dobry wybór utworów - głównie singli z okresu kiedy NMA nagrywało dla EMI... ta płyta w ogóle jest taka dość typowa - zespół się rozstaje z wytwórnią, a ta wyciska z niego ostatnie grosze... no i mamy taką właśnie płytę - nie ma na niej utworów z płyty debiutanckiej, ale za to są dwa niepublikowane (Justin twierdzi, że EMI bez zgody zespołu je wykorzystała) i to są perełki - Higher Wall i Far Better Thing - świetne utwory, aż dziw bierze że nie znalazły się na żadnej płycie studyjnej, ale w przypadku tego zespołu jest takich numerów więcej...

B Sides And Abandoned Tracks 1994
Obrazek
Bardzo ładnie wydany zbiór odrzutów - są nierówne, Rozkładana wkładka z tekstami i fajnymi komentarzami Justina do większości kawałków... Z perełek na pewno trzeba wskazać Ghost of your father, Deadeye, Marry the sea i Sleepwalking

All Of This - The Live Rarities 1999
Obrazek
No to już jest przykład na działalność firm fonograficznych - w 1999 EMI się obudziło i wydało taką płytkę - celowo nie umieszczam tego pomiędzy płytami koncertowymi. Są to wprawdzie kawałki na żywo, ale od sasa do lasa - z różnych koncertów i różnych lat - taka ciekawostka dla kolekcjonerów. Trzeba przyznać, że pięknie wydane w kartonowym pudełku... Trzeba wspomnieć, że nieprzypadkowo ta płyta wyszła w 1999 roku.... otóż zespół na ten rok zapowiadał płytę koncertową - dwupłytowy album, wydawany własnym sumptem (Attack Attack records), który miał lekka obsuwę i EMI postanowiło zarobić na niezorientowanych fanach - mając lepszą dystrybucję udało im się wprowadzić tą płytkę do sklepów zanim ukazał się & Nobody else...

Lost Songs 2CD 2002
Obrazek
Druga kompilacja b-side'ów i niepublikowanych nagrań... Przepięknie wydana - kartonowy digipack i dwie płyty... i znowu książeczka z tekstami i kilkoma komentarzami. Powiem tak - inne zespoły mogłyby pozazdrościć takich odrzutów - płytki bardzo różnorodne, mi najbardziej podobają się Brother, Sunset, recytowany przez Joolz Song for the men of England, If you can't save me... generalnie jest dużo ciekawiej niż na pierwszych b-side'ach

ufff...
w następnym odcinku nagrania live NMA i Sullivana...

pozdro...

KoT


Ostatnio zmieniony pn, 14 października 2013 11:25:44 przez KoT, łącznie zmieniany 2 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 22:02:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 17 listopada 2004 13:12:10
Posty: 125
Skąd: Szczecin
"I Love The World" - co za niezwykły czad i nasycenie emocjonalne! To samo "White Coats", "Here Comes The War"....Piękne jest "Living in the Rose" i "Vagabonds"...

_________________
Tak przypieprzyć, żeby w "Locomotiv Techno Club" zagrali Wishbone Ash!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 03 marca 2005 22:30:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24062
znam Ghosta, Love of hopless i single - bardzo podoba mi się ta muzyka i myślę, że i inne płyty kiedyś poznam -- New Model Army ma w sobie coś szczególnego... żałuję, że nie polazłem gdy Justynek grał w Krakowie...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 04 marca 2005 12:25:56 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:28:10
Posty: 671
Skąd: mazowiecka wiocha
Cos nikt nie wspomina o Raw Melody Men z 1991 r.
Obrazek
Dla mnie to doskonala plytka koncertowa i od niej zaczalem sluchac NMA


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 04 marca 2005 13:46:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4768
Skąd: Biadacz
Atom pisze:
Cos nikt nie wspomina o Raw Melody Men z 1991 r.

o płytach koncertowych Newmodeli i Justina będzie osobny post :)

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 04 marca 2005 21:23:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:11:43
Posty: 531
Skąd: mistyczne getto pomordowanych ludzi
Ja znam tylko koncert z Indianapolis z zeszłego roku bodajże.Link do całego występu podał jeszcze na Gerach KoT.Bardzo mi się podoba,dużo gitar akustycznych,bongosów i djemb.Przyjemne i klimatyczne.Niestety nie mam kasy by poznać regularne albumy NMA.

_________________
aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę

anioły bierzta mnie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 04 marca 2005 23:47:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20003
to ja się teraz przyznam do czegoś absolutnie niesłychanego na tym forum:
nie znam ani jednej piosenki zespołu New model Army :oops:

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 588 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 40  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group