Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 19 listopada 2017 16:45:18

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1534 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 103  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Metallica....
PostWysłany: sob, 05 marca 2005 21:30:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:34:44
Posty: 1092
Skąd: toruń
No wiec otwieram watek, ale nie moge wiele powiedziec do plyt jeszcze dzis, musze sobie jeszcze raz przesluchac wszystko. Tylko otwieram, zeby nie za-offtopicowac watek Metall.....
a tu obrazki
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 05 marca 2005 23:12:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3463
Skąd: Warszawa
No to spróbuję, choć zaznaczam, że części płyt nie słuchałem dawno albo bardzo dawno, części nie słuchałem w całości itp. Będą to więc ogólne wrażenia bardziej. Oceny 1 - 6, tradycyjnie

Kill'em all **1/2
Wszystko tu jeszcze takie bez wyraźnego pomyślunku, najlepsze czasy dopiero przed kapelą. Gdyby coś takiego pociągnęli przez kolejne płyty, byliby zespołem jednym z wielu, nie wybitnym.

Ride the Lightning ******
Najlepsza płyta Metalliki i jedna z piątki najlepszych płyt metalowych w ogóle. Tej płyty słucham najczęściej, więc najwięcej konkretnego mi od razu przychodzi na myśl, a poza tym warto wskazać, co na tej płycie jest najlepszego. Genialne "For Whom the Bell Tolls", kawałek który dla mnie jest już sztuką, podobnie jak "Call of Ktulu" - oba z powodzeniem mogłyby stanowić fragment jakiejś symfonii. Oprócz tego znakomite "Creeping Death" i "Fade to Black" - ten ostatni kawałek to pokaz tego, jak należy robić ballady trashowe, później już do tego poziomu zespołowi nie udało się zbliżyć.

Master of Puppets *****1/2
Tu teoretycznie wszystko coraz bardziej skomplikowane, ale nie układa się to tak dobrze, jak na RtL. Płytka jednak znakomita, na bardzo równym wysokim poziomie, ze wskazaniem na utwór tytułowy, "Welcome Home" i "Orion". Przede wszystkim chyba z tej płyty bije największy ciężar.

... And Justice For All *****1/4
Zaczyna się robić nieco lżej i mamy pierwszego typowego "niezwyciężonego", czyli "One", obniżającego ocenę płyty, a mi zaczyna brakować pomysłów, co tu jeszcze nawypisywać. Czegoś tej płycie brakuje to wyprzedzenia MoP, ale czego? Chyba właśnie tego ciężaru poprzedniczki.

Black *****
No i tu już pierwsze poważne problemy w postaci "Nothing Else Matters". Niby poza tym wszystko gra, jest "Enter Sandman", jest "Sad But True", jest "Through the Never", ale całość nie przekonuje już tak, jak trzy poprzednie, choć nie brakuje tak znowu wiele. Ale, co tu dużo mówić, chciałoby się, żeby więcej tak dobrych płyt osiągało sukces komercyjny.

Load i Reload **
Zdecydowana obniżka formy, choć płyty obiektywnie, gdyby nie były nagrane przez Metallikę, niezłe. Traktuję je razem, bo to właściwie jest jedna płyta, podobne to do siebie.

St Anger *
No niestety, ale to już jest dla mnie nieporozumienie... To ma być Metallika? Toż to jakiś hc/numetal albo inne takie. O ile Load i Reload przy słuchaniu mnie nie drażni, to Anger budzi we mnie złość :-) Teoretycznie to zgodnie z przeznaczeniem, ale wiem, czy w ten sposób ma to działać.

S&M ***
Świetny pomysł, ale wykonanie nienajlepsze. Orkiestra za bardzo z tyłu i z... boku. Tzn nie przebija się przez gitary tak, jakby mogła, no i odnoszę wrażenie, że jest trochę tak, że Metallica sobie, a orkiestra sobie. Martwi mnie to tym bardziej, że wydaje mi się, iż zespół ten jest wręcz idealny do łączenia go z muzyką klasyczną. Ale cóż, nie do końca to wyszło.


Ostatnio zmieniony czw, 09 października 2008 19:49:58 przez Bogus, łącznie zmieniany 3 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 06 marca 2005 00:58:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4080
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Kill'em all ***
Miłe złego początki, w przeciwieństwie do Bogusa uważam, że płyta ma pomyślunek. Brzmi on "grać szybko i ostro". Kuleje oczywiście produkcja. Kuleją teksty, ale metalowa bomba została odpalona... zegar tyka.... choć bardzo nierówno. Najlepsze numery "Motorbreath", "Jump In The Fire", legendarny już "Seek And Destroy" - najgorszy "(Anesthesia) Pulling Teeth" - takie sobie brzdąkanie na basie.

Ride the Lightning ****
Wstęp do arcydzieła. Kapela się rozwija. Tematem płyty staje się śmierć i temu zasadniczo poświęcona jest całość. Kilka pereł " For Whom The Bell Tolls", "Fade To Black"(ballada, od tego czasu czwarty kawałek na następnych płytach to ballada), "Creeping Death" i świetny instrumentalny "Call Of Cthulhu", reszta też na bardzo dobrym poziomie. Zespół zgrywa się coraz bardziej, kompozycje stają się bardziej przemyślane nie tracąc nic na agresji i mocy. Zupełnie nie zgadzam się z Bogusem, że Metallica nie zbliżyła się do tego poziomu, mało tego, uważam, że conajmniej trzy płyty w dyskografii Metalliki są lepsze. A oto pierwsza z nich:

Master of Puppets *****
Pięć gwiazdek i metalowa płyta-ołtarz wszechczasów. Tym razem panowie na warsztat wzięli temat kontrolowania ludzi przez ludzi... Masywne "Battery", ge-nial-ny "Master Of Puppets", "Welcome Home"
i "Orion" instrumentalne arcydzieło (od tego czasu przedostatni kawałek na następnych płytach to numer instrumental). Słowem płyta, w której riffów starczyłoby na zrobienie ze trzech płyt.... Power przeplata się tu z liryką, agresja ze spokojem. Ostatnia płyta z basistą Cliffem Burtonem (ginie w wypadku). chyba nie ma lepszej metalowej płyty. Cały zespół osiąga wyżyny umiejętności i zaczyna zapełniać stadiony....zupełnie nie promowany ŻADNYMI teledyskami itp.....! Cudowna okładka.

Garage DaysRe-Revisited ***+
EPka z czassów, gdy Metallika wprowadziłą do swojego organizmu nowego basistę. Bardzo fajna, chłopaki grają proste numery grup na których się wzorowali (Diamond Head, Holocaust, Killing Joke, Budgie, Misfits). rzecz dla fanatyków Metalliki, trochę dowcip, ale w bardzo metallikowym stylu. Wyśmienita wprawka do....

... And Justice For All *****-
Metallica postanawia mocniej zakombinować i nagrywać utwory z riffami, którymi możnaby obdzielić o kilka płyt więcej niż na "Master Of Puppets". Brnie w ślepą uliczkę. Płyta brzmi bardzo sucho, jest ciężej przyswajalna (coś jak "Triodante"), nie słychać basu. Jest to najostrzejsza płyta Metalliki ever. Lars Ulrich wznosi się na wyżyny umiejętności perkusyjnych a riffy gitarowe nigdy nie były tak pokręcone. Zdecydowanie wydłuża się czas trwania kawałków i poziom ich "zakombinowania". Ale pomimo tego wszystkiego jest to druga genialna płyta Metalliki. Gdyby tylko nie ta produkcja... Nie ma tu słabych kawałków, moje fejwrity to.... wszystkie kawałki.... Tu nie ma numerów drugoligowych, podobnie jak na poprzedniczce....I cudowny videoclip do One....śni się po nocach.

Metallica *****
Trzecia z trójcy płyt przewspaniałych, ale jakże różna od wcześniejszych.... Metallica decyduje się na pokazanie się milionom. Chłopaki wiedzą, że już bardziej niż na "...And justice" zakombinować się nie da. Zmieniają taktykę, i wykonują voltę o 180 stopni - nagrywają płytą z prostymi i skutecznymi riffami, z dwiema balladami, zdecydowanie łatwiej przyswajalną wszystkim. Płytę dla każdego słuchacza. Żeby było tego mało zmieniają producenta, co skutkuje niespotykanym brzmieniem - audiofile traktują to cd jako płytę na której sprawdza się sprzęt. "Metallica" staje się prosta i bardziej przebojowa. Co nie znaczy, że zła. "Enter Sandman", "Sad But True", "Unforgiven" i "Nothing Else Matters" to najjaśniejsze punkty tego longplaya. Ale wszystkie inne nie odbiegają poziomem. Miliony sprzedanych egzemplarzy i ciągle z klasą... Chociaż trochę inną - to prosta elegancja...

Load *** Reload ***
Popłuczyny niestety.... Popłuczyny po czarnej Metallice. Żadnych rewolucji, postępów, zwrotów w muzyce.... czas nie stanął w miejscu a panowie grają to samo, co na "Black Albumie". "Load" wygląda na odpady z sesji do "Black Albumu" a "Reload" jak odpady od "Load". panom coś się styki wq mózgu luzują i na okładkę dają gówniany obraz malowany bodajże spermą i krowią krwią (sic!) Ścinają włosy, ba, nawet makijaże mają na sesji zdjęciowej....Muzyka niezła, ale nic nowego "Until It sleeps", "King nothing", "Hero Of The Day" i "Mama Said" (conutry!) i najlepszy "Outlaw Torn" to najjaśniejsze momenty "Load". "Reload" ma z kolei fajne "Fuel", "Memory Remains" i "Fixxxer"... i tyle.... równe płyty, ale o dwie gwiazdki gorsze niż najlepsze ich dokonania. Utknięcie w ślepym zaułku. Ciąg dalszy komercjalizacji.

Garage Inc. ***
Prawie tak samo jak wyżej.... tylko dla fanów.... Kolejna "garażówa" z numerami innych kapel, niektórymi nudnymi niemiłosiernie ("Tuesday's Gone") z fajnym setem motorheadowskim. Dalej jesteśmy w rowie i nie wiemy jak z niego wyciągnąć zespół.....

S&M ****
Ślepy zaułek kończy się konstatacją - "zróbmy coś, czego jeszcze nie robiliśmy". Chłopaki robią koncert z Orkiestrą. A w zasadzie przy akompaniamencie - podobnie jak Bogus uważam, że orkiestra jest trochę za bardzo z tyłu. Przearanżowanie utworów prawie żadne - Metallika gra to co zwykle, orkiestra robi tło, czasem tylko wychodzi na pierwszy plan. Najlepszym numerem okazuje się być napisany specjalnie na tą okazję "No Leaf Clover" - tu widać aranżację, nie jest to Metallika z dograniem jakichś partii orkiestry....Ogólnie bardzo przyjemna płyta, świetnie wyprodukowana i nietypowa w dyskografii. Ale jakiś niedosyt jest.

St Anger ****
Metallica wraca z kolejną voltą. Jest ostro, jest prosto, bez ballad, bez solówek, jest hm..... dziwnie?.... jeśli chodzi o produkcję. Długo nie mogłem się do tej płyty przyzwyczaić, ale jak obejrzłem DVD jak chłopaki to grają z nowym basistą (genialnym!) to poczułem wykop. Przeszkadza w tym produkcja, Metallica przyzwyczaiła do klarownego brzmienia a tu brudy, nieczyszczone wokale, darcie mordy, garażowo brzmiące blachy... ale świeżo! Nic nie ma wspólnego ta płyta z nu metalem (co sugerował Bogus)...Metallica wychodzi z doła po odświeżeniu składu, odwyku Hetfielda i paru innych perypetiach. Świetny "Frantic", świetny "St. Anger". Tej samej klasy "Sweet Amber", "Unnamed Feeling" i "All Within My Hands". Płyta wywołuje zupełnie skrajne odczucia. Jedni mówią "najgorsza", inni "najlepsza". Dla mnie to taki brudny brylant. A i tak najważniejsze, że chpaki wrócili.

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 06 marca 2005 02:35:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3463
Skąd: Warszawa
No to czas na polemikę. Pewnie rzeczowa nie będzie, ale i wycieczek personalnych również będę się starał unikać :-)

Piła pisze:
w przeciwieństwie do Bogusa uważam, że płyta ma pomyślunek. Brzmi on "grać szybko i ostro".

Aaa, no taki pomyślunek to tam jest. Ale ja to konsekwentnie traktuję jako brak pomyślunku :-)

Piła pisze:
Ride the Lightning - Wstęp do arcydzieła

Nie, nie - to JEST arcydzieło. Chyba że mówimy o utworze tytułowym z tej płyty :-) Widzę jednak, że zgadzamy się co do najlepszych utworów, a jedynie w ocenie stopnia ich genialności nieco się różnimy. Ja twierdzę, że "For Whom..." to najlepszy kawałek Metalliki ever, żadna ballada do pięt nie dorasta "Fade to Black" (no, ok, niech będzie do kolan), a przy całym szacunku dla znakomitego "Oriona" również w dziedzinie utworów instrumentalnych szczyt jest właśnie na RtL. No a "Creeping" to super przemyślany kawałek z gatunku "szybko i ostro", co rzadko się zdarza.

Płyta - ołtarz... ładne, tylko czemu o jedną płytę za daleko? :-) Ale znów zgoda co do najlepszych kawałków.
Za to, "and justice" oddałeś sprawiedliwość. Kryzys przeżywałem pisząc o tej płytce, a fakt, że skomplikowana jest i to jej daje zasłużone miejsce w panteonie najlepszych płyt zespołu.
Tak wysoka ocena czarnego albumu nieco mnie zaskakuje, choć moje 3,5 tylko pozornie jest oceną niską - gdyby zastosować skalę nie tylko dla Metalliki, pewnie byłoby 4,5. No ale widać, że nikt nie zdołał zepsuć Ci odbioru "Nothing Else Matters", podczas gdy mnie ten kawałek po prsotu drażni. "Unforgiven" to co innego, znów zgodność co do najlepszych kawałków, poza tym jednym drobnym wyjątkiem.
O Reloadzie i Loadzie właściwie nic dodać, nic ująć.
Anger może i nie jest numetalem, nie znam się za bardzo na tym, ale irytuje mnie w taki sam sposób :-)

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 06 marca 2005 03:31:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4080
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Bogus pisze:
Aaa, no taki pomyślunek to tam jest. Ale ja to konsekwentnie traktuję jako brak pomyślunku


Heheheheh... To był taki troszkę żarcik:)

Bogus pisze:
Ja twierdzę, że "For Whom..." to najlepszy kawałek Metalliki ever


No jedenz lepszych to napewno.... Ale chociażby taki "Master Of Puppets mi się bardziej podoba....Kwestia gustu:)

Bogus pisze:
Żadna ballada do pięt nie dorasta "Fade to Black" (no, ok, niech będzie do kolan)


A mnie się ona przejadła kompletnie..... Wyżej stawiam chociażby "One".... jeśli kwalifikuje się to cudo do ballady...:)

Bogus pisze:
A przy całym szacunku dla znakomitego "Oriona" również w dziedzinie utworów instrumentalnych szczyt jest właśnie na RtL


Oooooooooooooooooo nie! Są dla mnie równorzędne.... A na głowę bije je "To Live Is To Die".....

Bogus pisze:
No a "Creeping" to super przemyślany kawałek z gatunku "szybko i ostro", co rzadko się zdarza


A to z kolei dla mnie taki standard....dobry oczywiście, ale są lepsze na następnej płycie...:)

Bogus pisze:
Tak wysoka ocena czarnego albumu nieco mnie zaskakuje, choć moje 3,5 tylko pozornie jest oceną niską - gdyby zastosować skalę nie tylko dla Metalliki, pewnie byłoby 4,5. No ale widać, że nikt nie zdołał zepsuć Ci odbioru "Nothing Else Matters", podczas gdy mnie ten kawałek po prsotu drażni. "Unforgiven" to co innego, znów zgodność co do najlepszych kawałków, poza tym jednym drobnym wyjątkiem.


Jakoś tak dojrzałem do tej płyty.... po "...And Justice For All" trochę mnie załamała... ale słuchałem, słuchałem.... i nagle mnie olśniło - toż to czyste złoto - tylko, ze w prostszej postaci!... A "Nothing Else Matters" to był jeszcze większy szok. I teraz uważam, że to prześliczna piosenka.

Bogus pisze:
Anger może i nie jest numetalem, nie znam się za bardzo na tym, ale irytuje mnie w taki sam sposób


Miałem to samo.....ale znów przeszło po skatowaniu tej płyty przez dwa miesiące prawie non stop....irytowała. Ale ją cenię. Lubię. Ale ta produkcja.....wrrrr....

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 06 marca 2005 23:02:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20000
to ja się może dopiszę

Moge się porządnie wypowiedzieć o płytach: Ride the Lightning, czarny album, Load, S&M, StAnger.

Inne słyszałem (oprócz Reloadu), ale w całości to dawno, w liceum jeszcze, kiedy kolega-fan pożyczał mi wszystko jak leci. (Pamiętam np., że wychwalana pod niebiosa Master of Puppets, wtedy STRASZNIE mi się nie podobała.. no ale to było dawno, więc nic nie mówię; kawałek tytułowy obecnie jak najbardziej! (chociaż najbardziej podoba mi się wersja symfoniczna, a szczerze mówiąc, to jeszcze bardziej wersja Apocalyptiki)

Więc tak:

Ride the Lightning * * * * 1/2

(best song: For Whom The Bell Tolls)

W zasadzie zgadzam się z Bugusa oceną. Jest to najlepsza płyta Metaliki, o tyle o ile ja mogę powiedzieć. Nawet jeżeliby moja ocena Mastera i Justice poszła w górę, to jednak sporo piosenek z tamtych płyt znam - i zdecydowanie repertuar z Ride the Lightning lezy mi bardziej. Moge powtórzyc Bogusa słowa: instrumentalne zdecydowanie tutaj; For Whom The Bell Tolls to co prawda nie mój nr 1, ale za to nr 2; Creeping Death tez jeden z najlepszych; nie jestem aż takim entuzjastą Fade to Black może... za to Fight Fire otwierający jest świetny IMO.

To czemu nie pięc, tylko cztery i pół? E, no bo heavy metal jest nudny po prostu... ;-) Posłuchać sobie Ktulu albo Creeping Death to ja moge z wielką przyjemnością, ale całą płytę naraz, to już pod masochizm podchodzi... Oczywiście trochę prowokuję, tym niemniej skala pięciogwiazdkowa z roszerzeniem do sześciu ma mi obowiązywać do wszystkich płyt, więc porównuję Metalikę ze wszystkim innym. Jeżeli Morison Hotel dostał cztery i pół, to sorry, ale żadna Ride the Lightning więcej nie może dostać...

Czarny * * * 1/2

(Best Song: Sad But True)

Zaletą tej płyty jest to, że jest równa. Dobre porządne granie bez mielizn. Wada jest to, że nie ma tu ani jednej dobrej piosenki ... ;-) hehe, zapędziłem się z tym sarkazmem, chodziło mi, że ani jedna piosenka nie jest tu, nazwijmy to, rewelacją. Najwyżej oceniłbym może Sad but True, ale w porównaniu z wieloma wcześniejszymi utworami to nie jest wiele...
Nothing Else Matters w wersji z tej płyty uważam za piosenkę BEZNADZIEJNĄ. Z prostego powodu: Hetfield pokazuje w niej, że nie umie śpiewać. To jest jakieś żalosne miauczenie, co on tam wyprawia, już Klaus meine lepiej zaspiewał Winds of Change!!!!!!
(UWAGA: straszliwe wzburzenie prosze powstrzymać do przeczytania do końca)

Load * * 1/2

(Best Song: ... Until it Sleeps?)

Mogłoby byc więcej, gdyby skrócić tę płytę nieco. Nie mam jej i nie podam teraz przykładów. Jednakże słuchałem jej sporo i pamiętam, że jedna strona to z przyjemnością, ale całość po prostu była mi za długa. Tym niemniej sporo niezłych kawałków, jak choćby wymienione prze Piłę Outlaw Torn i Until it Sleeps.

S&M * * * * 3/4

(Best song i moment: wiele ich, więc nie ma się co spierać, czy lepsze jest One czy Master czy Ktulu. Chciałem zwrócić uwagę na jeden, może nie best, ale SUPER moment: wstęp do utworu Human. Robi to na mnie wielkie wrażenie, takie to groźne.... jakby to maszerowały armie Goga i Magoga!!! :D )

Ride the Lightning może najlepsze, ale TO jest moja ulubiona i jedyna naprawdę w pełni lubiana przeze mnie płyta. Zgadzam się oczywiście z tym, że orkiestra nie wniosła aż tak dużo i to może jest wada. Może rzeczywiście nie wykorzystano możliwości, jakie oferowała ta współpraca.
Ale ja słucham efektu końcowego i dla mnie jest to ZAJEBISTA PŁYTA KONCERTOWA, gdzie niemal wszystkie utwory brzmią lepiej niż w oryginałach (proszę wziąć poprawkę, że jestem miłośnikiem płyt koncertowych i zasadniczo na większości dobrych płyt koncertowych wersje podobaja mi się bardziej).
I teraz uwaga dla oburzonych: słucham sobie Nothing Else Matters na tej płycie -- i uszom nie wierzę! Jaki piękny, zdecydowany, silny wokal; miejscami drapieżny, miejscami liryczny, a proporcje idealnie wyważone. To ja już nie wiem, czy Hetfield umie śpiewać (śpiewać, bo ze drzeć się umie, to od dawna wiadomo) czy nie, chyba jednak tak, tylko na czarnej coś mu nie wyszło z tym Nothing...

St. Anger * * 1/2

(best song: Frantic)

Może to i dobrze, że nagrali coś takiego, bo to na pewno jakieś odbicie, ale niestety dla mnie jest to płyta z serii nieprzesłuchiwalnych od początku do końca. ZA DŁUGA o połowę. Każdy utwór zdaje mi się podobny do poprzedniego, a w mało którym słyszę jakąś interesująca kompozycję.
Zdecydowanie najlepiej mi się podoba Frantic: powiedziałbym, że to najlepsza piosenka Metalliki od czasu Justice For All wręcz!
Ale dalej, co piosenka, tym gorzej... aż się chce wyłączyć magnetofon. I wyłączam niestety w końcu!

-----

Jeszcze z innych płyt, to chciałem powiedzieć, że ONE jest moja ulubioną pisoenka zespołu omawianego i jako utwór dostaje minimum sześć gwazdek na pięć. To Live IS To Die z tegoż albumu też bardzo wysoko cenię. Harvester taki wymęczony cokolwiek mi się wydaje.

Mastera musze kiedyś posłuchać. Pewnie jest faktycznie dobry, skoro wszyscy tak mówicie. Kiedyś nie podpasował mi z nie wiem jakich powodów. Niewątpliwie kompozycja tytułowa rządzi!

Z Kill'em All zapamiętłem głównie formułę "Kij'em Wal", ale w sumie to mi się podobało. No i Anaesthesia - czad totalny!!!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 06 marca 2005 23:08:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4080
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Crazy pisze:
Z Kill'em All zapamiętłem głównie formułę "Kij'em Wal", ale w sumie to mi się podobało. No i Anaesthesia - czad totalny!!!


A "Master Of Puppets" to "Majster Od Tapet":):)

Hm... nawet się nie wzburzyłem za mocno za porównanie śpiewaka Scorpionsów z Hetfieldem:) Ugłaskałeś mnie, Crazy:)

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 07 marca 2005 17:46:25 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3463
Skąd: Warszawa
Crazy pisze:
W zasadzie zgadzam się z Bugusa oceną

No nie... To ja już zmartwiony zbyt dużą zgodnością z Piłą chciałem Cię, Crazy, zawołać, żeby była jakaś zażarta dyskusja, a tu taki zawód... Zadrżały fundamety świata :-)

Crazy pisze:
E, no bo heavy metal jest nudny po prostu...

O, tuż już lepiej. Crazy, jakiego znam :-) Ja zawsze po przesłuchaniu Ride The Lightning (w całości oczywiście, bo jak tu przerwać obcowanie z takim dziełem?) mam ochotę posłuchać sobie jeszcze raz. Przynajmniej najlepsze kawałki, ale najlepsze kawałki to tam 3/4 płyty, więc w sumie na jedno wychodzi.

Crazy pisze:
że ONE jest moja ulubioną pisoenka zespołu omawianego

No jak ten kawałek uważasz za najlepszy, to nie dziwię się, że metal Cię nudzi :-) Złe to może nie jest, ale dla mnie to typowy Niezwyciężony. Znany tak, że już bardziej nie można, a wiele ustępujący innym. Do tej pory odnosiłem wrażenie, że to jeden z tych kawałków Metalliki, które często trafiają na własnoręcznie klecone składanki z największymi hitami muzyki dzieciństwa. Klecone przez takich, którzy z metalem nie mają nic wspólnego, a często słuchają tego, co w radiu leci, żadnego wyboru nie dokonują. Nie kieruję tutaj do nikogo zarzutu, takie tylko refleksje wiodę na temat tego utworu.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 15 marca 2005 19:16:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Jestem, lekko opóźniony ale już
do rzeczy

Kill ‘Em All (***1/2) – niezły debiut choć lekko chaotyczny. Przykładem zaczynający Hit The Lights, który uderza głównie tekstem. Pamiętam, że miałem go przed oczami i nie byłem w stanie nadążyć za Hetfieldem wyrzucającym z siebie tekst. Ale jest już kilka rewelacyjnych momentów (Seek And Destroy, Motorbreath, No Remorse czy Four Horsemen)

Ride the Lightning (*****) – no to już kolos, pierwsza z płyt wielkich. W zasadzie bez słabych punktów. Również wyznaczająca standard układu płyty zespołu na kolejne lata, czyli absolutny kiler na początek (Fight Fire With Fire), utwór tytułowy jako drugi, jako trzeci walec, czyli zwolnienie tempa ale za to megamoc (For Whom The Bell Tolls), czwarta ballada (Fade To Black) i końcówka instrumentalny utwór + kiler kończący (tu jeszcze zamienione miejscami czyli kończy instrumentalne Call Of Ktulu). I co najważniejsze wszystkie te nagrania to archetypy metalu lat osiemdziesiątych. Absolutny klasyk.

Master Of Puppets (****3/4) – powyższy schemat powielony i dopracowany w szczegółach. Z reguły płyta jest wyżej stawiana od poprzedniczki. Ale ja jakoś bardziej lubię Ride. Może dlatego, że poznałem ją wcześniej. Jednak zawsze mi się wydawało, że na Ride jest więcej życia, energii, spontaniczności i nawet melodie są takie łatwiejsze, podane bardziej wprost. Tutaj rytmy są pokręcone, zmiany tempa częste. Super ale Ride wchodzi we mnie jak w masło. Może tak – poszczególne utwory na MOP są rewelacyjne ale jako całość Ride działa bardziej na trzewia. Jeżeli chodzi o poszczególne kompozycje to muszę wyróżnić The Thing That Should Not Be. Pokręcone zaczynając od samego tytułu ale baaardzo wciągające.

…And Justice For All (*****/****) – ocena subiektywna/obiektywna. Subiektywna wynika z historii poznania płyty. Już to chyba kiedyś opisywałem. Wycieczka szkolna, 1 klasa liceum, chodzimy po Beskidach a wcześniej w Żywcu kupujemy kasetę. Tę właśnie. Piracką oczywiście, ale innych wtedy nie było (maj 1990). I mamy jednego walkmana na osiem bodajże osób i garść baterii. Więc słuchamy chodząc po górach po kolei, każdy 10 minut i daje dalej. Tak poznałem pierwszą w moim życiu płytę Metalliki. I żadne obiektywne oceny tego nie zmienią. Płyta dla mnie zbyt ważna.
Obiektywnie patrząc widać ciążącą już nieco formułę. Poza tym nowy basista, którego nie słychać. W ogóle produkcja płyty lekko nie wyszła. Ale jest Blackened czy przepiękne To Live Is To Die. No i One, dla mnie absolut. I nie zgadzam się na deprecjonowanie tego utworu. Jest fantastyczny i koniec. To jeden z najważniejszych w mojej muzycznej edukacji i ukochanych do tej pory. Nie bez znaczenia jest też video oparte na filmie ‘Johnny poszedł na wojnę’, który udało mi się swego czasu zobaczyć w Iluzjonie. Absolutnie wstrząsający. Niewiele filmów zrobiło na mnie TAKIE wrażenie.

Metallica (aka Black Album) (*****) – no i tu zaczęły się schody. Po Justice poznałem wcześniejsze rzeczy i byłem absolutnie zachwycony. I wtedy wydali czarnego. No lekka konsternacja była. Ale osobiście szybko się do tej płyty przekonałem. Akurat byłem chory w domu na początku września '91 i słuchałem jej na okrągło. I wypatrywałem we właśnie zainstalowanej kablówce na MTV video do Enter Sandman. Po raz kolejny tego dnia. Oczywiście Nothing Ele Matters zostało zajechane przez radio i miano Niezwyciężonego nosić może. Ale tu jeszcze jest Unforgiven czy Wherever I May Roam czyli dla mnie absolutne klasyki.

Load / Reload (**/**1/2) – no i tu już nie dałem rady. Zwłaszcza Load mnie rozwalił. Po czarnym myślałem – ok. odświeżyli stylistykę, uprościli i skrócili lekko nagrania – super ale ani kroku dalej w tym kierunku. Niestety takim krokiem był dla mnie Load. Pamiętam, że to samo miałem tez przy RHCP po Californication a potem niestety popełnili By The Way. Tu nawet jest sporo fajnych numerów (King Nothing, Bleeding Me, Torn Within czy Outlaw Torn). I może gdyby wybrać te najlepsze i płytę skrócić to byłoby lepiej. A tak jest średnio.
Reload jest w sumie ciekawsze. To dziwne bo to niby odrzuty z Loada a w sumie mi już bardziej pasują. Memory Remains jest niezłe, no Unforgiven II ale to oczywiste. Ale też Fuel nieźle startuje. Potem już jest jednak trochę gorzej.

Garage Inc. (**1/2/****) – wyżej za archiwalia, niżej za rzeczy stworzone na bieżąco. Z pierwszej płyty Turn The Page było całkiem niezłe, Die, Die My Darling wykop maksymalny. Może jeszcze Loverman Cave’a mnie ruszył. Reszta poprawna ale nic ponadto. A Whisky In The Jar to już bardziej prostacko wykonać nie mogli. Straszydełko dla mnie. Thin Lizzy zrobiło to niebo lepiej.
Co innego płyta rewizytowana. Dla niej warto zakupić całość. The Wait, Last Caress, Am I Evil czy Blitzkrieg to kilery doskonałe. Podobnie jak Breadfan czy Killing Time. Również secik Motorheadowy godny uwagi.

S&M (***) – może być ale to nie jest to czego oczekuję od tego zespołu. Poza tym trochę tu czasami zespół gra sobie a orkiestra sobie. Tak naprawdę to chyba najbardziej podoba mi się nowy utwór czyli No Leaf Clover

St. Anger (****1/2) – odrodzenie. Po dekadzie błądzenia chłopaki wrócili skąd przyszli. Ten brud, surowizna. Ach piękne to jest. W końcu drapieżność nie taka wymuskana. Ja wiem, że produkcja nie wszystkim się podoba ale ja potrzebowałem takiej płyty od Metalliki. I lubię tę suchą perkusję. A jak się obejrzy Some Kind Of Monster (jest już na nośnikach) to i bardziej zrozumie się całość. Trochę mi ostatnio Angera przypomina Ultima Thule. To tez taki powrót do surowszego brzmienia, wykrzyczanych wokali itp. Choć tutaj nie było błądzenia wcześniej. Na Angerze ja uwielbiam najbardziej utwór tytułowy oraz Invisible Kid.


Z rzeczy okołometalikowych to mam jeszcze i polecam pierwsze Echobrain, czyli kapelkę Newsteda, po odejściu przed St.Angerem.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 16 marca 2005 18:02:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 18:30:29
Posty: 406
no jak dla mnie to

Kill'em all ***
dobre ostre granie :)
Ride the lighting *****
kilka najlepszych kawalkow metallici jest na tym albumie. Bells, Ktulu, Lighting, Fade - !!!!
Master of Puppets *****-
niby super, ale cos mi na tej plycie troche nie pasi. Nie wiem co.... stad ten minus
Justice *****
sper rowna plyta. Swietne pomylsy. Nie moze sie znudzic :)
Black Album ****
troche monotonne... ale super
Load **
nie bardzo da sie sluchac, choc kilka kawalkow jest bardzo fajne
Reload ***
podobnie, tylko wiecej fajnych kawalkow
Garrage *
eee....
S&M *****+
rewelacja. owszem, moglo byc lepiej, ale ogolem jest to na pewno moja ulubiona plyta metallici

angera nie znam


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 marca 2005 13:09:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4767
Skąd: Biadacz
Kill'em all ****

oj bardzo lubię tą płytę... olśniewający debiut - w końcu "Seek & destroy" z doskonałym rifem do dziś jest ozdobą koncertów zespołu... szybko i na temat oraz coś co przez kilka płyt bedzie znakiem firmowym - utwór, a nie numer - Anesthesia - wyrywanie zębów

Ride The Lightning *****

ta płyta zaczyna serią płyt doskonałych w wykonaniu tego zespołu - tutaj perłami są takie kompozycje jak "Fade to black", "Creeping death" For whom..." i "The call of Ktulu"

Master Of Puppets *****

Tutaj jednym tchem mógłbym wymienić wszystkie kawałki, ale chyba najbardziej lubię końcówkę - "Orion", "Damage, Inc."

...And Justice For All *****

Zarzuty, że płyta jest przekombinowana są dla mnie śmieszne - panowie okazjuż się tu wirtuozami, najbardziej lubie środek - "One", "The Shortest Straw", "Harvester of Sorrow"

Metallica *****

To jest płyta dziejowa do testowania sprzętu hi-fi... Ja za nią nie przepadam, ale należy się oddać chwałę zespołowi - wyprowadzili taką muzykę na szczyty popularności - przestała ona być tylko dla wtajemniczonych, którzy mają starsze rodzeństwo z długimi włosami i ramoneskami... Niestety tu się zaczęła prostota kompozycyjna, która syprowadziła zaspół na manowce... Ale to jest moment, kiedy zespół jest u szczytu możliwości - wielkie trasy, Monsters of Rock, trasa z Guns N'Roses... Mnie brakuje tu kompozycji z prawdziwego zdarzenia... ale mimo tego "Wherever I may roam", czy "Unforgiven" to klasyka i "Nothing else..." też, chociaż od tego ostatniego uszy mi puchną i bolą zęby

Load **

tu się zaczyna równia pochyła - 6 lat po czarnym albumie chłopaki nie mają nic do zaoferowania, chociaż jest tu kilka fajnych utworów, to nie porywają, może oprócz" King nothing" i "Until it sleeps"

Reload **

degrengolada - sprzedawać fanom odpady z poprzedniej sesji jako nową to jest dyskusyjna sprawa moim zdaniem...

S&M ***

chyba na fali zainteresowania apocalypticą postanowiono: zróbmy coś nowego - nawet dobrze się tego słucha, ale...

St. Anger ***

nie będę orginalny - za długa o połowę ta płyta i bez kompozycji... ale posłuchać się da...

pozdro...

KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 marca 2005 15:29:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
..kill 3 *** trochę brzmienie cienkawe
ride.. 5-***** super plyta ,szczególnie belltools...co za rifffff!!!!!!!!
master 5 ***** no czaaaaaad !!!!!!!!!!! szczególnie( pali sie na statku,pali sie na statku ,statek ten to batory"!!!!!!!!!!!!
justice... 4 **** jest pare dlużyzn (muzyka po nic) :wink: ale ogólnie możę być ..no i ONE są bardzo dobre
black album 5 ***** w zasadzie bez slabych punktów..poza tym jest to chyba (nie tylko dla mnie ) najlepiej brzmiąca rockowa płyta wrzechczasów!!!
load 1 *
reload 1*
s&m 0 -dla mnie takie płyty to szczyt obciachu :oops:
st.anger 1* werbel zniszczył wszystko...
ooo..jest jeszcze taka koncertówka z mexiko city 4+ **** gdyby wywalić długie i okropne popisy basisty i gitarzysty płyta bylaby na 5 !!!

_________________
ooooorekoreeeoooo


Ostatnio zmieniony czw, 17 marca 2005 17:55:53 przez elrond, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 marca 2005 16:06:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3463
Skąd: Warszawa
elrond pisze:
ride.. super plyta ,szczególnie belltools...co za rifffff!!!!!!!!

No no... Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek w ocenie muzyki metalowej zgodzę się z Elrondem :-)

elrond pisze:
s&m 0 -dla mnie takie płyty to szczyt obciachu

Czyli nie ma co liczyć na analogiczną płytę Armii... :-(


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 marca 2005 17:58:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Bogus pisze:
Czyli nie ma co liczyć na analogiczną płytę Armii...

na taka nie ..ale sama orkiestra. jak najbardziej !...od lat o tym myslimy z Bananem...a niedawno Kuba powiedzial ,że się tym zajmie w konserwatorium swym...czekamy ,czekamy :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 17 marca 2005 18:01:35 
elrond pisze:
czekamy ,czekamy

!!!


Na górę
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1534 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 103  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: pablak i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group