Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 08 grudnia 2021 03:13:06

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 189 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 13  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 15 września 2010 16:27:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Obrazek
kupił żem wczoraj , po dwu przesłuchaniach duże rozczarowanie ...moja ocena: *..i to wszystko . Najgorsza płyta Zappy jaką żem do tej pory słyszał ,zdecydowanie nie polecam!
ps. fajna jest tylko okładka ! :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 15 września 2010 16:34:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
1. Waka /Jawaka *****
2. One size fits all ****+
3 Joes Garage part one **** :D
4. Hot rats ****
5. Weasels ripped my flesh ****
6. Grand Wazooo ***
7. Zoot allures ***
8. Freak out ***-
9. Lumpy gravy *

poprawił żem mój ranking :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 15 września 2010 19:37:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27091
indziej elrond pisze:
...dużo gadania ,mało grania


w Tykoroku dali 4 gwiazdki i opisali tak że chciałem kupić, ale teraz mój zapał wystygł :)

ale Garaż Dżołego u Ciebie podskoczył! - słuchałem dawno kiedyś tego u kogoś, ale siłą rzeczy pobieżnie (z ilu płyt składa się całość?) - i podobało mi się tak sobie

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 15 września 2010 19:47:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
antiwitek pisze:
w Tykoroku dali 4 gwiazdki i opisali tak że chciałem kupić,

:shock:
nie no ,wiadomo.....znawcy !!! :D kupować według mnie nie warto , jak będziesz w Rivendelu to Ci spoko pożyczę... :D
antiwitek pisze:
ale Garaż Dżołego u Ciebie podskoczył! -

mam na kasecie wszystkie trzy części ,a kompakt ,który mam sobie zamiar kupić to 2 płyty....płyta bardzo mi sie podoba i często jej słucham :D

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 15 września 2010 19:58:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27091
o, chętnie pożyczę, dzięki :)


elrond pisze:
płyta bardzo mi sie podoba


tam sie jakaś maszyna często odzywa, nie? :)

ja w wakacje kupiłem Absolutely Free (pozdro Kraków!) i Burnt Weeny Sandwich (pozdro Elea&Warszawa!) - z AF jest trochę jak z pierwszą, że tyle sie o niej słyszy, że aż bezpośredni kontakt trochę rozczarowuje (choć wcale nie jest do bani, o nie) a z BWS jest całkiem nieźle: mało śpiewania (pastisz na początku i na końcu) - dużo grania! :D

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 09 października 2010 20:39:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27091
Apostrophe

Obrazek

Ta płyta to mistrzostwo świata jeśli chodzi o opowiadanie muzyką zabawnych historii. To jest naprawdę niesamowite.

Najpierw szum wiatru. A potem rozpoczyna się, można powiedzieć, mini - suita o Eskimosku i różnych polarnych sprawach ("Don't Eat The Yellow Snow"/"Nanook Rubs It"). Muzyka niby stanowi tło opowieści, ale tak naprawdę znaczy dużo więcej. Jeju, te wokale - każdy z osobna a zwłaszcza gdy brzmią razem :) . A pod spodem sunie sekcja, jakieś piano, głośniej przeszyje gitara. Daje to bardzo plastyczną i megagłupią całość, a chwilami olśniewa (moment z dęciakami i dilejami na voxach) - coś jak oglądanie kreskówki :D .

No i taka jest ta płyta. Sporo numerów opiera się tam jakoś na bluesie (najbardziej stylowy w "Cosmic Debris"), ale to tylko podstawa, baza na której odbywa się cała zabawa. Często stosowana jest metoda bezpośredniego ilustrowania story rozmaitem dźwiękiem - jak z pamiętnika młodej lekarki na rubieży :wink: - z dobrym skutkiem (też "Cosmik Debris"). Ale wiadomo, że Zappa to eklektyk i tu też można wychwycić rozmaite style - np. zestaw "St. Alfonzo's Pancake Breakfast"/"Father O'Blivion" (w tym ostatnim jest nawet śmieszny momencik latino :) .
Brak jest, co warto zaznaczyć, klimatów awangardowych i poważnych, tu wszystko jest bardziej pop. Z drugiej strony muzyka jest tak finezyjna, zawiera takie przewrotki, że niejeden prog może wpaść w kompleksy, bo to wszystko z taką lekkością i zupełnie w głupim celu, bez nadymania się i patosu (choć jest kilka sekund jak z Yesowych Oceanów :wink: ). Szybkie przebiegi gitar, cymbałki Ruth Underwood, jakieś syntetyczne klawiatury - duża rozmaitość, ale wszystko brzmi Zappowsko.

Przy czym w tym, że muzyka służy tym różnym absurdalnym historiom, że wszystko (?) ujęte jest jest w cudzysłów, kryje się pewne niebezpieczeństwo. Bo nie każdy ma ochotę na taką sztukę - może się ona wydać niepotrzebna i przez to nużąca. Wiem, bo takie miałem pierwsze wrażenia z Apostrofem. Wtedy spodobał mi się tylko numer tytułowy, czyli jam z Jackiem Brucem: bas, gitara, bębny + świetni dilej na początku - bardzo przyjemne granie.

Fajnie wypada też pogodnie nostalgiczny "Uncle Remus" i "Stink Foot" na koniec (wejście tytułowego bohatera jak w dobrym filmie :D ), który kończy się pięknie, otwiera się przestrzeń z której nadejdzie (nadleci?) następna płyta.

Apostrophe da się lubić! :D

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 10 października 2010 11:39:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 21:04:57
Posty: 13693
Skąd: ze wsi
Witek - bardzo fajnie napisane!
Te zabawne historie w wykonaniu Zappy oczekują może tylko jakiegoś zamknięcia w postaci utworu hołdu, tribjuta o samym Franku. Bo i tam jest dramat z przymróżeniem oka. Jakiś rodzaj tragifarsy, który dotknął FZ. Czy jest ktoś obecnie kto mógłby się podjąć tego zadania???

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 10 października 2010 12:24:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Pietruszka pisze:
Jakiś rodzaj tragifarsy, który dotknął FZ.

..ale co masz na myśly ? ....smielej ,śmielej

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 13 października 2010 22:46:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27091
o końcu "Apostrophe" antiwitek pisze:
otwiera się przestrzeń z której nadejdzie (nadleci?) następna płyta


Może nadleciała, a może to sam Zappa wszedł na kosmiczne drogi Inków. W każdym razie początkowi "One Size Fits All" towarzyszą kosmiczne szumy i świsty.

Obrazek

Inca Roads to najdłuższa kompozycja na płycie - dziewięć minut bez mała. Nieco uproszczając sprawę można powiedzieć, że składa się z trzech części, które oddzielają dwa bardzo podobne, krótkie mostki (instrumantalne, ale zawsze przywodzą mi na myśl fragment Janerki: nie wszystko co byś chciał można mieć można kupić itd). Poza nimi chyba nic się nie powtarza. W pierwszej części mamy dziwną lecz nie pozbawioną ekspresji melodię wokalu, trochę urokliwych zagrywek oraz takie awangardowe przerywki, że się nam rzecz na chwilunię wysypuje :) . W drugiej gwiezdne, kosmiczne solo Zappy - jego gitara opowiada o firmamentach jakie widziała :shock: . Trzecia, najdłuższa - trochę jazz, trochę aż elektronika (syntezatory o ciekawych brzmieniach), nawet drum&bass :wink: . Na koniec znów dziwny śpiew i dr dr dr dr lądowanie. Co za dziwny utwór! Świetny.

Mówimy o czasach, kiedy styl Franka był już wyraźnie wykrystalizowany i przejawiał się w najdrobniejszych szczegółach jego muzyki. Stworzył on już po prostu swoje muzyczne środowisko, w którym czuł się, jak sądzę, znakomicie. Trudno mi je określić, ale chodzi o specyficzne traktowanie kompozycji, które są zaskakujące (bo Zappa bawi się formą i konwencją), eklektyczne, ale jednak też bardzo dla niego charakterystyczne. Chodzi też o brzmienie, które z jednej strony jest rasowe, a z drugiej często groteskowe, zabawne, ilustracyjne, śmieszne - nie wiadomo jakie jeszcze :) . Szczególnie tyczy się to partii wokalnych - solowych, harmonicznych, chóralnych, własnych, animowanych, debilnych, wszystkich. Tu widać jak Frank wykorzystywał i budował rozmaite ekspresje. Również instrumentów i instrumentalistów. Od głupkowatego rocka, przez rozmaite zaangażowane pastisze aż po instrumantalne, jazzowe i inne, wyżyny. Od jednego do drugiego bieguna było zresztą u niego jak stąd dotąd, jedno i drugie stanowiło naturalne środowisko Zappy.

Dlatego można polubić, jako element koktailu, nawet takie Can't Effort No Shoes, co wchodzi po Ince :D . Dalej jest Sofa No. 1 - tu małe przenika się z dużym, siedzimy na sofie, ale też tańczymy w pokoju i ogarniamy bardzo wiele! To dwa krótsze numery.

A na koniec strony A: Po - jama People - nie wiem o co chodzi dokładnie z tymi pidżamowemi ludźmi, ale całej historii słucha się wyśmienicie. Urokliwa melodia, ładnie wyprowadzany tekst, no i to luźne jamowe, częściowo na pewno improwizowane, granie - sekcja, fortepianik i oczywiście niezapomniana gitara.

Stronę B rozpoczyna, khem, Florentine Pogeon - miła, bardzo Zappowska kompozycja, lekka choć z rozmachem - miejscami brzmi jakby grało tu kilka składów, ale jest zgrabnie i nawet uroczo. No i ta końcówka (muu) :) . Evelyn, the Modified Dog to miniaturka na fortepian i głos (Franka). A potem mamy rockową orgię (o mamo), czyli San Ber'dino (się rymuje oczywiście do "kretino"), na harmonijce gra Beefheart, ale to nie jest mądry numer. Choć z drugiej strony oczywiście jest czego posłuchać! A w długim finale to już w ogóle :D .

Andy to znów nieco dłuższy utwór, trochę progowy, trochę może jak Inca, ale też poprzełamywany rozmaitymi fragmentami. Najbardziej lubię wejście bohatera rocka w dżinsowej kurtce, uśmiecha się i podaje nam pomocną dłoń (to jakiś fleszbek San berdino). Ale jest też jak na disko i jeszcze inaczej :) . A całość kończy Sofa No. 2. Tym razem śpiewają, między innymi kurwa po niemiecku. I jeszcze jakiś idiota na sam koniec dorywa się do mikrofonu :D .

Mogą państwo odnieść wrażenie, że to jakieś bzdury. Może i coś w tym jest, ale - jak mówiłem - naprawdę jest tu czego słuchać. To co kiedyś mogło robić wrażenie bałaganu - ta kolażowość muzyki - tu prowadzone jest przez Zappę z dużą finezją. Trudno się spodziewać co stanie się za chwilę, ale ciąg dalszy zawsze przejawia co najmniej pewną grację.

Oczywiście, gdy poznałem tę płytę, byłem ciut rozczarowany - no Zappa, jaja, ale... co z tego? Fakt, na płycie nie ma czym się przejąć czy wzruszyć.
Ale można się zachwycić. A to już jest doświadczenie na serio.

Obrazek

:cyklop

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 października 2010 22:00:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:36:56
Posty: 7461
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Dotąd nie znałem Zappy, ale z tego, co właśnie poznałem, widzę znaczne pokrewieństwo z Muppetami. :wink:

_________________
Kowalskiego zazdrość zżera, bo nie kupił Polpagera


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 października 2010 18:47:45 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27091
Hehe, dodam, że Piotrek podzielił się tę refleksją kiedy słuchaliśmy fragmentów powyżej poopisywanej płyty :) . Najpierw pomyślałem "co?" ale już za chwilę "cholera, faktycznie! :D ".

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 grudnia 2010 22:37:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 21:04:57
Posty: 13693
Skąd: ze wsi
Obrazek

1. Big Swifty
2. Your Mouth
3. It Just Might Be A One-Shot Deal
4. Waka/Jawaka

"Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury."

Big Swifty to taniec od pierwszych nut! Rytm, w blachę uderza jak energiczny kucharz, przywołujący na główne danie spragnionych majtków spod pokładu. Jota i Ole! Lub jak hydraulik o nieprzeciętnym talencie zagubiony w nierozstrzygalnych problemach hydrofizyki. Mistrz antybańki. Spec od zatorów i przetykacz syfonów. Muzycy z Grupy Wąsatego Laokoona dają radę. Mistrzowie polifonii. Lekka synkopa równoległych światów. A sam gadatliwy Wąsacz - milczy, dając mówić swej gitarze. Wiem, że słychać echa; że wcześniej ktoś inny zaszczepił takie granie, ale tutaj dodano trochę muzycznego cyrku i muzycznego teatru, wejście milczącego kubusia okraszone konfetti nut. Powiedziałem sobie - bez dosadnych porównań! Pięknie gra gitarzysta i bębniarz, muzycy snują swoje motywy. Nie jest to więc zbrodnia doskonała, ale dobre artystyczne rzemiosło rzezimieszków od mokrej roboty. Lecz najpierw proponują podróż.
O, Franku Zappo! Dziękuję, że nie podrywasz tu nastolatek. Że nie masz siły bawić się w bawiciula. Że zostawiasz kosmos nieskażony gadatliwym pierdem. To zastanawiające, że Zappa, który tak często i tak mocno podkreślał siłę i wartość samej muzyki, tyle się nagadał.

A tu gra, milcząco, całą stronę A. Prawie 18 minut tanecznej ekstazy.

Potem następuje Your Mouth. Klasyczny blues z którego nie rozumiem nic oprócz pierwszej linijki. Pięknie śpiewany przez, bodajże Flo i Eddiego, wyciszone 3 minuty ładnych harmonii. It Just Might Be A One-Shot Deal jeden z najładniejszych utworów drogi, zapętlone kantry, z przestrzenią i motywami słonecznego poranka, nuty pędzą uładzone z rozwichrzonymi włosami, pozostawiając niezapłacone rachunki, karty kredytowe, promocję na nowe okulary, oraz wypasionego Kena w piekle Bardzo Ważnych Rzeczy.
A my docieramy w końcu do Waki/Jawaki gdzie wielki bend przedstawia zaskoczonego Winnetou z pięknie zaaranżowanymi Apaczami w tle. Mam obcisłe spodnie, jestem wąski jak dupa węża, rozszerzone u dołu nogawki, ogromne ciemne okulary. Świetne solo Księcia na tle brzdęków gitary, przez pochód sekcji dźwięk ulega modulacji, a może nawet samomodulacji, niezbędnej by wypłoszyć gitarzystę z objęć Meksykanki. Umęczony w końcu gubi rytm i harmonię, ratuje go błysk sekcji big bendu, skrzącej się jak złote jednodolarówki rozrzucone wśród głupków. Solo perkusji - bo perkusista jest bardzo dobrym perkusistą - i znów naprzód. Droga.... droga.... Wszystko wskazuje, że to zbliża się koniec. Od którego bije happy endem, który niestety zostaje wyciszony przez zbrodniczego realizatora, a być może wskazuje na miękkie serce kompozytora, nieumiejącego po męsku zakończyć tej wspaniałej przygody.

Bardzo lubię tę płytę.

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 grudnia 2010 22:51:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27091
Pietruszka pisze:
Nie jest to więc zbrodnia doskonała, ale dobre artystyczne rzemiosło rzezimieszków od mokrej roboty.


Dobre :) .

Co do samej muzyki - odnieść się nie mogę, bo wciąż nie znam tej płyty, natomiast też często nurtuje mnie ten problem,

Pietruszka pisze:
że Zappa, który tak często i tak mocno podkreślał siłę i wartość samej muzyki, tyle się nagadał.


Choć muszę przyznać, że w ciągu ostatniego roku często przestawałem mieć o to żal do Franka.

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 27 grudnia 2010 23:08:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 26 stycznia 2009 21:04:57
Posty: 13693
Skąd: ze wsi
antiwitek pisze:
Choć muszę przyznać, że w ciągu ostatniego roku często przestawałem mieć o to żal do Franka.

...mam tak samo!!!.... :D

_________________
un tralala loco


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 11 stycznia 2011 11:47:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
Obrazek...dzięki Pablakowi ...
tej wesołej płytki słucham juz drugi dzień :D ...jak dla mnie letko **** a może i więcej !!! śfietne solufki na gitarze są !!!! no i kapitan !!!! co za luzaki !!!! :D
bardzo polecam !

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 189 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 13  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group