Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 13 grudnia 2017 14:07:11

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: śr, 13 września 2017 20:01:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24109
Powiem jak było.

Gadaliśmy z Prazeo przez fejsa, i on zaprezentował mi numer Krystyny Prońko z Waglewskim, a do tego przytoczył historię Janusza Komana, współautora tej kompozycji. Był z Krystyną, ale zostawił ją dla Majki Jeżowskiej, którą jednakowoż bijał, więc związek prędko się rozpadł. A potem właśnie powstała piosenka "On nie kochał nas". Nawet teledysk jest, że panie spotykają się po czasie, przełamują lody i zaszłości. Do tego doszła prezentacja Majki w numerach inspirowanych reggae...

I tu kurwa poszło. Okazało się, że ja to wszystko znam. Albo wydaje mi się, że nie znam, ale potem wchodzi fraza, jak właśnie na sercu nosi numer konta, klucze od forda i ja przeskakuję w inny wymiar, lecę w otchłań swego PRL-owskiego dzieciństwa. Słyszę niegdysiejsze efekty studyjne, jakieś osiemdziesionowate zawirowania i czuję wibrację, którą czułem pewnie mając z siedem lat. Sam zacząłem grzebać - w ciągłym połączeniu z Prazeodymem - i to było jak jakiś dziwny trip. Szok, niedowierzanie - co też kryje się w głębi mózgu, co człowiek ma tam gdzieś wdrukowane, a nawet nie jest tego świadom.

I wtedy przeskoczyliśmy na Dwa Plus Jeden. Sprawdziłem Superszczura. To było jak odkrycie, że się w dzieciństwie brało ciężkie dragi. No i klip do XXI wieku. "Kobieto, nie pij tego!"... Za późno, już leci... A te chóry, ile mroku, Kraftwerku, ciężaru. Ciężka woda, osad po niej na gąbce mojego dziecięcego mózgu. Wciąż tam jest!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 13 września 2017 22:43:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3488
Potwierdzam, tak było.

Najlepsze, że mimo, że urodziłem się sporo po tym, jak te piosenki były hitami, to mogę podpisać się pod częścią tych odczuć. Kiedy byłem małym chłopcem, u mnie w domu często było włączone radio, ale nigdy na jakieś Eski czy RMF-ki z tą samą playlistą każdego dnia, ale a to na jakieś lokalne radia, a to (w najgorszym wypadku) na Złote Przeboje, gdzie takie ejtisowe hiciory można było usłyszeć bardzo często. I okazało się, że np. ten numer Prońko i Jeżowskiej, albo z kolei sama Prońko w "Jesteś lekiem na całe zło", albo Dwa Plus Jeden (i "Wielki Mały Człowiek") zapisały się w mojej dziecięcej pamięci. No i na pewno miało to jakiś, trudny do zdefiniowania, wpływ na mój dzisiejszy gust muzyczny. Nie mam co do tego wątpliwości.

Co do Dwa Plus Jeden, to w ogóle jest ciekawa historia. W latach 70 ten zespół grał po prostu bardzo ładnie - idealnie pasował i do Opola, i do Sopotu, i na obóz harcerski, czasem miał większe ambicje (nagrali soft-rockową suitę o Cybulskim czy album z numerami z Irlandii), ale generalnie to trzaskali hiciory, czasem wesołe, czasem smutne. I nagle w latach 80. jebs, coś się popsuło. Jeszcze latem 1981 zespół chciał iść w stronę słońca, ale mniej więcej od momentu wprowadzenia stanu wojennego coś się stało - nie wiem czy Janusz Kruk stwierdził "pierdole, w tym kraju nie da się już pisać ładnych numerów" czy może po prostu stwierdzili, że przy młodszych rockowych zespołach będą brzmieli głupio, jak będą dalej zasuwać folk-rocka. Już wiosną 1982 zapodali pierwsze nieśmiałe efekty przemiany artystycznej - eskapistyczne reggae Kalkuta Nocą, w duchu "Dreadlock Holiday" 10cc, które niby wciąż jest wesołe (ten saksofonik!), ale Elżbieta Dmoch zaczyna łapać jakiś wyraźnie nowofalowy, drapieżny wajb. Co ciekawe numer był nagrany przez Sławomira Wesołowskiego i Mariusza Zabrodzkiego, gości, którzy po pierwsze byli chyba pierwszymi w Polsce producentami, a nie tylko realizatorami nagrań, a po drugie - niezależnie od możliwości technicznych, starali się, żeby ich produkcje brzmiały jak na Zachodzie i nadrabiali braki inwencją. Ale prawdziwie gruba jazdą był album "Bez Limitu" z roku 1983! Pomiajając kilka numerów, Dwa Plus Jeden brzmi na nim generalnie jakby chciało rozpierdolić swój wizerunek z poprzedniej dekady w pył i zacząć robić jakaś swojską (saksofonik wciąż obecny był w instrumentarium) wersję nowej fali. Zaczynamy więc od od kanciastego numeru "Krach", w którym Elżbieta Dmoch już całkowicie przechodzi na ciemną stronę mocy i w ironiczny sposób streszcza ekonomiczną historię Polski od czasów późnego Gierka do wczesnego Jaruzela. Zreverbowane bębny brzmią trochę topornie, ale generalnie produkcja numeru (choć daleka od zachodnich superprodukcji, na których wyraźnie była wzorowana) dodaje wszystkiemu mroku i tajemniczności, a w powietrzu unoszą się duchy. Mało? Po chwile zespół poprawia efekt rozpędzonym new wave'owym kopem (tym razem z Januszem Krukiem na wokalu) numeru "Gorące Telefony", z klawiszami niczym w OMD i tekstem, który mówi ni mniej ni więcej, tylko o linii telefonicznej między Reaganem, a Andropowem (no oczywiście bez wymieniania nazwisk :wink: ). Żebyśmy nie mieli wątpliwości, to na końcu mamy inscenizacji rozmowy telefonicznej toczonej po angielsku i rosyjsku. Napięcie lekko opada w noworomantycznym (acz z lekkim wpływem turnusu w Ciechocinku w referenie) "China Boyu". "Boogie o Siedmiu Zbójach" też nie do końca mnie przekonuje, mimo fajnej gitarki na początku. Na koniec strony A. dostajemy rodzimą wariację na temat tytułowego utworu z płyty "Tusk" Fleetwood Mac (podobny pomysł na aranż, szczególnie bębnów) czyli piosenkę "Nic nie Boli". Szybko można się połapać, że tytułowy szlagwort jest mocno ironiczny...Prawdziwa parada przebojów to jednak strona B. Najpierw dostajemy napisaną z EPICKIM rozmachem balladę "Requiem Dla Samej Siebie", gdzie mamy samą panią Elżbietę i mooorze synthów, rozdzierający, emocjonalny numer. Potem "Superszczur" - jakiś surreal przemieszany z Kraftwerkiem, nowoczesna elektronika i przedziwny tekst. Po tym ciężkim utworze, niespodziewanie przenosimy się w lata 70 - Dwa Plus Jeden prezentuje nam wyjątek od reguły, bardzo ładną, sentymentalną piosenkę "Gdy grali dla nas Rolling Stones" z retrospektywnym tekstem i wokalem Janusza Kruka, który ucieka od nowofalowego cynizmu i brzmi niczym wcielenie dobra i łagodności :) (ale wciąż są tu cienie groźnej nowoczesności - dalej mamy ciekawe pogłosy i reverby, dla mnie bardzo mocno robiące ten numer, a na koniec utworu niespodziewanie pojawia się niski, damski głos...). Z kolei w utworze "Hello panie Freud" (zdradzającym pewne rozdarcie tożsamości grupy - linia wokalna i niektóre melodie, znowu jak z Ciechocinka, ale produkcja jest nowoczesna, jakieś dziwne chórki, mechaniczne motywy na wejście...) zwraca uwagę tekst, w którym wokalistka snuje historię o tym, że nie wyszedł jej podryw ze względu na inne upodobania seksualne potencjalnego partnera. Ale prawdziwa jazda to "XXI Wiek" - stylizacja (zamierzona lub nie) na zespół Human League i jego płytę "Dare", zapętlone syntezatory pływające w pogłosach, a w tekście miażdżąca wizja nowego wieku. W refrenie typowy patent aranżacyjny spółki Wesołowski/Zabrodzki - niski głos, stylizowany na robota, nałożony na emocjonalny, główny wokal. Gdybym to usłyszał przed 2000 rokiem, to pewnie bałbym się tego sylwestra. I ten moment, kiedy uświadamiasz sobie, że to ten zespół od "Chodź Pomaluj Mój Świat" :shock:


Przedziwna płyta. Gdybym był bezlitosny i brutalny, to oceniłbym ją...nieważne na ile gwiazdek. Ale jest to po pierwsze jakieś ciekawe, hmm, świadectwo historyczne tego jak grało i nagrywało się muzykę w Polsce w czasach PRL. A po drugie - ma ona niesamowity klimat. Te reverby, pogłosy, teksty, wokale... - lata osiemdziesiąte w Polsce zmiksowane z filmem grozy albo jakimś mrocznym science-fiction. Przedziwna sprawa. C.D.N.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 14 września 2017 05:46:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13339
Skąd: nieruchome Piaski
Czy jakiś odprysk tych poszukiwań i odkryć znajdzie swe miejsce w "Lizardzie"?

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 14 września 2017 06:02:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 2756
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
No nieźle, napędziliście mi Panowie (Witt & Prazeło united) ogromny apetyt na posłuchanie tego wszystkiego.

antiwitek pisze:
przeskakuję w inny wymiar, lecę w otchłań swego PRL-owskiego dzieciństwa.


:!:

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

"If you say why not bomb [Soviets] tomorrow, I say, why not today. If you say today at five o’clock, I say why not one o’clock?" John Von Neumann


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 14 września 2017 19:25:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 6970
Skąd: Statek Burz
Prazeodym, Twój post mnie rozwalił! :D :brawa:

I aż skłonił do tego, zeby wreszcie posłuchać sobie tego Superszczura (co za odjazd, swoją drogą! :shock: :D )
Bo ten zespół znałam z płyty Nowy Wspaniały Świat, która była u mnie w domu jeszcze na winylu i była to jedna z ulubionych płyt mojego wczesnego dzieciństwa - z okresu zanim zaczęłam słuchać własnej (a nie mamy) muzyki. Co ciekawe, właśnie teraz dziś zajrzawszy i do tej płyty w internetach, ze zdumieniem przekonałam się, że był na niej również numer W Kamień Zaklęci - jak to możliwe, że go w takim razie zupełnie przed Armią nie znałam (nie pamiętałam?) Wszak płytę tą słyszałam mnóstwo razy!

Superszczura natomiast nigdy nie słyszałam w oryginale, znałam go stąd, że wszyscy u mnie w klasie w podstawówce go ciągle śpiewali - taki to hicior był, ale radia u mnie w domu z kolei się nie słuchało, więc hiciorów nie znałam zbyt wielu. I pamietam tylko, jak nikomu nie wierzyłam, że to 2+1 i ze wszystkimi się o to kłóciłam, przekonana, że kłamią i mnie wrabiają. Tak mi to nie pasowało do tego oblicza zespołu, które było mi znajome. :D

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 14 września 2017 21:03:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3488
:hat:

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 07:29:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 12 listopada 2004 13:02:17
Posty: 4575
Skąd: Skąd:
W życiu nie słyszałam. Ale utwór!

_________________
Myśli żołnierz: w dupie z wami i waszymi wojnami.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 12:54:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3488
Do tematu Dwa Plus Jeden jeszcze powrócę. Teraz zaś kilku słów o pewnym utworze Krystyny Prońko.


Krystyna Prońko jest zapewne przez wielu ludzi zaliczana do jednego wora, który można określić jako "pop epoki Gierka". Jest to pewne uproszczenie. Wśród estradowych piosenkarzy i piosenkarek, którzy u szczytów sławy byli w latach 70 można znaleźć takich, których twórczość zajeżdża dla mnie naftalina (ot chociażby Krzysztof Krawczyk i zespół Turba...duryw...dudrzych, durzych...przepraszam), jak i rzeczy, które bronią się znakomicie, jak chociażby płyta Haliny Frąckowiak z SBB (kawał świetnego popu z elementami funku, soulu, a nawet mrugnięciami w stronę progu) czy właśnie działalność Krystyny Prońko, pierwszej damy (no dobra, razem z Ewą Bem), a może nawet pionierki polskiego soulu. Pomijając już dużą klasę, świetne warunki wokalne i muzyczne wykształcenie p. Krystyny (po ukończeniu technikum chemicznego i pracy w laboratorium, została jedną z pierwszych studentek Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej na AM w Katowicach - spoko CV :)), dużą robotę w jej utworach robił akompaniujący Koman Band, pod przewodnictwem wspomnianego przez Witka Janusza Komana. Z tym zespołem Krystyna Prońko nagrała debiutancką płytę. W 1978 roku ukazała się z kolegi druga płyta, złożony z różnych, nagranych gdzieś w 1976 czy 1977 roku utworów dla radia, album "Deszcz w Cisnej" - z wyraźnie wzorowanym na temacie z filmu "Shaft" by Isaac Hayes, ale wciąż świetnym utworem tytułowym (w Cisnej ostatni raz byłem, jak miałem trzy lata, ale czytałem Pana Samochodzika, więc czuję klimat), z popisową "Miłością o Miłość Prawdziwą" (tylko wokal i organy), zaskakująco rockowymi "Dwoma Aniołami", miękko płynącym "Welonem"...wszystko super, ale ja chciałem o innym utworze.


Jeśli osoba wychowana na polskim rocku spojrzy na listę utworów z płyty "Deszcz w Cisnej" to pewnie zaintryguje go co jest napisane przy utworze o prowokującym do rozmyślań tytule "Trawiaste Przywidzenia". Muzyka: Wojciech Waglewski, Janusz Koman. 1976 rok, wychodziłoby, że to pierwsza utrwalana na czyjejkolwiek płycie kompozycja Wagla. Warto sprawdzić. Napięcie osiąga zenit, jeśli popatrzymy na czasy trwania utworów. Nic nie przekracza czterech minut. Tylko "Trawiaste Przywidzenia" mają czas 13 minut :shock: 13-minutowy numer Wagla (no i Komana) dla Krystyny Prońko z 1976 roku? Już na papierze to wydaje się być GRUBĄ sprawą.

"Trawiaste Przywidzenia" zaczynają się jak rockowa ballada. Przez minutę dostajemy zapętlający się, mantrowaty motyw gitary z jakimś niepokojącym klawiszem w tle. Po jakimś czasie dołącza Koman ze swoją melodią. Z jednej strony mamy tu faktycznie jakiś patos rockowej, może nawet hard-rockowej ballady (ale jeszcze przed obowiązkowym jebnięcie w refrenie), z drugiej strony - zespół brzmi miękko, elegancko, soulowo, po prostu Z KLASĄ. Piosenka snuje się smutno, deszczowo i nierealnie, a w na początku trzeciej minuty pani Krystyna zaczyna opowiadać swoją historię. Las płonie różą, cisza przed burzą. Surreal, totalnie czuć te płonące zapałki i dziwną lipcową noc. Dramatyczny refren z przeciągniętym czyżby skończył się świaaaaaat.

I nagle dzieje się coś, co w mikroskali tego utworu pełni mniej więcej taką rolę jaką ósmy epizod Twin Peaks pełnił w sezonie trzecim. Melodia, tekst, nawet perkusja znikają, a Koman Band, czołowi akompaniatorzy z Opola, zawieszają się na OSTRYM DRONIE. Wokalistka ucieka w odjechane wokalizy, a zespół leci z czymś, co samo w sobie jest awangardowe, ale na tle tej płyty jest już turbo awangardą do sześcianu :shock: I to nie jest jakaś krótka wstawka, tylko 1/3 tego utworu. A ponoć wyraźnie słychać tam montaż - w sensie, że to było jeszcze dłuższe, ale ktoś się opamiętał i po fakcie to skrócił. Hmmm.

I kiedy tak sobie rozważamy to wszystko co tutaj się zadziało, zespół nagle podrywa się do lotu, a Wagiel z miejsca wjeżdża w solo, które jeden z moich znajomych, gdy zaprezentowałem mu ten utwór, skomentował słowami "kurwa ale Black Sabbath". W tym momencie rock na chwilę wygrywa zarówno z soulem, jak i awangardą. Powtórka refrenu i wracamy do mantry z początku. Wszystko pozostało na swoim miejscu, lipcowa noc będzie trwać zawsze.

Maksymalnie się streszczając i będąc absolutnie poważnym, powiem tak: połowa tych klasycznych polskich utworów z Polskiego Topu Wszechczasów Trójki (i spora część z topu międzynarodowego) NIE MA STARTU do tego utworu Krystyny Prońko, który zżera tamte piosenki na śniadanie BEZ POPITKI.


Proszę Państwa o odsłuch:

Krystyna Prońko - Trawiaste Przywidzenia

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 13:50:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 13470
Skąd: wieś
O kurde - ostatnie post (aras, prazeo, witek) to jest total! :brawa:

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 17:25:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4338
Skąd: ęsowany
posłuchałem Przywidzeń - niesamowite! i pełna zgoda z Praz:

Maksymalnie się streszczając i będąc absolutnie poważnym, powiem tak: połowa tych klasycznych polskich utworów z Polskiego Topu Wszechczasów Trójki (i spora część z topu międzynarodowego) NIE MA STARTU do tego utworu Krystyny Prońko, który zżera tamte piosenki na śniadanie BEZ POPITKI.

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 17:48:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13339
Skąd: nieruchome Piaski
Też posłuchałem i jestem pod wrażeniem, a do tego dochodzi jeszcze pewna myśl, że utwór mógłby być ścieżką dźwiękową urlopowych wpisów Anastazji :)

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 18:29:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12745
Skąd: Poznań
O cholera! Nie jestem specjalnym fanem takich klimatów ale to naprawdę robi wrażenie! Ta "przerwa" od szóstej do dziewiątej minuty (mniej więcej) to jakiś total! Bardziej spodziewałbym się takich rzeczy po Ewie Bem właśnie, a tu Pro(szę!)ńko!

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 19:25:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 12745
Skąd: Poznań
Natomiast co do 2+1...

Sformułuję tu ogólniejszą tezę, być może kontrowersyjną... Uważam, że generalnie "osiemdziesiona" czyli w skrócie: zwrot do syntetycznych dźwięków, zmiana pierwszeństwa (gitary ustępują klawiszom), zimne bicie perkusji, tendencja do pewnego pesymistycznego hedonizmu - zyskała w polskim wydaniu bardzo szlachetną oprawę (a po czasie patynę).
O ile na zachodzie Europy ten styl był pewnego rodzaju lekko traktowaną konwencją, niekiedy zabawą, niekiedy po prostu płytkim podczepieniem się pod aktualną modę, to w Polsce w dużej mierze wżarł się głębiej. Przyczyny wydają się oczywiste - stan wojenny i ponure lata po nim, zagrożenie zimnowojenne (z jaką pasją uwalniał się od tego później Dezerter, w
oczywistej kontrze por. "Jestem spokojny"!), rosnąca świadomość ekologiczna i poczucie beznadziei sytuacji pod tym względem. Słowem - okoliczności sprzyjały temu, by oprócz oczywistego zafascynowania nowym stylem, zasiadł on głębiej w duszach niektórych wykonawców. Znamienne że dotknęło to zarówno polskiego popu, który poszedł ścieżką zbliżoną do Kajagoogoo (por. np: Majka Jeżowska "Papierowy man": https://www.youtube.com/watch?v=ZKRzQogp_IY), jak i pop -rocka ( por. np: Klincz "Disneyland": https://www.youtube.com/watch?v=cqc3rk0Cl0A), wreszcie rocka (por. np: rewelacyjny "Czeski film" Lombardu, który jest warty osobnego omówienia - https://www.youtube.com/watch?v=7eJfC31_p7s).
Końcowym akordem tego nurtu jest dla mnie "Mordoplan" Klausa Mit Focha, bo już wzbierała fala nadziei, przemian i grunge`a.
Ale ad rem. Otóż zespołowi 2+1 ta zmiana anturażu wyszła w mojej opinii na dobre. Rację ma Prazeodym, gdy pisze o tym rodzaju szoku przy słuchaniu np: "Superszczura":
Prazeodym pisze:
ten moment, kiedy uświadamiasz sobie, że to ten zespół od "Chodź Pomaluj Mój Świat"


Bardzo doceniam to co zrobili, bo skala przemian była bardzo odważna, ryzykowna i w związku z tym nie ukrywajmy, czasem zakończona porażką (wspomniany "China Boy"). Ale to co się udało, będzie już ich...
"XXI wiek" jest najbardziej udanym utworem całej "osiemdziesiony" 2+1. Kto, pytam kurwa KTO dziś odważyłby się w przebojowym utworze, granym w radio, umieścić ten drażniący, porypany dźwięk z syntezatora, towarzyszący numerowi przez 3/4 czasu?! Zrobili to.
Perkusja gra w temperaturze ciekłego argonu. A linia basu? Przecież ona robi 80% potocznie rozumianej "muzyki" w "XXI wieku", a jest cudowna - brzmienie coś pomiędzy Front242, komputerem Atari a efektami z "Odysei kosmicznej". Głos Elżbiety Dmoch najlepszy jaki tu może być - neurotyczny, czysty a mimo to agresywny. No ale to wszystko nie byłoby wiele warte gdyby nie sama kompozycja, która jest bardzo udana, niesztampowa, przemyślana i zwyczajnie robi różnicę. Warto zresztą wsłuchać się w jej misterność i jak zgrabnie włączany jest główny klawiszowy motyw w różne fragmenty utworu!
Tekst - sam już nie wiem czy nie robi takiego wrażenia przez kontrast z dzisiejszą głupawką pod tym względem. Ale to nie tylko to. Ile w nim subtelności...
I bosą stopą wciąż niepewny
Jeszcze zmacamy piach

...mimo wydawałoby się zgranej metafory podróży okrętem do owego XXI wieku. I jak nienachalnie a celnie postawione pytania - co dalej?
Utwór po prostu wybitny.
I wracam do głównej myśli - coś takiego wyprodukował zespół w sumie z mainstreamu. To leciało w Jedynce i w "Videotece" Szewczyka! Wyobrażacie sobie, że dziś robi coś takiego np: Feel?

_________________
w sumie fajnie byłoby uratować jakiegoś przystojniaka


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 21:31:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3488
Ciekawe, że na świecie taką muzykę robiły dzieciaki, które się dorwały do syntezatorów. To znaczy starzy wykonawcy też unowocześniali brzmienie, ale generalnie pierwsza liga new romantic czy synth popu to młode chłopaki. A u nas - Dwa Plus Jeden, Klincz, Lombard, Jeżowska, Kombi, Kapitan Nemo - sami starzy wyjadacze estrad :) Ale fakt: ta estetyka bardzo u nas splotła się z tym momentem w historii.

Kończąc wątek Dwa Plus Jeden: najbardziej przerażający ich utwór to Balet Rąk. O ile "XXI wiek" jest w swojej kategorii dziełem skończonym, to w "Balecie Rąk" prawie nic nie trzyma się kupy i wszystko się rozpada Ale kiedy Janusz Kruk śpiewa łagodnym, ciepłym głosem: zapałka w palcach od podmuchu drży (znowu motyw zapałki!) aż nagle przetnie noc, blask stu tysięcy słońc i twarz, co nie mówi nic, to czuję się autentycznie zaniepokojony. A Elżbieta Dmoch jest tam jeszcze bardziej sugestywna.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 15 września 2017 21:33:03 

Rejestracja:
sob, 28 listopada 2009 17:01:35
Posty: 154
o kurka, jakie tu fruwają linki, tytuły, nazwiska :shock: początkowo nic z tego nie kojarzę, a gdy włączam okazuje się że wiem jaki za chwilę będzie tekst i melodia :dancer
poczułem dziś zapach kanapek z podstawówki.

na razie nie przyznaję się żonie że przez pół dnia słuchałem w kółko 3 piosenek 2+1... :mrgreen:


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 94 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group