Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 18 grudnia 2017 19:41:28

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 211 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 08 sierpnia 2017 11:08:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 23 czerwca 2011 09:03:09
Posty: 895
Skąd: Małopolska
dobra oto moja relacja, z Katowice, Off Festival 2017 :
Pierwszy dzień zacząłem od zespołu : The Fruitcakes
bardzo spk zespół nawet, ale jego stylistyka, jak na godzinę 15, wydawała się odrobinę rozwodniona, ale sympatyczne było to i tak, następnie polazłem na Guiding Lights, zespół ten może i gra jakoś szczególnie porywająco i ziomki nie umieją śpiewać, ale przypomina to luzackie amerykańskie zespoły z sceny niezalowej lat 90tych, więc dobre skojarzenia
Na Bitaminie byłem 10 minut, bo chujowa totalnie.
Raphael Roginski jak podejrzewałem zaczarował, piękna ascetyczna muzyka quasi-jazzowa, pełna przepięknego minimalizmu i braku popisywania się techniką.
Ulrika Spacek to kolejny koncert, który średnio mnie interesował, ale w sumie przy braku, w tym roku legend shoegazu, to zespół, który jakby czerpie, momentami z tego gatunku, to był to dobry wybór offowy. The Men nawet niezłe granko, ale brakowało kierunku muzycznego, raz heartland, raz czadzik. IDLES natomiast pokazali, jak powinien na żywo brzmieć punk, w XXI wieku i reakcje-zachowania publiczności także. Michael Gira był ciekawy solowo, ale gadałem na tym występie, o życiu z Wojciech Dobrzyński, więc trochę brakowało skupienia. Mój dzień pierwszy, zakończyłem koncertem Shellaca, który w żadnym wypadku, nie był koncertem staruchów z brakiem formy, a wręcz przeciwnie, pokazał, że legendy noise rocka, są wciąż w samej znakomitej formie od lat i nowe zespoły, wciąż mogą im wiele zazdrościć.

Dzień Drugi :
Zacząłem od grupy Duży Jack, który ma wokalista kocura, co pomysłowo śpiewał spod sceny, wiadomo prezencja sceniczna spk, ale muzykom i kompozycjom, też nie brakowało polotu, więc zadowolony byłem.
Kikagaku Moyo / 幾何学模様 niestety lepiej wypadają na płytach, na żywo jakoś mnie znudzili dosyć szybko :( SIKSA miałem ją totalnie w dupie, a okazało, że ich perfomans choć chujowy, był poprzez jego chujowość, aż wręcz fascynujący, co widać po ogólnych reakcjach widowni i ich wrażeniach. Sheer Mag idealnie dopasowali się ze swoją luzacką muzyka, do późno-popołudniowej pory. Anna Meredith to natomiast był występ, z mojej absolutnej tegorocznej offowej czołówki. Nie ma Anna głosu kate bush, ale za to ma jej charyzmę i podobne poszukiwania muzyczne, no i ciekawe pomysły na skład. Wolves In The Throne Room znów niestety nuda, nic się nie działo, publiczność jakby martwa, znów płyty lepsze. Na Mitch & Mitch polecił mi iść Paweł Ciołek i za to jestem mu wdzięczny, bo czułem się momentami, jakbym zył w czasach MPB, a gdzie indziej, jak na koncercie Zappy, tylko z innego muzycznego wymiaru. W sobotę byłem jeszcze na Jessy Lanza, która rozkręciła taneczną wiksę i zagrała wszystko, co chciałem naprawdę usłyszeć. Później poszedłem spać.

Dzień Trzeci :
Nie byłem na wczesnym występach niestety, bo miałem głupawkę z Artur Dąbrowski i jednocześnie pilnowałem przez pewien czas, rzeczy Gabriela Kalita, ale nie ma czego żałować, z Arturkiem się pośmialiśmy i popuszczaliśmy śmieszne rzeczy przez laptopa. A tak serio zacząłem od Bastard Disco, które było średnie i gadało za dużo po angielsku. Później była pora na avant folki, od Circuit des Yeux, kobiet ma naprawdę niesamowity głos, wyobraźcie sobie głos Scotta Walkera, w żenskiej wersji, to będzie najbliższe skojarzenie. Idris Ackamoor & The Pyramids znów udowodnili, że Afryka na offie, jest zawsze gicior i totalnie rozkręca publiczność, granie i dobre techniczne, jednakże i jednocześnie, z totalnie imprezowym potencjałem. Preoccupations początkowo nie wywołali u mnie większego szaleństwa, ale im bliżej końca koncertu, tym coraz bardziej się rozkręcali. A te noisowe momenty gdzie grali transowe motywy, totalnie mnie rozjebał. Thee Oh Sees to zdecydowanie najlepszy koncert mojego tegorocznego offa, wybawiłem i wyszałem się nim w chuj, nawet się odwazyłem, wejść na ręcę (tzn na crowdsurfing). Wzór garażowej energii pełnej charyzmy i rozpierdolu na 2 perkusje. Widziane przez 40 minut Swans zakończyło moje tegoroczne oglądanie festu

Podsumowanie :
To chyba była moja najlepza edycja offowa, od pierwszego bycia tam, w roku 2015. Dużo dobrych koncertów, z kilka przegapiłem, ale te co widziałem przykryły wady, ich braku zobaczenia. Pogodowo było naprawdę dobre i źróźnicowanie ani się człowiek naprawdę nie zgrzał, ani też nie zmarzł. Pozdrawiam także wszystkich, których spotkałem, a szczególnie tych, których bardziej poznałem, jak Artur Dąbrowski, Patrycja Rusiecka, Paweł Ciołek, Gabriela Kalita. Dobry fest był, czekam na kolejną edycję, oby tak dobrą jak ta.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 211 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 11, 12, 13, 14, 15

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group