Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 17 października 2017 04:48:27

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 27 marca 2008 22:41:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 01 listopada 2007 21:47:42
Posty: 101
Skąd: olsztyn/warszawa(czasowo)
No a ja chylę czoło przed Crazym. Otworzyłeś mi oczy!!! słucham dziś cały dzień (na razie tylko Mesmerize, bo Hypnotize zostało w domu) i zaiste doceniam!. Nadal ulubiona jest Toxicity, ale Mesmerize jest naprawde straszliwie bogata i doskonala! Naprawde nie wiem czemu jej nie docenilem. Ale niniejszym przyznaje sie do bledu. Naprawde doskonala plyta :shock:

_________________
www.afryka.org


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 28 marca 2008 12:42:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19913
Co do tej duszy....... im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej nie podoba mi się takie stwierdzenie, że System to muzyka bez duszy. Nie.
W ogóle - co to znaczy, że "muzyka ma duszę"? Dla mnie tyle, że oddaje ona coś, co dzieje się w ludzkiej duszy - czy to, że się tak wyrażę, podmiotu lirycznego, czy też słuchacza, czyli mojej. To może być dobre albo złe, zarówno radość, euforia i nadzieja, jak tęsknota czy może strach, gniew i zniechęcenie.

I teraz tak: są tacy wykonawcy czy takie dzieła, w których ta "dusza" jest komponentem głównym, wybija się na pierwszy plan. Czy słucham Luny czy Nine Inch Nails, Pipera at the gates of dawn czy Murzyna z werandy, Bitelsów czy Sex Pistols, Nirvany czy Jeffa Buckleya, nowej płyty PJ Harvey czy Powstania warszawskiego, Coltrane'a czy Chopina - odbieram to w znacznej a może decydującej mierze przez to, co ta muzyka robi w mojej duszy, jak ją przeżywam.

Są też też tacy wykonawcy czy dzieła, gdzie co innego zdaje się być najważniejsze. Szeroko nazwałbym to: estetyką. Może to być właśnie czad, jak również różnego typu wirtuozeria (zaliczyłbym tu m.in. Led Zeppelin, całkiem liczne nagrania Queen, Metalikę), czy też dążnośćdo doskonałości formy (Dark Side of the Moon, różne progresy...).
Ale nie oznacza to, że taka muzyka nie ma duszy, że niczego nie wyraża. Owszem, może nie wyrażać i pewnie w wielu przypadkach nie wyraża (rózni mistrzowie od biegania po gryfie na przykład...), ale bardzo często ta dusza jest, tylko nie wysuwa się na pierwszy plan.
Na muzyce poważnej się nie znam, ale słuchanie takie o tyle o ile też daje mi przykłady obu kategorii. Na przykład większość znanych mi utworów Mozarta wyraźnie dla mnie "estetyzuje", w sensie, że są przede wszystkim doskonałością formy, a dopiero w drugiej kolejności coś tam wyrażają duchowego.

System of a Down to przede wszystkim doskonała dla mnie forma i porywający mnie czad, ale potrafi przecież kipieć gniewem (najłatwiej uchwytna u nich emocja), i jest tam tęsknota, i jakieś szaleństwo, i czasem niezrozumienie tego, co się wokół nas dzieje, i jakiś niemy okrzyk przerażenia.
Bezduszne to nie jest, i tym bardziej nie bezmięsne!


Afrik pisze:
zaiste doceniam

Cieszy mnie to! Hypnotize na początek zrobiła na mnie gorsze wrażenie, a potem zacząłem coraz bardziej lubić i lubić, i nawet więcej słuchać od M.
Jest tam m.in. mój ulubiony (podkreślam, bo nie jest na pewno najlepszy, ale ogromnie go lubię) kawałek, który powstał pod wpływem drobnego niby zdarzenia na drodze... accidents happen :-(
Ale przede wszystkim klamra!! Powrót do Soldier Side!!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 28 marca 2008 12:48:53 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18687
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Crazy pisze:
System of a Down to przede wszystkim doskonała dla mnie forma i porywający mnie czad, ale potrafi przecież kipieć gniewem (najłatwiej uchwytna u nich emocja), i jest tam tęsknota, i jakieś szaleństwo, i czasem niezrozumienie tego, co się wokół nas dzieje, i jakiś niemy okrzyk przerażenia.


Ten akapit skwituję jednym słowem: sztuczność. Dlatego własnie pisałem wcześniej o "mięsie" z parówek. Owszem. Emocje się tam pojawiają, ale są to emocje sztuczne (jak dla mnie).

Crazy pisze:
Bezduszne to nie jest, i tym bardziej nie bezmięsne!


Proponowałbym zaznaczyć nieco wyraźniej, że to Twoja opinia, a nie aksjomat, który wszyscy muszą przyjąć, bo ja na przykład z tą opinią się nie zgadzam i podtrzymuję swoje wcześniejsze zdanie.

Zdrówka życzę

PS: Aha! Każdy z wykonawców z tej drugiej z wymienionych przez Ciebie grup (Zepp, Queen, Metallica etc) ma duszę i chociaż to nie ona jest głównym pierwiastkiem w ich twórczosci, to jednak tam jest. U SOAD nie dostrzegam jej za to za grosz.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 16 września 2008 09:34:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4765
Skąd: Biadacz
słucham sobie od jakiegoś czasu tych płyt:
Obrazek
Obrazek

bardzo przyzwoite albumy, panowie udowadniają, że potrafią tworzyć świetne rify i ładne melodie... dobrze się tego słucha, ale oba te albumy to takie SOAD z wybitymi zębami... brakuje tam tej iskry, tego wykopa, tego szaleństwa, które jest na płytach całej formacji... no i wokale obu panów są na dłuższą metę nie do wytrzymania :)

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 16 września 2008 09:43:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18687
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
O właśnie! Płyta numer dwa! Scars on Broadway. O ile twórczość SOAD i Serdżjego do mnie nie trafia, o tyle po dwóch kawałkach SOB stwierdzam, ze coś w tym graniu jest miłego dla mojego ucha. Nawet zacząłem rozważać kupno płyty.

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 16 września 2008 19:54:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 13 stycznia 2008 22:19:30
Posty: 4159
Skąd: Wrocław
Moje ucho na tyle, na ile słyszało, woli granie Serja solo i SOADu niż Scarsów. Ale możliwe, że i do tego się przekonam z czasem...

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 10 grudnia 2011 13:12:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19913
Po chyba kilku latach sięgnąłem dzisiaj po Toxicity. Mam to na kasecie, co jak zwykle tym bardziej uwypukla podział na dwie części. Szczęśliwy traf chciał, że kaseta nastawiona była na początek strony B i tam zacząłem słuchać...

(przyp.: A - Prison , Needles, Deer Dance, Jet Pilot, X, Chop Suey, Bounce, Forest.
B - Atwa, Science, Shimmy, Toxicity, Psycho, Aerials)

Szczęśliwy, bo dla mnie zawsze pewnym mankamentem tej świetnej płyty była pewna nadreprezentacja mało wyrazistego łomotu na stronie A. Nie lubię na przykład początku płyty, utworu "Prison", gdzie mało się dzieje muzycznie, za to wokalista skanduje, melorecytuje, krzyczy, i jeszcze ma do wszystkich pretensje. Potem bardzo dobry drugi numer "Needles", ale kilka kolejnych jest wciąż na jedno kopyto.
Oczywiście wszystko zmienia się wraz z cudownym intro do Chop Suey, i to mógłby być właściwy początek drugiej części płyty (choć to jeszcze strona A), ale potem Bounce to znowu łup łup bez większego polotu.

I dziś słuchanie strony A nie było jakimś większym przeżyciem, oscylowało gdzieś pomiędzy "ale czad" a "dobra, a co dalej". Trzy i pół gwiazdki? Cztery może.

Natomiast strona B jest nieprawdopodobna.
ATWA, Toxicity, Psycho po ***** kazdy z tych utworów to taka petarda, że usiedzieć nie idzie!!!
Science **** , ale tekst chyba najlepszy w tekstografii zespołu!
Shimmy stosunkowo najmniej wyraziste, ale na tyle dobre, że w ogóle nie ma poczucia spadku formy.
Aerials na koniec przepiękne, a jeszcze na koniec takie instrumentalne (no, mruczane), nieco etno-brzmiące outro, nie wiem, czy to ma osobny tytuł?

Całość tej drugiej części robi wrażenie KOMPLETNE. Jest ogólnie mocno, ale na pewno nie jednostajnie. Dużo kombinowania muzycznego, ale nie ZA dużo tych łamanych rytmów i ogólnego chaosu, który się w ten zespół lubił wkradać (ja wprawdzie też to lubię, ale pewnie może być męczące; tutaj proporcje są zachowane do końca). Rewelacyjne melodie. Potężne brzmienie.

Pamiętacie, że ta płyta wygrała głosowanie w wątkach panka na rok 2001? :-) Fajnie, że tak zrobiła!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 13 grudnia 2011 14:18:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20841
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Crazy pisze:
Prison", gdzie mało się dzieje muzycznie


Crazy pisze:
Psycho *****

Nie pojmuję Cię. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 grudnia 2011 11:57:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19913
Pippin, ale jakie tam są melodie super (w Psycho), jakie wędrówki nastrojów, jakie zróżnicowanie dynamiki. Jak raz śpiewa "stop your eyes from flowing" w dół, a potem z ekspresją w górę, jak wydłuża ostatnie "psycho!" aż przechodzi w melancholijną gitarę... wydaje mi się, że za każdym razem trafia w idealną nutę... Uwielbiam ten utwór!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 grudnia 2011 12:10:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20841
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Dla mnie właśnie "Psycho" i "Shimmy" są najsłabsze na albumie i tym, co nazwałeś
Crazy pisze:
nadreprezentacją mało wyrazistego łomotu

Te fragmenty "Psycho", które cytujesz są faktycznie fajne, za to refren mnie wkurza.
Co nie zmienia faktu, że cała płyta dla mnie ma *****.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lutego 2012 11:50:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20841
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Takie coś mnie kusi, chociaż pewnie nie ma książeczek:
Obrazek

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lutego 2012 12:52:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4765
Skąd: Biadacz
ostatnio ktoś zaczął takie rzeczy wydawać za małe pieniądze - Pantera, Faith No More, Alice In Chains, Sisters Of Mercy, Aretha Franklin i multum innych wykonawców - boxy z 3-5 płyt...
Original Album Series się to nazywa...

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lutego 2012 12:53:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 18687
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
KoT pisze:
Original Album Series się to nazywa


Gwoli porządku dodam, że akurat ten box nie należy do tej serii.

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lutego 2012 12:59:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 20841
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Tak, to trochę co innego. Z tego co Kot mówi, to mam The Jesus and Mary Chain. A kilka innych mnie kusi - na przykład taka Pantera. Bo Faith No More to ja jednak z książeczkami chcę...

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 02 lutego 2012 13:03:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 11:17:46
Posty: 4765
Skąd: Biadacz
Czyli w tych boxach są płyty w kopertach i nic więcej ?

pozdro...
KoT


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group