Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 11 grudnia 2017 16:08:14

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1752 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 117  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: ndz, 24 kwietnia 2005 22:07:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20063
Przepraszam, że tak długo.
Proces (nie)pisania tego wątku dobrze odbija mój stosunek do zespołu Kult w ostatnich latach.
Kiedyś to było: 1. Armia 2. Kult 3. The Doors, ew. 1. Armia 2. The Doors 3. Kult, a bywało nawet:
1. Armia i Kult
Każdy koncert był świętem, każda impreza opierała się na piosenkach Kultu, a nawet zaobserwowałem ok. roku 1995 taką prawidłowość, że te osoby, z którymi gram na tej samej fali, to zawsze się okazuje, że właśnie słuchają Kultu.

A potem się stopniowo zaczęło rozmywać. Płyta Ostateczny krach niby mi się podobała, ale to już nie było to. Od tej płyty repertuar koncertowy właściwie się zamroził, to był ostatni zastrzyk świeżej krwi, i z każdym rokiem było gorzej, bo i mniej zapału chyba ze strony Kazika & co.
Koncerty Kultu były czymś niesamowitym i nie wiem, czy był kiedy w Polsce lepszy zespół koncertowy niż Kult w połowie lat 90.
A na imprezach coraz mniej się chce słuchać Kazikowych śpiewów, chociaż prawdę mówiąc nie widzę też niczego, co mogło by je zastąpić jako ‘rozkręcacza zabawy’; różne rzeczy są w tym względzie dobre, ale to było NAJLEPSZE.

W końcu jednak wątek powstał i zapewne zostanie za chwilę otwarty bardzo długim postem. Pozostaje go napisać, zarys już jest, gwiazdki też ... ciekawe czy będą kontrowersje. Mam nadzieję, że dyskusja będzie równie długa, jak to, co zaraz będę pisał

Cierpliwości! Jeszcze tylko kilka godzin :P

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Ostatnio zmieniony czw, 09 kwietnia 2009 07:20:07 przez Crazy, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 24 kwietnia 2005 23:11:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20010
będą kontrowersje, bo Ty zdaje się w moim odczuciu najgorszą płytę (nie licząc Salonu) masz za najlepszą... Czekam :)

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 00:27:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20063
nota metodologiczna:

* * * * * - płyta wybitna
* * * * - bardzo dobra
* * * - niezła
* *- kiepska
* - zła
są połówki i inne ćwiartki (określające płyty Świetne, Dobre, Średnie i Marne)
oraz oczywiście * * * * * * zarezerwowane dla płyt, dla których brakuje skali


Kult

Obrazek

* * * 3/4

(najlepsza piosenka: Krew Boga
najlepszy moment: wstęp do tejże
najlepszy tekst: Konsument)

Nietypowa nota, bo nie jest to płyta BARDZO DOBRA, ale za to ja ja BARDZO LUBIĘ.
Nieopierzona taka, a jednak już wyrazista i dająca dużo do myślenia.
Wyraźnie dzieli się na pół: strona A to piosenki o tematyce religijnej, mocno inspirowane Świadkami Jehowy zresztą - ogólnie bardzo pozytywnie je oceniam. Krew Boga to w ogóle odrebny temat, najlepsza piosenka całego okołopunkowego Kultu moim zdaniem, do dzisiaj wywołująca we mnie dreszcz emocji i nieodzowna na koncertach. Ale inne piosenki z pierwszej strony też się bronią, chociaż Religia Wielkiego Babilonu jest nieco taka .... tego no wiecie ;-) Za to bardzo lubię faryzeusze mówili: mocą księcia demonów wypędza demony - choć to niby nic wielkiego.

Strona B to z kolei zbiór takich mocno zwykłych piosenek, niezbyt wprawdzie spójny, ale też robiący dobre wrażenie.
Ogólnie jednak widać tu jeszcze brak polotu. W tekstach są dobre pomysły, ale język niegiętki na razie, niedopracowana też pozostaje umiejętność chwytania ważnych spraw w kilka surowych słów, co choćby na następnej płycie będzie wielkim atutem (hej czy nie wiecie nie macie władzy na świecie - i wszystko jasne).
Muzycznie też nie jest to imponujące, ot grupa kolegów się zebrała i pitolą coś - sympatycznie to wszakże wychodzi.

Najlepszym tekstem na płycie jest wg mnie Konsument, i pod względem sprawności językowej
- potem wszyscy razem siadaja do stołu - piją wódkę, gadają, fioletowe twarze mają - a gdy więcej nie zjedzą i nie wypiją - gromadzą się tłumnie przed telewizją - tu już Kazik łapał swój rytm!,
i wyrazistości przesłania: tak, im zależy byś ty był konsument - nie myślał, lecz działał jak instrument - bo konsument mówi, że je aby jeść, więc pomyśl: czy jesz aby jeść? - to są MOCNE słowa.


Posłuchaj, to do ciebie

Obrazek

* * * * 1/2

(najlepsza piosenka: Post
najlepszy moment: finał Do Ani
najlepszy tekst: Post)

Elsea i K.T.W.S.G twierdzą, że ta płyta jest NAJ. Ale ... chociaż cenię ją sobie wysoko, nigdy nie mogłem się przekonać w 100%. Jej problemem jest wg mnie NIERÓWNOŚĆ. Piosenki Wiekopomne i Wielkie dominują w pierwszej części płyty, ale w drugiej dominują przeciętne: Totalna stabilizacja, Narodzeni na nowo, Rozmyślania wychowanka - dla mnie słuchanie tego to żadna przyjemność. Z końcówki lepsze jest jedynie Umarł mój wróg oraz mocno eksperymentalno-wykręcone Elektryczne nożyce, choć mimo wszystko największym atutem tej piosenki pozostaje miłość mojej Żony do niej ;-)

Jest to płyta klasyków. Ojojojojoj, Do Ani, Polska, Wódka, Hej czy nie wiecie - to nieśmiertelne szlagiery i nie ma co się rozwodzić nad rzeczami oczywistymi.

Ale najlepszą piosenką według mnie jest Post, wybijający się muzycznie: doskonałym wstępem instrumentalnym (dęciaki!), świetną pulsacja basu w refrenie, bardzo udaną linia wokalną, a także tekstowo. Może to jest właśnie pierwszy tekst, w którym Kazik wzniósł się na wyżyny poezji. Jest na płycie dużo dobrych, ostrych tekstów, i tych "zwięzłych" jak Wódka, i "opisowych" jak Polska, ale ich siła tkwi raczej w przesłaniu i, nazwijmy to, nośnych hasłach (nie macie włazdy na świecie, IM tylko o to chodzi, abyś sam sobie szkodził). Natomiast Post to jest inna jakość, to jest mistrzowskie operowanie słowem, metaforą, rytmem języka, pojawia się też coś, co u Kazika uwielbiam, takie swobodne żonglowanie i łączenie pojęć z różnych niby kategorii, co ukazuje, że maja one tak naprawdę wspólny mianownik: dam ci ogromne królestwo babilońskie, wszystkie prowincje Rzymu, łącznie z Jerozolimą, dam ci Europę Napoleona, wszystkie posiadłości dyktatorów w koronach.... Kto to sa dyktatorzy w koronach? :D

Spokojnie

Obrazek

* * * *

(najlepsza piosenka: Niejeden
najlepszy moment: wolny, waltorniowy wstęp do Niejednego albo... czwarty Jeździec!
najlepszy tekst: .. puch ... z niechęcia mówię .. Patrz!)

W przeciwieństwie do debiutu jest to płyta BARDZO DOBRA, której wszakże NIE ZA BARDZO lubię. Psychodelia, brzmienie organów Hammonda uznawane często za główną zaletę, mnie osobiście nuży i odpycha; Arahii nie lubię, Do Ani w tej wersji też niezbyt, Tan jest dobry, jednak nieco za długi i męczący. Grupa zyskała tu doskonałość brzmienia, ale utraciła lekkość.

Zdecydowanie wyróżnia się Niejeden, choć przyznam, że lubię też bardzo mało znany utwór Landy, o nieco takim ogniskowym charakterze, ale i pięknym, mądrym tekście. Wyróżniają się oczywiście Jeźdźcy, pięknie rozwijający się od leniwego początku przez kolejne coraz bardziej dramatyczne zwrotki do niespodziewanego, poruszającego finału, który przyprawia mnie o dreszcze.

I jest ten nieszczęsny Patrz!. Muzycznie utwór znakomity, podobnie jak Post krótki, zwięzły i dynamiczny, a tekst ... słucham go z niechęcią, ale zarazem muszę mu oddać sprawiedliwość, bo jest niesamowicie mocny, dopięty na ostatni guzik, z punktu widzenia autora bezbłędny. Kazik objawił się tu w najwyższej formie, z zajadłością i polotem odniósł pełen sukces w przekazaniu tego, co chciał, słowa same się układaja w całość, która wychodzi tak naturalnie, jakby nie mogła nigdy wyglądać inaczej. Cóż ... szkoda, że Kazik miał aż tak przykre doświadczenia z Kościołem :-(


Tan

Obrazek

* * 1/2

(najlepsza piosenka: Mieszkam w Polsce
najlepszy moment: nie występuje, chyba nie było słychać ;-))

Fajne niby; wszystkie piosenki dobre; kilka nowych nawet. Ale... nic tu nie słychać porządnie, jedno wielkie brzęczenie, nie tworzy to nic a nic spójnej całości, atmosfery koncertu zero.
Lubię Drugie elektryczne nożyce za nieco jazzowe bujanie, lubię Mieszkam w Polsce za wersję muzycznie chyba lepsza nawet niż na Posłuchaj, lubię Młodych warszawiaków, bo to szpanerzy :-)
I to tyle.

Kaseta

Obrazek

* * 1/2

(najlepsza piosenka: Po co wolność,
najlepszy moment: przemówienie z dnia siódmego roku... bieżącego! - wolność... i tak dalej
najlepszy tekst: Czekając na królestwo JHWH)

Mogło być ZNACZNIE lepiej. Bardzo dobre dwa ostatnie utwory, w tym JHWH z może najostrzejszym tekstem, który wyszedł spod pióra Kazimierza S. (jak na mój gust z najbardziej anarchistycznym w każdym razie). Ciekawe eksperymenty muzyczne z nowymi członkami zespołu, cięższa gitara, znakomita perkusja - ogólnie były dobre efekty w postaci dynamicznego Kwaska oraz transowo wciągającego Fali z rozbudowaną instrumentalna końcówką (baaardzo dobre).
Niestety poza wyżej wymienionymi, piosenki są zupełnie nieudane. Brak pomysłów przede wszystkim, no i Kazik lepiej żeby śpiewał po polsku. Zdecydowanie!


45-89

Obrazek

*

(najlepsza piosenka: 45-89)

Tytułowy utwór interesujący, ale reszta jak dla mnie niesłuchalna.

Your eyes

Obrazek

* * 1/4

(najlepsza piosenka: Zgroza
najlepszy moment: refren Czterech głupców
najlepszy tekst: Marność)

Cienko. Jest tu para hitów, które były bardziej hitami niż dobrymi piosenkami: Parada wspomnień o BARDZO udanym tekście, ale zupełnie bez pomysłu w warstwie muzycznej oraz Rząd oficjalny, nudny jak flaki z olejem.
Jest też oczywiście kilka dobrych momentów, zwłaszcza trzy piosenki wymienione wyżej w nawiasach, Sześć lat później i mimo wszystko Parada - ale brakuje tej płycie iskry. Kult gra tu jak zespół ze środka drugiej ligi według mnie.


Tata Kazika

Obrazek

* * * * *

(najlepsza piosenka: Baranek
najlepszy moment: jest ich wiele! ale powiedzmy z Kurew wędrowniczek: zamglony świat niech zetnie mróz - na niebie świecił będzie i tak Wielki Wóz! (dreszcze!)
najlepszy tekst: Celina - historyjka jak się patrzy!)


Tu się zaczyna okres, który w Kulcie lubie najbardziej. Niektórzy nazwali to "folkiem miejskim"; nie wiem, czy to dobra nazwa, ale zła chyba nie jest.

To, co w Kulcie lubię najbardziej to:
- Kazik w najwyższej formie wokalnej: jego głos nabrał pełniejszego brzmienia, zrobił się jakby ostrzejszy, bardziej chrapliwy a do tego zaczął Kazik INTERPRETOWAĆ śpiewane teksty zgoła aktorsko - z pełnym powodzeniem!
- Kazik śpiewający również POEZJĘ, nie tylko bojowe hasła o systemie (które bardzo lubię i które na jego dalszych autorskich płytach jak najbardziej są - ale dochodzi więcej poezji, tu akurat jego ojca oraz Gałczyńskiego)
- ZESPÓŁ w najwyższej formie muzycznej, pełna integracja muzyczna chłopaków pod wodzą Banana i - moim zdaniem - Szczoty, który podniósł Kult muzycznie na wyższy poziom
- ... i może ten folklor miejski faktycznie, dużo wisielczego humoru, dużo gorzkiej prawdy, smutnych historii z życia wziętych, ale i umiejętności śmiania się z samego siebie

Pisze to wszystko, bo przecie nie będę pisał o Celinie i Baranku!! To są piosenki świetne moim zdaniem, ale jeszcze bardziej zjechane i to przez sam zespół. Ja już trochę nie mogę, nadal uwielbiam je grać i śpiewać sam, ale z magnetofonu to coraz trudniej.

Ale ile tu świetnych piosenek poza nimi, zwłaszcza na stronie B! - Knajpa jest porywająca, W czarnej urnie pięknie melancholijne, w Baronowej doskonale współgra muzyka z wierszem Gałczyńskiego, ten klimat taki lekko dekadencki, arystokratyczny, i ta wiosna ... :-), Marianna, czyli szybkość!!! (i tekst, którego niuansów nigdy nie pojmę do końca), Kurwy z genialną końcówką (to po tych wybuchach), na koniec bardzo smutny Bal kreślarzy z mądrymi słowami zamykającymi płytę, że z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle -- ooo, wszystkie wymieniłem! :D

Więc jest to płyta wybitna, bo zawiera piękne piosenki doskonale zagrane i zaśpiewane z najwyższym kunsztem przez Kazika.


Muj wydafca

Obrazek

* * * * * *

(najlepsza piosenka: Lewe lewe loff ... a może Psalm 151 .... a może Historia pewnej miłości?
najlepszy moment: i tylko córka jej została w tym mieszkaniu sama na stronie A i zawsze będę pamiętał ciebie na stronie B ... a także wiele innych!
najlepszy tekst: co drugi ;-))


Tu musi nastąpić APOLOGIA PEWNEJ PŁYTY, której sześciogwiazdkowość nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości.
Ale na to potrzeba odrębnego posta, żeby można było wyłuszczyć, dlaczego każda piosenka (no może, może z wyjątkiem jednej) jest tu IDEALNIE na swoim miejscu, dlaczego - chociaż nie jest to przecież koncept-album - wartość płyty znacznie przewyższa sumę wartości poszczególnych utworów itd.

Bardzo jestem ciekaw, dlaczego ci, którzy twierdzą, że ta płyta jest słaba - dlaczego tak właśnie oni twierdzą. Bo mój nią zachwyt to jest odrębna rzecz, ale mam wrażenie, że muzycznie zespół a tekstowo (i wokalnie też!) Kazik NIGDY wcześniej ani później nie byli w tak doskonałej formie.


Tata 2

Obrazek

* * * * 1/2

(najlepsza piosenka: Śmierć poety
najlepszy moment: cokolwiek z tejże piosenki, ale trudno wybrać, bo wybitnie jednorodny to utwór
najlepszy tekst: jak wyżej)

Wadą tej płyty jest wtórność. Zalety sa te same, co przy jedynce. Chociaż te płyty się różnią wyraźnie. Ta jest cięższa, smutniejsza. O samotności i nieudanym życiu. Płyta, mimo że druga, jest znakomita, i na pewno zyskuje po latach, kiedy zapomina się, że to była taka powtórka z rozrywki.
Brak tu większej ilości porywających utworów, które mogły by stać się przebojami (niekoniecznie radiowymi - raczej koncertowymi) i jest to mimo wszystko brak odczuwalny. Piosenka Śmierć poety bardzo wyraźnie wybija się ponad tłum i zostawia konkurencję w tyle: jest to utwór piekielnie dynamiczny, pasujący jak ulał do swojego wiersza, okrutnego i zjadliwego, zagrany z takim ogniem, że w Kulcie to aż rzadkość.
Inne utwory są dobre, w zasadzie wszystkie (chociaż osobiście nie lubię Kołysanki stalinowskie, drażni mnie, i Latającego Holendra, bo jest za długi i nudnawy), ale właśnie mocno stonowane. Najlepszym przykładem piękny, zwłaszcza w warstwie muzycznej (Banan! Banan!) utwór Zastanówcie się sami albo wyjątkowo smutne Samotni ludzie.
Na pewno mocnym punktem jest zwieńczenie płyty, czyli A gdy będę umierał, bardziej wyraźnie niż na jedynce zamykającej całość.

Nie wiem, co tu napisać więcej... niedawno posłuchałem tej płyty po latach i bardzo się pozytywnie zaskoczyłem... polecam to samo!


Ostateczny krach systemu korporacji

Obrazek

* * * 1/2

(najlepsza piosenka: he,he .. Gdy nie ma dzieci
najlepszy moment: w Ja wiem to - w rękach krew, na rękach krew, w rękach miecz i ciągła krew! - uff!
najlepszy tekst: no właśnie ... robi się gorzej .. Lewy czerwcowy?)

A więc płyta z dawna oczekiwana i w sumie raczej zawodem nie była. Pamiętam pierwsze koncerty z nowymi piosenkami, naprawdę fajnie się tego słuchało, świeża krew napłynęła jakaś, dużo tych piosenek było i było czego słuchać.
Aczkolwiek za dużo. Główną wadą płyty jest moim zdaniem jej za-długość. W tym czasie Kazik zaczął chorować na kompletną nieumiejętność selekcji materiału (nie uczył się od Erkeja :roll:) ), kolejne Kaziki, KnŻ-ty, i niestety Kulty musiały koniecznie mieć 70 minut i w efekcie były pełne jakiegoś syfu. Na Krachu nie jest to może syf, ale przesiać by to warto. Przede wszystkim - najgorsza piosenka Kultu, wielki przebój niestety, Dziewczyna bez zęba na przedzie; tę dziewczynę bezzwłocznie do sekcji gimnastycznej poproszę. Jakieś Kto wie, kto wie, po co to komu, w sumie Archiwum i Fever tez można by sobie darować, dorzucić jeszcze 3 gwiazdy - i wycięte jest pięć piosenek ze środka i robi się naprawdę fajowo.

Ja na przykład mam wielki sentyment do piosenki o braku dzieci. Oczywiście że tekst ma durny i niby ‘nie przystoi’ wielkiemu Kazikowi śpiewać jak się nachlał, bo dzieciaki wyjechały. E tam. Akurat ta piosenka tekst ma nieistotny, natomiast ma super motyw muzyczny i daje kopa do skakania pierwsza klasa. Bardzo lubię, najbardziej nawet, jak zaznaczyłem na górze.
Uważam w ogóle, że początek płyty jest bardzo dobry. Przy pierwszym słuchaniu wprawdzie myślałem, że coś się po***ało komuś, co to za wszawe techno leci, ale utwór z brzydkim wyrazem w tle w sumie mi się podoba, jest w tym jakiś nerw... Najważniejsze że to tam bardzo sprawnie jedno w drugie przechodzi: Peezda w Lewego czerwcowego, potem płynnie w Grzesznika i bez ceregieli od razu do pianinka w Dzieciach. Każdy z tych czterech utworów inny, duża różnorodność - to jest zadatek na świetną płytę. Ale potem się to rozmywa.
A potem wraca do formy. Jatne o egzotycznym brzmieniu - hmm,hmm, ciekawe to jest (niestety tylko muzycznie), Ja wiem to to chyba najbardziej WYCHARCZANY przez Kazika utwór w dyskografii Kultu - normalnie tak się darł tylko w KnŻ-cie ;-) - ale jak on to robi! Jest w tym moc niesłychana i żar, i wręcz święty gniew: jeden z najlepszych numerów na płycie, na pewno! Idź przodem też fajne, a zwłaszcza na uznanie zasługuje po raz kolejny Szczota, który utrzymuje to wszystko w kupie, te dęciaki rozliczne i nie wiadomo co ;-) Grunt to dobry perkusista!
Pięky finał - Komu bije dzwon. Heh, tak nie byłoby głupio gdyby to był ostatni utwór nagrany przez Kult.. :-( I tak był ostatni ze Szczotą...

Kończąć o Krachu, niestety trzeba powiedzieć o słabych tekstach. O ile jeszcze tutaj Kazik utrzymuje wysoka formę wokalną (ech, to Ja wiem to!!), o tyle zaczynam tu widzieć wypalanie się jego weny twórczej. Nie ma na tej płycie na dobrą sprawę ani jednego dobrego tekstu tak od początku do końca. Lewy czerwcowy wybrałem, ale to takie terefere na dobrą sprawę. Komu bije dzwon ma tekst miejscami super, ale niedoróbki rażą, co to za we dni czy gorsze czy lepsze, ten jest ostatni, który nie pierwszy? pod bełkot to podchodzi... tak samo w Grzeszniku czy w Ja wiem to są takie rażące momenty. Coś się kończy...


Salon Recreativo

Obrazek

* 1/2

(najlepsza piosenka: Brooklyńska Rada Żydów)

... ale niestety się nie skończyło; a ta płyta to już wybitnie nie chce się skończyć, więc chyba lepiej ja wyłączyć. Ja w każdym razie zawsze tak robię, gdy heroicznie próbuję posłuchać kawałek dalej.
jest tu owa Brooklyńska Rada - piosenka moim zdaniem SUPER, jazda na całego, fenomenalna na koncertach, jeszcze lepsza na imprezy - ale jedna piosenka jaskółki nie czyni ;-) W miarę jestem w stanie słuchać sekwencji piosenek od 5 do 9, zwłaszcza Piotra Pielgrzyma, który niezły nawet jest, ale dalej się nie da.
No i spadek tekstowy totalny.
Może ktoś miał więcej szczęścia, to niech napisze.
Pół punkta do przodu za Brooklyńską Radę.

---------

I to już wszystko.
Można przejść potem do pozakultowych osiągnięć Kazika, ale to pewnie za jakiś czas, i pewnie nie ja.

Alem się napisał. Teraz chcę was poczytać!
(ale jeszcze APOLOGIA czeka ... czeka na jutro)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 18:36:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20010
Kult **** (realizacja **1/2)

Gwiazdki mówią dużo, dobre kawałki, położone realizacyjnie... Trochę za mało gitar, choć to wynikało z ówczesnej konwencji zespołu i warunków składowych, wtedy Janusz Grudziński obsługiwał oba instrumenty na koncertach, o ile pamiętam. Zamiast najmocniejszych kawałków łatwiej wskazać mi najsłabszy, czyli "Religię wielkiego Babilonu" - ten numer mi się nie podoba, bardzo natomiast lubię "Mędraków", "Krew Boga" czy "Zabierz mu wszystko", które klimatem jest zbliżone do drugiej płyty chyba najbardziej". Może jeszcze "O Ani" ciut słabsze od reszty, do innych kawałków musiałem się dość długo przyzwyczajać, ale się przyzwyczaiłem.

Posłuchaj, to do Ciebie *****

Bardzo silny i rozbudowany skład, dużo pomysłów, silny rozrzut stylistyczny, ale w każdym gatunku zespół się broni. Sztandarowe kawałki, czyli "Wódka" (w sumie tytuł "Na całym świecie żle się dzieje, koledzy" mi bardziej pasował) i "Hej, czy nie wiecie", w wersji z bonusami jeszcze "Polska" i "Piosenka młodych wioślarzy" dodają wartości emocjonalnej tej płycie, ale nawet ta pierwsza, okaleczona przez cenzurę edycja była niesamowita. Jedyny dla mnie słaby moment to "Babilon" (sorry, jeśli mylę tytuł, nie mam jak sprawdzić), "Taniec wielki" chyba bardziej przekonuje mnie w wersji "salonowej". Płyta genialna i o każdym kawałku mógłbym się rozwodzić. Mój ulubiony numer z tej płyty (i ulubiony numer Kultu w ogóle) to "Rozmyślania wychowanka"

Spokojnie *****

Ta płyta uchodzi za najlepszą płytę Kultu, ja stawiam ją na równi z kilkoma innymi, natomiast na pewno jest bardziej zwarta stylistycznie od innych, choć niby i punka tu trochę ("Wstać") i blues ("Landy"), ale wszystko prawie mocno psychodeliczne, czego kulminacją jest "Axe". O kawałkach, które każdy zna i lubi (no może poza Krejzim) nie ma co pisać, też je lubię, są dla mnie ważne. Pamiętam, że jak byłem mały (coś z 9 lat miałem) a "Arahia" była na 1 miejscu w Trójce, to się jakoś tego kawałka bałem, budził mój niepokój. Może dlatego, ze go kompletnie nie rozumiałem. "Tan" później grany był w wersji trashowej, ok 2-minutowej na koncertach, żałuję, ze nigdzie nie ma nagranej tej wersji. Ulubione "Niejeden" i "Wstać"

Tan ***

Dobrze, ale bez rewelacji, najlepszy moment - "Polska"

Kaseta ****1/2

Tu zaczyna się okres najbardziej rockowy w historii Kultu, płyta mogłaby być lepsza, ale i tak jest bardzo dobra, Rafał Kwaśniewski wniósł trochę fajnych rockowych pomysłów, genialny finał w postaci "Wolności", reszta też niczego sobie. Bardzo lubię solo klawiszy w "Oni chcą Ciebie", ciut mi się kojarzy z usłyszanym dużo później "JC looks like me" Type o Negative. Ulubione kawałki "Tut" i "Wolność"

45 - 89 *****
Podobny problem z tą płytą, jak z "St. Anger" Metalliki - płyta dobra, ale nie doceniona, bo tak jak Gniew mało metallikowy, tak 45 - 89 mało kultowe. Przede wszystkim nie ma dęciaków, dodatkowo połowa płyty po angielsku i to ta lepsza połowa (muzycznie). Kawałki po polsku jakieś takie oszczędne i mało przebojowe, choć np ta oszczędność wypada świetnie w "Wysłanniku", te anglojęzyczne jakieś takie bogatsze. Sam długo się do tej płyty nie mogłem przekonać, a teraz jak widać po gwiazdkach bardzo ją lubię. Ulubione" "Studenci" - choć wolę późniejsza wersję z gitarą dodaną, "Wysłannik" i "Brasil". Tytułowy mnie wkurwia teraz, choć kiedyś właściwie to na nim dla mnie leciała cała płyta.

Your Eyes **** ale...

Jakoś od małego słuchałem muzyki, w okolicach roku 89 moje zainteresowanie muzą znikło, zaczęło się zainteresowanie polityką i olanie poprzednich zainteresowań na ok. 2 lata. Na początku 1991 r. siedział u mnie kumpel i słuchaliśmy sobie z nudow listy trójki, gdzie właśnie pojawiła się "Parada wspomnień". Ten numer dał mi wtedy takiego kopa, że znów zainteresowałem się muzyką.... Ukierunkował mnie już w stronę punk rocka, a tydzień później na liście pojawiła się "Zimowa opowieść" Armii (taki miała tytuł na liście). Tak więc do płyty "Your eyes" mam stosunek bardzo emocjonalny, prawie taki jak do :Legendy" choć wiem, że w porównaniu z kilkoma innnymi płytami wypada gorzej. No ale jest najbardziej punkowa za to. Wtedy też zacząłem chodzić na pierwsze koncerty, oczywiście Kultu. Moim debiutem koncertowym był gis w Liceum im. Kopernika, na którym grały Kult, Izrael i Immanuel, może ktoś był na tym koncercie? Ulubione: "Zgroza" i "Chodź z nami"

Tatowe (nie oceniam), fajne, ale to dla mnie jednak trochę odmienna bajka, kilka rzeczy lubię, kilku nie...

Muj wydafca **1/2

Jakieś takie, nie tego się spodziewałem, jakoś się rzominęła ta płyta z moimi ówczesnymi potrzebami. Poszczególne kawałki dobre, choć "Oczy niebieskie" to chujnia dla mnie, ale razem jakoś nie żre. Ulubione: "Na zachód"

Ostateczny krach systemu korporacji ****

niespodzianka... Już myślałem, że nic dobrego Kult nie nagra, "Lewy czerwcowy" w radiu muzycznie nie powalał, ale płyta w całości dużo lepsza. Kilka radiowych hiciorów, kilka ostrych kawałków, kilka nawet porywających . Całkiem nieźle, choć już kilka rzeczy słabszych wpadło też... Ulubione" : "Gupia peezda". "Ja wiem to" i "Poznaj swój raj"

Salon Recreativo ***1/2

jakieś takie.... bezpłciowe... Niby czasem nawet Armią powieje, niby ostre teksty, ale jakoś tak na pół gwizdka. W ogóle do tej płyty nie wracam, zespół też raczej jej unika na koncertach, a szkoda, bo byłbym ciekaw... Ulubione : "Uwiąd starczy"

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 18:49:52 

Rejestracja:
sob, 13 listopada 2004 10:24:02
Posty: 28
Nie będę udawać, że umiem pisać recenzje, tym większe ukłony dla tych, którzy tutaj tak ładnie i sprawnie opisują dokonania muzyczne różnych artystów. Powiedzmy więc, że podzielę się swoimi refleksjami na temat Kultu, jako, że to właśnie od twórczości Staszewskiego zaczęłam się w ogóle interesować muzykę i zwracać uwagę na to, czego słucham.

Crazy pisze:
Arahii nie lubię

Bluźnisz synu!!! ;-) A tak całkiem poważnie to od tej piosenki zaczęła się moja przygoda z panem Kazimierzem. Nienawidziłam Kazika do 5 kl. podstawówki. Tyle się go nasłuchałam z powodu mojego brata, że w końcu się poddałam i uległam... :D I trwa to do dziś...

Kult.
Również moją ulubioną piosenką jest ‘Krew Boga’ i również wstęp do tej piosenki mnie rozwala i jeszcze te końcówki ‘srogaaaaaaaaaaa’, ‘zabiliścieeeeeeeeeee’ :D W ogóle zgadzam się z Tobą w większości :-) Z tej płyty uwielbiam też ‘Posłuchaj to do Ciebie’. Najlepszy tekst to dla mnie również ‘Krew Boga’, ale i ‘Wspaniała nowina’, ‘Konsument’ oraz ‘Udana transakcja’ (‘sprzedaliśmy swoje słowa, tym co ogłupiają’).

Posłuchaj to do Ciebie.
Ach... dla mnie to jest właśnie KULT. W zasadzie uwielbiam każdy utwór... Jednak jeśli już miałabym się zdecydować na jeden z nich to byłaby to ‘Polska’- już sam wstęp mnie rozwala, później te genialnie opisane osiedlowe realia: ‘znowu wieczorne przygody, gdy wchodzę na kamienne schody zaczepia mnie pijanych meneli wielu, jutro spotkają się w kościele’, ‘jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy’, a zakończenie piosenki jest pięknym dopełnieniem całości. Inne kawałki to wspomniane przez Crazy’ego szlagiery: ‘Do Ani’, ‘Wódka’, ‘Hej, czy nie wiecie’, a ja dodałabym również ‘Taniec wielk’ i ‘(Gdziekolwiek idę) z tobą chcę iść’- w zasadzie nie wiem za co lubię ten utwór, bo na pewno nie powala mnie tekstowo. Co do opisanego przez Ciebie ‘Postu’, na początku zachwycił mnie ten utwór i przez długi czas stał na pierwszym miejscu w ogóle z wszystkich piosenek Kultu (‘wszystkie terytoria należą do pięknego złego, należą do szatana pana świata tego. Tak, wszystkie państwa należą tylko do niego’- jak on to śpiewa, ciary!!!) , ale nie wiedzieć dlaczego z czasem utwór ten zaczął mnie niemożliwie drażnić. Chyba po prostu muszę wziąć od niego tymczasowy urlop.
Crazy pisze:
przeciętne: Totalna stabilizacja (...) dla mnie słuchanie tego to żadna przyjemność

A dla mnie owszem całkiem spora :D Nie wiem jak to określić, ale ten efekt podwójnego głosu bardzo mnie urzekł, no i tekst: ‘Uczuć naszych inflacja. Słowami manipulacja. Znowu alienacja. Totalna stabilizacja’

Spokojnie.
Pomijając ‘Arahję’, która mnie przeszywa na wskroś stawiam na ‘Czarne słońca’- PIĘKNY UTWÓR, jeden z moich naj, naj, naj... Kazik ma tutaj taaaaki głos- rozpływam się... I tekst... ‘Czy warto jest, czy warte to wszystko, by czynić upadek? Porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą’.
Crazy pisze:
lubię też bardzo mało znany utwór Landy, o nieco takim ogniskowym charakterze, ale i pięknym, mądrym tekście.

Hehe, te ćwierkające ptaszęta i harmonijka :D

Bardzo, cenię sobie również refleksyjnych ‘Jeźdźców’ i utwór ‘Niejeden’, ‘Tan’ ma śliczny wstęp, reszta niczego sobie, ale jak mam zły dzień to nie idzie zmęczyć. ‘Patrz’ mnie denerwuje, chyba ze względu na ten maksymalnie antykościelny tekst. Mam taką osobistą niechęć do tej piosenki właśnie przez tekst, który najnormalniej w świecie przeczy temu, co ja czuję. Ale muzycznie owszem, owszem, mimo to, rzadko słucham :? . Wspomniałabym jeszcze o ‘Axe’, które muzycznie kojarzy mi się z ‘Postem’ i za to je lubię i szanuję wielce.

Tan.
Taka jakaś, bez wyrazu dla mnie. Moją uwagę zwróciła chyba tylko i wyłącznie ‘TDK Kaseta’. ‘Wam dali punkowe stroje, abyście czuli się wolni. A wszystko system uczynił. A wy jesteście nie-wolni (...)Hej punk rock, ha ha ha ha ha’. ‘Młodzi warszawiacy’ ze względu na: ‘Dlaczego nie chcesz ze mną pojechać do Ustrzyk - miasta w Bieszczadach?’ :D :D :D

Kaseta.
O i tu znajdują się dwa, jak dla mnie, naprawdę porządne utwory, mianowicie: ‘Dzieci wiedzą lepiej’ i ‘Lipcowy poranek’ oba po angielskiemu, chociaż lubię je raczej ze względu na siłę melodii niż ze względu na tekst, chociaż... ‘So black is black and white is white, Day is a day and a night is a night. And all the things, it doesn't matter. In fact children know better!’ A wstępu do ‘Lipcowego poranka’ mogę słuchać na okrągło :) Zresztą cała piosenka jest pięknie wykonana, niesamowicie podoba mi się tutaj głos Kazika, taki... głęboki i nasycony, ach! Także nie do końca zgodzę się z tym:
[quote=”Crazy”]Kazik lepiej żeby śpiewał po polsku[/quote]
Co do ‘Czekając na królestwo JHWH’ bardzo lubię ten utwór właśnie za bardzo mocny i dobitny tekst: ‘I ja mówię ci, że ci, co władzę mają robią syf i w tym syfie się tarzają. I mówię ci, że ten, kto ma władzę niech zawsze, zawsze budzi w tobie odrazę. Niezależnie kto to będzie i niezależnie skąd on będzie’

45- 89
Crazy pisze:
Tytułowy utwór interesujący, ale reszta jak dla mnie niesłuchalna.


Ja tego w ogóle nie mogę słuchać :?

Your eyes.
To dla mnie jedna z lepszych płyt Kultu, dla mnie jest bardzo osobista i zapewne dlatego tak ją cenię. Uwielbiam ‘Marność’- ze te takie ‘plumki’ (???) w tle i za tekst. Mam ogromny sentyment do ‘6 lat później’ nie napiszę dlaczego :oops: . W każdym razie od pierwszych dźwięków tego utworu odlatuję. Piękny tekst pięknie zinterpretowany i wyśpiewany, jak się wsłuchać to momentami Kazikowi załamuje się głos (‘czasem chciałbym nie mieć litości’), świetnie zbudowany klimat...‘Yvette’- nieskomplikowany tekst też może mieć swój urok, ‘w habity zakonnicom sztuczne ognie wrzucali’- niezależnie od nastroju zawsze się uśmiechnę na te słowa wyśpiewane :). Cenię sobie również ‘Strange’, bardzo mnie urzeka wstęp i w ogóle lubię jak w piosence pojawiają się powtórzenia, ‘Coś stanie się czego przewidzieć ja nie mogę’- ależ to zaostrza apetyt :D. W przeciwieństwie do Crazy’ego ‘Rząd oficjalny’ nie wydaje mi się nudny, wręcz przeciwnie- bardzo interesujący, mogę słuchać po wielokroć, choć bez zachwytu jakiegoś porażającego. Lubię też ‘Chodź z nami’ i ‘Paradę wspomnień’, a w ogóle cała płyta bardzo udana :)

Tata Kazika.
Crazy pisze:
Tu się zaczyna okres, który w Kulcie lubie najbardziej. Niektórzy nazwali to "folkiem miejskim"

Może nie najbardziej, ale bardzo sobie cenię tenże etap. I rzeczywiście na ‘Tacie Kazika’ jest mnóstwo pięknych utworów i w zasadzie wszystkie są równie dobre. Wg. Mnie klucz tkwi w niesamowitym wyczuciu. U Kazika czasem mam wrażenie, że tekst zabija melodię lub melodia zabija tekst, a tutaj wszystko jest takie wyważone, w idealnych proporcjach. Melodia podbija tekst, a tekst melodię i wszystko gra :D ‘Celina’ to oczywiście hit, bez dwóch zdań, chociaż ostatnio moja wielka sympatia do tejże piosenki osłabła. Wszystko przez sąsiada, który z ‘niewiadomych przyczyn’ wył na całego właśnie ‘Celinę’, a było to o trzeciej nad ranem , kiedy ja akurat naprawdę chciałam spać... Prawie, że znienawidziłam Kazika ;) ‘Baranka’- gdy byłam mniejszą dziewczynką, zawsze śpiewali mi rodzice, chodziło im konkretnie o urzekający fragment: ‘na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek, a przed nią bieży baranek, a nad nią lata motylek’ :D Reszta tekstu przyswojona z wiekiem ;) Poza tymi dwoma utworami bardzo lubię również takie piosneczki jak: ‘Dziewczyna się bała pogrzebów’, ‘Notoryczna narzeczona’ (‘bo ją babcia kiedyś ostrzegała, że rozsądną trzeba być’- oj, ostrzegała, ostrzegała!), ‘Królowa życia’ (wstęp szczególnie, i w ogóle niesamowity klimat ma), ‘Inżynierowie z Petrobudowy’ (ściśle tajne wspomnienia :D), ‘Knajpa morderców’ (‘siedzą mordercy łamią zapałki’, nieodparte wrażenie, iż pośród tych dżentelmenów dane mi siedzieć), ‘Wróci wiosna Baronowo’ za delikatny głos i tekst Gałczyńskiego, którego lubię czytywać do poduchy, a także za piękny ksylofon/klawikord (aż tak się nie znam). Podsumowując:
Crazy pisze:
Więc jest to płyta wybitna, bo zawiera piękne piosenki doskonale zagrane i zaśpiewane z najwyższym kunsztem przez Kazika

Właśnie.

Muj wydafca.
Crazy pisze:
mój nią zachwyt

...mój też, mój też...
...od pierwszego do ostatniego dźwięku na płycie. Każda piosenka ma swój, niepowtarzalny klimat. Jeśli miałabym wybrać trzy najlepsze piosenki (z wielkim bólem) to byłyby to:
‘Lewe lewe loff’- nie znam drugiego takiego utwory, który z równą siłą trafiałby do mnie za każdym razem, gdy go słucham... To jest mój ulubiony Kazik. Ten tekst, tak osobisty, porusza mnie wciąż na nowo. Najbardziej wzrusza mnie końcowy fragment: ‘żadne słowa tego nie wyrażą, co może poczuć człowiek ciemną, jesienną nocą, dlatego już kończę ten list... Listopad 1993.’ Kolejne dwie to ‘Psalm 151’ (dociera w najgłębsze zakątki duszy mej, ale to jeśli chodzi o tekst, bo melodia mi w ogóle nie pasuje) i ‘Na zachód’ (Piękny wokal, pięknie budowany nastrój- niesamowity utwór. Ach i tekst! ‘Nad ranem tu dziś, czy może być smutek w radości? Na drodze ku lśnieniu samolot na niebie, zawsze będę pamiętał Ciebie! Ku słońcu, ku niebu, na zachód, na wschód, taki dzień bez wiary w cud’). Wg. mnie na uwagę zasługuje również ‘Onyx’, ‘Ręce do góry’ i zalatująca reggae ‘Piosenka młodych wioślarzy’. Cudowna płyta!

Tata 2.
Zdecydowanie mniej mi podchodzi niż pierwszy ‘Tata’. Dużo bardziej smętna czego najlepszym przykładem jest ‘Jeśli zechcesz odejść- odejdź’, można się zaryczeć przy tym potwornie :( Moją ulubioną piosenką z tej płyty jest prześliczna ‘Ballada o dwóch siostrach’ (Ach, ten Gałczyński!). ‘Kochaj mnie, a będę twoją’ (pierwsza), ‘Samotni ludzie’, ‘Zastanówcie się sami’ i ‘Marianna’ (‘zamiast krzywych nogi mieć proste’ ;)) bardzo mi się podoba. Reszta przychodzi dość ciężko.

Ostateczny krach systemu korporacji
Dzięki tej płycie na nowo odkryłam Kult, choć znam takich, których ta płyta zniechęciła do twórczości Kazika (chyba nie trzeba od niej zaczynać słuchania Kultu). Moim najlepszym utworem z tejże płyty pod każdym względem jest zamykający całość piosenka ‘Komu bije dzwon’, coś niesamowitego... To pierwsza piosenka Kultu, którą się naumiałam grać na gitarze :) Piękny tekst, piękna muzyka, wszystko, wszystko piękne! Bardzo podoba mi się ‘Grzesznik’ (a szczególnie wstęp), ‘Gdy nie ma dzieci’ trochę mi się przejadło, ale dobrze wrócić po czasie do tego kawałka. Co jeszcze? ‘Dziewczynę bez zęba na przedzie’ lubię, ‘Fever, fever, fever’ lubię, ‘Idź przodem’ lubię, ‘Krew jak śnieg’ lubię (‘najbardziej lubię wizualizować sobie ostateczny krach systemu korporacji’). Wszystko lubię :)
Crazy pisze:
Nie ma na tej płycie na dobrą sprawę ani jednego dobrego tekstu tak od początku do końca (...)Komu bije dzwon ma tekst miejscami super, ale niedoróbki rażą, co to za we dni czy gorsze czy lepsze, ten jest ostatni, który nie pierwszy? pod bełkot to podchodzi...

Yhmm, ja tu nie słyszę osobiście żadnego podchodzenia pod bełkot, ale ok., ostatecznie ktoś inny może słyszeć ;) W każdym razie dla mnie to jeden z lepszych tekstów Kazimierza, a z pewnością jeden z moich ulubionych jego tekstów- może tak lepiej.

Salon Recreativo
Crazy pisze:
Może ktoś miał więcej szczęścia, to niech napisze.

Ja miałam, choć niewiele więcej. Prócz wymienionej przez Ciebie ’Brooklyńskiej Rady Żydów’ (teledysk mnie rozwala...) i ‘Piotra Pielgrzyma’, którego szczerze bardzo cenię (super jest ten efekt jak pod koniec nakładają się równorzędnie dwa głosy Kazika, śpiewa wtedy dwa przeciwne sobie teksty- ładnie to wychodzi wg. mnie. I w ogóle tekst jest ciekawy, wciągający, wionie grozą) podoba mi się również ‘Amulet- wersja Kazika’ (takie ma fajne, cięższe brzmienie, ta perkusja jest cu- do- wna), ‘Dla twojej miłości’ (‘zapisałbym się nawet do Solidarności’) i ‘Łączcie się w pary, kochajmy się’, ‘Hendryk Wujek’ i ‘Dokąd uciekasz’. Ale ogólnie kiepsko, bardzo kiepsko... Mimo to czekam z nadzieją na nowy materiał. Nie jestem z tych, co twierdzą, iż Kazik się wypalił i niczym nowym już nas nie zaskoczy. Jeszcze pokaże, co potrafi :)

Uff, wyszło tego trochę więcej niż wyjść miało :roll:

Pozdrawiam :D

Ps. Celowo pominęła punktowe ocenianie płyt- jakoś nie potrafię do tego tak surowo podejść;
Ps.2
Crazy pisze:
Można przejść potem do pozakultowych osiągnięć Kazika

Jak najbardziej wskazane!
Ps.3 Za ewentualne błędy przepraszam...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 19:23:38 
(-)


Ostatnio zmieniony pn, 18 sierpnia 2008 14:28:49 przez Y, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 20:39:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
Nie jestem żadną fanką kultu, więc napiszę tylko parę zdań. "Do Ani", "Hej czy nie wiecie", "Polska", "Wolność", "Arachia", "Krew boga", "Parada wspomnień" - wszystko stare świetne piosenki, rewelacyjne na koncertach. Z tych czasów, dawnych niestety, bardzo dobrze wspominam zespół kult, później niestety przestał dla mnie istnieć. z powodu płyty, która jest dla mnie nie do zniesienia: "Tata Kazika". Nie mam nic do spiewania piosenek taty, ale to co crazy nazywa folklorem miejskim dla mnie jest drażniące i nazywam tego sztuką.
Crazy pisze:
Więc jest to płyta wybitna,
eee tam wybitna
Crazy pisze:
najlepsza piosenka: Baranek
:zygi: bardzo mi przykro...
w pewnym momencie zauważyłam, że kazik obniżył loty i zaczął uprawiać takie jakby licealne żarty typu płyta Moj wydafca (boję się, że faktycznie jest to wpływ wydawcy Sławka Pietrzaka, który wydawał płyty w stylu "Konfabulacje" niejakiego Zaciera. Ależ to było żenujące. Uważam, że to miało w jakimś stopniu wpływ na kazika i kult, bo zespół wyraźnie obniżył loty. szkoda, bo kazika bardzo cenię.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 21:35:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20010
zapomniałem o "Kasecie" - piosence, to faktycznie utwór wybitny i jasny punkt "Tanu"

nowe kawałki są raczej obiecujące, choć teksty , które czytałem na stronie, raczej słabe... W jednym kawałku chyba Banan ma rapować...:P

ps W bardzo dużym stopniu zgadzam się z Natalią w ocenie etapu "folkowego"

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 21:54:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 24105
no to daliście Państwo czadu! <dłudość postów!>


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 22:38:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 20063
:-)

Apologia dzisiaj nie powstanie, czemu winna jest Casablanca (można zajrzeć to tematu filmowego).
Aczkolwiek beata napisała sama część owej apologii i to w sposób idealnie odpowiadający moim odczuciom. To, co napisałaś o Lewe lewe loff, Psalmie i Na zachód - ja to chyba przekopiuję do swojej "apologii"! :D

Zresztą w ogóle widzę daleko idące pokrewieństwo pomiędzy naszym odczuwaniem nagrań zespołu Kult. Jedyna istotna różnica to podejście do płyty Your Eyes, ale jeżeli ma ona dla ciebie wartość dodatkową, jakąś emocjonalną, to nie ma się czemu dziwić - dla mnie akurat zupełnie nie ma, ponieważ w czasie, kiedy ta płyta wyszła, Kult mnie juz przestał interesować a jeszcze na dobre nie zaczął ponownie.
Chyba sobie posłucham tych polecanych przez ciebie kawałków z Salonu. ("Dla twojej miłości" jednak nie zdzierżę).

Budyniu,
nie da się ukryć, że nasze dwa posty najlepiej ilustrują rzecz wiadomą: że Kult charakteryzuje się niezwykle wprost różnorodną publicznością. Obaj lubimy ten zespół, a piszemy o nim tak odmiennie, że... cóż, trudno w ogóle znaleźć jakieś punkty wspólne. Dla mnie Kult okresu przedtatowego jest zespołem bardzo dobrym, ale dopiero od Taty zaczyna się dla mnie to, co NAJLEPSZE (zwłaszcza Muj Wydafca). Jeżeli dla kogoś, jak dla beaty, jest odwrotnie, to nie ma problema - ale ty zauważasz ewidentną dysproporcję między tymi dwoma okresami, a to jednak zupełnie sie rozbiega z moimi gustami w tej materii.

Przyznam, że jest dla mnie niejakim szokiem, że czyimś ulubionym utworem mogą być Rozmyślania wychowanka :-). Nie mam nic przeciwko temu, broń Boże, całe szczęście, że nie wszyscy lubią najbardziej Polskę albo Lewe lewe loff. Ale dla mnie to tak, jakby ktos powiedział, że Armię ogólnie bardzo lubi, a ulubionym jego utworem jest Wolanie o pomoc. Zrobiłbym tak: :shock: , a zaraz potem tak: :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 22:56:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20010
hm, w sumie "Wołanie o pomoc" jest jednym z moich ulubionych kawałków :) :piwo:

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 kwietnia 2005 22:57:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 26 marca 2005 03:00:17
Posty: 77
Skąd: stolica
miauuu :D:D:D Kult-moja wielka,szczera miłość...;]
ulubiona piosenka-Kulcikru,choć przyznam szczesze że trudny to był wybór.nie bede oceniała większości płyt,ponieważ każda z nich ma w sobie niesamowity urok,ktory trudno jest wyrazic słowami.zarówno każda płyta jak i piosenka ma swoje plusy i minusy, a dla kazdego cos odmiennego jest zaletą lub wadą.choć mimo wszystko musze wyrazic swoją opinię na temat jednej z płyt,a tym samym przyznać że najnowsza płyta to gówno (w sensie delikatniejszym-nie podoba mi sie za bardzo)

_________________
"moje marzenia to dla innych kiepski żart
mówią wciąż o mnie pierdolnięty.
jestem punkowcem mam swój zwariowany świat
który jest dla was niepojęty"


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 26 kwietnia 2005 00:01:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6231
Zacznę od stwierdzenia, że spośród polskich zespołów - KULT jest (był?) moim nr 1. Ich muzyka jest ze mną od wielu już lat i rzeczywiście w czasach licealnych tak było, że...
Crazy pisze:
te osoby, z którymi gram na tej samej fali, to zawsze się okazuje, że właśnie słuchają Kultu.

Teraz już zdecydowanie rzadziej sięgam po ich płyty (po Armię częściej ;-)), wygląda na to, że trochę mi się przejadł Kazik & Co, ale oczywiście doceniam, porusza mnie i, jak się okazuje, wciąż całkiem przyjemnie brzmią różne rzeczy, których od lat już nie słuchałam ...Ech, fajne te tematy potforumowe ;-)...

Przyznawania gwiazdek nie będzie, bo to męcząca wielce czynność. Wstępnie powiem tylko tak:

Najlepsze płyty (kolejność ma znaczenie): Spokojnie, Your eyes (Kazik bez chrypy rulez), może też Taty (choć to zupełnie inna kategoria) - ale to się jeszcze okaże, gdyż nie słuchałam ich już bardzo długo.

Najgorsze płyty: Salon, 45-89

i po kolei

Kult

Ulubiona piosenka to oczywiście Krew Boga (w ogóle jedna z najlepszych Kultu). PAŁER po prostu!!!

Tekstów interesujących sporo, choć zauważam taką prawidłowość tutaj: dobry tekst - nudna muzyka (Konsument, Udana transakcja, w pewnym sensie - Religia... ) - i chyba dlatego - po latach - rzadko słucham tych piosenek. Nużące są. Natomiast całkiem lubię klimat "Mędrców" i "Berlina" - psychodelia trochę. I to tyle momentów szczególnych dla mnie - ale w sumie lubię tę płytę. Ma klimat.

Posłuchaj...

Fajnie jest, hiciorów oczywiście masa, ale zgadzam się z Crazim, że jest trochę nierówno. I to właśnie z powodu "Narodzonych", "Totalnej" - ale już na przykład "Rozmyślania" lubię, choć może nie aż tak, jak Budyń. Tekst trochę jak w "Konsumencie":a ja teraz zobaczyłem wyraźnie tych ludzi/ siedzą, jedzą i piją, kolędy śpiewają/ kłócą się stale, wymachują rękami/ a mówią, że winy winowajcom odpuszczają / na gościa czekają i winy odpuszczają.

Z hiciorów owych - oczywiście "Piosenka młodych wioślarzy" - czyli "Obszczymurek" (jak ją Kazik ponoć nazywa ;-)), Polska, Wódka, Hej czy nie wiecie - to wiadomo.

Ogromnie mi się też podoba "Kult" - uch, co za ODJAZD! O co w tej piosence chodzi, to nie wiem zupełnie - ale podoba mi się... "zostaniesz w tamtym świecie - w tym najpiękniejszym ogrodzie". Ryba? Jonasz? Dżiny w dzbanach (dżołk)? Nieważne (w sumie nawet się nigdy nad tym specjalnie nie zastanawiałam). Psychodeliczny Kult bardzo lubię w ogóle. I być może dlatego też zawsze na mnie działało "Spokojnie" - zakończenie!!! - a także "Umarł mój wróg". "Piloci" mają tekst całkiem ciekawy. "Post" też, ale jakoś nudzi mnie ta piosenka po latach (wybacz Crazy ;-)). Lubię "Elektryczne nożyce", ale bez przesady, choć wiem, że dla wielu to kultowa piosenka.

Spokojnie

Dnia potężna moc wypiera noc!

Jedna z moich ulubionych, a patrząc stricte muzycznie - chyba w ogóle najlepsza, wg mnie.
Największe szaleństwo, ale niezwykle też spójne. Ha! Gdyż w tym szaleństwie jest metoda! ;-)

Największa psychodelia. Słabych momentów brak. Po prostu arcydzieło.

Rzeczywiście - jak napisał Crazy - doskonałość i pewna "ciężkość" brzmienia nastąpiła kosztem lekkości płyt poprzednich, z tym, że mi aż tak tego nie żal ;-) - "Spokojnie" smakuje mi baaardzo.
"Arahja" - bardzo bardzo TAK. "Tan" nie nużył mnie nigdy. Uwielbiam "Jeźdźców" za fascynujący rozwój fabuły i hipnotyczny klimat. "Landy" za tekst. "Axe" za rozedrganie i pęd. "Wstać!" za niepokojący, złowrogi nastrój i energię refrenową. No i ... doceniam "Patrz" - też za powera. A tekst...Wg mnie należy do innej kategorii, niż wcześniejsze "Babilony" i późniejsze "Zgrozy", o których mogłabym powiedzieć:
Crazy pisze:
Cóż ... szkoda, że Kazik miał aż tak przykre doświadczenia z Kościołem

i które nawet mi strasznie nie przeszkadzały - tzn. tolerować je mogłam. Natomiast nie powiedziałabym tak o tekście "Patrz", który treściowo jest prymitywny i chamski po prostu, a przez to obraźliwy.

Tan

eee tam....no niby może być, ale...;-)

Kaseta

Eksperymentalnie, ale jakoś mało porywająco...
Zgadzam się z Crazim - Kazik & angielski - to nie to...
Najlepsza piosenka wg mnie - to zdecydowanie "Po co wolność", której to tekst również najbardziej cenię. Fajne też jest "Tut" - niespokojne i energiczne.
JHWH może być, ale nużące to jest (poza końcówką)...i tekst już mnie nie porywa tak, jak 10 lat temu, bo zbyt prosty i "łatwy" ten obraz świata - tak ja to widzę...Wyróżniłabym jeszcze "Fali", "Lipcowy..", "Oni chcą ciebie"

45-89

Kiedyś byłam bardziej bezkrytyczna wobec Kultu i mogłam tego słuchać...
Piosenki po angielsku - beee...

Tytułowy rzeczywiście interesujący był, ale teraz nie jestem w stanie wytrzymać do końca...
Budyń pisze:
Tytułowy mnie wkurwia teraz, choć kiedyś właściwie to na nim dla mnie leciała cała płyta.

No właśnie - to samo mam.
"Studenci" w sumie fajni tu są - znowu zgoda z Budyniem ;-) - lubię to na koncertach bardzo.
A poza tym - nic...

Your eyes

Jedna z "naj" znów, bo...

Budyń pisze:
do płyty "Your eyes" mam stosunek bardzo emocjonalny, prawie taki jak do :Legendy"

:piwo: :piwo: :piwo:

Dokładnie tak!

Ta płyta to ostatnia płyta Kultu takiego, jaki lubię najbardziej. Pewien etap się kończy - bo później "Taty" i "Wydafce" - czyli inne bajki.

W czasach licealnych ogromnie zachwycało mnie "6 lat później".
beata pisze:
od pierwszych dźwięków tego utworu odlatuję.

No właśnie. Tak było. Hmm...z dotychczasowych danych można by stwierdzić, że ta piosenka bardziej działa na dziewczyny...;-) Ale teraz słucham jej i zachwyca dużo mniej - nie wiem, dlaczego. ;-)

Lubię tu standardy: "Rząd oficjalny", "Paradę", szaleńczego "Tatę w gestapo", wyluzowaną "Yvette", groźną "Zgrozę" ;-)

Tata Kazika

uff...może Taty później opiszę - w sumie różnią się od reszty, a ja już powoli wymiękam ...;-)

Mój wydafca

Kiedyś ta płyta mi się dość podobała. Teraz ... mam bardzo mieszane odczucia.
Te zabawy różne jakoś nie bardzo już mnie interesują: "Gaz na ulicach", "Bliskie spotkania.." (choć kiedyś całkiem te piosenki lubiłam), "Keszitsen", "Oczy..." ...:roll:

Kiedyś podzielałabym Wasz zachwyt "Lewe loff" - Crazy i Beato. A dzisiaj - tekst już mnie nie zachwyca tak bardzo.. i całość taka jakby ...miałka się trochę wydaje (aaa! nie bijcie!) Choć urok listopadowego niepokoju ciągle ma...i przyznaję, że brzmi autentycznie.

"Mój wydafca", "Krutkie kazanie na temat jazdy na maxa" (ekhm...pisownia oryginalna zachowana, żeby nie było...;-)) - może być - podoba mi się refren z "równią pochyłą".

Najbardziej podobają mi się: "Na zachód", "Ręce do góry" "Historia...", "Psalm", no i jednak wciąż "Lewe".

Generalnie - niby nie jest źle, ale widzę, że z czasem wartość tej płyty spadła w moich oczach.
W związku z czym - ja też czekam na apologię pewnej płyty!

Tata 2

Generalnie - zgoda z Crazim - zalety jedynki, a wady sequeli wszystkich. Dokładniej - później.

Ostateczny krach...

Dla niektórych najlepsza płyta Kultu. Nie dla mnie. Ale uważam, że jest w porządku. Co więcej - chyba teraz przyjemniej mi się tego słucha, niż "Wydafcy". Jest bardziej drapieżnie. Bardziej "charakternie" ;-). I na koncertach sporo piosenek z "Krachu" sprawdza się świetnie.
Ulubione tutaj: "Gdy nie ma dzieci", "Ja wiem to", "Krew jak śnieg", "Komu bije"; a także "Dziewczyna" i "Goopia peezda"

Salon

Prawie nic nie napiszę - bo całej wysłuchałam...JEDEN raz. Więcej nie chciałam. Zapamiętałam "Brooklińską..." i chyba rzeczywiście "Piotr Pielgrzym" też był w porządku...I tyle

Dziękuję za uwagę i cierpliwość.
;-)

_________________
A lot of people don't have much food on their table.
But they got a lot of forks 'n' knives.
And they gotta cut somethin'.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 kwietnia 2005 09:40:19 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Parę słów wstępu. Swego czasu, przełom lat 80/90, to był mój ulubiony zespół. Jeszcze zanim poznałem poważniej Armię. I tak było gdzieś do połowy lat 90tych. Potem mój zapał dla produkcji Kazika trochę opadł i teraz patrzę na nowe rzeczy Kultu czy innych okołokazikowych projektów znacznie bardziej krytycznie. Kiedy na dobre wracałem do aktywnego życia koncertowego (jesień 2003 zapoczątkowana PRL-em) to najwiekszym rozczarowaniem był właśnie Kult. Na PRL-u zaczął nawet nieźle. Ale potem chyba nie do końca zrozumiał konwencję, zaczął grać dla małolatów pod sceną utwory z ostatnich lat co było dla mnie sporym zgrzytem. Do tego kompletnie idiotyczna uwaga, ze oto wielki Kult zagra jako pierwszy jakieś kowery (chodzilo o I’m On The Top Deadlocka), gdy pół setu Pidżamy Porno wcześniej wypełnily kowery właśnie … Szkoda. Ale do rzeczy.

Kult (***) – płyta jak płyta. Nic nadzwyczajnego. Jest kilka niezłych utworów i dwa wybitne (Krew Boga i Konsument). Płyta jako całość poznawana przeze mnie ze sporym opóźnieniem była lekkim rozczarowaniem. Szczególnie w porównaniu do kolejnej.

Posłuchaj to do Ciebie (*****) – nie wiem skąd Kazik wymyślił nazywanie płyt utworami z płyty poprzedniej ale pomysł ten kontynuował przez kilka kolejnych lat. Płyta pierwotnie wydana w klubie płytowym Razem. Ja ja poznałem wpierw z pirackiej kasety gdzies w 90/91. Potem w czerwcu ’92 zakupiłem CD na koncercie jubileuszowym Kultu (10 lat) w Stodole. To był genialny koncert – wtedy zagrali z niej sporo bo to świerzutka reedycja była (i bodajże drugie wydawnictwo SP Records), wtedy tez chyba po raz pierwszy zagrali parę utworów Taty, które na płycie ukazały się jakis rok później.
No a tu było sporo bonusów, czyli to co pierwotnie odwaliła cenzura, bądź wyszło na singlu. Polska, Do Ani, Wioślarze, Wódka a do tego Hej czy nie wiecie, Post czy Spokojnie to same kilery. Płyta pięknie oddająca magię Kultu lat wczesnych. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Spokojnie (******) – arcydzieło i jedna z najlepszych płyt polskich wszechczasów. Absolutna klasyka. Arahja, niedocenieni Jeźdźcy (ej usłyszeć by to na koncercie), Niejeden czy Tan. Patrz! to też kiler choć tekst … no cóż … mocno kontrowersyjny. Najmniej lubię Axe. Czarne słońca pojawiły się dopiero w reedycji SP Records (wydanie pierwotne Poltonu to jedna z pierwszych CD jakie kojarzę w sklepach w końcu lat 80, może już w ’90 – przynajmniej ja kojarzę właśnie Spokojnie i pierwsze Róże Europy). Tylko wg mnie ten utwór, skądinąd bardzo udany, powinien być dodany jako bonus na końcu płyty a nie ją rozpoczynać.

Tan (***) – niezbyt udana koncertówka. Ma (miała) jedną podstawową zaletę. Tu po raz pierwszy wydano Polskę, poza tym jest Konsument i Arahja ale całośc jakoś nie przekonuje.

Kaseta (***1/2) – jeden z moich pierwszych winyli. Kazik po powrocie z Londynu, stąd ten angielski. Ale całośc nierówna. Ja najbardziej lubię początek (Oni chcą Ciebie) i koniec JHWH i Wolność. Pomiędzy tym jest lepiej lub gorzej. Lipcowy poranek to kolejny bonus reedycyjny i kolejny kower.

45/89 (**1/2) – znowu mogło być lepiej. Rewelacyjny utwór tytułowy, który swego czasu zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Jeszcze niezły Wysłannik ale reszta już mocno słaba.

Your Eyes (*****) – sporo osób psioczy na tę płytę a mnie się bardzo podoba. Już od początku jest dobrze. Czterej głupcy, Tata w gestapo i Zgroza to niesamowicie mocny (jak na Kult) początek. Potem lekki oddech przy Marności i jazda dalej. Bardzo lubie tu Medellin, chyba mój ulubiony Kult anglojęzyczny. Ale przede wszystkim ta płyta dla mnie to 6 lat później – jeden z moich najukochańszych utworów Kultu. No i jest jeszcze Rząd oficjalny czyli Generał Ferreira oraz Parada wspomnień.

Tata Kazika (****1/2) – inna bajka trochę. Ale uderzenie przy tej płycie było solidne. No i masa dobrych utworów. Baranek, Celina (choc wolę wersję szybkokazikową), Dziewczyna się bała pogrzebów, Królowa życia, Kurwy wędrowniczki i mój ulubiony w tym zestawie Bal kreślarzy. Troche zajeżdżona płyta jak dla mnie. Częstotliwość jej słuchania przełożyła się na mniejsze słuchanie w latach kolejnych.

Muj wydafca (****) – dobra płyta ale bez przesady. Jest parę fajnych numerów ale dla mnie ta płyta była jednak pewnym rozczarowaniem, choć koncerty to rzeczywiscie wtedy jeszcze super były. Wyróżniłbym Gaz na ulicach, Psalm 151 no i może Lewe lewe loff.

Tata 2 (***) – dobrze powiedziane - zalety jedynki i wady sequeli. Jednak te najbłyskotliwe numery nagrali już na pierwsza płytę. Mi podoba się jeszcze początek Jeśli zechcasz odejść – odejdź, Kochaj mnie a będę twoją.

Ostateczny Krach Systemu Korporacji (***1/2) – nierówno jest. Waldek, Gdy nie ma dzieci, Poznaj swój raj, Jatne, Komu bije dzwon – to te lepsze numery ale jest też sporo słabszych. Niestety. No i wtedy chyba Kazik przestał dzielić swoją twórczość na Kult, Kazika i KNŻ, dzięki czemu kilka utworów mocno niekultowych się znalazło.

Salon Recreativo (**) – w zasadzie brak oceny powienien być bo przez całość przebrnąłem tylko parę razy ale nic mnie nie zachwyciło. :cry:

Z rzeczy okołokultowych:
Nabieżąco poznawałem pierwsze płyty Kazika Spalam się (***1/2) i Spalaj się (**1/2) i nawet mi się wtedy podobały. No i wtedy mało kto tak grał jeszcze. Zwłaszcza pierwsza płyta jest niezła i sporo szumu zrobiła. Chociaż w tej chwili to jużnie pamietam, kiedy ostatni raz tego słuchałem.
Potem był pierwszy Kazik na żywo ... ale w studiu (*****) i to dla mnie najlepsza rzecz jaką zrobił poza Kultem. Trochę numerów z obu płyt solowych ale w mocniejszych wersjach. Super Celina, Artyści, Świadomość, Nie ma litości itd Same kilery. Wtedy też Kazik poprzedził warszawski koncert RATM i wypadł naprawdę dobrze.
Jeszcze na kilka płyt się załapałem - 12 groszy (***) i Melassa (**1/2) - ale to już nie było to. Prawdę mówiąc znudził mnie Kazik swoimi kolejnymi produkcjami i tyle.
W tej chwili pozostał duży sentyment do rzeczy z przełomu lat 80/90. Posłuchaj, Spokojnie, Your Eyes i Na Żywo ale w studiu, to rzeczy do których regularnie wracam.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 27 kwietnia 2005 11:04:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 6768
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Ja tu coś też kiedyś napiszę. Na razie się zbieram. Słucham rzeczy niesłuchanych od lat. Dochodzę do rewolucyjnych wniosków :shock:

_________________
Poranek jest dziwnym zjawiskiem, nie rozumiem go


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1752 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 117  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group