Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 21 lipca 2019 22:47:49

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 157 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11
Autor Wiadomość
PostWysłany: śr, 07 listopada 2018 18:11:17 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3464
phpBB [video]


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 08 listopada 2018 10:13:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 19 grudnia 2007 10:18:44
Posty: 1715
Genialna :D

_________________
muzyka gra, a dzień ucieka
last.fm/wokr


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 08 listopada 2018 12:46:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 26 marca 2006 08:01:48
Posty: 17839
Skąd: z prowincji
szczególnie końcówka z headbangingiem :D

_________________
Obrazek
"Niewole robią z nas ponurych i złych"
"Nie ma przypadków, są tylko znaki"


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 13 listopada 2018 21:42:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6395
Tyler Durden pisze:
Dziś, dopiero co, śmy widzieli "Bohemian Rhapsody" w kinie DCF. Całkiem porządny film, warto zobaczyć, choć pewnie prawdziwym fanom będzie brakowało wielu szczegółów, albo urazi ich to czy owo (jak tak miałem z The Doors, który to film uważam zresztą za lepszy od BR). W każdym razie warto się wybrać i zobaczyć w kinie, z dobrym nagłośnieniem. Freddie i May dobrze dobrani "wizualnie" (choć Frediego ekstremalnie trudno jest podrobić), Taylor i Deacon optycznie gorsi. Klimat epok (obu) utrzymany całkiem poprawnie. Szkoda tylko, że całość kończy się na Live Aid i nie dochodzi do samego końca...


Recenzja mojego znajomego ze świata Q-fanostwa :D

Biografia z playbacku. O „Bohemian Rhapsody” Bryana Singera

Od razu powiem, że ja tak ostro sprawy bym nie stawiała (nie wiem, jaki wpływ na to ma fakt, że wczoraj byłam w kinie po raz pierwszy od ponad 2 lat i ogólnie się dobrze bawiłam hehe), niemniej - to mógłby być lepszy film. Tu są różne wysokie MOMENTY, sporo zabawności i całe LiveAid finałowe (choć zaiste bez sensu, tanio podkręcone umieszczaniem tego w fałszywym kontekście biograficznym), ale chciałabym więcej, bo mam wrażenie, że zadziałało przede wszystkim to, co było samograjem niemalże.

_________________
Sartre was wrong. Physical pain is so much worse than prolonged emotional distress. What a hack!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 31 grudnia 2018 09:42:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Podobnie jak chwilę wcześniej szybko wyłączyłem link od MAQ, tak teraz nie chciało mi się doczytywać tej recenzji (sorry monika i pozdro dla znajomego :-)). Mniej więcej po dwóch akapitach wiedziałem już, czego się będzie czepiać, po następnych dwóch okazało się, że miałem rację, a rzut oka na dalszą część upewnił mnie, że niczego nie przegapię.

To mnie wszystko W OGÓLE NIE INTERESUJE. Film był super, a Queen był zespołem wielkim a nawet Wielkim i właśnie ten film mi o tym doskonale przypomniał!
Poszliśmy i wróciliśmy do akademika tak zadowoleni, jak rzadko. Dobrze mówisz: było samograjem niemalże, ale samograj nie zawsze sam gra, tzn. nie zawsze jest ŻYWY, a tutaj dla mnie ta wielkość Queen stanęła jak żywa. I dlatego też piszę o tym w tym wątku, a nie w filmowym, bo filmowo to żadne arcydzieło, pewnie, choć dużo rzeczy fajnie im wyszło, a czołowym aktorem na czele.
A legenda zespołu mnie na nowo porwała, muzyka mnie zachwyciła, jej bogactwo i unaocznienie tego, jak niezbędni oni byli wszyscy czterej dla siebie i jak dużo każdy z nich wniósł. Cóżże film opiera się raczej na sprawdzonych hitach? Ten zespół ma tyle sprawdzonych hitów, że może z nim konkurować tylko ABBA i Kult ;-), i one wszystkie na mnie działają, i wcale mi się nie nudzą! Zresztą pytanie, co to są te największe, niby zajechane, hity. Film zaczyna się od Somebody To Love i kończy na Don't Stop Me Now. I to są wybory prosto od twórców filmu, bo wcale nie powiązane z tym, co zespół akurat wykonywał na takim czy innym koncercie. Wcale nie są to numery aż tak zajechane, za to z całą pewnością są zajebiste do imentu :D

Trochę sobie w domu gadaliśmy o nieścisłościach biograficznych - dla mnie było tam mnóstwo nieistotnych przekłamań i jedno istotne, mianowicie to, że solowe próby Freddiego zostały pokazane jako czynnik silnie konfliktujący, wręcz główny czynnik, który skonfliktował zespół (i kilka osób pobocznych, np. Littlefingera). O ile mi wiadomo, nic takiego nie miało miejsca, bo nie tylko Freddie miał próby solowe, nie było w tym żadnego tajnego planu rozbicia zespołu, a koledzy wręcz go namawiali. No i Queen chyba nigdy tak naprawdę nie zawiesił działalności, więc i nie musiał się na powrót schodzić. To jednak mniej mi przeszkadza, ponieważ scena pojednania w biurze u Miamiego bardzo mi się podobała :-)

Natomiast:
monika pisze:
tanio podkręcone umieszczaniem tego w fałszywym kontekście biograficznym

rozumiem, że masz na myśli to, że choroba została ujawniona przed Live Aid i że właściwie narracja sugeruje, że on potem niebawem umarł? Biograficznie rzecz biorąc jest to oczywiście całkowita bujda. Ale z narracyjnego punktu widzenia uważam, że zostało to zrobione bardzo logicznie i wcale nie tanio, tylko właśnie ze znakomitym wyczuciem dramaturgicznym. Patrz: problem AIDS wkracza do naszego świata, gwiazdor w okresie swojego największego balowania zaraża się, przyznaje się swoim najbliższym, zdąża jeszcze ukoronować swoją karierę i w glorii chwały odchodzi. Nie było tak? W innych latach i w nieco innym tempie, ale co do esencji wydaje mi się, że tak właśnie było. A to, że akurat Live Aid, które akurat właśnie AIDS było poświęcone, zostało wybrane na to ukoronowanie kariery, to - biorąc pod uwagę, że Queen naprawdę tam grali i naprawdę skradli show innym - bardzo sensowny wybór dramaturgiczny właśnie. Mi się to podobało.

Wszystko mi się podobało!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 31 grudnia 2018 10:16:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 22 czerwca 2013 11:27:05
Posty: 1911
Skąd: z lasu
Crazy pisze:
Poszliśmy i wróciliśmy do akademika tak zadowoleni, jak rzadko.



Mój dawny tekst. Musiałbym opatentować hehehe. :D
W kinie rzeczywiście można zobaczyć ten film ,,Bohemian Raphsody'' o zespole QUEEEN . Nie byłem niestety na nim w kinie , a bym zobaczył z ogromną przyjemnością. A uwielbiam ich słuchać , po dziś dzień. Może niedługo w necie będzie można obejrzec, bądź wyjdzie na dvd
:wink:

_________________
,,Tak dużo, tak mocno
Nie pytaj już
Nie pytaj
Tak dużo, tak mocno ''


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 31 grudnia 2018 12:17:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21667
Nie, nie czekaj! Jeżeli tylko możesz, to idź do kina. Wielki format (dźwięku zwłaszcza) niezwykle przydaje temu uroku!

Muzzy'84 pisze:
Mój dawny tekst. Musiałbym opatentować hehehe.

Wiadomo! :piwo: Myślę, że w świadomości użytkowników UT tekst ten jest opatentowany przez Ciebie po wsze czasy :D

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 157 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group