Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 26 marca 2019 17:09:42

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: śr, 14 września 2005 22:11:39 
Czekam na ranking płyt wg Mikiego :), bo ja lubię tytlko ich bardzo wczesnych :)
Póki co zapytuję o co chodzi w Margin Walker
Czy to się rozchodzi o zwykłe spalenie się na widok dziewczęcia, czy też strzelanie do niej z karabinka snajperskiego, a moze o coś zgoła innego?


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 września 2005 22:18:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13628
Skąd: nieruchome Piaski
Zanim odniosę się do powyższych słów, podziękuję Przedmówcy za zapoczątkowanie wątku :soczek: Sam postaram się w wolnym czasie napisać coś, co pod względem jakości będzie zbliżone (jeśli to możliwe) do recenzji płyt Iron Maiden autorstwa Budynia (tzn. z cytatami).
Na razie rozwinę skrót, bo nazwa kapeli nim właśnie pozostaje:
Fucked Up Got Ambushed Zipped In

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Ostatnio zmieniony ndz, 25 września 2005 15:18:27 przez Miki, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 września 2005 22:34:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20598
nuda

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 14 września 2005 23:08:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 20:53:47
Posty: 4080
Skąd: Chełm (k. Mistycznego Miasta Lublina) - Warszawa (Stacja Ursynów)
Też tak kiedyś myślałem.

_________________
kocham cię
kocham cię
śmierć w Wenecji
miłość w Warszawie

Obrazek
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 15 września 2005 22:28:24 
W kawałku Margin Walker jest coś jak sygnał podobny do budzika w telefonie, ajk się mocniej wsłuchać, to potem nie mozna się od niego uwolnić i ciężko jest słuchać.
/Kolejna nudna ciekawostka ;), bo tą płytę ostro katuję wciąż ;)/


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 15 września 2005 22:36:23 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13628
Skąd: nieruchome Piaski
Miałem się lepiej przygotować do niniejszego wątku, co na pewno nastąpi, a na razie impresja na temat tytułowego utworu drugiej EPki. Dla mnie jest to opis obsesji na punkcie kobiety (choć może w dobie politycznej poprawności powinienem napisać: osoby :P ). Fragmenty o trajektorii lotu pocisku traktuję jako metaforę, a przecież cokolwiek ona czyni, powoduje u podmiotu lirycznego problemy z wysłowieniem się (the things you do, they lend me a problem with the language) i ten tekst może być ilustracją podobnego stanu :mrgreen:
Ten odgłos jest imitowany przez dźwięki gitary. W sumie "Margin Walker" jest jednym z bardziej przebojowych utworów na "13 Songs", ale o tym później.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Ostatnio zmieniony ndz, 25 września 2005 15:19:08 przez Miki, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 16 września 2005 15:42:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Nie znam zbyt dużo, jeden z zespołów, które cały czas są na liście oczekującej. Zasadniczo trochę znam, wiem, że mi się będzie podobać, płyty drogie i... czeka.

co znam
In On The Kill Taker - **** (1993) - pierwsza poznana i cały czas duży sentyment mam. Bardzo fajna rozkrzyczana płyta. Dużo dynamicznego grania. Trochę tak jak Sonic Youth na płytach z początku lat 90tych (Goo czy Dirty). Ale kończące Last Chance For A Slow Dance to prawie ballada.
Red Medicine - *** (1995) - troche na fali po poznaniu poprzedniej zakupiłem kasetkę. OK. ale jakoś mniej mi w pamięć zapadła. Dość dawno już słuchałem i do solidnej recenzji trzebaby przypomnieć co nieco.

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 21 września 2005 20:30:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
byłam na koncercie fugazi w poznaniu i nieźle się bawiłam. zespół apatia na znak protestu ostentacyjnie grał przed klubem eskulap w piłkę nozna. trochę to było smieszne, chodziło chyba o ceny biletów. miałam wstęp za darmo więc mnie to nie obchodziło, a koncert był fajny. szkoda tylko, że jasne światło letniego wieczoru wpadało do sali.
poza tym klub FUGAZI na warszawskiej Woli był całkiem przyjemny. do czasu aż zainteresowali sie nim gangasterzy. byłam tam na urodzinach niejakiego pietii oraz na koncercie houku w wielki piątek 1992 chyba.

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 22 września 2005 03:03:24 
natalia pisze:
klub FUGAZI na warszawskiej Woli był całkiem przyjemny. do czasu aż zainteresowali sie nim gangasterzy

Raz wpadli i puścili seryjkę z automatu po ścianie ponoć.
Byłem w knajpie po Fugazi daaaaawno temu
klimat oscylował w stronę wiejskiego disco.
Ale za czasów przełomu lat 90tych to kojarzyłem jako jedno z głównych miejsc. Kinoteatr Tęcza jeszcze ale to kult absolutny. Chyba jeszcze Remont działał.
Tak czy siak nigdzie nie łaziłem.
Żał mi kasę było przeznaczać na co innego niż alkohol głównie.


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 24 września 2005 23:32:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13628
Skąd: nieruchome Piaski
Obrazek
"FUGAZI" aka "7 Songs" - ****
1. Waiting Room
2. Bulldog Front
3. Bad Mouth
4. Burning
5. Give Me The Cure
6. Suggestion
7. Glue Man

Ocena może do pewnego stopnia zawyżona, choć Ryhu Ryh zapewne uważa wprost przeciwnie, ale charakterystyczny utwór otwierający muzyczną przygodę z płytami studyjnymi FUGAZI ("Waiting Room") sam zasługuje na **** i 1/2 gwiazdki, (pięć jest zarezerwowanych dla "Suggestion", o którym napiszę więcej w dalszej części tej recenzji). Nie słyszałem tego kawałka w cudzym wykonaniu.

Wyobrażam sobie pierwsze odczucia ludzi, którzy MacKaye'a kojarzyli głównie z bardzo krótkich (tu nie jest o wiele dłużej), szybkich (złożę wyrazy uznania każdemu, kto jest w stanie spisać ze słuchu "Straight Edge", choć niekoniecznie będzie to kufel piwa ;) ) i hałaśliwych numerów Minor Threat. Na tej płycie nie brakuje głośnych i ostrych partii gitarowych, ale nie one dominują. "Waiting Room" jest tego najlepszym dowodem: chwytliwa partia basu, która może wprowadzić słuchacza w taniec (bynajmniej nie w pogo), potem wejście bębnów, a gitara i bas zaczynają grać unisono, a tu nagle... zapada krótka chwila ciszy, po której bębniarz daje o sobie znać szybkimi uderzeniami, by pozwolić na powrót głównego motywu. Chwila ciszy w kawałku Minor Threat?! To byłoby niemożliwe, a w FUGAZI jest, a zabawa dynamiką pozwala na operowanie napięciem i emocjami nie tylko poprzez wokalne dialogi Picciotto i MacKaye'a, lecz przez samą muzykę. Nie do końca lubię określenie emo-core, bo przecież hardcore zazwyczaj bywa naładowany emocjami, ale do budowania nastroju jest ono adekwatne (niezbyt hałaśliwe partie nie zawsze przesterowanej gitary, motywy sekcji rytmicznej, które stanowią jedynie chwilę wytchnienia przed sonicznym atakiem, czasami w pierwszym odczuciu przypadkowym, zgrzytliwym, psującym wcześniej powstałą strukturę). Najbardziej hardcore'owe pozostają na debiucie wokale. Napisałem wokale, bo śpiewają (a we wczesnych nagraniach: częściej krzyczą) dwaj wokaliści: prostota wokalna Iana MacKaye'a idealnie nadaje się do przekazywania prostych, ale niekiedy wręcz prostolinijnych treści (I'm planning big surprise|I'm gonna fight for what I want to be|I won't make the same mistakes|Because I know how much time that wastes); Guy Picciotto niemal irytuje, śpiewa niezbyt naturalnie, czasami spokojnie (choć bardziej odpowiednie byłoby słowo: leniwie), a innym razem nerwowo.

Gdybym miał wyróżnić jakieś utwory, to przyszłoby mi to z trudem ze względu na wyrównanie EPki. "Waiting Room" sam się narzuca, ale krótki "Bad Mouth" też ma swój urok (You can't be what you were|So you better start being just what you are; No movement, no movement, no movement|In a bad mouth|It betrays a bad mind). TrzyBajki pisał nie tak znowu dawno o "Give Me The Cure" - ten tekst jest po prostu niesamowity, jak na kapelę, która przecież wywodzi się z pogardzanej przez niektórych sceny hardcore'owej (bo prostym dźwiękom towarzyszą często niezbyt głębokie słowa), a tu mamy niemal filozoficzne rozważania na nieco wyeksploatowany temat ( ;) ): I never thought on the dying|I never held the hand of dying before|And now I'm feeling the dying, a potem dramatyczne żądanie i wyznanie jednocześnie: But you've got to|Give me the shot|Give me the pill|Give me the cure|Now what you've done to my world. Choć utworem, który powinien stanowić zakończenie omawianej EPki, jest "Suggestion": po nim (jak po "Śmierci w Wenecji" na "PMK") nie powinno zabrzmieć nic więcej (choć przyznaję, iż wykonanie "Glue Man" na sali gimnastycznej, które można zobaczyć w filmie dokumentalnym "Instrument", zapada w pamięć ;) ). Tekst jawi się jako wielowątkowy (niejednoznaczny początek: Why can't I walk down a street free of suggestion?|Is my body my only trait in the eyes of men? (każdy z wersów wyśpiewany najpierw dość spokojnie, a potem ostatnie fragmenty: odpowiednio free of suggestion i in the eyes of men wykrzyczane - prosty środek wyrazu, ale na mnie robi piorunujące wrażenie). Nerwowość kolejnej, nawet tekstowo ciekawszej zwrotki: You spent yourself watching me suffer|Suffer your words, suffer your eyes, suffer your hands|Suffer your interpretation of what it is [to what it is powtórzone naprzemiennie przez MacKaye'a (głównego wokalistę) i Picciotto] to be a man. Ostatnie zwrotki stanowią dla mnie delikatnie naszkicowaną, pełną niedopowiedzeń opowieść o zgwałceniu kobiety (względnie: innej formie jej seksualnego wykorzystania) i reakcję społeczeństwa na ten czyn (a nawet zachowanie otoczenia w jego trakcie). Ze względu jednak na możliwe inne interpretacje tej części słów, postanowiłem je wkleić:
She does nothing to deserve it
He only wants to observe it
We sit back like they taught us
We keep quiet like they taught us

He just wants to prove it
She does nothing to remove it
We don't want anyone to mind us
So we play the roles that they assigned us

She does nothing to conceal it
He touches her 'cause he wants to feel it
We blame her for being there
But we are all guilty

Ostatni wers przejmująco zaśpiewany: but we are all coraz ciszej, niemal wyszeptane, a później wykrzyczane guilty. Niestety, nie czuję się językowo kompetentny, więc tym bardziej liczę na odzew anglistów :roll: Uważam, że ten kawałek jest muzycznie o wiele ciekawszy niż "Waiting Room", będący dla FUGAZI odpowiednikiem Armijnego "Niezwyciężonego" :mrgreen:

Ciąg dalszy nastąpi, bo na razie zrecenzowałem pierwszą EPkę, czyli jestem w połowie kompilacji minialbumów, tworzących LP "13 Songs" :wink: [czekam na uwagi odnośnie do redakcji, ale nalegam na korzystanie w tej sprawie z PW; wszelkie głosy merytoryczne wolałbym przeczytać w niniejszym wątku :wink: ]

PS. Do takiej formy powyższej recenzji zainspirował mnie Budyń wątkiem o Iron Maiden :wink: :soczek:

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Ostatnio zmieniony wt, 22 marca 2011 21:25:56 przez Miki, łącznie zmieniany 12 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 września 2005 20:38:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25297
Fugazi zaineresowałem się po audycji RENKA BOKSERA Macieja Chmiela: to były dwie godziny z zespołem Dezerter - gdzie takie audycje dziś się pytam do ..krowiej nędzy? - i tam panowie mówili o swych inspiracjach m in Fugazi. Ale o nagrania nie było łatwo i pomimo upływu lat znam czy płyty: 13 Songs, Steady Diet Of Nothing & In On The Kill Taker :wink: .

Trzynaście Songs lubię chyba najmniej z nich. Przy czym dawno nie słuchałem. Waiting Room moim zdaniem zasługuje jedak na wszelkie pochwały. A najbardziej ta przerwa w graniu :) [- takie luki w utworach to są bardzo fajne]. Jest w tym utworze energia!

Stała dieta złożona z niczego - ta płyta podoba mi się jako całość najbardziej. Jest monolita. Słychać tu wiele charakterystycznych dla kapeli rzeczy, które jak sądze stanowią o oryginalności Fugazi. To jest muzyka oszczędna i nawet ascetyczna. Nie za wiele tu efekciarstwa. Ciekawa jest gra sekcji rytmicznej - rytm: mocny ale będący przeciwieństem zatracania się w szaleństwie. Energia ale bez zaburzania koncentracji - tak bym to moze ujął... Lubię Long Division, Lubię KYEO i inne też.

In On The Kill... - a może to i lepsza płyta? Na pewno bardziej "poszarpana" i zróżnicowana: od punka do szarej psychodelii- takie różne piski :wink: a wszystko bardzo sprawne, z polotem i oryginalnym ujęciem tematu... Najbardziej lubię Rend It, Instrument i Last Time For A Slow Dance - i miejsca gdzie przechodzi sie od trudnych do słuchania fragmentów do muzyki szlachetnie brzmiącej o specyficznej urodzie. Wracając do sekcji, wyżej wspomniałem o perkusji, a tu chciałem zwrócić uwagę na bass...jest on momentami bardzo ciekawy a w utworze wieńczącym płytę jest oszczędnym i pięknym fundamentem utworu... podobny słychać zresztą w świetnym skądinnąd utworze Anarchista zespołu Dezerter... W ten sposób dopełniwszy wymogów konstrukcji ramowej mogię zakonczyc swą wypowiedź na temat znanych mi płyt zespołu Fugazi :) .

_________________
obcy nas ścigają, lecz to dla mnie nic


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 września 2005 22:36:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:22:22
Posty: 26664
Skąd: rivendell
...byłem kiedys na koncercie zespolu Fugazi w Warszawie w klubie karuzela gdzies w 1990 albo 91 roku...cięzko sie bylo tam dostać.... bo po drodze mozna było dostać...w łeb od skinów i innych miejscowych chuliganów...przed koncertem była duża zadyma, przyjechala policja...cale szczęscie przyszedlem jak bylo juz po wszystkim.....niestety koncert odbywał się przez caly czas przy zapalonym świetle...zespoł zachowywał sie z lekka bojazliwie ...publika robiła hardkorowe podskoki szczególnie wyróżniał się niejaki Mocny w gębie !!!

_________________
ooooorekoreeeoooo


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 07:13:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 19188
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
elrond pisze:
...byłem kiedys na koncercie zespolu Fugazi w Warszawie w klubie karuzela gdzies w 1990 albo 91 roku...cięzko sie bylo tam dostać.... bo po drodze mozna było dostać...w łeb od skinów i innych miejscowych chuliganów...przed koncertem była duża zadyma, przyjechala policja...cale szczęscie przyszedlem jak bylo juz po wszystkim.....niestety koncert odbywał się przez caly czas przy zapalonym świetle...zespoł zachowywał sie z lekka bojazliwie ...publika robiła hardkorowe podskoki szczególnie wyróżniał się niejaki Mocny w gębie !!!


Po tym koncercie ukazal sie w QQRYQ reportaz z tamtych wydarzen (awantury z lysymi) zatytulowany "Czarny Dzien polskiej sceny" (czy jakos tak) :).

Zdrowka zycze


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 08:45:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 11 listopada 2004 16:00:25
Posty: 20598
Ja się chyba pierwszy raz z nazwą Fugazi zetknąłem właśnie przez tą awanturę, o której w wywiadzie dla pisma "Best Bravo" wspominał Skiba. Swoją drogą bardzo dobre pismo to było, szkoda że padło szybko.

_________________
„Roszczeniowe juwenalia" - nowy Spirit of 84 w dużym skrócie


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:35:04 
Miki pisze:
do końca lubię określenie emo-core, bo przecież hardcore zazwyczaj bywa naładowany emocjami,

Ja bym źródła upatrywał włąsnie w tym naładowanie emocjami takie same, ale muza lżejsza od zwykłego 'hard'


Na górę
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group