Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 22 maja 2019 01:45:00

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 01 grudnia 2011 20:57:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Miki pisze:
Hmm, a Azbest i Pilot nie chcą się zrzucić?

Delikatna chęć wejścia w zakup jest. Pytanie tylko kiedy, co i za ile.

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 01 grudnia 2011 22:44:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13650
Skąd: nieruchome Piaski
Miałem na myśli subskrypcję. Wyobraźmy sobie, że zamieszczą nagrania z 800 koncertów. Wówczas sugerowana cena za wszystkie wynosi 4000 USD :mrgreen: A korzystając ze wspomnianej wyżej opcji można zaoszczędzić 3500 USD.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Ostatnio zmieniony pt, 02 grudnia 2011 08:54:34 przez Miki, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 grudnia 2011 08:40:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Aaaaaa.... Ma to ręce i nogi, ale tak czy owak jest cholernie drogie. Do tego nieciekawy kurs dolara. No i jak byłoby ze 20 osób... :?

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 grudnia 2011 10:51:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
Tak się zastanawiam, ile ważyłyby te wszystkie koncerty, no i czy do zamówienie nie trzeba byłoby doliczać kosztu zakupu dysku przenośnego. :D

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 05 grudnia 2011 11:09:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13650
Skąd: nieruchome Piaski
Nie wiem, ale zakup takiego dysku może być konieczny. Proponują mp3 o 320 kb/s tzw. przepływności.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 13 lutego 2014 23:43:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13650
Skąd: nieruchome Piaski
"Wroclaw, Poland 09.21.99" aka "Wroclaw, Poland 9/21/99"
(Fugazi Live Series FLS0928)

Teraz przenoszę się w czasie do 21.09.1999, skroplony pot spływa po ścianach Kazamatów, a od czasu do czasu spada również ze sklepienia. Scenę opuścili Starzy Singers, a Ian zagaja:
Cytat:
Ludzie wciąż mnie pytają, dlaczego Fugazi nie chce grać w Polsce, ale chcę, żebyście wiedzieli, że właściwie Fugazi gra w Polsce właśnie w tej chwili. Chcieliśmy zagrać w Polsce i dlatego tu jesteśmy. Bawcie się dobrze.

Ruszają z instrumentalną wersją "Ex-Spectator" z niewydanego jeszcze wówczas "The Argument", do którego wrócą dla utworu tytułowego. Jerry Busher wspiera Brendana i grają praktycznie unisono (tak będzie niemal do końca w nowszych numerach).
"Break" brzmi bardzo selektywnie. Na chwilę pozostajemy jeszcze z materiałem z "End Hits". W "Place Position" nieco rozedrgany głos Guya przypomina niekiedy Jello Biafrę.
Powrót do przeszłości: "Merchandise". Brzmią agresywniej, Ian - tonowany od czasu do czasu przez Guya - na początku nieco częściej pokrzykuje.
Pierwsza przerwa między utworami, podczas której Ian zachrypniętym głosem prosi:
Cytat:
Cofnijcie się, proszę, jeden krok do tyłu. Cofnijcie się wszyscy. Cofnijcie się wszyscy.

Ktoś z publiczności już zaczyna domagać się "Waiting Room". Znajdzie się w poczekalni znacznie później. Słychać, jak nieco oddalony od mikrofonu Ian tłumaczy coś komuś z organizatorów. Ten ostatni już po polsku:
Cytat:
Czy on może o coś zapytać [raczej: poprosić - przyp. mój]? Uważajcie na tą bramkę, bo może się zawalić.

Znów ktoś nieco już nadwerężonym głosem próbuje przekrzyczeć resztę, prosząc o "Waiting Room", ale zaczyna się "Turnover". Klasyczne sprzężenia jako wprowadzenie. Na razie zasada znana z płyt: raz śpiewa MacKaye, a raz Picciotto. Teraz pora na tego ostatniego (jak na razie lepiej panującego nad wokalem).
Bez chwili wytchnienia: od razu gitarowe otwarcie "Reclamation" w oczekiwaniu na dochodzącą sekcję. Joe zdaje się swoim basem wyrąbywać drogę w oblodzonej przez gitary powierzchni.
Tym razem Guy zwraca się do Nicka Pellicciotto (odpowiedzialnego za dźwięk na sali i na scenie, jak się po latach okazało, również nagrywającego koncert):
Cytat:
Nick, czy jest odpowiednio głośno? Masz latarkę? (...) Słyszysz mnie? Bo ja mam kłopoty, ale będę utrzymywał ten poziom [głośności - przyp. mój], jeśli tak będzie dobrze dla ciebie.

Naraz słychać głos (prawdopodobnie) Nicka:
Cytat:
Jest świetnie.

Ktoś (na pewno nie ja) głośno prosi o "Promises". Mniej zrozumiałe okrzyki przecinają ostre niczym brzytwa gitary na początek "Nice New Outfit" (moim zdaniem, przebojowy moment "Steady Diet...").
Luta w postaci "Five Corporations"... by była, gdyby nie to, że DAT się, niestety, nie spisał i połowa numeru została wycięta. Po pierwszej minucie po chwili ciszy słyszę końcówkę :( (a raczej :evil: )
Guy zapowiada "Foreman's Dog", choć Ian mu nieco przeszkadza swoją krótką próbą mikrofonu. Chyba mam ambiwalentny stosunek do tego numeru, na płycie czasem chwyta, czasem nie, tu zaś nie traktuję go poważnie.
W przerwie ktoś woła Brendana, a Ian podejmuje się pośrednictwa (choć zbędnego, bo samego adresata również słychać).
Cytat:
Brendan, ktoś chce czegoś od ciebie, Czego chcesz? [po ponownym wywołaniu bębniarza] Ktoś chce Brendana. O co, Panu, chodzi?

Po króciutkiej partii perkusji MacKaye zapowiada "Birthday Pony". Mam słabość do tego numeru (zresztą całe "Red Medicine" jest u mnie stosunkowo wysoko). Ianowi siada nieco głos na samym początku. Potem jest już lepiej: tu się aktorsko zaśmieje, tam wydrze.
Koncertowe wersje "Do You Like Me" zawsze są poprzedzane słowno-muzycznymi dialogami na bazie samego tytułu. Guy wielokrotnie pyta, czy go lubimy :wink: Wprawki gitarowe przed właściwym ruszeniem kawałka brzmią ostrzej, niejako ciemniej (w porównaniu do reszty utworu), niczym u zupełnie innego wykonawcy. Gdyby dodać im ciężaru i pozwolić dłużej trwać, to bylibyśmy w Seattle i może Thayil mógłby się w nie włączyć. A może jednak na Wschodnim Wybrzeżu z Hamiltonem na wieśle?
W końcu upragniony "Waiting Room" bez zbędnych wstępów. Brzmi masywnie. Przy ostatnich dźwiękach Guy ostatkiem sił wypowiada tytuł kolejnej piosenki. "Bulldog Front" - zatem jesteśmy nadal na debiutanckiej EPce - ale na razie się uspokajamy. Czas na "Suggestion". Ian znów się nie oszczędza, swoim głosem wtóruje instrumentalnym spiętrzeniom w zwrotkach, gdy gitary przypuszczają atak na spokojny puls sekcji. Od czwartej minuty wszyscy są coraz ciszej (gitary milkną na dobre), by dobitniej zabrzmiały słowa o rolach, których się uczymy w zależności od płci (cóż, numer w duchu gender :mrgreen: ).
Znów ktoś woła Brendana (chyba zresztą ten sam koleś). Niestety, zespół nie reaguje, grając "Brendan #1". Ian próbuje podtrzymać rozmowę:
Cytat:
Czego chcesz od Brendana? Chcesz z nim porozmawiać? On jest tam. Czego chcesz? Jeszcze raz [tu słychać, jak Ian ucisza publiczność i kolegów], poczekajcie. Chcesz [usłyszeć] perkusję solo?

Prawdopodobnie sam wywoływany podchwytuje:
Cytat:
Chcesz czegoś z albumu "Instrument" bez wokali? OK, zagramy numer "Arpeggiator". Co Ty na to? Żaden problem.

Guy:
Cytat:
Jesteśmy tu po to, by służyć Wam i Waszym potrzebom rozrywki.

Ian kończy dialog:
Cytat:
I Wam tak pomaga wrzeszczenie w koło Macieju [przepraszam, nie mogłem się powstrzymać przed wtrętem translatorskim w stylu Wierzbięty - przyp. mój] "Brendan"...

Rozpędza się "Arpeggiator". Gdy już dociera do celu, do mikrofonu podchodzi Joe. Wówczas mógł wybierać spośród dwóch numerów: "By You" lub "Recap Modotti". Gitarzyści ubarwiają drugi z wymienionych, niejako dopowiadają. Dziś po odsłuchaniu wielu wersji "By You" żałuję, że nie uderzyli właśnie tym utworem zdecydowanie mocniej i transowo.
Tuż przed "F/D" bawią się: bębny powtarzają partie gitar. Potem grają dość delikatnie unisono tuż przed kulminacją sygnalizowaną przez nabicie Canty'ego. Dochodzi do muzycznej erupcji gitarowego hałasu (riff zdaje się wolny niczym u Navarro z czasów "Ritual..."), która na chwilę ustąpi wokalowi Picciotto.
Atmosfera wyciszenia podkreślona przez "Argument". Choć byłoby lepiej, gdyby zagrali go wcześniej, gdy Ian bardziej panował nad głosem.
Zasadniczą część koncertu kończy "Blueprint". Według mnie, gdyby "Repeater" ukazał się w barwach dużej wytwórni, ten numer winien być drugim singlem po tytułowym. Guy dziękuje (za wysłuchanie).
Publiczność nie daje za wygraną. Guy odnosi się do dość wyjątkowego miejsca występu:
Cytat:
Wiecie, to jest naprawdę cholernie [hmm, kurewsko brzmi chyba zbyt brutalnie w tej sytuacji - przyp. mój] zwariowane miejsce na koncert. To jest najbardziej zwariowane miejsce, jakie kiedykolwiek widziałem.

Zaczynają pierwszą porcję bisów. Na pierwszy ogień "Long Division". Potem robi się nieco hałaśliwiej i przez trzy utwory dominuje "In on the Kill Taker": najpierw "Cassavetes", potem cios prosto w twarz (you'd make a great cop, you fuckin' pig), a na końcu seta na swój sposób równie taneczny ( :wink: ) "Public Witness Program".
Pierwszy bis wieńczą coraz głośniejsze dysonanse i Ian wykrzykujący tytuł... "Repeater". Zdecydowanie cichsza część o tym, że lepiej trzymać się z dala od szyby (gdy słychać strzelaninę między gangami), stanowi prawdziwy kontrast dla hałaśliwego refrenu.
Guy dziękuje za to, że przyszliśmy. Zespół znów schodzi ze sceny, ale publiczność nie odpuszcza. Po krótkiej chwili skandowania nazwy kapeli bohaterowie wracają w komplecie. Guy dziękuje wszystkim, którzy ciężko pracowali, by ten koncert mógł się odbyć. Zapewnia, że doceniają wysiłek.
Cytat:
Następną piosenkę chcemy zadedykować naszemu przyjacielowi, Arkowi [zapewne Marczyńskiemu, założycielowi wrocławskiej Anteny Krzyku - przyp. mój], który pomagał nam organizować koncerty w przeszłości. Nie ma go dziś z nami, ale jest tutaj duchem i to jest piosenka dla niego

Picciotto zaczyna grać "Last Chance for a Slow Dance". Najpierw słychać tylko jego gitarę, potem dołącza Canty (naprawdę w tym miejscu można się przekonać, że faktycznie jakość nagrania została słusznie określona przez zespół jako wspaniała). Po chwili Lally dorzuca pojedyncze i oddalone od siebie uderzenia w struny. Zawsze lubiłem ten utwór i było dla mnie ogromnym przeżyciem usłyszeć go na żywo tamtego wieczora. Traktuję go jako swoistą zapowiedź ostatniego albumu studyjnego: nie licząc refrenu, jest spokojnie, niemal lirycznie i dość przebojowo. Nie bójmy się tego słowa, Fugazi potrafi skomponować i wykonać balladę :wink: Od obejrzenia dokumentu Jema Cohena zwracałem uwagę na to, co Guy robi z gitarą. Po refrenie zanim powróci do głównego motywu, przez chwilę wieńczy każdy wers uderzeniem w struny od dołu, odrzucając rękę w bok. Słuchamy całości w skupieniu, do chwili wybrzmienia ostatniego dźwięku nikt nie wyrywa się z oklaskami.
To jeszcze nie koniec. Czas na gitarowe dialogi w "Closed Captioned". Joe nie pozwala sobie na tyle swobody co Brendan, nie wspominając o Ianie i Guyu. Ten ostatni dosłownie na jeden wers przejmuje wokalne wodze. Gitary tym razem unisono, później jedna z nich pojedynczymi dźwiękami okrasza długi pochód perkusji.
Teraz już nikt nie zaśpiewa. Rusza "Number 5". Gitarzyści niekiedy gubią perkusistę, a raczej to on pozwala im się wyrwać na krótką chwilę do przodu. Później wszyscy się schodzą.
Ostatnie słowa podziękowania wypowiedziane przez Picciotto i jest już po wszystkim.

Na poniższe zdjęcia chyba się nie załapałem.

Obrazek

Obrazek

Dziękuję za przeczytanie.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Ostatnio zmieniony pt, 14 lutego 2014 10:57:46 przez Miki, łącznie zmieniany 8 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 14 lutego 2014 00:00:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
:brawa:

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 14 lutego 2014 07:18:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 19231
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
:jasiek:

Mam nadzieję, że ten wpis (jakkolwiek przeniesiony z innego tematu), jest jaskółką zwiastującą powrót wątku o Fugazi w wielkim kurde stylu!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 14 lutego 2014 07:44:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13650
Skąd: nieruchome Piaski
Cieszę się, że się podobało. Koncert i tak jawi mi się jako lepszy niż mój wpis :wink:
Jeśli miałbym wnosić jakieś nadzwyczajne środki wzruszenia tamtego setu po latach, to postulowałbym o "Promises" i "Rend It". Do reszty nie mam żadnych zastrzeżeń.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 14 lutego 2014 14:39:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3770
Miki - nie wiesz jak to było z setlistami Fugazi? Słyszałem kiedyś, że w ogóle czegoś takiego nie stosowali i większośc tych wyborów piosenek była dośc spontaniczna i dokonywana w ostatniej chwili, a twój opis koncertu zdaje się to potwierdzać. Prawda to?

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 16 lutego 2014 09:19:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 06 maja 2007 11:40:25
Posty: 13524
Skąd: Krk
YEAH!!11

_________________
http://67mil.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 19 kwietnia 2014 14:23:50 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3770
Ciekawy wywiad.

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 18 listopada 2014 13:04:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 29 maja 2006 07:57:07
Posty: 10786
Skąd: Gdynia
Fugazi wydali nowa płytę!
Prawie...
Wydali demo nagrane w 1988 roku.
Po ćwierć wieku wciąż brzmi niesłychanie świeżo i energetycznie.
Jeśli nie wierzycie, do odsłuchania na Spotify:
http://open.spotify.com/album/6ZyP2KPr2AkAbUWbsHmzEg.

Waiting Room
Merchandise
Furniture
Song #1
The Word
Bad Mouth
Break-In
Turn Off Your Guns
And The Same
In Defense Of Humans
Joe #1

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 15 sierpnia 2016 23:07:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 20 stycznia 2008 13:09:14
Posty: 3770
Ostatnio oglądałem kilka filmu Johna Cassavetesa i stało się to, co stać się chyba musiało - na stałe przyplątał mi się do głowy wiadomy utwór Fugazi. Zawsze trochę ginął mi on na swojej płycie, a dopiero teraz naprawdę go doceniam, począwszy od wejścia Brendana, idealnego do tego wątku i SHUT UP THIS IS MY LAST PICTURE, a skończywszy na zamykającym każdy refren ...and Gena Rowlands. Nie jest to jakiś pięciogwiazdkowiec, ale podoba mi się, że nagrywając utwór zatytułowany nazwiskiem jednego ze swoich ulubionych reżyserów, nie odwalili jakiejś laurki, ale czuć w tym szczere podjaranie jego twórczością :)

Przy okazji na nowo pomyślałem o całej płycie "In on the Kill Taker", którą od zawsze bardzo szanuję i która jest moją prywatną faworytką w historii tego zespołu. Odbieram ją, jako bardzo intensywny album, na którym ten zespół cały czas kombinuje i zastanawia co zrobić, żeby nie popaść w koleiny powtarzania tej samej formuły - i albo jada pełną parą, i podkręcają wzmacniacze do 11, i są nie do zatrzymania, albo zwalniają, kombinują, biorą oddech... i w obu wypadkach, nie zawsze, ale często zdarza im się trafić w dziesiątkę. Muszę też powiedzieć, że jest to dla mnie płyta świetnych momentów i rozbłyskujących sekund: wspomniane shut up, this is my last picture, ..and Gena Rowlands, różne fragmenty Smallpox Champion, hardkorowe ale przecież bardzo chwytliwe Distrusted!!!! I look for wires when I'm talking to you w "Great Cop", Red dressed in red drenched in red spreading red ever red (tutaj też mamy nawiązanie filmowe :)) w "Walken's Syndrome", ale też moment z zupełnie innej bajki: gitarka i coughing inside your coffin like at the bottom of the sea...Są wyjątki, ale generalnie najlepsze momenty, to te, w których na pierwszym planie jest Guy. Nie wiem jak było z tworzeniem tej płyty, ale dla mnie, jako słuchacza, to on jest głównym bohaterem "In on the Kill Taker" :) Charakterny album!

_________________
gdzie znalazłeś takie fayne buty i taką fayną głowę?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 sierpnia 2016 18:21:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 19231
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Ja tak zupełnie nie á propos.

Ten chłopaczek na pierwszym planie skończył dziś 50 lat, a ten pan siedzący między innymi na ławeczce jeszcze nie wie, że za 34 lata będzie o nim pisał Prazeodym.

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group