Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 22 lipca 2017 01:51:24

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 580 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 39  Następna
Autor Wiadomość
PostWysłany: wt, 27 września 2005 21:34:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19733
I wreszcie dojrzał we mnie wontek. Mój wysiedziany, wymarzony topik.
Przyszedł czas na oddanie się skrytym namiętnościom, czas na porzucenie fałszywego wstydu i brawurowy coming out:

CRAZY LOVE EIGHTIES!!!!!!!!!!!!!!!!!

:D :D :D :D :peace: :peace: :peace: :peace: :D :D :D :D

Już słyszę pierwsze reakcje.
BOSKEY: żigi
MORELLA (wybucha spazmatycznym smiechem): NIEEEEE!
K.T.W.S.G.: Okres największego upadku w dziejach muzyki rockowej.
ELSEA: Czego ty słuchasz?! :shock:

Więcej proszę! :-)

DISCLAIMER: Oczywiście wiemy wszyscy, że w okresie lat 80. istniała również muzyka czerpiąca w twórczy sposób ze spuścizny lat 70., The Police, Dire Straits, U2, Peter Gabriel, wczesny Faith no More - kto da więcej? - ale powiedzmy wprost, że takie rzeczy mnie tu nie interesują. „Osiemdziesiona” to nie rock. To pop, a w najlepszym razie pop-rock, jeżeli tak można zaklasyfikować osiemdziesiąte dokonania Springsteena, Tiny Turner czy Bonjovi. Olewamy tu rock :-)

Co prawda również z wewnątrz stylu określanego (przez niektórych pogardliwie) jako „eighties" :zygi: wyrosły nieliczne rzeczy naprawdę dobre, którym indywidualność twórców pozwoliła przerosnąć kiczowate korzenie. Przykładem chociażby jeden z moich ulubionych zespołów, Depeche Mode. Z kolei inny ulubiony zespół niektórych forumowiczów, The Cure, całkiem nieźle w pewnym momencie wpasował się w styl osiemdziesiony, jednakże pozostając zawsze zjawiskiem indywidualnym. Prawdę mówiąc również nie o to mi chodzi.

Interesują mnie IKONY-OSIEMDZIESIONY. Nie indywidualności, lecz ci, którzy konstytuowali ów styl eighties, tak poniżany przez moich przedmówców in spe.

Wspominajmy dzieciństwo! Pławmy się w kiczu!!! I Just Call To Say I Love You! We Are The Children!!!

Na razie więc zamiast szperać po Thrillerach, Purple Rainach czy innym China Girl (na nich też przyjdzie czas), weźmy prosto z najbardziej środkowej półki, odnajdując kwintesencjum kiczu w zespole

SPANDAU BALLET

Tak mnie naszło, żeby od nich zacząć, bo piosenka „Gold” mnie nie opuszcza ostatnio ku mojej wielkiej uciesze, a jest to wręcz par excellance osiemdziesiona. Puściłem Morelli z pół minuty, słuchałem przy elsei - stąd antycypowane wyżej reakcje są tak naprawdę autentykami ;-)
Ale był też inny zespół, niby podobny, DURAN DURAN - i jakoś go nie lubię, nie wiem w czym tkwi gwóźdź... Moi drodzy czytelnicy - a więc

Spandau Ballet czy Duran Duran? :D

Szukajmy dalej czystej osiemdziesiony. Nie wiem kto z wyżej cytowanej czwórki, ale ktoś w czasie sierpniowej komuny (i tak wszyscy oni by się w tym temacie zgodzili), powiedział że czymś takim straszliwym, czego ja słucham, a oni nie mogą, jest

BASIA TRZETRZELEWSKA

A ja w ogóle sobie wypraszam wszelkie obelgi tutaj, Basia pięknie śpiewa, a piosenki takie jak Baby You’re Mine, Astrud, Promises czy - zwłaszcza! - Time and Tide, to wręcz powiem, że CENIĘ. Oj!

Ale Spandauy i Basia to takie rzeczy może nie kojarzące się ogółowi forumowiczów z niczym konkretnym. Dajmy więc klasykę wreszcie.

WHAM
SHAKIN STEVENS
A-HA


Aż się lepiej poczułem. Powiedzcie sami: czyż to nie było piękne??? Białozębny George Michael wraz ze swoim partnerem czy kimś tam śpiewający Wake Me Up Before You Go-Go i Take Me To The Edge Of Heaven? Cuuuuudo. Albo roztańczony Shakin’ wycinający rokendrolowo Lipstick Powder And Paint, względnie romantycznie wyciągający Cry Just A Litlle Bit?? ŁEZKA SIĘ KRĘCI! (musze sobie to puścić natychmiast, przepraszam zaraz wracam) ... aaaaaaaaaaa! leci!!! I know he’s crazy but I don’t know why .. but I die just a little bit ... Ech. A cóż powiedzieć można przeciw szlachetności w głosie Mortena Harketa, kiedy śpiewał on Hunting High And Low (btw, jedna z autentycznie najlepszych piosenek omawianego rytmu moim zdaniem, serio mówię) czy inne The Sun Always Shines On TV.

... proszę państwa: Wham czy Shakin’ Stevens?...

Ale czyż nie jest tak, że lata 80. były wyznaczane bardziej nawet przez HITY, niż GWIAZDY? Byli różni wykonawcy, którzy wiedli prym, ale czy nie najlepiej zapamiętało się melodie i tytuły?

Baaaaby Jane - rozdzierał się chrapliwie Rod Stewart, przyprawiając moją mamę o mrowienie w plecach ;-)
I Just Call To Say I Love You - kiwał się miarowo Stevie Wonder
... my little China Girl - głosem spod ziemi (pięknym!!!) czarował David Bowie
Why Do You Have To Be A Heartbreaker - zapytywała główna diva lat 80. Dionne Warwick swoim pięknym matowym glosem...

(no to Dionne Warwick czy Diana Ross?)

Cause I Am Your Ladyyyyyyyyyy And You Are My Maaan... The Power Of Love - o, to był mocny power.

No i temat, który przewinął się w wątku „tamto-owamto”, a więc kwestia najpiękniejszej ballady miłosnej of the eighties. Ja stawiam na

Hello Lionela Richie, minimalnie przed
Lady In Red Chrisa de Burga
ale marecki bardzo przytomnie dorzucił
I Wanna Know What Love Is zespołu Foreigner

a więc powtórzmy pytanie: która z tych trzech? (a jeżeli inna, to jaka? może właśnie Power of Love?)

Coś niezapomnianego wreszcie, coś wspaniałego, jedynego w swoim rodzaju.

LIMAHL - Neverending Story

Pamiętam, że w wieku ośmiu lat miałem sąsiadkę, lat też osiem, albo siedem, która kochała się w Limahlu. Ja w tamtym czasie nie interesowałem się jeszcze Sabrinami (może zreszta ich jeszcze nie było... ale była Kim Wilde ;-)). Natomiast Sabrina obecnie ledwo pamiętam jak wyglądała, za to fascynacja Limahlem... oooo pozostała! To jest dopiero IKONA!


Czas przenieść wzrok na tzw. wyższą półkę.
Ale przypominam - to nadal jest OSIEMDZIESIONA! Żeby była jasność, o czym mówię - dwie płyty z początku z lat 1982-83, które bez żadnej wątpliwości uważam za szczytowe ever osiągnięcia w dziedzinie popu.

Thriller - MICHAEL JACKSON * * * * * -

Can’t Slow Down - LIONEL RICHIE * * * * 3/4

O tyle może pierwsza jest lepsza od drugiej. Obie to czysty pop. Ale też obie to niebanalne kompozycje, świetne (choć bardzo „osiemdziesiąte”) aranżacje, wreszcie - wokaliści, którzy umieli śpiewać i to jak.

Czy ktoś z szanownych forumowiczów pamięta tę płytę Lionela Ryczy albo przynajmniej piosenkę All Night Long, która przecie była nawet główną piosenką na olimpiadę w Sarajewie w 1984?

Z Majkelem i Lajonelem jakoś kojarzy mi się inna dwójka wykonawców, którzy choć indywidualnościami z pewnościa byli, to pozostali po uszy zanurzeni w stylu eighties:

BILLY JOEL
i
ELTON JOHN

No to jak, Billy czy Elton? Dla mnie bez wątpienia Billy, po pierwsze znacznie wolę jego nieco drapieżny sposób śpiewania a miauczenie Eltona do mnie nigdy nie trafiało, po drugie o ile w balladach byli równi, to szybkie kawałki zdecydowanie przemawiają na korzyść Joela.
O ile więc na pytanie:
Honesty czy Blue Eyes (a może Sorry Seems To Be The Hardest Word?
nie wiem, co odpowiedzieć, o tyle
Uptown Girl czy I’m Still Standing - to na pewno Uptown Girl.

Uch, pora kończyć - a tu jeszcze tyle do napisania. Kto to widział brać się za monografię całej dekady?! ;-)
Część pomysłów zostawię więc na później, może wątek pożyje chwilę, zobaczymy.

A bardzo bym się ucieszył, gdybyście z głębin swoich młodych wspomnień wydobyli różne takie przykłady pięknej słodyczy sweet eighties, jakimi tu sypnąłem, cokolwiek przypadkowo. Mam w rękawie od groma tytułów, nazwisk i och-achów, ale wolałbym usłyszeć coś od was.

Na zakończenie wypadałoby jednak rozpisac wybory na Królową Popu Lat Osiemdziesiątych.

Tina

czy

Madonna

:?:

Generalnie kiedyś wydawało mi się, że Madonna przy wszystkich swoich różnego rodzaju atutach może Tinie zmywać naczynia. Wczesna Madonna z okresu Material Girl i Like a Virgin to było takie.. hłe hłe... lubię Material Girl, ale ona kompletnie nie umiała śpiewać! (co może dzisiaj jest normalne dla gwiazdek, ale w latach 80. co by nie mówić obowiązywały pewne standardy wokalne). Natomiast Tina wywodziła się z najlepszej soulowej tradycji, nie była może Aretą Franklin, ale niewiele jej brakowało. Z tym że... Madonny największą zasługą była ciągła ewolucja. której początek już w latach 80. był wyraźny. Papa Don’t Preach i Live To Tell to już nie tylko miłe wspomnienia, ale coraz większa muzykalność, a Like A Prayer to dwie klasy powyżej Like a Virgin. A potem... z tym że potem to już nie były lata 90.
Więc może moja odpowiedź jest taka, że jednak Tina - w latach 80.

Dobra, zmęczyłem się ;-)

A na zakończenie leci sobie u mnie Billy Joel - Tell Her About It, bardzo przyjemna pioseneczka z jego bardzo dobrej płyty An Innocent Man (u Kacpra kiedyś próbowałem słuchać z winyla, ale się zbulwersował :D)


nie liczą się już słodkie szesnastki i ryczące czterdziestki

od dzisiaj tylko Szalone Osiemdziesiony!!!!!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 21:38:57 
Okres największego upadku w dziejach muzyki w ogole!!!!!!!!!!!!!

zigi DO SZESCIANU!!!!


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 21:39:41 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:39:35
Posty: 12221
Skąd: Nieznajowa/WarsawLove
no więc nie trafione w moim przypadku. mogłabym mieć owszem nostalgiczne wspomnienia, ale niestety - wszystko co tylko crazy wymieniłes powoduje u mnie odruch wymiotny niestety. NIENAWIDZĘ tego. trudno. ale może jak ochłone to przyjdzie mi coś do głowy. na razie to wszystko ohydna ohyda. :twisted:

_________________
ja herez ja herez
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 21:39:48 
K.T.W.S.G. pisze:
zigi DO SZESCIANU!!!!

Crazy do kąta! he he...


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 21:40:42 
....ale dobrze, ze ten watek zalozyles - bedzie sie nad czym pastwic (paszczerzyc)


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 21:44:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19733
więcej! więcej!
po mordzie mi proszę!
:D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:03:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:39:34
Posty: 2854
Skąd: bydzia
wiecej bedzie potem. A teraz coby napocząć wątek powiem, ze nieprzerwanie mam sentiment i upodobanie do jednego utworu Sal`a Solo (wokalista Classic Nuvou - chiba bład ort....) "Santamiano". W Videotece nierzadko emitowany przed Bozym Narodzeniem 1984. Pamietacie??? A teledysk nakrecony zostal w Polsce z chórkiem polskich chłopców.

_________________
you create your hell...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:05:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:09:25
Posty: 6782
Skąd: z Nepalu
LIKE A VIRGIN!!!!!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:07:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:39:34
Posty: 2854
Skąd: bydzia
Bad Boys Blue czy Modern Talking????

_________________
you create your hell...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:13:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:14:22
Posty: 9021
Skąd: Nab. Islandzkie
Bede bronił Łamu i Culture Club....


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:30:18 
K.T.W.S.G. pisze:
Okres największego upadku w dziejach muzyki w ogole!!!!!!!!!!!!!

zigi DO SZESCIANU!!!!

:piwo:


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:37:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19733
Zdecydowanie Wham ponad Culture CLub!! Boy George'a nigdy nie lubiłem... wkurzał mnie. I piosenki mi się nie podobały, nie to, co Wake Me Up albo Baby I'm Your Maaaaan :D

DiBi aleś dała... nooo Modern Talking. Ale ja słuchałem Europe, nie Modern Talking! Ale Bad Boys Blue byli naprawdę straszliwi.

3bajku - liczyłem na więcej... *disappointed*

A na czacie gorące dyskusje na temat teledysków Papadance... hehe.

I co kilka linijek Kacper. Żigi. Słabo mi.
DiBi: Otwórz okno.
Dzyń: teledysk do Ordynarnego faulu był fajny.
Boski: Culture Club rządzi!

:D :D

Ej, ale właśnie, przecie i polskie eighties były, a taki papadance się zalicza jak nic! Dla mnie rónież Ordynarny Faul był pierwszą poznana piosenką, i też pamiętam teledysk! Przeboje Dwójki!
Pierwsze numery jeden w pierwszym wydaniu przebojów dwójki, którego słuchałem: zagraniczne, Careless Whispers George'a Michaela, polskie: Raport z miast M Lady Panków.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 22:47:41 
Crazy pisze:
3bajku - liczyłem na więcej... *disappointed*

Znasz mnie zły bracie, jakom żem dobry oszczędzę Cie ;)


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 27 września 2005 23:27:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 16 listopada 2004 23:19:04
Posty: 783
Okres największego upadku w dziejach muzyki w ogole!!!!!!!!!!!!!
anyway, zigi DO SZESCIANU!!!! :zygi:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 28 września 2005 00:28:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 19733
Tym razem Szrek udaje że jest Kacprem...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 580 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 39  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group