Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 21 września 2018 06:23:46

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: śr, 15 sierpnia 2018 18:59:57 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20761
To, co zobaczyłem w tym roku różni się jakościowo od tego, co było rok temu. Kalamity, halne, lawiny i inne wulkany to jedno. Ale one powodują drzewa połamane albo wręcz zmiecione z powierzchni ziemi. Tymczasem my widzieliśmy hektary zeschłego lasu, który jak najbardziej stoi, tylko że nie żyje. Zarówno po naszej stronie, jak po słowackiej. W zeszłym roku tego nie było. Czyli co, kornik?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: czw, 16 sierpnia 2018 08:39:08 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 19 grudnia 2007 11:18:44
Posty: 1444
Ale super panowie :brawa:
Ja już za tydzień będę w Tatrach. A może dopiero, kurcze jak wytrzymać ten tydzień?

_________________
muzyka gra, a dzień ucieka
last.fm/wokr


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: pt, 17 sierpnia 2018 12:51:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20761
W tej chwili jeszcze nie zdążyłem z opisem następnych dni, ale oto i ilustracja muzyczno-filmowa naszych poczynań:

phpBB [video]

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: pt, 17 sierpnia 2018 18:21:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
ndz, 10 kwietnia 2011 18:14:16
Posty: 6051
Skąd: z Tralfamadorii
:)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: sob, 18 sierpnia 2018 11:53:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20761
Ta ekspresja, nie? :-)

Tymczasem po długim dniu na Słowacji postanowiliśmy, że będzie dzień odpoczynkowy. Również kronikarsko był odpoczynkowy, bo choć wróciliśmy o wiele wcześniej, to wieczorem zamiast pisać kronikę zabrałem się solidnie za czytanie książki, więc napisałem niewiele więcej, niż to, co na dole posta. Plan na dzień był otwarty, ale zasadniczo mieliśmy po prostu wejść na Ornak via Iwaniacka i zejść Doliną Starej Roboty. Chyba nawet gdyby w drodze wzmogła się w nas ochota na dalsze wojaże, to mogłoby być cienko z czasem. Może na Starorobociański by i czasu starczyło... ale on się tak majestatycznie piętrzył z tego Ornaku! Więc darowaliśmy mu i zeszliśmy.

Z rzeczy nieskronikowanych warto wspomnieć, że zanim weszliśmy w lasy pod Iwaniacką, długo szliśmy doliną, w której drzew wyraźnie ubyło i tę uciążliwą drogę potwornie gorącą doliną ubarwiliśmy sobie rozmowami na tematy nauczycielskie. Być kapitanem; bratać się; w pracy i po pracy; nasze "ja" publiczne i prywatne... dużo ciekawych tematów. Już w lesie, względnie niedaleko pod przełęczą spotkaliśmy dwóch gości, którzy zwrócili uwagę na "muzyczne" koszulki Witka i Gera (Beatles i Cure) i zagadali - byli to skądinąd jedyni ludzie, z którymi zetknęliśmy się między początkiem szlaku a przełęczą (!).
Podejście na grzbiet Ornaku też dość męcząco-gorące, potem na szczęście chmury trochę nam ulżyły, pogoda generalnie świetna.

Cóż zatem kronika:

7 sierpnia, wieczorem.
(...) Pogoda była piękna i większość czasu spędziliśmy, leżąc na trawie. Po drodze widzieliśmy kilka nietypowych rzeczy, na przykład szybowiec latający nad Ornakiem i Doliną Tomanową. Mógł to być szpieg Sarumana, ale ani ten, ani wczorajszy gołąb pod Rakoniem nie przyniosły sukcesu jego złowrogim knowaniom. Alas!
(...) zejście Doliną Starej Roboty bardzo satysfakcjonujące, tym bardziej, że wyprzedziliśmy wszystkich, a nas nikt.


Może i faktycznie niewiele się działo podczas tego dnia ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: sob, 18 sierpnia 2018 13:44:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:33:35
Posty: 4463
Skąd: ęsowany
nie gadaj, dobry dzień był, suto zastawione widoki, ciekawe rozmowy i Dżem na rozpoczęcie dnia! :D

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2018 11:52:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20761
Zatem pozostaje odpowiedzieć na pytanie araska:


arasek pisze:
Ciekawe na jaki szczyt wejdą w tym roku Crazy, Gero i antiwitek... może na Łopatę?



Bo choć z wyprawy na Słowację, którą opisywałem wcześniej, jestem tak na maksa zadowolony, to na owo pytanie ona specjalnie nie odpowiada, zdobyliśmy tylko Rakoń, wprawdzie dwa razy ;-)

Będzie więc wpis uczyniony w gorącym centrum Zakopanego, konkretnie w Barze Górskim na ul. Weteranów wojny, gdzie oczekiwałem właśnie na danie pt. "brokułowa fantazja" (pięć gwiazdek).

9 sierpnia, środek dnia.

Właśnie zostałem sam.

Wyprawa uległa rozwiązaniu. Gero pojechał prosto z busa do Chochołowskiej, z Witkiem się chwilę powłóczyliśmy, Bar Górski, balony Touru, apteka magistra Otmara, tajemnicza budowa i piękne ruiny przy Bulwarach Słowackiego... i też pojechał.

Okazało się, że zamiana planu polegająca na tym, że zamiast wczoraj przechodzić do Zakopanego a dziś szukać dużej wycieczki w Wysokich [przedłużyliśmy pobyt w Chochołowskiej, rezygnując w ogóle z Wysokich] była trafiona w dziesiątkę. Dziś bowiem pogoda jest bardzo niejasna - w oddali grzmi, a góry widać, ale jakby wraz z lejącym w nich deszczem (?). Natomiast wczoraj był dzień idealny i, choć wielkim nakładem sił, daliśmy z Witkiem czadu, a Gero zregenerował się i dziś był w świetnej formie, przede wszystkim zaś znalazł swój własny czas w Dolinie i rano powiedział nawet, że to już są też jego Tatry...

9 sierpnia, bliżej wieczora.

Tym razem siedzę w foyer Teatru Witkacego, popijając Gorzką Żołądkową i czekam na spektakl "Na przełęczy", do którego przymierzałem się od lat. Jestem bardzo podekscytowany! Wydaje się to również doskonałym miejscem, by opisać wczorajszą naszą wędrówkę przez szczyty i przełęcze.

Zaczęliśmy we trzech, ale od początku Ger, który okrutnie się nie wyspał (pozdro Pan-Spod-Witka), zapowiedział, że idzie z nami na 3Bajki i wraca. Poszliśmy więc tropem naszej zeszłorocznej wycieczki pod-drzewo i przez piękną dolinę wgramoliliśmy się na Trzydniowiański. Tam zalegliśmy sromotnie, co miało jeszcze nastąpić nie raz. Gero był w większej niemocy, ale Witek i ja też znajdowaliśmy się w lichej formie. W tym to stanie musieliśmy najpierw wejść na Kończysty, potem na Starorobociański - jedno i drugie kosztowało nas mnóstwo. Starorobociański był pewnym przełomem: raz, że jednak weszliśmy; dwa, że wiadomo już, że możemy wrócić inną drogą. Czas na decyzję - Bystra!

Warto jeszcze dodać, że na szczycie przez dłuższy czas byliśmy sami. Na szlakach spotykało się ludzi, ale - poza Stawami Rohackim - byli to pojedynczy ludzie, nic z tych słynnych tatrzańskich tłumów.

Na przełęczy pod Bystra czekał na nas kamzik. Takiej bestii to ja jeszcze nie widziałem. Gapił się na nas, podchodził, nie reagował na hałasy. Spotkaliśmy go również w zejściu, gdzie już w otwarty sposób pozował do zdjęć, by nie rzec: lansował się. Wybraliśmy wariant wejścia szlakiem niebieskim, który z daleka wyglądał jak "prawdziwie kozia droga", z bliska był super. Spotkaliśmy po drodze naszych sąsiadów z pokoju, bardzo miłe młode małżeństwo, które mieszkało w pokoju 215 dokładnie przez cały czas naszego pobytu. Chłopak był zachwycony widokami z Bystrej i miał rację...

Na szczycie znowu momentami byliśmy sami. Widoki naprawdę niesamowite, do tego zwierzyna: wróble, kruki, z dala świstaki, a przede wszystkim - piękny pies, który zrobił z panem Romanem i jego żoną niesamowitą trasę z Podbańskiego, o proszę, mogę pokazać na mapie.

Zeszliśmy czerwonym przez Błyszcz w towarzystwie wspomnianej kozy.
Oj, chyba coś teatralnego zaczyna się dziać!

[wpis przerwany]


11 sierpnia, przed świtem.

Wpis uczyniony w pociągowym korytarzu za stacją Piotrków Trybunalski. W przedziale obok jakaś banda krzykaczy postanowiła przeimprezować podróż nad morze [okazało się, że jadą do Zopott!].

Tak więc zeszliśmy czerwonym przez Błyszcz w towarzystwie kozy, ale to bynajmniej nie był koniec zwierzyńca: dopiero poniżej grani, w kierunku Przełęczy Siwej, powitał nas wysyp kozic. Szło przed nami stadko, co i raz wyłażąc na ścieżkę. Śmiesznie prychały, czy może szczekały. Na Siwej musieliśmy zrobić kolejny długi odpoczynek, bo czuliśmy się mocno słabi, a droga była tak daleka... Towarzystwa dotrzymywały nam kolejne liczne kamziki, a nawet świstak, który bezceremonialnie wylazł na środek i dał się sfotografować pod tabliczką szlaku.

Zejście, które miało okazać się ostateczną próbą naszych sił, wypadło nieoczekiwanie sprawnie. Po raz pierwszy tego dnia poczuliśmy moc, czujni, skoncentrowani i szybcy. Drogę pamiętaliśmy dobrze z poprzedniego dnia i mogę powiedzieć, że chyba lubię tę dolinę!

U progu schroniska powitał nas Gero. Przygotował 64-karteczkową grę z wokalistami, alas!, okazało się, że Witek zaległ nieprzytomnie i ani gry, ani kolacji nie uskutecznił. Zrobiliśmy więc kolację we dwóch, ja jeszcze posłuchałem "Cud" do WFO i mentalnie zaczęliśmy się szykować do pożegnania z Chochołowską...

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2018 12:21:07 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:33:35
Posty: 4463
Skąd: ęsowany
Crazy pisze:
Zaczęliśmy we trzech, ale od początku Ger, który okrutnie się nie wyspał (pozdro Pan-Spod-Witka), zapowiedział, że idzie z nami na 3Bajki i wraca.


z moich z kolei zapisków:

Schodzę z Trzydniowiańskiego do Schroniska. a Witek z Crazy'm idą wyżej, widzę ich jak - wbrew temu co mówili o ogólnym niedomknięciu śluz - całkiem sprawnie przesuwają się po grani. Dziwne widzieć te dalekie sylwetki tym razem wiedząc kto to jest. Dobrze, że się rozdzieliliśmy, ale bardzo smutno.

Rozstania są straszne, nawet na tak niewielką skalę.

Wchodzą na to najbardziej wymagające podejście. Na pewno dadzą radę.


Z dzisiejszej perspektywy wiem na pewno, że powinienem był olać niewyspanie i pójść z Wami. Ale nie na darmo niejaki Frantz nazwał mnie kiedyś (żartobliwie) na Fejsie: Gero - Wrong-Choice Man, bo jego zdanie wybrałem wtedy gorsze zdjęcie profilowe na Fejsie z dwóch które miałem do wyboru z trasy PnW.

No i właśnie, co z tego że odpocząłem. Trzeba było się z Wami namęczyć :)

Ale to w gruncie rzeczy błaha pomyłka, naprawdę cieszyłem się, że zdobyliście ten szczyt.

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2018 15:28:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 20761
Wiesz co, ale te szczyty tam stoją i może nawet kozice nie wymrą... i może my też nie. To jest do powtórzenia wszak.
A może potrzebowałeś nie tyle czasu na odpoczynek, co czasu na pobycie samemu z górami. Tak to wyglądało z mojej strony.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2018 19:27:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24799
Ależ fajne te zapisy z kroniki! Zwięzłe, a pełne treści. Dla mnie bomba! I bardzo się cieszę, Crazy, że utrwaliłeś tu wiedzę zdobytą na słowackiej ścieżce edukacyjnej. Bo ja nie dość, że nie czytałem tak wnikliwie jak Ty, to jeszcze pozapominałem kluczowe sformułowania.

Dla mnie ta wycieczka na Rohackie Stawy była rewelacyjna, choć taka nieoczywista. Najbardziej podobała mi się górna część zejścia z Zabratu (z tą bujną roślinnością, kwiatami, zakosami i widokami), widoki w stronę Trzech Kop i Banówki oraz atrakcje Rohackiego Potoku z fantastycznym wiewem i widokiem wodospadu. Przy okazji zrozumiałem dogłębnie - gdy Crazy wlazł tam w ubraniu i z plecakiem - przytaczane czasem źródło jego nicka :D . Muszę też przyznać, że jakoś nie przeszkadzała, a wręcz cieszyła mnie obecność Słowaków. Że sobie brodzili z kaczkami w stawie, że łazili, przysiadali tu i tam, tworząc na swój sposób malownicze grupki. Trochę był klimat jak w Dolinie Muminków przez to :) . Fajne było też - paradoksalnie, bo przecież obiektywnie jest chujowe - łażenie asfaltem: tym zielonym, ale też dojście do Tatliakowej Chaty, gdzie pod koniec już nie mogłem utrzymać Gerowego tempa, w związku z tym postanowiłem przyspieszyć, co całkiem się sprawdziło. Kofola i cibulove krużki były absolutnie wspaniałe.

Kronikarski opis Ornaku wydaje mi się trochę prowokacją, bo jakoś wcale nie miałem poczucia, że tam tak nic się nie działo! Osobiście tym grzbietem szedłem pierwszy raz i BARDZO mi się podobało.

Co do wyprawy dnia trzeciego, to trochę zacieniły ją moje problemy zdrowotne, bo już w nocy czułem, że łamie mnie w kościach, ale myślałem, że to zmęczenie. Swoją drogą koncert chrapaczy był naprawdę wybitny, czegoś takiego jeszcze nie słyszałem! Zaczął sam Crazy, ale takim sympatycznym, misiowatym tonem, który nawet nastrajał do snu. Potem, gdy Crazy skończył, zaczął ów gość pode mną... To brzmiało jak piła motorowa w niezbyt odległym lesie. Miałem możliwość wsłuchać się w jej pracę i naprawdę - nie było takiego samego cięcia! Niby monotonne chrapanie, a jednak każdy dźwięk na swój sposób charakterystyczny. A najlepsze jest to, że kiedy ten gość przerwał, to momentalnie na jego miejsce wskoczył ktoś inny z drugiego końca sali. I wszystko w tempo, jak na koncercie jazzowym! Wracając do w kościach łamania, to na trasie kolejne podejścia odczuwałem jako walkę ze swoją słabością - zwłaszcza Kończysty i Starorobociański. Potem mnie trochę odpuściło - to wejście na Bystrą naprawdę dodało mi skrzydeł. No, ostatnia ćwiartka znów dociążyła, ale za to szczyt... Aktualnie, to mój ulubiony ze szczytów tatrzańskich! I znów było trochę muminkowo, co wyjątkowo mi odpowiada.

Na zejściu znów próbowałem "ucieczki do przodu", ale szczerze mówiąc to robiłem już bokami. To jest zawsze dylemat: czy ekonomiczniej jest schodzić wolno, przeciążając mięśnie, czy też schodzić skacząco/zbiegająco... Zwykle wybieram tę drugą opcję, ale teraz już chwilami wymiękałem. W schronisku istotnie padłem i nie myślałem o tym (choć mnie telepało), ale chyba miałem już wtedy gorączkę. Następnego dnia na szczęście udało się rozegrać tych wokalistów - choć do tematu trzeba wrócić - i późniejszy czas do rozwiązania wyprawy (być może po części dzięki ibupromowi) upłynął bardzo przyjemnie, ale już w domu termometr pokazał 39.5 i w sumie następny tydzień miałem z głowy. Dlatego, mimo że bardzo żałuję Żołądkowej Gorzkiej i sztuki Na przełęczy, to chyba jednak dobrze, że zdecydowałem się wrócić wcześniej niż myślałem. Słabeusz :) .

Świetna sprawa z tymi wyjazdami, dzięki Panowie! :D

_________________
Tatary idą!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2018 20:18:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 24799
Kilka zdjęć (mam nadzieję, że Crazy też coś jeszcze wrzuci):

Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek

_________________
Tatary idą!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 21 sierpnia 2018 23:43:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13394
Skąd: Poznań
Panowie, Wasze relacje są tak pięknie się uzupełniające że drżę z zachwytu czytając!
Każda inaczej coś uwypukla i dopowiada, a wszytsko to w tatrzańskim gęstym sosie!

Crazy pisze:
Zatem pozostaje odpowiedzieć na pytanie


No tak, to już wiem. :)
Pytałem, bo to chyba jedyny szczyt tatrzański będący jednocześnie tytułem utworu śpiewanego przez Budzego, nie? Czy jest coś jeszcze?

Nie wiem na razie co mi się bardziej podoba z Waszych tras: Stawy Rohackie czy ta Bystra... :taaaaa:

_________________
będzie zyku


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: śr, 22 sierpnia 2018 21:13:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7503
Skąd: Statek Burz
Ostatnia sierota górska czyta i - juz nawet nie tyle zazdrości (bo przywykła), chociaż trochę też, ale głównie się dziwi. :)

Bo świetna wyprawa, tylko z tej reli niewiele rozumiem. :D Właziliście, albo byliście bliscy wlezienia na szczyty, które dla mnie pozostały nigdy nie zdobyte (z racji tego, że nigdy nie dałabym rady ich zdobyć ze wzgledu na zbyt męczące podejście) w ramach odpoczynku po trasach takich, jak np. Grześ i Rakoń - na które kiedyś jednak, dawno temu wlazłam, co prawda nie dwa razy w ciągu dnia, ale za to start był na początku Chochołowskiej a głównym i osiągniętym celem był Wołowiec. (ile razy się jeszcze pochwalę tym największym w życiu wyczynem? :? :oops: )

Mówię tu o Trzydniowiańskim i Starorobociańskim. Zresztą już sam Ornak to byłby dla mnie wyczyn nie do zdobycia, bo samo tylko podejście na przełęcz Iwaniacką pamiętam jako jedno z najbardziej męczących w życiu, chociaż niby nie tak znowu wysoko. Tyle, że na Ornak nidgy mnie specjalnie nie ciągnęło, a tamte dwa całe życie boleśnie kłuły w bok i domagały się uwagi.

Kozic natomiast zazdroszczę zdecydowanie, bo mimo, że w Tatrach byłam wiele razy, tom nigdy żadnej kozicy nie widziała. :(
Z wyjąkiem takiej jednej "kozicy", która towarzyszyła mi w drodze na Grzesia właśnie, doprowadzając do rozstroju nerwowego. W rzeczwistości było to dziewczę rącze, które na tą górę wbiegało, i to, żeby chociaż raz wbiegło i już... otóż nie, ono wbiegało i zbiegało, i znowu wbiegało i tak w kółko.. leciutko, bez cienia zadyszki, bez śladu wysiłku czy zmęczenia. Ona nie mogła być człowiekiem!

arasek pisze:
Pytałem, bo to chyba jedyny szczyt tatrzański będący jednocześnie tytułem utworu śpiewanego przez Budzego, nie?

No wiesz, toś mi zadał! Teraz się głowię i dojść nie mogę, jaki szczyt można znaleźć w tytułach Budzego :?:

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: śr, 22 sierpnia 2018 23:10:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 13394
Skąd: Poznań
Łopata - Trupia Czaszka
i
Łopata - 1957 m.n.p.m. :)

_________________
będzie zyku


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: czw, 23 sierpnia 2018 18:37:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 7503
Skąd: Statek Burz
Dzięki. :)

Oto i nieznajomośc Trupiej wychodzi, widziałam tą Łopatę w Twoim poście, a nie skojarzyłam. :oops:

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group