Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest wt, 16 sierpnia 2022 00:55:51

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 854 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 53, 54, 55, 56, 57
Autor Wiadomość
PostWysłany: pn, 12 sierpnia 2019 10:01:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:29:55
Posty: 3960
Skąd: Warszawa
elsea pisze:
W ogóle tam chyba sporo się dzieje turystycznie i mapy z początku wieku oraz przewodnik miały trochę nieścisłości
Ups... Ale intencje miałem dobre.

Crazy pisze:
mieliśmy trochę pecha, bo trafiliśmy na bardzo suchy czas, więc wodospady, obok których się wspinaliśmy były nieco umowne... wyobrażam sobie, jaki to musi być czad, kiedy wisisz na drabinie i cały czas na ciebie bryzga
Problemem jest to, że jeszcze zanim wodospady zaczynają porządnie bryzgać, taka np. Sucha Bela (czyli po polsku Biała Wytrawna) przestaje być wbrew nazwie sucha, a w zamian staje się bardzo upierdliwa w przejściu - płaskimi odcinkami płynie rzeka całą szerokością i wszędzie tam, gdzie nie ma drewnianych mostków, zostają trzy rozwiązania: zdjąć buty i brodzić, nie zdejmować butów i brodzić lub próbować jakość balansować na wystających gdzieniegdzie z wody kamieniach, a w niektórych miejscach obchodzić wąwóz trawersując strome, w dodatku ziemiste, a nie skalne, zbocza. Może to i brzmi jak przygoda, ale raczej specjalnej satysfakcji nie przynosi, wydłuża tylko czas przejścia.

Crazy pisze:
Czyżby chodziło o naszą drogę powrotu? Jeżeli tak, to się dziwię. Owszem, w końcówce mieliśmy już POWYŻEJ USZU tej drogi i w ogóle samego iścia, ale fragmenty szlaku prowadzące bezpośrednio nad dopiero co pokonanym przełomem rzeki są olśniewające!
Najwyraźniej u mnie uczucie znad uszu wzięło górę - nic tam złego nie ma, ale na tle okolicznych szlaków niedobory atrakcji rzucały się w oczy. Owszem, ze dwa takie miejsca, z których coś tam było widać, pamiętam, ale jednak do oficjalnego Vyhladu się nie umywały.

Crazy pisze:
Ja bym teraz najchętniej przeszedł cały zielony szlak przez Tomasovską Belę (Belą?) od Hornadu w górę, mijając odejścia szlaków w bok, aż do góry strumienia i na grzbiet, aż do wsi Dedinky po drugiej stronie Parku.
Ja akurat przeszedłem cały pozostały odcinek, a tego, co Wy szliście, nie. Ponieważ było to prawie 20 lat temu, trochę mi się w pamięci zatarł (zdecydowanie nie był to szlak, który najbardziej wrył się w pamięć), ale moje wspomnienia wskazują, że im dalej w dół (bo też szedłem do Sokoliej, tylko z Dedinek) tym lepiej. Co, oczywiście, nie wyklucza, a wręcz czyni bardzo prawdopodobnym, że jak kiedyś przejdziesz, to będziesz przeciwnego zdania :)

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 12 sierpnia 2019 10:57:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24284
He he he. Bardzo prawdopodobne!

Twoja mapa i przewodnik ogromnie nam się przydały i myślę, że można powiedzieć, że byliśmy do naszych wypraw dobrze przygotowani merytorycznie. Co nie zmienia faktu, że pewne zmiany wystąpiły i coś tam się nie zgadzało, a mapa miała irytującą skalę (nie wiem jaką, chyba do końca życia się nie nauczę o tych skalach), która sprawiała, że zawsze źle oceniałem odległość.

Bogus pisze:
zostają trzy rozwiązania: zdjąć buty i brodzić, nie zdejmować butów i brodzić lub próbować jakość balansować na wystających gdzieniegdzie z wody kamieniach, a w niektórych miejscach obchodzić


na dziś miałbym ochotę nie zdejmować butów i dawać do przodu!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 12 sierpnia 2019 13:27:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 16335
Skąd: Poznań
Bardzo ciekawa rela a zdjęcia przepiękne (w luźniejszej chwili obejrzę więcej).
A czy jest tam jakiś no powiedzmy że spytam bezczelnie szczyt na który można wejść? Czy to ten puaskowysz robi za szczyt?

_________________
socjały nudne i ponure
pedeki, neokatoliki
podskakiwacze pod kulturę
czciciele radia i fizyki


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 12 sierpnia 2019 14:52:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24284
Ten płaskowyż jest formacją zasadniczo niezauważalną - raczej jest przydatnym orientacyjnie miejscem na mapie.
Szczyt? Nie bardzo, w każdym razie ja nie zauważyłem. Ale niby na tej "obwodnicy Hornadu" są miejsca, które ew. kwalifikują się do nazwy szczyt, sam nie wiem. Tam, gdzie elsea nalewa z termosu. Sam Tomasovsky Vyhlad ma też cechy szczytu. Skądinąd są to szczyty niskie (600+), natomiast te nieco wyższe (powyżej tysiąca) to nie widziałem na nie szlaków, pewnie też trudno by się było zorientować, że to jakiś szczyt, bo wszystko grubo porośnięte.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 13 sierpnia 2019 12:03:45 

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 00:10:43
Posty: 3594
Bogus pisze:
Ups... Ale intencje miałem dobre.
Ale my bardzo jesteśmy wdzięczni! :) Dziękujemy :) Sobie myślę tylko, że jeśli za 10 lat będziesz tam jechał z A., to lepiej kupić nową mapę, bo się teren zmienia ;-)

antiwitek pisze:
jakbyście byli w takiej dzikiej-skalno-leśnej Szuflandii
:mrgreen:


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 26 lutego 2021 11:23:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 16335
Skąd: Poznań
Śmierć Aleksandra Doby na Kilimandżaro wywołała u mnie przemyślenia.

Z opisów wyprawy, które już docierają wynika, że mocno elastycznie potraktowano tam sprawy aklimatyzacji. Wszystko odbyło się szybko i dość forsownie. Kilimandżaro od kilkunastu lat zaczęło być traktowane jako górka do wejścia - faktycznie trudności technicznych tam nie ma, no powiedzmy na średnim poziomie tatrzańskim. Ale to jednak prawie 6000 metrów, ciśnienie mniej niż 500 hPa, bez zaaklimatyzowania się łatwo o hipoksję... Zdradliwa sprawa. A Doba miał jednak 74 lata, mimo jego ogólnej sprawności to nie jest serce i płuca dwudziestolatka.

Teraz takie tendencje - przekraczać ustalane kiedyś przez jakichś nudziarzy granice. Wejść tylko w majtkach, tyłem, nocą, w kaloszach... Jasne, że można ale ryzyka i związane z nimi statystyki będą tu się odzywać.

_________________
socjały nudne i ponure
pedeki, neokatoliki
podskakiwacze pod kulturę
czciciele radia i fizyki


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 04 sierpnia 2021 20:20:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 16335
Skąd: Poznań
Krótka rela pienińska - miałem na to pasmo ochotę od jakiegoś czasu, ostatni raz byłem tu w latach 80 ubiegłego wieku.
Sporo jeździłem wypożyczonym rowerem po mniej znanych zakamarkach, po naddunajeckich łąkach... częściowo nie sprzyjała pogoda - szczególnie weekend był mokry. Nie zmieścił się przez to Wąwóz Homole i Małe Pieniny, może innym razem. Ale oczywiście główne atrakcje powtórzone!

Obrazek

Był to pochmurny, wilgotny dzień, ale dzięki temu krajobrazy były niesamowite... jakieś makbetowskie...
Fajnie poprowadzony szlak z Toporzysk, przez Czertezik - z wariantem eksponowanym, trochę udającym Orlą Perć...

Obrazek

Z Sokolicy widok jak zwykle przepyszny, spotęgowany - jak już pisałem - tymi pasmami mgieł i chmur (przy czym Dunajec w dole widać było doskonale).

Obrazek


Niedziela była pogodniejsza, choć też lało po południu. W oknie pogodowym udało się jednak wejść na Trzy Korony!

Obrazek

Wiem, że wariant ze Sromowców wydaje się nieco efektowniejszy... jednak ten z Krościenka przecież zły nie jest. Na Przełęczy Szopka trochę ludzi i sądziłem, że to może wstęp do jakichś korków w okolicach szczytu (ponoć kolejki na 2 godziny się zdarzają). Ale chyba ta niestabilna pogoda przestraszyła niektórych i na górze żadnego czekania! Na platformie widokowej oczywiście co chwilę ktoś wchodził, był, schodził... ale nie było to uciążliwe natężenie. Już zapomniałem trochę jak przepiękne widoki oferują Trzy Korony - Tatry, Gorce, Magura Spiska po słowackiej stronie, o Przełomie Dunajca nie wspominając...

Obrazek

Niedługi ale intensywny i obfitujący we wrażenia wypad!

_________________
socjały nudne i ponure
pedeki, neokatoliki
podskakiwacze pod kulturę
czciciele radia i fizyki


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 11 listopada 2021 23:34:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 23:28:36
Posty: 1027
Skąd: W-wa
arasek pisze:
Krótka rela pienińska - miałem na to pasmo ochotę od jakiegoś czasu, ostatni raz byłem tu w latach 80 ubiegłego wieku.

:piwo: I ja podobnie, jakiś czas temu nabyłem pieniński przewodnik Nyki, z zamiarem wykorzystania go przy nadarzającej się okazji. Udało się w maju, zorganizowałem tygodniowy, rodzinny wypad i po równiutko 30 latach wróciłem w Pieniny :D
Były klasyki - Czerteż - Czertezik - Sokolica (sosna mocno pomniejszona, co zresztą widać na Twoim zdjęciu), Trzy Korony - wariant ze Sromowców Niżnych (fajna trasa - przez malowniczy Wąwóz Szopczański), ruiny Zamku Pienińskiego.
Ale to co było najfajniejsze podczas tego wyjazdu, to właśnie Małe Pieniny - super, w maju jest tam pięknie, można by całe dnie leżeć na tych łąkach :D
W ramach Małych Pienin zrobiliśmy dwie dłuższe trasy:
- Wąwóz Homole z wejściem na Wysoką, i dalej częściowo wzdłuż granicy na Przełęcz Rozdziela (wschodni kraniec Pienin), i powrót przez rezerwat Biała Woda do Jaworek - piękne widoki, wspaniałe łąki i mało ludzi (nie był to weekend majowy),
- grzbietem Małych Pienin od Szafranówki do Wysokiego Wierchu - start ze Szczawnicy, weszliśmy na Palenicę nartostradą (widzieliśmy ją codziennie z okien naszego pensjonatu, tylko nie wziąłem pod uwagę, że ma dwa warianty, i zamiast tym łagodnym, który widzieliśmy z naszych okien, weszliśmy wariantem bardzo stromym, zorientowaliśmy się będąc już dosyć wysoko, więc dokończyliśmy tę stromiznę, ale było ciekawie :D ), z Wysokiego Wierchu wracaliśmy trasą rowerową przez Dolinę pod Jarmutą; w czasie tej wycieczki odwiedziliśmy pozaszlakowo Łaźne Skały i ciekawy Rabsztyn, z którego przeszliśmy bezpośrednio na Wysoki Wierch, a Wysoki jest fantastycznym punktem widokowym na Tatry i okolicę.
Pieniny piękne, tylko trzeba celować w okresy, gdy nie ma tam tłumów. W ramach tego tygodnia udało się też zrobić co nieco w sąsiednim Beskidzie Sądeckim :D


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 27 listopada 2021 13:40:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:36:56
Posty: 7561
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Fengari pisze:
Pippin, hehe, czy jest ktoś, kto był na Sokolicy i nie zrobił sobie zdjęcia z tą sosną?


Ja byłem w czasach, kiedy nie każdy miał aparat.

Ale ostatnio napisałem coś o niej (tzn. zrelacjonowałem własnymi słowami, co napisali inni), bo kto wie, ile jeszcze pożyje.

https://naukowy.blog.polityka.pl/2021/1 ... nnej-sosny

_________________
Była tu wczoraj premier Suchocka,
chyba przypadkiem przed wyborami


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 30 listopada 2021 22:39:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 16335
Skąd: Poznań
Bardzo ciekawe, panku! :brawa:

Nie wiedziałem o tym sosnowym incydencie międzywojennym... no co za niesforni żołnierze!

_________________
socjały nudne i ponure
pedeki, neokatoliki
podskakiwacze pod kulturę
czciciele radia i fizyki


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 12 marca 2022 22:28:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 16335
Skąd: Poznań
W ubiegły weekend odwiedziłem Góry Opawskie. Od pewnego czasu miałem ochotę na ten - nieco zapomniany i niedoceniany fragment Sudetów a przy okazji jedyny naprawdę górzysty fragment województwa opolskiego.
Głuchołazy przywitały mnie śniegiem i lekkim mrozem, jak na zimę przystało (w nieodległej Nysie na nizinach śniegu już nie było). W piątek poszedłem na Przednią Kopę. Idzie się najpierw przez Park Zdrojowy, ze smakiem zrewitalizowany, przechodzący stopniowo w górski las. Na samej Przedniej Kopie schronisko wciąż w remoncie, trzeba je obejść by dotrzeć do kapliczki św. Anny. Położona zaiste przepięknie, nieco poniżej szczytu, na samej krawędzi Wiszących Skał. Zamknięta niestety na głucho, niemniej cała okolica jest warta postoju i uwiecznienia.

Obrazek

Potem zejście zygzakowatym szlakiem aż do Białej Głuchołaskiej, długo idzie się blisko rzeki, po drugiej jej stronie mając widok na tranzytową linię kolejową do Mikulovic. Stopniowo wraca uzdrowiskowa zabudowa Głuchołaz, po przekroczeniu Mostu Huśtanego (nie ma lipy, faktycznie da się go rozhuśtać!) jest już blisko do zabytkowego centrum, które swoją drogą warto też zwiedzić.

W sobotę już poważniejsza wyprawa - do Jarnołtówka, a nawet dalej do Pokrzywnej i stamtąd na Biskupią Kopę. Pokrzywną jestem zachwycony: w nocy dopadało jeszcze śniegu, panuje cisza, zimowa sceneria sielanki. Idę dnem doliny niebieskim szlakiem ale po dwudziestu minutach wyłamuje się on w prawo - do Perci Gwarków. Nagle robi się stromo i skaliście.

Obrazek

Wreszcie ukazuje się główna atrakcja Perci - nieco udawana via ferrata w postaci kilkunastometrowej drabiny, wiodącej niemal pionowo po skale. Może i trochę przereklamowane, choć trzeba przyznać że osobie bez doświadczenia w górach lub z lękiem wysokości, przy pokrytych lodem szczeblach, może sprawić nieco trudności. Czytam z tablicy kilkunastopunktową "Instrukcję korzystania z drabiny", upewniam się że nie jestem pod wpływem środków odurzających i wchodzę. Wkrótce potem melduję się już na Przełęczy pod Pasterką. Wszędzie pełno śniegu a Biskupia Kopa niestety w chmurach. No ale cóż robić, idę dalej przyjemną ścieżką, co jakiś czas trawersującą zbocze, ale nie jakoś bardzo męcząco.
Docieram wreszcie do Schroniska Pod Biskupią Kopą. Bardzo fajny obiekt, z typowo turystycznym klimatem. U powały wiszą dziesiątki obciętych krawatów - wg schroniskowej tradycji każdemu kto wejdzie tam w krawacie, będzie on ucięty. Jestem zaskoczony liczbą gości, nie sądziłem że w tak niepewną pogodę tylu ludziom będzie się chciało iść na Biskupią. Ogrzewam się tu porządnie i jem kwaśnicę.
Tak siedzę a tymczasem psuje się pogoda, nadciągają chmury z której sypie się śniegowa kaszka: kulki do złudzenia przypominają styropian, tyle że nieprzyjemnie sieką po twarzy.
Droga na szczyt wiedzie odsłoniętą chwilowo granią, żałuję że są chmury bo widoki muszą być tu przednie. Tymczasem widoczność ogranicza się do kilkudziesięciu metrów.

Obrazek


Wreszcie - 891 m.n.p.m: szczyt Biskupiej Kopy! Kolejna perła do Korony. Na samym czubku stoi czeska wieża widokowa - imponująca budowla i normalnie wszedłbym na nią za te bodajże 50 koron, choćby ze względu na widoki. Ale wokół już zupełne mleko, musi mi wystarczyć sama satysfakcja ze zdobycia szczytu.
Tym razem nie zachodzę już do schroniska, idę w dół szlakiem czerwonym, po drodze jest jeszcze niewyraźna kulminacja Grzebienia i z tych okolic zaczyna być coś tam widać w dole.

Obrazek

Droga do Jarnołtówka jest długa i wlecze się przez las, dobrze że tędy schodzę bo podejście jest tu znacznie mniej przyjemne niż od Pokrzywnej. Ale wreszcie pojawiają się zabudowania Jarnołtówka, jest już około 15:00... Do Głuchołaz piechotą jeszcze ponad 2 godziny drogi ale łapię PKS z Prudnika i w komfortowe 15 minut jestem z powrotem.

Fajne te góry Opawskie, przytulne i jakby kieszonkowe. Planuję powrót któregoś ciepłego lata!

_________________
socjały nudne i ponure
pedeki, neokatoliki
podskakiwacze pod kulturę
czciciele radia i fizyki


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 12 marca 2022 22:48:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 8821
Oooo, Opolszczyzna to dla mnie rejon zupełnie nie znany (albo raczej znany na tyle tylko, co z okien pociągu widać).
A jednocześnie od dawna mam zakusy, żeby go jednak poznać (chociaż głównie ze względu na świetne zamki), ale obawiam się trochę trudności komunikacyjnych.
Ale z tego:
arasek pisze:
łapię PKS z Prudnika

wnioskuję, że nie byłeś samochodem, tylko transportem publicznym? I da się?

Przepięknie to wygląda i zachęcająco. O górach Opawskich nigdy nie myślałam, a teraz mam następny punkt na liście miejsc do odwiedzenia. :)
Dzięki za relę!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 12 marca 2022 22:51:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 16335
Skąd: Poznań
Fengari pisze:
tylko transportem publicznym? I da się?


Da się, napiszę jeszcze w wątku o pociągach 8-)

_________________
socjały nudne i ponure
pedeki, neokatoliki
podskakiwacze pod kulturę
czciciele radia i fizyki


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 12 marca 2022 22:58:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 17:38:41
Posty: 8821
O, fajnie, to czekam. :)

Ps. A to drugie zdjęcie czad! Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to niesamowite zestawienie. Fotka wciąż zimowa, sople lodu jak najbardziej na miejscu, ale te świeże, bujne, zielone liście pod spodem - odjazd! :D


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 854 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 53, 54, 55, 56, 57

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group