Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 21 marca 2019 14:55:25

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9
Autor Wiadomość
PostWysłany: pt, 26 sierpnia 2016 21:19:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1013
Skąd: W-wa
Fen - świetna, ciekawa rela, czytałem wszystkie odcinki i podziwiam za taką samotną wyprawę w nieznane :)


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pt, 26 sierpnia 2016 21:39:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8109
Skąd: Piła wojenna
Dzięki. :)
Ja nie mogłam zrozumieć, czemu mam takiego cykora i przed wyjazdem ciągle musiałam sobie powtarzać 'no bez jaj, ludzie to robią, dla niektórych to chleb powszedni'. :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 02 października 2018 08:44:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4572
Skąd: ęsowany
zwykle nie lubię takich połączeń, ale tutaj myślę, że niektórym z nas się bardzo spodoba

całe Shine On You Crazy Diamond do zdjęć ze Szkocji (jest i wyspa Skye)

phpBB [video]

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 12 listopada 2018 21:26:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8109
Skąd: Piła wojenna
Nie jest to co prawda sobota, ale jednak dzień wolny, więc… ;)

Ciąg dalszy reli rozpoczętej w tym wątku..

Dzień II

Glasgow z góry prezentuje się osobliwie - jest bardzo rozległe, ale złożone głównie z domków, z rzadka tylko wyrastają tu i ówdzie małe wysepki bloków. Kto by pomyślał, że tak właśnie może wyglądać największe miasto Szkocji?
Lotnisko wita przybyszów w zdumiewająco piękny sposób, ktoś zamienił korytarz w leśną aleję, pomyślał nawet o prawdziwych drewnianych ławkach! Potem zdaje się były też inne widoczki, ale czego brak w aparacie, tego i w pamięci...
Dojazd do centrum miasta odbywa się szybko i bezproblemowo. Uwaga, jeśli ktoś z Was kiedyś się tam wybierze i będzie szukał noclegu blisko dworca, niech oleje Centralny, on jest bardzo ładny, ale komunikacyjnie po nic! Teoretycznie funkcjonuje, ale nie mam pojęcia skąd i dokąd połączenia obsługuje, chyba z i do innego wymiaru. Pociągi jeżdżą ze stacji Queen Street, autobusy mają dworzec nieopodal.
Ja popełniłam ten błąd, że nocleg znalazłam przy Centralnym, ale dało się przeżyć. Odległości nie są duże.
Po Glasgow bardzo łatwo się chodzi, nawet jeśli się nie zna miasta i nie ma mapy, gdyż duże mapy stoją na ulicach niemal przy każdym skrzyżowaniu, pokazują gdzie jesteś Ty i gdzie są główne atrakcje.
Początkowo planowałam zrobić to samo, co wczoraj - olać obiad i zwiedzić póki jasno, jak najwięcej się da. Tym razem jednak głód wygrał, poza tym wiem, że musiałby dłużej czekać na zmrok, niż poprzedniego dnia, więc żeby nie tracić czasu, wstępuję do jakiegoś KFC albo czegoś w tym stylu i staram się zjeść jak najszybciej. To miasto jest niewątpliwie warte uwagi i zatrzymania się na choćby troszkę dłużej, nie jest jednak celem tego wyjazdu i jutro będę się stąd zwijać.
Glasgow, w przeciwieństwie do Edynburga, który jest dość konsekwentnie zabytkowy, stanowi równą mieszankę zabytków i nowoczesności. Starałam się trzymać raczej zabytkowych klimatów i takie ulice da się bez problemu znaleźć. Bardzo są one ładne i efektowne! Mocne wrażenie robi dominująca czerwona cegła. Chodziłam trochę na głupa, bez szczególnego planu, bez większej świadomości, co właśnie mijam i oglądam, a minęłam sporo rzeczy pięknych i ciekawych. Dlatego i tu konkretów nie będę podawać, na pewno były to główne ulice centrum. ;) Hope St., Buchanan St., George St. - tyle pamiętam. Jeden tylko miałam jasny cel - i do niego taką, czy siaką drogą zmierzałam - Katedrę.
Mijałam też wielu ulicznych grajków i zespołów i tak sobie myślałam, że to jeszcze jedna rzecz, za którą kocham Szkocję - dobra muzyka w przestrzeni publicznej. Bo oni wszyscy świetnie grali i dobre rzeczy grali. I znikąd nie dolatywała żadna "eska" czy temupodobny syf. I kiedy tak sobie szłam i myślałam o tym, jak na złość nadjechał samochód z opuszczonymi szybami, i ze środka dochodzącym obrzydliwym technołomotem. Żebym się nie cieszyła zanadto! Nie zdążyłam spojrzeć im na rejestrację, może to wcale nie byli Szkoci?
Droga do katedry zaczęła się niespodziewanie wydłużać, jakby proporcje z map uległy totalnemu wykrzywieniu, w dodatku tu już map nie było, więc zaczęłam się zastanawiać, czy aby nie zgubiłam drogi i nie powinnam zawracać. 'Jeszcze kawałek' - myślę sobie, i dobrze zrobiłam, bo wkrótce nadziałam się na drogowskaz potwierdzający, że dobrze idę. Minęłam wielki mural, idę o zakład, że rok temu widziałam taki sam w Oslo.
Dotarłam na miejsce. Warto było już dla samego otoczenia - innego kościoła w sąsiedztwie i innych budynków. Znajdował się tu też placyk z młodymi drzewkami, bardzo przypominał mi ten, na który zawędrowaliśmy z Araskiem w Poznaniu i się zastanawialiśmy, czy to kloniki. :)
Było też zdumiewające dziwo z pod znaku WTF?!: Policoj-toj.
Sama Katedra natomiast - przepiękna! Szkoda, że zamknięta i nie weszłam do środka, ale i z zewnątrz - absolutny must-see! Ona i przylegający do niej cmentarz. Byłam zachwycona i dogłębnie wzruszona, że mogłam tu dotrzeć i to oglądać. Wdzięczna, że starczyło czasu, żeby tu dotrzeć, że jest ładna pogoda - a jak sprawdzałam prognozy przed wyjazdem, to miało cały czas lać. Tylko ból sprawiał mi fakt, że siadała mi właśnie bateria w aparacie i musiałam oszczędnie cykać fotki. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Glasgow - przyjdźcie tu, koniecznie!!!
Potem trzeba już było wracać do hotelu. Żałuję, że nie starczyło czasu, żeby zobaczyć okolice rzeki. Kto wie, może jeszcze kiedyś? ;)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 12 listopada 2018 22:57:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13896
Skąd: Poznań
Ale świetna ta katedra a jeszcze lepszy cmentarz! On jest na takim wyniesieniu? I jeszcze to niskie słońce... super!

_________________
wolność, co niepokoi
podstęp, którego nikt się nie boi


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 12 listopada 2018 23:54:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8109
Skąd: Piła wojenna
Tak, cmentarz jest na wzgórzu.
A co do słońca, to prawda - letni zmierzch w Szkocji jest dłuższy i piękniejszy niż u nas. Zdążyłam się już (w tempie błyskawicznym) uzależnić od wyjazdów na północ - kiedy w Polsce dni się już skracają, wyskok gdzieś, gdzie wciąż są dłuższe jest super!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 13 listopada 2018 17:43:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
:bukiet:
Fengari pisze:
'Jeszcze kawałek'

he, he skąd to znam
jak nie będzie za tym zakrętem, wzgórzem to zawracam
dekalog tych co się nie przygotowują skrupulatnie do wypraw :mrgreen:

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 13 listopada 2018 20:08:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8109
Skąd: Piła wojenna
A jak! :D :D :D
Ale skłamię, jak powiem, że całkiem mapy nie miałam. Miałam, ale małą, niezbyt szczegółową i ze zbyt małymi literkami, żebym mogła odczytywać napisy bez problemu. Niewiele było z niej pożytku...

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 16 marca 2019 21:36:59 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8109
Skąd: Piła wojenna
Dzień III

Ten dzień zaczął się od pysznego śniadania w hotelu - pierwszy raz miałam okazję zjeść typowe szkockie śniadanie, w dodatku z szerokim wyborem dobroci. W tym pożarłam dwie rzeczy, które nie wiem, czym były, ale wyglądały smakowicie i smakowały zgodnie z tym, co wygląd obiecywał. :)
Wyjście z hotelu odwlokłam do ostatniej dozwolonej minuty - i tak miałam przed sobą długie czekanie na pociąg. Na dworcu okazało się, że nie ma normalnych kas, tylko same automaty. Nie lubię automatów i nie ufam im, chyba zapłakałabym się na śmierć, gdyby nie to, że kiedy byłam wcześniej w Poznaniu, Arasek pokazał mi jak się z tego ustrojstwa korzysta i byłam już nieco oswojona. Potem jeszcze trochę stresu, żeby znaleźć peron - niektóre pociągi miały swój jasno oznaczony, a ten mój jakoś nie bardzo - ale obsługa na szczęście pomogła. :)
Ostatecznie zajęłam miejsce przy oknie i w drogę... Pierwszy mijany loch nie zachwycał. Zarośnięty jakimś burym świństwem wyglądał brudno i brzydko. Na szczęście wreszcie się skończył, a potem... potem były już tylko 3 godziny jazdy najpiękniejszą trasą kolejową w życiu, z najbajeczniejszymi widokami za oknem ever. Jedno wielkie 'Wow!' i opad szczęki. Góry, jeziora, doliny, wrzosowiska... wszędzie by się chciało wysiąść i tam właśnie pójść, dalej w wzwyż i dalej w głąb...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Kiedy dojechałam w końcu do Fort William, stało się niestety to, czego się całą drogę obawiałam - tu nie było aż tak pięknie, jak w tych wszystkich mijanych wcześniej okolicach. No cóż, trzeba mu jednak dać szansę i zobaczyć, co oferuje przy bliższym poznaniu. Zresztą, póki co nie było miejsca na marudzenie, bo wraz z przybyciem na stację oczom moim ukazały się po kolei dwie rzeczy, które przeniosły mnie do nieba. Druga z tych rzeczy - to odjeżdżający właśnie parowóz! Od dawna polowałam na taki widok, nigdy wcześniej żem takiego zjawiska na oczy nie widziała! Czad!
O pierwszej z tych rzeczy nie odważę się tu napisać jasno, ale aż mi taka gula w gardle stanęła ze wzruszenia... Trzy osoby w jednym... Miasteczko, a skądże ty nas znasz? Cóż, to lato przyniosło iluzję, że stare dobre czasy jeszcze mogą wrócić... Niestety, skończyło się. Nic już nie wróci, nie wrócą tamte czasy, nie wybrzmią już tamte dźwięki... jestem spalona, skreślona, skończona. Już po wszystkim…
No dobrze, czas wrócić na ziemię. Ruszyłam do swojego hoteliku i nie znalazłabym go nigdy, gdybym nie spytała w końcu kogoś o drogę. Lokalizatory internetowe pokazywały jego położenie gdzie indziej, a on sam nijak nie był oznakowany. Mój pokój okazał się bardzo mały, co mnie początkowo rozczarowało po tych niespodziewanie wielkich salonach, jakie mi się trafiły w Bydgoszczy i Glasgow. Ale był tak wygodny i funkcjonalny, że wkrótce go pokochałam.
Tymczasem było jeszcze dość wcześnie, więc myślałam, że tego dnia sporo mi się uda zobaczyć. Ruszyłam do centrum miasteczka, które okazało się bardzo śliczne i pełne uroku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Wkrótce jednak zmarnowałam tu całkiem dużo czasu, szukając obiadu - niestety mają tu stanowczo za dużo turystów a za mało knajp - wszędzie komplet gości i kolejki oczekujących (może to pomysł na życie? przeprowadzić się tu i otworzyć knajpę?) W końcu poddałam się i wylądowałam w McDonaldzie, czego od początku chciałam uniknąć – bo ileż można?
Długo szukałam też przejścia na drugą stronę szosy, tak, żeby się dostać do jeziora. Udało się, zawędrowałam do pozostałości po forcie - bardzo mizernych już, największą atrakcję tu stanowiły śmieszne małe armatki. Niestety nie wiadomo kiedy upłynęło strasznie dużo czasu i mogłam już zapomnieć o planach typu - 'a może by tak spróbować wleźć na tą górę, która się wznosi nad miastem?' Jeszcze musiałam kupić coś na śniadanie na następny dzień i trzeba było wracać do hotelu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 17 marca 2019 22:08:24 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 11 lutego 2009 23:19:00
Posty: 1126
Skąd: Warmia/Poznań
fajnie Fen, że się odważyłaś i pojechałaś :D Twoje zdjęcia są takie realne, nie to co w jakiś Travlerach czy National Geographic.
Ja nigdy nie byłam w Wielkiej Brytanii, ale ostatnio zamarzył mi się Liverpool pod wpływem powrotu do muzyki Beatlesów. Nawet są loty z Poznania.


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group