Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 16 czerwca 2019 09:53:25

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 156 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 27 kwietnia 2019 16:34:13 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14110
Skąd: Poznań
A co stało się w dniu VII?

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 27 kwietnia 2019 22:58:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8205
Skąd: Piła wojenna
Mówisz i masz. ;)

Dzień VII

Dziś niestety pora już wracać do Polski.
Wsiadam w poranny autobus do Glasgow. Przejeżdża on przez calutką Glen Coe, toteż mogę ją w pełni podziwiać i zobaczyć te miejsca, do których pieszo dotrzeć nie miałam szans. I ogarnia mnie cholerny żal, kiedy widzę, co straciłam. Oczywiście, że najpiękniej, najwspanialej było właśnie tam, gdzie nie doszłam! Ach, czemuż tu nie ma przystanków? No nic to, chłonę zapierające dech w piersiach widoki przez okno i znów się odzywa ów ból - i co ja zrobię z całym tym pięknem? Za doliną wciąż długo jeszcze jest cudownie…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Potem w Glasgow przesiadam się do pociągu do Edynburga. Pociągi na tej trasie kursują z częstotliwością tramwaju, więc długo czekać nie muszę. To jest zdecydowanie najmniej przyjemna część podróży. Trasa wiedzie przez równiny i widoki są dość przeciętne. W pociągu jest tłok - cudem znalazłam miejsce siedzące. I przy okazji straszliwy smród! Wszystkich, którzy narzekają na smród w naszym PKP - chyba legendarny już tylko, bo dawno żadnego nie czułam - wysyłam na obowiązkową przejażdżkę do Szkocji na trasie Glasgow - Edynburg! Odór samego wagonu (a może jakichś środków konserwujących, cholera wie, co to właściwie... ) miesza się z odorem wszelakich podrzędnej maści fastfoodów i inszego żarcia, które tu ludzie bez krępachy nagminnie wpieprzają. Natężenie sięga zenitu. Dramat! Na tyle, na ile to było możliwe, postarałam się jednak tą trasę przedrzemać.

W samym Edynburgu nie mam zbyt wiele czasu, zjadam obiad, zauważam brak wielkiego sklepu z pamiątkami, który chciałam odwiedzić, a potem spieszę na autobus na lotnisko. Miasto witam z radością, jak starego znajomego, ale ze zgrozą zauważam też, że w tej zwartej zabytkowej zabudowie starego miasta wyrósł rak w postaci jakiejś nowoczesnej narośli. Spomiędzy dachów kamienic pamiętających czasy średniowiecza wyglądają szklane okna czegoś, co wygląda jak biurowiec z Mordoru, który postanowił się tam schować. Co za ork to tam wybudował?! Czemu w ogóle na to pozwolono?! Szok! Takiej samowolki architektonicznej, takiego barbarzyństwa to chyba nawet u nas się nie uświadczy. Nie zdobiłam zdjęcia, bo nie zdążyłam, a szkoda, popłakalibyście ze mną...
Lotnisko w Edim znów okazuje się koszmarem, tym razem z innej strony. Nienawidzę go. Proces nadania bagażu doprowadził mnie niemal do łez, ale już mi się nie chce rozpisywać na ten temat. I znów samolot ma opóźnienie, tym razem dobrze ponad godzinę. Widział ktoś kiedyś punktualnie startujący Ryanair? No nic to, dobrze, że sam lot jak zwykle piękny. Tym piękniejszy, że jego końcówka przypadła już na noc, więc dane mi było podziwiać zachód słońca ponad chmurami i rozświetlone w ciemności miasta. Przy lądowaniu w samolocie zgaszono światła i krążyliśmy jakiś czas nad Gdańskiem, podziwiając świetlisty klejnot w pełnej krasie. Cudo!

Obrazek

Obrazek


W samym Gdańsku nocleg miałam tuż obok lotniska, zwiedzanie miasta sobie odpuściłam tym razem, skoro nacieszyłam się nim rok temu. Tylko znów problemem, coraz bardziej wołającym o pomstę do nieba, okazał się dojazd pociągiem z lotniska na dworzec główny - z powodu braku kasy biletowej i informacji na stacji i skazania na automat. W tym miejscu to naprawdę ZUO! Taryfy biletowe w tym roku były bardziej jasne, niż w zeszłym, za to kwestia który pociąg jedzie i dokąd okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Internetowy rozkład jazdy okłamał mnie, a z lokalnego nie szło nic zrozumieć. I oczywiście, że wsiadłam do złego pociągu! Na szczęście konduktor pomógł i ostatecznie udało mi się trafić do celu. A potem do domu.

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 30 kwietnia 2019 09:34:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14110
Skąd: Poznań
No cóż - to już teraz całościowo gratuluję wyprawy i dziękuję za relę.

Tak z punktu meteo jeszcze mam uwagę - na 90% Twoich zdjęć chmurzy się i to tak, że w Polsce deszcz byłby niemal pewny za kilkanaście minut. Ale Ty niewiele piszesz o deszczu. Czyli wynika z tego, że jest tam bardzo często pochmurno (i to tak ciężko), ale pada tylko umiarkowanie często. Czy tak?

_________________
Czemu młody poeta myśli wyłącznie o kobietach?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 30 kwietnia 2019 16:29:30 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21559
Nie wiem jak było u Fen, ale podczas naszej wyprawy też było ciągle zachmurzenie i ono indeed zwiastowało, że deszcz będzie za 15 minut, i był ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 30 kwietnia 2019 20:04:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8205
Skąd: Piła wojenna
arasek pisze:
Ale Ty niewiele piszesz o deszczu.

Hehe, tyle piszę o deszczu, ile trzeba - czyli tyle, ile go było. :D
Pogodę miałam w totalnie szkocką kratkę, istne wariactwo. W jednej chwili słońce i gorąco a już za chwilę zimny wiatr i chmury - aż dziw, że się nie pochorowałam od tego, normalnie od takich zmian pogodowych przeziębienie mam gwarantowane. Ale tam jakoś naprawdę zdrowe powietrze i klimat był. Natomiast do deszczu miałam nadzwyczajnego farta - poza Glen Nevisem, gdzie faktycznie porządnie dał mi się we znaki, jakoś mnie przeważnie omijał. Albo były to przelotne, drobne opady, albo dawało czadu akurat, jak byłam pod dachem. Najlepsze było Glen Coe - tam chmury cały czas wyglądały tak, jakby za chwilę miał się rozpętać armagedon, tymczasem ledwo pokropiło troszkę przez krótką chwilę i po strachu (co ciekawe, to był ten moment, który u mnie na zdjęciach wyszedł najbardziej słonecznie). :)
Toteż ja się mogłabym pod tym podsumowaniem podpisać:
arasek pisze:
Czyli wynika z tego, że jest tam bardzo często pochmurno (i to tak ciężko), ale pada tylko umiarkowanie często.

z zaznaczeniem, źe jest tam też całkiem sporo błękitnego nieba. :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 01 maja 2019 19:02:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21559
Fengari pisze:
Chyba, że tu piszesz jednak właśnie o Loch Leven, bo z postu to nie do końca jasno wynika - czy to było już po powrocie do Fort William czy jeszcze przed.

Przed! Mieliśmy trochę czasu do przyjazdu autobusu, więc poszliśmy sobie nad Loch... według mnie to był właśnie Loch Leven.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 156 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group