Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest sob, 27 lutego 2021 13:22:24

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 156 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 11  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 sierpnia 2006 22:35:26 
Z cyklu "Ludzie":

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 12 sierpnia 2006 22:58:00 
Z cyklu "Pink Floyd jako przewodni motyw muzyczny wyjazdu":

Przy Łakach. TYCH Łąkach...

Obrazek

W tym domu mieszkali Floydzi podczas przygotowywania Ummagummy. 101 Grantchester Meadows, Cambridge:

Obrazek

In the lazy water meadow I lay me down:

Obrazek

All around me golden sun flakes settle on the ground

Obrazek

Bringing sounds of yesterday into this city room

Obrazek

Basking in the sunshine of a bygone afternoon

Obrazek

BIKE. Wiele tych bike'ów. A każdy ma koszyk, dzwonek i tak dalej...

Obrazek

I domek Syda...

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 13 sierpnia 2006 07:42:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 15:53:29
Posty: 14455
Skąd: wieś
Wow. Robi wrażenie. Piękne.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 14 sierpnia 2006 12:13:05 
Jest małe info nt. zdarzenia z 2 sierpnia - tego z chorym dzieckiem w Glen Coe. Na szczęście szystko skończyło się dobrze.

Cytat:
MOUNTAIN INCIDENT - LOST VALLEY GLENCOE
Issued on 02/08/06 at 20:15:00

NORTHERN CONSTABULARY
About 1548 hours on Wednesday 2nd August 2006,police at Fort William were advised of a party of three females from Ayrshire aged 59, 12 and 8 years. One of whom was overcome with stomach pains whilst walking in the area of the Lost Valley,Glencoe.
Glencoe Mountain Rescue Team was alerted.
The services of a rescue helicopter were also requested.
GMRT personnel attended on scene, located the party of three and found the casualty to have improved.
GMRT assisted the group in making their way off the hill.
Rescue 177 thereafter arrived on scene and airlifted the walkers and GMRT personnel off the hill.
None of the walkers required hospital/medical treatment.
Provided by: Northern Constabulary


<boom>


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: sob, 19 sierpnia 2006 20:49:24 
Szkocja, czyli nasza wyprawa trzy!

Poniedziałek

Wylot z Okęcia i bum! Edynburg! Migawki za oknem lotniskowego autobusu- obrazki jak z brytyjskiego serialu. Ale jednak to jest jakieś inne: już sam język trrain frrom Edinbra aproczing platform forr.

Przejazd pociągiem Glasgow- fort Wiliam:
Sam pociąg taki…czysty…przestronny…wygodny…zamiast zakazów w stylu: nie wychylać się! z napisów przebija troska: please mind your head. A za oknem!!! Spokój, majestat, góry łąki, pola, jeziora i pustka! Maleńkie domki na brzegu olbrzymich lochów. Przestrzeń. I to, że ten piękny widok był CAŁY czas! Zasypiając na moment bałąm się ze jak otworzę oczy, to będą jakieś tam domy, i tak bardziej oswojony krajobraz, ale nie!!! I ten pociąg tak powoli sunął, objeżdżał góry i pagórki…

Wtorek

Pobudka wczesnoranna na campingu BenView i poranek z widokiem na góry. I wielka radość, bo wolność. I plan wycieczkowy i spotkanie ze wszystkimi tak na spokojnie bo wczoraj to jak we śnie… i GlenCoe. Piękn,e piękne miejsce. Moje ukochane nr1. zieleń słońce baśniowa nierzeczywistość. I jeszcze kobziarz. I wiatr. I potem ten słynny spacer z pinaklami i ja w sandałkach. Kamienne kominy, chodzenie jak Gollum na czworaka, zastrzyk adrenalin,y piękno ze wszystkich stron i ZADOWOLENIE,że jesteśmy tam wszyscy razem.

Środa

Sielanka. Nie ma innego słowa. Upał GlenCoe granie przy szmerze strumienia w cieniu i chłodzie i rozmowy i co rusz spoglądanie na TĘ naszą grań i wspominki z pinakli. A na zupełny koniec wejście w przepiękną ścieżkę przez mostek nad strumieniem w górę wśród wrzosów po kamieniach i potem wejście w las- plamy słońca przez drzewa i wodospad z turkusową głębiną. I smutek, że trzeba wracać.

Czwartek

Przejazd do Mallaig ale nie takie wrażenie już jak ta trasa pociągowa z Glasgow. I Skye- Amon Hen kurde duże poczucie straty, że już nie w GlenCoe ale spacer z Pankami-widok na ciągnące się wrzosowiska, rezydencje Donaldów, heavy horses i WIECZORNE GRANIE

Piontek

Deszcz budzi nas! Portree i granie a jedna pani śpiewa golden slumbers a jeden pan po zagraniu octopusa zapytał ‘was it syd barre’?

Sobota

Spacer wzgórzami Rodanu przestrzeń łąki WIATR. WIATR. WIATR. Old man of storr i nasz najlepszy pomys spontaniczny ever- zostanie na Skaju! Przejazd przez stafik i nie rozkminiamy skłotu hehehehehe.i uwaga uwaga! Docieramy na moje ukochane miejsce nr2 czyli Flodigarry. Z TYM widokiem. Pięknie!!!!!! Klify, mała wysepka, brzeg Skye i w oddali mroczne góry Torridonu.

Niedziela

Spacer klifami i naturalne, bo wynikające z krajobrazu, rozmowy o drugiej części Władcy, wrzosowiska i owce i ścieżki nie ma i fajnie! Pola i klify i nic. A raczej wszystko! A potem do Free church of Scotland i mi się podobało, a wieczorem granje w pokoiku osobnym jak u Sherlocka Holmesa

Poniedziałk

Muzeum hobbitów i straszna historia o mc Leodach i mc Donaldach bo oni cały czas się wyrzynali tam. I przestaję lubić Anglików za to, co zrobili Szkotom! A potem:
Destylarnia z degustacją! Pycha!!! pada niemiło a my jedziemy najstraszniejszą drogą w Brytanii i mijają nas Leo Johnsony a zaraz taki widok jak Welcome to Twin Peaks!!!! i w applecross- koniec świata, mała osada i bez zasięgu. I wieczorny spacer nad morze.

Wtorek
Spalilim namiot i do Roes Walk i deery tam biegały i minęliśmy Torridon. I oj tak! Tam bym chciała wrócić! bo GlenCoe i Floddigary już są takie no MOJE już je mam na zawsze a te góry jeszcze nie. Jeszcze! I szybki rajd na południe żeby zobaczyć Crazych i nocleg w cudownie słodkim domu w iście angielskim stylu u szkockiej pani, w pokoikach filiżanki i spodeczki a w puszce ciasteczka do kawy bądź herbaty.

Środa

Pycha wielkie angielskie/szkockie śniadanie!! i powrót do GlenCoe. I mogliśmy przejść dalej tamtą ścieżką, która jednak była teraz już inna…taka bardziej szkocko- realna, bo padała jakaś mżawka i było zachmurzone niebo. I przez to wiem, jakie mieliśmy szczęście widząc to miejsce w pełnej krasie wtedy, po pinaklach! wejście na przełęcz- i że takie to normalne! Jest przełęcz dość niska, widać wejście, to idziemy!!! Podoba mi się to! ale było to niestety pożegnanie z Highlands…i nocleg miał być w jakimś Lanarku, który był takim niesamowitym połączeniem natury (bo tam obok coś w rodzaju parku narodowego byo) i industrialu

Podsumowanie: ze Szkocji pozostało mi to:

Chęć iścia w GÓRY! Ja zawsze myślałam że mam słabą kondycję i jakoś tak nie wiem nie dam sobie rady czy co. A tu! Dało się!!

WIATR ten z old man of storr. Taki…atlantycki. ******

Niesamowite poczucie przestrzeni, wolności i dzikości i osamotnienia. I zieleń.
I jeszcze takie oto skojarzenia muzycznłe:

grantchester meadows -> GlenCoe.
Jethro Tull -> camping pod drzewami obrośniętymi bluszczem
the end -> wieczorem w tym samym miejscu które było zupełni inne a morze ciemne migało spomiędzy drzew
final cut ->droga z Teliskary


a teraz Anglija… nie ma chyba osobnego tematu o English Sunsetach i inłych więc tu daję ;)



czwartek

ranek w lanarku i znowu uczucie, że jeszcze można by tam wrócić, obejrzeć muzeum eh.
A potem Liverpool! I Cavern! I wszystko takie bitelsowskie, ale zabawne, że w garniturkach z przytupem i beatles’ bow  i granie pod pomnikiem Eleanor Rigby, i pyszne jedzenie u chińczyka w takim mikro Chinatown. I potem spotkanie z Gravim takie niesamowite i niespodziewane w sumie i piwo u Bucksa a potem rozstawianie spalonego namiotu w Peak District na campingu po ciemku… i odreagowanie stresu i szaleńczego śmiechu z jabolem pod kiblem hehehe

Piątek

Spacerek łąkami z murkami po górkach. Przestrzeń ujarzmiona. Poczucie bezpieczeństwa i swojskość owszem ale wieeeelka tęsknota za dzikością szkocyjną. Nocleg w Houghton, taka tam sobie wieś angielska: bardzo lubię! Bo nie jest tam smutno, jest estetycznie a czasem pięknie, ciekawe domki. I ten klimat pubów, three jolly pigs np i lokalnych browarów.

Sobota.

Niesamowity dzień. Wzruszająco- nostalgicznie muzyczny. Najpierw przyjazd na Grantchester Meadows. ŁĄKA. Kingfisher śpiewa. Ważki. Bzyczące owady. Zapach rozgrzanej trawy. Dwa duże szczęśliwe psy biegające sobie. Rzeka niknąca wśród drzew, płyną nią staruszkowie w kajakach. A Ger gra Grantchester. Niesamowite. Wszystko się zgadza. Aż widać Davida i Rogera siedzących obok z <winem><papierosem><ganją>. A potem po Cambridge King’s College zepsuty przez turystów, ale inne, te mniejsze bardzo przyjemne. I piękny ogród naprzeciwko Jesus College, taki ukryty troszkę.

I już przejazd do domu Rose Cottage, gdzie nastąpiły dni pełne jedzenia (carry! Seafood! Skalopki! Mule! I love it!), picia, angielskiej psychodelii i słowiańskiego chilloutu, kiedy to słuchaliśmy winyli i samych (prawie) dobrych zespołów. Zwłaszcza miło wspominam Giant/a/ów kurde nie pamieutam dokładnie i Nuggets i poniedziałkowe psychodelic breakfest of Gerr&Kacprr&Morr, spacer do dźwiękowego mostu, koncert jazzowy w six bells, i cały czas dziękuję za ukłon i fuck all i wszyscy byli beznadziejni, i było tak dobrze i domowo i przytulnie…i przesłuchaam sobie całą dyskografię doors…i piper z winyla mono…i krótka wizyta w amerykańskopodobnym barze dinerze oplakatowanym filmowo…i kroniki portowe, taki odprysk szkockości…i wszędobylski Roger. Aaaaaaaaaaaaaaaaa! I jeszcze na ostatki dnia czwartkowego pojechaliśmy do pięknej wioseczki, Puchatkowa…. Taka Anglia Anglia. Wieś wieś. Eh!

muzyczne skojarzenia angielskie:
wcześni bitelsi plus penny lane -> Liverpool blue suburbian sky
the end-> w upał w pokoju ze śmigłami dwoma przy suficie
american prayer -> w nocy na zewnątrz a pełnia i ogromny księżyc is shining brightly
magical mystery tour -> popołudnie, upał jak w szklarni, angielska psychodelia
waters/the Wall -> wspólne oglądanie filmu i słuchanie when the tigers broke free, I wykonanie koncertowe


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 20 sierpnia 2006 11:08:11 
Morella pisze:
Aż widać Davida i Rogera siedzących obok z <winem><papierosem><ganją>

NIE, NIE, NIE!!! Tam nie ma żadnych używek!!! Najwyżej wino.


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 20 sierpnia 2006 12:37:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 26619
Kamik pisze:
Najwyżej wino.
najwyżej tanie wino, hehe.

Ale przy okazji: tak sobie czytam/oglądam Wasze relacje i bardzo cieszę się z Waszej wyprawy kochani! poruszają mnie niektóre zdjęcia bardzo, te z uouk, gór, w ogóle - ale najbardziej te sprzed domku Syda... Twarze..
No i relacja Morelli: *****

____________________

SUPER! :D

_________________
I'll tell you this, no eternal reward will forgive us now for christen him Fifonż


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 31 sierpnia 2006 13:02:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 7360
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
3bajki pisze:
Chętnie bym zobaczył mapkę z drogi z X w miejscach noclegów oraz opis hosteli z osobna


Obrazek

Kolorowe kreski opisują różne etapy.
1. Edynburg. Nocleg w Palmerston Lodge
2. Podróż autobusem Scottish Citylink z Edynburga do Fort William. Nocleg w Bankstreet Lodge. Chodzenie po Ft. William i okolicach.
3. Przejażdżka nad Loch Ness i Kanał Kaledoński (autobus jakiejś linii z Highlands w nazwie) i powrót do Ft. William.
4. Wyjazd do Glen Coe. Chodzenie po dolinie i górach. Nocleg w Glencoe Hostel and Bunkhouse. Powrót do Ft. William
5. Pociąg (zwykły) do Mallaig, prom do Ardvasar. Nocleg w Armadale SYHA Hostel. Łażenie po Ardvasar/Armadale.
5. Przejzad autobusem do Portree. Łażenie po Portree. Powrót do Ardvasar.
6. Przejazd promem do Mallaig. Pociągiem do Glasgow i stamtąd do Edynburga. Nocleg w Palmerstone Lodge. A potem wylot do Warszawy.

Opisy schronisk zostawiam Monice. Opisy tras i noclegów innych uczestników - pozostałym.

_________________
profanar la tumba al ritmo de la rumba


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 31 sierpnia 2006 22:38:10 
Kamik pisze:
NIE, NIE, NIE!!! Tam nie ma żadnych używek!!! Najwyżej wino.


no w grantchester nie... ale w ummagummie jako całości?? bo przecież oni wtedy tam mieszkali i dlatego takie skojarzenie :D


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 listopada 2006 21:59:09 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4702
trochę czasu upłynęło, wszysko się upoetyzowao, obrosło w mityczne piórka, można zatem opublykować składankę:

The BEST of BRITISH ISLES 2006

1) SAMOLOT. Nie udało się kupić zegarka na lotnisku, a więc mój kontakt ze światem jeszcze bardziej się upłynni. Nie mam komórki więc nie mam przeszłości. Nic nie zależy ode mnie, może tu jakoś podrosnę w tej Szkocji, nie? Głupiec na chmurze...

2) GLEN NEVIS. To co wczoraj wydawało się tylko jakimś pięknym snem, tylko że zbyt szybko się przesuwającym w głowie (bo tempo za oknem pociągu idealne) - dzisiaj spokojnie stoi na wyciągnięcie... oczu. To nie może być prawda że góra w takich brunatnozielonych kolorach naprawdę istnieje. Obrazy z map stają się. Siora poszła się umyć a ja pilnuję wody na gazie od Kacpra. Pierwszy sukces organizacyjny: ledwie co zapłaciłem za nocleg i mogłem jak gdyby nigdy nic pokazać kWit3k panu, który go szukał na całym namiocie. To gdzie dzisiaj idziemy?

3) PO Crazy PINNACLES Gdy już wiadomo że najgorsze za nami rozwiązują się języki. Okazuje się że sami Mistrzowie Gór się bali. Śmiechy i przekleństwa. Crazy mówi że da na mszę jak zejdziemy. Teraz jeszcze dwa szczyty ale już widać że nie będzie trzeba używać rąk. Jaka silna wspólnota się z tego zrobiła po ominięciu komina śmierci.

4) PIARGI. Elsea, zdaje się, przechodzi tu samą siebie. Najpierw Crazy, na stronie ze mną, rozpływał się w pochwałach nad jej odwagą, a teraz Iza, z błyskiem w oku kusi mnie wizją wejścia jednak na ten czwarty szczyt. Jednak nie, schodzimy Piargami, słowo które mogłoby dotychczas stanowić słaby rym do Piranii, nabiera konkretu pod nogami. Ale jaki Staw na dole. Z perspektywy niemal pionowego spadu wrażenie jest potężne. Głęboki ciemny niebiesk zachęca do skoku, ale to tylko w sensie poetyckim, bo nagłe tu siły przychodzą u kresu sił. ja wiem po co dzisiaj szedłem.

5) POCIĄG DO MALLAIG Szkoda że siedzę tak daleko od reszty, ale za oknem za to jakiś murek i za nim takiż domek ze smutnym okienkiem, prosto z przeszłości, nienachalnie celtycki, obraz o jakim zawsze się marzyło, spokojnie się oddala.

6) ZATOKA Po niedobrych emocjach w hostelu Panków zrobiło się nawet więcej niż spokojnie: natchnionie. Ostatnie śpiewanie z Pankami, więc duzo Doors, nawet The End. ja jestem dodatkowo podbudowany tym że w niestrzeżonych łazienkach leży Funt jakby ktoś przypadkiem nie miał, jakie piękne dobro! Nawet muszki ustały i tylko światła Zatoki nie z tego świata spokojnie niepokoją w środku. Let's swim to the moon, ale kto?

7)AUTOBUS DO PORTREE Wylosowało że to Crazy i ja jedziemy autobusem, BARDZO DOBRZE i śmiesznie bo Piotrpanek siedzi po lewej stronie, a Monika po prawej i mają zawody, kto ma ładniejsze obrazki za oknem. Tym razem po prawej całkiem zwycięstwo, co Monika całkiem dobitnie podkreśla. Hehe, nie znałem jej z tej strony. Autobusu.

8. RP Zaraz Panki odjadą w sumie do Polski, pożegnalne zdjęcia porobione, ale oto na przystanek wtacza się całkiem pijana Lady i pyta wszem i wobec (czyli w sumie nas) który tu autobus jedzie do Armadale. Pyta też naszego kierowcę z autobusu do tu, który się nagle napatoczył i powstaje różnica zdań bo Piotrpanek twierdzi że kierowca powiedział "tak", a Lady że "nie". To taka będzie nasza ostatnia wymiana zdań z Piotrkiem? Lady coraz bardziej chce się bratać, posuwając się nawet do przekleństw ("I'm not going to fucking Dunvegan!"), Kacper mruczy coś niezadowolony, a ja się cieszę bo wreszcie ktoś tu mówi czystą RP, tak jak Gimson mówił i w ogóle.

9) PORTREE I Manewry widać że ogarnęły całą hostelową kuchnię - niby śpiewamy dla siebie w najdalszym kącie, ale inni ludzie też widzę że słuchają (chociaż jestem odwrócony tyłem), pod pretekstem kolacji. W "You Ain't Going Nowhere" harmonia jest tak bezbłędna i do tego tak świeża, że płuca rozszerzają się z dumy i chmur. Mocne to jest, tylko trzeba dobrze wymawiać, bo to w tutejszym języku przecież...

10) PORTREE II Kacper, Asia i Elsea i Siora pojechały pierwszą częścią systemu przerzutowego, a my czekamy, Crazy i ja, w poczekalni hostelowej, rozwaleni na bardzo wygodnych kanapach i śpiewamy niezbyt agresywnie piosenki Beatlesów z zeszytu Crazy'ego i to te których nigdy jeszcze nie śpiewaliśmy jakoś, jak "Girl". Zupełnie druga strona monety w porównaniu do wczorajszego "koncertu", ale na pewno nie gorsza. Może nie tak szybko Kacper przyjedzie.

11) KILT ROCK. Kacper wsadził nas z Crazy'm do jakiegoś francuskiego samochodu, który zawiezie nas od Old Mana do Staffiku. Crazy oczywiście zaczął rozmowę, ale głównie odpowiada ta dziewczyna, bo chłopak mówi bardzo słabo po angielsku. Wszystko jest ocieplone jej perfumami, które wnoszą zupełnie niespodziewanie trochę łagodnego południa i słońca do krajobrazów wyspy Skye. Francuzi pytają czy mogą się zatrzymać bo chcą obejrzeć tu jakiś znany widok, Śmieszne, po co pytają?

12) PORTREE III. Wychodzę z Kościołą po mszy, pierwszy raz nawet mam ochotę porozmawiać tu z nimi, bo jednak wyraźnie ten sam Duch, ale długa droga, więc rzucam tylko kilka słów podziękowania dla księdza i tej kobiety, która tu ze mną przyszła, z dziewczynkami ubranymi w lniane koszule, jakby zespół Clannad to był.

13) FLODIGARRY. Niby czytam te opowiadania z książki, z której wczoraj Kacper teatralnie wydarł przyszły awatar Crazy'ego, ale tak naprawdę wbijam sobie w pamięć to miejsce. Absolutnie BEST MOMENT - surowy, melancholijny, już bardzo północny krajobraz; niewysokie zamglone góry za wodą, wszystko ciemne i smutne, dobrze tu moje utwory w to wsiąkają, takie dni mogłyby sięnie kończyć. Odwracam głowę bo słyszę jakieś krzyki z tych klifów za plecami, zrównanych u góry jakby nożem. Zastanawiam się czy to nie nasi, ale chyba nie, no bo tak by aż chyba nie ryczeli, no i nie brzmiało to jak "Bring the Boys back Home" jednak...

14) FREE CHURCH of SCOTLAND. Wychodzimy z "heretyckiego" nabożeństwa bardzo zbudowani takim przyjęciem. Ten śmieszny Reverend modlił się za braci 'z innych wyznań i być może nawet innych krajów'. Bardzo z serca dziękujemy im za wspólną modlitwę, chociaż Siora jest trochę niezadowolona, że w czasie, hm, wielowątkowego, kazania, zwróciłem jej uwagę na taką świetną owcę za oknem.

15) THE FINAL CUT. Strasznie dziwne że to jest kaseta Asi, a nie Kacpra i strasznie dziwne, że pasuje do tego deszczu nieprzebranego na szybie. Pewnie po takiej przerwie wszystko brzmiałoby świeżo, ale "The Hero's Return" brzmi nawet krystalicznie. Jeszcze raz wychodzi powinowactwo stylistyczne Davida Gilmoura z Pawłem Klimczakiem. Jedziemy do rozlewni whisky w Talisker, a to śmieszne.

16) DROGA ŚMIERCI DO APPLECROSS. Po Pinnaklach to jest może i niebezpieczna droga, ale teraz co nam się może stać w tej mgle? Wszystko jest przygodą, wszystko jest tą "Wąską Drogą", nie ma pobocza, nie ma niczego. "Nie mogę jechać wolniej' - tłumaczy Kacper.

17) OWCE, ALE JAK ONE WRACAJĄ?. Pytała o to Asia w samochodzie, więc Kacper zatrzymał samochód przed sklepem pasterskim i zapytał u źródeł. Stary człowiek odpowiada z buddyjskim spokojem podszytym nutką przyblakłego humoru, nam też się udziela taki i powracają te idiotyczne myśli A Jak By Tak Tutaj...

18 GRAVI. To lepsze niż Liverpool, bo Gravi siedzi z nami przy drewnianym stole. Inni opowiadają więc ja się rozglądam i zastanawiam się czy ci ludzie na przedmieściach mają pojęcie że z ich Manchesteru są aż The Hollies? Ale co tam, ważne że w końcu śpiewamy z Gravim Beatlesów i Taniec Szkieletów nawet chętniej - istne manewry a nie jakaś tam Anglia. Same Cuda.

19) GRANTCHESTER MEADOWS. Wyraźnie to tu, bo wszystko się zgadza z piosenką, nawet chyba zimorodek to był. Spiewamy same pastoralne piosenki Pink Floyd i rzeczywiście brzmią tutaj bardzo naturalnie, ale ja się zastanawiam czy przypadkiem legenda nie rozmyła nam oczu, no bo co tu takiego niezwykłego - łąka taka jak setki w Polsce. Ale jednak nie - ciemna rzeka Cam płynie tak wolno że prawie stoi, i rowery przejeżdżają jednak z tamtego świata, a nie z tego, zaraz pewnie i Rog nadejdzie.

20) 74 - 75. Nawet pasuje ta piosenka do tego videa z dziesięciolecia Matury Kacpra i Crazy'ego - dobrze że są w koszulkach forumowych, chociaż i bez tego linka wrażenie jest niesamowite - zwłaszcza gdy dochodzą do wzroku przebitki z przeszłości: Crazy bez wąsów, ale uśmiech ten sam, a Kacper już w ogóle młodzieńczy nie do Poznania. Takich nostalgj nam potrzeba!

21) PROTEST SONG. Aż nie chce się wychodzić z samochodu, skoro fruwają w nim tak energetyczne dźwięki! Ostatnio latały tak gdy kładliśmy się w małym pokoiku na Uonce spać po meczu Taniec - Trupia. W liceum łatwo takie rzeczy przychodziły...

22) BEACHY HEAD. Kacper mówi że stąd ludzie wpadali do morza samochodami - nie mieści mi się to w głowie jak mozna naruszyćtakie piękno. Takiego jasnego koloru morza nie widziałem nawet we Włoszech, Kacper mówi że może to dlatego że klif się wykrusza i rozjaśnia dno. Ważne że stąd można wziąć siłę na następne miesiące. "To dopiero początek". W swoim czasie to miejsce się przypomni.

23) KONIEC FILMU. Wszyscy są tak wstrząśnięci że nikt nic nie mówi. Mimo że mam do kogo wracać (albo tak mi się wydaje) - szkoda że jutro samolot. Bardzo.


Ostatnio zmieniony wt, 21 listopada 2006 23:35:10 przez Gero, łącznie zmieniany 6 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 listopada 2006 22:23:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 23144
kontyniuuj proszę!!! piękne to :-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 listopada 2006 22:31:38 
Super Gero! Kontinju the wpis, please!


Na górę
 
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 listopada 2006 22:34:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 26619
Uoo, ale fajnie!!!

ten styll Gero :D

_________________
I'll tell you this, no eternal reward will forgive us now for christen him Fifonż


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 listopada 2006 22:36:45 

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 23:10:43
Posty: 3573
brawo!
czekam na dalej!!!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: wt, 21 listopada 2006 23:00:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 03 lutego 2005 20:54:20
Posty: 6623
Pięknie, Gero!

Szkockie Mgły, Wyspy & Morze forever!

I wrzosowiska :-)


zawody na ładniejsze widoki za oknem, hehehe...


Obrazek

Obrazek

_________________
Kto powołał na dyrektora Trójki człowieka, który nie rozumie pytania 'kto'?


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 156 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 11  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group